historia nie moja, ale siostry

01.09.10, 00:04
Siostra zapoznala francuskiego pilota, umawia sie z nim od jakiegos czasu.
Niby inteligentny facet, w koncu pilot, bogaty, dobra partia, ale czy na pewno?
Odwiedza siostre w Warszawie od jakiegos czasu, wysyla piekne smsy, ale nigdy
nie zaprosil do siebie. W koncu siostra sie upomniala, wiec sie zgodzil
oczywiscie. Dal termin, weekend, ale siostra sprawdzila, ze bilety sa po 2
tysiace, wiec nie moze sobie pozwolic na taki wydatek. Dal inny termin. W
koncu siostra jakos dala mu do zrozumienia, ze jesli mu zalezy to moglby jej
sprezentowac bilet, skoro spi na forsie (tego mu nie napisala oczywiscie).
Koles na to napisal, ze ok, zrobi to, ale jak co do czwego przyszlo to
napisal, ze potrzebuje jej danych do kupna biletu, wyslala mu dane typu imie
nazwisko numery dowodow itp. Z tego co wiem, jak sie zamawia bilet lotniczy to
nie potrzeba zadnych danych podrozujacego, tylko dane placacego za bilet, wiec
zapachnialo mi to sciema. Potem ten koles jakos probowal sie wylgac z zakupu
biletu, mowiac ze skoro drogo to podroz moze sie odbyc pozniej, niejako dajac
do zrozumienia, ze siostra moze zaplacic sama.
Podejrzane wydaje mi sie to, ze koles wysyla jej smsy jak to za nia teskni,
nie moze sie doczekac kiedy zobaczy. Do tej pory widywali sie tylko na jej
gruncie, zapraszala go do swego mieszkania, on u niej nocowal i nawet
odbierala go z lotniska. Dodam, ze on byl albo bo pilotowal albo raz odwiedzil
ja w wolny weekend, ale bilety ma za darmo jako pilot.
Wiem, ze epoka rownouprawnienia, ale czy jak facetowi by zalezalo, to po
pierwsze- nie zaoferowalby sie sam ze kupi bilety siostrze, skoro 1 sam
odwiedzal 2 jechal za darmo 3 jest bogaty? a po drugie, skad ta wersja, zeniby
trzeba jakichs danych do zamowienia biletu?
Sam zamawialem wiele razy bilety lotnicze dla siebie i innych i wiem, ze
jedyne dane podroznika potrzebne to imie i nazwisko, a w Holandii (zapewne w
zwiazku z legalna trawa) numer paszportu?
Czy to nie jest jakies lewe?
    • lonely.stoner Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 00:27
      mysle ze towja siostra powinna isc do roboty i sama zaczac na siebie zarabiac,
      to raz.
      Dane do zamwiania biletu sa potrzebne - i to osoby ktora tym samolotem ma
      leciec, a nie tego kto zamawia, wiem bo kupowalam bilety nie tylko dla siebie
      ale i dla mojej mamy- numer dokumentu na ktorym leci, date waznosci, date urodzenia.

      Wiec ja mysle ze koles nie sciemnia, co natomiast mysle ze z taka roszczeniowa
      postawa twojej siostry powinna juz dawno odstraszyc nawet najbardziej
      zakochanego faceta na swiecie, i o ile facet ma troche oleju w glowie to szybko
      da sobie spokoj z takim kims.
      • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 01:53
        lonely.stoner napisała:

        > mysle ze towja siostra powinna isc do roboty i sama zaczac na siebie zarabiac,
        > to raz.
        > Dane do zamwiania biletu sa potrzebne - i to osoby ktora tym samolotem ma
        > leciec, a nie tego kto zamawia, wiem bo kupowalam bilety nie tylko dla siebie
        > ale i dla mojej mamy- numer dokumentu na ktorym leci, date waznosci, date urodz
        > enia.
        >
        > Wiec ja mysle ze koles nie sciemnia, co natomiast mysle ze z taka roszczeniowa
        > postawa twojej siostry powinna juz dawno odstraszyc nawet najbardziej
        > zakochanego faceta na swiecie, i o ile facet ma troche oleju w glowie to szybko
        > da sobie spokoj z takim kims.

        gowno wiesz, zamawialem bilety nie jeden raz, i to dla obcych osob, bo nie mialy
        waznej karty platniczej, jak sie zamawia bilet lotniczy to sie podaje wszystkie
        dane TEGO CO PLACI a nie tego co podrozuje, tego co podrozuje to tylko imie i
        nazwisko, nie wiesz to sie nie wypowiadaj, po co macisz jak gowno wiesz o czym
        mowa???

        • jedna_nozka_bardziej Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 08:59
          > gowno wiesz, zamawialem bilety nie jeden raz, i to dla obcych osob, bo nie mial
          > y
          > waznej karty platniczej, jak sie zamawia bilet lotniczy to sie podaje wszystkie
          > dane TEGO CO PLACI a nie tego co podrozuje,

          Co za brednie :/
        • cafem Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:25
          > gowno wiesz, zamawialem bilety nie jeden raz, i to dla obcych osob,
          bo nie mial
          > y
          > waznej karty platniczej, jak sie zamawia bilet lotniczy to sie
          podaje wszystkie
          > dane TEGO CO PLACI a nie tego co podrozuje, tego co podrozuje to
          tylko imie i
          > nazwisko, nie wiesz to sie nie wypowiadaj, po co macisz jak gowno
          wiesz o czym
          > mowa???

          Easy Jet na przyklad wymaga podania numeru paszportu lub ID dla
          pasazera. Najwidoczniej niedostatecznie duzo biletow zamawiales;)
          • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:32
            ale to jest szczegol, jak pisalem, siostra wyslala mu wszystkie dane potrzebne,
            lacznie z numerami dowodow, a on napisal ze jeszcze brakuje danych- nie napisal
            jakich!- wiec to dla mnie ewidentna sciema i tyle i bronienie tego uwazam za
            jakies dzialanie w stylu sztuka dla sztuki, niech sie pokloce aby sie poklocic.
            czesc osob na tym forum widze nie widzi sedna problemu tylko probuje na sile
            udowodnic, ze jest inaczej jak jest, dziwne to nieco.
          • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:38
            bzdura, zrobilem teraz lewy zakup na probe i easy nie chcial zadnych numerow,
            numer karty i tyle, nie wiesz chyba wiec o czym mowisz
      • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 02:01
        A co powies na to.
        Odwiedzil ja. Odebrala go z lotniska. Ma bilety za darmo. Nocowala go i goscila
        3 dni. I tak kilka razy. A on nawet nie zaprosil do siebie. W koncy sie
        upomniala, ze moze by zobaczyla Francje, to sie laskawie zgodzil, ze jak chce to
        go moze odwiedzic. Oczywiscie placac za to. Ona sie zgodzila, ale nie na ten
        termin co on chcial, bo bilety drogie, wiec zaproponowala inny. On na to, ze
        zaplaci za bilet. Jak przyszlo co do czego to domagal sie kolejnych danych,
        podala mu wszystkie, numery dowodu, paszportu, daty urodzenia, iminona rodzicow,
        a on mowi ze to malo i ze nie moze kupic ale jakich danych brak to nie powiedzial.

