Wóz albo przewóz

08.09.10, 08:53
Doszłam do takiego punktu w moim związku , że albo razem zamieszkamy albo to koniec. Nie jestem wstanie dalej znosić to że przyjeżdża do mnie 2-3 razy w tyg, głównie późnym wieczorem. O wspólnym mieszkaniu rozmawialiśmy już rok temu, to on pierwszy to zaproponował. Głównie ze względów logistycznych na próbę zaproponowałam aby u mnie pomieszkiwał. Na stałe nie mógł. Poza tym na stałe chyba logiczne żebyśmy zamieszkali u niego- ja mam jeden pokój, a on dom. Do lipca tego roku nie czułam potrzeby mieszkania u niego- co wiązałoby się z dużymi zmianami w moim życiu- i nie tylko w moim. Ale teraz czuję że albo w końcu razem zamieszkamy albo to koniec. Aby u niego mieszkać potrzebny jest mi samochód- który jest, trzeba go tylko ubezpieczyć, pojechać na przegląd, i coś podmalować. Już od 2 miecięcy kilka razy się upominałam kiedy to zrobi. Mówi że nie ma czasu. Przez ostatni miesiąc kilka razy podejmowałam temat o tym że mi to już nie wystarcza, że jest u mnie coraz rzadziej (nawet 1-2 na tydz), i mówiłam że myślę o rozstaniu. Po ostatniej rozmowie, kiedy z nim dzień wcześniej zerwałam sms-em, jest u mnie częściej , ale i tak mi to nie wystarcza- czegoś mi brakuje. Już niechce z nim "chodzić" chce mieć normalny związek, albo żaden.
Jak to rozegrać, co mu powiedzieć?
    • krolowa_karo Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 09:17
      to sobie znajdź jakiegoś faceta co będzie u Ciebie za dnia, żebyś się nie nudziła. Wiesz, nowy facet zawsze wprowadza taką świeżość i radość w życiu.
      Ten o którym piszesz bywa wieczorami, więc jak już załatwi sprawy z samochodem to będziesz mogła się zastanowić czy chcesz z nim zamieszkać, czy jednak nie.
      Nie przejmuj się że to może być zdrada. W końcu zerwałaś z nim, więc wszystko w porządku. Teraz jesteście tylko przyjaciółmi którzy czasami lądują w łóżku. Możesz mieć kogoś innego na boku.
      • kajda28 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 09:28
        Dalej jesteśmy razem. Zerwałam z nim po tym jak w jedyny wolny dzień w tyg, który mógł spędzić ze mną to musiał być u siebie bo czekał na kogoś, zamiast wcześniej umówić się z nim na rano.
        U mnie nowy facet to nie tylko świeżość i radość, to też dużo innych rzeczy mniej górnolotnych.

        Nie chce go stawiać przed ścianą, ale czuję to co czuję i wiem że ta sytuacja zaczyna mnie męczyć i staję się dla mnie nie do zniesienia. Po prostu chce z nim dzielić życie, a nie tylko się spotykać.
        • potworski Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 09:56
          kajda28 napisała:

          > Dalej jesteśmy razem. Zerwałam z nim po tym jak w jedyny wolny dzień w tyg, któ
          > ry mógł spędzić ze mną to musiał być u siebie bo czekał na kogoś, zamiast wcześ
          > niej umówić się z nim na rano.


          A to faktycznie kawał ch#uja. Oprócz zerwania powinnaś mu jeszcze obciąć wacka za coś takiego i spalić dom. I jeszcze do sądu pozwać=z byle jakim adwokatem byłabyś w stanie wygrać tą sprawę w cuglach.
    • jan_hus_na_stosie Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 09:20
      kajda28 napisała:

      > Po ostatniej rozmowie, kiedy z nim dzień wcześniej zerwałam sms-em,

      lol, jakie to dojrzałe :)
      • kajda28 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 09:32
        > > Po ostatniej rozmowie, kiedy z nim dzień wcześniej zerwałam sms-em,
        >
        > lol, jakie to dojrzałe :)
        >

        A jak miałam z nim zerwać jak go nie było?

        Byłam już taka zła na niego, że nie mogłam czekać i chciałam aby wiedział co czuje. Zadzwonić nie chciałam, bo pewnie bym się popłakała i nic nie mogłabym z siebie wydobyć.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 09:37
      > Jak to rozegrać, co mu powiedzieć?

      Ciąża wydaję się być sensownym rozwiązaniem.
      • kajda28 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 09:42
        > > Jak to rozegrać, co mu powiedzieć?
        >
        > Ciąża wydaję się być sensownym rozwiązaniem.

        Odpada, ja nie chce mieć więcej dzieci.
    • figgin1 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 10:00
      Dziewczę, a tobie rączki odpadły, ze tym samochodem sama się zająć nie możesz?
      • kajda28 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 10:07

        > Dziewczę, a tobie rączki odpadły, ze tym samochodem sama się zająć nie możesz?

        Wydaje mi się że nie. Samochód jest na niego więc to on musi go ubezpieczyć, na przegląd też nie pojadę, bo prawie od 10 lat nie jeździłam samochodem, więc wolę jeździć sprawnym i na początek na prostych i znanych drogach.
        Już mu zaproponowałam że ja sobie sama kupię samochód, tylko żeby mi w tym pomógł, bo ja całkiem zielona jestem- to stwierdził że po co jak u niego pod domem stoi. Tylko że on tam dalej stoi.

        Coraz bardziej mam wrażenie że i jemu trochę przeszła ochota na związek i czas się rozstać. Tylko że jak ja to proponuje to on nie chce i mówi że chce być ze mną.
        • lilyrush Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 10:14
          a co ma mówić?
          Jemu w obecnym kształcie jest nieźle. Laska jest, nie przeszkadza za bardzo, jak ma ochotę na bzykanko to dostaje. Żyć, nie umierać.

          Tak się porobiło w obecnych czasach, ze panowie kochają takie związki bez "zobowiązań"
          I czy dobrze doczytałam, ze "więcej dzieci nie chcesz" czyli jakieś juz masz i to nie jego?
          Bo w tej sytuacji to już ogólnie przechlapane i trzeba sobie raczej szukać faceta, który tez ma dzieci. Wtedy nie będzie sie czepiał Twojego
          • kajda28 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 10:27
            > Jemu w obecnym kształcie jest nieźle. Laska jest, nie przeszkadza za bardzo, ja
            > k ma ochotę na bzykanko to dostaje. Żyć, nie umierać.

            To już przerabialiśmy 2 lata temu. Tylko że to on chciał się wtedy wiązać a ja nie. W tamtym roku nawet pierścionek mi dał, ale po mojej reakcji stwierdził że to nie zaręczynowy a jedynie wstępny.


            > Bo w tej sytuacji to już ogólnie przechlapane i trzeba sobie raczej szukać face
            > ta, który tez ma dzieci. Wtedy nie będzie sie czepiał Twojego.

            On też ma dzieci, starszy syn nawet z nim mieszka.
    • a1ma Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 10:10
      Daj sobie z nim spokój, skoro jemu nie zależy na spotkaniach i byciu razem - to jaki sens to ciągnąć?
      • kajda28 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 10:23
        > Daj sobie z nim spokój, skoro jemu nie zależy na spotkaniach i byciu razem - to
        > jaki sens to ciągnąć?

        Bo chce tego być pewna, nie chce mieć wątpliwości.
        Powiedzieć mu wprost że albo razem zamieszkamy albo to koniec? Od miesiąca prawie co tydzień to słyszy, tylko że nie tak jednoznacznie.
        Znowu pewnie usłyszę, że nie ma czasu na zrobienie samochodu i że mnie kocha itd. Wiem że ma mało czasu, ale też wiem że jakby chciał to zrobić to by to już dawno zrobił.
        • ankh_morkpork Jesteś niekonsekwentna, więc on się nie przejmuje 08.09.10, 11:13
          tym, co mówisz o zerwaniu, i tyle.

          > Powiedzieć mu wprost że albo razem zamieszkamy albo to koniec? Od miesiąca praw
          > ie co tydzień to słyszy, tylko że nie tak jednoznacznie.

          Słyszy, że z nim zrywasz, ale widzi, nie robisz tego, tylko gadasz i na gadaniu się kończy.

          > Znowu pewnie usłyszę, że nie ma czasu na zrobienie samochodu i że mnie kocha i
          > td. Wiem że ma mało czasu, ale też wiem że jakby chciał to zrobić to by to już
          > dawno zrobił.

          Czyli mu nie zależy na zmianie sytuacji, jemu jest wygodnie tak, jak jest teraz.

          Weź siądź i się zastanów, czego chcesz. Albo Ci odpowiada status quo albo nie. Jak odpowiada, to przestań mu marudzić i zrywac z nim co drugi dzień, bo to dziecinne.. Jak Ci nie odpowiada to mu to powiedz _jednoznacznie_ i spytaj, _co_ on w tej sytuacji planuje zrobić i _kiedy_? Niech on coś powie i niech się swojego słowa trzyma.

          Albo Ci poda jakiś konkretny plan (kiedy znajdzie czas na naprawę auta, kiedy sie przeprowadzasz, itp), albo zacznie starą śpiewkę że nie ma czasu ale Cię kocha. Musisz przed rozmową z nim zdecydować, co zrobisz, jeśli zacznie starą śpiewkę, albo nie dotrzyma planu. I w razie czego konsekwentnie wcielić tę decyzję w życie.To znaczy, jak zrywać to na serio po to, żeby zerwać i spotkać kogoś nowego, z kim będziesz szczęśliwa, a nie zrywac na niby po to, żeby misiu przejrzał na oczki.
          • kajda28 Re: Jesteś niekonsekwentna, więc on się nie przej 08.09.10, 11:26

            > Albo Ci poda jakiś konkretny plan (kiedy znajdzie czas na naprawę auta, kiedy s
            > ie przeprowadzasz, itp), albo zacznie starą śpiewkę że nie ma czasu ale Cię koc
            > ha. Musisz przed rozmową z nim zdecydować, co zrobisz, jeśli zacznie starą śpie
            > wkę, albo nie dotrzyma planu. I w razie czego konsekwentnie wcielić tę decyzję
            > w życie.To znaczy, jak zrywać to na serio po to, żeby zerwać i spotkać kogoś n
            > owego, z kim będziesz szczęśliwa, a nie zrywac na niby po to, żeby misiu przej
            > rzał na oczki.
            >

            Masz rację. Patrząc na nasz związek to ja już kilka razy zrywałam. I tylko jedno z nich coś dało- to jak nie byliśmy ze sobą ponad 1,5 miesiąca a ja w tym czasie spotykałam się z innym. To było rok temu, kiedy przez 3 tyg u mnie nie był! Później , nie zostawiał mnie samej nawet na 3 dni.
            Po ostatniej rozmowie obiecał że częściej u mnie będzie, i jest. Ale to i tak dla mnie mało. Chyba będę musiała z nim zagrać w otwarte karty, powiedzieć jasno czego chce i co on na to. Dopilnować aby jasno się wyraził kiedy zrobi jakieś kroki abyśmy byli razem- i trzymać się tej daty. I wóz albo przewóz.
            • kobieta_z_polnocy Re: Jesteś niekonsekwentna, więc on się nie przej 08.09.10, 11:39
              Kajda, bo najwyraźniej z twoim facetem jest tak, że jego uczucia są co najwyżej letnie. Nie chce, żebyś z nim zamieszkała. Nie miej co do tego wątpliwości.

              Zwróć uwagę, że jak wynika z twojego opisu to ty jesteś tą stroną "dźgającą" non stop: to ty chcesz zmian, to ty się miotasz, to ty marudzisz i to ty zrywasz.

              Jemu zależy o tyle, że ma partnerkę i jest dobrze. Więcej mu nie trzeba, a i dzięki twojemu zachowaniu ("miotam się, ale twardo przy nim trwam") wie, że wystarczy tylko twoje "ataki" przeczekać, trochę cię udobruchać i będzie dobrze, aż do następnego razu.

              Mówisz, że nie chcesz mieć żadnych wątpliwości. Jednak dowody masz na wyciągnięcie ręki i opisałaś je po części tutaj: nie jesteś zadowolona, non stop się miotasz, ciągle coś jest nie tak - ten związek nie daje ci tego, czego potrzebujesz.
              • kajda28 Re: Jesteś niekonsekwentna, więc on się nie przej 08.09.10, 13:03
                Wiecie co, teraz muszę wyjść, ale pomyślę nad dowodami że on naprawdę mnie kocha i chce ze mną być. Jeszcze parę miesięcy temu one były, i wtedy naprawdę czułam się kochana, w tej chwili nie przychodzi mi żaden :(
                • kobieta_z_polnocy Re: Jesteś niekonsekwentna, więc on się nie przej 08.09.10, 13:20
                  On jak najbardziej chce z tobą być, ale na dotychczasowych, mało zobowiązujących zasadach.
                  • kajda28 Re: Jesteś niekonsekwentna, więc on się nie przej 08.09.10, 14:41
                    Do tej pory nie docierało do mnie że chce być ze mną ale tylko luźno, wierzyłam że mnie kocha itd. ale trudno mu to wyrazić, jest skryty itd, itd. Dopiero teraz dochodzi do mnie że to może jednak nie tak. Choć jestem pewna że mnie kochał, i w pewnym momencie tylko czekał na to abym się zgodziła u niego zamieszkać. Ja jednak tego nie chciałam.
                    Nie wiem jak to zakończyć. Boję się jego reakcji.

                    Tylko że jak zdecyduje się zamieszkać ze mną, jego życie zmieni się o 180 stopni. Wątpię aby to wytrzymał i tego chciał. Właśnie dotarło do mnie że on już dawno o tym pomyślał i pewnie stąd te opóźnienia z samochodem. Chyba sama sobie odpowiedziałam na dręczące mnie pytanie.
                    • kajda28 Re: Jesteś niekonsekwentna, więc on się nie przej 08.09.10, 16:22

                      Chyba sama sobie od
                      > powiedziałam na dręczące mnie pytanie.

                      Ale wymyśliłam :) Sorry. Pewnie że nie sama a z Waszą pomocą.
                      A z moim L. rozprawię się jak tylko do mnie przybędzie.
                      Ciężko będzie.
    • p.s.j ten fragment rozkłada! 08.09.10, 10:26
      Po ostatniej rozmowie, kiedy z nim dzień wcześniej zerwałam sms-em

      czy trzeba czegoś więcej? czyste złoto w historii myśli polskiej dziewczyny :)
    • hermina1984 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 12:47
      ale po co Ty z nim jesteś?Ty chcesz stabilizacji,a on nie.Jakby myślał tak samo jak Ty,to już dawno mieszkalibyście razem...Poszukaj sobie takiego,który też będzie chciał się już "uwiązać",bo z tego związku nic nie będzie.
      • daszka26 Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 13:04
        Zgadzam się. Ja bym faceta kopnęła w tyłek. Szanuj sie kobieto i nie pozwalaj żeby sobie wpadał jak do "agnecji". Wygodnie mu tak, a Ty sie na to godzisz. Albo się jest z kimś ze wszystkimi tego konsekwencjami m.in. zamieszkaniem razem, albo nie. Masz byc jego partnerką a nie damą do towarzystwa. Związek, który się nie rozwija umiera śmiercią naturalną i to was czeka predzej czy później.
    • twojabogini Re: Wóz albo przewóz 08.09.10, 17:28
      potem będziesz go męczyć o pierścionek zareczynowy, potem o slub, żeby związek był jeszcze prawdziwszy, potem o dzieci? Nie wróżę świetlanej przyszłości.
    • kajda28 Wóz albo przewóz-mam datę. 08.09.10, 20:36
      No to zaczełam działać:)
      Oczywiście smsami- ja w gorącej wodzie jestem kąpana i nie chce mi się czekać kilku dni. Napisałam wprost że chce z nim zamieszkać, on odpowiedział że też chce. Że jutro miał robić samochód , ale przecież musi do mnie przyjechać. Zapytałam się go czy jeżeli jutro go zrobi to kiedy załatwi ubezpieczenie i przegląd- pisze że tydzień. Zobaczymy.
      Nie wierzę aby to się udało, to tylko przedłużanie końca. Ale chce mieć tą pewność- jest mi to potrzebne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja