Grzechy główne feministek

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.04, 14:38
Grzechy główne feministek

Upór, zaślepienie i zła przyjaźń

Polskie feministki nie reprezentują polskich kobiet. Mówią w imieniu własnym
i grup przyklejonych do nich, w tym homoseksualistów. Nie mają wpływu na
rządzących, choć są im wierne. Więcej jest grzechów polskich feministek niż
ich zasług.


LIDIA GALL 2004-03-18




Grzech głupiego uporu
Feministki chcą utonąć razem z SLD

Trwanie przy SLD to podstawowy grzech polskich feministek, a przecież nie
jest to partia troszcząca się o ludzi, a zwłaszcza o kobiety. O wiele więcej
jest bezrobotnych kobiet niż mężczyzn, zarabiają też wciąż mniej niż ich
koledzy. Panowie z SLD nie dopuścili również do większego ich udziału w
rządzeniu. Mają kilka kobiet na pokaz i to wystarczy. Polskie feministki
upierają się krążyć wokół pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn
Izabeli Jarugi-Nowackiej z Unii Pracy, bo to intratne. Tu bowiem są pieniądze
i była iluzja wpływania na rządzących, by poprawić los kobiet. Ale teraz
chyba już nawet nie ma tej iluzji, bowiem przypominanie o zobowiązaniach
wyborczych w sprawach kobiet jest panom z SLD szalenie nie na rękę.

Grzech złej przyjaźni
Geje i lesbijki mają coraz więcej do powiedzenia w środowisku feministek

Przy publicznych wystąpieniach feministek grupy homoseksualne ujawniają się
szczególnie, co daje obraz środowiska zdominowanego przez nich. To powoduje
napięcia i niechęć wobec organizacji kobiecych w ogóle. Nieporozumieniem jest
wzięcie homoseksualistów pod skrzydła feminizmu. Nie dlatego, że nie trzeba
im pomagać, ale dlatego, że nijak nie można dopatrzyć się wspólnych celów
zwykłych kobiet i homoseksualistów. Być może powinni oni - zwłaszcza geje -
wiązać się z organizacjami broniącymi praw obywatelskich, a nie na przykład
praw macierzyńskich. Środowisko feministek to też po części lesbijki. Zdarza
się, że mają dzieci i nieudane małżeństwa za sobą. Ich problemy wymagają
specjalnej troski, ale nie politycznych popisów paru działaczek.

Grzech zaślepienia
Aborcja wiecznie żywa

Feministki używają hasła "aborcja" jak sztandaru i walczą o nią jak o
niepodległość. Z nimi zaś walczą obrońcy życia. Obie strony tak zaangażowały
się w tę batalię, że nie zauważają, co dzieję się wokół. Rodzi się coraz
mniej dzieci, bez względu na ustawy pro- czy antyaborcyjne. Ma na to wpływ
głównie gospodarka, a co za tym idzie, poziom życia. Brak dobrej polityki
społecznej państwa pogłębia kryzys demograficzny. Aborcji jest wielokrotnie
więcej niż podaje się oficjalnie, a tzw. podziemie aborcyjne to często
kliniki o wysokim standardzie i barierą dla wielu są tak naprawdę pieniądze.
Może siły marnowane na bezcelową walkę poświęcić na pomoc dzieciom porzuconym
i maltretowanym lub też uświadamianie seksualne młodych?

Grzech zaniechania rozwoju
Feministki zatrzymały się w czasie

Organizacje kobiece dyskutują głównie o aborcji, przemocy w rodzinach,
bezrobociu kobiet. Czas zatrzymał się dla wielu. Nie chcą zauważyć innych
problemów, bo to wymaga zmiany poglądów lub stylu pracy. Model dobrej pani
działaczki, która współczuje, ale niewiele może, jest dość wygodny. Otwarcie
oczu na nowe problemy jest trudniejsze. Bo jak podejść do młodych kobiet,
które tworzą bandy i brutalnie napadają na ludzi, zabijają swoje dzieci, do
matek alkoholiczek, narkomanek, do kobiet, którym zupełnie nie odpowiadają
obecne role społeczne. Jak traktować prawa ojców? Wciąć jeszcze w razie
konfliktu jest schemat: matka - dobra, ojciec - zły. A mężowie, którzy
utracili pracę i często przejmują rolę żony - czy i jak im pomagać? Jest też
problem podstawowy: jak wychowywać kobietę i mężczyznę przyszłości? Jaka ma
być rodzina?

