Dodaj do ulubionych

Mój facet o mnie do kolegi - szok.

07.09.10, 11:30
Postaram się zwięźle.
Ja: 22 lata, studentka, on 34, lekarz (wolny, bez dzieci). Na samym początku sierpnia wrócił po kilkuletnim kontrakcie z zagr. kliniki. Wtedy się poznaliśmy – na spotkaniu konferencyjnym, na które ja trafiłam na chwile i zupełnie przypadkowo (nie mam nic wspólnego z wydziałem medycznym).
Obopólna fascynacja, wyjazd we dwoje, piękny apartament nad morzem. Facet nieprzeciętnie inteligentny, do tego czuły, troskliwy, wpatrzony we mnie jak w obrazek (jak mi się zdawało), obsypuje mnie prezentami. (żeby było jasne: nie poleciałam na kasę choć przyznam, że od niektórych rzeczy mnie biednej studentce aż kręciło się w głowie). Długie rozmowy, uniesienia, seks, pełna jedność i zrozumienie we wszystkim.
Po powrocie dalej wspaniale, on już chodzi do pracy, ale beze mnie ani dnia wytrzymać nie może – codziennie razem, on po pracy wciąż u mnie (mieszkam w pustym jeszcze mieszk. koleżanki) albo ja wciąż u niego, potem właściwie prawie już „przeprowadzona”.

No i pewnego dnia wielki upadek:
Pierwszy września, idę do kliniki, bo mam sprawę (umówiliśmy się, ale on myślał, że będę trochę później). Szukam go. Idę we wskaz. przez kogoś miejsce, gdzie poszedł z kolegą zapalić. Nie widzę ich (ani oni mnie) ale co słyszę?

Mój facet: Po co myśleć, co dalej z (tu moje imie). Na razie sobie podupczę, a jak mi się znudzi, to gdzie problem?
Kolega: A jak z tego zacznie sie robić coś więcej?
Mój facet: Co ty, na głowę upadłeś?
Kolega: No ale jeśli?
Mój facet: Zresztą coś już mnie niepokoi w tej relacji, chyba niedługo ją zakończę.

No i tyle. Uciekłam.
Jutro będzie tydzień. Wciąż czuję się zdeptana jak wycieraczka. Obiekt do dupczenia po prostu.
Facet nie odpuszcza, trzy razy czekał po moją bramą. Numer kom. zmieniłam na stary którego nie zna, bo bombardował mnie tel. i smsami. Kwiatów od posłańca nie przyjęłam. Nie chcę z moim (już byłym) rozmawiać, wyrywam mu się i nie wdaję w rozmowy. Jako tłumaczenie zdołał mi przekazać, że przysięga że to nie prawdą, co mówił, a faceci między sobą różne rzeczy gadają (!!!).

Dziś rano zobaczyłam go po kilku dniach przerwy (poszłam do niego - bez zapowiedzi - odebrać moje rzeczy. Schudł na twarzy i miał taki wyraz w oczach, że zaczynam się łamać.

Jestem wkurzona na siebie. Co mam dalej robić?
Obserwuj wątek
    • dzioucha_z_lasu Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 11:38
      Co robić - to zależy, czego chcesz. Bo jak niezobowiązującego podupczenia - to kontynuuj, ale zaznacz jasno, że tylko o to chodzi i jak przestaniesz być zadowolona, to panu dziekujesz. Tylko się zabezpiecz. Jeśli o poważny związek, to raczej nic z tego. Raz, że duża róznica wieku - nie ma się co oszukiwać, przez znajomych faceta będziesz traktowana jako ozdóbka i zabawka, a to ma znaczenie. Dwa - skoro facet sam takie rzeczy opowiada, to albo jest kretynem bez jaj, który musi się przed kolegami prezentować jako maczo, albo tak faktycznie mysli - obie ewentualności go skreślają. Nie przejmuj się tak bardzo, to nie ostatni facet na świecie, jesteś młodziuteńka i to, co teraz wydaje się tragedią, za jakiś czas będzie najwyżej bawić :)
    • alpepe Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 11:38
      z tym dupczeniem to niestety prawda, a post, nawet i od dupczenia może odbić się na wyglądzie.
      Z drugiej strony sa faceci, którzy dla tej czynności, byleby była oferowana regularnie, czyli tak, jak w związku, gotowi są i na zaręczyny i na ślub. Po jakimś czasie nie chce im się szukać nowego mięcha, poza tym przywyczajenie, czyste skarpety w domu, podane jedzenie itd. robią swoje.

      No, ale trzeba było być wstrzemięźliwą płciowo, a nie wskakiwać do łóżka, wtedy większa szansa, że taki napaleniec się wykruszy, bo za bardzo musi się starać, a zostanie ten, którego urzekły inne zalety.
      • figgin1 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 11:55
        alpepe napisała:
        > a zostanie ten, którego urzekły inne zalety.

        Na przykład takie, że nie leci na seks, a misio mały ma temperament i męczyć się nie lubi? Alpepe, serio traktujesz seks jako instrument testowania faceta zamiast się nim cieszyć?
        • alpepe Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:09
          Ja jestem słonko niemiarodajna, bo od 9 lat zaobrączkowana i ślub był po ok. 4 miesiącach znajomości. Mąż papla jest i wiem, jak jego koledzy mają panny do pukania, a i mój ślubny, gdyby nie ślub, poszedłby precz, bo go wstrzemięźliwość (slang katolicki celowy) męczyła.
          Co do seksu, to jedno wiem. Sama byłam wychowana po katolicku i w sumie uważam, że cała ta kołomyja z czystością przedmałżeńską jest funta kłaków niewarta. Gdybym została papieżem, wykreśliłabym to z katechizmu i tyle. Robienie z seksu niewiadomo czego.
          A z drugiej strony mamy taką pannę, która myśli, że jak się puka z panem i panu to b. odpowiada, to to jest związek i uczucie. No i dla takiej panny test wstrzemięźliwości na pewno pomógłby ominąć napaleńców, którzy widzą w niej tylko pukanko. Ryzyko zaś, że na placu boju zostaliby misie z małymi ogonkam i o zerowymi libidzie, zawsze istnieje.
          • figgin1 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:17
            Alpepe, ryzyko panów z małymi ogonkami i zerowym libidem równe jest ryzyku trafienia na pukacza. Zaś facet, który deklarując stały związek traktuje dziewczynę jak lalkę nie jest wiele wart. Niezależnie, czy do "wstrzemięźliwej" nabierze szacunku czy nie.
            Aha, ja z moim facetem wylądowałam w łóżku na trzeciej randce. Dopiero, bo na pierwszej i drugiej zwyczajnie nie było możliwości. Nie mam żadnych wątpliwości że teraz łączy nas o wiele więcej niż libido.
          • dzioucha_z_lasu Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:24
            alpepe napisała:

            > A z drugiej strony mamy taką pannę, która myśli, że jak się puka z panem i panu
            > to b. odpowiada, to to jest związek i uczucie. No i dla takiej panny test wstr
            > zemięźliwości na pewno pomógłby ominąć napaleńców, którzy widzą w niej tylko pu
            > kanko. Ryzyko zaś, że na placu boju zostaliby misie z małymi ogonkam i o zerowy
            > mi libidzie, zawsze istnieje.

