potrzebuję rady co robić....

30.09.10, 13:23
hej, mam problem ze swoim chłopakiem, a może już byłym? Nie proszę o złośliwe rady,a wiem, ze takich bedzie duzo, tylko o racjonalne spojrzenie na to kogoś z boku..

jestesmy razem 6 lat. Bylo cudownie, naprawde do siebie pasujemy, byly spięcia ale zawsze wszystko się jakoś układało.
W marcu tego roku pojechałam z koleżankami do Turcji i zdradziłam mojego faceta-umówiłam się z pewnym Anglikiem na dyskotekę i się z nim całowałam. tak wyszło, potrzebowałam czegoś innego, magii, a z moim chłopakiem tak średnio nam się układało. nie zapraszał mnie nigdze, nie dawał do zrozumienia że mu zależy, bł trochę wypalony. potem zaczał pisać że bardzo tęskni, zalezy mu itd.
wróciłam i powiedziałam mu o wszystkim, 2 dni było ok, wybaczyl a potem zaczął sam szaleć, oglądać się za dziewczynami.. było parę kłótni przez to. pił, chodził na imprezy beze mnie.
jakoś się dogadaliśmy i w maju pojechaliśmy na całe wakacje do Szkocji pracować.
Tam bez powodu w połowie wyjazdu zacząl mnie unikac, przestał przytulać. Obczaiłam, że w internecie ogląda dziewczyny które z nami pracują i szuka z nimi kontaktu, do jednej nawet startował. zrobiłam awanturę, zerwaliśmy. wtedy zaczął bezczelnie już bez skrupółów je podrywać..ale przeboleliśmy to jakoś, ostatni miesiąc spędzilismy razem, jako para. świetnie się razem bawiliśmy, zwiedzalismy Szkocję...było bosko.
Wrócilam do Polski i przemyslalam sobie wszystko i powiedzialam mu że to koniec, ze za bardzo mnie to boli jak mnie traktował tam i że nie chcę. on był spokojny, powiedział że mu zależy i że chce wszystko naprawic...ja chodzilam co wieczor ze znajomymi, nie mowilam mu gdzie ide mimo ze pytal...
w koncu sam poszedl do klubu i kolezanka mowila bo widziala, ze podrywal jakies laski...
i znow wielka awantura, bo przeciez z nim zerwalam, sama nie mowilam gdzie chodze itd...
ale mowil ze mu zalezy i ze sie bedzie staral, a dalej robi to, przez co sie rozstaiśmy...

i stoję w martwy punkcie, bo wiem ze obojgu nam na sobie zależy, ale sytuacja wymyka się spod kontroli...co mam zrobić? chcialam zeby się staral i przyjechał do mnie, dał kwiata...a on ..? stara sie tylko w slowach..

    • salma75 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:26
      Jak dzieci...
      Po jaką cholerę mu mówiłaś o tym Angliku??
      • brzydal-is-me Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:37

        salma75 napisała:

        > Jak dzieci...
        > Po jaką cholerę mu mówiłaś o tym Angliku??
        >

        Ty o takich rzeczach nie mówisz co?

        Ech kobietki prostej myśli
        • salma75 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:43
          brzydal-is-me napisał:

          >
          > salma75 napisała:
          >
          > > Jak dzieci...
          > > Po jaką cholerę mu mówiłaś o tym Angliku??
          > >
          >
          > Ty o takich rzeczach nie mówisz co?
          >
          > Ech kobietki prostej myśli

          Ja takich rzeczy NIE ROBIĘ, bo mam zasady.
          Gdyby jednak.... na pewno nie chwaliłabym się tym lubemu.
          • reniatoja Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:45


            Albo masz zasady, albo gdyby jednak. Zdecyduj się.

            • ritsuko Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:47
              Z punktu widzenia psychologii partnerskiej jeśli chce się dobra związku, nie powinno się mówić o zdradzie oraz o wcześniejszych partnerach, gdyż statystycznie druga strona kiepsko to znosi i może prowadzić do rozpadu związku. Pasuje?
            • ladyhermiona Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:50
              Nie widzę sprzeczności.
              • reniatoja Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:06
                Jest zasada: Nie zdradzam swojego partnera. Nie ma tu miejsca na "gdyby jednak".

                Jest tez możliwosc, ze sobie żyjemy, jak jest pieknie i cudownie to się nei zdradzamy, jak się pieprzy to szukamy szczęścia w innych ramionach. To jest takie "gdyby jednak". Nie mówię, że jedno lepsze czy drugie gorsze, bo o ile nie ma dzieci, ślubu, to nikt nie jest zobowiązany do trwania w czymś co go nei satysfakcjonuje, a skoki w bok są w ogóle dopuszczalne w mniej lub bardziej wyraźny sposób w wielu zwiazkach. Wielu też ludzi kłamie, oszukuje, zdradza, bo właśnie nie ma zasad.

                No jest jeszcze powiedzonko "zasady są po to by je łamać", ale to chyba żarcik taki, prawda?
                • salma75 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:27
                  reniatoja napisała:

                  > Jest zasada: Nie zdradzam swojego partnera. Nie ma tu miejsca na "gdyby jednak"
                  > .
                  >
                  > Jest tez możliwosc, ze sobie żyjemy, jak jest pieknie i cudownie to się nei zdr
                  > adzamy, jak się pieprzy to szukamy szczęścia w innych ramionach. To jest takie
                  > "gdyby jednak". Nie mówię, że jedno lepsze czy drugie gorsze, bo o ile nie ma d
                  > zieci, ślubu, to nikt nie jest zobowiązany do trwania w czymś co go nei satysfa
                  > kcjonuje, a skoki w bok są w ogóle dopuszczalne w mniej lub bardziej wyraźny sp
                  > osób w wielu zwiazkach. Wielu też ludzi kłamie, oszukuje, zdradza, bo właśnie n
                  > ie ma zasad.
                  >
                  > No jest jeszcze powiedzonko "zasady są po to by je łamać", ale to chyba żarcik
                  > taki, prawda?

                  Jest też powiedzonko "Znamy siebie na tyle na ile nas sprawdzono" ;).
                  I "nigdy nie mów nigdy" ;).
                  Ale to też chyba żarcik, prawda?

                  Mnie sprawdzono, miałam okazje, jak pisałam - nie skorzystałam. A i chwile bardzo złe w moim związku się zdarzały, "pocieszyciele" nadskakiwali ochoczo - w niczyich ramionach pocieszać się nie miałam zamiaru.
                  • reniatoja Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:49
                    salma75 napisała:

                    >
                    > Jest też powiedzonko "Znamy siebie na tyle na ile nas sprawdzono" ;).
                    > I "nigdy nie mów nigdy" ;).
                    > Ale to też chyba żarcik, prawda?

                    Niekoniecznie. Ale mówienie, ze mam zasadę, ale w razie gdyby to coś tam jest dla mnie niezbyt konsekwentne. Z góry zakłada, ze zasade można złamac,co jest równoznaczne z tym, ze zasady nie ma.

                    Zasada: nie jezdżę po alkoholu - teżma dla ciebie wyjątki?

                    Nie kradnę

                    Nie biję dzieci.

                    Albo nie ma takiej zasady i jest jedna ogólna zasada "w zależnosci od okolicznosci".

                    >
                    > Mnie sprawdzono, miałam okazje, jak pisałam - nie skorzystałam. A i chwile bard
                    > zo złe w moim związku się zdarzały, "pocieszyciele" nadskakiwali ochoczo - w ni
                    > czyich ramionach pocieszać się nie miałam zamiaru.
                    >
                    No to w Twoim przypadku można zresztą powiedzieć, że zostałas sprawdzona i wyszłaś zwyciesko z próby. faktycznie okazało się,ze masz zasady. zasada moze przeciez ulec zmianie, np. po wygaśnieciu uczucia, czy w innych okolicznościach. Ale w czasie, gdy masz zasadę - dałaś radę, to dla mnie potwierdza, ze faktycznie ją masz.

                    Tak ja to rozumiem.

                    Skakanie po kwiatkach, oszukiwanie, trwanie w związku dla bezpieczeństwa, ale zdradzanie w razie kryzysu i/lub okazji - to po prostu brak zasad, można i tak, nie mówie, ze nie.
                    • maxwel3 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 16:14
                      dzieki:) mam nadzieje, ze sie nam ulozy..napisze po spotkaniu jak minal dzien chlopaka;)
                      wiem jedno: nie moge sie klocic, denerwowac i wypominac co nie tak zrobil...moze najlatwiej jest po prostu nie rozmawiac i zapomniec?
            • salma75 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:58
              Źle się wyraziłam.
              Mam zasady i nie zrobiłabym czegoś takiego. Okazje były, nigdy nie skorzystałam...
              Gdybym miała doradzić komuś czy ma sie zwierzyć swojej drugiej połowie z takiego incydentu powiedziałabym "nic nie mów".
              Wystarczy poczucie winy, jeśli jest wystarczająco mocne sytuacja się nie powtórzy.

        • ritsuko Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:46
          Jeśli się chce ratować związek, a zrobiło się taką głupotę, to nie, nie koniecznie powinno się mówić, w pewnych sprawach szczerość może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Po zdradzie ciężko jest nawet w najlepszym związku, więc lepiej niech się gryzie z własnym sumieniem.
    • reniatoja Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:26
      Jezusek znowu potrzebny.
    • grassant poproszę o niebieski obrazek. 30.09.10, 13:26
    • 83kimi Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:29
      maxwel3 napisała:

      >
      > jestesmy razem 6 lat. Bylo cudownie, naprawde do siebie pasujemy, byly spięcia
      > ale zawsze wszystko się jakoś układało.
      >
      > , potrzebowałam czegoś innego, magii, a z moim chłopakiem tak średnio nam się u
      > kładało. nie zapraszał mnie nigdze, nie dawał do zrozumienia że mu zależy, bł t
      > rochę wypalony.

      Zdecyduj się na coś. Albo Wasz związek był cudowny albo bardzo przeciętny.
      • po_primo_balerina Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:32
        Całowałaś się z obcym kolesiem, to on chce się teraz zrewanżować, żeby nie wyjść na kompletną niedojde...

    • ladyhermiona Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:30
      Potrzebujesz rady? Ok. Dorośnij.
    • tytus_flawiusz Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:31
      typowa baba - sama nie wie czego chce, kiedy jest dobrze, a kiedy źle.
    • ritsuko Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:33
      Sorry, ale Ty jak się zachowywałaś? Lepiej od niego? Oboje zawaliliście test jak przepracować zdradę. Jak dwójka dzieci robiąca sobie na zmianę na złość.
    • brzydal-is-me Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:36
      Hahahahahahahahahaha, uuuuu kochana.
      Gratulacje!!

      Zdradziłaś go, później rzuciłaś bo nie mogłaś znieść jak cie traktuje??

      Hahaha, dobre kurw..szcze z ciebie!
    • reniatoja Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:42
      Ja cię tylko proszę - za wszelką cenę stosuj antykoncepcję, nie daj się namówić za żadne nawet najbielsze kozaczki na seks bez gumki, do tego kup sobie tabletki i ustaw przypominacz w komciu, żeby je regularnie zażywać no i bedzie ok.
      • maxwel3 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:50
        hm....myslalam ze jest na tyle dojrzaly,ze jakos to mi wybaczy, a on zaczal sie mscic...ta zemsta nie ma konca..

        co moge w tej sytuacji zrobic?przepraszalam go juz, i prosilam zeby przemyslal wszystko. kiedy przemyslal, mi sie odmienilo...

        chcialabym zeby bylo dobrze-a on chodzi nie wiadomo gdzie i szuka wrazen. mam o tym po prostu nie wspominac jak sie spotkamy?i po prostu dalej byc razem? o ile bedzie chcial...
        • ritsuko Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:56
          A co chciałaś udowodnić własnym zachowaniem? Tym wychodzeniem, nie informowaniem?
    • yoko0202 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:50
      ty się umawiasz z kolesiem, on się dowiaduje i wyrywa dupy w knajpie - standardowo, oko za oko.
      w zasadzie nic strasznego w sumie na razie się nie stało, tak?
      chcecie być razem, czy nie?
    • wredn.a.malpa Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:50
      poszukac sobie kogos innego - zaufanie zostalo odebrane - i to przez ciebie.

      I nie caluj sie wiecej z nieznajomymi anglikami.
      • maxwel3 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:55
        tak, w sumie to sie nic strasznego nie stalo, ale za duzo ostatnio brzydkich slow padlo i tych odchyłów...raz jedno raz drugie odwala..
        a myslalam,ze jestesmy dorosli..6 lat razem.
        trzymajcie kciuki bo naprawde mi na nim zależy.
        • tabeletka Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:58
          maxwel3 napisała:

          > a myslalam,ze jestesmy dorosli..6 lat razem.
          > trzymajcie kciuki bo naprawde mi na nim zależy.

          aaaa, w takim razie cofam post, ktory dopiero napisalas. jak ci tak bardzo zalezy i nie chcesz go stracic i to i tamto... to ja nie mam nic do powiedzenia, no moze poza tym, ze jestescie siebi warci
        • wredn.a.malpa Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:15
          Widocznie dla niego to nic strasznego bylo straszne.

          Takie rzeczy sa bardzo trudne do odbudowania.
        • teletoobis Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:28
          Nie chcialbym, by ktos w ten sposob dawal mi do zrozumienia, ze mu na mnie zalezy. baby, to jednak- niektore- scierwa sa
    • tabeletka Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 13:56
      dziewczyno, nie daj sobie zrobic wody z mozgu, nie daj sobie wmowic, ze jestes kur.wiszonem, bo pocalowalas sie z innym.
      ok zle zrobilas, ale powiedzialas mu o tym. w tym momencie on powinnien rozstrzygnac, co dalej. albo cie kocha i nie chce stracic, wtedy olewa jakis wakacyjny pocalunek, wybacza. albo cie rzuca, bo biedny nie moze zniesc krzywdy.
      to, co on robi, to dopiero kur.estwo. niby wybaczyl, a od prawie roku cie gnebi, daje powody do zazdrosci, podrywa wszystkie laski wkolo, odpycha od siebie... to znow przyciaga. przeciez ten typ ma nierowno pod sufitem, warto sie tak meczyc?
    • berta-live Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:01
      Najpierw dorośnijcie a potem wszystko samo się ułoży.
      • maxwel3 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:06
        to tak naprawde bylo dobrze..nie wiem co mi teraz strzelilo do glowy ze kazalam mu wyp.....i nie mowilam co robie itd, tez dostalam jakiejs manii zemsty...nie umiem zapomniec o tym wszystkim i sie mecze sama ze swoimi uczuciami, tez chcialam dobrze ale diabel podkusil zeby uniesc sie duma i kazac mu spier....
        • harbourfront Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:25
          Zaufanie jest podstawa.W waszym zwiazku juz nigdy nie bedzie dobrze.To tylko kwestia czasu.Dla mnie jestes zwykla szmata.Szkoda mi tego chlopaka.Zmarnowal 6 lat zycia.
        • raohszana Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 21:00
          Jaką, kurdesz, dumą!? Dziewczyno, dumę to Ty osobiście oplułaś i zakopałaś pod krzakiem. Weź no się ogarnij i nie smęć, tyko zachowuj jak dorosła kobieta.
    • a_nonima Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:20
      Jak kazałaś to już po wszystkim...
      Zacznijmy od tego, że nie powinnaś mówić o Angliku. Przemyśleć, żałować, zapomnieć, nigdy więcej nie zdradzać, ale nie zwierzać się. Zrzuciłas ciężar z serca....na swojego faceta.
      Gościu tego nie uniósł..
    • megi1973 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:20
      no ale seks z tym Anglikiem był czy nie? przyznaj się
      • harbourfront Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:27
        Sex, pocalunke.Roznicy wielkiej nie ma.Chodzi o zaufanie.To dziewczyna to szmata
        • po_primo_balerina Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:39
          Pocałunek to taka sama zdrada... Przynajmniej dla mnie. A do zwolenników zatajania - ja bym wolała wiedzieć. w tym momencie to już i tak du.pa zbita a nie związek
          • bryg-ida111 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:46
            Nie prawda, pocałunek to nie zdrada(popatrz na aktorów,czy oni się zdradzają, a wielu żyje w zgodzie). Jak autorce raz się wydarzyło to nie tragedia tylko nie potrzebnie opowiedziała to swojemu partnerowi.Czasami takie "zdrady"umacniają związek (ale trzeba tego chcieć i nie myśleć co było).
            • harbourfront Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:51
              Brygida- ty jestes taka sama szmata bez godnosci.Zdrada to zdrada.Dla takich ludzi jak ty z niskim morale jest to za trudne do zrozumienia.
              • bryg-ida111 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 14:52
                Szmata to ty jesteś!
                • bryg-ida111 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:05
                  Mam prawo wypowiedzieć się na forum jak każdy inny.Nie mam zamiaru paplać tak jak wy i przytakiwać.Nie pisałam, że autorka wątku dobrze zrobiła.
                  i jeszcze jedno nie tylko kobiety zdradzają! Bo niektórzy o tym tutaj zapomnieli!
                  • maxwel3 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:35
                    ok..nie chcialam w sumie mu mowic, ale sie domyslil i przytaknelam. nic wielkiego nie bylo, zalowalam od razu ze to sie stalo, ale chcialam byc szczera bo powiedzial ze nie wazne co zrobilam to i tak mnie mocno kocha i wybaczy, ale widac za bardzo go to zabolalo...

                    dzis sie widzimy-jak sie zachowac?
                    • bryg-ida111 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:47
                      Jak wam obojgu zależy na związku i się kochacie to lepiej zapomnieć o wszystkim i nie wspominać co było.Może się uda i będziecie szczęśliwi, tego Ci życzę. Powodzenia :)
                    • harbourfront Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:52
                      Pisze jako facet i kazdy facet mnie poprze.Gdyby moja dziewczyna to zrobila dostalaby kopa w dupe OD RAZU.Strata zaufania = koniec zwiazku.Kropka.Jedyna pozyteczna rzecz to to ze mu to powiedziala.I chwala ci za to dziewczyno ze mialas odwage.Ne zmienia to faktu ze jestes szmata.
                      • bryg-ida111 Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:55
                        Twoja dziewczyna dawno już Cię zdradziła, tylko nie powiedziała Ci tego :D
                      • raohszana Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 21:03
                        Aleś Ty pewny, że Cię każdy poprze. I jak chętnie od szmat wyzywasz... Jesteś nieskazitelny moralnie?
                    • raohszana Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 21:03
                      Jak człowiek - chcecie być ze sobą? To koniec cyrków i albo pan to aprobuje albo nie. Jak nie - to do widzenia i ucz się normalności.
    • annataylor Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:51
      po takich przejściach już dawno bym go zostawiła
      • harbourfront Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 15:57
        Jest takie angielskie powiedzenie :“Live with what you Love” ..i dotyczy to butow, kotow i ludzi ktorych kochamy.Z wiekszosci postow na tym forum wynika ze drogie panie wasze morale jest na poziomie rynsztoka.Sa pewne wyjatki i dlatego mysle ze ten swiat nie zginie.
        • raohszana Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 21:04
          A co oznacza "morale na poziomie rynsztoka" wg Ciebie?
        • gwen75 Re: potrzebuję rady co robić.... 01.10.10, 02:04
          > Z wiekszosci postow na tym forum wynika ze
          > drogie panie wasze morale jest na poziomie rynsztoka.

          Ale z poziomu rynsztoka to Ty nie zobaczysz wiele poza samym rynsztokiem.
    • wikary.bis Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 16:23
      Walmij se mlotem w swoj pusty , glupi leb .
    • iwona334 durnota babska nie ma granic 30.09.10, 16:31
      calowac sie z kims (i nic wiecej), wiec zadnej zdrady nie bylo
      i jeszcze durnie sie do tego przyznawac

      co robic?
      puknac sie (i to zdrowo) gumowym mlotkiem w czolo
      • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 17:09
        "calowac sie z kims (i nic wiecej), wiec zadnej zdrady nie bylo "
        Moze powiedz to swojemu chlopakowi? Hehe
        • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 21:40
          "Aleś Ty pewny, że Cię każdy poprze. I jak chętnie od szmat wyzywasz... Jesteś nieskazitelny moralnie? "
          W 100% jestem.Dziwne? Mamy na forum 50 wypowiedzi.Tylko dwie mowia ze zrobila swinstwo i ze lizanie sie z jakims chlystkiem niczym sie nie rozni od seksu.To jest zdrada i koniec.Wiekszosc pan na tym forum ma wiec rynsztokowe morale.Az sie niedobrze robi. kiedys w radiu zrobiono ankiete co dla kobiety jest najwazniejsze w zwiazku ..no i oczywiscie wyszlo ze KASA.Takie niestety derogie panie jestescie w WIEKSZOSCI.Jest pare wyjatkow ( na tym forum tez) ..reszta niestety to DNO
          • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 21:46
            Dal przykladu odpowiedz pani <<<iwony 334>>>>:

            ""calowac sie z kims (i nic wiecej), wiec zadnej zdrady nie bylo
            i jeszcze durnie sie do tego przyznawac ""

            Nie dosc ze dla niej takie zachowanie jest normalne to jeszcze mowi ze szczerosc wobec parnera to durnota.Iwona wspolczuje twojemu chlopakowi.Jestes bezdenna szmata

            • zakre Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:06
              Ty za to jestes wspanialy...zastanawiam sie ile ty masz lat ...Bo twoje wypowiedzi sa na poziomie malolatow..I nie chodzi mi o twoje wypowiedzi odnosnie tematu,bo kazdy moze pisac co chce..ale innych uczestnikow rozmowy wyzywac nie musisz.To tylko swiadczy o twojej kulturze
          • bryg-ida111 Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 21:48
            Oj żebyś się czasem nie" przejechał", lepiej zapnij twojej lubej kajdanki do twojej łapy bo różnie może być:D
            • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 21:57
              Hm...naprawde myslisz ze wszystkie kobiety to dziwki ? Dziwne...
              • raohszana Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:01
                Nieskazitelny moralnie wyzywa kogoś od dziwek - no stary, nieskazitelny to Ty może we własnym mniemaniu jesteś, ale zapewniam Cię, wyzywanie jakiejkolwiek kobiety od dziwek to nie świadczy dobrze o Tobie.
                Jakie jeszcze zachowania są na tyle okropne coby nazywać kobietę "dziwką"?
          • raohszana Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:00
            Bo ja wiem, czy dziwne? Zależy, czym się objawia Twoja stuprocentowa nieskazitelność - wyzywanie innych od "szmat" nie świadczy o dobrej postawie moralnej, wybacz.
            • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:04
              Nazywanie rzeczy po imieniu nie jest niemoralne droga pani.Najsmieszniejsze jest to ze autorka sa pisze ZE ZDRADZILA --poprzez pocalunek hehe No ale pewne zachowania wynosi sie z domu..kwestia wychowania... Strach pomyslec w jakim srodowisku pani iwona 334 sie wycholawala..pewnie jakies zule.... smutne ...
              • raohszana Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:07
                Ależ jest, drogi panie, to jest zwykłe chamstwo i prostactwo. Ja rozumiem, że nie wszystkich wychowano jak mnie, że wyzywać kogokolwiek od dziwek to nieładnie. Że nie każdy zna inne słownictwo, ale bez przesady. Widzisz, to, że zachowała się nieuczciwie to nie znaczy jeszcze, że jest osobą, która za czynności seksualne bierze pieniądze lub otrzymuje inne profity. Jej postępowanie było naganne i głupie, fakt.
                Cóż, czy każdy pocałunek z innym niż własny mężczyzną uznajesz za zdradę? Tak z ciekawości zapytuję.
                • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:13
                  Oh.pocalunek to zdrada ( sama autorka tego postu tak pisze)....czy to nie jest oczywiste? ponadto ja nigdzie nie pisalem ze ona jest dziwka ..szmata ma troche inne znaczenie :/
                  Moralna szmata ... Jak sie kocha to sie kocha..nie ma zadnych wymowek.Jak sie nie kocha to trzeba sie rozstac .... troche uczciwosci ..please
                  • raohszana Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:18
                    Ja się Ciebie pytam, nie autorki. O dziwkach pisałeś wyżej, w kontekście, który sugerował, że ta pani bądź iwona jest dziwką, ale nie wszystkie inne kobiety też. Wkleić?
                    Daruj już z tymi szmatami, co? Ani sobie dobrego świadectwa tym nie wystawiasz ani swojej postawie moralnej - ot, pani Dulska ver.2.0.
                    Więc - czy KAŻDY pocałunek z innym mężczyzną niż własny to zdrada? Pocałunek z mężczyzną, a więc nie cmok w polik czy czoło.
              • zakre Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:12
                Przerazasz mnie w dalszym ciagu swoimi wypowiedziami...ze rzeczywiscie jestes smutny :(
                • bryg-ida111 Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:16
                  Facet młody i głupi, jeszcze nie wie co go w życiu spotka,więc po co oceniać innych i jeszcze tak chamsko !
                • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:16
                  :)
                  Spadam do domu.Do uslyszenia jutro
                  • harbourfront Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:21
                    Brygida.. a jak ty oceniasz osobe ktora zdradza? No..smialo... Jak bys nazwala partnera ktory ciebie zdadzil ? Hehe smialo, smialo....
                    • bryg-ida111 Re: durnota babska nie ma granic 30.09.10, 22:27
                      Już pisałam że jeden pocałunek to nie zdrada i jeszcze jak autorka pisała że żałuje. Do niczego więcej nie doszło więc w czym problem!
                      Jak będą mądrzy i się pogodzą to jeszcze mogą byc wspaniałym małżeństwem. Znam takie przypadki ( nie myl ze mną). Tyle.
    • ind-ja Re: potrzebuję rady co robić.... 30.09.10, 22:23
      przeczytaj wszystko co napisalas i pomysl,to naprawde nie boli.A chlopak jesli posiada zdrowy rozsadek juz dawno powinien sie ewakuowac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja