nadja11
23.07.10, 18:39
Mam dość hasła pt wypada. Ja już nie musze byc grzeczną dziewczynką chyba
,mając 30 lat i własną rodzinę? Matka mi mówi co wypada i co powinnam ,
zadzwon do tesciowej,jedz do tesciowej ,podziękuj teściowej , dlaczego nie
pojechałas a jak mogłas a powinnaś i tak w kółko- a ja ok doceniam dobre serce
tej mojej teściowej ale kontakty raz na kilka miesięcy zupełnie mi wystarczają
,ona i tak musi byc z naszym życiem na bieżąco więc dzwoni kilka razy w
tygodniu. Komunikuje mojej mamusi że jestem dorosła i nie musi telefonicznie
kierowac moimi relacjami z innymi tak jak nie musi mi przypominac o urzędowych
sprawach które musze załatwiać to jest jakas chora toksyczna relacja ,ubrana w
hasła że mamusia troszczy sie o dorosłą córunie (szkoda że żyjąc jej życiem)
Postanowiłam sie dystansować , odbieram co dziesiąty telefon , dystansuje się
to mnie wpędza w poczucie winy, histeryzuje do innych i wiesza na mnie psy a
ja przeżywam stresy:-/ Dlaczego matki dorosłych dzieci nie umieją zaakceptować
że dorosły człowiek ma własną autonomię że kilkadziesiąt połączeń gdy nie
odbieram przez 2 dni jej telefonów to jest rodzaj jakiejs obsesji bo chyba
normą tego nazwac nie można? Dlaczego mi dorosłej babie mówi sie co wypada i
jak sie zachowywac w stosnku do innych narzuca mi się z jaką częstotliwością
powinnam sie kontaktować wciąż karze mi sie spowiadac z kazdego pierdnięcia.
Po prostu szlag mnie trafia , jestem wykończona. Czy ktos może mi powiedziec
jak mam się wyzwolic bez poczucia winy z chorej relacji z matką ?