nie uda się uratować małżeństwa.. co dalej?

    • poduszka123 cos pozytywnego, dla odmiany 15.09.10, 22:24
      Ty jestes w koszmarnym stanie psychicznym i w samym srodku upokarzajacej sytacji a z powyzszych komentarzy dowiesz sie ze nie masz co sie kochance dziwic, ze to twoja wina i ze jeszcze dzieciom pogarszasz los. A, i jaka to naiwna jestes i bylas.

      Malo kto zdaje sie rozumiec praktyczny problem: gdzie zamieszkac, za co zyc, gdzie szukac pomocy.

      Ne forum Mezczyzna gdzie by chlop napisal ze go baba zdradza i on ma problem bo sa przeciez dzieci na babie nie pozostawiono by suchej nitki a facet dostalby praktyczne porady jak wyjsc z takiego bagna.

      O , przepraszam, takiego watku by nie bylo, faceci raczej nie martwia sie o przyszle relacje dzieci jak ich zona ma kochankow i oni sa tymi ktorzy odchodza albo jak twoj sa wygodniccy i tylko o sobie mysla.

      Malakasa, po pierwsze to nie miej do siebie pretensji: dokonywalas wyborow najlepszych z mozliwych i kiedy dzieci cie kiedys zapytaja czemu tak bylo jak bylo powiedz szczerze ze wydawalo ci sie ze pelna rodzina byla tym czego potrzebowaly one i ty. Ze czas pokazal ze okazalo sie inaczej ale przyszlosci nikt nie przewiduje a ty kierowalas sie uczuciami, wiara w przysiege malzenska i przyzwoitosc meza.

      I nie bierz juz na siebie wiecej niz obecne 100% odpowiedzialnosci psychicznej za los dzieci twoich i twojego meza bo ledwo radzisz sobie z tym poczuciem winy i odpowiedzialnoscia ktore juz dzwigasz od lat. Ich przyszlosc jest wynikiem decyzji, zachowan i sytuacji stworzonej przez TWOJEGO MEZA I CIEBIE a nie tylko twoich.

      Nie wiem co w Polsce robia kobiety w takiej sytuacji jak ty bo sama sie w niej nigdy nie znalazlam. Podejrzewam ze czesc znosi taki koszmar bo nie czekaja na nie puste mieszkania z kilkoma pokojami dla dzieci oraz podwyzka z racji zdrady meza i koniecznosci wyprowadzki.

      Poszukaj kobiet ktore wiedza jak to jest byc dokladnie w takim samym punkcie jak ty i pojsc dalej, znalezc swiatelko w tunelu i do niego dazyc.

      Skoro znalazlas to forum i takie kobiety znajdziesz. Odroznij tylko te ktore chca ci doradzic od tych ktore sobie na doradzaniu tobie poprawiaja wlasne poczucie wartosci pokazujac ze one sobie poradzily a ty nie.
    • d.moll.ka dobra ŻONA wróciła do pana męża. 17.09.10, 17:00
      malakasa założyła wątek
      postraszyła samobójstwem
      i wróciła dołożyć do domowego ogniska.
      wspaniała żona :) wspaniałego męża.
      • d.moll.ka Re: dobra ŻONA wróciła do pana męża. 18.09.10, 11:42
        przed chwilą wyslalam do autorki wątku mail z linkiem do tego wątku
        bo najwyraźniej uciekła po naszych baaaardzo krytycznych wypowiedziach...
        prawda w oczy kłuje.
    • superzajaczek Re: nie uda się uratować małżeństwa.. co dalej? 17.09.10, 23:54
      jak zwykle najgorsza ta trzecia
      ale on rownie dobrze moze powiedziec NIE - on decyduje
      trzydziesci pare lat masz i chcesz tak zyc ????
      dziwne... ja bym facetowi walizki wystawila
      szanuj sie tylko tyle Ci powiem
    • for.malina Re: nie uda się uratować małżeństwa.. co dalej? 18.09.10, 09:35
      www.kryzys.org/viewforum.php?f=2&sid=60137954f3e1d8d0d7099da492d47920
      wejdźna to forum, opisz sytuacje swoją, jest tam kilka mądrych osób, na pewno podpowiedzą Ci coś mądrego.
      Oprócz rozwodu możesz starać się o separacje (nawet mieszkając pod jednym dachem), takie rozwiązanie ureguluje chociaż częściowo sprawy materialne, i jeszcze kilka innych.
      Powodzenia!
    • bestiatko Re: nie uda się uratować małżeństwa.. co dalej? 18.09.10, 10:55
      Bede wredna ale powiem jedno upokorz jego moralnie. a to dla niego bedzie ogromny cios. A on jeszcze odpokutuje tobie za to co wam zrobil. Innej rady nie ma bo ty sama sie wykanczasz a wasze dzieci za to jeszcze placa.
    • voxave Re: nie uda się uratować małżeństwa.. co dalej? 18.09.10, 11:13
      daj sobie spokój z tym małżeństwem zdobądz dowody zdrady i załóż rozwód on cie już nie kocha takzyć mu7 wygodnie bo nie chce brać odpowiedzialności za inny związek je3steś taka młoda życie przed tobą nieczego już nie dostaniesz od niego im mniej złudzeń tym szybciej zadziałasz
    • marguyu Re: nie uda się uratować małżeństwa.. co dalej? 18.09.10, 11:26
      malakasa4 napisała:
      Małżeństwo od 10 lat. Pobraliśmy się chyba zbyt szybko, nie byłam zakochana po uszy, zastanawiam się czy w ogóle, ale uznałam, że małżeństwo w tym wieku, po studniach to ostatni dzwonek, powinność wręcz.

      Od poczatku do konca jestes odpowiedzialna za to jak dzis wyglada twoje zycie. Uleglas durnym koltunskim stereotypom i teraz za to placisz. Zwiazanie sie z kims tylko dlatego, ze 'to ostatni dzwonek' oznacza, ze potraktowalas meza instrumentalnie. Gdyby ktos inny byl pod reka wyszlabys za kogos innego.

      Im dalej w czasie, tym cena bedzie wyzsza. Rozwiedz sie i zacznijcie oboje zyc jak normalnie, anie pod presja koltunskiej czesci spoleczenstwa.

      Nawarzylas piwa, to wypij je.

      Czytam tego rodzaju wpisy i zastanawiam sie czy wy macie sieczke w glowie? O kompletnym braku etyki czy - nazwijmy to potocznie - ludzkiej przyzwoitosci juz nawet nie marze, o sercu i cieplych, szczerych uczuciach do kogos juz wcale.
      Wszystko jest wyrachowane, wyliczone, bo tak wypada, bo tak sie robi, bo tak w gazetach napisali, bo taka jest moda.
      Jak mozna tak marnowac sobie wlasne zycie? Nie wiem. Nie umiem odpowiedziec na to pytanie.
Pełna wersja