claire_fraser
30.08.10, 20:59
Dziewczyny, wypowiedzcie się, proszę w takiej kwestii:
Co robicie w sytuacji, w której macie wrażenie, że jakaś kobieta zbyt często
pojawia się w życiu waszego partnera?
Mój facet ma koleżankę. Miał ją zanim zaczęliśmy być razem.
Od jakiegoś czasu jej obecność budzi mój niepokój, zaczynam robić się czujna,
wręcz wyczulona.
Zaczęło się od tego, że facet pomijał jej osobę opowiadając co np. robił.
Dopiero później wygadywał się, że był w jej towarzystwie.
Mam niejasne, podkreślam niejasne, przeczucie że wybierając się na zakupy do
dużego sklepu z siostrą, spławił mnie kiedy chciałam wybrać się z nim. Dwa dni
później wygadał, że kol. była z nimi.
Nie odbiera od niej przy mnie tel., oddzwania później.
Ona wysyła mu smsy późno w nocy, mam na myśli 1, 2.
Na pytanie o nią, zarzuca mi że go kontroluję, staje się lekko nerwowy.
Rozwija z nią nową firmę, więc spotykają się często. Od dwóch tyg, często
zdarza się mu nie odebrać ode mnie tel. oddzwania po paru godzinach- zaczynam
łapać się na myślach, że nie odbiera jak jest z nią, nie wpadłam jeszcze tylko
na pomysł dlaczego - z tego co wiem, ona wie o moim istnieniu, chociaż nigdy
się nie spotkałyśmy.
Ostatnia sytuacja jest dla mnie niezrozumiała, ale brak zrozumienia może
wynikać z innego myślenia.
Mianowicie mój facet mieszka na wsi, remontuje dom. Ma psa na podwórku, wielką
sukę dobermana.
W piątek stworzył dziwną sytuację, b.nerwową, po której się nie spotkaliśmy.
Widzieliśmy się w sobotę, przyjechał do mnie - mieszkam w innej miejscowości,
zapytałam czy musi wracać na noc do psa. odpowiedział tylko-nie. Czasami tak
jest, że pies biega po podwórku całą noc i dzień, ma stały dostęp do wody i
jedzenia, więc się nie zdziwiłam.
Jednak w niedzielę popołudniu wyraziłam troskę, że pies w sumie jest prawie
dwa dni sam i warto było by podjechać i zobaczyć czy wszystko gra. I tu
niespodzianka - ona, ta kol. nudzi się, więc wzięła psa do siebie na weekend w
piątek, bo mojego faceta i tak nie ma w domu...
Zatkało mnie - po pierwsze nie planowaliśmy żadnego wypadu na weekend, po
drugie kilka razy wspomniałam, że możemy pojechać do niego co spotkało się z
dużym sprzeciwem... On twierdzi że po prostu chciała psa na weekend to jej
dał... Może jestem z rodzaju ciemnogrodu, bo dla mnie to nie jest normalne,
żeby brać psa kolegi na weekend bo się go lubi, a już tym bardziej nie jest
normalne dawać psa komuś bo się nudzi...
To wszystko, plus moje wcześniejsze traumy, powodują, że zaczynam wątpić w
swoja intuicję - tzn, robię z igły widły i doszukuję się na fali niepokoju
historii tam gdzie jej nie ma, czy faktycznie cała sprawa z tą kol. może
budzić niepokój i wątpliwości?
Nie wiem, zaczynam się gubić. Większość spraw to moje domysły, ale qrcze z
czegoś wynikają... Ze strachu i głupoty czy z faktycznych powodów do obaw?
Trochę oliwy do ognia dolała znajoma, która mi mimochodem, na spotkaniu
rzuciła tekst: ty na nią uważaj, bo ona się bardzo kręci wokół twojego faceta.
Uczciwie muszę przyznać, że znajoma jest z tych co z jaszczurki robi
donozaura, więc jej opinia, choć wzbudziła mój niepokój, nie jest w pełni
wiarygodna.
i tak się miotam.
Domyślam się, że cały post jest chaotyczny, więc zadajcie jakieś pytania które
lepiej naświetlą sprawę i napiszcie co o tym myślicie... Może macie jakieś
doświadczenia lub obserwacje i podzielicie się nimi, dacie kilka wskazówek??
Nie mam wątpliwości, że mój facet mnie kocha, ale dopadła mnie myśl, że jego
kol. chce czegoś więcej, a on o tym wie i nic z tym nie robi bo np. mu to
schlebia, podoba się lub coś w tym stylu...