            Muszę się z Tobą zgodzić. Jeśli facet rokuje, to jest w stanie wytrzymać parę randek bez wskakiwania do łóżka. Wymaga to jednak też takiej świadomości od kobiety, bo czesto jest to wielkie uczucie od pierwszego wejrzenia po grób, po czym okazuje się, że to pierwsze wejrzenie to jedynie jednostronne myślenie życzeniowe, a rzeczywistość skrzeczy. Zawsze byłam zwolenniczką lepszego poznania się przed dzieleniem jednej kołdry, ale ja trochę pewnie skrzywiona jestem, zawsze miałam opory i zastanawiałam się, czy aby nie za szybko :D
          • lacido Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 14:29
            alpepe napisała:

            > Ja jestem słonko niemiarodajna, bo od 9 lat zaobrączkowana i ślub był po ok. 4
            > miesiącach znajomości. Mąż papla jest i wiem, jak jego koledzy mają panny do pu
            > kania, a i mój ślubny, gdyby nie ślub, poszedłby precz, bo go wstrzemięźliwość
            > (slang katolicki celowy) męczyła.

            aaaa wymiękłam, ochajtał się żeby sobie pukać do woli?? znaczy tekst o nie kupowaniu browaru żeby napić się piwa to mit :P
    • potworski Hahaha! 07.09.10, 11:38
      Tak tak - wszystko jak w scenariuszu amerykańskich filmów. I jeszcze jak usłyszałaś co o tobie powiedział to wsiadłaś pewnie w cadillaka i popierd#alałaś przez miasto na czerwonym świetle przy okazji wjeżdżając w chińską dzielnicę i rozbijając stragany na chodniku. Potem oczywiście wjechałaś na lewy pas i z przeciwka nadjeżdżała ciężarówka, która zamiast hamować tylko trąbiła, ale ty ją ominęłaś. Następnie oczywiście domykający się most zwodzony, który przeskakujesz. Potem jak już byłaś w domu to słyszałaś tylko tykający zegar i patrzyłaś przez okno na Central Park.
      • wilma.flintstone Re: Hahaha! 08.09.10, 19:55
        potworski napisał:

        > Tak tak - wszystko jak w scenariuszu amerykańskich filmów. I jeszcze jak usłysz
        > ałaś co o tobie powiedział to wsiadłaś pewnie w cadillaka i popierd#alałaś prze
        > z miasto na czerwonym świetle przy okazji wjeżdżając w chińską dzielnicę i rozb
        > ijając stragany na chodniku. Potem oczywiście wjechałaś na lewy pas i z przeciw
        > ka nadjeżdżała ciężarówka, która zamiast hamować tylko trąbiła, ale ty ją ominę
        > łaś. Następnie oczywiście domykający się most zwodzony, który przeskakujesz. Po
        > tem jak już byłaś w domu to słyszałaś tylko tykający zegar i patrzyłaś przez ok
        > no na Central Park.


        Lubie Twoje posty :D
    • kadfael Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 11:56
      > Dziś rano zobaczyłam go po kilku dniach przerwy (poszłam do niego - bez zapowie
      > dzi - odebrać moje rzeczy. Schudł na twarzy i miał taki wyraz w oczach, że zacz
      > ynam się łamać.
      >
      > Jestem wkurzona na siebie. Co mam dalej robić?

      No jasne, że cierpi. Wszak to TY jego rzuciłaś a nie ON Ciebie. Bardzo możliwe, że jak do niego wrócisz, to po jakims czasie on Cie zostawi.
      Nie wiem, co powinnas zrobic. ja bym kopnęła w 4 litery.
    • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 11:58
      Dziękuję wam, Dzioucha i Alpepe za normalne odpowiedzi (co do kilku innych osób, to widzę, że niektórzy mają tu jakąś fobię na forum,ale jeszcze nie wiem do końca o co chodzi).
      Pewnie macie rację, ze to wszystko dalej nie ma sensu. Zachowam może szacunek dla siebie. Problem w tym, że tęsknię - taka jest prawda.
      • grassant Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:04
        anneliese12 napisała:

        > Pewnie macie rację, ze to wszystko dalej nie ma sensu. Zachowam może szacunek d
        > la siebie. Problem w tym, że tęsknię - taka jest prawda.

        O co chodzi. Podupcz sobie, dopóki Ci się nie znudzi. Masz go w garstce. Pojedź na Curacao. Polecam.
        • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:16
          Grassant,
          z tej zgryzoty popatrzyłam do wikipedii na hasło Curacao (dotychczas kojarzyło mi się to z jakimś alkoholem).
          Na tych Karaibach jest po prostu bosko!!!
          Cholera, odzywa sie we mnie przekora. Na razie łzy mi obeschły. Zaczynam chyba coś knuć.
          • grassant Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:25
            anneliese12 napisała:

            > Grassant,
            > z tej zgryzoty popatrzyłam do wikipedii na hasło Curacao (dotychczas kojarzyło
            > mi się to z jakimś alkoholem).
            > Na tych Karaibach jest po prostu bosko!!!
            > Cholera, odzywa sie we mnie przekora. Na razie łzy mi obeschły. Zaczynam chyba
            > coś knuć.

            Annaliese,
            Masz leszcza na haczyku. Teraz zgrabnie podetnij i zaczynasz ciągnąć.
            Nie ważna ta wynik, ważna ta szpila. ;)
    • belli_sima Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:13
      Po pierwsze 34-letni, dobrze ustawieni i wolni mężczyźni bardzo rzadko traktują poważnie i długodystansowo 22-letnie studentki. Dlaczego tak jest - długo by wymieniać, naprawdę długo.
      Po drugie, to że jest kasiasty, atrakcyjny i wolny świadczy o tym, że chce takim pozostać i korzystać z profitów, jakie niesie taki model zycia. W przeciwnym przypadku miałby juz rodzinę.
      Po trzecie fakt, że zabiera nowo poznaną dziewczynę do atrakcyjnych miejsc i finansuje różne rozrywki świadczy o rutynie, czyli o tym, że robi tak z każdą. A skoro jest wolny, nalezy raczej przyjąć że poprzedniczek autorka postu ma całkiem sporo, i to poprzedniczek z podobnym scenariuszem przebiegu znajomości z tym panem.
      Tyle, że 22-letnia dziewczyna, obracająca się do tej pory w gronie głównie rówieśników, ma prawo tego jeszcze nie wiedzieć. Potem z daleka będzie już rozpoznawać "ten typ" faceta i bardziej świadomie podejmować decyzje, czy się pakuje w podobną historię czy nie.
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:20
        Bellisima, dziękuję i Tobie. Niemal dokładnie to samo powiedziała mi przedwczoraj starsza kuzynka - jedyna osoba, której wszystko opowiedziałam (mojej mamie za nic bym się nie zwierzała, choć to z pewnością jedna z niewielu osób, których miłości/życzliwości mogę być pewna).
        • belli_sima Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:38
          Zastanawia mnie jeszcze to wystawanie pod bramą. Cóż, nie znam akurat tego gościa, ale znam innych podobnie zachowujących się. Tak więc obstawiałabym albo narcyzm (gość tak strasznie przeżył, że to on został porzucony, bo przeciez to on zawsze zostawiał kobiety, a na ciebie jeszcze nie przyszła pora) albo jakis psychopatyczny rys w jego zachowaniu (pewien "stalker" jak się ich teraz nazywa, przesladuje mnie od siedmiu lat, także znam dobrze taki typ). Oczywiście jest jeszcze trzecia mozliwość: że faktycznie mu na Tobie zależy i dopiero po zerwaniu przekonał się, w jakim stopniu. W takim wypadku całą jego rozmowę z kolegą nalezałoby tłumaczyć jako zgrywanie twardziela i maczo by lepiej wypaść w oczach kolegi. Nie wiadomo, kim jest ten kolega. Może "przelatuje" panienki na prawo i lewo i ten gość chciał mu zaimponować? Faceci w ten sposób często ze sobą rywalizują, zgrywając cynizm wobec kobiet, a szczególnie często tacy jak on, którym dość łatwo o poderwanie dziewczyny. W każdym razie związek z nim nie jest możliwy. Pominąwszy nawet powody, o których pisałam w poprzednim poście, to Twoja utrata zaufania przeważa chyba szalę?
        • deodyma Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 09.09.10, 11:26

          puszka_pandory1 napisała:

          > Daczego 34-letni, dobrze ustawieni i wolni mężczyźni bardzo rzadko traktują pow
          > ażnie i długodystansowo 22-letnie studentki?



          poniewaz nie chca sie wiazac sie z kimkolwiek na stale.
          proste.
          jesli chlop chce tylko sie zabawic, zrobi wszystko, zeby tylko swoj cel osiagnac.
    • ofelia1982 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:23
      Jej, nie rozumiem uszczypliwych komentarzy! Dziewczyna przedstawia swój problem i prosi o opinię po prostu..
      Moja Droga, bardzo Ci współczuję, bo pewnie czujesz się wykorzystana. Wydawało Ci się, że znalazłaś miłość, a tu niestety facet pokazuje swoje drugie oblicze. Swoją drogą, bardzo fałszywy i wyrachowany człowiek, skoro tak bardzo Cię mamił i udawał związek tylko dla seksu.
      Niestety ja nie wierzę w przemianę ludzi - to, że on teraz Cię błaga na klęczkach, że mówi, że to była tylko wersja dla kumpla niestety nie zmienia faktu, że jest fałszywym skurczybykiem i nigdy nie będziesz wiedziała czy "kocham Cię" z jego ust to przypadkiem nie "powiedziałem dziuni, że ją kocham żeby się odczepiła" dla kolegów...nie wyobrażam sobie budować związku (?) na czymś takim niestety.
      Facet ma instrumentalne podejście do kobiet, nie szanuje ich i tyle. Mam kilku kumpli, którzy w przeszłości mieli kobiety tylko dla zabawy, czysty układ. Ale żaden z nich nigdy nie wypowiadał się o nich z taką pogardą i lekceważeniem..Albo facet jest burakiem albo mężczyzną z klasą, no!
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:37
        Ofelia, jesteś kolejną osobą życzliwą na tym forum, dzięki!
        Pogarda i lekceważenie - bardzo dobrze to ujęłaś to właśnie mnie tak strasznie zaobolało. Ale to też nie było tak, że ja ja liczyłam od razu na wielką miłość na całe życie, 15 lat też już nie mam.
        A gdy tylko się nad wszystkim zastanawiam, to widzę, że tak najbardziej zafascynowało mnie to, co potrafi: to, że kontaktują się z nim kliniki z całego świata (on robi pewne bardzo skomplikowane operacje), wciąż jest proszony o wykłady i konsultacje, dostanie się do niego na zabieg graniczy z cudem, jest po prostu rozrywany. Ja sama mam pewne ambicje naukowe na przyszłość, wprawdzie w innej dizedzinie, ale domyślam się, co to znaczy dojść do tego co on w wieku 34 lat.
        No cóż, z inteligencją nie wszystko co piękne musi iść w parze - jak widać
    • sienmuza Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:35
      A może jemu jednak zależy? Bo przecież gdyby tak nie bylo, to po zdemaskowaniu, dałby sobie spokój. Po co miałby sie wysilać - dla "dupczenia" za free? Wątpię. Po co szopki z wystawaniem pod oknami, telefony, kwiaty? No po co? Może jednak jesteś dla niego ważna. Nie wiem. A może ja jestem naiwna... Ale gdybys zdecydowała się na powrót to radziłabym zmienić nieco strategię. Na początek - zero seksu. Wiem, że Tobie też będzie trudno, ale wymyśl coś, to najlepszy sposób, zeby poznać jego intencje i kim tak naprawdę dla niego jesteś?
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:44
        Sienmuza, to na razie pierwsza czy druga wypowiedź w tym stylu, tzn. że może mu jednak zależy. Boję sie tak myśleć, bo mnie to osłabia (choć nawet nie wiesz, jak bym chciała, żeby to właśnie było prawdą).
        Problem w tym, na czym facetowi zależy. Dlaczego w wypowiedzi do kolegi było tyle pogardy?
          • ankh_morkpork Czy Ty tu szukasz wymówki, żeby do niego wrócić? 07.09.10, 12:57
            Jaka zemsta? Naciągniesz go na wycieczkę na Karaiby? To się sponsoring nazywa, nie zemsta. Podobno powszechna ostatnio wersja dziwkarstwa.

            Ja bym długim kijem nie dotknęła faceta, który wstydzi się przed kumplami przyznać, że traktuje mnie na serio i że jestem dla niego ważna. Facet nie musi trąbic o kobiecie na prawo i lewo: moja najdroższa, ukochana, żyć bez niej nie mogę. Ale jak mówi o niej do kumpla: podup..ę sobie jeszcze i rzucę, to znaczy, że dokładnie tak o niej myśli. Stali przecież wyluzowani i palili fajki, to powiedział szczerze, co czuje.

            A to wystawanie pod drzwiami, wydzwanianie itp. to tylko poza. I tyle. Po prostu rzuciłaś go pierwsza, a to dla niektórych "muczo maczo" jest nie do przyjęcia. Przestań czytać harleqiny jakby co.
            • anneliese12 Re: Czy Ty tu szukasz wymówki, żeby do niego wróc 07.09.10, 13:09
              ankh morponk, Twoje słowa (np. o sponsoringu) są bardzo surowe, ale dziekuję Ci i za to - bo z wojego postu przebija , jak myślę, życzliwość. I z tymi harlekinami (choc nie dosłownie) utrafiłaś, chyba zawsze za bardzo chodziłam z głową w chmurach.
              A co do zemsty - gdy człowiek jest zdeptany, robi różne rzeczy. Może się to podobać innym lub nie.
              Ja muszę na razie dokładnie wszystko obmyślić.
          • deodyma Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:57

            anneliese12 napisała:

            > Ja obmyślam straszliwą zemstę - za tę pogardę właśnie. Curacao to było chyba mo
            > je natchnienie.
            > Muszę jeszcze trochę pomyśleć.



            a na CURACAO facet Cie wydupczy a potem w pizdu zostawi:D
            glupia jestes?
            daj sobie spokoj z tym chlopem, bo nic z tego nie bedzie.
            troche godnosci dziewczyno.
            tylu wolnych i normalnych chlopow chadza po naszym kraju a Ty chcesz sie spiknac z tym czyms?
            nie stac Cie na lepszego?
      • figgin1 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 12:57
        Sienmuza, najgorsza strategia jaką można w związku obrać to zero seksu. No, rozumiem, na początku trochę kokieterii i przeciąganie do n-tej randki, ale w tej sytuacji? Nie mam absolutnie na myśli zmuszania się do kopulacji kiedy jej się nie chce, ale stosowanie seksu jako systemu kara-nagroda, a do tego twoja rada się sprowadza, jest chore. Czym się różni "dam ci jak będziesz grzeczny" od "dam ci jak mi kupisz pierścionek" "lub "dam co za 50 peelenów"? Tylko walutą.
        • sienmuza Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 13:48
          Figgin1 źle mnie zrozumiałeś(aś). Nie chodzi mi o stosowanie seksu w systemie kary-nagrody, a czasowe powstrzymanie się od seksu w celu oceny jakości związku. Bo jak wiadomo, większość mężczyzn liczy na łatwy seks, uprane skarpetki i podany obiadzik. Często - jak się okazuje, sądząc chociażby po wątkach tu zakładanych - taki układ nie ma głębszej podbudowy emocjonalnej. Brak jest zaangażowania emocjonalnego ze strony męzczyzny. Stąd tak wiele porzuceń. Kobieta- przeciwnie - idąc z kimś na całość bardzo rzadko wyzbyta jest uczuć. A z każdym zbliżeniem zaangażowanie i przywiązanie z jej strony rośnie. Dlatego też uważam, że czasowe powstrzymanie się od zbliżeń pokaże czy jemu tak naprawdę zależy na niej czy na seksie z nią A to jest zasadnicza różnica.
          • krolowa_karo Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 14:40
            Scenka Rodzajowa pt. Wiedziałam, że on leci tylko na seks

            laska: kochanie, następne zbliżenie za dwa miesiące
            facet: ale czemu? coś się stało?
            laska: nie nic się nie stało. po prostu jesień idzie. a ja mam tak, że całą jesień boli mnie głowa.
            facet: acha.
            Potem wieczorem facet siedzi przed kompem. Dręczy go ta sprawa ze zbliżeniami, więc włazi na forum "Kobieta" i pisze:
            Poradźcie mi co mam zrobić. Mam dziewczynę. Zależy mi na niej. Dobrze się dogadujemy. Do tej pory było wszystko super, a dzisiaj powiedziała mi że nie chce seksu przez następne dwa miesiące. Nie wiem co mam zrobić.

            No i dostaje odpowiedzi:
            - Pewnie ma kogoś na boku.
            - Na pewno ma kogoś na boku.
            - Może ma jakąś chorobę weneryczną i chce się podleczyć?
            - Bawi się tobą.

            Facet stwierdza, że chyba mają rację. Idzie z nią jeszcze pogadać. Chce się upewnić.
            facet: ale powiedz prawdę - czemu nie chcesz seksu?
            laska: a co? tak bardzo Ci to przeszkadza? (myśli: acha! czyli jednak jest ze mną dla seksu)
            facet: przeszkadza, że się mną bawisz! (myśli: miały rację dziewczyny z forum. Coś ściemnia)
            laska: nie bawię się. po prostu nie mogę. mówiłam Ci przecież (myśli: jak kocha to zaczeka na ten seks)
            facet: (myśli: na pewno się mną bawi!)

            Facet rzuca laskę.

            Koniec Scenki
      • simply_z Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:05
        ;)tak ,na pewno szłaś korytarzem i na pewno przez przypadek usłyszałaś rozmowę na twoj temat ,a bogaty chirurg obsypywal cię kwiatami i stracl glowe ,jakby nie miał innych fajnych lasek dookoła.
        takie historyjki to czytalam w Życiuu na gorąco;) trollisko
        • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:12
          simply_z napisała:

          > ;)tak ,na pewno szłaś korytarzem i na pewno przez przypadek usłyszałaś rozmowę
          > na twoj temat ,a bogaty chirurg obsypywal cię kwiatami i stracl glowe ,jakby ni
          > e miał innych fajnych lasek dookoła.
          > takie historyjki to czytalam w Życiuu na gorąco;) trollisko

          Bez komentarza.
          • simply_z Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:21
            a dlaczego? sluchaj masz talent ,tylko musisz trochę mniej jechac na banałach,.

            co nie gra w twojej opowiesci:
            chirurg ,po latach wraca do Polski i nagle spotyka ciebie ,tak sie zaczynaja zwykle harlekiny.
            jesli chirurg to nie jakis tam zwykly tylko od razu piekny jak adonis ,odnoszacy sukcesy i bogaty ale..teraz trzeba wprowadzic do fabuły element zaskoczenia ,a wiec adonis chce tylko przespac się z mloda studentka( która jest boska niczym Afrodyta ,jak jada na wakacje do nie w gory tylko obowiazkowo apartament z ...widokiem na morze,galopowaliscie na koniach po plazy tez? )
            naastepnie element grozy ,afrodyta idzie do wypasionej kliniki i słyszy ( schowana za fikusem ,w pustym korytarzu - no bo przeciez pacjentow ,innych lekarzy niet) ..rozmowe,
            jest w stanie nawet powtorzyc kazde slowo ,ale to nic
            potem Adonis ,wystaje kazego dnia pod jej drzwiami( kiedy on ma czas? pewnie pomiedzy operacjami przegryzajac kebaba tak się czai pod twoim drzwiami):DD
        • aiwlysji Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:22
          ja skomentuje simply

          masz racje, cos takiego w polskiej rzeczywistosci, szarosci i smutku...nieeeee, lekarz z kasa podsluchany na korytarzu, niemozliwe, nigdy w zyciu, absolutnie...i co jeszcze chcesz;)

          przeciez kazdy wie jak wyglada zycie w kraju, najpelniejszy obraz rzeczywistosci odnajdziemy w np. w klanie;)
          nie bylo w klanie?..o to musi byc wymyslone. przeciez mamy tylko kilku tworcow polskiej rzeczywistosci.
          • belli_sima Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:33
            Ludzie, sprytny 34-latek i mloda studentka to klasyk gatunku, co wy chcecie? Ja też to przerabiałam. Samo życie. A jesli chodzi o to, jak autorka watku opisała swego adonisa, to może byc efekt tego, jak on jej się przedstawił. Za granicą z nim nie była, przy skomplikowanych operacjach nie asystowała, tak więc nie wszystko musi być prawdą, choć w szpitalu pracuje. Krótki dialog tez mozna zapamiętać, szczególnie ze słowami, które tak boleśnie ranią. To nie jest takie istotne. istotna jest sama relacja między nimi, bez względu na okoliczności mocno prawdopodobna.
          • simply_z Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:42

            > przeciez kazdy wie jak wyglada zycie w kraju, najpelniejszy obraz rzeczywistosc
            > i odnajdziemy w np. w klanie;)
            > nie bylo w klanie?..o to musi byc wymyslone. przeciez mamy tylko kilku tworcow
            > polskiej rzeczywistosci.
            ale to wlasnie wygląda na Klan:D
            a zdradzającym byłby dr Lubicz ale chyba jest ciut za stary;(
            czyli nie bardziej telenowela brazylijska ,Joao Manuel i Luisa Fernanda
        • cafem Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:26
          > ;)tak ,na pewno szłaś korytarzem i na pewno przez przypadek usłyszałaś rozmowę
          > na twoj temat ,a bogaty chirurg obsypywal cię kwiatami i stracl glowe ,jakby ni
          > e miał innych fajnych lasek dookoła.

          Odbimbajcie sie juz od tych chirurgow, bo im wiecej czytam, tym bardziej wpadam w panike, ze moj mnie zostawi, zanim zdaze sie do niego wprowadzic:D
    • deodyma Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 13:47
      odpusc sobie gnoja.
      jestes mloda, masz cale zycie przed soba a on niech poszuka sobie innego obiektu do DUPCZENIA:)
      facet chcial sie pobawic i po jakims czasie Cie zostawic, lecz wyszlo inaczej a tego juz darowac sobie nie moze, wszak nie poszlo po jego mysli.
      daj sobie spokoj, olej go.
      nie warto gownem sobie glowy zawracac.
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 14:04
        Deodyma, dzięki i Tobie normalną wypowiedź. (Po prostu drażni mnie to, że niektórzy sami dorabiają sobie szczegóły do mojego wątku. Facet naprawdę wcale nie jest przystojny, w jakimś ogólnie przyjętym pojęciu, przynajmniej i właśnie dlatego pisałam, co mnie w nim już na początku pociągało).
        Masz rację, że sytuacja jedzie mu głównie po ambicji.
        • belli_sima Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 14:32
          Tak jakoś mi się przypomniało, na zasadzie skojarzeń z bogatym lekarzem: moja koleżanka pare lat temu poznała lekarza z pogotowia (przyjechał w nocy na jej wezwanie do córki i tak sie poznali). Zaczęli się spotykać, zamieszkali razem, gość był dość dziany, ale koleżance tłumaczył, że zarabia głównie nie na dyzurach w pogotowiu (słabo płatnych) ale przyjmując prywatnie pacjentów i wystawiając recepty po sto zł. od osoby (przypominam, że to było kawał czasu temu). Twierdził, że jest rozrywany przez pacjentów. Po jakims czasie koleżanka odkryła, że gość wciąga kokę, przy mieszkaniu razem nie dalo sie tego nie zauważyć. No ale szok przeżyła, gdy potem okazało się, że także ją sprzedaje. Wywalili go z tego pogotowia a ona ze swojego życia, choć podobno dośc długo ją jeszcze nachodził.
          Nie chodzi mi o to, że i tu i tu pojawia się lekarz (nic do nich nie mam, moja siostra tez jest lekarzem), choc tak mi się skojarzyło. Po prostu czasami trudno od razu poznać czlowieka.
          • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 14:45
            Bellisima, o tym lekarzu, co wciągał i sprzedawał kokę to fajna opowieść - ale w dobie internetu to i owo łatwo sprawdzić. Co do mojego - pełno go na wpisach z konferencji itp., jest na spisach treści z czasopism polskich i zagranicznych.
            Zresztą to wszystko nie jest teraz ważne, niech sobie ktoś tam myśli, że gość mnie bajeruje albo że ja w wyobraźni dodaję mu jakichś wspaniałych cech.
            No ale człowieka ciężko od razu poznać, to przychodzi z czasem, niestety ja miałam lekcję na zasadzie "od razu w łeb".
    • disa Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 14:23
      słusznie zrobiłaś odchodząc -dojrzała decyzja !!!
      przynajmniej nie napisałaś kolejnego postu "facet mną poniewiera, ale ja go zmienię" tu takich MULTUM

      jednego nie rozumiem...
      po co się mścić ?
      najgorsza zemsta jaką wymyślisz będzie NICZYM w porównaniu z tym, że o nim zapomnisz
      Ja wiem, że człowieka aż ściska i wierci i czasami aż spać nie może ... ale po co?
      pamiętaj, że to jak bardzo knujesz pokazuje jak bardzo dałaś się skrzywdzić i jak bardzo rozpamiętujesz

      tak więc idź na randkę, a zobaczysz, że przewrotny los wynagrodzi Ci takiego frajera na drodze
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 14:36
        disa napisała:

        > słusznie zrobiłaś odchodząc -dojrzała decyzja !!!
        > przynajmniej nie napisałaś kolejnego postu "facet mną poniewiera, ale ja go zmi
        > enię" tu takich MULTUM
        >
        > jednego nie rozumiem...
        > po co się mścić ?
        > najgorsza zemsta jaką wymyślisz będzie NICZYM w porównaniu z tym, że o nim zapo
        > mnisz
        > Ja wiem, że człowieka aż ściska i wierci i czasami aż spać nie może ... ale po
        > co?
        > pamiętaj, że to jak bardzo knujesz pokazuje jak bardzo dałaś się skrzywdzić i j
        > ak bardzo rozpamiętujesz
        >
        > tak więc idź na randkę, a zobaczysz, że przewrotny los wynagrodzi Ci takiego fr
        > ajera na drodze

        Tylko gdy myślę o zemście przestaję czuć się tak podle.
        Dziś w ogóle jest ze mną gorzej nawet niż w ostatnich dniach (może za wyjątkiem pierwszego). Tak mnie trzepnęło to poranne spotkanie - a chyba czułam, ze tak może być, dlatego tak odwlekałam odbiór moich rzeczy.
        A co do randki z jakimś kolegą - to , pomijając kwestie taktyczne, mentalnie się na razie nie nadaję. I czy to nie byłoby oszukiwanie?
    • beataj1 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 15:08
      Nie czytałam całego wątku więc może się z kimś powtórzę.
      Tu nie ma znaczenia czy starszy czy młodszy. Nie ma znaczenia kiedy z nim poszłaś do łóżka i jakie prezenty dostawałaś.

      Znaczenie ma tylko jedna rzecz. Ten facet Cię nie szanuje. A to go skreśla od razu. Bo co teraz skruszony wybaczysz mu a za kilka miesięcy znowu z niego wyjdzie brak szacunku do Ciebie. Może pod innym kątem ale zawsze.

      Odrobinę by go tłumaczyło jakby był szczeniakiem 14 letnim co to się chce przed kolegami pochwalić. Ale nie 34 letni gość który powinien być dorosły i szanować kobiety.

      Szkoda Twojego czasu bo w związku można rożne rzeczy wypracować ale jak na początku brak szacunku to nie ma nadziei.
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 15:20
        Wiem, że mnie nie szanuje i dlatego to tak przeżywam.
        Do lekarki jutro muszę pójść, bo to pewna ciągnąca się sprawa, a ta kobieta jest podobno rewelacyjna, co słyszałam już z różnych źródeł.
        A teraz dzwoniła do mnie koleżanka, namówiła mnie na łażenie po sklepach, bo szuka jakichś tam butów . idę, choć mi się nie chce, bo może sie rozerwę .


        • beataj1 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 15:29
          Wracaj do normalnego życia i ciesz się że opatrzność nad Tobą czuwała i dowiedziałaś jaki on jest zanim zmarnowałaś na Niego więcej czasu. Możesz jeszcze już współczuć biednej kobiecie z którą ten prostak się zwiąże bo ona będzie mieć mniej szczęścia od Ciebie.
    • berta-live Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 15:28
      To naprawdę brzmi jak treść harlequina. No ale jeżeli faktycznie jest to prawda, to ja podpisuję się obiema rękami pod postem Bellisimy. Ten typ tak ma i jakby faktycznie chciał się ustatkować, to zrobiłby to dawno. A nawet jakby na stare lata wzięła go chętka na domek z ogródkiem i labradorem, to raczej zakręciłby się koło kogoś w swojej grupie wiekowej i na swoim poziomie społeczno intelektualnym a nie wyrywał dwudziestoletnie studentki.

      Nie mniej jednak jak dobrze dupczy to po co rezygnować z tej znajomości. I następnym razem jak będziesz miała ochotę wskoczyć komuś do łóżka to rób to tylko i wyłącznie po to, żeby się zaspokoić seksualnie. Bo każdy inny powód to prostytucja.
      • inquisitive_girl Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 11:53
        Uwaza, ze postapilas slusznie i odwaznie. To na pewno nie byla latwa decyzja i moze czasem trudno bedzie Ci w niej wytrwac, ale warto. Uplynie troche czasu i tylko utwierdzisz sie w przekonaniu, ze zrobilas dobrze. Prawda jest taka, ze lojalnym wobec swojego partnera/partnerki powinno sie byc nie tylko w jej/jego obecnosci, ale zawsze. Twoj byly zawiodl. I chyba nie zasluguje na druga szanse..
    • antyteista Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 17:37
      jeśli tak powiedział tzn, że tak myśli, olej go.
      jest mu smutno bo gryzą go wyrzuty sumienia, a konkretnie zapomniał o wszystkich złych rzeczach (okresowa znajomość tylko do "pukania") i myśli tylko o pozytywach w stylu "a może spędziłbym z nią resztę życia" i żałuje, że się nie udało.
      jak do niego wrócisz to dalej będzie traktować Cię jak szmatę.
    • bo_gna Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 18:01
      I to wszystko w ciągu miesiąca?? Może na przyszłość nie bądź taka odważna, bo teraz i tak miałaś szczęście, że tu tylko o dupczenie mu chodziło. Heh a potem się słyszy o porwaniach, gwałtach i kradzieżach jak ludzie tacy głupi są. Ale ogólnie to cała historia mocno naciągnięta :)
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 20:05
        bo_gna napisała:

        > I to wszystko w ciągu miesiąca?? Może na przyszłość nie bądź taka odważna, bo t
        > eraz i tak miałaś szczęście, że tu tylko o dupczenie mu chodziło. Heh a potem s
        > ię słyszy o porwaniach, gwałtach i kradzieżach jak ludzie tacy głupi są. Ale og
        > ólnie to cała historia mocno naciągnięta :)

        Akurat dziwi mnie, że tyle osób uważa to za "harlekina" , czyli naciągniętą historię - układ wiekowy nie jest jakiś wydumany, a to, że komuś było z kimś cudownie przez miesiąc to chyba nie jest nietypowe. Ok, może tylko mnie, ale tak to odbierałam. Co tu bajkowego - facet, który nie brał na poważnie młodszej o 20 lat. Czysta proza życia, jak powiedziała moja kuzynka.
        Nie wiem, dlaczego byłam głupia (według niektórych), że z nim byłam; cholera, nie spotykałam się w końcu z żonatym / dzieciatym. Inne tak robią i chyba mniej im się dogryza.
    • brak.slow Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 21:21
      kochana wiem jak sie czujesz... wierze Ci, że wkręciłaś się w tą relację na całego. Starszy mężczyzna, bardziej doswiadczony, zdawaloby się mający wiecej pojęcia o zyciu potrafi nieźle zawrócić w glowie, a do tego jeszcze to poczucie bycia dla niego bardzoważną-te prezenty, wycieczki itd itd.. dochodzi jeszcze poczucie bezpieczenstwa, bo starszy, jakies atrakcje, bo go stać dodaj sobie co chcesz...

      kilka osób wpadlo na to że moga byc różne opcje: być moze jest chamem i byc moze bawi się panienkami, z drugiej str moze byc tez tak, że faktycznie zawrocilas mu w glowie, tylko glupio mu bylo się przyznać, że zakochal sie w takiej "małolacie"
      nie mam zamiaru go tłumaczyć- facet na poziomie nie wyrażałby się w taki sposob.

      powiem tylko tak: nie żałuj tego co było, bo nie ma sensu się zamartwiać, a wykorzystanym można być i przez 22 latka w parku, albo w starym zdezelowanym samochodzie.

      • mieta_pieprzowa Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 21:45
        historia wydaje mi sie trochę naciągana.
        Lekarze zajmującymi się takimi pierdołami podczas pracy w sytuacji gdy każdy moze uslyszec?
        No bo jesli ty moglas ich uslyszec niepostrzezenie, to mogl chyba kazdy inny, a na to inteligentny ambitny czlowiek raczej sobie nie pozwala.
        Moim zdaniem on ci to prosto w twarz powiedzial, w jakims afekcie, moze pod wplywem zmeczenia, zdekoncetrowania, moze mu sie wymklo.

        Ale nie przejmuj sie - bierz zycia ile sie da. Daj sie przeprosic i bierz faceta na zakupy, bynajmniej nie na wyprzedaze ale do porzadnych sklepow.
        I to nie o to chodzi ze lecisz na kase, ale o to ze on jest gowno a nie facet.

        Skoro odwalil ci taki numer raz, to odwali i w przyszlosci. Kwestia czasu, a ty bierz wtedy ile sie da.

        • lonely.stoner Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 07.09.10, 22:12
          o rany, tez myslalam ze to jakas podpucha, ale jesli to prawda - to po prostu go olej, nie mscij sie, nie idz z nim na zadne zakupy czy wycieczki jak ci niektorzy radza, daj sobie spokoj, po prostu zapomnij.
          Jutro na ta wizyte zabierz ze soba kolezanke jakas lub kolege, przy kims obcym facet nie bedzie mial smialosci wywlekac swoich zali do Ciebie, a jesli wie ze idziesz na ta wizyte to na pewno bedzie czekal i probowal Cie przekonac. Nie daj sie, bo moim zdaniem to co uslyszalas to jest to co on naprawde mysli i pewnie nie jestes pierwsza taka do 'dupczenia' panna w jego zyciu, i jedyne czego ten facet zaluje to ze sie szybko zorietnowalas z kim masz do czynienia i ze to ty mu zasadzilas kopa a nie on tobie.
        • ofelia1982 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 09.09.10, 13:22
          Dziwne. Może wszyscy wątpiący w tę historię obracają się tylko w kręgu sprzedawczyń z Biedronki (nic do nich nie mam, od razu uprzedzam), ale to nie znaczy, że w życiu nie ma okazji do spotkania kogoś "z innego świata". Będąc na wymianie studenckiej w Rzymie poznałam kolegę, który zajmował się badaniem..czarnych dziur (serio!) i robi to teraz na jednym z lepszych europejskich uniwersytetów. Taki prawdziwy naukowiec-astrofizyk. A poznałam go przypadkiem, normalny człowiek, lubi jazdę na nartach i Kunderę:))
          Ja w historię wierzę. Żal mi bohaterki, bo niestety facet burak i w swoim zadufaniu nie zauważył, że może kogoś bardzo zranić. Co innego układ "tylko sex" zaakceptowany przez dwie strony - uczciwszy moim zdaniem - a co innego mamienie ofiary, udawanie zakochanego, przywiązywanie do siebie - tylko po to, żeby "podupczyć". To jest już nieuczciwe i okrutne..
    • skarpetka_szara Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 01:10
      Wiesz, jego zwierzenia koledze swiadczy przedewsystkim o jego niedojrzalosci. Normalny, dojrzaly facet po prostu o tym nie mowi nawet gdyby tak myslal, ma szacunek do innych osob.

