belli_sima
16.09.10, 11:57
To dla mnie bardzo bolesna historia zawiedzionej miłości…
Mam Babcię, która od dzieciństwa bardzo kochałam. Uwielbiałam jeździć do niej, bawić się tam z moim ciotecznym rodzeństwem, z nią rozmawiać na wiele tematów, bo jest ciekawą osobowościowo, inteligentną osobą. Marzyłam, że swoją córkę nazwę jej imieniem by tak uczcić jej pamięć. A jednak w miarę gdy rosłam zaczynałam dostrzegać w niej coraz więcej rzeczy, które mnie niepokoiły. Moja Babcia, nigdy nie wprost, a bardzo sprytną, zakulisową pracą skłócała całą rodzinę ( tj. swoje dzieci i ich współmałżonków). Miała tez swoją faworytkę, o której mówiła wprost (ale tylko, gdy się zapomniała np. w towarzystwie), że jest jej ulubioną wnuczką (ja czułam się coraz bardziej jak wnuk drugiej kategorii). Ona miała i wsparcie finansowe na studiach i prezenty imieninowe i troskę typu: czy L. nie potrzebuje przypadkiem nowego laptopa itp. Pozostałe wnuki to widziały, widziały tez, że ich z kolei Babcia używa tylko do pomocy (sprzątanie, wożenie Babci samochodem, remont itp.) natomiast nikt nigdy nie słyszał pytania, czy może jemu potrzebna jest jakaś pomoc, niekoniecznie materialna, choćby dobre babcine słowo. Z czasem nie tylko jej skłócone ze sobą dzieci oraz ich dzieci trochę odsunęły się od Babci i dlatego w ostatnich latach ona czuje wokół siebie coraz większą pustkę. Ja też niestety straciłam do niej serce. Oczekiwałabym tylko serdeczności i uwagi, nie mam nawet tego. Niedawno poprosiłam ją, żeby mi dała pewną pamiątkę rodzinną (zresztą i tak zepsutą na razie). Nie chciała, ale zauważyła, że jest mi przykro. Jestem dość sentymentalna i wrażliwa na rodzinną historię a ten przedmiot jest w rodzinie od stu lat. W zeszłym roku byłam z nią w szpitalu, gdzie przeszła serię badań i zakwalifikowano ją do operacji. Teraz ma ją mieć i już robi podchody, bym zawiozła ją znów. Dlaczego nie L. jej ukochana wnuczka? Bo jeśli się zwolni z pracy, to będą krzywo na nią patrzeć (tak Babcia ją tłumaczy). Dlaczego nie bierze pod uwagę, czy ja mogę się zwolnić? Dlaczego ją zawsze tłumaczy, choć moja cioteczna siostra nigdy chętnie nie pomaga, nawet własnej Babci, od której tyle w życiu dostała, przede wszystkim miłości i uwagi? W zeszłym roku babcia odmówiła nawet przyjścia na moje imieniny tłumacząc się wizytą L. tego samego dnia. To tylko przykłady. Co robić? Odwrócić się od niej? Czy dalej być na każde zawołanie?