hertaba83
13.08.10, 19:47
Witam serdecznie
Od kliku dni, w przypływie niemocy w pracy zawodowej, osłabienia,
nerwa, i kilku innych, zastanawiam się, jak czy to dobrze, ze
jesteśmy tak świadomi tego, ze płacimy i wymagamy, nawet jeśli nie
jest nam to do niczego potrzebne, to chociaż można pomarudzić,
nadąsać się, aby dorobić komuś roboty.
Pracuje z klientami, w branży takiej, gdzie jeszcze 20 lat temu
padało słowo - bierzesz albo nie bierzesz, nie interesuje mnie ze Ci
sie nie podoba, widziały gały co brały itp. Teraz wiem, jak mam
przekazać klientowi jego przedmiot umowy, a on od wejścia pokazuje
mu co mu sie nie podoba, mam wieeeelką ochotę spytać, po co
podpisywał umowę parę dni wcześniej, skoro tak bardzo mu się to
wszystko nie podoba. I nie mówię tu o drobnych usterkach, ale
takich, które owszem są, ale nieiwidoczne przy normalnynm
użytkowaniu, i zupełnie nieuciażliwe, zupełnie, a usuniecie tego
graniczy z cudem, marudzi bo mysli ze jakis rabat dostanie, a dobrze
widzial kilka dni wczesniej co kupuje, skoro od wejscia pokazuje
palcem, rabatu taki nigdy bie dostał swoja drogą :).
Innny pisze pismo, ze chcialam mu papugę zabic, bo w umowie cos nie
zaznaczone bylo, jeszcze inny domaga się rekompensaty za straty
moalne spowodowane zbyt małą ilością drzew w okolicy, gdzie uzytkuje
przedmiot umowy.
Ja nie sprzedaję, przekazuje tylko klientom to co juz kupili.
To samo mjest na poczcie, czepiaja się ci ludzie tych kobiet w
okienku, nieczemu niewinnych, piszą pisma ze skargą na obsługę w
okienku, zażalenia na kierowników sklepów - jakby nie mogli sobie
gdzieś indziej kupic, w stanach nawet pozywaja koncerny tytoniowe,
bo nie wiedzieli ze od fajek rakja płuc moga dostac. Dla mnie to
jakas paranoja.
A nawet napyskowac nie mozna normalnie, bo sie posypia pisma z
zazaleniem, tak jak ostatniom mi pan 3x starszy ode mnie pwoiedzial,
ze ja nie powinnam sie odzywac jak on marudzi, tyklo sluchac, bo on
jest starszy i madrzejszy. Wyszłam.