all.those.yesterdays
23.09.10, 06:50
Nie ma to jak komentować swoje wątki;)
ale tak sobie pomyślałam, że moje dzieciństwo, które przypadło na lata 80-te było naprawdę wspaniałe w porównaniu do tego, co obserwuję dzisiaj.
moja koleżanka, nieco starsza, ma syna, który ma teraz 10 lat.
ten chłopiec ciągle siedzi w domu z rodzicami, ewentualnie bawi się sam na ogrodzonym podwórku koło ich domu i plącze im się pod nogami, mieszkają na wsi pod dużym miastem.
ja wychodziłam sama na całe dnie, wpadało się tylko na posiłki, mama od czasu do czasu zerkała przez okno, rodzice w wakacje mogli robić co chcieli, bo dzieci do późnego wieczora latały po podwórku z pajdą chleba, coby czasu z rówieśnikami na jedzenie kolacji w domu nie tracić:) może tylko mamę z rana denerwowało ciągłe pukanie do drzwi z pytaniem któregoś z dzieci - "Wyjdziesz?". dzieci umawiały się, że wszystkie idą na obiad i były nawet wyścigi, kto pierwszy zje i będzie z powrotem na podwórku:)
Rodzice chyba wtedy tak nie odczuwali "wychowywania" swoich pociech.
Mieszkałam wprawdzie na osiedlu, gdzie dzieci w moim wieku było około 20.
a dzisiaj?
żal mi tych dzieciaków przed komputerami w towarzystwie mam, które boją się dziecko na 5 minut spuścić z oka. też inne czasy, może więcej niebezpieczeństw, ale jednak żal mi syna mojej kumpeli, bo nie będzie miał czego wspominać.
Też macie takie spostrzeżenia?