Grzech zajadłości
Mężczyzna - wieczny wróg

Dla części działaczek kobiecych teoria walki płci jest ciągle aktualna.
Pielęgnują one niechęć lub wręcz nienawiść do płci przeciwnej. Często wynika
to z ich przeżyć związanych z ojcami lub mężami i godne jest współczucia, ale
zinstytucjonalizowanie tej niechęci nie służy nikomu. Słuszne jest dążenie do
karania mężczyzn znęcających się nad rodziną, ale przenoszenie swoich
niechęci na wszystkich jest po prostu niesprawiedliwe. Feminizm niestety
kojarzy się z zajadłymi paniami, których wrogami są przede wszystkim panowie.
Oczywiście obecnie na szczytach władzy są głównie mężczyźni, ale schodząc
coraz niżej obie płci są często w podobnej sytuacji, a zdarza się, że to praw
mężczyzn trzeba obecnie bronić.

Grzech chodzenia w nieswoich butach
Świat organizacji kobiecych to świat męski w miniaturze

Tak jak męscy działacze - panie prezeski piastują swoje funkcje po
kilkanaście lat. Demokracja z wolnymi wyborami ich nie dotyczy. Tworzą sztaby
popleczniczek, otaczają się tylko "swoimi". Młode kobiety w organizacjach
feministycznych, poza paroma młodymi - zaciekłymi, mogą podawać herbatę i -
tak, jak przy prawdziwym męskim kierownictwie - być miłe a także zawsze
pochwalać szefową. Arogancja właściwa politykom centralnego szczebla też nie
jest obca kobiecym działaczkom. Panie z prowincji mogą oczywiście wygłaszać
referaty, ale rządzi grupa warszawska. One wiedzą najlepiej.

PS Przeniesione z: www.onet.pl
    • Gość: Aga Feministki to seksistki ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.04, 15:20
      Feministki to seksistki.
      • anja0 Re: Feministki to seksistki ! 29.03.04, 08:22
        Niestety często to prawda. Zapominają co to tolerancja. Zapominają o granicach
        wolności.
    • ruda-kotka Re: Grzechy główne feministek 21.03.04, 15:23
      Znam kilka feministek, zadbanych, madrych kobiet ktorym daleko do pieniactwa.

      Znam tez kilka takich ktore kazdego napotanego faceta rozerwalyby na strzepy
      gdyby tylko ten chcial otworzyc przed nimi drzwi. Kobiet zgorzkanialych, bez
      radosci za to pelnych jadu.

      Jestem kobieta, czuje sie kobieta, jest mi dobrze z tym ze kobieta jestem.
      Drazni mnie dyskryminacja kobiet w miejscu pracy (mniejsze zarobki, badz pytania
      szefa o to kiedy bede chciala miec dziecko) ale nie dam sobie przykleic
      etykietki "feministka" bo stala sie ostatnio wulgarna.

      Ciesze sie gdy kolega otwiera przede mna drzwi, pan w pociagu pomaga zdjac
      ciezka torbe a trener odpuszcza na treningu bo wie ze mam okres i slabo sie czuje.
      • Gość: qwe Re: Grzechy główne feministek IP: *.bas2.prp.dublin.eircom.net 25.05.04, 14:34
        Rozsadna wypowiedz.

        Ale dlaczego poddajesz sie naciskowi nieobiektywnych mediow ? W Polsce plec nie
        ma wplywu na place. Statystyki pokazuja wyzsze zarobki mezczyzn bo wiekszosc
        np. gornikow i policjantow to mezczyxni, a wiekszosc pilegniarek to kobiety.
        Niestety polskim pismakom brakuje inteligencji (a czasem obiektywizmu) by
        obiektywnie prezentowac i komentowac dane.

        Pozdrawiam.
        • Gość: kohol Re: Grzechy główne feministek IP: *.crowley.pl 25.05.04, 15:04
          Obawiam sie, że wyciągasz za stare wątki, by móc spodziewać sie odpowiedzi.
    • Gość: zzztop Re: Grzechy główne feministek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.04, 16:26
      Grzech niekonsekwencji, a właściwie kolejna wariacja na jego temat.

      "Kobieta ma prawo decydować" - to główne hasło walki o aborcję na koszt
      podatników. Przerażające jest to, że panie zapominają o tym, że wiele kobiet
      pozbawionych jest swojego naturalnego i niezbywalnego prawa: prawa do
      macierzyństwa - szacuje się, że około 15% par ma poważne problemy ze
      spłodzeniem potomstwa. Państwo nie wspomaga w rozwiązaywaniu tych problemów, za
      większość zabiegów trzeba płacić i długotrwała kuracja niesie za sobą dużo
      większe koszty, niż usunięcie ciąży. Zabieg in vitro, ostatnia szansa wielu
      par, kosztuje od 4-5 tysięcy w górę, w niektórych klinikach ceny dochodzą do
      10. I nie jest to cena za efekt, tylko za próbę rozwiązania problemu - jeżeli
      transfer się nie powiedzie, trzeba wysupłać kolejne kilka tysięcy. Pomijam
      koszty wszystkich wcześniejszych leków i zabiegów. Nie godzę się na to, żeby
      pieniądze z moich podatków były wydawane na kobietę, która mogła pomyśleć raz
      czy dwa, zanim odbyła stosunek doprowadzający do zapłodnienia, czy też
      nastolatkę, która na imprezie po pijanemu bzyknęła się z nieznajomym facetem,
      żądam, aby były one przeznaczone na leczenie dziewczyny, która latami co
      miesiąc przechodzi traumę związaną z kolejnym niepowodzeniem i poczuciem
      upływającego czasu.
      • miriammiriam Re: Grzechy główne feministek 21.03.04, 16:50
        >Nie godzę się na to, żeby
        > pieniądze z moich podatków były wydawane na kobietę, która mogła pomyśleć raz
        > czy dwa, zanim odbyła stosunek doprowadzający do zapłodnienia, czy też
        > nastolatkę, która na imprezie po pijanemu bzyknęła się z nieznajomym facetem,
        > żądam, aby były one przeznaczone na leczenie dziewczyny, która latami co
        > miesiąc przechodzi traumę związaną z kolejnym niepowodzeniem i poczuciem
        > upływającego czasu.

        "nie godzę się" "żądam" - powalająca siła roszczeń
        ja sie nie godzę, żeby moje pieniądze były wydawane na zasiłki dla owych
        bezprizornych dziecków poczetych przypadkiem, których można było uniknąć
        mniejszym kosztem i już widze jak władza ustawodawcza i wykonawcza liczy się z
        moim zdaniem
        • Gość: Naród Re: Grzechy główne feministek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.04, 19:46
          Aborcja jako eutanazja ? Tego jeszcze nie słaszałam.
          Poza tym populacja w Polsce spada, dla przeżycia narodu Polskiego konieczne
          jest zwiększenie liczby narodzin. Jeśli dzieci poczęte przypadkiem - trudno,
          takie też akceptujemy.
        • Gość: pora Re: Grzechy główne feministek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.04, 07:31
          Obecnie w Polsce nie chodzi o unikanie narodzin. Trzeba myśleć
          perspektywicznie. Jeśli, obecnie nie zwiększy się liczba urodzin za 25-30 lat
          nie będzie miał kto pracować. Zgniniemy z głodu na starość. Zastanów się nad
          tym. Pozdrawiam.
          • Gość: kobitka Re: Grzechy główne feministek IP: 62.233.169.* 24.03.04, 16:44
            > Jeśli, obecnie nie zwiększy się liczba urodzin za 25-30 lat
            > nie będzie miał kto pracować. Zgniniemy z głodu na starość.

