Matka decydentka

29.09.10, 09:43
Zastanawia mnie od dawna ten fenomen matki, jako jedynej decydującej o ciąży, dziecku. Nie mówię o przypadkach, kiedy ludzie są w związku i wspólnie podejmują decyzje, ale o takich przypadkach jak:
1) kobieta chce mieć dziecko, więc idzie do łóżka z przypadkowym kolesiem, zachodzi w ciążę, wychowuje szczęśliwie dziecko. Ale jednocześnie okrada w pewien sposób faceta, który to dziecko spłodził przyjmując, że to tylko dawca spermy, poza tym tylu facetów się nie interesuje efektami wpadek, że czemu miałaby przyjmować inaczej?
2) historia przeczytana ileś tam czasu temu- kobieta w stałym związku zaszła w ciążę- nie konsultując zupełnie z ojcem dziecka dokonała aborcji (po czym dalej z nim była, nie było żadnych patologii itp dla wyjaśnienia)
Podobnych historii, gdzie wspólnym motywem jest ignorowanie faktu, że połowa genów dziecka do kobiety nie należy jest pełno. Czemu? Tylko ze względu na te 9 miesięcy, przez które my musimy przejść, a nie on? Bo on "tylko" dał spermę?

    • alpepe Re: Matka decydentka 29.09.10, 09:49
      Ponieważ miałam szczęście dwukrotnie zostać matką, odpowiem, że decyzja o przerwaniu bądź zostawieniu ciąży powinna należeć wyłącznie do kobiety, której to dotyczy. I już. Ciąża to pułapka. Nagle się nie jest panią samej siebie, po porodzie życie już będzie inne, to zobowiązanie na co najmniej 18 lat.
      • reniatoja Re: Matka decydentka 29.09.10, 09:56
        No,nie ma w tej materii równouprawnienia. Kobieta moze sobie zrobić dziecko z niczego nieświadomym dawcą spermy, mężczyzna juz raczej nie moze ;) Z aborcją podobnie. wynika to z biologii zatem
        Tak było jest i będzie.
        • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:01
          Zaprawdę powiadam Wam, istnieje antykoncepcja. Jeśli mężczyzna bardzo zdecydowanie nie chce ryzykować przypadkowego lub celowego spłodzenia potomstwa to może używać prezerwatyw lub poddać się sterylizacji.
          • reniatoja Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:03
            Dokładnie to chciałam dopisać po słowie "zatem", nie wiem,czemu się nie dopisało...

            Witaj triss, pamiętasz mnie jeszcze? :)
            • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:08
              Pewnie, że tak, gratuluję dzieciaków. :) Mój już do zerówki poszedł.
              • reniatoja Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:10
                Mój do zerówki za rok :)

                Kiedy drugie planujesz?
                • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:12
                  Się staramy, że tak powiem, na razie profil hormonalny zrobiłam i do endo z wynikami, niech mi da jakieś stosowne prochy. 36 lat to nie jest już taka bajka jak parę lat temu niestety.
              • paco_lopez Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:47
                cześć mamuski. a mój jeden do drugiej klasy a drugi niedługo z pieluch wychodzi. pamietacie mnie ?
          • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:04
            E tam, nawet wazektomia nie ma 100% skuteczności, nikomu nie można ufać :P
        • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:06
          Ciekawe czy teoretycznie by się dało tak uśpić babkę na rok, zapłodnić i odchować zarodek bez jej wiedzy i udziału? Są jakieś środki, które mogłyby coś takiego zdziałać, czy tylko ewentualna naturalna śpiączka wchodzi w grę i czy wtedy organizm nie odrzuciłby płodu?
          W mordkę dziś mam dzień dziwnych rozważań :)
          • six_a Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:10
            może ogranicz tę wyobraźnię, bo zara ktoś podpieprzy pomysł;)
            niedawno jakiś pan pytany, jak rozwiązać problem aborcji za granicami, rzekł był, że to proste, wystarczy każdą polkę na granicy sprawdzić, jak w ciąży, to nie wyjeżdża.

            do dziś nie wiem, czy on tak serio czy żartował.
            • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:16
              Kurde, klikajcie kosz, szybko :D
              O tym pomyśle też słyszałam, po takich wynurzeniach jestem za obowiązkowymi badaniami psychiatrycznymi tu na miejscu, choć nie wiem czy po moim sama bym przeszła ;)
          • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:11
            Może donosić późną ciążę kobieta w śpiączce i rozwiązanie następuje przez cc. Uśpienia i wszczepienia zarodka nikt (chyba, że w horrorach medycznych) nie zaryzykuje, nigdy nie wiadomo jak organizm zareaguje na narkozę i jak długo w danym przypadku mogą być podtrzymywane funkcje życiowe.
          • a1ma Re: Matka decydentka 29.09.10, 14:38
            Ale przecież facet może spokojnie zupełnie legalnie kupić jajeczko, wynająć sobie surogatkę i voila, ma dziecko. Bez rzygania, tycia i bolesnego porodu, sam cymes. Ciekawe, że jakoś rzadko się słyszy o takich przypadkach?
    • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 29.09.10, 09:57
      To lepiej się nie zastanawiaj. Za każdym razem to indywidualna decyzja i indywidualne konsekwencje tej "matki decydentki". Mam dziecko, chcę mieć drugie i uważam, że ostateczna decyzja powinna należeć tylko do kobiety, podobnie uważa mój partner. "Wkład" ojca jest jednak niewspółmiernie mały.
      • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:02
        Czemu mam się nie zastanawiać? Myślę, więc jestem :). Poza tym jestem kobietą, więc ciekawi mnie ile kobiet myśli tak jak Ty, renia i alpepe, a ile tak jak ja. Nie mówię, zresztą o ostatecznej decyzji, bo to co innego, ale o totalnym braku informacji dla ojca, jakby w ogóle nie istniał lub nie miał znaczenia
        • alpepe Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:05
          ritsuko napisała:

          > ale o totalnym bra
          > ku informacji dla ojca, jakby w ogóle nie istniał lub nie miał znaczenia

          Ale napisałaś o matce decydentce, a nie o matce informantce.
          • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:07
            Oj, bo ona decyduje o podaniu bądź nie informacji no :). Ale o to mi chodziło w każdym razie, przepraszam za niedopowiedzenie
        • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:07
          A dzieci z banku spermy? Tu z definicji (aczkolwiek prawo w niektórych państwach się zmienia) dawca genów pozostaje anonimowy.
          Spoko, zanim urodziłam, też się zastanawiałam teoretycznie.;) Tyle, że teoria nijak się na do praktyki i odczuć później. IMO ojciec w sensie dawca genów, aż takiego znaczenia nie ma (chyba, że bierzemy pod uwagę fatalny spadek w postaci chorób, dysfunkcji i podatności na uzależnienia), ważniejsza jest obecność w życiu dziecka jakiegoś mężczyzny, który może ROLĘ ojca wypełniać, albo przynajmniej być wzorem, autorytetem, pozytywnym przykładem.
          • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:12
            W banku spermy mamy jasną sytuację, bo dawca świadomie zgodził się na oddanie spermy w wiadomym celu. Podobnie z umową bezpośrednią, choć tu nie ma gwarancji, że po czasie nie będzie chciał się włączyć w życie dziecka, jak czasem się dzieje z surogatkami
            • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:20
              Już jaśniej nie potrafię. Ze względu na ciążę, poród i połóg oraz konieczność opiekowania się niemowlakiem to kobieta ponosi znacznie większe koszty i ryzyko (tak, nadal można umrzeć na skutek komplikacji okołoporodowych) ergo ona decyduje czy ciążę donosić i kiedy sobie na ciążę pozwolić. Biologicznie, ekonomicznie i zdrowotnie ciąża jest większym wyzwaniem dla kobiety niż dla mężczyzny.
              BTW jak słyszę/czytam, że facet mówi "URODZILIŚMY" to mi się coś złego robi w środku.
              • menk.a Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:28
                Urodzili, bo byli w ciąży.:P
        • reniatoja Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:08
          Ja nie mówię, ze tak myślę, ze to mój styl. Jestem przede wszystkim za rodzeniem dzieci w zdrowych związkach, jako owoc miłosci i za obopólną zgodą i pragnieniem rodziców. Ale fakty są takie jakie są - kobieta ma w zakresie decyzji, czy będzie dziecko, czy nie - przewagę wynikajacą z biologii. Samodzielna kobieta może sobie zafundować dziecko praktycznie bez udziału mężczyzny -i to w doslownym znaczeniu-zapłacić w jakimś banku spermy, klinice i gotowe. Mężczyzna nei ma takiej mozliwosci i koniec. A jeśli pan sie boi, zeby kobieta nie dokonała aborcji bez jego zgody to moze zadbać o prezerwatywy, prawda?

          • princess_yo_yo Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:20
            mezczyzna moze skorzystac z matki surogatki.
            • reniatoja Re: Matka decydentka 30.09.10, 09:45
              Może, ale po pierwsze - to legalne jest? Poza tym wymaga bez porównania więcej zachodu od takiego meżczyzny. Weź tak łatwo znajdź surogatkę. Przyznasz, ze wiekszość kobiet bez żdanego problemu jest w stanie (gdyby chciała) zaciągnąć jakiegoś przypadkowego dawcę spermy do jakiegos ustronnego miejsca na pobranie materiału. Kobiety zawsze w tej kwestii będą górą. Juz nie mówiąc o tym, ze surogatka może zmienic zdanie i nie zechcieć oddać czy też tam odsprzedać dziecka i meżczyzna nadal będzie na lodzie.
        • winniepooh Re: Matka decydentka 30.09.10, 17:35
          ritsuko napisała:

          > Myślę, więc jestem :).

          mylisz się, nie ma cie
    • menk.a Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:13
      Może właśnie z uwagi na te 9 miesięcy i wszystko to, co się dzieje później. A to później też nie bywa takie kolorowe. Stąd kobieta chce mieć kontrolę od początku.
      ;)


      Niestety nie mogę się dogrzebać do artykułu, z którego wynikało, że każda ciąża tak obciąża organizm kobiety, że to zabiera jej 2 lata życia. Ale to tak jako ciekawostka.
      • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:19
        Bo dzieci to takie pasożyty, które wysysają z Ciebie życie :). Swoją drogą czytałam kiedyś też o badaniach, że niektórzy mężczyźni przeżywają fizycznie ciążę partnerki- też tyją, też mają humory... chociaż myślę, że to ten sam typ mężczyzn co mój Małż i mój Tata- jak tylko ktoś w domu chorował, to od razu im się stan pogarszał ;)
        • menk.a Re: Matka decydentka 29.09.10, 10:27
          Po odarciu ciąży z radości, oczekiwania, nadziei i wszystkich tych uczuć i potraktowaniu jako 2 organizmy to tak.
          ;)
    • a_nonima Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:06
      Ja wyraźnie odczułam, że byliśmy w ciąży z mężem, a nie tylko ja byłam. Podczas porodu również byliśmy razem. Jego nie bolało, ale po dobrym przygotowaniu w szkole rodzenia pomógł mi bardzo (kilka razy chciałam iśc do domu). Razem planowaliśmy dziecko, razem dbaliśmy o brzuszek i razem urodziliśmy.
      • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:40
        Takie wpisy lubię :)
    • ladyhermiona Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:19
      Owszem, uważam, że w takich sprawach kobieta ma prawo do decyzji. Nie piszę większe, bo to są decyzje zerojedynkowe. To kobieta chodzi w ciąży, niestety, na kobietę spada też ciężar wychowania potomstwa. Po za tym to kobieta ma macicę, więc jak chce urodzić albo usunąć to po prostu jest w stanie to zrobić. Z etycznego punktu widzenia jednak uważam, że decyzja o urodzeniu, bądź nie dziecka powinna należeć do osoby, która nie chce. Zmuszanie kogoś do posiadania potomstwa, nawet, jeśli opieka ma polegać na sybmolicznych argumentach wydaje mi się podła.
      • sid.leniwiec Re: Matka decydentka 29.09.10, 16:28
        > Owszem, uważam, że w takich sprawach kobieta ma prawo do decyzji. Nie piszę wię
        > ksze, bo to są decyzje zerojedynkowe. To kobieta chodzi w ciąży, niestety, na k
        > obietę spada też ciężar wychowania potomstwa. Po za tym to kobieta ma macicę, w
        > ięc jak chce urodzić albo usunąć to po prostu jest w stanie to zrobić. Z etyczn
        > ego punktu widzenia jednak uważam, że decyzja o urodzeniu, bądź nie dziecka pow
        > inna należeć do osoby, która nie chce. Zmuszanie kogoś do posiadania potomstwa,
        > nawet, jeśli opieka ma polegać na sybmolicznych argumentach wydaje mi się podła.

        Zgadzam się w 100%.
    • berta-live Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:29
      I te 9 miesięcy, plus kilkanaście albo i nawet kilkadziesięt godzin na porodówce plus kilkanaście tygodni po porodzie (czasem dłużej, bo konsekwencje powikłanego porodu ponosi się niekiedy całe życie) w zupełności wystarczają żeby to kobieta podejmowała tą decyzję w 100% samodzielnie.
      • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:39
        Ok, to co powiesz o przypadku numer 1? Urodziła, sama chciała. Ale okradła w ten sposób kogoś, prawda? Czy wystarczy "te 9 miesięcy, plus kilkanaście albo i nawet kilkadziesięt godzin na porodówce plus kilkanaście tygodni po porodzie (czasem dłużej, bo konsekwencje powikłan ego porodu ponosi się niekiedy całe życie)" żeby prawo własności przechodziło na nią?
        • berta-live Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:46
          Jakby to powiedzieć, matka natura tak to wykombinowała, że mężczyzna to siewca jest. Jest zdolny do tego, żeby codziennie zapładniać jakąś kobietę i w związku z tym mieć 365dzieci na rok. Nie może być zatem wyposażony w żadne mechanizmy powodujące, że będzie przywiązywał wagę do takich rzeczy jak kolejne dziecko spłodzone strzałem w dyskotekowym kiblu. Fizycznie by tego nie wyrobił.
          • jan_hus_na_stosie Re: Matka decydentka 29.09.10, 14:03
            berta-live napisała:

            > Jakby to powiedzieć, matka natura tak to wykombinowała, że mężczyzna to siewca
            > jest.

            już ty sobie lepiej matką naturą buzi nie wycieraj
          • ritsuko Re: Matka decydentka 29.09.10, 14:08
            Kutfa, to jakby to powiedzieć, matka natura tak to wykombinowała, że kobieta to inkubator jest. Fajnie brzmi, nie? Na tym samym poziomie.
            • berta-live Re: Matka decydentka 29.09.10, 14:57
              Bo tak to sobie wykombinowała. Ale dała też ludziom rozum, który pomaga im kontrolować swoje popędy i biologię. Mężczyzna może używać gumek albo się wysterylizować. A kobieta może łyknąć pigułę, nakleić plaster, wetknąć sobie spiralę, wyskrobać się, albo oddać dziecko do adopcji. A jak któremukolwiek z nich zamarzy się pełna rodzina to też może nawiązać jakieś bliższe relacje z potencjalną matką albo ojcem dziecka.
              • repsss Re: Matka decydentka 30.09.10, 11:26
                Stwierdzenie, że matka może oddać dziecko do adopcji bez wiedzy czy zgody ojca jest co najmniej obżydliwe. Gratuluje.
      • jan_hus_na_stosie Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:57
        berta-live napisała:

        > I te 9 miesięcy, plus kilkanaście albo i nawet kilkadziesięt godzin na porodówc
        > e plus kilkanaście tygodni po porodzie (czasem dłużej, bo konsekwencje powikłan
        > ego porodu ponosi się niekiedy całe życie) w zupełności wystarczają żeby to kob
        > ieta podejmowała tą decyzję w 100% samodzielnie.


        może w twoim związku, na pewno nie w moim :)
        • princess_yo_yo Re: Matka decydentka 29.09.10, 14:27
          w twoim tez, ostateczna decyzja z roznych przyczyn rowniez prawnych nalezy do kobiety. co nie zmienia faktu ze w ogromnej wiekszosci przypadkow zdania osob zainteresowanych sa na tyle zbierzne ze nie ma nawet o czym dyskutowac specjalnie.
        • a1ma Re: Matka decydentka 29.09.10, 14:40
          > może w twoim związku, na pewno nie w moim :)

          Tylko tak długo, jak długo Twoja kobieta będzie tego samego zdania.
    • paco_lopez Re: Matka decydentka 29.09.10, 13:45
      ogólnie rodzina jako model i forma bytowania przyjadła się i zaczyna byc zastępowana innymi konfiguracjami ze zmiennym szczęściem. nic się w sprawie nie zmieni dopóki telewizja lansowac będzie wizerunek taty - rysia z klanu czy doktora lubicza a ostanio leci taki serial gdzie fraszyńska jest mamą trojga dzieci - oczywiście wiecznie zafrasowaną i zmartwiona z buzia w ciup a dzieli to życie z takim napompowanym i tez ciagle udręczonym spłaszczonym okrąglakiem. jak sobie na to popatrzę, to mnie odrzuca , ale u mnie po jabłkach jak to sie mówi, a co ma powiedzieć ktoś w wieku rozwojowym ? w ogóle ojciec rodziny na ekranie , to zwykle straszny fajfus.
    • a-co-cie-to-obchodzi-kto-ja Re: Matka decydentka 29.09.10, 14:46
      Bo to kobieta będzie dźwigać ciąże przez 9 miesięcy na własnych nogach. Nie jest w stanie "uciec" od dziecka (chyba, że aborcja). A facet zawsze może się wyprzeć i zwiać za granicę. W sumie jednak uważam, że też się trzeba liczyć z jego głosem (pod warunkiem, że obieca pomoc).
      Dziwi mnie trochę inny fenomen, a mianowicie tego, ze kobieta dziecko sobie sama zrobiła. A to, że źle się prowadziła; nie zabezpieczyła się; alimenty się nie należą, bo na pewno sama dziecka chciała; dzieckiem musi się opiekować ona; jak odda to jest najgorsza itd. Ojca dziecka się mniej oskarża i pobłażliwiej patrzy. Czasami się zastanawiam, dlaczego kobiety, które zostawiają dziecko w szpitalach, nie mogą go oddać jego ojcu.
      • 83kimi Re: Matka decydentka 30.09.10, 10:27
        Dziecko ma zawsze mamę i tatę, ale tatuś może po zapłodnieniu zniknąc na zawsze, a mamusia musi to dziecko przez 9 miesięcy nosić w sobie, a potem jeszcze urodzić, więc jednak różnica jest znacząca.
    • antychreza Re: Matka decydentka 30.09.10, 10:52
      Odniosę się do pierwszego przypadku. Racja, że jeśli kobieta chce mieć dziecko, to, o ile nie jest chora, będzie je miała. I że nie będzie go miała jeśli nie będzie chciała. Też długie lata myślałam, że decyzja należy do kobiety. Dopóki życie mnie nie naprostowało. Przyjaciółka mojej mamy postanowiła mieć dziecko (patrz pierwsze zdanie, była okazem zdrowia). Żyły sobie szczęśliwie z córeczką. Pan tatuś był jednorazowym wyskokiem, takim, któremu nie zostawia się telefonu ani nie zapamiętuje imienia. Ale niestety po jakimś czasie mama przestała być okazem zdrowia. Zmarła na raka kiedy jej córka szła do liceum. Dziewczyna została całkiem sama. Dlatego twierdzę, że pewnych decyzji nie można podejmować samemu. Wiem, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że ojciec nie zainteresowałby się nią, ale jeśli istnieje choćby najmniejsza szansa, że znalazłaby w nim oparcie po śmierci matki, to powinna wiedzieć kto nim był. Wiem również, że większość ludzi żyje jakby była nieśmiertelna, ewentualnie wyznaje zasadę po mnie choćby potop. Jednak są sytuacje kiedy trzeba trochę wysilić wyobraźnię i darować sobie myślenie "bo ja sama urodziłam i ja sama wychowam, a jemu nic do tego". Bo dziecko to nie tylko sprawa kobiety i mężczyzny. Ono też jest człowiekiem i ma prawo znać swoich rodziców.
      • triss_merigold6 Re: Matka decydentka 30.09.10, 11:01
        Mojej koleżance matka zmarła na raka kiedy ta była w ostatniej klasie liceum. Została sama, pomagała jej rodzina matki (dziadkowie, brat matki). Tatuś był jak najbardziej niejednorazowy - po rozwodzie kontakty z kilkuletnią wtedy córką ograniczył do alimentów ściąganych przez komornika.
        • antychreza Re: Matka decydentka 30.09.10, 13:23
          A tamta dziewczyna nie miała szansy przekonać się co zrobiłby jej ojciec. Szansa że okazałby się bucem jest dokładnie taka sama, jak szansa że byłby jednak przyzwoitym człowiekiem. Jej dziadkowie, oczywiście ci, których znała, już nie żyli, a brat jej mamy nie miał czasu nawet dla własnych dzieci.
    • megi1973 Re: Matka decydentka 30.09.10, 14:35
      nigdy nie będziecie pewne gdzie wasz pan i władca posiał!!! ileż to było przypadków że sprawa wyszła na jaw dopiero po śmierci faceta...
Pełna wersja