nstemi
17.08.10, 21:59
Zobaczyłam dzisiaj to na głownej stronie i aż mi szczęka opadła:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8264363,USA__Stewardesa_zabrala_dziecko__ktore_dostalo_klapsa.html
Co o tym sądzicie? Bo wiem, że bywają tu dzieciaci i niedzieciaci, lubiący
dzieci i tacy co niekoniecznie, więc rzecz można że mamy pełen przekrój
różnych poglądów.
Bo mnie zmroziło. Czy to już jednak nie jest przegięcie?
Bowiem
1. Czy babie, która zabrała dziecko jakiś cień myśli przeszedł przez głowę na
temat stosunku ryzyka do korzyści. Czy nie jest o wiele większą traumą dla
małego dziecka odebranie go rodzicom (spójrzcie na to oczami berbecia) niż
klaps dany przez matkę w desperacji szalejącemu potomkowi?
2. Nie tylko rodzice ale i współpasażerowie musieli mieć koszmar podróży z
rozwrzeszczanym dzieckiem i dla tej masy innych ludzi, która chciała w spokoju
odbyć podróż ten klaps to było wybawienie?
Żeby nie było-nie jestem za biciem dzieci, na wieść o ludziach maltretujących
czy psychicznie czy fizycznie dzieci nóż mi się w kieszeni otwiera, ale czy to
już nie jest szaleństwo? Toż to stawia się w jednym rzędzie patologię i dramat
z normalnymi, kochającymi ludźmi, którym czasem w akcie desperacji zdarza się
dać klapsa...