            Kobieta, ktora decyduje sie na dziecko moze juz nigdy pozniej nie znalezc
            jakiejkolwiek pracy. Pracodawcom obecnie przeszkadza juz chyba wszystko
            cokolwiek dotyczy kobiet. Jak jest mloda, to moze zajsc w ciaze, a jak juz
            starsza, to oni takiej juz tez nie chca, bo wola mlodsza. Kobiecie w tym kraju
            nie daje sie nawet szansy na macierzynstwo. Moze byc ona co prawda przez cale
            zycie na utrzymaniu meza, ale z tym "calym zyciem" to tez roznie bywa. A na
            starosc i tak w sumie zginiemy z glodu, bo co z tego, ze bedzie mial kto
            pracowac, jesli pracodawcy nie chca teraz prawie nikogo zatrudniac, tylko sie
            leci na jakiejs umowie o dzielo :(
            • Gość: a O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.04, 20:27
              Nie tylko jesteś pesymistką, to jeszcze powtarzasz stereotypowe (w większości
              nieprawdziwe, a na pewno powierzchowne)wypowiedzi.
              • Gość: kobitka Re: O Jezu, pesymistko ! IP: 62.233.169.* 24.03.04, 21:32
                Byc moze to jest stereotypowe, ale dlaczego to w takim razie wlasnie MNIE
                dotyczy(a propos pracy)?! I nie tylko mnie niestety :( Kiedys marzylam o
                posiadaniu rodziny ale teraz...
                • Gość: a Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.04, 07:46
                  Problem pracy dotyczy w tym samym stopniu mężczyzn. Tylko seksitki twierdzą, że
                  jest inaczej. Z psychologicznego punktu widzenia problem pracy jest nawet
                  bardziej palący dla mężczyzn niż dla kobiet. Ale poprzestańmy na tym, że ich
                  też dotyczy.
                  • Gość: kobitka Re: O Jezu, pesymistko ! IP: 62.233.169.* 25.03.04, 10:43
                    > Problem pracy dotyczy w tym samym stopniu mężczyzn.

                    Zgadzam sie

                    > Z psychologicznego punktu widzenia problem pracy jest nawet
                    > bardziej palący dla mężczyzn niż dla kobiet.

                    Nie zgadzam sie. A na jakiej podstawie tak wlasnie sadzisz? Czy to oznacza, ze
                    wg ciebie kazda kobieta powinna byc na utrzymaniu faceta? Ale jesli tak wlasnie
                    powinien wygladac swiat widziany oczami faceta, to dlaczego tak wielu facetow
                    sie pozniej skarzy, ze kobiety leca tylko na kase? A co niby innego im
                    pozostalo skoro zabiera im sie inne mozliwosci na jakiekolwiek normalne zycie w
                    tym kraju.
                    Zreszta dzieki takiemu wlasnie podejsciu jak twoje, gdziekolwiek sie nie rusze
                    to natykam sie na... seksizm ;)
                    Dodam tylko od siebie, ze ja akurat probowalam sie znalezc w ten naszej dziwnej
                    rzeczywistosci 5 lat i nie udalo mi sie. Na dzien dzisiejszy bardzo zaluje, ze
                    w ogole wrocilam do kraju, bo tam na obczyznie czulam sie chociaz bezpiecznie,
                    stabilnie. Zreszta jak Bozia da to moze kiedys i ja bede miala rowniez jakies
                    malenstwo ;) ale na pewno juz nie w Polsce tylko tam, dokad sobie stad pojde.

                    Pzdr

                    PS. Poczytaj sobie fora o pracy. Tam jest wiecej o podobnych do
                    mnie "rozbitkach".
                    • Gość: a Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.04, 18:57
                      To b. proste. Facet na utrzymaniu żony czy matki jest lekceważony przez
                      wszystkich. Kobieta na utrzymaniu męża jest uważana za dobrą żonę i matkę.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: mika Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.zapora / 212.160.172.* 26.03.04, 15:28
                        > To b. proste. Facet na utrzymaniu żony czy matki jest lekceważony przez
                        > wszystkich. Kobieta na utrzymaniu męża jest uważana za dobrą żonę i matkę.
                        > Pozdrawiam.
                        I własnie takie myślenie jest stereotypowe i należy z nim walczyć, nieprawdaż?
                        Przecież w ten własnie sposób patriarchalna kultura szkodzi .... mężczyznom
                        włąśnie. Zatem i oni na równoupawnieniu zyskają.

                        BTW niepracująca kobieta jest widziana jako dobra zona i matka póki dziecko ma
                        ca. about do 7-8 lat. Potem widziana jest już raczej jako megiera kora nie ma
                        własnego życia i zyje życeim najbliższych, któzy powoli mają jej dość.
                        • Gość: a Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.04, 17:28
                          Dlaczego walczyć z dobrymi matkami i żonami ???
                          Bo zyskają na tym dzieci ?
                          Bo zyska na tym kobieta ?
                          Bo zyska na tym rodzina ?
                          Bo zyska na tym mężczyzna ?