        Spotkal sie z nia potem i juz zapomnial ze zaoferowal oplate za lot, gadal jakby
        historii nie bylo.



        Nie chce tutaj opinii jakichs zakompleksionych pedalow tylko opinie rozsadnych
        ludzi, i dodam, ze mowiac pedal nie mysle o homoseksualizmie ale o buractwie. howgh.
        • super_babka Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 02:44
          A moze w domu pilota we Francji zona czeka na niego i za bardzo nie ma jak
          zaprosic Twojej siostry.

          Inna kwestia ktora mi sie nie podoba to Twoja i Twojej siostry postawa co do
          kupna biletu. Po pierwsze, ten jej nowo poznany facet nie ma zadnych obligacji
          zeby kupic jej bilet a Twoja siostrunia idzie na wydre i wrecz wymusza na nim.
          Po drugie, gdyby jemu na niej naprawde zalezalo to by sam kupil jej ten bilet i
          twoja siostra nie musiala upokarzac sie i wymuszac niczego.

          Wedlug mnie ten pilot traktuje twoja siostre luzno w ramach dobrego spedzonego
          czasu, dlaczego nie, bez zobowiazac. On takich panienek ma na pewno na peczki
          mowie o takich ktore same wchodza mu lozka i wydaje im sie ze facet jest juz w
          nich zakochany i ze bedzie ich sponsorem. Skoro twoja siostra chce zobaczyc
          France, to niech sobie kupi bilet i wtedy nawet zaimponuje facetowi ze nie
          chodzi jej o jego forse tylko o jego konto.

          powodzenia


          • super_babka Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 02:45
            poprawka: ze nie chodzi jej o jego konto a o niego.
        • m-kow Jako 02.09.10, 00:33
          Jako niezakompleksiony hetero, czyli nie "zakompleksiony pedał" ( śliczne
          określenie ) informuję Cię, że dawno nie widziałem tu tak zabawnie poirytowanej
          rajfury. Twoja siostra jest do posuwania. Nadto przynosi dochody. Tak, bo gość
          nocując u niej oszczędza 80% noclegowej diety ( 20% musi odpalić na recepcji w
          hotelu żeby mu podpasowali fakturę po gościu co jej nie potrzebował ). Może by
          się dzielił z siostrą, a ona by Ci odpalała? Obu wam by ulżyło, bo tak tylko
          lotnik ma ulgę.
    • lonely.stoner Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 00:32
      a wiesz- jak juz towja siostra poleci do tego faceta to pewnie tez bedzie
      oczekiwac ze facet jej caly wyjazd zasponsoruje bo wszystko tam bedzie takie
      mega drogie!!! moze niech od razu mu powie albo napisze taki email: wiem ze
      jestes bardzo bogaty i cie stac na wiele rzeczy, wiec jeli bardzo chcesz zebym
      do ciebie przyleciala to musisz mi wplacic na konto tak ok. 3tys euro zeby mi
      starczylo na bilety i wydatki. Za darmo sie do ciebie przyleciec nie moge.
      Pozdrawiam, twoja ukochana.'
      • papapapa.poker.face Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 00:34
        jak jej nie stac, to jak niby ma sobie pozwolic na wydatki
    • papapapa.poker.face Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 00:33
      jak ktos ma kase i mu zalezy, to placi

      slapiradlo jakies, wyrachowany gosc, brr
      • pia.ed Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 01:34

        > jak ktos ma kase i mu zalezy, to placi


        Z tego wynika ze mu nie zalezy ... bo takich
        ktore na niego leca ma pod dostatkiem ...
    • berta-live Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 01:17
      A wiesz, że pilot to jak marynarz. Na każdym lotnisku ma jakąś pannę. A
      sprawdziliście czy on faktycznie jest pilotem i czy nie ma przypadkiem jakieś
      zony i 3 dzieci. Są google, facebook i parę innych ciekawych rzeczy.
    • skarpetka_szara Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 01:28

      nie wiesz jak to jest z marynarzami? w kazdym porcie inna. Tak samo jest
      z pilotami i stuardeskami.

      Jak facet chce to potrafi przeniesc gory. moim zdaniem to sciema.
      • czekoladka8 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 02:28
        dokladnie! facet po prostu ma latwe bzykanko z twoja siostra.. ona go odbiera z
        lotniska, wiezie do cieplego gniazdka, gotuje obiadek, robi lodzika, przytula
        caluje, czego chciec wiecej?! po co ma sie chlopak nudzic sam w hotelu jak tu ma
        takie udogodnienia? a biletu ewidentnie nie chcial kupic bo po co ma kase
        marnowac? od takich skapcow to z dala!
        • alessia27 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 06:45
          ja mysle ze facet w francji moze miec swoja rodzine.
          A twoja siostra do darmowy hotel i bzykanko.
          Odbiera z lotniska...bierze na noc do siebie
          to chyby sie nie modla.
    • be_e Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 08:15
      niech jedzie busem jak ja nie stac a nie robic problemy.
    • seniaa pilot 01.09.10, 08:23
      albo steward ściemniacz biseksualista :)
      handlarz organami lub żywym towarem
    • panna.xx Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 08:54
      Wibij go siostrze z głowy. Zgadzam się z dziewczynami, że on dla
      łatwego seksu, ciepłego mieszkanka z nią jest. A w smsach to pisać
      można wszystko, też mogę napisać Twojej siostrze jak ją kocham i
      tęsknie. Koleś do odstrzału, no chyba, ze chce go tylko do miłości
      francuskiej.
      • panna.xx Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 08:55
        WYBIJ:)
    • brms Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 09:25
      A może ta historia zupełnie inaczej wygląda z jego strony, bo się nie dogadali,
      bo ani jedno ani drugie nie zdaje sobie sprawy z różnic kulturowych, o języku
      nie wspominając?
    • l.george.l Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 09:39
      Czy oczekiwanie gratyfikacji materialnej za spotkanie nie ma swojego określenia?
      Nie rozumiem, dlaczego cenzor tego forum usuwa tak oczywistą prawdę.
    • sienmuza Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 09:45
      Gdyby pilocikowi zależało juz dawno zabrał by ja do siebie nie raz -
      a przynajmniej kilka razy. I tematu opłaty za bilet w ogóle by nie
      było. Bo jeśli facetowi zależy to pokazuje to. Także w sposób
      finansowy. Nie czarujmy się. Nie jestem materialistką ale gdybym
      miała j.aja w życiu nie zniżyłabym się do tego poziomu żeby kazać
      kobiecie płacić. No chyba że juz na pewnym etapie zażyłości. Ale to
      co innego. Ja też byłam z takim jednym i koniecznie chciałam mu
      pokazać, że nie zależy mi na jego kasie. Jedyne za co pozwalałam mu
      płacić to obiady w restauracji i czasem kino. I to nie zawsze. On w
      zamian miał mieszkanie u mnie, obiadki, deserki i kolacyjki ze
      śniadaniami, seks za free i dobre słowo. Nie przyszlo mu nawet do
      głowy aby mnie wspomóc finansowo. Ale byłam dzielna i dumna. I dałam
      radę. I co? W sytuacji gdy go najbardziej potrzebowałam ale wymagało
      to od niego nieco więcej zaangażowania i poświęcenia - uciekł. Było
      mu wygodnie do czasu gdy nic go to nie kosztowało.
      • marguyu Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:08
        kropidlo,
        à propos biletow, to nie jestem pedalem, choc - co tu ukrywac -
        lubie mezczyzn wiec jeden problem mamy z glowy. Bilety lotnicze
        kupowalam we Francji, Polsce, na Tahiti, w Buenos Aires (tu na prom
        do Urugwaju choc na lotnisku) i w Montevideo i wszedzie chcieli moj
        paszport, zeby lista pasazerow sie zgadzala.
        Linie lotnicze gowno obchodzi kto placi, byle placil, za to ze
        wzgledow bezpieczenstwa wazne jest kogo maja na pokladzie.
        Gdy latalam sluzbowo z Francji do Polski bilety kupowala firma,
        wzieli moje dane tylko raz i potem zamawiali bilety zawsze na moje
        nazwisko.

