kropidlo5
01.09.10, 00:04
Siostra zapoznala francuskiego pilota, umawia sie z nim od jakiegos czasu.
Niby inteligentny facet, w koncu pilot, bogaty, dobra partia, ale czy na pewno?
Odwiedza siostre w Warszawie od jakiegos czasu, wysyla piekne smsy, ale nigdy
nie zaprosil do siebie. W koncu siostra sie upomniala, wiec sie zgodzil
oczywiscie. Dal termin, weekend, ale siostra sprawdzila, ze bilety sa po 2
tysiace, wiec nie moze sobie pozwolic na taki wydatek. Dal inny termin. W
koncu siostra jakos dala mu do zrozumienia, ze jesli mu zalezy to moglby jej
sprezentowac bilet, skoro spi na forsie (tego mu nie napisala oczywiscie).
Koles na to napisal, ze ok, zrobi to, ale jak co do czwego przyszlo to
napisal, ze potrzebuje jej danych do kupna biletu, wyslala mu dane typu imie
nazwisko numery dowodow itp. Z tego co wiem, jak sie zamawia bilet lotniczy to
nie potrzeba zadnych danych podrozujacego, tylko dane placacego za bilet, wiec
zapachnialo mi to sciema. Potem ten koles jakos probowal sie wylgac z zakupu
biletu, mowiac ze skoro drogo to podroz moze sie odbyc pozniej, niejako dajac
do zrozumienia, ze siostra moze zaplacic sama.
Podejrzane wydaje mi sie to, ze koles wysyla jej smsy jak to za nia teskni,
nie moze sie doczekac kiedy zobaczy. Do tej pory widywali sie tylko na jej
gruncie, zapraszala go do swego mieszkania, on u niej nocowal i nawet
odbierala go z lotniska. Dodam, ze on byl albo bo pilotowal albo raz odwiedzil
ja w wolny weekend, ale bilety ma za darmo jako pilot.
Wiem, ze epoka rownouprawnienia, ale czy jak facetowi by zalezalo, to po
pierwsze- nie zaoferowalby sie sam ze kupi bilety siostrze, skoro 1 sam
odwiedzal 2 jechal za darmo 3 jest bogaty? a po drugie, skad ta wersja, zeniby
trzeba jakichs danych do zamowienia biletu?
Sam zamawialem wiele razy bilety lotnicze dla siebie i innych i wiem, ze
jedyne dane podroznika potrzebne to imie i nazwisko, a w Holandii (zapewne w
zwiazku z legalna trawa) numer paszportu?
Czy to nie jest jakies lewe?