                          A może walka ta zapewnia dobre samopoczucie feministkom i lewakom ?
                          A może walka ta poprawia samopoczucie osobom nie spełnionym ?
                          A może walka ta służy poprawie własnej samooceny ?
                          A może walka ta zastępuje życie uczuciowe ?
                          A może walka ta ułatwia zachowanie równowagi emocjonalnej tym będącym w
                          awangradzie ?
                          A może ... .... można byłoby jeszcze tak długo.
                          • Gość: kobitka Re: O Jezu, pesymistko ! IP: 62.233.169.* 26.03.04, 18:47
                            > Dlaczego walczyć z dobrymi matkami i żonami ???

                            A po co chcesz z nimi w ogole walczyc? Te, co chca siedziec w domu i tam tam
                            beda dalej siedzialy. Ich wybor. Mika pisala raczej o walce, albo raczej
                            przelamaniu stereotypowego myslenia. Czemu np uwaza sie, ze facet musi miec
                            prace, a zadaniem kobiety jest bycie dobra zona i matka? To chyba troche nie
                            fair.
                            Ja akurat odebralam twoj poprzedni post jako taki, ktory broni wszystkich
                            tych "biednych" facecikow z rozdmuchanym ego, a wszystkie kobiety kieruje
                            wylacznie do prac domowych. No super. Wlasciwie to czego niby innego moglam sie
                            tutaj spodziewac.
                            • Gość: a Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.04, 07:46
                              Kliniczny przykład spaczonego sposobu myślenia feministek. Próby pokazania
                              niezafałszowanej rzeczywistości spełzają na niczym.
                              Czuję jednak, że akurat Ty jesteś w stanie wznieść się nieco wyżej i zrozumieć
                              o czym napisałem. Świat jest bardziej złożony niż feministki sądzą. Nie znam
                              nikogo kto "broni wszystkich tych "biednych" facecikow z rozdmuchanym ego, a
                              wszystkie kobiety kieruje wyłacznie do prac domowych". Jednak warto włożyć
                              trochę wysiłku by zrozumieć rzeczywistość i ludzi, a nie obrażać się na nich
                              lub ich atakować. To co napisałem jest przecież prawdą ...
                              • Gość: kobitka Re: O Jezu, pesymistko ! IP: 62.233.169.* 27.03.04, 15:23
                                Widzisz, to jest prawda, ale nie dotyczy ona wszystkich ludzi, a tylko czesci.
                                Mnie to akurat w ogole nie dotyczy. Po prostu nie wszystkie kobiety maja
                                rodzine, meza, ktory moze im w razie czego pomoc, wesprzec, tak samo zreszta
                                jak nie wszyscy faceci maja zony. I wlasnie w przypadku osob
                                samotnych/rozwiedzionych sposob myslenia/postepowania, ktory sie sprawdza w
                                przypadku pelnych rodzin tutaj juz niestety nie. Jezeli samotnego/kazdego
                                faceta traktuje sie "lepiej" niz samotna kobiete, to w przelozeniu na warunki
                                panujace w tym kraju wychodzi jakis totalny idiotyzm. I to mnie najbardziej
                                boli.

                                PS. Wydaje mi sie, ze piszemy o 2 roznych problemach, a nie o tym samym. Poza
                                tym nie jestem zadna feministka i nie obchodzi mnie co one tam sobie wymyslaja.
                                Ja chce tylko po prostu normalnie zyc, a wiecznie jestem dyskryminowana za to,
                                ze jestem kobieta :(
                                • Gość: a Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.04, 19:22
                                  1. Cieszę się, że nie koresponduję z feministką.
                                  2. Podwójnie cieszę się, że zgadzamy się co do ludzi w trwałych związkach.
                                  3. Jednak odnoszę wrażenie, że Twoje zdanie na temat nierównego traktowania
                                  samotnych osób odmiennych płci pozostaje pod dużym wpływem stereotypów
                                  feministycznych. Na czym polega to nierówne traktowanie w Twoim przypadku ?
                                  - mniej zarabiasz niż kolega z sąsiedniego biórka ? (jestem pewien, że nie)
                                  - nie dostałaś pracy dlatego, że jesteś kobietą ?
                                  - nie zdałaś egzaminu dlatego, że jesteś kobietą ?
                                  - ktoś ustąpił Ci miejsca w tramwaju/autobusie ?
                                  - mężczyzna nie może być w ciąży ?
                                  - w Twojej rodzinie dziedziczą tylko mężczyźni ?
                                  - nie możesz być górnikiem dołowym albo żołnierzem jednostki specjalnej ?

