Darmozjad

IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 11:57
Od prawie dwudziestu lat jesteśmy małożeństwem.Zawsze w naszym związku to
ja zarabiałem więcej od mojej żony,trzy, czterokrotnie więcej.
Podjeliśmy wspólnie decyzję o kupnie domu.Miesięczne raty wynoszą ok 3 tyś
spłacam je sam regularnie z moich dochodów oprócz tego pokrywam wszystkie
wydatki związane z kosztami utrzymania domu (ogrzewanie,energia elek. podatki
itp.)W ostatnim czasie mam kłopoty (prowadzę własną firmę),w związku z czym
od 2 miesięcy nie dokładałem moje żonie do domowych wydatków.
Dowiedziałem się że jestem darmozjad i od pewnego czasu posiłeki przygotowuje
tylko sobie i naszym dzieciom.
Czuje się głęboko dotknięty jej postępowaniem, a może ja nie mam racji....?

Piszę o tym na forum KObieta ,albowiem zależy mi na opini innych kobiet
czy jestem DARMOZJADEM.
    • fitit Re: Darmozjad 26.03.04, 12:14
      Mam dla Ciebie złą nowinę : niestety jesteś darmozjadem.
      Jestem w podobnej sytuacji.
      • Gość: Odys Re: Darmozjad IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 12:20
        No dzięki to mnie pocieszyłeś w grupie zawsze raźniej
        pozdrawiam
    • Gość: kobieta Re: Darmozjad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 12:19
      widzisz - ja mam odwrotny problem.
      jestem w zwiazku z mezczyzna od dwoch lat. Ja zarabiam 4 razy wiecej niz on -
      utrzymuje nasze wspolne zycie, robie zakupy, gotuje, sprzatam - jego "rola"
      miala sie sprowadzac tylko do oplacenia czynszu, pradu, gazu - tzw. oplat.
      Nie otrzymuje od niego nic - zadnych prezentow, ubran, wszystkie wyjazdy
      urlopwe, wycieczki ja finansuje. Od niego otrzymuje w zasadzie tylko kwiaty na
      urodziny...On nie chce sie ze mna zenic..nawet nie chce mi kupic pierscionka -
      bo to dla niego tylko "kawal blachy"...
      dzisiaj sie dowiedzialam, ze za malo sie "dokladam" ze on nie ma pieniedzy..itp.

      czasami sie zastanawiam co mnie w tym zwiazku trzyma..i jaka jestem frajerka
      • Gość: Odys Re: Darmozjad IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 12:40
        Chyba Cie doskonale rozumię.
        Ty możesz zawsze powiedzieć - żegnaj było miło
        a ja po 20 latach dowiedziałem się kim jestem lub cały czas byłem dla mojej
        kobiety.
    • akordex Re: Darmozjad 26.03.04, 12:20
      Gość portalu: Odys napisał(a):


      > Czuje się głęboko dotknięty jej postępowaniem, a może ja nie mam racji....?

      Twój problem polega na tym, że zarabiasz za mało. W innym wypadku byłoby Cie
      stać na kupno żony z lepszym pakietem (możliwośc wyłączenia opcji używania
      niemiłych słów).
    • nat.ka Re: Darmozjad 26.03.04, 12:26
      masz rację i nie jesteś darmozjadem. i daj sobie spokój, bo to jakiś
      niesprawiedliwy foch. zrób coś, żeby jej sie oczy otworzyły, np pokaż jej
      rozpiskę, ile kasy wrzucasz w utrzymanie domu i w raty na nowy.
      • Gość: Wacek Re: Darmozjad IP: 195.205.132.* 26.03.04, 12:54
        Proponuje odciąć dopływ prądy / gazu, gdy gotuje dla siebie obiad ze swoich
        produktów. Opcjonalnie możesz powiedzieć, że ze względu na przejściowe kłopoty
        finansowe jesteś zmuszony wynająć dom. Dlatego przeniesiecie się do ciasnej
        kawalerki na przedmieściu z ciemną kuchnią. Wtedy będziesz mógł dołożyć się do
        jedzenia z wpływów z najmu domu.
        • Gość: Odys Re: Darmozjad IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 13:06
          Tak sie składa że wynajmujemy mieszkanie odziedziczone po jej cioci (wcześniej
          było wykupione przez nas )Ale teraz to tylko jej dochody bo to mieszkanie po
          Jej cioci .Co z tego że wszystkie raty spłacałem sam.
          Rada z prądem i gazem może i sensowna , ale dzieci jednak powinny jeść ciepłe
          posiłki.
          • Gość: Wacek Re: Darmozjad IP: 195.205.132.* 26.03.04, 13:33
            Czegoś tu nie rozumiem.