      Oczywiscie ze moze byc ze po prostu tak lubil gadac koledze bo czul sie wtedy wiesz, taki "zajebisty". Moze dopiero gdy cie stracil to zdal sobie sprawe ze mu na tobie naprawde zalerzy. Ale jaka to prawdopodobnosc? gdyby mial 21 lat - pewnie bym dala temu wiary, ale facet 34 lata? powiinen wiedziec lepiej. Nowobogackim czesto sie przewraca w dupie, mysla ze wszystko moga, wszystko im sie nalerzy.

      Wiesz, ja zawsze zwazam na wiek z kim rozmawiam, i nie dlatego ze dyskryminuje lub oceniam, ale od 20stolatka oczekuje innego zachowania niz od 30latka, a jezeli 30 latek zachowuje sie jak malolat - to wiesz, cos to o nim swiadczy.

      Wiec wiedzac ze facet jest niedojrzaly, pytanie jest takie: czy takiego faceta chcesz w swoim zyciu.
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 10:28
        Tetitka: „Mlody lekarz zwlaszcza wziety ma dup na kazdym kroku a ty myslalas ze goscia zlowilas? Przepraszam jedynie twoj wiek usprawiedliwia twoja glupote i naiwnosc".

        Czy „dupy na każdym kroku” to charakterystyczne akurat dla zawodu lekarza?
        I skąd twoja pewność, Tetitka, że chciałam go „złowić”? Że niby co, chciałam od razu za mąż wyjść? Takich planów nie można robić po tak krótkim czasie. Ale po tym czasie można chyba oczekiwać od faceta, że nie jest się tylko obiektem do wiadomych celów, o ile wcześniej nie było to jasne (albo może nawet ustalone). A u mnie nie było! Nie traktował mnie jak obiektu i w ogóle wyć mi się chce, jak przypominam sobie niektóre piękne chwile.

        Skarpetka, dzięki za życzliwość. Mam straszny mętlik, nic nie rozumiem, a niektórzy tu mnie jeszcze dobijają. Może to było tak, że czułość i troskliwość nic nie oznaczały, a pewne słowa źle interpretowałam a może było coś, czego nie umiałam odczytać. Nie rozumiem jeszcze jednego, pełno jest dziewczyn szukających tzw sponsoringu, robią to otwarcie. Czemu z tego nie skorzystał, obie strony byłyby zadowolone.
        Dzisiaj przynajmniej jestem spokojna, wczoraj cała "chodziłam".

          • skarpetka_szara Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 09.09.10, 01:21
            Ja tez uwazam ze szczegolnie lekarze to sa babiarze. I nie tylko w PL, ale w ogole. Maja fatalna reputacji i niestety sobie na nia zapracowali.

            Co to dutorki pytania, o te wszystkie czule gesty i slowa.... facet po prostu tak jest nauczony mowic do kobiet. On tego nawet nie robi swiadomie. I pewnie lubi widziec te twoje oczy po takich slowkach, lubi ta atmosferke. Nie robi tego swiadomie, tylko.... tak juz jest... taka osobowosc.

            A kobieta ktora szuka sponsora.... no coz, pewnie bylaby "drozsza w utrzymaniu".

            Chociaz nie mowie ze wcale nie podobal mu sie czas z Toba. Pewnie bylo mu bardzo dobrze, przyjemnie, itd... ale to nie znaczy ze umie popatrzec na sytuacjie z Twojej strony, albo ze nie teskno mu do "nastepnej".

            I wiesz co? ja mam pelen szacunek do ciebie, gdyz potrafilas pomimo wygody - oderwac sie od niego, zachowac szacunek i honor i potraktowac go tak jak na to zasluguje. I brawo dla ciebie! Powiem ci szczerze, ze nie wiele kobiet bylyby w stanie zrobic to samo. A te, ktore cie tu probuja obrazic podswiadomie wiedza ze one by tkwily w takim zwiazku (albo tkwia w innego typu toksycznym zwiazku z ktorego nie maja sily odejsc- i taka jest prawda)
    • eastern-strix z tymi kolegami to chyba jest jednak mit... 08.09.10, 10:36
      ...wiem,ze faceci mowia,ze z kolegami,to sie rozne zeczy mowi.

      ale tak szczerze, to jesli ma kolegow, ktorzy wymagaja i akceptuja taki sposob mowienia o kobiecie,to jak to o nim swiadczy?

      z wlasnego doswiadczenia wiem, ze moi mescy znajomi ukarali ostracyzmem kolesia, ktory sie zle wypowiadal o swojej kobiecie.

      mysle,ze to jego urazona ambicja go zzera. wie, ze cala sytuacja swiadczy,ze jest debilem i nie mzoe sie pogodzic z faktem,ze sprawy nie potoczyly sie torem, ktory sobie wymarzyl.

      jesli do niego wrocisz to uwazaj,bo moze byc tak,ze on za miesiac rzuci Ciebie :( albo za jakis czas wylezie a niego natura prostaka. jakby moj facet sie tak o mnie wypowiedzial,to by od swoich kumpli dostal po gebie. i vice versa.
      • anneliese12 Re: z tymi kolegami to chyba jest jednak mit... 08.09.10, 11:07
        Eastern, co do tych kolegów, przypomniała mi się jedna sytuacja, może to był jakiś sygnał. Zdzwoniliśmy się kiedyś w mieście, ja wyszłam wtedy z babskiej imprezy, on siedział z kolegami w lokalu i poprosił, żebym przyjechała, to wrócimy razem. Przy stoliku siedziało 6 czy 7 facetów, przy alkoholu, niektórzy byli już mocno „zaprawieni”. Przedstawił mnie, niby wszystko ok, ale jeden czy drugi kumpel jakoś tak głupio się uśmiechał. Inny zrobił uwagę (gdy się przeciskałam żeby usiąść), żebym uważała na nóżkę, bo mi oczko poleci – jakoś tak, ale tę „nóżkę” pamiętam na pewno. A inny jeszcze zapytał, czy ja chodzę do gimnazjum (!!!), co było kompletną bzdurą, ale wszyscy zaczęli rechotać. A jak powiedziałam, że mnie głowa boli (tam było pełno dymu), to ten od nóżki powiedział głośno do mojego faceta, żeby zaraz po powrocie „bardzo dokładnie mnie zbadał” – i wszyscy ryknęli śmiechem. Mój facet parę razy kazał im się zamknąć, do mnie też głośno powiedział „Nie przejmuj się tą kupą bałwanów”, ale trochę głupio się czułam, normalnie jakbym wróciła do podstawówki (chociaż oni mieli po 30-40 lat), bo niby to wszystko żartobliwe, ale... Tylko jeden gość był miły i normalny. Ale najdziwniejsze, że miałam wtedy takie uczucie, że mój facet jest w sumie z tego wszystkiego i z tych zadowolony i wcale nie jest zły - po prostu tak czułam.
        No i oczywiście teraz to układa mi sie w całość, jego znajomi akceptują takie traktowanie kobiet, a mój były 1 września był z kolegą szczery.
          • eastern-strix Re: z tymi kolegami to chyba jest jednak mit... 08.09.10, 13:01
            hmm... no, wyglada na to,ze masz odpowiedz, dlaczego koles ma 34 lata i jest sam, bez zadfnej powaznej przeszlosci....

            nie wiem, czy to wazne, ale moj ojczym tez byl 'gruba ryba' na stanowisku (prawnik), jak sie czasem przysluchalam jemu i jego kolegom, to masakra!!! po prostu sloma z butow.

            wyksztalcenie nie pomoze na buractwo. lekarzem to on moze byc swietnym, ale niestety, wyglada na to,ze kobiety traktuje bardzo przedmiotowo.

            coz, dobrze,ze teraz sie wydalo,zanim zaczelas snuc plany.
            • ylfeth Re: z tymi kolegami to chyba jest jednak mit... 10.09.10, 11:58
              up.
              Sama jestem prawnikiem, więc chcąc nie chcąc trochę się obracam w tzw. towarzystwie, chociaż staram się tego unikać jak mogę. Moi koledzy po fachu w pierwszym kontakcie są przeuprzejmi, mili, kulturalni, dżentelmeni co to odsuwają kobiecie krzesła, podają płaszcz, przynoszą kwiaty bez powodu. Jednak kiedy słucham tego, w jaki sposób oni się wypowiadają między sobą o kobietach to uszy więdną. Pracowałam jakiś czas w kancelarii prawnej. Z początku było to ą, ę, po czasie kiedy się moi pracodawcy "oswoili" z moją obecnością to przestali się krępować, a to "dupczenie" przy ich sposóbie wypowiedzi nt kobiet i ich słownictwa to pryszcz. Jedynie o swoich żonach nie mówili źle, chociaż zdradzali je na prawo i lewo. A wydawałoby się że to tzw. elita.
              Autorce wątku wierzę, bo sama miałam styczność z takimi sytuacjami, może nie osobiście, chociaż też kiedy byłam studentką przez prawie rok spotykałam się z doktorantem ode mnie z uczelni. Wniebowzięta byłam że on, najlepszy student swojego roku, doktorant z wyróżnieniami, publikacjami naukowymi i konferencjami się zainteresował mną - jedną ze 100 studentek. Też mnie obsypywał prezentami, ale na tym podobieństwa się kończą, a znajomość zakończyłam ja. Facet był maminsynkiem, tak w skrócie :D
        • kobieta_z_polnocy Re: z tymi kolegami to chyba jest jednak mit... 08.09.10, 13:27
          Dziewczyno, nie zadręczaj się, zrobiłaś jak najlepiej.

          Tego typu pogaduszki macho z kolegami to od biedy można wybaczyć u nieopierzonych młodych facetów. Ale nawet jeśli on traktował tę znajomość lekko, to zwykły szacunek dla drugiej osoby by go powstrzymywał od takich słów.

          Nie warto na gościa tracić czasu ani łez.
    • kolorowa_diablica Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 13:21
      haa! znam te typy starego kawalera ruchadła. To nie jest tak, że jeśli facet po 30, który odniósł sukces jest sam, to przypadek. On chce być sam, jest mu dobrze samemu, zmienia panny jak rękawiczki i taki styl życia mu odpowiada. Uwierz mi, spotykałam się chyba ze 4 takimi. Przystojni, bogaci, 30-35 lat, laski piszczące na ich widok. To się zdarza, jak najbardziej, nie tylko w harlequinach... ale tylko w harlequinach to się dobrze kończy :)
      Po około roku randek z jednym dowiedziałam się, że spotykamy się, bo fajnie nam razem w łóżku, a i pogadać jest o czym, ładnie razem wyglądamy i TYLE. Nie łączy nas nic poważnego, ot taka luźna relacja.
      Jeśli nie zależy Ci na związku, a jedynie na dobrej zabawie, to z takim typem jest to gwarantowane, jeśli natomiast wspomnisz coś o zaangażowaniu, uciekają z prędkością światła. Ja przestałam się już łudzić, że takiego faceta mozna zmienić. Pewnie kiedyś sam dojdzie do wniosku, ze czas coś zmienić i ożeni się z pierwszą lepszą z brzegu, a może przez "przetrzymanie" i wieczne udawanie uciekającego króliczka można ich oczarować, nie wiem. Ja nie miałam w sobie wystarczająco chęci i motywacji, by bawić się w gierki i obmyślać taktyki usidlenia owych kawalerów. Ciągle jednak (psia krew) na nich wpadam i powątpiewam w istnienie normalnych facetów poważnie myślących o kobietach (a moze po prostu sama przyciągam jakichś popaprańców).
      Anyway, jeśli dorosły, świadomy słów jakie wypowiada mężczyzna mówi o kobiecie, że jest tylko do wydupczenia, to nie spodziewaj się pierścionka zaręczynowego i happy endu. To, że waruje pod domem - może jego ambicja została tak roztrzaskana, że małolata dała mu kosza, że odstawia szopki, żeby Cię znów zdobyć i sam Cię zostawi za jakiś czas wzmacniając tym swoje ego (99% szans). Może tym, że dałaś mu kopa wzmogłaś jego zainteresowanie, jako jedyna, która nie dała mu się wodzić za nos... i teraz w akcie zachwytu myśli już o dzieciach z Tobą (1% szans).

      Generalnie, uwierz, takiego typa trudno zmienić, mogłabym się rozpisać o przekomicznych sytuacjach jakie sama przechodziłam, ale nie ma to sensu. Jeśli zaangażowałaś się w tę znajomość, to nie dawaj mu drugiej szansy, bo wyjdziesz z tego bardzo poraniona, nie warto.

      a najlepszą zemstą jak już wcześniej Ci pisano jest obojętność i totalne olanie. Wycieczka na Karaiby (o ile w ogóle by do niej doszło) udowodniłaby tylko, że moze wygadywać o Tobie bzdury, a później kupi Cię taniej lub drożej, to nie sprawi, że będzie CIę szanował, a wręcz przeciwnie.
      • anneliese12 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 14:38
        Dzięki wam!
        Zaraz idę do tej jego znajomej lekarki, z którą mnie umówiłi, jak wspominałam, on może tam być (chociaż mieliśmy to jeszcze ustalić, a już nie zdążyliśmy) - proszę, trzymajcie kciuki, żebym była silna i potrafiła zachować się z klasą. Napiszę po powrocie, co było.
        PS.
        Wiem, że on rzuciłby mnie np. za miesiąc.
        • ilse2 Re: Mój facet o mnie do kolegi - szok. 08.09.10, 18:13
          anneliese, jak Ciebie czytam, to tak jak bym o sobie czytala, bo kiedys tez spotykalam się właśnie z takim 30-letnim człowiekiem sukcesu. Pierwsze tygodnie znajomości świetne, randki, telefony; gdy nie doszlo do seksu, wtedy gdy tego chcial, to przestal się angazowac, stał się oschły i złośliwy. Wtedy przejrzalam na oczy i zakończyłam znajomość. Oczywiście na koniec dowiedzialam się przykrych rzeczy na swoj temat, ale to wynikalo raczej z faktu, ze bylam jedyna dziewczyna, z którą mimo wielu randek jednak nie uprawial seksu. Ciesz się, ze prawda o nim wyszła tak wczesnie, kiedy nie zdazylas jeszcze porządnie sie zaangazowac. W żadnym razie nie wracaj do niego, do tego bagna, w którym on żyje. Powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka