sid.leniwiec
23.09.10, 17:59
Obiecałam koleżance pomoc w pewnej sprawie. Z obietnicy się wywiązywałam, ale kiedy przyszło do spraw technicznych i zaczęłam być zasypywana mailami z pytaniami na poziomie trudności przedszkola nie wytrzymałam i odpisałam kulturalnie aż dobitnie, że to proste i niech ruszy głową, bo od myślenia się nie umiera. Koleżanka strzeliła focha. A ja tak sobie myślę - nie dziwię się sobie, bo nawet ktoś bardziej cierpliwy ode mnie by się wkurzył, gdyby dostał 5 maila z rzędu z pytaniem o pierdołę. Poza tym kurde wędka, nie ryba. A z drugiej strony: a) obiecałam pomoc, b) to, że kwestia jest dla mnie i wielu ludzi oczywista jeszcze nie znaczy, że musi być oczywiste dla każdego - tym bardziej, że na pewna są dziedziny na których ja się nie znam, a ktoś popukałby się w głowę, że każdy głupi to wie. Staram się pracować nad sobą, no ale kiedy np. współpracuje z kimś i ktoś nie kuma lub robi coś wolniej, to nie mogę, nie umiem.
I teraz pytanie - WTTM? Jesteście tolerancyjni w kwestii niewiedzy innych? I czy pomagacie znajomym w sensie wyręczacie, czy po prostu pomagacie, ale generalnie niech sobie radzą sami?