        Nie zarzucaj wiec innym, ze nie wiedza, bo wiedza i pisza prawde.
        Co do twojej siostry, to tak jak juz ktos napisal - albo jej taka
        sytuacja odpowiada i kontynuuje znajomosc liczac na wsparcie
        finansowe albo niech idzie do pracy i zacznie sama zarabiac na swoje
        zycie i rozrywki.
        • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:49
          A wiec, po kolei.
          Pierwsze- siostra ma dobrze platna prace i jest materialnie ustawiona, nie
          potrzebuje sponsora w zadnym wypadku. Jak ktos napisal, z tym placeniem za bilet
          to nie chodzilo o pieniadze tylko o to, by zobaczyc, czy gosciowi naprawde zalezy.
          Aczkolwiek jest w tym tez element praktyczny- gosciu dakl jej do wyboru jeden
          termin i w tym terminie bilety do paryza kosztowaly prawie 2000 pln, siostra
          byla w rzymie ostatnio, all inclusive, za mniejsza kase na caly tydzien, a tutaj
          weekend, dwa dni???
          Wiec jak ktos interpretuje, ze siostra to kurewka ktora chce za kase zwiedzic
          paryz to jest zupelnie odwrotnie, wlasnie ona nie chce placic astronomicznych
          pieniedzy za spotkanie przez 40 godzin jakiegos goscia.
          Siostra zarabia dobrze, ale gosc bardzo dobrze, chyba kazdy moze sie domyslec,
          ile moze zarabiac kapitan z Airfrance, jak siostry "dobre" zarobki to 5tysiecy
          to on zarabia 10 razy tyle. I chodzilo wlasnie o to, czy stac go na ten gest,
          jesli mu zalezy, czy nie.
          Tak sie jakos przyjelo w cywilizacji europejskiej, ze facet raczej powinien
          placic a nie kobieta. Ale juz nawet zakladajac rownouprawnienie i nowoczesnosc,
          to siostra moglaby sobie zobaczyc Paryz tak jak Rzym, za te pieniadze jechac na
          tydzien wlacznie z hotelem i zarciem, a nie na 2 dni.
          WIec jak ktos pisze ze ona leci na jego forse to nie zrozumial problemu. To jest
          odwrotnie, to on leci na jej kase, wymaga zeby zaplacila 2000 tylko za to, by
          zobaczyc jego.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:58
            Tak sie jakos przyjelo w cywilizacji europejskiej, ze facet raczej powinien
            placic a nie kobieta. Ale juz nawet zakladajac rownouprawnienie i nowoczesnosc,
            to siostra moglaby sobie zobaczyc Paryz tak jak Rzym, za te pieniadze jechac na
            tydzien wlacznie z hotelem i zarciem, a nie na 2 dni.


            No, ale chodzi o to że kobiety od jakiś 50 lat walczą o to aby z tym przejawem
            szowinizmu walczyć. Same za siebie zarabiają i same za siebie płacą.

            Natomiast zgodzę się że facet może być za równo bardzo "równouprawniony" jak i
            po prostu mało zaangażowany.

            Natomiast nie mi oceniać czy to źle czy dobrze. Wszystko zależy od tego czy
            pannie siostrze to przeszkadza. Poza tym czy ona sama nie potrafi sobie biletu
            kupić? Z takimi dochodami jest chyba na tyle bystra żeby sobie bilet załatwić
            niedrogo, bez proszenia faceta. Z niem należałoby praktycznie tylko ustalić
            pasujący obojgu termin.
          • mumia_ramzesa Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 15:37
            > Tak sie jakos przyjelo w cywilizacji europejskiej, ze facet raczej powinien
            > placic a nie kobieta.
            > WIec jak ktos pisze ze ona leci na jego forse to nie zrozumial problemu. To jest
            > odwrotnie, to on leci na jej kase, wymaga zeby zaplacila 2000 tylko za to, by
            > zobaczyc jego.

            To w koncu on chce zobaczyc ja czy ona jego? Facet placi, ale za to na co sam
            zaprosil, natomiast jak kobieta zaprasza albo wymusza zaproszenie to niech sama
            sobie te przyjemnosc finansuje.
        • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:54
          Bardzo prosze, wskaz mi strone internetowa, gdzie do zakuu biletu potrzeba
          danych nawet takich jak paszport. Mowmy o faktach. Ja latalem british airways,
          wizzair, easyjet i lotem, nigdzie tam nie musialem podawac ZADNYCH danych
          pasazera za wyjatkiem imienia i nazwiska, musialem za to podac swoje dane jako
          placacego, bo jak pisalem, kupowalem bilety nie tylko dla siebie, ale dla
          roznych osob, robilem za takie darmowe biuro podrozy:)
          Jak mowie, jedynie kupujac bilet z AMsterdamu musialem wpisac numer paszportu,
          nigdzie indziej. Aha, i we Francji tez bylem i nic takiego nikt nie wymagal,
          choc akurat tam fakt bylem pociagiem eurostar, ale przekraczalem granice
          francuska, wiec wsio adno.
    • sweet_pink Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:19
      Głupota kosmiczna.
      Niech się siostra lepiej zastanowi nad wymianą dokumentów, bo jeśli trafiła na
      oszusta to może skończyć z obciążeniem pożyczkami "na dowód" na grube tysiące.
      Może nie każdy pilot jest jak marynarz z tymi kobietami w każdym porcie, ale na
      pewno komuś z takim zawodem łatwiej kręcić i kombinować (o ile faktycznie jest
      pilotem). Facet z takim zawodem niestety ma o tyle trudno, że jak chce stałego
      związku to musi się wysilić by zbudować kapitał zaufania (i raczej jest taki
      pilot tego świadomy), a temu panu chyba to zwisa (inaczej twoja siostra raz na
      miesiąc by jadała śniadanie w Paryżu).
      Pierwsze co zróbcie to upewnijcie się, że macie jego dane osobowe, przynajmniej
      imię nazwisko adres i datę urodzenia. Jeśli będzie problem żeby tego sie
      dowiedzieć, to ja bym od razu wymieniała dokumenty.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:21
      Nie nam oceniać co powinien a czego zrobić nie powinien. Od sa przekupy nas targu.
      Natomiast fakt iż nie pali się do zapraszania dziewczyny do siebie faktycznie
      może być dla niej niepokojący. Ale nie dlatego że on ją "oszukuje", ale dlatego
      że jest to sygnał że panna tworzy sobie obraz związku i faceta nie mający
      pokrycia w rzeczywistości.

      A wogóle to ciekawa sprawa że najczęściej spotyka się u kobiet dwa podejścia.
      1. CHCE płacić za siebie.
      2. CHCE żeby za nią płacić.
      Co z podejściem bardziej wyważonym?

      A co do tego równouprawnienia. Faktycznie, na zachodzie jest ono bardziej do
      przodu i facet nie widzi powodu aby miał pannie fundować bilety po europie, w
      końcu nie są małżeństwem, tylko wolnym związkiem. I każde odpowiada za swoje
      pieniądze i nie interesuje się kasą drugiego.
      • marguyu Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:29
        No wlasnie! We Francji facetowi po prostu nie przychodzi do glowy,
        ze kobieta liczy na to, iz to on zaplaci, bo wiekszosc kobiet
        pracuje i zarabia na zycie.
        grafzero,
        bardzo slusznie to podkreslil.
        Jesli twoja siostra chce go zlapac na "biedna Polke z biednego
        kraju", to raczej ona powinna sie wstydzic swojego postepowania.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:46
          marguyu napisała:

          > No wlasnie! We Francji facetowi po prostu nie przychodzi do glowy,
          > ze kobieta liczy na to, iz to on zaplaci, bo wiekszosc kobiet
          > pracuje i zarabia na zycie.
          > grafzero,
          > bardzo slusznie to podkreslil.
          > Jesli twoja siostra chce go zlapac na "biedna Polke z biednego
          > kraju", to raczej ona powinna sie wstydzic swojego postepowania.
          >

          Bez przesady. To jest JEDNA Z KILKU możliwych sytuacji.
          Głównym problemem jest prawie na pewno rozminięcie się oczekiwań obu stron wobec
          związku. Panna siostra chciałaby mieć chłopaka, zaangażowanego i z perspektywami
          na wspólną przyszłość, a pan pilot/steward :) widzi w tym raczej wolny
          związek(np. bez wyłączności). Co wcale nie znaczy że jak panna siostra przyleci
          do niego to ją oleje. Może jej np. zrobić tygodniowe super wakacje, które ona
          będzie wspominać przez lata. A dla niego nadal nie będzie to znaczyć nic poważnego.
      • sweet_pink Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:43
        Co do kasy, to ja bym w tej sytuacji zauważyła, że ten pan na autorce wątku
        (podwózkach z lotniska, noclegach i zapewne jedzeniu) zaoszczędził już pewnie co
        najmniej równowartość biletu w obie strony polska-francja, jeśli nie więcej.
        Nawet jeśli byłby to tylko kolega (a nie partner, mnie lub bardziej wolny) to
        sytuacja osiągnęła punkt kiedy zwyczajna kultura podpowiada, że wypadało by się
        na coś szarpnąć żeby sie odwdzięczyć (np na ten bilet).
        • sweet_pink Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:43
          * na siostrze autorki miało być
        • marguyu Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:47
          Co do kasy, to ja bym w tej sytuacji zauważyła, że ten pan na
          autorce wątku (podwózkach z lotniska, noclegach i zapewne jedzeniu)
          zaoszczędził już pewnie co najmniej równowartość biletu w obie
          strony polska-francja, jeśli nie więcej.


          Noclegi i wyzywienie pilotow sa oplacane przez linie, ktore ich
          zatrudniaja.
          Facet znalazl ges do ciupciania i tyle.
          • sweet_pink Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:53
            W korporacji ludzie robią tak, że biorą diety na delegacje, nocują u
            rodziny/znajomych i pieniążki im zostają w kieszeni. Nie wiem jak są rozliczani
            piloci, pewnie to zależy od linii, ale uważam, że jeśli pracodawca (linie
            lotnicze) oszczędza na tym, że ten pan w mieście siostry autorki nie generuje
            kosztów w postaci hotelu, przejazdów i wyżywienia, to prawie na pewno część tej
            kasy trafia do jego kieszeni.
            • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 10:58
              To jest tak, ze Airfrance oplaca mu hotel Mariott, gdzie raz zaprosil nawet
              siostre, a innym razem przyjechal prywatnie, bilety ma za darmo jako pilot, i
              wtedy go goscila, odebrala z lotniska itp.
              Zeby bylo jasne, do tej pory nie uprawiali seksu, bo siostra nie zgodzila sie na
              to dopoki nie ma pewnosci, ze on ja traktuje powaznie, a pewnosci nie ma, bo raz
              to co napisalem, dwa, legendy o pilotach, trzy zlapala go na sciemie raz, gdy
              wyslal jej smsa ze fajnie mu sie z nia gadalo, a wcale go nie spotkala w ten
              dzien, ja podejrzewam, ze wyslal do jakiejs innej w zamierzeniu i sie pomylil.
              • sweet_pink Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:06
                Jak jest na prawdę to nie wiemy, fakt jest taki, że twoja siostra go gości i
                facetowi zaczyna wypadać się odwdzięczyć z czystej kultury. I oczekiwanie, że
                facet załatwi bilet dla mnie w tej sytuacji absolutnie nie jest czymś
                niestosownym, ani leceniem na kasę.
                • grassant Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:18
                  facetowi zaczyna wypadać się odwdzięczyć z czystej kultury

                  Francuzi i kultura, haha
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:08
                > To jest tak, ze Airfrance oplaca mu hotel Mariott, gdzie raz zaprosil nawet
                > siostre, a innym razem przyjechal prywatnie, bilety ma za darmo jako pilot, i
                > wtedy go goscila, odebrala z lotniska itp.
                > Zeby bylo jasne, do tej pory nie uprawiali seksu, bo siostra nie zgodzila sie n
                > a
                > to dopoki nie ma pewnosci, ze on ja traktuje powaznie, a pewnosci nie ma, bo ra
                > z

                I ty się dziwisz że on nie chce jej opłacić wycieczki do Francji? :)
                On też nie ma pewności czy ona traktuje go poważnie.
              • grassant Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:17
                Zeby bylo jasne, do tej pory nie uprawiali seksu,

                hehe, pewnie tylko kochali się po francusku
              • 0riana Re: historia nie moja, ale siostry 02.09.10, 12:15
                > To jest tak, ze Airfrance oplaca mu hotel Mariott, gdzie raz zaprosil nawet
                > siostre, a innym razem przyjechal prywatnie, bilety ma za darmo jako pilot, i
                > wtedy go goscila, odebrala z lotniska itp.

                Od jak dawna oni sie znaja? Bo z tego wynika, ze spotkali sie 2 razy...

                > Zeby bylo jasne, do tej pory nie uprawiali seksu

                Siostra Ci sie z aktywnosci seksualneh spowiada? troche to straszne...
        • grassant Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:15
          gostek jeździ na niej, jak na łysej kobyle.
    • grassant Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:11
      hehe a na co jej gostek, który nie finansuje jej wakacji,
      przyjemnostek, ciuchów, mieszkania itd.
      A Francuzi to najwiękse sknerusy w Europie haha
      • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:21
        tu nie chodzi o zadne finansowanie czegos, powtarzam, nie chodzi o pieniadze. a
        jesli chodzi to tylko w sensie praktycznym, bo to jest ironia, ze siostra
        mialaby zaplacic za odwiedzenie bardzo bogatego goscia na 2 dni tyle ile sie
        placi za tygodniowa wycieczke all inclusive, czy to nie troche smieszne?
        ale w istocie chodzi o to, by zobaczyc, czy facet traktuje to powaznie.
        bez przesady, kazdy kto jest facetem to wie, a i kto jest kobieta to tez wie, ze
        jesli komus na czyms zalezy to jest zdolny do chociaz odrobiny poswiecenia, a
        szczegolnie na etapie, gdy zwiazku jeszcze tak naprawde nie ma. Rozumiem, ze po
        slubie zona zaczyna chodzic w szlafroku a maz otwiera piwo i popcorn, ale na
        etapie tokowania to sie puszy piora i zacheca, a ten gosc wyglada na to siedzi
        ze zwinietym ogonem i czeka na oklaski:)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:28
          > tu nie chodzi o zadne finansowanie czegos, powtarzam, nie chodzi o pieniadze. a
          > jesli chodzi to tylko w sensie praktycznym, bo to jest ironia, ze siostra
          > mialaby zaplacic za odwiedzenie bardzo bogatego goscia na 2 dni tyle ile sie
          > placi za tygodniowa wycieczke all inclusive, czy to nie troche smieszne?

          Skoro nie chodzi o pieniądze to co się czepiasz tego że jest bardzo bogaty. Może
          dużo oszczędza na przyszły biznes i nie chce wydawać?

          Btw. Ciężko jest mi uwierzyć że oni ze sobą nie sypiają(to co oni u niej nocami
          robią - w skrable grają?), ale zakładając że to prawda, to oni tak po prawdzie
          nie są parą w myśl XXI wieku, tylko dwójką znajomych wspólnie spędzających czas.
          • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:46
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > > tu nie chodzi o zadne finansowanie czegos, powtarzam, nie chodzi o pienia
            > dze. a
            > > jesli chodzi to tylko w sensie praktycznym, bo to jest ironia, ze siostra
            > > mialaby zaplacic za odwiedzenie bardzo bogatego goscia na 2 dni tyle ile
            > sie
            > > placi za tygodniowa wycieczke all inclusive, czy to nie troche smieszne?
            >
            > Skoro nie chodzi o pieniądze to co się czepiasz tego że jest bardzo bogaty. Moż
            > e
            > dużo oszczędza na przyszły biznes i nie chce wydawać?
            >


            Aha, i to przyslonilo mu wszystko, nawet to, ze moze jak mu zalezy na kobiecie
            to moglby te pare groszy poswiecic?
            W imie zasady? Jako gest? Nie ma juz czegos takiego jak gest? Randkowanie to
            gielda nieruchomsci teraz rozumiem?

            > Btw. Ciężko jest mi uwierzyć że oni ze sobą nie sypiają(to co oni u niej nocami
            > robią - w skrable grają?), ale zakładając że to prawda, to oni tak po prawdzie
            > nie są parą w myśl XXI wieku, tylko dwójką znajomych wspólnie spędzających czas
            > .
            No tak, znowu podejscie gieldowe, znajomosc to transakcja gieldowa, akcje
            zwyzkuja albo znizkuja, gratuluje podejscia i wspolczuje komukolwiek, kto jest z
            toba zwiazany.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:04
              > > .
              > No tak, znowu podejscie gieldowe, znajomosc to transakcja gieldowa, akcje
              > zwyzkuja albo znizkuja, gratuluje podejscia i wspolczuje komukolwiek, kto jest
              > z
              > toba zwiazany.

              Ale to przecież ty zaczęłaś od tego co ten pilot powinien zrobić w ramach
              wzajamności/rekompensaty
              . Innymi słowy ty widzisz działania siostry jako
              zobowiązanie nałożone na faceta które on musi de facto spłacić.
              Innymi słowy widzisz to tak że działania siostry - jej gościnność i wspólnie
              spędzany czas nie są bezinteresowne tylko zakładają jakiś zwrot z inwestycji.
              A ja twierdzę że fakt iż ona postanowiła go gościć u siebie w Polsce na nakłada
              na niego uniwersalnego obowiązku zrewanżowania się tym samym. Tak samo jak fakt
              zapłacenia przez faceta za np. wycieczkę, obiad, biżuterię czy kwiaty nie
              nakłada na kobietę obowiązku rewanżu cielesnego.
              Na szczęście związki nie musza być jak transakcje wzajemne.
              • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:29
                no wlasnie nie, to jest normalna ludzka reakcja, ze jak ktos cie gosci to chcesz
                mu sie zrewanzowac jakos, potraktowac milo, mysle ze nie jestem jakis
                odosobniony w takim mysleniu.
                normalna postawa jest taka, wedlug mnie, ze jak mi na komus zalezy to zrobie
                krok naprzod, a nie czekam na gotowe.
                to nie chodzi o splate tylko o gest. Ludzkie interakcje to sa tez gesty, a nie
                rachunek zyskow strat, przynajmniej w powaznej relacji.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:37
                  no wlasnie nie, to jest normalna ludzka reakcja, ze jak ktos cie gosci to chcesz
                  mu sie zrewanzowac jakos, potraktowac milo, mysle ze nie jestem jakis
                  odosobniony w takim mysleniu.


                  Widzisz, tylko że zupełnie czym innym jest dobrowolna CHĘĆ zrewanżowania się, a
                  zupełnie czym innym POWINNOŚĆ zrewanżowania się.

                  btw. Ty jesteś facetem, tak? I uwierzyłeś siostrze że nie sypia z mężczyzną
                  który u niej nocuje, tak? :D :D :D :D :D
                  • kropidlo5 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:41
                    ale jak ktos nie wykazuje CHECI to czy to dobry partner?
                    A siostrze uwierzylem, bo nie mialem powodu by nie wierzyc:)
              • sweet_pink Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 12:45
                Helou! Jak się nie chce mieć zobowiązania do odwdzięczenia się, to się nie
                korzysta z zaproszeń. Mógł se nocować w tym Mariocie i tylko umawiać się na
                randki do kina czy na kolację (najlepiej płacone na przemian), to by mu teraz
                nie miał problemu, że mu wypadała zorganizować wizytę u siebie. Sorry, ale jak
                ktoś tylko bierze to jest zwyczajnym sępiszczem bez kultury i tyle (dotyczy to
                też kobiet, które oczekują by co randkę za nie płacić i nie pomyślą jak faceta
                "ugościć").
        • mumia_ramzesa Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 16:01
          kropidlo5 napisał:

          > tu nie chodzi o zadne finansowanie czegos, powtarzam, nie chodzi o pieniadze.

          Zobacz co napisales w pierwszym poscie:

          > Niby inteligentny facet, w koncu pilot, bogaty, dobra partia

          Facet nie moze miec watpliwosci co do powodu takiego zainteresowania nim Twojej
          siostry? Dla mnie wpraszanie sie do niego jest po prostu dowodem braku honoru.
          Szczegolnie, ze jak piszesz zwiazku nie ma.
          Co Ty bys pomyslal gdyby np znajoma Ukrainka tak sie od Ciebie domagala
          zaproszenia do Polski?

          > to jest ironia, ze siostra
          > mialaby zaplacic za odwiedzenie bardzo bogatego goscia na 2 dni tyle ile sie
          > placi za tygodniowa wycieczke all inclusive

          W takim razie niech wyjedzie na taka wycieczke i sie z nim spotka. Sprawdzi czy
          ow pilot nie ma zony i dzieci.
    • real_mayer Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 11:47
      zostawię kwestię kupna biletu przez kogokolwiek na boku i napiszę o czymś innym,
      czyli, że wg mnie koleś ma żonę, dzieci, psa, kota i może nawet papużki
      nierozłączki, dlatego nie zaprasza twojej siostry do siebie.

      Nie wiem jak się kupuje bilety lotnicze, ale numeru karty i pinu to niech mu nie
      podaje w razie czego ;P
    • 0riana Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 12:56
      1. Wyglada na to, ze kilka osob powyzej poprawnie zdiagnozowalo sytuacje pana
      pilota, ktory wzorem marynarzy ma "zone" w kazdym porcie (lotniczym).

      2. Z zamawianiem biletow jest tak - rzeczywscie przy zakupie biletu przez
      internet z reguly wystarczy imie i nazwisko pasazera. W zamierzchlych czasach
      odpraw wylacznie na lotnisku dane paszportowe pobierane byly od pasazerow
      dopiero na lotnisku. Wiele linii natomiast wprowadzilo albo obowiazek odprawy
      online, lub tez taka forme preferuje (dodajac oplaty do odpraw na lotnisku). I
      do odprawy online rzeczywiscie numer dowodu tozsamosci jest potrzebny.

      3. Rzeczywiscie miloby bylo gdyby pan pilot sam zaproponowal zakup biletu,
      dziwie sie natomaist Twojej siostrze, ze probowala na nim taki prezent wymusic.
      To ze jest bogaty nie ma znaczenia. Z reszta z tego co piszesz siostra tez
      glodem nie przymiera.

      4. Co to byla za linia, ze bilet do Paryza kosztowal 2000? W prawdzie do Paryza
      nie latam, ale nie chce mi sie wierzyc ze zadna linia nie miala tanszych biletow.
      • lonely.stoner Re: Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 13:19
        danych potrzeba do odprawy, a nie do samego kupna biletu, skoro juz
        tak sie o to wyklocasz. Byc moze niekotre linie lotnicze tych danych
        nie potrzebuja ale ja zwykle musialam im podawac dane z paszportu-
        na odprawie.
        poza tym to jednak w Europie zachodniej sa troche inne realia
        finansowe i nie jest normalne ze facet jest sponsorem swojej kobiety-
        no chyba ze to uklad sponsorowany, a wtedy nazywa sie taka pania
        call girl, raczej wszyscy staraja sie placic po polowie. A jakies
        kupowanie prezentow, biletow, bizuterii itp. jest w dobrym tonie
        pana, w zadnym wypadku pani nie powinna wyklocac sie o taki
        gratyfikacje poniwaz mzoe zostac uznana za ...kobiete ktora pobiera
        oplaty za swe towarzystwo hehe albo za buraka.
        a na koniec to ja juz nie mam slow na takich buractwo, jesus :(
        • kropidlo5 Re: Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 14:53
          buractwo?
          Kobieta gosci faceta, robi mu obiady, jezdzi po niego na lotnisko, a on nawet
          nie zaprasza do siebie. Jak ona wspomina, ze moze by go odwiedzila, on mowi, ze
          ok ale tylko w tym terminie i ze ma kupic bilet sobie na ten termin. Jak ona
          mowi, ze na ten termin bilety drogie i wolalaby w innym, on mowi, ze zaplaci, a
          potem wykreca sie od placenia. Jesli nadal uwazasz, ze to jest normalne, to
          chyba masz cos z glowa.
          • real_mayer Re: Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 15:09
            no to jak facet następnym razem przyjedzie do niej to niech go zawiezie do
            hotelu o jajebie
          • margie Re: Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 15:16
            przecież wszyscy ci piszą, że to normalne NIE JEST. Ewidentnie facet
            kręci i pewnie ma zone i dzieci.
            • real_mayer kropidlo 01.09.10, 15:21
              weź napisz nam jaką odpowiedź chcesz odczytać, to Ci ją podam ładnie na talerzyku,:/
          • maitresse.d.un.francais Re: Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 16:15
            Kobieta gosci faceta, robi mu obiady, jezdzi po niego na lotnisko, a on nawet
            nie zaprasza do siebie.

            A zmusza ją ktoś?
      • super_babka Re: Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 13:33
        Orian, bo siostra chciala leciec business class, jak juz sie odchamiac to do konca.
        • 0riana Re: Uporzadkujmy te historie 01.09.10, 13:43
          > Orian,

          prawie onan!
    • jane-bond007 Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 14:39
      sprawdź kto to jest, nie wierzę że jest singlem
    • mechantloup Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 15:22
      Kropidlo5 Bardzo prosze, wskaz mi strone internetowa, gdzie do zakuu biletu potrzeba
      danych nawet takich jak paszport


      Proszę bardzo. Air Asia. Zdarza mi się latać tymi liniami na trasie Singapur - Kota Kinabalu.
      Norvegian chce nr dowodu od obywateli UE, bądź paszportu od innych.

      https://img227.imageshack.us/img227/7632/45506209.png
    • maitresse.d.un.francais tak a propos pieniędzy 01.09.10, 16:12
      to 2000 złotych to NIE JEST dwa tysiące euro, a on zarabia w euro i na euro
      przelicza.

      a skąd wiesz, że jest bogaty, hę?
      • cccykoria Re: Na moje oko to zwykły lovelasek 01.09.10, 17:40
        z dzentelmena nic nie ma.Krętacz i tyle, niech sister da
        sobie spokój.Złapał ją na kasę:)taka prawda..
    • lacido Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 18:01
      jestem pod wrażeniem wielowątkowej analizy sytuacji prze forumki :)
      • lonely.stoner Re: historia nie moja, ale siostry 01.09.10, 21:20
        mnie to strasznie w tej calej histori o pilocie imponuje postawa brata
        trosklwiego, ktory tak dba o siostre, i pewnie jak pilot u niej nocuje to on
        osobiscie w tym samym pokoju z nimi nocuje aby do zbrukania cnoty siostrzanej
        nie doszlo ;)

        czlowieku, wez sie puknij w glowe - siostra z nim nie sypia a on u niej
        nocuje??? ile ona ma lat?? 12?? zajmij sie swoimi wlasnymi sprawami a nie siostry.
    • ind-ja Re: historia nie moja, ale siostry 02.09.10, 01:12
      rzecz sie dzieje na lotnisku i w dalekich podrozach.W roli glownej twoja siostra
      i bogaty pilot

      hmm i co ja z ta wiedza poczne?
    • lonely.stoner mail od kropidlo5 02.09.10, 10:53
      dzis dostalam na skrzynke, polowe musialam ocenzurowac:

      'pedale za*** jak nie masz co pisac to sie kur** wyspowiadaj gdzie
      indziej, ty ku** zaje***, jak ci sie cos nie podoba to ci kurw***
      wymaluje gow** morde, zamknij jape i nie odzywaj sie wiecej, bo cie ku***
      znajde i wyj*** w morde z glana ch*** zaj***'

      hmm, mila lekturka z rana nie ma co. Od razu widac jaki czlek obyty we swiecie i kulturalny, zapewne siostra tez
      hehe


      obietnica czy grozba?? anyway, zglaszam do admina.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 10:57
        lonely.stoner napisała:

        > dzis dostalam na skrzynke, polowe musialam ocenzurowac:

        Ja TEŻ chcę takiego fajnego maila :(
        Mnie nikt nie nienawidzi....
      • sweet_pink Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 11:06
        Tu od drugiego jego wpisu przecież widać, że facet jest typem pieniacza....zaraz
        zacznie szukać na Ciebie paragraf, że nie miałaś prawa publikować jego maila, bo
        to wypowiedź prywatna ;P
      • m-kow Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 18:34
        Rety, miło tak wiedzieć, że ktoś o Tobie myśli, gorąco i emocjami :-)
        Ma 15 lat maks i to widać nawet po sposobie w jaki składał z trudem zdania po
        polsku bez tych wszystkich przerywników jak w mailu. No na twoim miejscu to nie
        wiem czy bym zasnął ze strachu.
        Jakby to potrafił przetłumaczyć na francuski, to by pilota przekonał bez dwóch
        zdań :-)
        Do administracji się nadaje jak najbardziej.
      • ursyda Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 18:44
        myslę, że on chciał powiedzieć: fajna z Ciebie dziewczyna
        • kropidlo5 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:26
          Niniejszym chcialbym wyjasnic i przeprosic wszystkich ktorych obrazilem swymi
          niektorymi stwierdzeniami, bylem w strasznie zlym nastroju, w zwiazku z cala
          sytuacja i moja bezsilnoscia, wiec moglem byc wulgarny i napastliwy, za co
          przepraszam.
          Co do maila do loner stoner, to tak sie spodziewalem, ze znajdzie sie on tutaj.
          Nie uwazam, ze to bylo ladne zachowanie, i przepraszam za wulgarnosc, oczywiscie
          publikowanie tego tutaj uwazam za zlosliwosc, powiem, ze- jak wyzej, bylem
          wystarczajaco wzburzony, by zareagowac spokojnie i kulturalnie na stwierdzenie
          loner stoner, ze moja siostra jest prostytutka.
          Loner stoner nie miala zadnego prawa tak pisac. Tym bardziej, ze prosilem o
          rady, a nie o niecne insynuacje. Nie uwazam, aby moja reakcja byla godna
          pochwaly, natomiast mialem prawo stanac w obronie dobrego imienia mojej siostry,
          mimo ze wszystko odbywa sie anonimowo i nikt nie wie kto to, jednakze nazywanie
          kogos prostytutka jest zachowaniem rownie karygodnym.
          Zrobilem to w malo wyszukany sposob, za co bije sie w piers, ale mysle, ze ktos
          kto sugeruje ze ktos jest prostytutka musi sie liczyc z negatywna reakcja.
          • lacido Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:30
            negatywna nie oznacza chamska przynajmniej dla ludzi kulturalnych
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:33
              lacido napisała:

              > negatywna nie oznacza chamska przynajmniej dla ludzi kulturalnych

              lacido - ale wiesz, wśród ludzi kulturalnych, za nazwanie siostry prostytutką
              można w mordę dostać. I to szybciej niż wśród chamów.
              • lacido Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:39
                tego nie wiem, widać w innych kulturach wyrośliśmy :)
                • lonely.stoner Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:42
                  z dresami nie gadam,
                  a poza tym internet nie jest anonimowy, wiec na przyszlosc uwazaj co i do kogo
                  wysylasz.
                  • kropidlo5 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:57
                    onely.stoner napisała:

                    > z dresami nie gadam,
                    > a poza tym internet nie jest anonimowy, wiec na przyszlosc uwazaj co i do kogo
                    > wysylasz.


                    Nie jestem dresem. Jak napisalem, nie czuje sie dumny z tego, ze tak ostro i
                    niecenzuralnie sie wypowiedzialem w prywatnym mailu, ktorego upublicznianie
                    uwazam zreszta za czysta zlosliwosc, bo mail byl prywatny a wywolujaca go
                    zniewaga w formie sugestii, ze moja siostra jest prostytutka, byla publiczna, to
                    nadal jestem w stanie przyznac sie, ze zrobilem zle.
                    Natomiast jak widac, lonely.stoner uwaza, ze jest jak najbardziej w porzadku
                    isnynuowac komus bycie prostytutka, natomiast jest juz bardzo zasadnicza i
                    moralna jesli przychodzi o nawet proby zrozumienia, ze ktos mogl poczuc sie
                    takimi oskarzeniami ekstremalnie obrazony i wzburzony.
                    Wychodzi na to, ze nazywanie kogos prostytutka bez jakichkolwiek powodow jest
                    fajne, ja chyba powinienem w ramach reakcji schylic glowe i przeprosic za to, ze
                    mam siostre prostytutke.

            • kropidlo5 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:52
              lacido napisała:

              > negatywna nie oznacza chamska przynajmniej dla ludzi kulturalnych


              Dlatego przyznalem sie do bledu i przeprosilem.
              Dzialalem w afekcie.
              • jane-bond007 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 21:57
                a matryca pocięta nożem?

                hamuj się człowieku
              • lacido Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:00
                ok, tylko tłumaczenie swoje zachowania tym, że negatywna reakcja była
                uzasadniona jest bez sensu. Mniejsza o to.
                • maitresse.d.un.francais Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:05
                  To obrona honoru polega na wyj... z glana? Innych form obrony honoru nie ma?
                  • lacido Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:08
                    zapytaj Grafa ;/
                  • ursyda a Kochanica 02.09.10, 22:12
                    Powiedziała brzydkie słoooowoooo!
                    • maitresse.d.un.francais Re: a Kochanica 02.09.10, 22:17
                      ursyda napisała:

                      > Powiedziała brzydkie słoooowoooo!

                      To był cytat z naszego obrońcy honoru.
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:14
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    > To obrona honoru polega na wyj... z glana? Innych form obrony honoru nie ma?

                    Zgoda. Danie w ryj jest rozwiązaniem mało eleganckim, ale powiedzmy sobie
                    szczerze, mało kto jest honorowy na tyle aby po nazwaniu czyjejś siostry
                    prostytutką stanąć do pojedynku wg. zasad kodeksu honorowego Boziewicza.
                  • kropidlo5 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:14
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    > To obrona honoru polega na wyj... z glana? Innych form obrony honoru nie ma?

                    Ile razy mam powtarzac, reakcja nie byla racjonalna tylko bardzo emocjonalna,
                    przyznaje, ze chamska i negatywna, ale chyba moge cos napisac na swoje
                    usprawiedliwienie? mail byl zreszta prywatny, a insynuacja publiczna.
                    Wulgarnosci nie usprawiedliwiam. Usprawiedliwiam nerwy.
                    Chyba nie mozna ode mnie oczekiwac, ze ktos nazywa moja siostre prostytutka a ja
                    mam przytaknac albo zareagowac w chlodny, racjonalny sposob?
                    • maitresse.d.un.francais Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:18
                      \
                      > Chyba nie mozna ode mnie oczekiwac, ze ktos nazywa moja siostre prostytutka a j
                      > a
                      > mam przytaknac albo zareagowac w chlodny, racjonalny sposob?

                      Ależ nie misiaczku. Można zrozumieć, że się wkurzysz,ale nie że AŻ TAK.
                      • kropidlo5 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:47
                        maitresse.d.un.francais napisała:

                        > \
                        > > Chyba nie mozna ode mnie oczekiwac, ze ktos nazywa moja siostre prostytut
                        > ka a j
                        > > a
                        > > mam przytaknac albo zareagowac w chlodny, racjonalny sposob?
                        >
                        > Ależ nie misiaczku. Można zrozumieć, że się wkurzysz,ale nie że AŻ TAK.



                        No ale wkurzylbym sie za sama insynuacje, no ale tutaj przyszedlem po jakas
                        pomoc a dostalem te insynuacje ze strony tej osoby, wiec moze stad.
                • kropidlo5 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:10
                  acido napisała:

                  > ok, tylko tłumaczenie swoje zachowania tym, że negatywna reakcja była
                  > uzasadniona jest bez sensu. Mniejsza o to.


                  Nie, nie, nie forma reakcji byla uzasadniona, sam przyznalem, ze byla karygodna,
                  uzasadnione bylo wzburzenie, ale nie wulgaryzmy, za ktore juz przeprosilem kilka
                  razy.
                  • lacido Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:12
                    ok
                  • ursyda Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:14
                    dobrze idz i nie grzesz więcej
                    a siostrę trochę krocej trzymaj i uświadom może bardziej
                    • lonely.stoner Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:16
                      ja sie najbardziej gniewam o tego 'pedala'
                      a fe.
                    • maitresse.d.un.francais Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:19
                      ursyda napisała:

                      > dobrze idz i nie grzesz więcej
                      > a siostrę trochę krocej trzymaj

                      Zamknij w domu i pozwalaj wychodzić tylko z mahramem?
                      • lonely.stoner Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 22:51
                        mialam juz nic nie pisac w tym watku, ale jednak nie moge sobie darowac- kto mi
                        wskaze gdzie konkretnie nazwalam czyjsc siostre prostytutka??
                        nie napisalam nic takiego w calej tej dyskusji. Napisalam jednakze ze Domaganie
                        sie gratyfikacji materialnej za towarzystwo moze byc tak odbierane. A jesli ktos
                        sobie polaczyl pewne fakty w calosc i doszedl do takich wnioskow ze ktos mu
                        nazywa siostre prostytutka , coz... wypada dac w ryj samemy sobie za pochopne
                        wyciaganie wnioskow.
                        • kropidlo5 Re: mail od kropidlo5 02.09.10, 23:05
                          lonely.stoner napisała:

                          > mialam juz nic nie pisac w tym watku, ale jednak nie moge sobie darowac- kto mi
                          > wskaze gdzie konkretnie nazwalam czyjsc siostre prostytutka??
                          > nie napisalam nic takiego w calej tej dyskusji. Napisalam jednakze ze Domaganie
                          > sie gratyfikacji materialnej za towarzystwo moze byc tak odbierane. A jesli kto
                          > s
                          > sobie polaczyl pewne fakty w calosc i doszedl do takich wnioskow ze ktos mu
                          > nazywa siostre prostytutka , coz... wypada dac w ryj samemy sobie za pochopne
                          > wyciaganie wnioskow.
                          >


                          No tak, klania sie Jaroslaw Kaczynski. Nie trzeba nic pisac wprost, zeby cos
                          zasugerowac, a sugestia staje sie oczywista. To nie jest swawolne laczenie
                          pewnych faktow, ale odczytywanie oczywistych sugestii.
                          Oczywiscie, nie napisalas dokladnie " twoja siostra jest prostytutka" ale jesli
                          napisalas ze " to ze domaga sie zaplaty za lot znaczy, ze jest call girl"
                          wystarczy, to jest insynuacja bardziej niz jasna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja