agaoki
28.08.10, 19:23
bo tak sobie czytam ten wątek o wadze i wzroście, takie prawie wszystkie
jesteście szczupłe. to tak z natury czy musicie coś robić? pilnujecie się z
jedzeniem? co konkretnie jadacie na co dzień i w jakich ilościach?
bo już niejedna laska mówiła 'ja to mogę jeść ile chcę i nie tyję'. ale potem
okazywało się, że jej 'ile chcę' to jest tyle, co ja jem na diecie. generalnie
moje szczupłe koleżanki jedzą bardzo malutko, a mówią to co wyżej. to znaczy
dla nich to jest normalnie albo dużo, dla mnie to mało. rozumiecie? te laski
się nie odchudzają, ale ich normalne jedzenie jest dla mnie jak ostra dieta.
ja gdybym mogła jeść to co chcę i ile chcę, to bym zjadała na śniadanie kilka
tostów albo jeszcze lepiej chrupiących bułeczek z masłem, dżemem i serem, albo
jajówkę z kilku jajek, oczywiście na maśle, cały dzień podjadałabym jakieś
słodkości, ciasteczka, wafelki, pączki, na obiad spokojnie wsunęłabym z 3
kotlety mielone albo gołąbki, pizza co drugi dzień, na kolacje camembert
smażony albo rożki francuskie z mozarellą i oliwkami, obowiązkowo zapijane winem.
ale niestety jedząc nawet w połowie tak jak opisałam, ważyłabym ze 100kg. żeby
utrzymać w miarę godną wagę, muszę zapomnieć o słodyczach (ewentualnie 2
kosteczki gorzkiej czekolady)i białym pieczywie, liczyć kalorie, na śniadania
wcinać musli i wafle ryżowe, zwracać uwagę na zawartość tłuszczu, zrezygnować
z masła, tłustych serów... no generalnie dość mocno muszę się pilnować i
ograniczać.
chyba po prostu z natury jestem obżartuchem i łasuchem, z tego wynika...:(
jak to jest z wami?