Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne

23.09.10, 06:50
Nie ma to jak komentować swoje wątki;)
ale tak sobie pomyślałam, że moje dzieciństwo, które przypadło na lata 80-te było naprawdę wspaniałe w porównaniu do tego, co obserwuję dzisiaj.
moja koleżanka, nieco starsza, ma syna, który ma teraz 10 lat.
ten chłopiec ciągle siedzi w domu z rodzicami, ewentualnie bawi się sam na ogrodzonym podwórku koło ich domu i plącze im się pod nogami, mieszkają na wsi pod dużym miastem.
ja wychodziłam sama na całe dnie, wpadało się tylko na posiłki, mama od czasu do czasu zerkała przez okno, rodzice w wakacje mogli robić co chcieli, bo dzieci do późnego wieczora latały po podwórku z pajdą chleba, coby czasu z rówieśnikami na jedzenie kolacji w domu nie tracić:) może tylko mamę z rana denerwowało ciągłe pukanie do drzwi z pytaniem któregoś z dzieci - "Wyjdziesz?". dzieci umawiały się, że wszystkie idą na obiad i były nawet wyścigi, kto pierwszy zje i będzie z powrotem na podwórku:)
Rodzice chyba wtedy tak nie odczuwali "wychowywania" swoich pociech.
Mieszkałam wprawdzie na osiedlu, gdzie dzieci w moim wieku było około 20.

a dzisiaj?
żal mi tych dzieciaków przed komputerami w towarzystwie mam, które boją się dziecko na 5 minut spuścić z oka. też inne czasy, może więcej niebezpieczeństw, ale jednak żal mi syna mojej kumpeli, bo nie będzie miał czego wspominać.

Też macie takie spostrzeżenia?
    • roonya Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 07:35
      Zgadzam się z tobą, jak wspominam moje dzieciństwo w PRL-u żal mi dzisiejszych dzieciaków. Tez mieszkałam na osiedlu, gdzie cały czas spędzało się na dworze i w ramch przekąski zajadało się najlepsze rzeczy świata czyli mleko i oranżade w proszku :) Dzisiejsze dzieciaki, a zwłaszcza te , które mają" wszystko" w sensie materialnym chyba nie maja szans doznać takiej uciechy...
      • rikol Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:09
        Tak, dzieci dzisiejsze w dodatku sa chore. Maja krzywe kregoslupy, popsuty wzrok od siedzenia przed telewizorem i komputerem. No i coraz wiecej jest dzieci otylych. To wszystko przez paranoje rodzicow. Kiedys sie jadlo sniadanie i znikalo na pol dnia. Potem sie jadlo obiad i znikalo na kolejne pol dnia, az do kolacji. Owszem, zdrarzylo sie, ktos wlazl na drzewo i cos sobie zlamal, ale taka jest kolej rzeczy. Dzieci musza wychodzic same, bez opieki, bo tylko w ten sposob naucza sie zycia miedzy ludzmi, okreslania ryzyka i podejmowania odpowiedzialnosci. Teraz rodzice opiekuja sie dziecmi praktycznie do 18 . roku zycia, a nawet jeszcze na studiach zalatwiaja rozne rzeczy na uczelni! Kiedys to bylo nie do pomyslenia. Na dwor wychodzily trzy czy czterolatki (fakt, ze czesto z rodzenstwem lub znanymi dziecmi sasiadki) i jakos nic im nie bylo. Ale kiedys nie uwazano, ze matka musi byc przykuta do dziecka, bo inaczej dziecko bedzie mialo traume. Dzieci chodzily do przedszkola i byly naprawde samodzielne, bo wczesnie musialy sobie radzic w grupie, rozwiazywac konflikty, rozpoznawac zagrozenia itd. Oczywiscie, bylo to zycie ciekawsze niz zdobywanie nowych doswiadczen pod kontrola rodzicow. Dziecko powinno sie bawic z innymi dziecmi, to jest frajda.
        • lucusia3 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 15:29
          Może faktycznie są takie matki nadgorliwe, ale to jakies 15%. Ja właśnie mieszkam na wsi pod dużym miastem i moje dzieci (już teraz nastolatki) od zawsze wychodziły z kolegami i koleżankami, chodziły kupować niezdrowe przekąski do pobliskiego sklepu,jeździły na rowerach, rolkach, budowały "bazy". Fakt, rzadziej ktoś przychodził pytać, zwłaszcza u starszych, bo maja SMSy. Była ich cała banda, jak za moich czasów - starsze, młodsze, płci obojga. I dalej tak jest, bo widzę co się dzieje w sąsiedztwie. Bawią się na podwórkach kolegów, koło szkoły, koło Domu Ludowego (jest tam placyk o żadnym ruchu kołowym), chodzą do sklepu i kupują chipsy z jakimiś tam gadżetami. Norma. Ale zgadzam się, że są dzieci, często zapewne "nowobogackich", którzy odgradzają swoje dzieci od reszt, żeby się z "motłochem" nie bawiły. Dzięki Bogu tacy się do naszej wsi jeszcze nie wprowadzili.
          • titta Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 22:13
            Nie trzeba byc nowobogackim, wystarczy mieszkac w miescie lub na jakims wiekszym osiedlu. Przyklat: ja spedzalam cale dnie poza domem, chodzac po drzewach i budowach. Moj dziesiec lat mlodszy brat chyba nigdy nie bawil sie w ten sposob. Osiedle sie rozroslo, pzrestalo byc bespiecznie, dzieciaki zamiast chodzic razem na piechote do lokalnej szkoly, sa odwozone do roznych szkol "w miescie", zamiast lazic po drzewach zasiadly przed komputerami. Nawet sie nie bardzo znaja.
      • peryklejtos Re: ależ to zwykłe idealizowanie 23.09.10, 14:03
        czasów własnej młodości. Każde pokolenie tak robi, nasi rodzice i dziadkowie. A wszystko z nostalgii za młodością, która już nie wróci.
        • sonia.2009 Re: ależ to zwykłe idealizowanie 23.09.10, 14:12
          tak tak za komuny bylo duzo lepiej
          na czwarte pietro bez zadyszki wiebaglam
          hahahahahaha

          rodzice mog;li robic co chcieli - a ci debile w kolejkach sie po zarcie ustawiali
          sie puytam po co?

          wystarczylo do tesco pojsc

          i jeszcze polowali na pralki i meble
          bez sensu normalnie

          no i zboczencow nie bylo na swiecie

          za komuny to dopiero bylo zycie

          ech
          • gonzor Re: ależ to zwykłe idealizowanie 24.09.10, 09:15
            nie na temat piszesz
        • mondego1 Re: ależ to zwykłe idealizowanie 23.09.10, 15:31
          Moze idealizowanie ale raczej lekkie.Dziadkowie mieli gorzej od nas bo musieli np pomagac w gospodarstwie , my biegalismy po podworku( nie mowie o wszystkich , bo niektore dzieci ze wsi dalej ciezko pracuja).
        • jimmyjazz idealizowanie i pisanie głupot 23.09.10, 15:54
          peryklejtos napisał:

          > czasów własnej młodości.

          Bo tutaj poza idealizowaniem własnej młodości dochodzi jeszcze pisanie głupot na podstawie tego co robi jedno dziecko znajomych. Czyli wyciąganie wniosków nt ogółu na podstawie jednej obserwacji.
        • titta Re: ależ to zwykłe idealizowanie 23.09.10, 22:07
          Każde pokolenie tak robi, nasi rodzice i dziadkowie.
          Kazde idalizuje - fakt. Ale tez przez pokolenia wzystko dziao sie mniej wiecej tak samo i styl zycia sie nie zminial, az tak dramatycznie. Ot, od czasu do czau ktos sie przeniosl do miasta ze wsi lub odwrotnie ale dzieciaki zawsze "lataly luzem". Jak nie pracowaly, rzecz jasna.
          To sie dopiero w ostatnich latach zmienilo.
          • jimmyjazz Re: ależ to zwykłe idealizowanie 24.09.10, 14:55
            titta napisała:

            > u ktos sie przeniosl do miasta ze wsi lub odwrotnie ale dzieciaki zawsze "latal
            > y luzem". Jak nie pracowaly, rzecz jasna.
            > To sie dopiero w ostatnich latach zmienilo.

            To jest właśnie idealiozowanie pt za moich czasów tak nie było. A było. Setek lat każde pokolenie jest toszkę inne.
    • iwona.ana1 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 07:49
      tiaaa mój syn patrzy na mnie z politowaniem i mówi "ja Ci mamo współczuję, że jak byłas mała nie było komputera" :P...
      • senseiek Jak bedzie 30 letnim prawiczkiem grajacym w gry.. 24.09.10, 02:33
        > tiaaa mój syn patrzy na mnie z politowaniem i mówi "ja Ci mamo współczuję, że j
        > ak byłas mała nie było komputera" :P...

        Jak bedzie 30 letnim prawiczkiem grajacym w gry na komputerze to mu powiesz "ja ci wspolczuje, ze jak byles maly to juz byly komputery".. :p
    • sundry Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 07:56
      Mam dużo młodsze rodzeństwo i akurat u nich wygląda to podobnie jak w czasach twojego dzieciństwa, u znajomych dzieci też:) No, ale ja jestem z prowincji;)
    • alpepe Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 07:59
      Moja córka wkrótce skończy 8 lat. W szkole jest ozwykle od 8 do 16. Mają salę do nauki i do zabaw. Wychodzą na podwórko szkolne w czasie dużych przerw, bawią się tam po lekcjach. Potem przychodzi do domu, pyta, czy wyniosę jej rower i pędzi do koleżanek. Bawi się z koleżankami tak długo, jak jej pozwolę. Rzecz dzieje się w Berlinie. Ma nawet lepiej, niż ja w jej wieku, bo ja jej nie każę brać ze sobą młodszego rodzeństwa do pilnowania.
      • menk.a Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:23
        alpepe napisała:

        > Ma nawet lepiej, niż ja w jej wieku, bo ja jej nie każę brać
        > ze sobą młodszego rodzeństwa do pilnowania.

        Miałam to samo.:D
        • akle2 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 21:31
          Ja swojego młodszego brata zostawiłam w wózku w parku samego i wróciłam bez niego, bo miałam żal że już nie jestem jedynaczką i chciałam żeby go ktoś zabrał. Nie będę opisywać, co działo się potem.
    • wiedziemek Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 08:45
      Ja byłam dzieckiem spokojnym, raczej zaczytanym niż wychodzącym a mam bardzo dużo do wspominania - mój syn na przykład nie chce wychodzić na podwórko, ganiam go tam, ale robi to niechętnie i właśnie wcale nie siedzi przed komputerem, tylko buduje konstrukcje różne, tworzy opowieści - wprawdzie lat ma 4 dopiero, ale już teraz podwórkowy jest mało
    • dzikoozka Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 08:46
      wydawało mi się, ze mieszkając na wsi właśnie wtedy ma się większy kontakt z sąsiadami
      Ja nie boję się puścić mojego syna gdy jest u dziadków (małe miasteczko) natomiast nie wypuszczam go na pobliskie osiedle (mrówkowce, bllokersi, pijaczki)
      A generalnie - porównujac standard życia mojego i mojego dziecka - mogę mu tyko pozazdroscić, Ja nie uczyłam się jeździć na nartach (co roku wyjazd w góry,) na żaglach, na deskorolce, rolkach (czegos takiego nie było), nie miałam możliwości zwiedzać swiata tak jak on. Za to mogłam latać do woli po pobliskich łąkach i laskach, brodzic w rzeczce i palic ogniska na polu piekąc kartofle (żeby to moja matula widziała ;)) Dzieciaki mają mniej wolności w duzych miastach, bo jest większy strach przed łobuzami, narkotykami, pedofilami itd.
      • new.models Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 09:04
        Smutne?
        Wyjazdy na narty,snowboard, jazda konna, rolki, łyżwy, deskorolki, wakacje w tropikach, przy każdym domu basen z intexu...
        To nie dzieciństwo jest smutne...smutne jest to, że w Prl-u prawie każdego pracującego stać było a nie było-a teraz jest-ale nie każdego na to stać.

        ...czasu tylko brak-bo wyścig szczurów organizują już od...przedszkola(?)
        ..więc dzieciaki z jednych zajęc na drugie-angielski, kółka różnego typu, basen i insze cuda..
        Lekcje nalezy odrobić dokładnie, bo punktacja leci na łeb na szyję...
        To jest smutne.
        • pocomito4 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:11
          oczywiście ,myślę tak samo!Czy mamuśki ,które organizują dzieciom dzień wypełniony po brzegi zajęciami dodatkowymi ,robią to by dziecko miało z tego frajdę,czy aby sasiadki zazdrościły?Myślę ,że to drugie w większości wypadków.Bo tendy i jazzy!!!A gdzie miejsce na swobodna działanie dziecka,eksperymentowanie,czyli samodzielne myślenie?Wszystkie dodatkowe zajęcia organizują i prowadzone są przez dorosłych,dziecko jest pod ciągłą ich presją,wciąż musi wykonywać jakieś polecenia,wciąż w napięciu.Wraca z zajęc totalnie wyczerpane,nie dziwcie się drogie mamuśki,że nie ma juz ochoty i sił na odabianie lekcji,a wyniki w nauce ma mierne,pomimo licznych korepetycji!Dziwicie się,że dzisiejsze dzieci ,nastolatki nie potrafią same zorganizować sobie zajęć,zająć się czymś sensownym?nie potrafią,bo wyobraznia ich została stłamszona przez organizowanie tych wszystkich dod,zajęć !jeśli więc zostają pozbawione kontoli,bądz nikt nie podpowie co mają robić,nie potafią wymyślić nic sensownego,co najwyżej naśladują brutalne sceny z filmów,czy gier.Muszą gdzieś i w jakiś sposób rozładować naturalną potrzebę działania.A jaki sposób,to dla nich nie jest ważne,bo nikt tzn.RODZICE nie nauczyli ich podstaw dobrego wychowania,nie zaznaczyli granic,których człowiek nie powinien przekraczać.
          • ofiara_przemian Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:24
            Moje córki (starsza - 7 lat, młodsza - 6 lat) chodzą na judo, a od października będą uczęszczać na kółko plastyczne w domu kultury. To kosztuje, ale dla nich to frajda, bo mogą się ubrać w fajne stroje i poszaleć na sali gimnastycznej (dla tak małych dzieci tego typu zajęcia to fajna zabawa, a nie jakieś walki). Koszt ich dodatkowych zajęć to dla mnie wydatek 280 PLN i nie uważam się za matkę-terrorystkę, po prostu młodym brakuje ruchu, a ja pracuję po 12 godzin (z czegoś trzeba żyć, a praca to dziś rodzaj niewolnictwa), więc wolę żeby obie zamiast siedzieć przed telewizorem i komputerem, zaznały trochę ruchu, bo szkoła woli 2 godziny religii zamiast 2 godzin wf (jest jedna), a w przedszkolu, jak tylko wiatr zawieje, nie ma spacerów po placu zabaw, tylko gnicie w salach, też przed TV. Wybrałam i tak mniejsze zło od tych mamuś, które zmuszają swoje dzieci do uczęszczania na kółko szachowe albo angielski, które to zajęcia nie są często-gęsto dostosowane do wieku i możliwości koncentracji oraz percepcji przez kilkulatka. Ja u tak małych dzieci stawiam na ruch i umiejętności manualne, więc ćwiczą "sztuki walki", malują obrazki, szaleją na placu zabaw i po 5 godzin (ja wtedy czytam gazetę, słucham MP3 albo podziwiam inne bardziej zaangażowane mamusie, biegające jak koty z pęcherzem za swoimi pociechami, nie dając im od siebie wytchnienia) jak jest pogoda, odwiedzają rozmaite "kulkolandie", cyrki i wesołe miasteczka. Tylko coraz bardziej krucho z kasą, moje dzieciństwo było zdecydowanie tańsze :), co nie znaczy - gorsze.
            • pocomito4 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:29
              Zamiast zapracowywać pieniądze na to judo, zyskujesz czas dla dzieci .Sama (z mężem) pójdz z dziecmi na spacer,poskacz,poszalej,przytul,przy okazji pokaż co w życiu jest ważne- RODZINA .Obwiniasz szkołę,że nie ma w-f, a co ty robisz w tej kwestii?Nie spędzasz czasu z własnymi dziecmi,czyli nie wychowujesz,więc konieczne są 2 godziny religii bądz etyki.To są twoje dzieci i tobie powinno zależeć na wychowaniu,a nie tłumaczyć się brakiem czasu!!!! nie masz czasu nie możesz mieć dzieci!!!
              • canuck_eh Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:55
                Obwinia szkole ze zamiast dac 2 godziny wf-u daje 2godziny religii.Bo prosty kregoslup nikomu nie potrzebny, ale prosto skladanie lapek do paciorka jest niezbedne w zyciu mlodego czlowieka.Ja tutaj widze paranoje.Jak katecheza byla przy kosciolach to spotkania byly raz w tygodniu i wystarczylo - pojawila sie w szkolach i mus 2 razy w tygodniu?
                • lucusia3 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 15:33
                  Plus dodatkowe (nawet paroletnie cykle) w kościołach, gdy ma być Komunia czy Bierzmowanie.
                  • canuck_eh Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 18:53
                    No wlasnie to mnie najbardziej ubawilo - kilkuletnie przygotowania jakby niewiadomo co to bylo.Mi dziecko przynioslo informacje ze Bierzmowanie w listopadzie i najwieksza tragedia to to ze nalezy pojawic sie w sukience a moja corka raczej nie sukienkowa:)
                    • lucusia3 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 19:16
                      Koleżanka mojej córki była w bardzo szykownym spodiumiku. Wyglądała inaczej niż większość, ale bardzo dobrze. Może więc spodium?
              • ofiara_przemian Jesteś idiotą czy idiotką, bo nick niejasny? 23.09.10, 16:02
                Myślisz, że pracując mam jakikolwiek wybór - krócej lub dłużej siedzieć w pracy? Nie jestem właścicielką budki na bazarze czy tzw. wolnym strzelcem. Na jakim ty świecie żyjesz? Uważasz, że egzystencja człowieka jest constans? Typowy komentarz z onetu: nie masz czasu, nie miej dzieci. A przyszło ci do tego pustego łba, że ktoś w momencie rozmnażania mógł mieć normalną pracę, lepiej płatną i tylko 8 godzin albo jedno z rodziców mogło w ogóle sobie pozwolić na siedzenie w domu, ale potem, na skutek różnych wypadków sytuacja uległa zmianie? Twój tok rozumowania zmierza do tego, że jak pary nie stać na to, żeby jedno z rodziców zostało w domu z dzieckiem, to należy im to dziecko zabrać. Proponuję przestać myśleć kategoriami forumowych trolli, do tego kompletnych debili, którzy nie mają poczucia rzeczywistości, ani wiedzy o świecie wykraczającej poza gazetki dla pań w stylu "Pani Domu". Albo więc masz lat 15, albo twój umysł jest tak ciasny, jak obręb pipidówa, z którego się wywodzisz. Aż trudno uwierzyć, że ktoś może pisać tak bezduszne i głupie komentarze, zajeżdżające faszyzmem na kilometr.
                • pocomito4 Re: Jesteś idiotą czy idiotką, bo nick niejasny? 23.09.10, 19:20
                  No z tą wypowiedzią nie mogę się zgodzić.Jestem osoba doświadczoną,w życiu wiele przeszłam i samotnie wychowałam i wykształciłam,obecnie już dorosłe dziecko.Wiem co mówię o dzisiejszych rodzicach,wiem,ponieważ moja praca jest poniekąd z nimi związana.
                  • ofiara_przemian Trudno uwierzyć w to, co piszesz 24.09.10, 09:32
                    Decyzje o tym, czy pracować dłużej, czy krócej, to można było podejmować w zapyziałym socjalizmie. Można też rządzić swoim czasem (ale czy aby na pewno?) mając własną firmę albo tzw. wolny zawód. Niestety, większość z nas jest pracownikami najemnymi! I uwierz, że fajnie jest spędzać czas z dzieckiem, ale trzeba nim dysponować. Istnieje tu wybór - bezrobocie albo tyranie, jak szef każe. Kiedyś z tego się śmiałam, ale sytuacja mi się odmieniła, kiedy zmieniłam pracę i z korporacji trafiłam do małej firemki tzw. one-man-show. Dla dzieci, w całości, mam weekendy. Od rana do wieczora. Po takim weekendzie czują się pewnie osaczone przez matkę i zmęczone. Niestety, w tygodniu, rolę wychowawczą spełnia przedszkole i szkoła + świetlica, ale nie ma innego wyjścia nawet wówczas, gdy pracuje się tylko 8 godzin, a mieszka w W-wie, gdzie w korkach można dostać szału, bynajmniej nie za kierownicą maybacha, tylko w tramwaju, który jakoby porusza się szybciej i sprawniej. Mnie stanie w korkach i dojazd do pracy zajmuje w jedną stronę 1,5 godziny. Czy mam na to wpływ? Bezrobocie albo lewitacja.
                • franekgolas Re: Jesteś idiotą czy idiotką, bo nick niejasny? 24.09.10, 11:50
                  ofiara_przemian napisała:
                  > ? Nie jestem właścicielką budki na bazarze czy tzw. wolnym strzelcem. Na jakim
                  > ty świecie żyjesz?

                  A co Ty wiesz o właścicielach budki na bazarze. Czy tez o wolnych strzelcach?
                  Bo ten tekst pokazuje, że niewiele.
                  Załóż sobie budkę i będziesz panią swojego czasu
                  buachachacha.....

                  I nie obrażaj innych, to nie ich wina, że masz problemy. Każdy ma.

                  Skąd się tacy biorą?
        • jurek7 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:43
          new.models napisał:

          > Smutne?
          > Wyjazdy na narty,snowboard, jazda konna, rolki, łyżwy, deskorolki, wakacje w tr
          > opikach, przy każdym domu basen z intexu...
          > To nie dzieciństwo jest smutne...smutne jest to, że w Prl-u prawie każdego prac
          > ującego stać było a nie było-a teraz jest-ale nie każdego na to stać.

          Ta, na pewno prawie każdego byłoby stać w PRLu...
          W szczególności na te tropiki, czy narty.
          • new.models Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 17:13
            jurek7 napisał:

            > new.models napisał:
            >
            > > Smutne?
            > > Wyjazdy na narty,snowboard, jazda konna, rolki, łyżwy, deskorolki, wakacj
            > e w tr
            > > opikach, przy każdym domu basen z intexu...
            > > To nie dzieciństwo jest smutne...smutne jest to, że w Prl-u prawie każdeg
            > o prac
            > > ującego stać było a nie było-a teraz jest-ale nie każdego na to stać.
            >
            > Ta, na pewno prawie każdego byłoby stać w PRLu...
            > W szczególności na te tropiki, czy narty.
            >

            Przeczytaj mój post jeszcze kilka razy-a znajdziesz sens -bo na dwu płaszczyznach nadajemy..
    • nothing.at.all Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 09:07
      To prawda. Kiedyś to były czasy - zabawy, piaskownice, ciekawe bajki, ehh.
      • menk.a Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:25
        Pamiętam, że przed wojną to i cukier był słodszy.;)
      • sundry Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 11:02
        A teraz to niby nie ma zabaw i piaskownic? Ostatnio ze znajomymi po Smyku chodziłam, to nam szczeny opadły na widok tych zabawek, cud że nic sobie nie kupiliśmy:P
        • nothing.at.all Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 11:09
          Owszem zabawek pełno, ale kiedyś to wystarczyły dwie lalki. A jak teraz patrze na dzieciaki znajomych (bo swoich jeszcze nie mam) to mają wszytsko, a i nadal mało. Może jak będę miała swoje to inaczej będę pisała, coś się zmieni w moim myśleniu, może...
          • alpepe Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:26
            Mało, bo nikt im nie pokazał, jak się tymi lalkami bawić, tylko kupuje coraz to nowsze.
            • sundry Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:35
              "Za moich czasów" dzieci były na tyle kumate, że nie trzeba było im pokazywać, jak się bawić;) Nie załamuj mnie, że teraz trzeba!
              • alpepe Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:23
                Trzeba. Moja córka ma dwie koleżanki. Jedna z nich jest bardzo zaborcza i kiedy uda jej się "ukraść" Angelinę dla siebie, wówczas snują się bez sensu, bo nie potrafią się bawić. Dlatego mama Angeliny woli moją córkę, bo wtedy Angelina bawi się w różne zabawy, a nie snuje.
                • lucusia3 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 15:37
                  Trzeba, bo wtedy zazwyczaj koleżanek/kolegów było więcej i w różnych grupach wiekowych razem wymieszanych. Młodsze podglądały starsze i się uczyły. Teraz się grupuje chętniej jednakowo głupiutkie i albo robią się "stare maleńkie" -makabryczne imitacje dorosłych, albo kompletne bezradne ofiary. Czasami ratuje starsze rodzeństwo. Tylko, że tego rodzeństwa coraz mniej i też nieporadne.
          • sundry Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:57
            Wystarczały, bo więcej nie było i już. Dzieciom neandertalczyków pewnie dwa kamyki wystarczały, co nie oznacza, że miały przednią zabawę.
            • rikol Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:11
              Wiesz, to ze nie ma zabawek przygotowanych przez doroslych, to nie oznacza, ze dzieci sie zle bawia. DZieci same wymyslaja zabawy i zabawki. Nawet w biednej Afryce dzieci sie bawia i maja z tego radosc. Nie trzeba miec drogich zabawek, zeby sie dobrze bawic. Ja najlepiej wspominam zabawy na podworku, w grupie, zabawy w Indian, poszukiwaczy skarbow i inne tego typu. Do tego nie trzeba bylo zadnych zabawek, a bylo naprawde fajnie.
              • rydzyk_fizyk Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 18:13
                Teraz dzieci dostają gotowe światy, opakowane marketingowo więc nie ma się co dziwić, że wyobraźni nie muszą już używać.
      • akle2 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 24.09.10, 00:08
        Ja miałam prawdziwy projektor na slajdy z bajkami!
    • tully.makker Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:26
      Mam 18 latka i 5 latka i nie zauwazylam, zeby mialy jakos specjalnie duzo brakow. zwlaszcza w porownaniu z tym, co mialam ja - oczywiscie, sa roznice w wychowaniu, zajeciach, ale tez swiat sie troche zmienil, tam gdzie ja chodzilam palic ognisko teraz sa bloki.
      • pocomito4 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:32
        ludzie byli tez bardziej ludzccy.Ale to kwestia wychowania,którego efekty mamusie zauważą,kiedy same będą mniej sprawne.
      • tacomabelle nie zauważyłam zmian na gorsze 23.09.10, 10:32
        mój starszy (8-latek) całymi weekendami pałęta z się z paczką z sąsiednich domków i wpada do domu tylko na posiłki i po picie, gorzej jak paczce wypadnie w danym dniu zlokalizować bazę w naszym, domu ;)

        poza tym w tygodniu angielski i karate, które uwielbia (ma już czerwony pas)

        smutnego dzieciństwa nie zauważyłam
        • tacomabelle btw 23.09.10, 10:35
          Co innego było wypuścić małe dziecko same do szkoły 25 lat temu, kiedy idąc tam spotykało 2 samochody i traktor, co innego teraz kiedy na tej samej drodze śmiga auto za autem.
        • daga_1 Re: nie zauważyłam zmian na gorsze 23.09.10, 13:26
          Dobrze jesli mieszkacie w sasiedztwie domów, w których też są dzieciaki w wieku Twojego syna. Ale jak ich brak, to jeśli daleko do szkolnych kolegów, to dzieciak nie ma się z kim bawić. Skazany jest poniekąd na samotnośc.
      • kasiaczek181987 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:35
        Oczywiście że wychodzą na dwór i bawią się tak jak opisałaś. Mają na to tylko mniej czasu bo dużo spędzają na zajeciach dodatkowych. Moze nie latają od rana do wieczora na podwórku ale też im sie zdarza.
        • jan_hus_na_stosie Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:40
          nieprawda, kiedyś przed blokami na placach zabaw dzieci było multum, teraz nie ma wcale lub jest niewiele, ale to może też wina niżu demograficznego...
          • six_a Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:46
            gdzieś ty te place zabaw pod blokami widział? chyba że trzepak i piaskownica. ja się musiałam włamywać dachem do własnego przedszkola, żeby huśtawkę dorwać.

            idź sobie na plac zabaw z prawdziwego zdarzenia, to też się dzieci naoglądasz.
            • rikol Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:13
              Wiesz, kiedys tez inaczej budowano. Osiedla z wielkiej plyty sa idealne dla dzieci. JEst tam duzo trawnikow, duzo miejsca miedzy blokami (matki widza dzieci z okna), malo drog, gdzie jezdza samochody. Sa tez place zabaw. dzisiaj sie buduje tak, ze miedzy blokami praktycznie nie ma na nic miejsca.
          • lenert Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:44
            Jakiego kurna chata niżu?
            • martishia7 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:53
              Widziałeś ostatnio jakiś wykres liczby urodzeń w PL? Taki powiedzmy z ostatnich 30 lat? To sobie zobacz.
          • lacido Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 20:51
            chyba raczej emerytów którym wrzeszczące dzieci przeszkadzają ;/
        • agaoki Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:46
          ja napiszę o dzieciach z najbliższej rodziny, które najlepiej znam:
          mieszkają w małym miasteczku, w domu jednorodzinnym. w dużym ogrodzie mają trampolinę, domek na drzewie, piaskownicę. obok domu jest boisko i plac zabaw, gdzie mogą być ile chcą, oczywiście jak odrobią lekcje i inne takie. włóczenia się po okolicy z całą bandą kolegów raczej nie ma. rodzice mają ich raczej ciągle na oku, ale jednak nie siedzą w domu i mają kontakt z rówieśnikami.
          w weekendy z rodzicami jeżdżą na rowerach, rolkach, nartach, na basen. w wakacje byli w Legolandzie.
          czy to jest złe dzieciństwo? :))
          • olivka_pestka Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 10:50
            Zdecydowanie nie :) tak sobie myślę , że post powstał chyba w akcie tęsknoty za własnym dzieciństwem :)
    • jadwiha Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:21
      zdecydowanie tak:P
      pamiętam ile radości sprawiały mi zabawki, które Tata wykonał mi własnoręcznie - jakieś figurki z kory i drewna w czasie wyjazdów wakacyjnych, zwierzątka z warzyw:), malowanie drewnianych łyżek farbkami, wspólne rysowanie. Te wyczarowane z niczego przedmioty pamiętam dokładnie do dziś. Zabawek sklepowych - prawie wcale. Teraz dzieci są tak zblazowane wszelkimi słono kosztującymi zabawkami, że aż przykro cokolwiek wręczać. Myślę, ze kluczowym czynnikiem był CZAS i uwaga jaki rodzice mogli poświęcić sobie i dzieciom.
      • simply_z Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:42
        hmm ja pamiętam z kolei taki obrazek ,zima ,idę z mamą ,mam może 4 lata ,na wystawie Pewexu Barbie ,albo Fleur;) ,z malymi saneczkami.
        Pytam mamy czy mi kupi ,kreci głową ..nie bo lalka kosztuje za dużo i są wazniejsze wydatki;)
        tak znowu fajnie bylo?;)
        nie mitologizujmy czasow dzieciństwa ,moja babcia z kolei wspominala radosne lata sprzed wojny.
        • berta-live Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:17
          Z tymi barbiami to trochę bardziej skomplikowana sprawa była. Bo jak jakiś dzieciak, którego rodziców nie stać na to było, żył w środowisku, gdzie prawie każdy mógł tylko pomarzyć o takim cudzie, to jakoś uszło. Ale jak trafił np do klasy, gdzie większość koleżanek barbie przynosiła do szkoły, niektóre nawet więcej niż jedną, i jeszcze ostro dyskryminowały wszystkich, którzy barbie nie mieli, to już nie było tak różowo. Żeby to tylko o barbie chodziło, to pół biedy, nawet skromniej żyjąca rodzina jakoś mogła przyoszczędzić, żeby dzieciakowi pod choinkę wymarzoną lalę dać. Ale oprócz barbie były jeszcze inne rzeczy. Ja ze swojej szkoły pamiętam, najpierw szał na barbie, potem na monchichi (czy jak tam to się nazywało), potem jak się z zabawek powoli wyrastało to nastał szał na video, telewizora na pilota, wieżę, ciuchy, gameboye, itp. O lego nawet nie wspomnę. A na wszystko na raz to mało kogo było stać.

          Teraz pod tym względem jest lepiej. Bo co prawda jest dużo większe zróżnicowanie społeczeństwa pod względem zamożności, ale zrobiła się też segregacja i biedne dzieci rzadko kontaktują się z bogatymi. Więc sytuacje, że jedno dziecko w klasie zazdrości wszystkim pozostałym i czuje się gorsze powoli odchodzą od lamusa. Bo jak kogoś nie stać na kosztowne zabawki i gadżety dla dziecka, to również go nie stać na mieszkanie w drogiej dzielnicy ani posyłanie dzieci do prywatnych szkół. A na biedniejszych osiedlach, to jedynie galerianki stać na fajnie rzeczy.
      • korniz Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:46
        tez wychowałam się w latach 80 i tez mam 11 letniego syna.Mieszkałam na wsi wiec od rano do nocy latalo sie po podworku.Komputery telewizja wszystko popsuły.Kiedyś nie pisano nie mówiono o gwałcicielach o mordestwach.Teraz na każdej stronie w prasie o tym piszą ,w wiadomościch podaja itd.Człowiek nie był świadomy tylu zagrożeń co teraz i się boimy.Chce moje dzieci wychować na twardzieli,a nie nie chodz tam bo cie zabija itp.Bez przesady zeby dziecko nie mogło wyjsc same na te 2 godz na dwór.Niech się uczą życia ,bo nikt nie bedzie im trzymał parasola nad głową przez całe życie.Za nie długo to dojdzie do tego że do technikum pojdzie za rączkę z mamusia.A poza tym świat to widział zeby dziecko rozpieszczać i kupować to co tylko chce.A gdzie obowiązki?Kiedyś miałam wyznaczone to ,to i nie bylo ze mi sie nie che a dziś totalne lenistwo widzę to po moim dziecku.Ale ja na to nie pozwalam zeby mieć w domu darmozjada.A jeszcze jedno beztroskie wychowanie-najgorsze badziewie jakie może być.I tylko niania z tvn jest swieta -a jest coraz gorzej.Wciskają głupoty ludziom a sami nie umią sobie poradzić ze swoimi dziecmi.
      • jadwiha Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 17:57
        Barbie i tę drugą posiadałam, a jakże, ale tak naprawdę nie był to szczyt moich marzeń. Pluszowy miś bez oka był zdecydowanym faworytem. Zresztą mam go do dziś:)
    • berta-live Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:43
      A ja myślę, że jest dokładnie tak jak dawniej. Są i zawsze były dzieci mniej towarzyskie, które lubią siedzieć w domu. Dawniej zajmowały się czytaniem książek i komiksów, teraz mają dodatkowo komputer do zabawy. Są i zawsze były też takie towarzyskie, że żadna siła nie była ich w stanie zatrzymać w domu i one ganiały po podwórkach a wieczorami ganiali rodzice w ich poszukiwaniu. Zawsze byli hoplaci rodzice z manią prześladowczą, którzy wszędzie widzieli gwałcicieli i morderców i zawsze byli tacy, którym marzyły się dobrze wytresowane dzieci, którym nic nie wolno było, najwyżej dwie rundki na rowerze wokół bloku zrobić i to pod kontrolą wzrokową rodzica. I zawsze były jakieś dupowate dzieci, które poddawały się takim rodzicom. Ale to mniejszość była, bo większość i tak korzystała z uroków dzieciństwa, bez względu jaka rodzina im się trafiła.

      Teraz nie ma takich blokowisk jak za PRLu, gdzie na 10tys osiedlu mieszkało 4tys dzieci i młodzieży, więc nawet jak połowa z nich wypełzła na trzepaki i piaskownice, to zdawało się, że wszystkie dzieci nie mają żadnych obowiązków ani innych zajęć. Ale proporcjonalnie do ilości mieszkańców, to taki sam odsetek dzieci siedzi przed blokami. Tylko dzieci jest mniej, więc dla kogoś kto pamięta dawne dzieje, może się wydawać, że nagle wszystkie poznikały.
      • kadanka Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:11
        teraz jest mniej dzieciarni przeciez mamy niz demograficzny od wielu lat. dzieci lat 80tych to wyz demograficzny - ile mieliscie rownoleglych klas w podstawowce? ja osiem, a jestem z malego miasta. teraz jest w tej szkole pewnie max.4 klasy jednego rocznika.
        • berta-live Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:20
          Ja miałam najpierw 3 a potem dwie, ale za to 36osób w klasie. Poza tym na osiedlu były 2 podstawówki a wokół osiedla jeszcze 2 kolejne.
          Za to liceów było ze 4 razy mniej niż teraz, więc odsiew niezły podczas egzaminów. ;D
    • zetka50 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:49
      Nasze dzieci też za parę lat powiedzą, że mieli lepsze dzieciństwo.Czasy się zmieniają, każdy chwali swoje:)
      • simply_z Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:53
        otóż to;)
    • dobryimadry Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 12:54
      Najlepsze jest to, że dużo ludzi, dorosłych i dzieciatych, siedzi przed kompem i popycha takie bzdury, a jak dziecko prosi "tatusiu znieś mi rowerek na dwór" to nie odrywajac wzroku od ekranu opowiada "oj nie teraz, może jutro".

      Sam mam kolegów co siedzą i wspomonają swoje cudowne lata podwórkowe, ale jak maja dni opieki nad swoimi dziecmi to podrzucają je swoim rodzicom, albo zakladają z nimi strony na nk...
      • 0x0001 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 24.09.10, 07:55
        dobryimadry napisał:

        > Najlepsze jest to, że dużo ludzi, dorosłych i dzieciatych, siedzi przed kompem
        > i popycha takie bzdury, a jak dziecko prosi "tatusiu znieś mi rowerek na dwór"
        > to nie odrywajac wzroku od ekranu opowiada "oj nie teraz, może jutro".

        He he he, dokladnie! :)
    • ofiara_przemian Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 13:00
      Moja córka w zeszłym roku poszła do pierwszej klasy w wieku 6 lat (zgodnie z reformą i wolą rodziców), klasa 16-osobowa, niby wszystko cacy, wychowawczyni jak anioł, mniej nauki niż ja miałam w tym wieku i więcej przyjemności (zajęcia dodatkowe, fajne gadżety szkolne itp.). Niestety, zaobserwowałam zjawisko, które "za moich czasów było nie do pomyślenia", czyli podział dzieci na te "z modnymi, drogimi i szpanerskimi ciuchami" oraz te przeciętne. Jest też podział na te "z osiedla strzeżonego" i resztę. To przykre, bo wydawało mi się, że tak małe dzieci mają w sobie jeszcze naturalne dobro i radość oraz brak uprzedzeń, ale widzę, że bardzo się myliłam. Córka ma dużo ubrań i zabawek, ale są to rzeczy "bez bajerów", co oznacza, że nie biegam po sklepach w poszukiwaniu konkretnych adidasów (reklamowanych na kanale Disneya) czy bluzki a'la Hannah Montana czy jakoś tak. Koleżanki mojej córki są przykre, chamskie i perfidne, choć to dopiero 7-latki. Potrafią obrzucać wyzwiskami albo szarpać te dzieci, które nie mają "modnego" plecaka albo piórnika. Ale jak raz córka przemyciła bez naszej wiedzy telefon komórkowy, który jej kupił dziadek, to jej snobistyczne kumpele z klasy wpadły w histerię! Mnie do szczęścia w tym wieku wystarczyła para krótkich spodenek i koszulka albo dres i półbuty (obojętnie jakie) plus dużo wolnego od rodziców na zabawę podwórkową i ładna pogoda. Dziś presja posiadania u nawet przedszkolaków jest tak silna, że zabija całą radość dzieciństwa, jeśli mały człowiek nie ma czegoś, co jest akurat na topie w jego grupie wiekowej. Dawniej też, mimo wszystko, byli mądrzejsi rodzice, którzy nie pozwalali swoim pociechom tak szpanować, jeśli na przykład mieli dolary i dostęp do zachodnich produktów. Ja swoje lalki Barbie trzymałam w domu i nie chodziłam ubrana do szkoły "w Pewex", żeby innym nie było przykro, inna moja koleżanka, mająca ojca na kontrakcie zagranicznym, bodajże w Iraku, też nie obnosiła się z prezentami od niego, choć miała cały pokój w klockach Lego. Różnic materialnych nie odczuwało się potem w liceum, ani na studiach, a teraz? Jeszcze w przedszkolu moje dziecko usłyszało, że nie zostanie zaproszone na urodziny do koleżanki, bo nie ma odpowiednio wybajerowanej i drogiej lalki Barbie oraz jest "nie z tego osiedla". Czasem mam ochotę wyjechać do Afryki, gdzie jedynym problem w szkole (zapewne umundurowanej i prowadzonej przez siostry zakonne) byłby inny kolor skóry dziecka, a nie brak odpowiedniego modelu pet shopa czy innego polly pocket.
      • rikol Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 13:16
        Ja pamietam, ze podzialy byly, ale na pewno nie az takie jak teraz. Byly np. dzieci,ktore dostawaly paczki zagraniczne. To bylo cos! W kazdym razie teraz jest na pewno gorzej, bo rozwarstwienie jest duzo wieksze.
        • ofiara_przemian Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:08
          Ja zauważyłam jeszcze jedno: zdecydowanie mniejszą wrażliwość dzieci na otoczenie. Ja po śmierci chomika czy kanarka płakałam kilka dni, a moje córki stwierdziły po prostu fakt: "szczurzyca zdechła, trzeba kupić nową" i zero emocji. Ich koleżanki są podobne, co najwyżej płaczą albo złoszczą się w temacie zabawek, a nie ludzi. Po prostu żyją w świecie rzeczy.
          • sundry Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:26
            To chyba akurat zależy od dziecka. Mój kolega też się wcale nie martwił śmiercią swoich chomików, a dorastał w latach 80...
          • berta-live Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:56
            Podobnie jak Sundry, uważam, że to kwestia osobowości a nie środowiska w jakim dziecko żyje. Jedni są bardziej uczuciowi i emocjonalnie do wszystkiego podchodzą a inni nie. Nawet w dzisiejszych czasach ludzie nie chcą dzieciom kupować krótkożyjących zwierząt w obawie, żeby nie miał traumy po ich śmierci.

            Ale też może być i druga strona medalu. Podobno, żeby w człowieku rozwinęła się jakaś empatia, wrażliwość i zdolność do przywiązywania się do kogokolwiek, to musi od samego urodzenia doświadczać takich przeżyć. Czyli musi mieć stały kontakt z drugim człowiekiem, który zaspokaja jego potrzeby emocjonalne a nie tylko fizjologiczne. A sądząc po tym jakie są zabawki i gadżety dla niemowląt, to miałabym wątpliwości, czy taki dzieciak w ogóle ma kontakt ze światem żywych istot. Większość niemowlaków ma własne pokoje i własne łóżka w których przebywa samo w towarzystwie żółwia, który wydaje odgłosy bicia serca, karuzeli z pozytywką, albo jakiegoś wyświetlacza gwiazdek na suficie. Elektroniczna niania informuje rodzica, że dziecko czegoś chce a ten albo przyjdzie albo nie. Bo i durnych podręczników sugerujących, żeby nie przychodzić na żądanie, tylko wtedy kiedy dzieciakowi trzeba zmienić pieluchę, nakarmić czy podać lek, nie brakuje. No i potem nic dziwnego, że w dziecku wdrukuje się informacja, że ważne są tylko przedmioty a rodzic służy jedynie do zaspokajania materialnych potrzeb.
        • dobryimadry Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:40
          W kazdym razie teraz jest
          > na pewno gorzej, bo rozwarstwienie jest duzo wieksze.

          jak to możliwe, że są aż takie różnice miedzy dziećmi, skoro zazwyczaj do szkoly chodzi się na swoim osiedlu, w okolicy domu. Przecież to nie jest zbieranina i misz masz. Jak ktoś mieszka w starym budownictwie to i dzieci w jego szkole też , jak na osiedlu to ma dzieci z osiedla itd... Gdzie tutaj miejsce na podziały materialne... chyba bardziej mogą mieć znaczenie róznice w wykształceniu rodziców, ale kto by zwracał uwagę na ubranie i tego typu sprawy, zwłaszcza w wieku 4-9 lat
          • ofiara_przemian Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 15:44
            Nie żartuj! Różnice w wykształceniu? Kogo to dziś obchodzi? Liczy się kasa, kasa, Misiu! Intelektualnie to możesz sobie próbować się dopasowywać w dyskusyjnym klubie filmowym. W klasie mojej córki furorę robią dzieci właścicieli budek na bazarze względnie koropoklonów przed aktem wypalenia zawodowego, których stać na ciuchy (luksus po polsku) z H&M (jedyne przyzwolenie na wymawianie to "ejczendem") i kurs tańca z gwiazdami w szkole Equrolli w Blue City. Zapraszam do dzielnicy Bemowo, tutaj aż nadto zaznaczają się różnice, trochę jak pomiędzy biednymi "gettami" (fawele?) w Ameryce Południowej i grodzonymi osiedlami a'la moda na sukces (na polską miarę sukcesu i zamożności). Pierwszego dnia szkoły córka usłyszała od koleżanki, że zacytuję "w tych butach wyglądasz tanio" - tak rzekła siedmiolatka do siedmiolatki i problem posiadania i nie posiadania jest na okrągło wałkowany od września aż do teraz.
            • paco_lopez Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 24.09.10, 10:21
              o to jestesmy parwie sasiadami. fakt bemowo jest pełne konsumpcjonistycznego kretynizmu. to stamtąd jeżdżą twórcy korków, którzy nie potrafią w 507 wsiąść tylko muszą wykonac spacer na parking strzeżony, zasiąść do passata i mulić się w korku psiocząc na tenże. te odzywki dzieciaków, to echo debilizmu matek i ojców. ja nie jestem ofiara przemian ale jakbym sie dowiedział, że mój dzieciak truje do innych klasowo, to bym mu przyszlanbanił wiele. a jest co.
      • berta-live Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 13:39
        Zawsze tak było. Tylko zależy, czy w danej klasie większość stanowią dzieci zamożne, czy nie. Bo jak większość jest biedniejsza to dyskryminowane i wyśmiewane z powodu nowobogactwa będą te zamożniejsze i one będą się wtedy starały nie obnosić ze swoimi modnymi gadżetami. Ale jak w klasie większość stanowią dzieci zamożne, to jest horror i zawsze był.

        Ja chodziłam do szkoły w latach 80, gdzie pewexy działały pełną parą, większość moich kolegów i koleżanek miała rodzinę za granicą i regularne paczki od nich, część osób miała ojca za granicą albo całą rodziną wrócili z jakiegoś zagraniczego kontraktu. No i teksty w stylu "ty wieśniaro nawet videa w domu nie masz to się nie odzywaj" były na porządku dziennym. Na porządku dziennym było przynoszenie do szkoły lalek barbie, którymi bawiły się tylko te dzieci, które takowe miały, ewentualnie te, które łaskawie kopnął zaszczyt pobawienia się jakimś zniszczonym egzemplarzem koleżanki, która miała więcej lal na stanie.

        I moim zdaniem winni tego są przede wszystkim nauczyciele, którzy są świadkami takich scen i nie reagują. Co najwyżej jedna pani drugiej pani zbulwersowana opowiedziała takie zajście. Tylko szkołom się nie chce bawić w ustalanie jakiś zasad i rozwiązywanie konfliktów między uczniami. Nauczyciele zazwyczaj nie mają też żadnych kompetencji w tym względzie i zapewne nie mają pojęcia co robić w takiej sytuacji.
        • princessjobaggy Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:10
          > I moim zdaniem winni tego są przede wszystkim nauczyciele, którzy są świadkami
          > takich scen i nie reagują.


          To rodzice sa od wychowywania wlasnych dzieci, nie zwalaj tego na innych. Poza tym juz widze miny rodzicow, ktorych dziecko dostalo zakaz bawienia sie swoimi zabawkami z kim chce i jak chce... Ewentualnie szkola musialaby zabronic przynoszenia jakichkolwiek zabawek do szkoly/przedszkola.
          • zetka50 Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:17
            Fakt,to rodzice są winni! sama byłam świadkiem jak byłam mała.Matka mojej koleżanki powiedziała "to nie dla ciebie towarzystwo idź bawić się z x.Bo ona była z bogatej rodziny.Ja nigdy nie powiedziałabym tak swojemu dziecku.
          • berta-live Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:30
            Szkoła jest placówką edukacyjno wychowawczą, a nie tylko edukacyjną. To tutaj dzieci spędzają większość swojego życia i to tutaj ujawniają się wszelkie ich zachowania. Rodzice mogą nie mieć pojęcia jak ich dziecko traktuje swoich kolegów albo jak jest przez nich traktowane. Zwłaszcza, że mają z nimi kontakt 2h dziennie a nauczyciele niekiedy i 10. Wystarczyłby zakaz noszenia zabawek i gadżetów do szkoły, pod pretekstem, że to jest szkoła a nie plac zabaw i szkoła nie ma zamiaru ponosić żadnej odpowiedzialności za ewentualnie zniszczenia, zgubienia czy kradzieże. I konfiskata wszystkiego co nie służy uczestnictwu w lekcji. Do odbioru przez rodziców, którym przy okazji można zrobić umoralniającą pogadankę. Mundurki, szkolne fartuchy czy strój ucznia średnio się sprawdziły, więc raczej nie tędy droga.

            Ja ze swojej szkoły pamiętam, że jak się zmieniła dyrekcja, to i nowe zasady weszły w życie. Może nie było aż tak restrykcyjnie, żeby komus coś zabierać, ale jak nauczyciel zauważył, że ktoś przyniósł jakąś drogą zabawkę, to od razu brał delikwenta na stronę na pogadankę, że nie powinien takich rzeczy przynosić i kłuć nimi po oczach kolegów. Jak to się odbywało w spokojnej rzeczowej atmosferze i nie trafiło na ucznia idiotę, to zazwyczaj wystarczało.
            • sowanka Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 21:28
              jestem nauczycielką i myslisz, ze jest inaczej? Bierzemy delikwentów na rozmowy, a jak to nie skutkuje to telefon do rodzica. Z tymze przyznaję się, czasem i ja opadam z sił. Jak biorę takiego gościa to ten mi pluje, albo (co przezyłam na własnej skórze- grozi nożem), wyzywa i zachowuje sie po chamsku. I wierz mi , że w człowieku różne emocje się pojawiają, ale nic z nim nie mozna zrobic. Bo coraz częsciej telefon nie skutkuje. Ale abstrahując od tego, obraża mnie fakt, jesli ktoś feruje wyroki posiłkujac się z ogólnych przesłanek, wrzucajc przy tym wszytskich do jednego wora.
        • mondego1 Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 15:45
          Przede wszystkim na takie zachownia dzieci powinni reagowac najpierw rodzice.
        • kaska82 Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 17:23
          Różnice były i będą zawsze. Kiedy ja byłam dzieckiem szczytem szpanu był dwupoziomowy piórnik z wyposażeniem, buty martersy i batony z darów rozdawane przez księdza w salce katechetycnej. Zazdrościłam sąsiadowi DWUKASETOWEGO magnetofonu i IBM z KOLOROWYM EKRANEM. Dziś mechanizm jest ten sam, zmienia się tylko skala i obiekt zazdrości. Jako jedna z niewielu osób dojeżdżająca tramwajem do szkoły. Zawsze czułam się trochę poszkodowana, siedziałam w świetlicy nudząc się jak mops i czekałam aż odbiorą mnie rodzice podczas gdy inne dzieci miały do domu rzut beretem i świetlicę szkolną w głębokim poważaniu. Pamiętam jednak, że na przerwach dziewczyny skakały w gumę (kupowało się taką do majtek w pobliskiej pasmanterii, najlepiej czarną, bo się tak nie brudziła), a chłopaki grali w "kapsle". Była "segregacja" według tego kto potrafi lub nie potrafi skakać/biegać/strzelać bramki. Była segregacja, w późniejszych klasach podstawówki, na tych którzy rok wcześniej niż inni rozpoczęli naukę języka obcego i na tych których stać na kilkudniową wycieczkę lub zakup losowanego dla innego dziecka prezentu na Mikołaja.
          • kaska82 Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 17:33
            Jeszcze jedno. Pamiętam jak w 6 czy 7 klasie zapanowała moda na odwiedzanie koleżanek w domach. Potem było głośne rozprawianie: "Byłam u X. Ona ma trzy duże pokoje, a Y ma tylko dwa". Był taki zeszyt pt. "Złote myśli" w którym dzieci po kolei odpowiadały na szereg pytań typu: Czy masz rodzeństwo?, Jaki jest twój ulubiony kolor?, ale też pytania typu: Czy masz w domu wideo/lalkę Barbie z firmy Matel/ komputer. Nie było wtedy Hanny Montany, ale panował już szał na pierwsze bajki anime nadawane na Polonia 1, nie było youtube, ale kto nie oglądał ostatniego wydania listy "top 20" (straszna technokicha) był na drugi dzień wyłączony z grona rozentuzjazmowanych 12-letnich dykutantów.
            • sundry Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 18:16
              U mnie w "Złotych myślach"nie było takich materialistycznych pytań! Co najwyżej, czy masz chłopaka? Albo czy się całowałaś?;)
          • aiczka Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 24.09.10, 12:09
            U nas w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych podziały i okazja do dokuczania komuś lub wykluczenia go z powodów majątkopochodnych również były. Czasem idiotyczne (np. dzieci nie rozumiały, że w nowopowstałym markecie hurtowym kupują osoby mające działalność gospodarczą a nawet nie koniecznie bogatsze, kupujący byli oczywiście 'lepsi'), czasem w sumie uzasadnione:
            - jak ktoś nie miał pieniędzy na udział w obozie tańca towarzyskiego albo wycieczce do Włoch, to nie brał - przez co potem nie miał z innymi wspólnych wspomnień i doświadczeń, "nie był, nie widział",
            - jak ktoś nie miał dostępu do określonego kanału telewizyjnego, to nie mógł oglądać komentowanego na przerwach filmu/serialu.

            Czasem poprostu niemiłe - wyśmiewanie niemodnych, odziedziczonych po kimś ubrań, plecaków, przyborów.
      • pocomito4 Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:42
        a czyja to wina ,że juz 5,6,7 latki zwracaja uwagę na takie rzeczy? niestety rodziców!!!Ciągłe rozmowy o tym jak zdobyć więcej pieniędzy,którym przysłuchują się dzieci.Rozmowy o tym,który sąsiad i gdzie zarobił kupę szmalu,ciągłe dyskusje o tym,że ta ma ,a tamta ma jeszcze więcej,wypytywanie dzieci o stan posiadania przez kolegów ,koleżanki ,wzbudzanie w dzieciach chęci do rywalizacji z innymi o ocenę o ciuch,itp.itd.o tym dziś toczą się rozmowy w tzw."kręgu rodzinnym"
        • martishia7 Re: Fakt, trudno dziś odnaleźć szczęśliwe dziecko 23.09.10, 14:51
          O to to to! Dokładnie.
        • ofiara_przemian Spróbuj dziś znaleźć intelektualnego interlokutora 23.09.10, 15:53
          Powodzenia życzę w poszukiwaniach. Ponieważ wychowano mnie w oparciu o "niematerialne" zasady i dodatkowo w liceum miałam mądrego wychowawcę, który wpajał nam, że jedynym naszym snobizmem powinno być zdobywanie jak najszerszej i uniwersalnej wiedzy, to "na starość" nie mogę ścierpieć takiego podejścia, które nie pozwala ludziom na zaprzestanie ciągłego jazgotu o pieniądzach, apanażach, wczasach, wyprzedażach, modzie, urodzie i innych pierdołach, od których rzygać mi się chce. Egzystencja większości społeczeństwa opiera się na dążeniu do pozyskiwania dóbr materialnych bez umiaru, pazernie i na zasadzie szpanu oraz chęci udowodnienia wszem i wobec swojej zaradności. Nie liczy się intelekt, nie ważne, kto kiedy był w teatrze i jaką książkę ostatnio przeczytał, to nie jest powód do dumy, natomiast dumnym "należy" być z nowego samochodu, "apartamentu" w nowym budownictwie w stanie niekoniecznie deweloperskim oraz wakacji na Majorce albo innym takim Egipcie. I tego nasłuchując uczą się nasze dzieci.
          • pocomito4 Re: Spróbuj dziś znaleźć intelektualnego interlok 23.09.10, 19:14
            ofiaro przemian,kiedy czytam twoje wypowiedzi ,to tak,jakbym to ja pisała!Znieśc nie mogę,że dzisiejsze czasy preferują i nagradzają nie ineligencję,a cwaniactwo w zdobywaniu kasy!
          • berta-live Re: Spróbuj dziś znaleźć intelektualnego interlok 23.09.10, 19:51
            Ja myślę, że to jest kwestia bycia poinformowanym o tym skąd tak naprawdę bierze się kasa. Jeszcze w latach 80 i 90 nawet małe dzieci wiedziały, że uczciwie ciężko się dorobić. Że pieniądze mają głównie, cinkciarze, przemytnicy, spekulanci albo zrywacze azbestu zagranicą. Oraz to, że pieniądze nie zawsze idą w parze z szacunkiem społecznym. Dorobkiewicze nie mieli dobrej opinii. W filmie "Poszukiwany poszukiwana" jest taka scenka jak Marysia próbuje swojemu podopiecznemu wyperswadować chęć zostania cinkciarzem, ale bez efektu.

            Dzisiaj lansuje się opinię, że pieniądze mają osoby zdolne, pracowite, ambitne i w ogóle lepsze niż reszta społeczeństwa. Że jak się jest zdolnym, ma ze 2 fakultety i skończy dobre szkoły to na pewno zda się egzamin rekrutacyjny na pracownika korporacji i będzie się zarabiać krocie. Tak więc bogactwo to na pewno efekt własnych walorów umysłowych i charakteru, więc spokojnie można się nim obnosić i spokojnie można dyskryminować tych wszystkich leniwych abnegatów, którzy oczywiście z własnej winy nie mają pieniędzy. To, że jest to bzdurą totalną, jest na tyle niepoprawne politycznie, że nie mówi się o tym głośno. No i nic dziwnego, że dzieciaki nie mają już żadnych hamulców przed szpanowaniem przed kolegami, że są od nich lepsze.
      • antidotumm U mnie tego nie ma!!! 24.09.10, 12:21
        Na szczescie u nas w szkole - dobra panstwowa podstawowka, nie ma szpanu i dzielenia na bogatszych i biedniejszych!
        Codziennie zapraszam do corki jakis gosci i bawia sie w ogrodzie i pobliskim parku, przykladam do tego duza wage! - teraz u mnie, w duzym miescie, trzeba niestety dzieci zaprosic, umowic sie z rodzicami, bo rzeczywiscie -same nie chodza, a w moim miescie wszystkie place zabaw pozamieniano na parkingi.
    • bea.tissima Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:11
      Też sama nieraz o tym aspekcie dzisiejszego świata myślałam, ciesząc się że nie mam dzieci, bo naprawdę byłoby mi ich żal..... mieszkając w kamienicy, gdzie teraz żyję - nie miałyby nawet możliwości wyjść na podwórko się pobawić, bo po 1 - podwórko maleńke, ciemne i zapyziałe, a po 2-gie- żadnych dzieci w kamienicy i sąsiedztwie. A przed kamienicą zaraz ruchliwa ulica. Byłyby więc skazane albo na siedzenie w domu, albo wyjścia z rodzicami gdzieś na chwilę. Zero wolności w dużym mieście po prostu. Sama miałam inaczej - wychowałam się na wsi, i to było wspaniałe.
      • dididi124 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:07
        To ta kamienica w której mieszkasz ma mniej niż 10 lat? Nie sądzę. Założę się że w latach 80-tych tez mieszkały w niej jakieś dzieci. Więc to nie kwestia czasów ale warunków w jakich się żyje. Na wsi dzieciaki dalej biegają całymi dniami jak kiedyś.
    • mmena Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:16
      Nie mam takich spostrzezen. Pamietam natomiast moje dziecinstwo przypadajace na lata 80. Wygladalo dokladnie tak jak twoje. Cale dnie na dworzu z pajda chleba. I pamietam moja mame i ciotki. Ktorym bylo mnie zal. Ze mam takie smutne dziecinstwo. Bo one.... bo w moim wieku.... bo zabawy za ich czasow....
    • yoko0202 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:21
      albo masz dziwną koleżankę, która syńcia trzyma przy sobie i puścić nie chce, albo żyją w jakiejś dziwnej wsi.
      ja mieszkam tak pół na pół - część tygodnia w mieście w bloku a część na wsi; w rodzinie i wśród znajomych, sąsiadów, jest dużo dzieci, i cały ten drobiazg czy w mieście czy na wsi lata non-stop całą grupą od rana do nocy, czasami liczba małoletnich na moim wiejskim podwórku dochodzi do 8-10.
    • all.those.yesterdays Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:27
      ofiaro,
      teraz to mnie przeraziłaś!
      u mnie też tak było, że dzieci nie obnosiły się ze swoją zamożnością, w liceum nie czułam takich podziałów i na studiach też nie. Tymczasem po studiach odczułam podział na tych ze zdolnością kredytową i bez,na tych co mają wszystko od rodziców i na tych co wynajmują mieszkanie. Tyle moich doświadczeń w tej kwestii.
      Kiedyś nie do pomyślenia było, by nie zapraszać do domu z tego powodu, że ma mniej wypasioną lalkę. Były bardziej podziały na te dzieci, które uczą się lepiej, i te,które gorzej. Prymusy trzymały się razem i były obdarzane ogólnym szacunem.

      Jak takie jazdy zaczynają się w przedszkolu, to nie wiem, co będzie później...
      zabiją kolegę z ławki, bo ma starszy model Nokii?
      • berta-live Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:05
        Zawsze były takie środowiska, gdzie ludzie obnosili się bogactwem. Tak jak wcześniej napisałam jest to raczej kwestia proporcji, bo jak osoby zamożne są w zdecydowanej mniejszości to raczej one jako mocno odstające od średniej, będą obiektem dyskryminacji i niewybrednych żartów.

        I to nie jest wymysł ani współczesnych czasów ani lat 80. Moja matka chodziła do szkoły w latach 50 w małym miasteczku i wtedy było to samo. Były dzieci żyjące bardzo skromnie i donaszające ciuchy po starszym rodzeństwie albo dzieciach sąsiadów. A były też dzieci, których rodzice ostro kombinowali i te miały wszystko. Ciuchy od krawcowej, ładne zabawki, wakacje za granicą i prezenty dla nauczycielek, żeby mieć świadectwa z paskiem. I one były lepsze i nawet rodzice woleli, żeby dzieci bawiły się z lepszymi (czyt. bogatszymi) kolegami.

        Z opowieści mojej babci, która do szkoły chadzała w latach 30, jawi się dokładnie taki sam obraz. Tylko wtedy przepaść była jeszcze większa. Najbiedniejsze nawet śniadań nie dostawały, ewentualnie ciemny chleb z masłem i chodziły w połatanych ciuchach. A najbogatsze miały wszystko, łącznie z ładnymi ubraniami, zabawkami i tlenionymi kręconymi włosami, żeby wyglądać jak blind aniołek. Jeden z jej kolegów, zamożny syn miejscowego lekarza, powiedział na głos na lekcji nauczycielce, że on chce siedzieć sam bo inni uczniowie są brudni i mu śmierdzą. I siedział sam, nawet mu nikt uwagi nie zwrócił na niestosowność takiego zachowania. A te całkiem bogate chadzały do prywatnej szkoły prowadzonej przez zakonnice. I one to już nawet na podwórkach nie chciały bawić się z plebsem bo czuły się lepsze.
        • rikol Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 15:24
          To jest po prostu efekt rozwarstwienia spolecznego. Za PRL-u nawet ci bogatsi nie mieli rozowo. Nie bylo tak, ze sasiad lekarz mial audi, tylko kazdy jezdzil maluchem (albo duzym fiatem). Poza tym, jesli ktos byl biedny, ale byl dobrym uczniem, to bylo to doceniane w szkole.Teraz nawet w malych miasteczkach, gdzie nie ma bardzo bogatych ludzi, istnieje warstwa, ktora mocno odstaje od reszty.

          Natomiast przed wojna stosunki byly praktycznie feudalne, a role spoleczne sie dziedziczylo tak jak w sredniowieczu (no, moze bylo troche lepiej niz w sredniowieczu). Pomocy socjalnej nie bylo, biedni mieli mnostwo dzieci, ktorych nie mogli utrzymac. Bylo tak jak w dzisiejszym trzecim swiecie: czyli jedni bardzo bogaci, a reszta biedna. Dzisiejsza Polska tez powoli do tego zmierza. Dojdzie do dziedziczenia funkcji spolecznych, bo tylko bogaci maja pieniadze na porzadne ksztalcenie dzieci.
        • mondego1 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 15:54
          Moja druga babcia ( uczennica podstawowki w latacg 30 tych), mialal to samo bogate kolezanki przyjezdzaly do szkoly albo powozem ze stangretem( przy ladnej pogodzie) lub autem.A reszta miala po 1 bluzeczce i spodniczce.Najgorsze bylo to ,ze te bogate byly o wiele lepiej traktowane.Babcia dostala kare za plame na bluzce do gimnastyki chociaz sama ja codzennie prala( miala tylko jedna), jej zamozne kolezanki byly zawsze schludne ( ale ze sluzba i pelna garderoba to dosc latwe).
    • rock73 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:34
      Ja też pamiętam lata 80. i wspominam je jako koszmar. Nieprawda, że nie było chuligaństwa, bo było. Narkotyków - owszem, mniej. Pedofile - nie wiem czy więcej jest teraz, czy wtedy, ja wtedy widziałem dwóch, teraz jakoś nie widuję. Nieprawda, że nie było podziałów według zamożności, bo były i to bardzo głębokie: na tych, którzy mają rodziców w Niemczech albo dziadków w USA i na tych, co nikogo nigdzie nie mają. Fajne zabawki, ciuchy i elektronika tylko w Pewexie za pół pensji rodziców. Jak ktoś miał ubranie z państwowego sklepu, to od razu był wytykany. Komputery mieli niektórzy tylko, Internetu nikt, i nie mówicie, że wtedy Internetu nie wynaleźli, bo był, chyba że ktoś myli Internet z WWW. Do tego szarość, brud, władza starych i nudnych towarzyszy, ciągle ględzących coś o wojnie czy rewolucji, czy może o przyjaźni z ZSRR, którą wszyscy uważali za obciach totalny, wyjazd za granicę niemal niemożliwy, i strach, że może za rok będzie wojna atomowa i wszystko się skończy.
      • all.those.yesterdays Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:54
        o dzizas,
        jeśli nick to Twój rocznik, to jesteś prawie 10 lat ode mnie starszy.
        Czyli ja piszę o czasie gdy miałam lat 6-7, Ty miałeś wtedy 16. I może wśród starszych ludzi takie podziały już były. Ale nie wśród przedszkolaków! dla mnie paczka z Ameryki to mogła być wtedy równie dobrze paczka z miasta przysłanego z sąsiedniego powiatu:)
        • all.those.yesterdays Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 13:56
          miało być "paczka przysłana z miasta z sąsiedniego powiatu"
        • rock73 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 17:08
          > o dzizas,
          > jeśli nick to Twój rocznik, to jesteś prawie 10 lat ode mnie starszy.
          > Czyli ja piszę o czasie gdy miałam lat 6-7, Ty miałeś wtedy 16.

          Kurczę, no to sorry, ale wtopa. :) Ale jeśli tak, to piszesz o latach 89-90, czyli już upadek PRL-u. Ja wspominam lata ok. 80-85, może 87. 89-90 to już czasy punkowe, wtedy takie podziały już mnie waliły. Zresztą działo się więcej, imperia upadały, kwitł handel z łóżek polowych, wolność, jak dla mnie lepsze czasy.

          > I może wśród starszych ludzi takie podziały już były. Ale nie wśród przedszkolaków!

          Wśród przedszkolaków może i nie, nie pamiętam, ale wśród 10-latków jak najbardziej. Było porównywanie kto ma lepsze zabawki, zegarek, rower, kto ile dostał na komunię, kto ma kogo za granicą itd. Kto miał mniej był gorszy. Wcale nie było fajnie.
          • akle2 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 22:15
            rock73 napisał:

            > Wśród przedszkolaków może i nie, nie pamiętam, ale wśród 10-latków jak najbardz
            > iej. Było porównywanie kto ma lepsze zabawki, zegarek, rower, kto ile dostał na
            > komunię, kto ma kogo za granicą itd. Kto miał mniej był gorszy. Wcale nie było
            > fajnie.

            Porównania są i dzisiaj, tylko już nie między markami zegarków, a między tym czy ktoś dostał zegarek, a ktoś inny quada.
      • paco_lopez Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 24.09.10, 10:29
        wreszcie trzeźwy rówieśnik. mam dokładnie te same spostrzeżenia. to nasza inwencja i odporność pozwalała nam na wyciągnięcie z tamtej rzeczywistości tego co dobre. otoczenie było gorsze. to boisko na którym gralismy codziennie w piłkę było nierówne, nasiąkało po każdym deszczu i trzeba było robic rowki w błocie, żeby wode wylac na bieznię. bramek w pewnym momencie nie było w ogóle i robiliśmy je z plecaków. siatki w bramkach, to były czysto wyobrażeniowe sprawy. w ogóle jak porównam dostępnosc do sprzętu sportowego wtedy i dziś, to jest odlot. w decathlonie jast 100 rodzajów piłek, ochraniacze itp. na komunie wroku 82 zamarzyłem sobie strój bramkarski - nie dostałem, bo nigdzie nie mozna było dostać hehehehe. strój bramkarski to mógł wtedy miec tylko józef młynarczyk.
    • deczko Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:15
      Moze ja na innym swiecie zyje, ale jako dorosla osoba mieszkalam na dwoch osiedlach i bandy malych kurduplow widzialam i slyszalam na okraglo. Tak jest i teraz, a mieszkam kolo terenow zielonych, wiec dzieci sa tu wypuszczane samopas do poznych godzin nocnych.
      Ja mieszkam na osiedlu otwartym, co bardzo sobie chwale, ale nawet na tych ogrodzonych osiedlach, dzieci sa wypuszczane samopas.