                                  Mogę jeszcze wymyślić nieco potencjalnych powodów. Tylko po co ?
                                  • Gość: kobitka Re: O Jezu, pesymistko ! IP: 62.233.169.* 28.03.04, 01:45
                                    > Mogę jeszcze wymyślić nieco potencjalnych powodów. Tylko po co ?

                                    No wlasnie po co, zwlaszcza, ze w moim przypadku to akurat jest proste jak kij
                                    od szczotki, ale nie bede przeciez o tym pisala na forum ;)

                                    Pzdr
                                    • Gość: a Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.04, 08:37
                                      "nie bede przeciez o tym pisala na forum ;)"

                                      Szkoda

                                      Pozdrawiam
                          • Gość: mika Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 18:18
                            Mija droga, jasno chyba piszę ze walczyc nalezy ze stereotypowym mysleniem. A
                            dkorzysta na tym m.in. mezczyczna ktora jak sam napisalas jest saczegolnie
                            obciazony presja bycia głownym zarabiajacym w rodzinei - czemu nie chcesz
                            biednym chłopom ulżyc? Nie lubisz factów czy co?
                      • aspasia1 Re: O Jezu, pesymistko ! 08.04.04, 00:39
                        a wiesz, tu bym się nawet zgodziła, ale po wprowadzeniu pewnych poprawek:
                        > Facet na utrzymaniu żony czy matki jest lekceważony przez
                        ....głupców.
                        nigdy nie lekceważyłabym faceta, gdyby wraz z żoną ustalili, iż skoro ona ma b.
                        dobrze płatna pracę, to on wobec tego zostaje w domu i sprząta, gotuje, pierze,
                        dba o dziecko, szyje, prasuje etc. W życiu nie uważałabym takiego faceta za
                        darmozjada!
                        faktem niestety pozostaje, że wielu ludzi lekceważyłoby takiego, pozostającego
                        na utrzymaniu żony, mężczynę, ale zauważ - jeśli kobieta będzie na utrzymaniu
                        męża, to w razie rozwodu, czy śmierci męża traci wszystko - ile mozna żyć ze
                        spadku po zmarłym czy z pieniędzy po podziale majątku? a do pracy raczej już
                        kobiety nie przyjmą - bo za stara, bo za małe doświadczenie (wcześniej przecież
                        nie pracowała!), jeśli mężczyzna będzie na utrzymaniu kobiety to w razie czego -
                        najprawdopodobniej skończy się na utracie tzw. opinii
                  • miriammiriam Re: O Jezu, pesymistko ! 07.04.04, 18:17
                    Gość portalu: a napisał(a):

                    >Z psychologicznego punktu widzenia problem pracy jest nawet
                    > bardziej palący dla mężczyzn niż dla kobiet.

