wyrok czy wybór?

11.09.10, 15:23
Codziennie to samo... Jest przed osiemnastą. Wracam do domu, po drodze jeszcze wpadnę do sklepu po coś do jedzenia. W moich oknach ciemno. Czy jestem zdziwiona? Nie. Jak mogłoby być inaczej skoro swoje cztery kąty dzielę jedynie z moją samotnością... Nie mam nawet żadnego kota, psa ani nawet rybki, to z troski o zwierzęta bo pewnie umarłyby z samotności. Ja nie umieram. Staram się jakoś trzymać przy życiu. Mam dobrą pracę, która od jakiegoś czasu stała się całym moim życiem (i w gruncie rzeczy jedyną rozrywką – odskocznią od samotności). Nie sądziłam, że będzie mi tak ciężko. Pochodzę z małego miasta i jak to z reguły bywa znam tam prawie wszystkich. Przez całe swoje życie pracowałam tam, mieszkałam, spotykałam się ze znajomymi, rodziną. Dostałam ofertę pracy w innym mieście w dużej firmie. Przyjęłam, bo chciałam coś zmienić. Przeprowadzka, nowi znajomi, rozstanie z chłopakiem, nowe życie... Wszystko stało się już normalne. Poznałam okolicę, zaliczyłam kilka imprez, czasami odwiedzają mnie przyjaciółki z mojego miasteczka... Taki przyjazd jest dla mie jak święto. Ostatnio nawet byłam w ciężkim szoku, bo przyjechała do mnie przyjaciółka, która zresztą ma klucze od mojego mieszkania i było mi tak jakoś inaczej jak wróciłam z pracy. Weszłam do domu, gdzieś tam w tle słychać było radio, zapach kawy na moje powitanie, później wyjście na kolację, imprezę, rozmozmowa do bladego świtu. Fajnie. Tak jest tylko czasami-jak robimy sobie takie „nasze, babskie święto”. Było mi smutno jak musiała wracać do domu, do swojego chłoapak. Położyłam się i pomyślałam, że na co dzień nie chciałabym takiego życia, nie wiem jak to określić, ale takiego beztroskiego...trochę studenckiego... Wszystko się we mnie zmieniło. Skończyłam studia, zaczęłam drugi kierunek (a w planach mam nawet trzeci). Plany na przyszłość mam sprecyzowane. Wiem czego chcę, ale zawodowo. Nie wiem czego chcę prywatnie. Owszem, muszę przyznać że mam nie małe powodzenie u mężczyzn. Ale i tak większość wieczorów spędzam w pojedynkę – z własnego wyboru. Nie potrafię się zdecydować na kolejny związek. Dużo czytam o samotności, jej obliczach, tym jak potrafi być jedynym „towarzyszem” człowieka w wielu sytuacjach. Nie wiem cz moja samotnośc wynika z lenistwa i umiłowania do wygody... Cały dzień spędzam w domu. Nie mogę powiedzieć, że sama ze sobą się nudzę, bo tak nie jest. Doskonale bawię się sama ze sobą, ale ileż można? Czy może być człowiekowi jednocześnie źle i dobrze w swojej samotności? Nie wiem czy bardziej brakuje mi faceta czy przyjaciela. Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że chyba jednak ten drugi. Nie wiem czy znowu potrafię dzielić z kimś mój świat, moje łóżko, moją łazienkę, kuchnię. Czy znowu będę potrafiła się z kimś liczyć i iść na kompromisy. Czy stałam się już starą zgorzkniałą panną? Czy Wy też tak macie? Nie wiem dlaczego Wam o tym napisałam, ale trochę zrobiło mi się lżej.
Dziękuję za uwagę ;)
    • swintuch_jeden Re: wyrok czy wybór? 11.09.10, 15:33
      Człowiek jest tworzeniem stadnym i z natury dąży do kontaktu z drugim człowiekiem.Bliskiego kontaktu,nie tylko na gruncie zawodowym,ale również emocjonalnym i intymnym.Ma potrzebę dzielenia się swoim życiem,radościami i smutkami.Ty również,czego dowodem jest ten wątek i Twoje przemyślenia.Wydaje mi się,że przemawia przez Ciebie wygodnictwo.Nawet nie lenistwo ale wygodnictwo.Nie musisz się starać,nie musisz iść na kompromisy,ulegać ani walczyć o swoje,nawet drobne sprawy.W sumie nic nie musisz.Twoje życie,Twój wybór.Skoro już teraz masz przemyślenia,że cos tracisz w życiu,pomyśl co będzie za kilkanaście lat jak nic nie zmienisz.
      • swintuch_jeden Re: wyrok czy wybór? 11.09.10, 15:35
        A swoja drogą to przerażające,że w świecie pełnym ludzi,tyle jest samotnych .
    • annjen Re: wyrok czy wybór? 11.09.10, 15:34
      też uwielbiam wracając do domu widzieć zapalone światło w oknach:) uwielbiam, gdy ktoś na mnie czeka...
      myślę, że na Twoje rozterki jest jedna recepta - zakochać się. wtedy nie będziesz się wahać, rozważać za i przeciw... po prostu największym szczęsciem i sensem życia stanie się bycie z tą drugą osobą. stara baba jestem, po przejściach, i jestem pewna, że miłość to jedyna rzecz, dla której warto cokolwiek robić w życiu:) owszem, można bez niej żyć, ale będzie to zawsze namiastka...
    • belli_sima Re: wyrok czy wybór? 11.09.10, 16:31
      Wiesz, jakbym czytała siebie sprzed lat... Prawie słowo w słowo, tyle, ze miałam psa. Podobne do twoich rozważania i wątpliwości rozwiewał wtedy mój ówczesny przyjaciel, duzo ode mnie starszy, ktory opowiadał mi, jak to zycie potrafi byc zaskakujące i zmienia się nagle, czasem szybciej, niż by się wydawało.
      No i jeden dzień zmienił to wszystko, poznałam mojego obecnego męża - ten fakt ustawił mnie na nowej linii życia, czego kompletnie się nie spodziewałam.
      Nie wiem, czy ty poznasz kogoś, kto wysadzi twoje zycie w powietrze i pozbieracie je z powrotem razem. Może to będzie jakiś inny fakt. Ale zycie jest tak dynamiczne, ze się zmienia. Dlatego jeśli martwisz się, ze zawsze już tak będzie, to myslę, że jednak nie.
    • eastern-strix bedzie lepiej 11.09.10, 22:33
      ja sie przenioslam z PL za granice 4 lata temu, bylo ciezko i jeszcze dodatkowo bariera jezykowa.

      kup sobie chomika albo adoptuj kota jesli masz warunki (tylko nie kociaka, bo one nie moga dlugo zostawac same). no i moze ktos w pracy chcialby sie wybrac na obiad albo do pubu?

      naprawde, bedzie lepiej :) wiem po sobie
    • nothing.at.all Re: wyrok czy wybór? 12.09.10, 21:02
      I wyrok i wybór. Skoro Ci ze sobą dobrze, to jest to Twój świadomy wybór, że spędzasz wieczory sama. Ale ponieważ brakuje Ci kogoś to jest to wyrok. I koło się zamyka.
      Ja na Twoim miejscu wychodziłambym ze znajomymi, spotykała się i poznawała ludzi, bo człowiek jest zwierzęciem stadnym i nie zmienisz tego. Samotność jest starsza. I zupełnie nie wiem dlaczego w naszym świecie choć tylu jest ludzi to są ludzie samotni.
      A jak masz możliwośc kup sobie zwierzaka jakiegoś - chomika, kotka, co tam lubisz.
    • rzeka.chaosu Re: wyrok czy wybór? 12.09.10, 21:09
      Pewnie rodzinę masz daleko, bo często kontakt z rodziną pomaga. Nie mam tak samo, nie doradzę - szukaj ludzi, nowych pasji, kontaktów. ;D Rób imprezy - po kilku ostrzejszych zapragniesz byc choć chwilę sama. :D
    • triss_merigold6 Re: wyrok czy wybór? 12.09.10, 21:20
      Nie macie tak, chwała Panu.
    • gobi05 Re: wyrok czy wybór? 13.09.10, 07:58
      > W moich oknach ciemno. Czy jestem zdziwion
      > a? Nie. Jak mogłoby być inaczej

      Kup sobie timer - taki zegar, który włączy zasilanie np. lampki w określonym czasie.
    • szalenstwo.mam.we.krwi Re: wyrok czy wybór? 13.09.10, 08:29
      też uwielbiam przebywać sama ze soba. mam mnóstwo pomysłów na spędzanie czasu. jednak nie chciałabym być sama 24 godziny na dobę. miło jest wrócić do domu, w którym ktoś na Ciebie czeka. kogos kto zrobi kolację gdy wracasz póżno, przygotuje kąpiel jak jesteś padnięta. poda leki w chorobie itd. poza tym dobrze jest po prostu posiedzieć w jednym pokoju z kimś, w razie chęci mieć się do kogo odezwać, przytulić, poleżeć pod kocem i wyskoczyć na miasto. po prostu lepiej, łatwiej i przyjemniej iść przez życie z kimś - z przyjacielem.
    • au_lait Re: wyrok czy wybór? 13.09.10, 09:07
      W naszym kraju-raju już 5 mln ludzi żyje samotnie - według danych ze spisu powszechnego z 2004 r. Tendencja jest wzrostowa. A więc jesteś jakimś tam potwierdzeniem pewnej prawidłowości.
    • olvido25 Re: wyrok czy wybór? 13.09.10, 09:09
      Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Po studiach wyjechałam do większego miasta, za pracą oczywiście, zostawiając przyjaciół...W nowym miejscu udało mi się znaleźć parę osób z którymi da się pogadać, wyskoczyć na imprezę, mam nawet rodzinę przy sobie.. Tylko te wszystkie relacje jakieś takie bardziej płytkie, powierzchowne... I mimo, że miałam z kim wyjść, pogadać czułam się bardzo samotna. Ostatnio ściągnęłam przyjaciółki do siebie. Nie mieszkamy razem, ale mam nadzieję, że ich obecność pomoże:)
Pełna wersja