nex-ta
09.08.10, 18:43
Mam prośbę, powiedzcie mi co zrobiłyście w takiej sytuacji i czy to
ze mną jest coś nie tak, czy mój facet pokazuje mi, że mu na mnie
nie zależy. Wyjeżdżał służbowo na pond dwa tygodnie, wcześniej przez
trzy tygodnie nie znalazł czasu aby się ze mną spotkać ( mieszkamy
30 km od siebie). Obiecał mi, że wracając przyjedzie najpierw do
mnie. Ponieważ w ostatnim czasie wiele razu mnie zawiódł obiecując
coś a potem robiąc coś innego tak bardzo prosiłam, żeby tym razem
mnie nie zawiódł. Dzień przed powrotem sucho mnie poinformował, że
ma pasażerów i musi ich zawieźć ich do innego miasta niż mieszka on
sam, co oznaczało też ominięcie mojego miasta – tylko tyle nic
więcej. Zdanegoprzeraszam. Zadzwonił z drogi informując mnie, że nie
przyjedzie do mnie, bo przejechał pół Polski i musi odpocząć. Na
moje niezadowolenie usłyszałam, że on ich chciał odwieźć (czyli nie
chciał moim zdaniem spotkać się ze mną) i, że on w taki sposób nie
będzie rozmawiał, bo nie takiego powitania się spodziewał i
usłyszałam, że marudzę i on kończy tę rozmowę. Nie po raz pierwszy
usłyszałam, że jeśli czuję się zawiedziona, że zrobił coś inaczej
niż mi obiecał to znaczy, że marudzę i on tak nie będzie ze mną
rozmawaiał. A jakoś tak się w ostanim czasie składa, że na 10
obietnic jedną udaje mu się zrealizować. Nie wiem, co mam o tym
myśleć. Czy Wy w takiej sytuacji okazłabyście zadowolenie, że ktoś
wrócił, czy miałbyście żal i byłyście rozczarowane. Rozpisłam się.
Ale przestaję sobie dawac z tym radę:( i sama nie wiem czy moje
zchwanie jest normalne i odczucia są normalne :( coraz częściej mam
wrażenie, że całe moje życie jest jednym wielkim rozczarowaniem :(