pytanie do mezatek

14.08.10, 13:14
czy jak wychodzilysce za maz, to czulyscie sie najszczesliwsze na swiecie i ciagle zakochane w swoim przyszlym mezu? czy naprawde tak jest ze kazda panna mloda kocha swojego przyszlego meza cala soba, i nie moze bez niego zyc?
nie to ze wychodze za maz, ale jestem w dlugim juz zwiazku, i jak mysle o slubie to po prostu wiem iz nie myslalabym iz to jest milosc mojego zycia, i nie bylabym najszczesliwsza osoba na swiecie. kocham go ale nie jestem zakochana juz, bardziej jak kocha sie przyjaciela lub brata, wiec ciekawa jestem czy prawdziwe panny mlode wychodza za maz w stanie zakochania czy po prostu bo tak wypada bo np, dlugo juz ze soba sie jest. jak bylo u was?
    • kitek_maly Re: pytanie do mezatek 14.08.10, 13:22
      Współczuję, seks z bratem - bleeee.
      • nerri Re: pytanie do mezatek 14.08.10, 15:03
        To samo pomyślałam...hehe:)
    • izabellaz1 Re: pytanie do mezatek 14.08.10, 13:29
      kashmirek napisała:

      > czy naprawde tak jest ze kazda panna mloda kocha swojego
      > przyszlego meza cala soba, i nie moze bez niego zyc?

      Dla mnie takie odczucia to zakrawa na chorobę psychiczną, a nie miłość.
      Człowiek ma kochać siebie i czuć się ze sobą dobrze i nie uzależniać swojego
      bytu od bytu innej osoby.
    • cafem Re: pytanie do mezatek 14.08.10, 13:36
      > kocham go ale nie jestem zakochana juz,
      > bardziej jak kocha sie przyjaciela lub brata,

      Nie wierze. I Ty chyba sama w to juz nie wierzysz, tylko tak napisac
      wypada...
    • stephanie.plum Re: pytanie do mezatek 14.08.10, 14:59
      ale przecież romantyczne, namiętne i drapieżne uczucia mają w sobie coś z pływów oceanu: są, a potem opadają, i wtedy fajnie, jak się okazuje, że ten facet, z którym dzielę życie to mój najlepszy przyjaciel, niezawodny partner w akcji, ktoś czuły i bliski. a potem, niespodziewanie, przychodzi znów namiętność i zmysłowość, i znów się jest zakochanym, jak pierwszego dnia. na tym polega cały urok długiego, wspólnego życia.
      myślę, że to nie tylko moje doświadczenie, lecz wielu par z dłuższym stażem.
      a moment ślubu? pewnie stres związany z przygotowaniami potrafi skutecznie stłamsić namiętne uczucia. jednak jeśli nie stajemy na ślubnym kobiercu po kilku tygodniach znajomości, tylko zdążyliśmy już się jako tako poznać, i podjąć decyzję że to właśnie ten człowiek, chwilowy brak "motylków w brzuchu" (or whatever) nie będzie nam straszny.

      ja w dzień ślubu byłam szczęśliwa i pewna. a w przeddzień wręcz przeciwnie... tak to już jest z emocjami.
      • nerri Re: pytanie do mezatek 14.08.10, 15:05
        Co innego wiedzieć,że partner poza tym,że jest partnerem jest też
        przyjacielem,a co innego gdy jest jak...brat:/

        I nie rozumiem co takiego stresującego jest w ślubie i
        przygotowaniach,co aż tak stłamsi uczucia;)
        • stephanie.plum Re: pytanie do mezatek 14.08.10, 15:09
          w moim ślubie nic takiego nie było, ale wnikliwa obserwacja życia innych ludzi doprowadziła mnie do wniosku, że dla niektórych ślub i wesele to raczej jakiś rodzinno - towarzyski sprawdzian niż wesołe święto...
Pełna wersja