                    problem pracy to dla meżczyzn faktycznie problem...co zrobić, żeby nic nie
                    robić i mieć kase
                    • Gość: a Re: O Jezu, pesymistko ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.04, 18:20
                      Czy naprawdę wszystkie feministki to seksistki ?
    • magic00 Re: Grzechy główne feministek 21.03.04, 20:16
      Niestety, polepszenie warunków życia wcale nie wpływa na zwiększenie przyrostu
      naturalnego. Największy jest w krajach biednych, a spada wraz z wzrostem PKB.
      Aborcja dozwolona czy zabroniona - właściwe nie ma wpływu na "dzietność"
      społeczeństwa. Gdy zapytano pary małż. dlaczego mają tak mało dzieci,
      tłumaczyli, że mają za mało pieniędzy. Zapytano więc, czy zrobiliby sobie
      więcej, gdyby wygrali w totka. Odpowiedzi padały wykrętne...
      Pomimo tego, polityka społ. państwa powinna jak najbardziej sprzyjać rodzinie,
      aby rodzinom żyło się lepiej. Od żadnej polityki prorodzinnej nas nie
      przybędzie, ale warto polepszyć jakość, skoro nie da się wpłynąć na ilość.
      Co tu zrobić, co tu zrobić, aby Polacy mieli więcej dzieci? Jak ich do tego
      zachęcić (oczywiście ja chce tylko jedno, ale niech ci inny rodzą za mnie)?
      • Gość: a Re: Grzechy główne feministek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.04, 07:22
        Zgadzam się, że wzrost PKB nie jest równoznaczny z wzrostem dzietności. Jednak
        w Polsce zaczyna to być duży problem, nad którym już teraz należy się
        zastanowić.
      • kitus_kotus Re: Grzechy główne feministek 07.04.04, 16:13
        jak mozna zachecic kobiety do rodzenia wiekszej ilosci dzieci? jedyny sposob -
        wmowic im (i mezczyznom tez, przy okazji), ze ich jedynym celem zyciowym i
        podstawa ich wartosci osobistej jest rodzenie dzieci i ich wychowywanie oraz
        sluzenie mezczyznie. jak do tego doprowadzic: oddzielic edukacje kobiet od
        edukacji mezczyzn: mezczyzn uczyc tego, co dotad, a kobiety: jak byc matkami,
        zonami, jak zajmowac sie domem + zakaz kontroli urodzen (antykoncepcja,
        aborcja, edukacja seksualna - wszystko to be) + podporzadkowanie kobiet
        mezczyznom w zyciu spolecznym, rodzinnym. ale to juz bylo...
        • Gość: a Re: Grzechy główne feministek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.04, 18:10
          Drogi kotku,

          Są też inne sposoby. Na przykład odpowiednie ulgi podatkowe.

          Strywializować można wszystko.

          Pozdrawiam
    • Gość: Agata Sterta stereotypow bez konkretow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.04, 21:44
      po co to przeklejasz?
      • Gość: c Re: Sterta stereotypow bez konkretow IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.04, 07:25
        Aby dać Ci sznasę przemyślenia problemu. Pozdrawiam.

        PS To nie stereotypy, to prawdziwe błędy i wady.
        • Gość: Agata Re: Sterta stereotypow bez konkretow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 12:26
          Podaj jakis przyklad (konkretny).
          • Gość: a Ot, pierwszy z brzegu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.04, 10:47
            Proszę, pierwszy z brzegu.

            Aborcja - problem wyciągnięty w momencie zawirowań na scenie politycznej, które
            to zawirowania mogłyby zagrozić posadkom zajmowanym przez liderki feministek.
            Przypadek ? Czy może strach przed utratą mandatów w kolejnych wyborach ?
            W najbliższym czasie będziemy pewnie świadkami kolejnych bezpodstawnie
            nagłaśnianych manifestacji (po feministycznemu: "manifa"), w których stadko
            naiwnych dziewczątek będzie skandowało puste slogany...
    • Gość: antyfeministka a ja nie lubię, kiedy ktoś zabiera mi wątek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.04, 09:04
      w sensie dosłownym!
      • Gość: c Re: a ja nie lubię, kiedy ktoś zabiera mi wątek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.04, 19:42
        Przepraszam. Niemniej cieszę się, że mamy podobne poglądy w niektórych
        kwestiach. Pozdrawiam.
    • Gość: c Re: Grzechy główne feministek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.04, 07:39
      I co wy na to ?
      • Gość: mika a ja na to ze prymitywne jest wpisywanie sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 19:37
        na jednym watku pod roznymi nickami. Sam(a) sie poperasz bo niktt inny nie
        chce, drogi(a) a/c/zztop i nie pamietam juz czy cos jeszcze?
        • Gość: c Re: a ja na to ze prymitywne jest wpisywanie sie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.04, 07:52
          Złotko, zzztop to Zofia Zaleska. Tak się ta Pani podpisała w którymś z listów.
          Co więcej wiele wskazuje na to, że pracuje w GW. Zaskoczony ? Ja też.
          Co do a to go nie znam. Jednak w Krakowie mieszka nieco więcej ludzi niż 10.
          Pozdrawiam.
          • Gość: mika Re: a ja na to ze prymitywne jest wpisywanie sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 18:13
            > Złotko, zzztop to Zofia Zaleska. Tak się ta Pani podpisała w którymś z
            listów. > Co więcej wiele wskazuje na to, że pracuje w GW. Zaskoczony ?
            Dlaczego? calkiem mozlwe

            > Co do a to go nie znam. Jednak w Krakowie mieszka nieco więcej ludzi niż 10.
            Jasne. Ale prawdopodobienstwo ze akurat w podobnym czasie kilka osob laczy sie
            z Krawkowa przez modem i wchodzi na ten akurat watek (prezentujac identyczne
            poglady) jest zerowe . porownaj z ukladem IP na innych watkach, zlotko
            • Gość: a Pst, nie mów nikomu ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.04, 15:29
              Powiem Ci coś w sekrecie. Nieuwierzysz ale w Krakowie mieszka nas ponad 20
              osób. A prawie 10 ma modem ! Tylko nie mów tego nikomu. Niech to pozostanie
              tajemnicą.
              • Gość: mika co do nicków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 18:25
                jestem pewna ze w Krakowie jest masa osób która się wdzwania w sieć. Jak
                praktyka forumowa pokazuje nie zdarza sie ejndak aby tyle osob z tego samego IP
                wchodzilo w tym samym czasie na dokladnie te same watki (nie tlyko z calej masy
                watkow na tym portalu,ale z milionów strone w necie) i pisalo tak samo i w ten
                sam sposob. Juz nie mowiac o tym ze uzywalo charakterystycnych nickow z tej
                samej polki (a/c/brr/zztop/...).
                BTW: Jesli jestes poczatkujaca forumowiczka wiedz ze uzywanie nicka ktory juz
                ktos w danym watku podał (tak jak ja watku Titusa o artykule) i podszywanie sie
                pod niego nie tlyko jest szczytem netowego chamstwa, ale zazwyczaj proby takie
                maja bardzo krotkie nozki, Zwlaszcza jesli podszywająca sie jest na tyle glupia
                ze probuje to robic z innego IP.
        • rt23 Re: a ja na to ze prymitywne jest wpisywanie sie 26.03.04, 10:59
          Ee, to naturalne że komentarze pochodzą w większości od osób nie zgadzających
          się z tekstem. Poza tym tekst jest tak nowatorski, że wiele osób po
          przeczytaniu jest oniemiałych.
    • Gość: grogreg Re: Grzechy główne feministek IP: 212.160.165.* 26.03.04, 11:28
      Nie zgadzam sie z Toba, ale znaczacy jest fakt, ze panie feministki z SLD
      dopiero teraz wziely sie za nowelizacje ustawy aborcyjnej. Puki ich ugrupowanie
      mialo niepodzielna wladze jakos im to nie szlo.
      • Gość: a Re: Grzechy główne feministek IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 16:42
        Tak, to bardzo wiele mówi o motywach działania liderek feministek. Przykre to.
    • Gość: a Mężczyzna - wieczny wróg IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.04, 19:33
      Czy to prawda ? Co o tym sądzicie ?
      • lkj.mnb6 Re: Mężczyzna - wieczny wróg 30.03.04, 11:09
        Dla części feministek mężczyzna chyba nie jest "wiecznym wrogiem". Ale dla
        niektórych na pewno tak. Nie potrafię ocenić proporcji. Te ostatnie na pewno są
        głośniejsze. Ale może wynika to nie ze złej woli tylko z zacietrzewienia, braku
        rozsądku, emocji ?
        • Gość: .................. Re: Mężczyzna - wieczny wróg IP: *.dialup.sprint-canada.net 30.03.04, 11:16
          Feministki nie grzesza. Przynajmniej nie ze mna. Ja je poprostu omijam.
          • Gość: qwe Re: Mężczyzna - wieczny wróg IP: *.bas2.prp.dublin.eircom.net 25.05.04, 14:28
            To moze byc sposob. Ale problem spoleczny pozostaje.
      • Gość: grogreg Re: Mężczyzna - wieczny wróg IP: 212.160.165.* 31.03.04, 08:43
        Albowiem wrogami kobiet nieprzejdnanymi jestesmy.

        Mezszczyzna wasz wróg!!!
        Mezszczyzna was ciemiezy!!!
        Mezszczyzna musi odejsc!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja