a co wy jecie?

28.08.10, 19:23
bo tak sobie czytam ten wątek o wadze i wzroście, takie prawie wszystkie
jesteście szczupłe. to tak z natury czy musicie coś robić? pilnujecie się z
jedzeniem? co konkretnie jadacie na co dzień i w jakich ilościach?
bo już niejedna laska mówiła 'ja to mogę jeść ile chcę i nie tyję'. ale potem
okazywało się, że jej 'ile chcę' to jest tyle, co ja jem na diecie. generalnie
moje szczupłe koleżanki jedzą bardzo malutko, a mówią to co wyżej. to znaczy
dla nich to jest normalnie albo dużo, dla mnie to mało. rozumiecie? te laski
się nie odchudzają, ale ich normalne jedzenie jest dla mnie jak ostra dieta.
ja gdybym mogła jeść to co chcę i ile chcę, to bym zjadała na śniadanie kilka
tostów albo jeszcze lepiej chrupiących bułeczek z masłem, dżemem i serem, albo
jajówkę z kilku jajek, oczywiście na maśle, cały dzień podjadałabym jakieś
słodkości, ciasteczka, wafelki, pączki, na obiad spokojnie wsunęłabym z 3
kotlety mielone albo gołąbki, pizza co drugi dzień, na kolacje camembert
smażony albo rożki francuskie z mozarellą i oliwkami, obowiązkowo zapijane winem.
ale niestety jedząc nawet w połowie tak jak opisałam, ważyłabym ze 100kg. żeby
utrzymać w miarę godną wagę, muszę zapomnieć o słodyczach (ewentualnie 2
kosteczki gorzkiej czekolady)i białym pieczywie, liczyć kalorie, na śniadania
wcinać musli i wafle ryżowe, zwracać uwagę na zawartość tłuszczu, zrezygnować
z masła, tłustych serów... no generalnie dość mocno muszę się pilnować i
ograniczać.
chyba po prostu z natury jestem obżartuchem i łasuchem, z tego wynika...:(
jak to jest z wami?
    • hertaba83 Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:27
      ja od kliku dni jem makaron z suszonymi pomidorami i parmezanem,
      czasem serem żółtym, bo nie mam nic innego w lodówce.
      Poza tym makaron właśnie też mi się kończy, przerzucę się na ryż z
      niewiem czym
      • hertaba83 Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:29
        poza tym, ze ostatnio jem makaron z pomidorami, to generalnie jem
        normalnie, piekę pizzę, muffinki, jem pierogi ruskie z cebulką,
        tosty ociekające tłuszczem, wszytsko jem, tylko tyle na ile mam
        ochotę
        słodyczyz nie lubię, ale ostatnio też jem, musze przestać, bo 2
        tygodnie leżenia i niecnierobienia przede mna :)
    • sumire Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:31
      z natury. nie znoszę ciężkiego jedzenia i szkodzi mi - mam kłopoty z trawieniem.
      • simply_z Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:38
        wszystko zalezy od metabolizmu oraz od ilosci ruchu .
        ja jem dużo ale staram się jesc zdrowo i uprawiam sport.Gdybym nie
        miala wysilku fizycznego wazylabym pewnie cos ok 70kg co przy moim
        wzroscie jest zauwazalne i wyglada niezbyt estetycznie.
      • dziewczyna_rzeznika Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:41
        No ja należę raczej do tych szczęśliwych 'posiadaczek' szybkiej przemiany materii.
        Naprawdę nie zastanawiam się nad kaloriami (ba, kiedyś widziałam je wszędzie, na
        wyrywki znałam wartości energetyczne większości produktów spożywczych, nawet tak
        absurdalnych jak chipsy - 1 sztuka to około 9 kcal o ile pamiętam) i jem
        wszystko na co mam ochotę.
        Np. dzisiaj zjadłam na śniadanie dwie połówki bułeczki pszennej z jajkiem na
        twardo, szczypiorkiem, majonezem i solą. Potem już chyba nic oprócz paru
        mentosów owocowych :) A na obiad zrobiłam kotlety mielone (normalnie smażone, na
        oleju) do tego 3 ziemniaki i sałata ze śmietaną.
        Kolację pewnie zjem za jakąś godzinkę.

        W sumie diabeł też tkwi w tym, aby się 'nie przejadać'. Tzn. zawsze kończyć
        jedzenie zanim poczujesz ten błogi stan absolutnej sytości, ponieważ mózg
        potrzebuje ok. 15 minut aby dostać sygnał, iż organizm się 'najadł' i część
        jedzenia spożywamy czasami 'na wyrost'.

        Druga sprawa jest taka, że ja osobiście jem bardzo często ale małe porcje.
        • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:48
          > Np. dzisiaj zjadłam na śniadanie dwie połówki bułeczki pszennej z jajkiem na
          > twardo, szczypiorkiem, majonezem i solą. Potem już chyba nic oprócz paru
          > mentosów owocowych :) A na obiad zrobiłam kotlety mielone (normalnie smażone, n
          > a
          > oleju) do tego 3 ziemniaki i sałata ze śmietaną.
          > Kolację pewnie zjem za jakąś godzinkę.


          no widzisz - dla mnie to jest bardzo mało:) to ja jem podobnie jak się w miarę
          pilnuję (ale nie odchudzam). dla Ciebie to normalne, codzienne odżywianie, tak?
          czyli moja teoria się potwierdza.
          • dziewczyna_rzeznika Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:52
            Raczej tak....chociaż dzisiaj to i tak lajtowo. Często zdarza mi się zjeść na
            śniadanie 4 kanapki :)
            Ale śniadanie to śniadanie, nie ma co sobie żałować, w końcu i tak je spalisz w
            ciągu dnia.
            • simply_z Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:53
              a ile masz lat? bo to tez zalezy ,gdzies do 23 lat moglam jesc wszystko
              ,potem nagle pojawila się tendencja do oponek itd.
              • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:14
                > a ile masz lat? bo to tez zalezy ,gdzies do 23 lat moglam jesc wszystko
                > ,potem nagle pojawila się tendencja do oponek itd.
                >

                nie wiem do kogo było pytanie. ja jestem po 30, ale chuda byłam tylko w
                dzieciństwie. gdzieś tak od końca podstawówki to już musiałam się pilnować.
                tylko że kiedyś dużo więcej się ruszałam, był w-f w szkole, biegałam, chodziłam
                na rajdy i inne takie.
                teraz też się ruszam, ale jednak mniej. no i faktycznie z wiekiem coraz mniej
                trzeba jeść, a ruszać się więcej, żeby osiągnąć ten sam efekt... ech...
                • simply_z Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:26
                  dzieciństwie. gdzieś tak od końca podstawówki to już musiałam się
                  pilnować.
                  > tylko że kiedyś dużo więcej się ruszałam, był w-f w szkole,
                  biegałam, chodziłam
                  > na rajdy i inne takie.
                  > teraz też się ruszam, ale jednak mniej. no i faktycznie z wiekiem
                  coraz mniej
                  > trzeba jeść, a ruszać się więcej, żeby osiągnąć ten sam efekt...
                  ech...
                  własnie ja bylam chuda przez wiele lat ,w lo przytylam ,potem znowu
                  schudlam ale mam budowę drobno-kościstą ,
                  potrzebuje regularnego ruchu ,żeby wygladac b,szczuplo ,tak naprawde
                  wlasnie ruch ,cwiczenia modeluja sylwetkę ,nie tylko zdrowsze
                  odzywianie .
                  mozesz np miec plaski brzuch ,ale bez ruchu staje się lekko sflaczaly
                  ,miesnie nie są zarysowane.
                  • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:32
                    > potrzebuje regularnego ruchu ,żeby wygladac b,szczuplo ,tak naprawde
                    > wlasnie ruch ,cwiczenia modeluja sylwetkę ,nie tylko zdrowsze
                    > odzywianie .
                    > mozesz np miec plaski brzuch ,ale bez ruchu staje się lekko sflaczaly
                    > ,miesnie nie są zarysowane.