            Wynajmujecie to mieszkanie czy jesteście właścicielami. Skoro wynajmujecie to
            jakie raty spłacałeś?

            No tak. Dzieci muszę jeść.

            Kobieta to jednak droga inwestycja.

            Jak teraz dzielicie się wydatkami. Jeśli np. Ty płacisz za utrzymanie
            mieszkania, a one za jedzenie to spróbuj jej dać do ręki pieniądze, które
            płacisz i niech sama się rządzi.

            • Gość: Odys Re: Darmozjad IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 14:29
              Przeczytaj uważnie poprzedni post
              pozdrawiam
            • anahella Re: Darmozjad 29.03.04, 07:40
              Gość portalu: Wacek napisał(a):

              > Czegoś tu nie rozumiem.
              >
              > Wynajmujecie to mieszkanie czy jesteście właścicielami. Skoro wynajmujecie to
              > jakie raty spłacałeś?

              Komus wynajmuja - ktos w tym mieszkaniu mieszka i im za to placi.
    • blanchet Re: Dlaczego ją tak źle "wychowałeś"? 26.03.04, 13:19
      przyzwyczaiłeś ją- zawsze płaciłeś za wszystko-nagle pas więc dla niej szok i
      stąd taka reakcja-sprzeciw. Wychodowałeś w żonie osobowość dziecka a nie
      dorosłego- obraziła się, nie ma świadomości o ponoszonych przez ciebie
      kosztach. Z drugiej strony mam wrażenie że podejmując decyzję o kupnie domu nie
      omówiliście wszystkich konsekwencji- żona myślała jak to dziecko- że nic się
      nie zmieni.pozdrawiam.
      • Gość: Odys Re: Dlaczego ją tak źle "wychowałeś"? IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 13:30
        Myślałem że mam partnerkę na dobre i złe czasy,A ze do tej pory były tylko
        dobre nie miałem okazji się przekonać kim dla Niej naprawdę jestem.
        To przykre dowiedzieć sie po latach że nie ty jesteś ważny tylko twoje
        pieniądze.
        Pozdrawiam Cię blanchet
        • minnetou Re: Dlaczego ją tak źle "wychowałeś"? 26.03.04, 13:46
          Zaproponuj zmiane rol. Na miesiac. Ty rob cotygodniowe zakupy,a ona niech
          pokryje wszystkie pozostale wydatki. Jesli jest tak jak piszesz, nie ma bata,
          otworza jej sie oczy.

          Pzdr
    • babik Re: Darmozjad 26.03.04, 14:30
      Niestety jesteśmy frajerami i taki nasz "psi" los. Służymy tylko do
      dostarczania kasy. Nasze potrzeby są nieistotne.
      • Gość: Odys Re: Darmozjad IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 14:34
        To nawet sympatyczne że nie ja jeden jestem "dostarczycielem kasy"
        pozdrawiam
        • blanchet Re: Darmozjad 26.03.04, 14:36
          zapewne rozmawiałeś w tej sprawie z żoną więc może podalbyś jakie są jej
          argumenty?
          • Gość: Odys Re: Darmozjad IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 14:43
            Jej argumenty
            - Jak cie nie stać na dom to go sprzedaj
            - nie żądam pieniędzy dla siebie tylko na dzieci.
            - dla mnie nie dajesz ,zarabiam na siebie
            • blanchet żle że wcześniej było między wami "dobrze" 29.03.04, 10:24
              pisałeś że było dobrze- byc może wcześniej sie nie kłóciliście, nie
              podejmowaliście istotnych kwestii, było po prostu ok.- wasz zwiazek być może
              tłumił wcześniejsze możliwe konflikty na temat takich kwestii- tak robią
              związki bo konflikt jest zagrożeniem dla jego istnienia- kumulacja wrogich czy
              sprzecznych uczuć dot.waszkich kwestii jak i wasze zaangażowanie emocjonalne-
              powoduje że konflikt przebiega tak dramatycznie, ma na celu wyładowanie
              dotychczasowych żali rozładowanie napięcia- słowem należało wcześniej się
              konfliktować a obecny problem nie zrobiłby sie taki wielki.pozdrawiam
        • babik Re: Darmozjad 26.03.04, 14:37
          To nie jest sympatyczne , ale w kupie raźniej.
          Echhhhh nie chce mi się nawet gadać.
    • Gość: mała_mi nie jesteś darmozjadem... IP: 195.94.207.* 26.03.04, 14:38
      To przykre usłyszeć takie coś z ust partnera. Nie jesteś darmozjadem i nie
      powinieneś się tym przejmować. Kobiecie odbiło od nadmiaru pieniążków i luksusu
      w postaci domu. Może to był błąd. A może nie poznałeś swojej żony od tej
      strony. Porozmawiaj z nią. Nie można tego tak zostawić. Pozdrawiam!
      • Gość: Odys Re: nie jesteś darmozjadem... IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 26.03.04, 14:52
        Dzięki mała_mi
        dodałaś mi otuchy
        pozdrawiam
        • Gość: charlie_x Re: nie jesteś darmozjadem... IP: *.tvgawex.pl 26.03.04, 15:05
          ..pierwsza rzecz wyduś z firmy co się da,tzn tnij koszty jeśli tego nie
          zrobileś -to pozwoli ci uzyskać jakieś pieniądze na życie.Druga to żonie nie
          dziw się ona inaczej widzi pryncypia rodzinne.Facet musi umieć radzić sobie
          sam, a gdyby nie ..to czarno widzę dalszy ciąg twojego małżeństwa.Trzymam
          kciuki za twój sukces.pozdrawia charlie_x /chyba twój rówieśnik../
          • Gość: baba Re: nie jesteś darmozjadem... IP: *.acn.waw.pl 26.03.04, 16:39

            Z wypowiedzi Twojej zony wynika, ze kupno domu nie bylo Wasza wspolna decyzja
            tylko Twoja - ona prawdopodobnie nie pochwalala tego.
            Byc moze swoim postepowaniem chce Ci uswiadomic, ze miala racje, bo Was po
            prostu na ten krok nie stac.

            Czy ja dobrze zrozumialam, ze mieszkacie juz w nowym domu, a mieszkanie po
            cioci wynajmujecie?
            Jednak dochod z niego zona uwaza za swoj, choc to Ty splacales raty ?
            Mnie bardzo dziwi w malzenstwie z 20-letnim stazem podzial na moje-twoje.
            Przeciez kiedy splacaliscie to mieszkanie mieliscie wspolnote majatkowa, a
            zatem wg prawa mieszkanie po cioci niezupelnie jest wlasnoscia zony- gdybys
            chcial sie prawowac, wygralbys.

            Moze zreszta zona byla przywiazana do starego mieszkania i to tez jest
            przyczyna jej niezadowolenia ?
            Bo zachowuje sie zupelnie niezrozuniale jak na cczterdziestoparoletnia kobiete
            o zdrowych zmyslach, chce Ci zatem cos tym zachowaniem zakomunikowac, jak znam
            swa plec :-)
            Moja rada jest malo odkrywcza- porozmawiac, przedstawic opcje
            albo pozbywacie sie domu, wracacie do mieszkania po cioci
            albo splacasz dom, ale nie dokladaz do zycia.
            Decyzja musi byc WSPOLNA.Moze wartoby bylo traktowac swoje dochidy jako
            wspolne i razem o nich decydowac ?
            Pozdrawiam
    • Gość: Richelieu* Re: Darmozjad IP: 217.98.107.* 26.03.04, 17:09
      Darmozjad to mocne słowo i nie powinno było paść.
      ale
      to nie jej wina, że zarabia dużo mniej od Ciebie, macie dzieci, wspólne w
      końcu, i pewnie dla tych dzieci zrezygnowała z tego by się kształcić i lepiej
      zarabiać, pewnie dla Ciebie również, bo ktoś musiał zrezygnować z
      dyspozycyjności na rzecz domu. Padło na nią, ciekawe dlaczego.

      nie dokładałeś żonie do domowych wydatków. Nie dokładałeś? Do czego miałeś
      dokładać? MOże zarabia tak mało, że rzeczywiście jej pensja nie starcza na
      utrzymanie kilkuosobowej rodziny. Ty też należysz do rodziny w końcu.

      Zdenerwowała się złym stanem Twojej firmy.. znowu, Twojej, a nie wspólnej,
      macie intercyzę skrupulatnie wyliczaną? Ja poczułabym się jak piąte koło u
      wozu, masz jedną firmę, to żona i dzieci jako druga firma też może być. I
      kłopoty w jednym miejscu powodują szlaban na finanse do drugiego miejsca. jezu,
      przecież rodzina to nie jest następne miejsce inwestowania i wyciągania zysków.

      Źle tylko, że to dopiero teraz nie wiedzie Ci się w firmie, Twojej. Może żona
      ma dość tej segregacji, moja firma, twoje dzieci, moje życie, twoje życie
    • 19alicja Re: Darmozjad 26.03.04, 17:58
      Darmozjadem na pewno nie jesteś, ale takie słowa i czyny Twojej żony pokazują,
      że źle się dzieje w Twoim małżeństwie. Może to chwilowa reakcja, może czuje, że
      zagrożone jest bezpieczeństwo finansowe jej i dzieci (masz kłopoty w firmie i
      jednocześnie wydajesz forsę na dom, którego, jak zrozumiałam, ona nie chce)...
      Ale z drugiej strony 20 lat razem i nadal utrzymujecie podział na "moje"
      i "twoje",a zamiast porozmawiać ze sobą szczerze i razem podejmować decyzje,
      każde z was usiłuje postawić na swoim. Marnie to wygląda :(
    • samotny_1972 materialistka :( 29.03.04, 05:32
      przerabialem to z moja ex zonka nadodatek bezuczuciowa brrrrr okropnosc
      wspolczuje serdecznie o zgrozo takich kobitek jest wiecej.
    • anahella Re: Darmozjad 29.03.04, 07:41
      Niezalenie od ukladu finansowego slowo "darmozjad" nie powinno pasc w
      malzenstwie.
    • Gość: jendza Re: Darmozjad IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 29.03.04, 08:43
      Mysle, ze na dwoje babka wrozyla... ALbo rzeczywiscie Twoja malzonka jest
      zmaterializowana do szpiku kosci, a maz sie dla niej liczy wtedy tylko,
      gdy dostarcza stosowna ilosc kasy.... albo... obecna sytuacja jest smutna
      konsekwencja popelnionych przez Was oboje bledow...
      Jakie to mogly byc bledy?
      Hm, no coz, mysle, ze warto bys sobie uczciwie odpowiedzial na pare pytan:
      - czy nigdy jej nie powiedziales, ze nie powinna sie odzywac, bo to Twoje
      pieniadze, Twoja firma itd?
      - czy stawiales ja w sytuacji dokonanej... to znaczy Ty decydowales sam,
      co kupic dla rodziny/jak zainwestowac Wasze (nie Twoje) finanse?
      - jak wygladala sprawa rozliczania zony z codziennych wydatkow na przyklad?
      Czy moze tak, jak to sie robi z pracownikami we wlasnej firmie?
      - czy zdarzylo Ci sie wymawiac jej, ze kupila sobie na przyklad kosmetyki albo
      nowy ciuch?
      - czy zdarzalo CI sie okazywac jej lekcewazenie, bo ona mniej zarabia od Ciebie?
      Moze to Ty kiedys uzyles wobec niej slowa 'darmozjad'?
      - a moze 'tylko', skoncentrowany na pracy, firmie i wlasnych problemach, nie
      wyczules po prostu, ze ona sie CZULA jak darmozjad przez wszystkie te lata, bo
      to TY zarabiales, a ona nie..., bo ONA SAMA nie POTRAFILA uszanowac swojej
      pracy w domu...?
      - czy zona wie o klopotach firmy? Moze jej nie mowisz, bo ja chcesz 'chronic'?
      Jesli tak jest, a jeszcze do tego ona jest o CIebie bardzo zazdrosna, to moze
      mysli po prostu, ze kogos masz i na te druga wydajesz pieniadze?
      itd
      Jesli na jedno, lub pare z tych pytan odpowiesz twierdzaco, albo byly jakies
      inne tego typu incydenty w Waszym zyciu, nie dziw sie, ze uslyszales, co
      uslyszales...

      Mysle, ze najsensowniej w takiej sytuacji sprobowac zaczac rozmawiac...
      Wprawdzie macie za soba juz 20 lat, ale wyglada na to, ze nie rozmawialiscie
      zbyt wiele przez te lata... Zamow gdzies w knajpie stolik (niech raz ktos
      obsluzy zone.... bo przeciez to pewno zawsze ona obsluguje...), usiadzcie jak
      dwoje doroslych ludzi, opowiedz o swoich problemach w firmie, jesli jeszcze o
      nich nie wie..., i powiedz jej po prostu o tym darmozjadzie... i o tym, co
      CZUJESZ... to znaczy, ze Ciebie to zranilo... BO to prawda. A poza tym - nie
      dyskutuje sie z uczuciami. Gdybys jej rzucil w twarz, ze to ' niesprawiedliwe',
      moglaby zaczac dyskutowac..., ze jej zdaniem sprawiedliwe... Ty jednak bedziesz
      mowil, JAKIE SA TWOJE odczucia, a tu jestes JEDYNYM EKSPERTEM...
      Trzeba pokazac zonie, ze naprawde uwazasz ja za partnerke...- czyli
      rozmawiac... negocjowac... ustalac wspolne stanowisko...
      Zreszta masz firme, to pewno wiesz, jak gadac z innymi szefami firm..., zeby
      sie poczuli wlasciwie docenieni...

      Powodzenia:)
      j.

    • remo29 Re: Darmozjad 29.03.04, 10:28
      Jak powiedział Kilkujadek: w dupach się poprzewracało!
      • Gość: Lena Re: Darmozjad IP: 212.180.154.* 29.03.04, 11:04
        Sory, ale może twojej żonie zaczyna się menopauza?........
        Błagam, tylko nie bijcie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja