Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego

IP: 212.160.234.* 31.03.04, 15:12
W biurze męża pracują głownie inżynierowie.Mają po jednym dziecku.Dziwi mnie
to bo przecież ich stać na więcej dzieci.Dlaczego tak się dzieje ,że rodziny
zwykłe ,przeciętne mają po 2-4 a rodziny na wyższym poziomie wcale albo
jedno ?Czy też się z tym spotkaliście? Dlaczego tak jest może posiadając
jedno dziecko wcale nie jest czym złym (świadomy wybór).
    • Gość: słodka lu Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 15:30
      bo od siedzenia na wykladach zamieraja plemniki, ot i co!
      • kopov Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego 31.03.04, 15:32
        i od kopania rowów na mrozie i od długich tras w samochodach
    • Gość: Rocco bo ciemnota wali sie jak kruliki :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 16:31
      Prostactwo nie zna prezerwatyw i zabezpieczen , a potem te ich dzieci klepia
      nedze ze swoimi rodzicami , i nie ma na buty czy ksiazki , czasy takie ze
      utrzymanie dzieci kosztuje , inteligencja wie o tym dobrze.
      • Gość: rusałka a mnie się wydaje.... IP: *.one.pl 31.03.04, 18:07
        ...że wynika to z wiekszej ilości zainteresowan i świadomości mnogości wyborów tzw.stylu zycia, tzn. że wyksztalceni wola swoj czas i pieniądze poswięcac na cos (ich zdaniem) ciekawszego niz wychowywanie kolejnego dziecka. U ludzi słabiej wykształconych na ogól szczytem aspiracji jest rodzina i "stabilizacja".

        (sama rowniez nie wyobrażam sobie, jeśli w ogóle, więcej niz jednego dziecka.)

        Gość portalu: Rocco napisał(a):
        > Prostactwo nie zna prezerwatyw i zabezpieczen , a potem te ich dzieci klepia
        > nedze ze swoimi rodzicami , i nie ma na buty czy ksiazki , czasy takie ze
        > utrzymanie dzieci kosztuje , inteligencja wie o tym dobrze.
        brutalne to, ale na ogół prawdziwe.
        • Gość: Kasia Re: a mnie się wydaje.... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 31.03.04, 20:43
          Można mieć dzieci i realizować się zawodowo. Ja tak robię i czuję się z tym
          fantastycznie. To można pogodzić. Tak więc nie zgadzam się z tym, że ludzie
          wykształceni wolą przeznaczać czas i pieniądze na coś innego. To nie zależy od
          wykształcenia, ale od człowieka.
      • Gość: ja Re: bo ciemnota wali sie jak krÓliki :)) IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 01.04.04, 11:07
        za to inteligencja nie zna zasad ortografii...
    • vaporetto Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego 31.03.04, 16:44
      Jak dobrze pójdzie, za rok sama będę tzw. wyżej wykształconym obywatelem tego
      pięknego kraju i nie chciałabym , pod żadnym pozorem mieć tylko jednego dziecka-
      albo dwójkę, albo wcale. Obserwując latami swoich znajomych ( im wyższy
      szczebel edukacji i bardziej "elitarne" miejsce zdobywania wykształcenia, tym
      bardziej wyselekcjonowane towarzystwo), przeważnie właśnie jedynaków i z
      przykrością stwierdzam,że wydawanie na świat "pojedynczych" to produkcja
      jednostek kompletnie dysfunkcjonalnych społecznie.
    • Gość: Kasia Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.03.04, 16:49
      Wśród moich znajomych jest inaczej, w mojej rodzinie też, więc u mnie tej
      prawidłowości nie zauważyłam. Tylko ja byłam jedynaczką, mam jedno dziecko, za
      kilka miesięcy będzie drugie. Marzę o trójce. To chyba nie do końca jest tak,
      że im więcej mamy pieniędzy, tym mniej dzieci;)wydaje mi się, że chodzi tu
      prawdopodobnie nie o pieniądze, ale o brak czasu. Spójrz- osoby, które dużo
      zarabiają, często całymi dniami pracują. Dlatego też nie myślą o takiej ilości
      dzieci, bo zwyczajnie nie miałyby dla nich czasu. Dla mnie to jest stereotyp,
      wśród mpoich znajomych i w mojej rodzinie jest inaczej.
      • mary_ann Re: drugie przejście demograficzne:-)) 31.03.04, 21:27
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Wśród moich znajomych jest inaczej, w mojej rodzinie też, więc u mnie tej
        > prawidłowości nie zauważyłam. Tylko ja byłam jedynaczką, mam jedno dziecko,
        za
        > kilka miesięcy będzie drugie. Marzę o trójce. To chyba nie do końca jest tak,
        > że im więcej mamy pieniędzy, tym mniej dzieci;


        Oczywiscie, spójrzcie chociaz na USA - tam wlasnie w upper middle class
        popularne jest posiadanie trójki-czwórki dzieci.

        Jesli mnie dobrze uczono na studiach, to historycznie z grubsza jest tak:

        etap 1: wszyscy rozmnażają się bez ograniczeń (wielodzietność powszechna) z
        braku skutecznej antykoncepcji

        etap 2: bogatsi i/lub lepiej wykształceni zyskuja dostep do antykoncepcji i w
        tej grupie dzietność spada, biedacy jak poprzednio (pierwsze przejście
        demograficzne)

        etap 3: dostep do antykoncepcji powszechny, biedniejsi mają mało dzieci, bo
        maja już spore aspiracje, a za mało pieniedzy, by np. zapewnic dobry start,
        wykształcenie większej ilości dzieci. Dominuje model z 1-2 dzieci. Bogatych
        stac na zapewnienie dobrej opieki i wykształcenia wiekszej liczbie.


        Niczego nie dowodzący przykład z własnego podwórka:
        Moja starsza córka chodzi do niepublicznej warszawskiej podstawowki. Zaznaczam
        od razu, że niewyznaniowej, więc ten czynnik odpada. Rodzice - na oko 100% z
        wyższym wykształceniem. Wśród dzieci jedynacy naleza do rzadkości, większośc ma
        po dwoje rodzeństwa, czyli dominuje model 2+3.

        sama chętnie miałabym trójkę (co najmniej):-))
        Pozdrawiam
        Mary_ann
    • Gość: kropa nie zawsze moc, to korzystac z mozliwosci IP: *.crowley.pl 31.03.04, 16:52
      To, ze kogos stac na dziecko, nie znaczy, ze ma je od razu miec!
      A wiesz na ile dzieci stac byloby...no powiedzmy...Wisniewskiego, albo
      Gudzowatego, albo Kulczyka.

      • mary_ann Re: nie zawsze moc, to korzystac z mozliwosci 01.04.04, 10:07
        Gość portalu: kropa napisał(a):

        > To, ze kogos stac na dziecko, nie znaczy, ze ma je od razu miec!
        > A wiesz na ile dzieci stac byloby...no powiedzmy...Wisniewskiego, albo
        > Gudzowatego, albo Kulczyka.
        >

        Mówimy o prawidłowościach statystycznych, tj. sprawdzających się na wielkich
        liczbach, a nie na konkretnej parze ludzi.
      • mary_ann Re: 01.04.04, 10:08
        Gość portalu: kropa napisał(a):

        > To, ze kogos stac na dziecko, nie znaczy, ze ma je od razu miec!
        > A wiesz na ile dzieci stac byloby...no powiedzmy...Wisniewskiego, albo
        > Gudzowatego, albo Kulczyka.
        >

        Mówimy o prawidłowościach statystycznych, tj. sprawdzających się na wielkich
        liczbach, a nie na konkretnej parze ludzi.
        • Gość: kropa Re: IP: *.crowley.pl 01.04.04, 10:56
          Mowimy o spostrzezeniach.
          Zadnych danych na ten temat nie ma, zadnych prawidlowosci, ani zaleznosci nikt
          nie odkryl.
          Ktos napisal, ze takie ma spostrzezenie i ze tak mu sie wydaje, ze liczba
          dzieci zalezna jest od wyksztalcenia rodzicow (wspomniani wyzej inzynierowie)
          lub od posiadania kasy na wychowanie dzieci.
    • gibki Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego 31.03.04, 16:54
      ja z moja kobieta mamy wyzsze wyksztalcenie
      i nie planujemy dzieci w ogole
      chcemy przeznaczyc nasz czas dla nas
      zwiedzanie swiata i zycie w fajnych warunkach
      nie chcemy ladowac kasy w niekonczacy sie kredyt
      • Gość: Marie Huana Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego IP: *.aster.pl / *.acn.pl 31.03.04, 17:01
        Właśnie tak, jak gibki. Ja i moja kobieta nie chcemy mieć dzieci.
        A wśród naszych wykształconych znajomych jest ok. 3% par małżeńskich a chcących
        dzieci jeszcze mniej. Jesteśmy po trosze egoistami a po trosze realistami.
    • Gość: Zawodowiec najbogatsi maja prawie zawsze 2 czesto ch. i dz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 22:16
      ci od jedynakow to przewaznie ludzie dosc dobrze zarabiajacy ale pracujcy u
      kogos nie u siebie to oni przewaznie wlasnie planują,nie mozna oczywiscie
      powiedziec ze wszyscy milionerzy maja 2 sa tacy co maja 3-5 i wszystkie sa mile
      widziane. jest tez biedota ktora niestety robi krzywde tym dzieciom plodząc je
      ale nie mozemy wiedziec czy te dzieci sa w rzeczywistosci nieszczesliwe moze
      byc tak ze kochaja tych rodzicow i ciesza sie tym co maja. Ja np. znam rodzine
      u ktorej jest tak ze ja dwie rodziny i jedni maja 16 dzici(byli raz w TV
      tydzien pozniej glowa rodziny sie powiesił) drudzy 12 i bieda tych ludzi wynika
      wlasnie z ilosci dzieci.
      Co do siebie powiem tak narazie milionerem nie jestem wiec nie wchodze w zadne
      dlugie znajomosci ale gdy juz stwierdze ze mnie stac i wejde to nie bede
      planował kiedy sie ma urodzic i wiem ze raczej 2 bede mial.
    • Gość: kohol 2+1 IP: *.crowley.pl 01.04.04, 09:57
      A może...
      W rodzinach "zwykłych" często jest tak, że kobieta siedzi w domu - z różnych
      przyczyn. Możliwe, że ma małe dziecko, możliwe, że nie ma pracy, jest na rencie
      itd. O "nowe" dziecko tu nietrudno - będzie zasiłek, wyprawka itd. Zasada -
      gdzie dwoje się wyżywi, tam i trzecie da sobie radę. Dostęp (i akceptacja) do
      antykoncepcji jest utrudniona albo traktowana jak "fanaberia".
      W rodzinach z wyższym wykształceniem oboje pracują. Decyzja o dziecku jest
      trudniejsza, zwłaszcza, że mają pieniądze i chcą je wydawać "na siebie".
      Kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że przy ich poziomie życia pomniejszenie
      dochodu o jej zarobki będzie trudną sprawą, więc ma opory.
      Państwo w tym momencie nie ułatwia życia ani pracodawcy, ani jej samej - w
      zasadzie powinno być tak (w idealnym państwie), że kobieta nie powinna czuć
      zagrożenia ze strony pracodawcy, więc pracodawca powinien mieć jakoś
      równoważone straty wynikające z ciąży pracownicy - nie wiem, jakieś ulgi czy
      coś takiego. Wołanie, że spada nam przyrost i że powinniśmy coś z tym zrobić
      (wywoływanie poczucia winy), nie przekłada się na ułatwianie tego przyrostu -
      zaraz ktoś inny zacznie krzyczeć, dlaczego to z jego podatków mają być
      finansowane ulgi dla pracodawców czy zasiłki dla matek. Taka sytuacja socjalna
      kraju, ech...
      Szybciej bym sie zdecydowała na dzieci (wymarzona dwójka...), gdybym się nie
      bała "represji" - długiego okresu poszukiwania pracy itd :(
      • Gość: pp Re: 2+1 IP: 80.51.242.* 01.04.04, 12:50
        Zgoda, ale jak te dzieci urosna i zaczną pracowac to z ich podatków będą
        opłacane swiadczenia na Ciebie, Twoje dzieci i wnuki.
      • Gość: kuki Re: 2+1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 13:04
        Zgadzam się z Tobą .Oboje z mężem pracujemy i niestety nasza praca wymaga
        ciągłego dokształcania ,a co się z tym wiąże koniecznością dłuższych
        nieobecności w domu .Chciałabym bym mieć dwoje dzieci ale chybaby nie było to
        mile widziane u mnie w pracy,a poza tym moimi dziećmi musiałaby się zajmować
        notorycznie opiekunka.Niestety z jednej pensji nie przeżyjemy.
    • dominikzwanyjajem Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego 01.04.04, 10:20
      Ale że o co sie rozchodzi, bo nie doczytałem - że jak są 2 laski i 1 facet to
      niby źle wam, niedojdy, czy co?
    • Gość: siedem bo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 11:35
      bogaci nie troszcza sie o starosc rekoma swoich dzieci

      5040

      dlatego wszystkie rozkwitłe cywilizacje w koncu zdychają od nadmiernego
      dobrobytu
    • fitit Re: Model 2+1 w rodzinach wykształconych-dlaczego 01.04.04, 12:52
      Możesz sprecyzować pytanie ? Twój post jest nieco bełkotliwy.
Pełna wersja