berta-live
16.08.10, 18:03
rzekł pewien Miś do swojej Misi, nawet nie zerkając na to co Misia ściągnęła z
wieszaka. I uradowana Misia, że podoba się swojemu Misiowi, pobiegła do kasy.
Taką scenkę widziałam niedawno w jednej z galerii handlowych.
Czy może mi ktoś wytłumaczyć czy te kobiety pokroju Misi naprawdę nie zdają
sobie sprawy, że Miś ma w dupie co ona mierzy i tylko patrzy, żeby się te
zakupy skończyły? A jeżeli zdają sobie sprawę, to po co w ogóle ciągają tych
swoich chłopów po sklepach i zadają głupie pytania skoro i tak nie uzyskają
żadnej porady?