                    święta racja. a ja nie jestem typem ruchowca. lubię jeździć na rowerze i
                    tańczyć, bo to nie są typowe sporty dla sportu, tylko fajna zabawa. ale jak już
                    mam biegać albo co gorsza robić brzuszki jakieś... to już gorzej się zmusić...
                    • simply_z Re: a co wy jecie? 28.08.10, 21:39
                      > święta racja. a ja nie jestem typem ruchowca. lubię jeździć na
                      rowerze i
                      > tańczyć, bo to nie są typowe sporty dla sportu, tylko fajna zabawa.
                      ale jak już
                      > mam biegać albo co gorsza robić brzuszki jakieś... to już gorzej
                      się zmusić...
                      też tak mam ale w nagrodę mogę jeść co chcę;)
                      oczywiscie staram się jeść zdrowo ,duzo warzyw ,mniej slodyczy..z tym
                      jest problem bo lubię czekoladę .
                      unikam kupnych ciast ,drozdzowek ,sa niezdrowe i źle się czuję po
                      sztucznych wspomagaczach. Nie jem zbyt często chipsow ,fast foody
                      omijam ale zdarza mi się raz na parę miesiecy zjesc cos w mcdonaldzie
                      ,tlustego miesa w ogole nie jem.
    • maitresse.d.un.francais Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 19:35
      bo mamy akurat na weekend koszmarne zadanie do odwalenia ;-)

      do meritum: ja do szczupłych nie należę, więc się nie wypowiem
      • agaoki Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 19:49
        > do meritum: ja do szczupłych nie należę, więc się nie wypowiem

        to nie było pytanie tylko do szczupłych;))
        • agaoki Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 19:50
          czyli moje obserwacje się potwierdzają. laski, które twierdzą, że jedzą wszystko
          i ile chcą, tak naprawdę jedzą niewiele.
      • jan_hus_na_stosie Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 19:49
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > do meritum: ja do szczupłych nie należę, więc się nie wypowiem

        za to z chęcią krytykanckim tonem wypowiadałaś się o polskich mężczyznach z
        brzuszkiem
        • maitresse.d.un.francais Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 19:57

          > za to z chęcią krytykanckim tonem wypowiadałaś się o polskich mężczyznach z
          > brzuszkiem
          >
          > BRZUCHOLEM! BEBZONEM! ŚMIETNIKIEM!

          Nie należę do szczupłych - oznacza - należę do średnich lekko podpasionych, a
          nie spasionych i zachwyconych sobą gruboli!

          I ubieram się tak, żeby ukryć wady sylwetki!
          >
        • maitresse.d.un.francais Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 19:58
          mężczyznach z
          brzucholem piwnym

          I nadal będę to robić! Zwłaszcza że wyglądam na 5-10 kilo mniej niż mam. Nie,
          nikt mi tego nie mówi jako komplementu, zadziwiają się np. lekarze i
          pielęgniarki, kiedy staję na wadze.
          >
          >
        • maitresse.d.un.francais Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 19:59
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > maitresse.d.un.francais napisała:
          >
          > brzuszkiem
          >
          > i sandałkami ze skarpeteczkami na stópkach, zapewne?
          >
          • jan_hus_na_stosie Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 20:01
            każdy ptaszek ma swój daszek :>
            • maitresse.d.un.francais Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 20:34
              jan_hus_na_stosie napisał:

              > każdy ptaszek ma swój daszek :>

              litości
              • jan_hus_na_stosie Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 21:11
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > litości


                dla feministek nie ma litości! ;]
                www.youtube.com/watch?v=EpHvzRFkhyI
                • maitresse.d.un.francais Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 21:24
                  \
                  > dla feministek nie ma litości! ;]

                  że jaki?

                  a co to znowu za tfur muzyczny, ten zespół?

                  czytałam kiedyś tekst jakiejś ich piosenki i załamałam się estetycznie

                  jaki to rodzaj muzyki, bo nie włączam byle czego?
                • maitresse.d.un.francais Re: Pewnie, że wyjemy ;-) 28.08.10, 21:25

                  > dla feministek nie ma litości! ;]

                  I vice versa.

                  Z waszymi bebzonami nikt was nie zechce.
    • lonely.stoner Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:52
      roznie jjem, potrafie zjesc duuuzo - ale raczej nie ciagnie mnie ciagle do
      smazonego, tlustego jedzenia i slodyczy, dla mnie duzo to np. spora piecozna
      piers z kurczaka, z 2 sredniej wielkosci ziemniakami i saltka z pomidorow,
      zielonej salaty i jogurtu naturlanego. Ale teraz wez pod uwage ze mozesz to
      zjesc w tej samej ilosci ale: spora piers z kurczaka smazona w panierce w
      glebokim oleju, frytki smazone z 2 sredniej wielkosci ziemniakow, do tego
      salatka coleslaw - starta kapusta, marchewka zmieszane z wielka lycha majonezu.

      Wydaje mi sie ze Ciebie po prostu ciagnie to niezdrowego jedzenia, zmiast
      podjadac w ciagu dnia slodycze, batony i chipsy jedz jakies warzywa, owoce,
      chrupki ryzowe, wyeliminuj po prostu to nie zdrowe zarcie - nie bedziesz chodzic
      ciagle glodna, weglowodany proste (bilae pieczywo, puchowe bulki, ziemniaki)
      zastap zlozonymi (ciemne pieczywo, kasze, ciemny ryz) - to tez da ci wiecej
      energii (dluzej sie trawi i jest wartosciowesze) a przez przestaniesz ciagle
      marzyc o zapychaniu sie slodkimi rzeczmai bo bedziesz pelna.
      • jazz_ify Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:58
        ja muszę uważać na to co jem niestety bo mam tendencję do tycia, poza tym po
        ciężkostrawnym jedzeniu umieram.
      • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:02
        > Wydaje mi sie ze Ciebie po prostu ciagnie to niezdrowego jedzenia, zmiast
        > podjadac w ciagu dnia slodycze, batony i chipsy jedz jakies warzywa, owoce,
        > chrupki ryzowe, wyeliminuj po prostu to nie zdrowe zarcie - nie bedziesz chodzi
        > c
        > ciagle glodna, weglowodany proste (bilae pieczywo, puchowe bulki, ziemniaki)
        > zastap zlozonymi (ciemne pieczywo, kasze, ciemny ryz) - to tez da ci wiecej
        > energii (dluzej sie trawi i jest wartosciowesze) a przez przestaniesz ciagle
        > marzyc o zapychaniu sie slodkimi rzeczmai bo bedziesz pelna.

        no to ja tak właśnie robię:)) znam zasady racjonalnego odżywiania i stosuję je.
        nie chodzę głodna, ale jednak jest to dla mnie jakieś ograniczanie się i nie
        wynika to z mojej natury, tylko muszę się pilnować.
    • ritsuko Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:53
      A wiesz, że ja też tak mam? Dlatego jak zrzucałam wagę, czy teraz żeby trzymać
      się i nie tyć jem mniej kaloryczne jedzenie- jak makaron to z warzywami zamiast
      gęstymi sosami, jak kanapki to z ciemnego pieczywa i bez margaryny, z twarożkiem
      zamiast żółtego sera. Szkoda mi czasem tych kalorycznych pyszności i czasem
      wrzucam co s ciekawszego na ruszt, ale wolę się najeść czymś konkretnym niż
      podjeść coś z czarnej listy :)
      • lonely.stoner Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:01
        ja wierze tez ze im wiecej czlowiek jje tym wiekszy ma zoladek i musi wiecej
        wepchac zeby go zapelnic - sama wiem, bo jak kiedys jadlam niewiele bo nie
        mialam czasu jesc, to po zjedzieniu jednej kanapki robilo mi sie juz niedobrze
        (Za duzo, a zoladek byl scisniety na maxa!).

        Ponadto wydaje mi sie ze jednak wiekszy czlowiek ma wiekszy apetyty bo jego
        cialo potrzebuje wiecej energii niz kogos kto jest maly - ale- mialam na
        studiach taka kolezanke ktora byla zawsze no duza po prostu, zeby nie powiedziec
        gruba! i jak ja kiedys zobaczylam co i ile ona jje na obiad to pomyslalam ze no
        w sumie nic dziwnego ze ona tak wyglada.

        I swoja droga to pomimo ze jestem strasznie szczupla i drobna -a kiedys to bylam
        po prostu za chuda, to mialam tez oczywiscie epizod w zyciu bycia najgrubsza
        kobieta swiata i sie odchudzalam hehe, a teraz nie wyobrazam sobie zeby myslec o
        jedzeniu, wkolko zeby mi jakas czekoladka krazyla nad glowa i nie dawala
        spokoju, po prostu staram sie jesc zdrowo i racjonalnie - bardziej ze wzgledu na
        zdrowie! niz wyglad, bo pomyslalam tak ze wszsytko co jjemy i jak zyjemy sie
        odbije nam na starosc, zaczelam tez jesc duzo jogurtow bo sie boje osteoporozy
        hehe, no i poza tym lubie :))
    • alanis11 Re: a co wy jecie? 28.08.10, 19:59
      Jem wszystko nawet z kebab na śniadanie , natomiast nie jem po 18 , nigdy nie
      obżeram się na noc. Kluczowe jest to że mam dobre geny moja matka mimo mocno
      sredniego wieku ma figure jak nastolatka, jest mega drobna, jej siostra to samo
      choć jest tłuszczojadem.
      • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:06
        alanis11 napisała:

        > Jem wszystko nawet z kebab na śniadanie , natomiast nie jem po 18 , nigdy nie
        > obżeram się na noc. Kluczowe jest to że mam dobre geny moja matka mimo mocno
        > sredniego wieku ma figure jak nastolatka, jest mega drobna, jej siostra to samo
        > choć jest tłuszczojadem.

        ech.. pozazdrościć.
        chociaż z drugiej strony takie osoby odżywiają się niezdrowo i często ruszają
        się za mało, bo nie muszą. a to też nie jest dobre.
        tak źle, i tak niedobrze.
    • princess_yo_yo Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:03
      ja sie musze pilnowac ale zdarzaja sie dni kiedy wciagam ok 2000kcal
      a moze i wiecej - zazwyczaj na kacu :-)
      • ursyda Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:07
        oo na kacu to ja też jem
        chleb z masłem, ketchupem i majonezem np
        • princess_yo_yo Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:09
          haha, ja na kacu moge wciagnac wszystko byle bylo smazone albo
          odpowiednio smieciowe, wlacznie z mcdonaldem
          • hertaba83 Re: a co wy jecie? 29.08.10, 17:37
            mc donald jest stworzony na kaca
            kfc też, ale trzeba wybrać tłustą kanapkę, nie jakie,s fileciki,
            Hrandera np, kac mija natychmiast
      • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:08
        ale piszcie dokładnie - co dla was oznacza 'pilnować się'? dla jednych to będzie
        jedynie rezygnacja ze słodyczy, dla innych skrupulatne licznie kalorii, żeby
        zjeść nie więcej niż 1200.
        • princess_yo_yo Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:11
          skrupulatnie licze kalorie ok 1200 - 1400 codziennie. czasem daje
          sobie pare dni przerwy ale nie za czesto.
    • vandikia Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:10
      ostatnimi czasy jadam tak:
      śniadanie już w pracy, ok 10 - 2 kanapki albo 1,5 parówki albo 2 jajka na
      miękko, do tego jakies warzywo, czasem przed tym jem rogalika francuskiego
      do kawy
      ok 14 jakiś lunch, makaron z sosem albo zupę, albo rybę, albo drugi raz
      kanapki, sałatka z fety lub tuńczyka, no różnie
      czasem do tego jakieś ciastko, pączek albo serek waniliowy, jogurt jakiś
      w domu ok 18-19 jem obiadokolację, czasem zupa z wkładką, czasem mała zupa
      plus normalne drugie danie, jakieś mięso, ziemniaki albo kasza, warzywo
      i właściwie nie jem już później nic, żeby spać lekko

      w weekendy różnie, mam weekendy gdy jem tyle co w pracy, mam takie gdy jem
      3 razy tyle, ciągle podjadam, prócz normalnych posiłków jem co pół godziny
      kanapkę
      na imprezach, weselach jem na ogół więcej niż mąż, nie jest dla mnie
      problemem co 2 godziny zjeść obiad weselny, 8 pasztecików zapić barszczem,
      czy wsunąć dwa schabowe

      nie wiem czy to dużo czy mało, jem tyle od zawsze chyba
      tasiemca nie mam ale mam neurotyczną osobowość, która ma główny wpływ na
      to, jak wyglądam
      • lonely.stoner Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:17
        ja moge napisac co wczoraj wciagnelam:
        na sniadanie rozpuszczalna kawa z mlekiem,1 surowe avocado.
        na lunch- mala porcja frytek z ketchupem i puszka diet coli.
        potem zjadlam wieczorem 1 francuska bulke z czekolada i 2 sliwki.
        a na obiad z moim facetem w kanjpie wypislimy na pol: 2 butelki szampana (duzo
        kalorii hehe), 1 duzy smazony nalesnik z krewetkami w sosie curry (tluste bylo),
        1 nan bread z migdalami, 1 porcje kurczaka w sosie kokosowo-migdalowym (czyli-
        tluste), do tego 1 porcje Biryani curry z ryzu, kurczaka, warzyw w gestym sosie
        curry, aaa- no i 2 smazone chlebki z roznymi sosami curry.

        Do tego w ciagu dnia wypilam iles szklanek wody i iles szklanek soku
        pomaranczowego (Z kartona).

        Wyjatkowo niezdrowo :) ale nie uwazam zeby duzo tego bylo.
        • zuza120 Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:28
          Ja muszę się przyznać się nie nie pilnuję i odżywiam bardzo
          niezdrowo. Moje przykładowe menu: na śniadanie dwie bułeczki z
          wędliną, drugie śniadanie - coś słodkiego, np. ptasie mleczko,
          bajaderka, serniczek.... Na obiad ziemniaki lub frytki, kawał
          mięska, surówka. Mój drugi obiad w drodze do domu kebab, zjadam go
          właściwie co drugi dzień. Codziennie wcinam słodycze, czasem jakiś
          owoc. Na figurę nie mogę narzekać (wzrost 156cm, waga 49 kg) ale
          faktem jest, że cholesterol mam skandalicznie wysoki.
          • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:36
            zuza120 napisała:

            > Ja muszę się przyznać się nie nie pilnuję i odżywiam bardzo
            > niezdrowo. Moje przykładowe menu: na śniadanie dwie bułeczki z
            > wędliną, drugie śniadanie - coś słodkiego, np. ptasie mleczko,
            > bajaderka, serniczek.... Na obiad ziemniaki lub frytki, kawał
            > mięska, surówka. Mój drugi obiad w drodze do domu kebab, zjadam go
            > właściwie co drugi dzień. Codziennie wcinam słodycze, czasem jakiś
            > owoc. Na figurę nie mogę narzekać (wzrost 156cm, waga 49 kg) ale
            > faktem jest, że cholesterol mam skandalicznie wysoki.

            faktycznie niezdrowo, ale moim zdaniem nie jest to dużo. czyli faktycznie się
            nie pilnujesz i nie przejmujesz, ale jesz mniej niż ja bym jadła, gdybym się nie
            przejmowała.
            czyli nie potrzebujesz aż tyle jedzenia co ja.
      • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:22
        vandikia napisała:

        > śniadanie już w pracy, ok 10 - 2 kanapki albo 1,5 parówki albo 2 jajka na
        > miękko, do tego jakies warzywo, czasem przed tym jem rogalika francuskiego
        > do kawy
        > ok 14 jakiś lunch, makaron z sosem albo zupę, albo rybę, albo drugi raz
        > kanapki, sałatka z fety lub tuńczyka, no różnie
        > czasem do tego jakieś ciastko, pączek albo serek waniliowy, jogurt jakiś
        > w domu ok 18-19 jem obiadokolację, czasem zupa z wkładką, czasem mała zupa
        > plus normalne drugie danie, jakieś mięso, ziemniaki albo kasza, warzywo

        no to jesz sporo. nie jakoś bardzo dużo, ale normalnie. ja już bym od tego była
        jak balon.
        rozumiem, że nie pilnujesz się, nie ograniczasz (nie mówię o imprezie). a może
        chętnie zjadłabyś tych rogalików sztuk 3, ale z rozsądku zjadasz 1? albo parówek
        jakbyś mogła zjadłabyś 5?
        • vandikia Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:28
          ja się pilnuję ale w druga stronę, bo zdarzają mi się dni - może inaczej..
          zdarzały się, że w pracy jadłam jeden kawałek bułki, przez stres,
          zapędzenie i np. jak mozolnie starałam się utyć, to później jeden dzień
          słaby jedzeniowo powodował spadem tych kg, które nabyłam :(

          teraz mam na to sposób, raz że pilnuję się by nie odpuszczać i jeść
          regularnie, często i coraz więcej, dwa gdy mam dzień, że nie chce mi się
          jeść, bo mam zbyt dużo pracy, nerwów itd.., to w ciągu dnia wypijam 2
          suplementy wysokokaloryczne, wielowitaminowe. I przynajmniej nie tracę
          tych pokładów, które uzbierałam.

          Ja to bym chętnie co drugi dzień zjadała kapustę odsmażaną, albo bigos
          mogłabym jeść pasjami, albo zapiekanki takie normalne z bułki, sera
          żółtego.. ale tego przez rozsądek nie jem zbyt często, bo to odchorowuję

          słodyczy nie lubię zbytnio
        • agaoki nie chodzi o 28.08.10, 20:29
          względy zdrowotne. niektóre z was piszą, że jedzą lekko, bo mają problemy
          trawienne. a gdybyście nie miały żadnych problemów i mogły jeść co chcecie? czy
          byście od tego tyły?

          ja też jem lekko, dużo piję, dużo warzyw, nie najadam się wieczorem itd. czuję
          się z tym lepiej, no jasne. no i wagę mam wtedy w porządku.
          no ale to jednak wymaga ode mnie wyrzeczeń, pilnowania się, ograniczania. to nie
          leży w mojej naturze.
          • jazz_ify Re: nie chodzi o 28.08.10, 20:36
            ja mam problemy trawienne to raz. a dwa, że nawet jakbym nie miała to tendencja
            do tycia niestety dałaby o sobie dać bardzo szybko. z bólem serca pożegnałam się
            z makaronami (plus sosy do tego wszelakiej maści) które kocham, fast foodami,
            ziemniakami, białym pieczywem, smażonym, słodyczami czy też ukochaną przeze mnie
            coca colą bo wiem, że jakbym się nie pilnowała to szybko nałapałabym kg które
            tak mozolnie zrzucałam. na ilość porcji też uważam.
          • lonely.stoner Re: nie chodzi o 28.08.10, 20:38
            hmm, to moze masz po prostu problem z objadaniem sie i jestes lasuch?? ja tez
            czasem jak jestem glodna to mysle ze ' o rany, zjem cala pizze, porcje frytek,
            kabanosy i do tego 2 hamburgery', potem zjadam 2 kawalki pizzy i mam dosc,
            jestem pelna i wiecej nic we mnie nikt nie wcisnie.
            A duzo w ciagu dnia ogolnie myslisz o jedzeniu??? zrobi sobie moze tak jak robia
            niekotrzy ludzie kotrzy sa strasnzymi lasuchami, ze przez 1 dzien w miesiacu
            moga jesc wszystko co chca i kiedy chca, a potem wracaja do swojej diety i jedza
            rozsadnie.
            • agaoki Re: nie chodzi o 28.08.10, 20:48
              > A duzo w ciagu dnia ogolnie myslisz o jedzeniu??? zrobi sobie moze tak jak robi
              > a
              > niekotrzy ludzie kotrzy sa strasnzymi lasuchami, ze przez 1 dzien w miesiacu
              > moga jesc wszystko co chca i kiedy chca, a potem wracaja do swojej diety i jedz
              > a
              > rozsadnie.

              no jestem łasuchem niestety i tak, dużo myślę o jedzeniu, zwłaszcza przed @. ale
              ja jem rozsądnie, nie chodzi o to, że mam z tym jakiś wielki problem. tylko to
              nie jest moja natura. jednak muszę się pilnować i liczyć te kalorie.
              nie chodzi mi w tym wątku o mnie, tylko o dziewczyny, które mówią, że jedzą
              wszystko i dużo, a tak naprawdę jedzą mało, nwet czasami bardzo mało.
              i nie to, że oszukują, tylko inaczej rozumieją pojęcia 'dużo', 'wszystko', 'mało'.
              • lonely.stoner Re: nie chodzi o 28.08.10, 20:57
                agaoki napisała:
                > nie chodzi mi w tym wątku o mnie, tylko o dziewczyny, które mówią, że jedzą
                > wszystko i dużo, a tak naprawdę jedzą mało, nwet czasami bardzo mało.
                > i nie to, że oszukują, tylko inaczej rozumieją pojęcia 'dużo', 'wszystko', 'mał
                > o'.

                ale jednak jakas racjonalana zasada jest, nikt nie powie ze zjesc normalna
                porcje, to jest np. zjesc na sniadanie 5 plasterkow bekonu, 3 parowki, a na
                obiad 4 kotlety schabowe i ziemniaki albo w druga strone na sniadanie lisc slaty
                i szklanka mleka a na obiad 5 marchewek. Ja mysle ze te kobiety ktore pisza ze
                jedza normalnie maja namysli to wlasnie ze nie jedza ani duzo ani malo, tylko
                normlane rozsadane porcje, w granicach normy.


                Czesto ludzie ktorzy maja problem z waga patrza na taka modelke i mysla- kurde,
                ona to musi jesc chyba tylko salate a okazuje sie ze modelka wcina hamburgery z
                serem i juz, ma dobra przemiane materii.
                Na mnie jak patrza ludzie to mysla ze musze duzo sportu uprawiac bo mam taka
                figure, nawet moj facet jak mnie jeszcze nie znal i nie wiedzial jaki ze mnie
                pies kanapowy to stwierdzil ze musialam chyba duzo cwiczyc zeby miec taka
                figure. Wiec jedni maja tak dane z natury inni musza ciezko pracowac. Ale warto
                jednak trzymac sie wlasnie tego zlotego srodka i nie przesadzac ani w jedna ani
                w druga strone.
                • agaoki Re: nie chodzi o 28.08.10, 21:11
                  > ale jednak jakas racjonalana zasada jest, nikt nie powie ze zjesc normalna
                  > porcje, to jest np. zjesc na sniadanie 5 plasterkow bekonu, 3 parowki, a na
                  > obiad 4 kotlety schabowe i ziemniaki albo w druga strone na sniadanie lisc slat
                  > y

                  masz rację. ale są takie osoby, dla których 3łyżki z mlekiem to normalnie (no i
                  w sumie słusznie), a dla mnie to mało. ja tak jem, żeby nie utyć, a niektórzy,
                  bo im tyle wystarczy.
                  z kolei dwie kanapki z masłem i kiełbasą to dla mnie takie normalne śniadanie i
                  jak ktoś tak je codziennie i nie tyje, to faktycznie ma szczęście. ja bym tyła:(
                  • agaoki Re: nie chodzi o 28.08.10, 21:11
                    3łyżki musli z mlekiem ;))
            • razlemongrass Re: nie chodzi o 28.08.10, 21:31
              Moje przykładowe menu (nie patrzę w ogóle na ilość kalorii, jem to na co mam
              ochotę). Zależy od dnia. Ostatnio jadłam tak:
              śniadanie, wcześnie rano: mleko 3,2% i płatki nesquik, później drożdzówka albo
              pączek, do tego kawa z mlekiem i 2 łyżkami cukru, na obiad zazwyczaj dewolaj
              albo mielony z frytkami albo ryżem i surówkami, później zjem jakiegoś loda big
              milka lub rożka, na kolację 2 trójkąty pizzy albo 2 bułki z serem, wędliną,
              pomidorem i majonezem, paczka żelek Haribo, czasem też paczka chipsów. Do tego
              przez cały dzień wypijam zawsze 2 litry Nestie cytrynowej (moje uzależnienie) i
              pół litra wody niegazowanej. Pracuję 10 godzin dziennie, cały czas w ruchu,
              przez cały dzień chodzę albo stoję, no ogólnie ciągle coś robię, nie siedzę żeby
              sobie posiedzieć, no chyba, że w WC;) Może dlatego nie tyję pomimo takiego
              odżywiania. Kończę pracę o 19, robię coś jeszcze i wracam do domu ok 22, jem
              wtedy chyba najgorzej, ale kładę się do łózka po 1 w nocy więc część tych
              zjedzonych kalorii pewnie spalę (nie ćwiczę wtedy, chyba, że sprzątanie, pranie,
              prasowanie zaliczymy do ćwiczeń)


              Ostatnio, w ciągu miesiąca jadłam naprawdę jak wróbelek, aż cięzko mi teraz w to
              uwierzyć, jak ja codziennie funkcjonowałam. Bułka z dżemem, banan, naleśnik z
              twarogiem i 2 jogurty, plus oczywiście 2 litry nestie i woda. Tak wyglądało
              mniej więcej moje miesięczne menu (były dni że jadłam jeszcze mniej) plus 10
              godzin pracy cały czas w ruchu, włącznie z podnoszeniem ciężkich rzeczy. Głodu i
              tak nie czułam, bo był to bardzo nerwowy czas. Ciekawostką jest to, że przez ten
              czas schudłam 1 kg, który nadrobiłam już w ciągu następnego dnia normalnego
              odżywiania;)
    • galasretka.pluskawkowa Re: a co wy jecie? 28.08.10, 20:57
      Jem z grubsza ile chcę, ale masz racje - tylko te rzeczy które lubię, czyli
      głównie warzywa, makarony, ryby, mało mięsa, słodyczy też niewiele (chyba że
      upiekę sobie ciacho). Nie lubię i nie używam masła ani margaryny. Rzadko kiedy
      jem sery. Po rzeczach ociekających tłuszczem jest mi po prostu niedobrze.
      Alkoholu (a on ma mnóstwo kalorii) też pije mało. Z natury lubie to, co jest
      uważane za zdrowe. Poza tym wolę sobie ugotować niż zjeść na mieście i z tego
      względu pizza czy fast food to tylko od święta lub dla towarzystwa. A charakter
      mam taki, że ciężko mi usiedzieć na tyłku, ciągle coś robię i ciągle czymś się
      przejmuję. Stąd właśnie moja niska masa. Fakt, trochę żebra mi wystają, ale co
      poradzić - nie każdy musi być ideałem.
    • menk.a Re: a co wy jecie? 28.08.10, 21:00
      Jem wszystko. I bynajmniej żadne dietetyczne porcje.
      Chodzić głodna nie zamierzam. Nie jeść tego co lubię i być na diecie, gdzie
      ciągle czegoś nie mogę zjeść, wytrzymuję kilka tygodni. Dieta nie będzie moim
      życiem. Chyba że kiedyś zdrowie mi się popsuje.:>
      • agaoki Re: a co wy jecie? 28.08.10, 21:17
        menk.a napisała:

        > Jem wszystko. I bynajmniej żadne dietetyczne porcje.
        > Chodzić głodna nie zamierzam.

        czyli przykładowo co i ile? ile ci wystarczy, żeby się najeść? jadasz codziennie
        słodycze?
        • menk.a Re: a co wy jecie? 28.08.10, 21:29
          Nie jadam codziennie, bo ze słodyczy wolę śledzie. Ale generalnie jem sporo i
          nawet jak idę z facetem jeść, to ja nie z tych zamawiających wodę i liść sałaty.;)
        • princess_yo_yo Re: a co wy jecie? 28.08.10, 21:30
          jak masz poblem ze slodyczami to po prostu jedz je jako posilek a
          nie cos dodatkowego. ja np jak upieke muffiny albo chleb bananowy to
          potem jem to na sniadanie (biore do pracy). czasem na kolacje jem
          slodkie platki z mlekiem, zdarza mi sie tez czasem zjesc tort
          czekoladowy albo lody zamiast obiadu :-)
          • razlemongrass Re: a co wy jecie? 28.08.10, 21:32
            Moje przykładowe menu (nie patrzę w ogóle na ilość kalorii, jem to na co mam
            ochotę). Zależy od dnia. Ostatnio jadłam tak:
            śniadanie, wcześnie rano: mleko 3,2% i płatki nesquik, później drożdzówka albo
            pączek, do tego kawa z mlekiem i 2 łyżkami cukru, na obiad zazwyczaj dewolaj
            albo mielony z frytkami albo ryżem i surówkami, później zjem jakiegoś loda big
            milka lub rożka, na kolację 2 trójkąty pizzy albo 2 bułki z serem, wędliną,
            pomidorem i majonezem, paczka żelek Haribo, czasem też paczka chipsów. Do tego
            przez cały dzień wypijam zawsze 2 litry Nestie cytrynowej (moje uzależnienie) i
            pół litra wody niegazowanej. Pracuję 10 godzin dziennie, cały czas w ruchu,
            przez cały dzień chodzę albo stoję, no ogólnie ciągle coś robię, nie siedzę żeby
            sobie posiedzieć, no chyba, że w WC;) Może dlatego nie tyję pomimo takiego
            odżywiania. Kończę pracę o 19, robię coś jeszcze i wracam do domu ok 22, jem
            wtedy chyba najgorzej, ale kładę się do łózka po 1 w nocy więc część tych
            zjedzonych kalorii pewnie spalę (nie ćwiczę wtedy, chyba, że sprzątanie, pranie,
            prasowanie zaliczymy do ćwiczeń)


            Ostatnio, w ciągu miesiąca jadłam naprawdę jak wróbelek, aż cięzko mi teraz w to
            uwierzyć, jak ja codziennie funkcjonowałam. Bułka z dżemem, banan, naleśnik z
            twarogiem i 2 jogurty, plus oczywiście 2 litry nestie i woda. Tak wyglądało
            mniej więcej moje miesięczne menu (były dni że jadłam jeszcze mniej) plus 10
            godzin pracy cały czas w ruchu, włącznie z podnoszeniem ciężkich rzeczy. Głodu i
            tak nie czułam, bo był to bardzo nerwowy czas. Ciekawostką jest to, że przez ten
            czas schudłam 1 kg, który nadrobiłam już w ciągu następnego dnia normalnego
            odżywiania;)
          • lonely.stoner Re: a co wy jecie? 28.08.10, 21:59
            princess_yo_yo napisała:

            > jak masz poblem ze slodyczami to po prostu jedz je jako posilek a
            > nie cos dodatkowego. ja np jak upieke muffiny albo chleb bananowy to
            > potem jem to na sniadanie (biore do pracy). czasem na kolacje jem
            > slodkie platki z mlekiem, zdarza mi sie tez czasem zjesc tort
            > czekoladowy albo lody zamiast obiadu :-)

            pyszne!! dobra rada!! i w ogole chyba domowe jedzenie a nie kupione jest
            najlepsze na swiecie. JA jeszcze gdzies czytalam ze jak sie duzo ostrych rzeczy
            jje to jakos pomaga przyspieszyc metabolizm - nie wiem czy to fakt?? ale lubie
            jesc duzo ostrych potraw- curry (prawie codziennie), w domu mam zawsze cayenne
            pepper, czosnek, paryczki chilli, jalapenos w zalewie i sos tabasco - zeby
            doprawic :)
          • k7i Re: a co wy jecie? 30.08.10, 09:25


            princess_yo_yo napisała:

            > jak masz poblem ze slodyczami to po prostu jedz je jako posilek a
            > nie cos dodatkowego. ja np jak upieke muffiny albo chleb bananowy
            to
            > potem jem to na sniadanie (biore do pracy). czasem na kolacje jem
            > slodkie platki z mlekiem, zdarza mi sie tez czasem zjesc tort
            > czekoladowy albo lody zamiast obiadu :-)


            Ja właśnie tak robię, bo kocham słodkie (niestety), a jakbym miała
            jeść normalne posiłki + moje słodkie, to bym była słoniem, a tak, to
            50kg u3muję, chociaż jest ciężko.
    • silic Co wy wiecie o jedzeniu.... 29.08.10, 00:36
      Moje dzisiejsze śniadanie: 4 jajka gotowane, 4 rogale (bez masła), 500g
      pomidorów z cebulą, bazylią i oliwą, sok jabłkowy. Bez trudu mogę zjeść
      dwuosobowe porcje pizzy, curry a zwłaszcza ciasta - typowa blacha idzie na 2
      razy. Jednak się ograniczam.
      agaoki - masz bardzo dużo słodyczy w swoim jadłospisie. Dżem, słodkości,
      ciasteczka, wafle, pączki, rożki francuskie i inne takie. Do tego sporo bardzo
      kalorycznych potraw mącznych. Odstaw wszystkie słodyczy a zobaczysz różnicę.
      Wiem co mówię - nie znam większego słodyczożercy niż ja a jednak od 2 miesięcy
      się do nich nie zbliżam. Efekty są widoczne. Po około tygodniu - dwóch zaniknie
      ci łaknienie na cukier. Jem sporo serów, warzywa i owoce bez ograniczeń, co
      jakis czas pieczywo, mało mięsa, jedynymi słodkimi posiłkami są jogurty owocowe
      , które jadam w ilościach min. 500g (tzn. nie jadam małych jogurtów, ale też nie
      jem każdego dnia).
      Odstaw cukier, zobaczysz różnicę.
      • marguyu Re: Co wy wiecie o jedzeniu.... 29.08.10, 01:13
        silic!
        To co jesz na sniadanie mi wystarcza na prawie caly dzien ;)
        Od niedawna jem sniadania wiec rano zjadam dwie kromki chleba z
        bialym serem + jakis owoc.
        Obiad: najpierw przystawka (entrée), tj. tarty seler z majonezem i
        inne dania surowkopodobne. Na drugie makarony, kasza lub purée z
        miesem w roznej postaci; duzo stekow wolowych smazonych na szybko i
        z niewielka iloscia oliwy z oliwek. Obiady sa zawsze miesne. Z tym,
        ze porcje sa (tak sadze) o polowe mniejsze od "polskiej normy". Na
        godzine przed obiadem koniecznie jakis owoc.
        Kolacja: przed kolacja jakis owoc potem 2 (rzadko 3) kromki chleba i
        duzo serow, chudej szynki i pasztetow.

        Rano wypijam ricoré z cukrem, potem pije zielona herbate lub yerba
        mate albo jakies mieszanki. Wszystko to bez cukru ni slodzika.

        Na +/- godzine przed snem jem jablko. Musze, Nie zasne bez jablka w
        brzuchu :)

        Jestem w wieku czesto okreslanym jako "marzenie pijaka" czyli po
        piecdziesiatce i waze 58/160. 5 kg wiecej niz 30 lat temu.
        Pewnie dlatego, ze nie mam nawyku podzerania miedzy posilkami, nie
        to pokolenie. W moim dziecinstwie nikt nie umarl tylko dlatego, ze
        nie przezuwal dzien i noc. Dzieci nie umieraly po czterech godzinach
        bez jedzenia w ustach, za to byly zdrowsze.
      • agaoki Re: Co wy wiecie o jedzeniu.... 29.08.10, 11:49
        silic napisał:
        > agaoki - masz bardzo dużo słodyczy w swoim jadłospisie. Dżem, słodkości,
        > ciasteczka, wafle, pączki, rożki francuskie i inne takie. Do tego sporo bardzo
        > kalorycznych potraw mącznych. Odstaw wszystkie słodyczy a zobaczysz różnicę.

        nie mam, bo się ograniczam. napisałam przecież, że się pilnuję, a te wafle,
        ciastka i pączki to bym jadła, gdybym sobie mogła pozwolić.
        wy mi uparcie dajecie rady, jak mam się odżywiać, a ja odżywiam się zdrowo. ale
        to wymaga ode mnie wyrzeczeń, liczenia kalorii, pilnowania się i ograniczeń. nie
        jest to dla mnie naturalne.
        tak więc dla mnie określenie 'jem co chcę i ile chcę' oznaczałoby właśnie te
        wszystkie wafle, pączki itp. i jak ktoś do mnie mówi 'ja to mogę jeść wszystko',
        to myślę, że on właśnie wcina tony słodkości, ciasto francuskie, makarony z
        sosami itd. a najczęściej tak nie jest. dziewczyny mówią 'jem co chcę', a w
        praktyce to jest zdrowe i dietetyczne jedzenie.
        • menk.a Re: Co wy wiecie o jedzeniu.... 29.08.10, 12:09
          Właśnie tak, bo nie odczuwają ochoty na kopiaste ilości słodyczy. ja jem co chce
          czyli mięcha. A nie słodycze, które na moim stole są z rzadka, bo ich nie chcę.
          I się nie ograniczam. Po prostu nie potrzebuję tyle cukru. A były czasy, że za
          słodyczami poszłabym do piekła. Jak mówiła moja przyjaciółka: powierzyłabym ci
          wszystkie moje grzechy i cały mój majątek, ale nie tabliczkę czekolady.
          ;)
    • calineczka2 Re: a co wy jecie? 29.08.10, 00:59
      Ja na sniadanie zjadam miseczke chrupek ryzowych z garstka migdalow
      i mlekiem (strasznie to lubie) i wypijam co najmniej dwie kawy. Na
      lunch przewaznie zjadam salatke, typowo: salata, jajko, ser feta,
      pomidor albo salata, kostki burakow, jajko, garsc orzechow, do tego
      ocet balsamiczny. Salaty zjadam spora miche. Na obiadokolacje na
      zjadam rozne rzeczy, makaron, czasem kurczak pieczony, stek,
      chinszczyzna, indyjskie zarcie itp, ale nie napycham sie. Do
      restauracji chodzimy srednio raz na tydzien, wtedy pozwalam sobie na
      deser. Pijemy wino co najmniej 2-3 razy w tygodniu (butelka na 2
      osoby), to tez ma sporo kalorii. Nie jem fast-foodow, ciestek,
      czasem czekolade, ale rzadko, nie przepadam za slodyczami.
      Przez ostatnie szesc lat mialam podobna wage, teraz niestety
      podskoczylo mi o trzy kilo, poniewaz jestem malo aktywna - mialam
      operacje kolana w czerwcu i nie chodze wszedzie na piechote jak
      dawniej.
    • kobieta_z_polnocy Re: a co wy jecie? 29.08.10, 12:01
      Hmm, wydaje mi się, że nie do końca umiesz wsłuchiwać się w swoje ciało. To że
      potrafiłabyś zjeść trzy kotlety na kolację nie oznacza, że CHCIAŁABYŚ
      rzeczywiście zjeść ich aż tyle. Fizycznie ja również mogłabym je pomieścić w
      żołądku, tylko po co? Wiem, że potem będzie mi niezbyt przyjemnie.

      Ogólnie twoje zachowanie ma w sobie coś kompulsywnego, tak jakbyś tymi wafelkami
      i czipsami chciała coś wypełnić. Postaraj się czasem rzeczywiście wsłuchać w
      swoje ciało i jego potrzeby. Czy rzeczywiście chcesz kolejną dokładkę bądź garść
      żelek? Żeby nie było, jestem osobą uwielbiającą słodycze i smaczne jedzenie,
      wiem jednak, że nawet ubóstwiana przeze mnie czekolada smakuje inaczej (gorzej),
      kiedy jem ją non stop w ciągu dnia. Nie lepiej skupić się na smaku, a nie na ilości?

      I jedna sprawa jeszcze: jeżeli żywisz się tym co wymieniasz, to nie dziwne, że
      wciąż jesteś głodna. Chrupiący tost jest pełen pustych kalorii, podobnie jak
      hamburger czy batonik - po pół godzinie znów jest się głodnym i wtedy
      rzeczywiście trzeba podjadać.

      Powiem tak, kiedyś myślałam podobnie jak ty. Ale zorientowałam się, że, po
      pierwsze, jedzenie paradoksalnie zaczęło mi bardziej jeszcze smakować, kiedy
      podeszłam do niego świadomie i rozsądnie, i kiedy przystopowałam z podjadaniem,
      a na wszystko był właściwy czas (np. czekolada nie przed południem, tylko po
      obiedzie na deser bądź pod wieczór). Ograniczam jedzenie, tak, ale jedynie w
      kontekście tego, że nie jem non stop. Nie jestem na żadnej diecie, nie liczę
      kalorii, ale z drugiej strony nie zjadam więcej niż tabliczkę czekolady
      dziennie, jeżeli to można uznać za jakiekolwiek ograniczanie się ;)
      • agaoki Re: a co wy jecie? 29.08.10, 12:33
        > Ogólnie twoje zachowanie ma w sobie coś kompulsywnego, tak jakbyś tymi wafelkam
        > i
        > i czipsami chciała coś wypełnić. Postaraj się czasem rzeczywiście wsłuchać w
        > swoje ciało i jego potrzeby.

        chyba coś w tym jest, niestety. często jem z nudów na przykład. a jak mam dzień
        ciekawy i zapełniony, to nie myślę tyle o jedzeniu. no chyba, że przed @.
    • notoja11 Re: a co wy jecie? 29.08.10, 12:04
      ja przez całe życie byłam paskudnym patyczakiem, dopiero niedawno zaczęłam
      wyglądać zdrowo - tzn. chyba nadal jestem szczupła, ale cyc mi wybił taki, że
      hej;D (nawyki żywieniowe raczej się nie zmieniły w ostatnich 5 latach, chyba
      przemiana materii zaczęła się zmieniać; no, i śniadania zaczęłam jeść prawie
      codziennie, bo wcześniej to tylko czasem w weekendy)

      od pół roku ważę 46-47 kg przy wzroście 1,60 m.

      śniadanie: zazwyczaj b. monotonnie, 2 buły białe to podstawa, do tego ser,
      szynka (polędwica wędzona najczęściej), majonez (wymiennie z masłem osełkowym),
      keczup; czasem do tego jakieś warzywo

      drugie śniadanie: nie śmiejcie się, ale uwielbiam takie 'puree' z 'cebulą' i
      'skwarkami' - takie co się wrzątkiem zalewa;]; wymiennie z pomidorem
      przekładanym mozarellą

      obiad: robię raczej jednodaniowe, najczęściej pieczony w rękawie kurczak albo
      pierś smażona w panierce lub bez, do tego frytki z 5-6 sporych ziemniorów (na
      osobę, nie na dwie;)), keczup, majonez, surówka wielowarzywna;
      puree z dużą ilością masła i śmietany (co najmniej 6-7 łych na porcję), kotlety
      mielone koniecznie z serem żółtym w środku, surówka (ale to zawsze, więc nie
      będę się powtarzać);
      pulpety w sosie pomidorowym lub grzybowym, do tego ryż;
      najróżniejsze zapiekanki na bazie makaronu i mięsa;
      rurki makaronowe napychane szpinakiem lub mielonym z pieczarkami w sosie;
      ulubiona zupa 'hiszpańska' z fasolą, mięsem, kukurydzą i dzięsiątkiem innych
      składników, mocno pikantna - to takie najulubieńsze dania, wszędzie mnóstwo
      czosnku, bo daję, gdzie tylko się da;
      oddam się zawsze i wszędzie za zasmażaną kapustę:) (młodą i kiszoną)
      często jadam pierogi z zasmażką lub śmietaną albo i z zasmażką, i ze śmietaną;]


      podwieczorek: porcja warzyw lub owoców, często świeżo zrobiony koktajl

      kolacja: ostatnio najczęściej sałatka makaronowa z mozzarellą, camembertem,
      pomidorem, zielonym ogórkiem, oliwkami, papryką konserwową z własnej piwnicy,
      ziołowym sosem i czosnkiem (bez majonezu, ale majonezowe sałatki też lubię:])
      wymiennie z sałatką pieczarkową z ogórkiem konserwowym, jajem na twardo,
      majonezem i duuuużą ilością pieprzu; uwielbiam też typową grecką - na kolację
      zjadam spokojnie dwa talerze takich sałatek, często przegryzam pieczywem
      (najlepiej jeśli jest to czosnkowa bagietka zrobiona przed chwilą w piekarniku)

      na noc b. często zjadam jogurt albo serek wiejski pełnotłusty, ofkors

      oczywiście ten podział jest dość umowny, taki na teraz - wakacyjny, bo np. kiedy
      mam zajęcia na uczelni, pierwszy poważny posiłek zjadam dopiero ok. 16, ale
      potem nadrabiam do północy:) często wsuwam coś, bo mam ochotę - krążek
      camemberta lub kilka kabanosów, a to kilka plastrów żółtego sera

      kiedy się stresuję, jem dużo mniej, kiedy nie mam czasu gotować, wrzucam na olej
      pół kilo frytek i zjadam z jajem sadzonym i korniszonem

      uwielbiam pizzę, taką na wynos, ale nie jem bardzo często, bo po prostu mnie nie
      stać, żeby co chwilę zamawiać, poza tym tak za często to niezbyt zdrowo;)
      UWIELBIAM MCśmiecie, wpierdzielam spokojnie sushi - porcję dla 4 osób - ale
      tylko w Złotych Tarasach, bo tam sushi jest śmiesznie tanie

      raczej nie jem słodyczy (chyba że zaliczę do tego kawę z bitą śmietaną i koglem
      moglem), bo po prostu mam inny smak - zdecydowanie wolę korniszona niż batonika;
      słodkie jem 1 do 3 razy w miesiącu jak mam okres:]

      aha, latem b. często jeżdżę na rolkach, lubię sobie potańczyć przy sprzątaniu;),
      czasem wyskoczę na basen, ale bywają dni, że 12 godzin dziennie siedzę przed
      kompem i w ogóle nie spalam kalorii; zimą niestety mam ruchowy zastój

      z dumą przyznaję, że kupiłam wczoraj firmowe dżinsy w rozmiarze W25 L32 i
      pasowały idealnie:D wcześniej często nosiłam dżinsy z działu dziecięcego H&M lub
      nabyte w innym miejscu i przerabiane przez krawcową:]
    • qw994 Re: a co wy jecie? 29.08.10, 12:11
      Wysoko przetworzone jedzenie, wszechobecne węglowodany i nadmiar - oto
      przekleństwo człowieka żyjącego w kraju rozwiniętym.
    • stephanie.plum Re: a co wy jecie? 29.08.10, 17:28
      siedzę cały dzień przed komputerem, męczę się pisaniną i właściwie mogłabym nie przestawać jeść.
      rano - ogromna kawa z mlekiem i z taką ilością cukru, która każdego normalnego człowieka wprawiłaby w osłupienie (np. 6 łyżeczek)
      do tego, jeśli mam szczęście i znajdę odpowiednie składniki w kuchni - miska jogurtu z chrupiącym muesli i owocem - jabłko, brzoskwinia, banan.

      najsroższy głód chwyta mnie około dwunastej - wtedy najwspanialszą rozkosz sprawia mi ryba, na przykład łosoś, leszcz albo pstrąg pieczony i micha zieleniny - mogę jeść bez końca sałatę, brokuły, fasolkę szparagowoą, awokado, cebulkę dymkę, ogórki, pomidory, paprykę, w konfiguracjach dowolnych. doprawiam oliwą z oliwek, octem balsamicznym, i żeby nie było za zdrowo - mnóstwem soli i pieprzu.

      nie pogardzam też dobrym stekiem z patelni, albo tatarem.
      i, o zgrozo, lampeczką wina.

      jakiś czas po tej uczcie znowu mam ochotę zrobić najazd na lodówkę - wtedy ustawiam obok komputera tacę z wodą i cytrusami do wyciskania, i tak sobie piję, przez co nie chce mi się jeść i mogę skupić się na pracy.
      ale już wczesnym wieczorem uznaję, że dość tej wody. teraz mam ochotę na sery - duszona cukinia z serem, bazylią i pomidorami, albo sałata z fetą, albo pomidory z mozarellą. albo biały ser z ziołami i świeżym pieprzem. mogę tego wchłonąć dużą salaterkę. w idealnym świecie co dnia towarzyszyłoby temu ogromniaste, zimne piwo, które sączyłabym powoli, do późnego wieczora, przegryzając różnymi serami, orzeszkami i takimi tam.

      kiedy piwo jest niedostępne, pocieszam się sokiem jabłkowym albo owocowymi herbatami.

      kiedy gotuję dla rodziny, robię dość klasyczne obiady - zapiekanki z makaronów, rizotta, albo wręcz dwudaniowe: zupy a na drugie mięso, ryba + ziemniaki ryż albo kasza, zielenina. sama często w ogóle rezygnuję z frakcji "zapychającej" na rzecz większej porcji warzyw.

      kiedy teraz myślę o tym, co jem, orientuję się ze zdziwieniem, że co najmniej przez ostatni tydzień ani razu nie jadłam chleba. ciasta i inne słodycze mogą nie istnieć - poza cukrem w porannej kawie. nie lubię coli ani innych napojów gazowanych.

      nigdy takiej diety specjalnie nie układałam - po prostu lubię tak się żywić. nigdy też z niczego nie rezygnowałam ze strachu przed kaloriami. jeśli już, to ze względów zdrowotnych, na przykład z tego ogromniastego piwa co wieczór...

      mam 179 cm wzrostu, ważę od 59 kg (źle, za mało - jak się stresuję i zapadam w sobie) do 65 kg (dobrze - kiedy nic mi nie dolega i dużo się ruszam).
    • hertaba83 Re: a co wy jecie? 29.08.10, 17:41
      ja np nie jem chipsów, paluszków i innych tym podobnych orzeszków,
      wogóle nie lubię podjadać.
      Jak mam jeść to jem, ale nie podjadam nigdy - nie lubię, ale wiem że
      są tacy co cały dzień by chrupali
      nie jem słodyczy, no prawie,
      ale owoców też mało jem, bo mi za słodko
      jem za to dużo warzyw, duszonych, gotowanych, bo lubię
      niebardzo lubie mieso, ale jem kiedy mam na nie ochotę, albo sobie
      przypomnę, ze dawno nie jadłam
      Dziś np zjadłam 2 kromki chleba z masłem i trochę lecza, nie mam
      ochoty na nic więcej, to nie jem :) A i pierwszy posiłek 15 minut
      temu zjadłam, bo zapomniałam :)
    • necessity Re: a co wy jecie? 29.08.10, 17:54
      Ja się pilnuję. Codziennie 1000 kalorii.
      • gnomowladny Re: a co wy jecie? 29.08.10, 18:22
        Ja wcinam trociny. Zaraziłem się tą dietą od mojego chomika.
        • lonely.stoner Re: a co wy jecie? 29.08.10, 20:57
          gnomowladny napisał:

          > Ja wcinam trociny. Zaraziłem się tą dietą od mojego chomika.

          genialne!!

          bardzo tez pomaga zorientowac sie w bledach zywieniowych jak sobie spiszesz
          codziennie co jadlas i po tygodniu zobaczysz jak to wyglada, ja czesto sobie nie
          zdaje sprawy ze jjem takie dziwne rzeczy , nie mysle o tym.
          • busqueros Re: a co wy jecie? 29.08.10, 21:13
            >ja czesto sobie nie zdaje sprawy ze jjem takie dziwne rzeczy , nie mysle o tym.

            a cóż to za aberracja, że wciąż piszesz "jjem", "jje", "jjemy"?
            czy przynajmniej z tego zdajesz sobie sprawę?
            • wioska2009 Re: a co wy jecie? 29.08.10, 21:20
              a ja nie wiem albo mam tasiemca albo moj zoladek tak szybko trawi bo potrafie
              zjesc pizze na kolacje kolo 22 a rano punkt 7 juz mnie boli brzych z glodu ze
              musze cos zjesc bo sie czuje jak bym normalnie caly dzien nic nie jadla a to
              dopiero poranek :D
              Na razie jeszcze schudlam w pracy nie stres a tylko narmowane pory posilkow i
              stojący tryb wiec to chyba tez wplywa na to jak jesz jaki to co jesz.
            • lonely.stoner Re: a co wy jecie? 30.08.10, 00:59
              busqueros napisał:

              > >ja czesto sobie nie zdaje sprawy ze jjem takie dziwne rzeczy , nie mysle o
              > tym.
              >
              > a cóż to za aberracja, że wciąż piszesz "jjem", "jje", "jjemy"?
              > czy przynajmniej z tego zdajesz sobie sprawę?

              do teraz ni, powino byc jem, jemy :) hehe
    • mesz Re: a co wy jecie? 29.08.10, 21:41
      ja jem co chcę i ile chcę, bo jakiś sport zawsze uprawiam. Od ok. 3
      mies. biegam, wszystko spalam, późne kolacje, słodycze itp. Ale jak mam
      jakąś przerwę dłuższą w sporcie, to trochę się staram
      kontrolowac,inaczej bym na pewno przytyła. No i jestem dzięki temu
      szczupła:-)
    • ind-ja Re: a co wy jecie? 30.08.10, 00:47
      moja dieta?kanapka zamiast z serem i tlusta wedlina,z pomidorem i
      salata.Slodyczy,ktorych sie wystrzegam to zelki(jedyne slodycze,ktore chce
      jesc),obiady normalne.Kotlety,ziemniaki,warzywa bez sosow.slone przekaski jak
      najbardziej kiedy chce ale w malych ilosciach.Obowiazkowo kawa na sniadanie
    • teletoobis Re: a co wy jecie? 30.08.10, 00:51
      chlyb cebula kapa z ciula
    • masafiu Re: a co wy jecie? 30.08.10, 08:11
      Znam pare patyczakow,ktorzy kubek zelkow na sniadanie wcinaja i pizze
      co drugi dzien i sa chudzi jak szczypiorek. Ale ja im nie
      zazdroszcze,bo faceta to bym jedna reka zlamala a babeczka wyglada
      jak przecinek. No ale to moj gust,komus innemu moga sie bardzo
      podobac.
      Ja jem srednio duzo, jestem raczej szczupla ale tu i tam cos juz
      zaczyna sie zbierac. faldka na brzuchu mala jest :)
      Co jem?
      Generalnie to na co mam ochote,ale....jednak uwazam aby pizza byla 1
      na tydzien, slodycze to ok 1 baton/ciacho na dzien, warzywa i owoce
      tez aby byly bo witaminki wazne :) No to tak generalnie, ale nie
      trzymam sie tego scisle hehe
      Wiec jak wieczorem o 22 mam ochote na piwo i czipsy to zapodaje i
      juz!
    • hermina1984 Re: a co wy jecie? 30.08.10, 09:28
      ja jem wszystko na co mam ochotę :) kocham gotować
      ale lubię zdrową kuchnię.
    • 83kimi Re: a co wy jecie? 30.08.10, 10:34
      Ja akurat mam niedowagę i nawet chciałabym trochę przytyć, ale nie mogę. Co jem?
      Dużo warzyw, owoców, nabiału, makaronów, ryżu, sosów, natomiast niewiele mięsa.
      Jem często (kilka razy dziennie), ale w niewielkich ilościach. Na moim blogu
      jest trochę przykładowych potraw, które ostatnio zjadłam. :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja