kiira_korpi
10.09.10, 21:36
Ot, taka to refleksja mnie naszła, po przeczytaniu na pudelku czy innym plotku (no co, gazeta na głównej zalinkowała), że nie ma już Agnieszki Frykowskiej, za to teraz jest zupełnie inna osoba, mianowicie Maja Frykowska.
I tak sobie pomyślałam, że wprawdzie ta dziewczyna robi jakieś dziwne i nieskoordynowane ruchy życiowe, jakieś dziwne posunięcia, które mogą śmieszyć i w ogóle nie wiadomo, do czego mają prowadzić, ale prawda jest taka, że cokolwiek by nie zrobiła, czegokolwiek by nie próbowała i tak będzie tylko dziewczyną, która na oczach całej Polski uprawiała seks w wannie.
Nigdy nie zostanie jej to zapomniane, cokolwiek by teraz nie zrobiła (abstrahując od jej możliwości intelektualnych, bo te pewnie specjalnie wielkie nie są), czy to napisze książkę, będzie tańczyć, śpiewać, założy hodowlę mopsów, poleci w kosmos, wynajdzie lekarstwo na raka or whatever, zawsze ktoś jej tę nieszczęsną wannę wyciągnie, niczym trupa z szafy i rzuci w twarz - ty dziw.ko.
Chociażby ten pamiętny wywiad u Cejrowskiego, z którego wyszedł wtedy kawał chama i ch#ja , zresztą on akurat zawsze był chamem. Nie wiem, czy wiecie, że to, co oglądaliśmy, to było drugie nagranie programu, bo podczas pierwszego nagrania Cejrowski doprowadził dziewczynę do płaczu, wprost nazywając kur.wą.
I tak sobie myślę, że nikt nie zasługuje na takie traktowanie, a na pewno nie dziewczyna, która jako młoda siksa zrobiła jedną głupotę.
I co, i teraz nie ma żadnej szansy na związek z przyzwoitym człowiekiem, na założenie rodziny, na poważne potraktowanie przez kogokolwiek?
To zdecydowanie za poważna kara za jeden numerek w wannie. I dlatego trochę mi jej żal.