sienmuza
27.08.10, 09:30
Brak męża (stałego partnera) rodzi patologie. Tak uważam. Bo kobieta
nie ma zapewnionego poczucia bezpieczeństwa, nie ma z kim tak
naprawdę szczerze porozmawiać, nie ma komu być pomocną i mieć z tego
satysfakcję, nie ma zaspokojonej potrzeby bliskości, nie ma
regularnego seksu z uczuciem, nikt się o nią nie troszczy. I taka
sytuacja jest nienaturalna. W takiej sytuacji często napataczają sie
różni "pomagacze", którym tak naprawdę zależy na seksie bez
konsekwencji (najczęściej są żonaci) - i patologia gotowa. Mnóstwo
tu wątków jak takie sytuacje się kończą. Z drugiej strony chciałoby
się mieć kogoś tak na zawsze i na poważnie, ale już drugi raz
trafiłam na dziecko w męskim przebraniu. Dobrze po czterdziestce,
wolny, wykształcony, ustawiony - a pod płaszczem: mamusia,
rozchwianie emocjonalne i brak odpowiedzialności za drugą osobę. I
jak tu zaufać? Straciłam wiarę. I zdaję sobie sprawę, że wciąż
jestem łakomym kąskiem dla znudzonych swoimi żonami mężusiów. A
wcale tego nie chcę!