      Na przyklad znam osiedle, ktore jest ze soba polaczone budynkami, ale od strony ogrodkow sa kraty. Sa tez bramki, ale rodzice, znaczy wspolnoty nie zycza sobie, by te bramki byly otwarte. Wiec dzieci w ogole nie moga ze soba sie bawic. To juz moim zdaniem straszna glupota.


      A niedaleko parku gdzie mieszkam, ciag kamienic, to juz w ogole lata osiemdziesiate. Grupa pieciolatkow, niektore na rowerach, a za nimi biegnie taka mala dwulatka i dogonic ich nie moze. A to wszystko przy ruchliwej ulicy, o tak cudna wolnosc, nic tylko pozazdroscic rodzicom tych dzieci beztroski.

      Ja sie wychowalam w domu jednorodzinnym, ale lubilam zwiedzac okolice, moglam bez problemu odwiedzac kolezanki, mialam duze podworko i umialam sie na nim sama bawic. Kolo mnie bylo osiedle i oczywiscie to tam pierwszy raz spotkalam sie z podzialami, na biednych, bogatych, glupich, madrych i takich, ktorych trzeba omijac z daleka. Od dziecinstwa uwazalam, ze mieszkanie w bloku to koszmar, zwlaszcza przez to ciagle uczestnictwo w okreslonej grupie dzieci z blokow. Podsumowujac- zaden rarytas wloczyc sie po miescie, wolalabym hmm fajna zabawke, albo zajecia dodatkowe.
    • canuck_eh Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:46
      W duzej mierze masz racje, ale tez od rodzicow zalezy jak uloze dziecku dzionek.10 lat to juz nie dzieciak 2letni ze trzeba go pilnowac na kazdym kroku.Swojego 10latka puszczam samopas, tyle ze u mnie okolica spokojna i wiem gdzie lazi i co jakis czas melduje sie w domu.Idzie do pobliskiego parku pojezdzic na rowerze, pograc w pilke czy "porozrabiac" z kolegami, kolezankami na placu zabaw. Albo cos kombinuje z siostra w okolicy domu.Corka starsza to gdzies sie peta z kolezankami badz tez kombinuje cos sama badz ze swoim bratem.Od najmlodszych lat uczylam dzieci samodzielnosci ale kladlam nacisk na bezpieczenstwo tez.
      To ze dzieciak siedzi przed komputerem to wina rodzicow.Ja nie pozwalam.Moze sobie pograc w gry jak juz naprawde nie ma nic innego do roboty , jak pada deszcz i tez nie pozwalam siedziec przed tv czy monitorem godzinami - mozna znalezc inne zajecie w domu.
      Fakt nie znikaja na caly dzien i nie pojawiaja sie tylko na obiad, ale nie moge powiedziec ze dzieci nie beda mialy czego wspominac.
    • kami315 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 14:58
      Ja miałam smutne dzieciństwo w latach 80., bo nie wolno mi było bawić się z dziećmi z "ulicy" :) Siedziałam w domu pod opieką babci, oglądałam telewizję i słuchałam radia. Na dwór odechciało mi się z czasem wychodzić, bo tam można się było zawsze natknąć na tatę, który nie omieszkał wciągną mnie w jakieś przenudne zamiatanie chodnika, strzyżenie żywopłotu i inne "ulubione" dziecięce zabawy... Mam to w pamięci do dziś. Plus nadwagę :)))
      • akle2 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 23:38
        A koledzy, koleżanki ze szkoły podstawowej? Kiedyś była rejonizacja, więc się chodziło do najbliższej, na własnym osiedlu. Więc dzieci z osiedla spotykały się w szkole i odwrotnie. Byłaś od nich izolowana?
        • kami315 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 24.09.10, 10:03
          W pewnym sensie tak. Trudno być w jakimś towarzystwie, skoro właściwie nie wolno było mi wychodzić z domu. No chyba że w dzień do miasta, ale wieczorem to już od szóstej koniecznie w domu. Uważam, że to był absurd. Ale moi rodzice to nauczyciele, pewnie chcieli mieć w domu naukowy i wychowawczy ideał. Skończyło się klapą - wyprowadziłam się hehe. Teraz sama mam córkę - wciąż muszę zwalczać w sobie niechęć do wychodzenia wpojoną w domu. Ale błędów rodziców nie zamierzam powielać, więc szlaństwa na dworze mamy teraz obie pod dostatkiem :)
    • iamhier Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 15:53
      W pełni się z Toba zgadzam.W pełni!
      • issia3107 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 16:20
        No i kiedys nie bylo tyle zboczencow co teraz, a nawet jak byli to nie mieli czasu na porywanie i gwalcenie dzieci. W dzisiejszych komputerowych czasach komunikacja zboczencow jest super, czuja sie wspolnie silniejsi.Internet umozliwia im wymiane zdjec porno z dziecmi. Duzo rodzicow boja sie o dzieci i maja racje.
        • new.models Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 17:30
          ..autorka wątku powinna na wstępie okreslić swój rocznik, bo jak czytam-różnimy się dekadę-i nasze dzieciństwa sie różnią-stąd dzieciństwo moich dzieci w moich oczach jest o niebo lepsze niż moje.
          Bieganie z kanapką było zabronione.
          Najpierw trzeba było wystać w kolejkach za kawą (po szkole), aby skompletować duża ilość, za kawę szyneczka spod lady, ale że nie każdego było stać-lepiej jeść w domu, aby innym dzieciakom "smaka" nie robić.
          Bieganie do późnego wieczora? Niemożliwe...godzina policyjna.
          Ciekawe jak się czuła matka (moja) nie mogąc wrócić z pracy do domu(zamieszki) i mój ojciec, który za daleko pracował-aby codziennie wracać -mając świadomoś-że mają w domu dwójke dzieciaków bez opieki...
          Telefon jeden na osiedlu..
          Jest to dla mnie niewyobrażalne.

          ...zbyt wcześnie trzeba było dorosnąć...wspomnienia, to dni wolne od nauki-bo wojsko stacjonowało w szkole, bieganie z kanapkami do mamy do pracy, bo nie wypuszczali do do domu(trzeba się było między czołgami przemykać...)

          I co by nie było że o drugiej wojnie piszę :D -jestem rocznik 73.
          Kolonie w NRD, Czechach-ale zamiast radochy i kieszonkowego -lista obowiązkowych zakupów.

          • scibor3 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 21:54
            > Bieganie do późnego wieczora? Niemożliwe...godzina policyjna.

            Milicyjna jeżeli już. Rozumiem, że te 5 miesięcy w których nie mogłeś biegać po 19 (parę tygodni w środku ostrej zimy) a resztę po 22 wstrząsnęły twoim dzieciństwem?

            > Ciekawe jak się czuła matka (moja) nie mogąc wrócić z pracy do domu(zamieszki)
            > i mój ojciec, który za daleko pracował-aby codziennie wracać -mając świadomoś-ż
            > e mają w domu dwójke dzieciaków bez opieki...

            Gdzie ty żyłeś? Na Marsie? W gettcie L.A.?
            etc., etc....

            > I co by nie było że o drugiej wojnie piszę :D -jestem rocznik 73.

            Taki młody i już skleroza? Lecytynka i do lekarza biegiem, marsz!
        • akle2 Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 21:32
          Z tą komunikacją masz rację, ale bycie zboczeńcem chyba nie ma wiele wspólnego z wolnym czasem.
    • h_anna Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 17:32
      Och, to prawda. Też jestem dzieckiem lat 80. i też pamiętam całe dnie na "dworze". Nigdy nikomu nic się nie stało. Całe dnie spędzaliśmy bawiąc się w podchody, chowanego, kamienia, chłopa, skakankę, zakopywaliśmy w parku "niebka" (tak się u mnie mówiło na mozaikę z liści i kwiatów przykrywaną szkiełkiem i zakopywaną w ziemi). Tak jak autorka wątku do domu wpadało się na obiad, kolację. Dodam, że część dzieciństwa spędziłam w centrum miasta, później wyprowadziliśmy się pod miasto, ale i tam spędzałam całe dnie poza domem. Zaśmiałam się czytając tekst "wyjdziesz?":D też pamiętam pukanie do drzwi o 8-9 rano:) Wspominam moje dzieciństwo cudownie. Faktem jest, że moja mama, mimo iż pracowała, poświęcała nam (mam 2 rodzeństwa) mnóstwo czasu. W wolnej chwili (od mamy pracy i naszych samodzielnych zabaw na dworze) robiliśmy wycinanki, stempelki z ziemniaków, ludki z kasztanów, teatrzyki, audycje radiowe, chodziliśmy na rowery, do parku, do obserwatorium astrologicznego, etc. Bardzo lubiłam takie spędzanie czasu. Do tej pory kiedy ja i moje rodzeństwo przyjeżdżamy do domy na święta gramy w karty, chińczyka, scrable i inne gry planszowe. Bardzo bym chciała wychować moje dziecko w podobny sposób, żeby miało takie wspomnienia jak ja:)
    • sid.leniwiec Re: Dzieciństwo dzisiejszych dzieci jest smutne 23.09.10, 17:33
      Taaa. A moja Mama uważa, że jej dzieciństwo, mimo wielu minusów, było lepsze niż moje. Bo było jej. Ja też uważam, że moje było super, niezaśmiecone godzinami w necie, przepełnione zabawami na podwórku, a lata 90-te to już w ogóle ekstra były. Sentyment.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja