Dodaj do ulubionych

nie czuje się kobietą...

03.10.10, 11:59
Mam nieco ponad 20 lat... ważę nieco ponad 100 kg... i nie czuję się w ogóle kobietą. Chyba nigdy się nią nie czułam. Nigdy nie lubiłam o siebie dbać, nigdy nie próbowałam żadnej diety ani ćwiczeń by o siebie bardziej zadbać, prowadzę bardzo stresujący i siedzący tryb życia. Nie maluję się, nie chodzę do fryzjera ani kosmetyczki. Moje zdrowie z roku na rok coraz bardziej się sypie... no i wygląd... od 2 lat męczy mnie nerwica i depresja...od wielu lat cellulit na udach, pupie i brzuchu... Mam bardzo duży biust, ale co z tego że mój facet go uwielbia jak ja nie mogę patrzeć na rozstępy na nim, i to że wisi jak worek prawie do pępka... jak patrzę na swoje ciało mam wrażenie jakbym patrzyła na kobietę która przeszła kilka ciąż i wykarmiła dzieci... a to nigdy nie miało miejsca. Mam małe ciemne oczy...pod którymi skóra ma zmarszczki, jest opuchnięta i sina...pryszcze do dziś nie odpuściły..
i codziennie zadaje sobie pytanie co powoduje że mój facet chce się ze mną kochać...jak ja takiej kobiety kijem bym nie tknęła...
Obserwuj wątek
      • kretynofil To i ja sie wpieprze... 07.10.10, 14:06
        W sumie to rozumiem autorke watku, tez sie przez ostatnich pare lat zapuscilem i tez mialem male "conieco" do zrzucenia.

        A ze doszly problemy zdrowotne (nadcisnienie, chrapanie, reflux) - postanowilem cos z tym zrobic. Fakt, mi bylo latwiej - bo raz ze nie mialem do siebie az tak negatywnego stosunku jak autorka watku, a dwa ze mialem Najlepsza tez sie zaczela odchudzac w tym samym czasie - a razem latwiej.

        Z naszych doswiadczen (u mnie 16kg od kwietnia) wyniklo co nastepuje:
        - wszelkiej masci "diety cud", "diety bialkowe", "diety krowioch*jowe" i inne modne wynalazki Pana Zenka i Amerykanskich Naukowcow - to pic na wode,
        - nie mozna sie rzucac od razu na gleboka wode - wdrazanie nowej drakonskiej diety to recepta na porazke. Nalezy robic to powoli, krok po kroku. Przez pol roku rzucilem kolorowe napoje, przestalem slodzic herbate, odstawilem kawe, rzucilem palenie, radykalnie ograniczylem alkohol - ale to mi sie udalo tylko dlatego ze robilem to powoli: zaczalem od Pepsi, kiedy przestalo mi jej brakowac - przerzucilem sie na zielona herbate (zeby zapomniec o slodzonej czarnej), potem stopniowo ograniczalem ilosc kaw az przestalem w ogole je pic. W miedzyczasie odkrylem wode mineralna, miete i rumianek ;)
        - zmuszanie sie do cwiczen fizycznych, zwlaszcza kiedy czlowiek nienawidzi swojego ciala - to kolejne zrodlo porazek. Fitness ma sens jesli nie wstydzimy sie swojego sadla; dla kogos kto czuje sie tak jak Ty - to tylko sposob na szybsze poddanie sie,
        - jedzenie "na miescie" to kanal. Trzeba gotowac samemu z produktow ktorych wartosc odzywcza sprawdzamy,
        - trzeba gotowac smacznie. Diety oparte na jajkach na twardo i grejpfrutach sa dla kretynek z kompleksem meczennicy. Pozbywajac sie pewnych produktow / zmniejszajac ich ilosc mozna osiagnac naprawde pyszne przepisy przy ktorych nadal sie chudnie,
        - uzywaj technologii. Masz telefon z przypominaczem? Ustaw go sobie tak zebys jadla regularnie. Zaloz pamietnik odchudzania. Rob sobie zdjecia w lustrze. Najgorsze jest to ze odchudzania sama nie zauwazysz!
        - pod zadnym pozorem nie chodz glodna - to sie zawsze zle konczy!
        - potraktuj gotowanie jako zabawe, zapisuj ciekawe przepisy - kiedy skonczysz diete stana sie Twoja druga natura,
        - porozmawiaj z partnerem zupelnie szczerze - niech wie co sie z Toba dzieje, bedzie mu latwiej zrozumiec humory. Domagaj sie komplementow!

        I przede wszystkim - zachowaj zdrowy rozsadek i mierz sily na zamiary a na pewno Ci sie uda.

        Naprawde warto! Wiesz ile przyjemnosci sprawila mi kupiona obcisla koszulka, czy flirtujaca ze mna pani weterynarz?
        • l.szczypin Re: To i ja sie wpieprze... 08.10.10, 01:50
          powodem tycia w 90% jest odkładanie się tkanki tłuszczowej pochodzącej ze zjedzonych WĘGLOWODANÓW
          nie należy liczyć kalorii, należy liczyć węgle i nie chodzi tutaj o obcięcie ich do zera (bo człowiek nie będzie miał energii) tylko obcięciu węgli do 3.2 g /kg m.c.
          pozostałe składniki to bialko (1.7 g / kg m.c.) oraz tłuszcze (1.5 g / kg m.c.)

          przy wyborze produktów nie należy kierować się ich kolorem zapachem tylko indeksem glikemicznym. mówi on o szybkości uwalniania węgli do organizmu, im niższy - tym czas wydzielania jest większy. w skrócie mechanizmem odpowiadającym za powstawanie tkanki tłuszczowej jest skok przyswojonych węgli w organizmie człowieka, który nie jest w stanie zużyć ich ze względu na niską aktywnośc fizyczną, tylko magazynuje je w postaci tkanki tłuszczowej
          co do samych tłuszczów, to należy dbać o prawidłowe proporcje tłuszczów nisko i wysokonasyceniowych. orzechy i oliwa z oliwek dobre są na sucho (oliwe można pić ;) a do smażenia wystarczy zwykly olej w rozsadnych ilosciach (smazony jest "lepszy" od smazonej oliwy)
          źródła białka też nie są bez znaczenia. białka zawarte w mięsie zwierzęcym szybko się uwalniają do organizmu i to one stanowiąpodstawę diety osób budujących masę mięśniową. Jednak nie można ich odrzucić w całości, najlepszym podejściem jest zapewnienie sobie śniadania z produktami mlecznymi (serek ziarnisty "wiejski", twarog, szklanka mleka..)

          podsumowując

          -należy liczyć kalorie, ale przede wszystkim węglowodany
          od zapotrzebowania dziennego przy checi utraty masy nalezy odjac 300 kcal
          jednak najwazniejszy jest indeks glikemiczny (im niższy tym lepszy)
          zdrowezywienie.w.interia.pl/glikemiczny.htm
          -pragne zauwazyc ze niski IG mają przede wszystkim produkty RAZOWE a więc koniec z chlebem z marketu i piwem
          -posiłki o regularnych porach, ostatni około (nie wczesniej i nie pozniej) niz dwie godziny przed snem (by organizm mogl zuzyc energie dostarczona w posilku zamiast magazynowac ja w postaci tluszczu)
          -5 posiłków, z czego najbardziej kalorycznym powinno być śniadanie i posiłek przedtreningowy (jesli ktos uprawia jakas aktywnosc fizyczna)
          -w przypadku uczucia glodu nalezy zjesc garsc otrebow
          -nie kupowac produktow dosladzanych (soki, jogurty, cola..)
          -warzywa sa zrodlem witamin ale takze duzej ilosci weglowodanow, nie mozna na nich opierac calej diety)
          -czosnek, ostra papryka, zielona herbata przyspieszaja metabolizm
          -należy unikać soli i słonych potraw(sera zoltego!)

          można jeść smacznie, zdrowo i tanio ale warunkiem są chęci
          sama dieta to nie wszystko, by przyspieszyc spalanie tluszczu nalezy cwiczyc zarowno silowo jak i aerobowo
          przy treningu wykonujemy obwody i dobieramy cwiczenia angazujace jak najwiecej grup miesni (przysiady ze sztanga, martwy ciag, wioslowanie)
          trening aerobowy musi trwac co najmniej 25 minut, intensywnosc to kwestia osobistego doboru, najelpszym są rowery, plywanie, bieganie, dlugie szybkie spacery

          pozdrawiam
          • kretynofil Ooooo, to to to wlasnie ;) 08.10.10, 07:06
            Piszac "rozne diety cud, diety bialkowe, diety krowoch*jowe" dokladnie to mialem na mysli.

            > sama dieta to nie wszystko, by przyspieszyc spalanie tluszczu nalezy cwiczyc zarowno silowo jak i aerobowo

            Odchudzily Cie cwiczenia, synek, a nie dieta. Bo diete, synek, masz do dupy.

            Dobra diete mozna poznac po tym ze czlowiek sie nie zmusza (szklanka mleka/twarog na sniadanie?!) i chudnie bez zapie*dalania. Jesli dieta wymaga cwiczen - to w ch*j z taka dieta.

            Ostatni raz tak solidnie schudlem na Work&Travel w stanach, odzywiajac sie hamburgerami, pizza, nachos i burritos - i pracujac fizycznie :) Rozumujac tak jak moj przedmowca (odchudza dieta, ale konieczne sa cwiczenia) - mozna wysnuc wniosek ze dieta odchudzajaca to hamburgery, pizza, nachos i burritos :)
            • l.szczypin Re: Ooooo, to to to wlasnie ;) 08.10.10, 09:44
              > Dobra diete mozna poznac po tym ze czlowiek sie nie zmusza (szklanka mleka/twar
              > og na sniadanie?!) i chudnie bez zapie*dalania. Jesli dieta wymaga cwiczen - to
              > w ch*j z taka dieta.

              po pierwsze, każdemu smakuje co innego, ja lubie nabiał więc to nigdy nie było dla mnie zmuszaniem, niektórzy wolą colę na śniadanie i białą bułkę z szynką i sałatą i nic poza tym

              mleko i twaróg półtłusty był podany w odniesieniu do źródła białka na śniadanie - najbardziej polecane są te wolnoprzyswajalne. Nie wymieniałem węglowodanów i tłuszczy, każdy dobierze względem potrzeby (węgle najlepiej o niskim ig)

              chudnie się oczywiście bez ćwiczeń. Wymieniłem przyczyny powstawania tkankti tłuszczowej, przy ujemnym bilansie energetycznym organizm bedzie spalał tą właśnie tkankę
              więcej na:
              www.odchudzamsie.pl/moje-ochudzanie/glowna-zasada-odchudzania-bilans-energetyczny/
              mi też masa spada, jednak nie każdy jest zadowolony z tempa jej utraty, cwiczenia pozwalaja przyspieszyc utrate zbednych kilogramow a takze poprawiaja walory estetyczne ciala

              wnioski,
              > Ostatni raz tak solidnie schudlem na Work&Travel w stanach, odzywiajac sie hamb
              > urgerami, pizza, nachos i burritos - i pracujac fizycznie :) Rozumujac tak jak
              > moj przedmowca (odchudza dieta, ale konieczne sa cwiczenia) - mozna wysnuc wnio
              > sek ze dieta odchudzajaca to hamburgery, pizza, nachos i burritos :)

              które wysuwasz, są błędne. Napisałem Ci główne założenia diety, nie dziw się że chudniesz pracując fizycznie, bo masz zapewne ujemny bilans kalor. Dobra dieta, to dieta zbilansowana. Jesli ktos ma checi to moze umiescic w niej niemal każdą potrawę, byle tylko ilości dzienne poszczegółnych składników były prawidłowe. Dieta i cwiczenia to dwie drogi do zrzucenia zbędnych kilogramów i dopiero połączone potrafią dać naprawdę szybkie rezultaty bez szkody dla organizmu
              • kretynofil Hihihihihi... 08.10.10, 09:59
                > po pierwsze, każdemu smakuje co innego, ja lubie nabiał więc to nigdy nie było dla mnie zmuszaniem

                I jakos nie przyszlo Ci do glowy ze ta dieta ktora tak polecasz zadzialala tylko dzieki temu ze to jest to co Ty lubisz?

                > chudnie się oczywiście bez ćwiczeń.

                "Oczywiscie" to nie wynikalo z Twojego posta.

                > mi też masa spada, jednak nie każdy jest zadowolony z tempa jej utraty, cwiczenia pozwalaja przyspieszyc utrate zbednych kilogramow

                Pamietaj ze istnieje cos takiego jak zalecane tempo maksymalne - i nie nalezy go przekraczac "bo za tydzien jade na urlop" ;)

                > wnioski które wysuwasz, są błędne

                Nie, po prostu pokazuje ze diety ktore dzialaja glownie/wylacznie w polaczeniu z cwiczeniami - to zwykle brednie dla kretynek z kompleksem meczennicy.

                I nie wyciagaj mi "bilansu energetycznego" bo to jest smieszne ;)

                Ja wiem dlaczego wtedy schudlem. Chcialem pokazac absurd diet w stylu "nie jedz soli, na sniadanie jedz grejpfruty i cwicz godzine dziennie", bo rownie dobrze mozna powiedziec "jedz hamburgery w macdonaldzie i cwicz dwie godziny dziennie" albo po prostu "cwicz godzine dziennie"...

                A co do tej soli - to kolejna bzdura, typowa dla diet sezonowych/dwutygodniowych. Wysikasz/wypocisz troche wody i tyle. Waga sie zmieni, sadla nie ubedzie. Na ch*j?
                • l.szczypin Re: Hihihihihi... 08.10.10, 14:26
                  Jedynym skutecznie odtłuszczającym podstawowym składnikiem pokarmowym jest białko (należy zwrócić uwagę na różnicę w użytym przymiotniku "odtłuszczający", a nie – "odchudzający". Białko spala tłuszcz, ale jednocześnie oszczędza mięśnie, bądź nawet je rozwija, w związku z czym, przy dużej podaży białek dochodzi raczej do zmiany proporcji tkanek, a nie do bezwzględnego ubytku wagi. Duże porcje białka wywołują identyczny efekt metaboliczny, jak głodówka. W głodzie organizm degraduje białka ustrojowe dla pozyskania aminokwasów, które mogą służyć jako paliwo przy niedostatku pożywienia. Ta sytuacja nie może trwać długo – białka są zbyt ważne – budują kluczowe dla życia organy (wątrobę, serce, nerki itp.) – mózg nie może dopuścić do nadmiernej ich straty, więc wysyła organizmowi dyspozycję: oszczędzać białka – spalać tłuszcz zapasowy. Gońcami przekazującymi rozkazy mózgu są oczywiście odpowiednie hormony. W głodzie organizm, wykonując hormonalne rozkazy mózgu, oszczędza białka ustrojowe, a jednocześnie intensywnie degraduje tłuszcz zapasowy dla pozyskania zmagazynowanych w nim składników energetycznych.

                  Białko z pożywienia również zostaje rozłożone na aminokwasy, a kiedy zjemy go dużo, to dużo aminokwasów powstanie z jego trawienia i dużo tychże trafi do mózgu. Sedno zagadnienia tkwi w tym, że mózg nie rozpoznaje pochodzenia aminokwasów. Te z pożywienia, jak i te z wewnętrznego rozpadu traktuje jednakowo, jako informację o niedostatku składników energetycznych. Tak więc, spożywanie wysokich porcji białek prowadzi do oszczędzania białek ustrojowych i nasilenia spalania tłuszczu zapasowego. Jednocześnie białko ogranicza wytwarzanie i wchłanianie glukozy w przewodzie pokarmowym, co ogranicza tuczące właściwości pożywienia.

                  jest to cytat z wikipedii
                  nie czytaj przykładów do wskazówek jako samych wskazówek, białka roślinne też złożone są z długich łańcuchów i też są wolnoprzyswajalne. nie lubisz mleka, jedz soje

                  > Pamietaj ze istnieje cos takiego jak zalecane tempo maksymalne - i nie nalezy g
                  > o przekraczac "bo za tydzien jade na urlop" ;)
                  trudno powiedzieć jakie tempo utraty masy ciała jest zdrowe, na pewno takie przy którym organizm czuje się dobrze, bez napadów głodu i dolegliwości żołądkowych, cisnieniowych i skórnych

                  > Nie, po prostu pokazuje ze diety ktore dzialaja glownie/wylacznie w polaczeniu
                  > z cwiczeniami - to zwykle brednie dla kretynek z kompleksem meczennicy.
                  >
                  > I nie wyciagaj mi "bilansu energetycznego" bo to jest smieszne ;)
                  zwiększenie aktywności ruchowej jest dopełnieniem każdej niemal diety, poprawa krążenia jest ważnym czynnikiem w szybkości traceniu tkanki tłuszczowej która jest b. słabo ukrwiona
                  bilans energetyczny mówi nam o wielkości porcji która w zupełności wystarcza do zapobiegania skokom insuliny we krwii

                  > A co do tej soli - to kolejna bzdura, typowa dla diet sezonowych/dwutygodniowyc
                  > h. Wysikasz/wypocisz troche wody i tyle. Waga sie zmieni, sadla nie ubedzie. Na
                  > ch*j?
                  "Zalecany przez HWO ilosci soli to nie wiecej niz 7 - 8g na dobra (plaska lyzeczka) we wszystkich daniach (...) Tymczasem organizmowi czlowieka wystarczy zaledwie 1,2 do 2,4g by sód zawarty w soli spelnil swoja wazna funkcje w przemianie materii (reguluje gospodarke kwasowo-zasadowoa, wplywa na regulacje osmotyczna w plynach ustrojowych, pomaga w wlasciwej objetosci i cisnienia krwi, odp za przewodzenia imp nerwowych i skurczowych miesni, transport aminokwasow , cukrow i niektorych witamin).
                  Zmniejszanie ilosci soli doskonale zamaskuja - a w dodatku uatrakcyjnia smak i zapach dan - przyprawy ziolowe i korzenne:tymianek (NAJLEPSZY ZASTEPCA!), bazylia (wplywa korzystnie na trawienie) estragon oraz imbir."
                  przy zwiekszeniu spozycia bialek nieograniczenie soli moze powodowac powstawanie kamieni nerkowych
                  • l.szczypin Re: Hihihihihi... 08.10.10, 14:29
                    ps: odnośnie bilansu energetycznego, tu masz swój cytat
                    >Dobrym pomyslem jest robienie sobie raz w tygodniu czegos bardziej kalorycznego
                    jak to mozna zinterpretować jak nie posiłek który ma zw kalorii powyżej dziennego zapotrzebowania 9przyjmujac ze pozostałe posiłki są takie same)

                    nie mam zamiaru wytykac tobie błędów, raczej chciałem uzupełnić komentarz
                    pozdrawiam
      • kretynofil I ostatnia rzecz: 07.10.10, 14:12
        Bo o tym zapomnialem - a to bardzo wazne:
        - grzeszyc jest rzecza ludzka. Jesli masz dzika ochote na czekolade, to ja zjedz - czasami organizm w ten sposob sygnalizuje brak skladnikow odzywczych. Dobrym pomyslem jest robienie sobie raz w tygodniu czegos bardziej kalorycznego - ale pod warunkiem ze zrobisz to sama. Ja pieklem takie male tarty z jablkami, konfitura wisniowa i migdalami :)

        Co ciekawe - czasami waga stoi mi w miejscu przez trzy tygodnie i rusza w dol dopiero jak zjem lody czy napije sie piwa. Cholera wie czemu ;)
      • makar-onka Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 12:18
        hm, to było do mnie? jaki miałoby sens pisać coś tak osobistego? Dla mnie to coś co powoduje że żyć mi się odechciewa, a może to kolejny powód do tego by w ogóle nie zaczynać żyć...żyć jak kobieta...
        nie lubię zakupów, stresuję się kupując nawet głupią marchewkę, dziękuję bogu za zakupy on-line...nie lubię poświęcać sobie czasu i patrzeć w lustro... mam nawet tak że patrze w lustro i nie widzę siebie...co jakiś czas uda mi się dostrzec to co się zmienia..i dzisiaj tak było.. pomęczy mnie to trochę a potem wrócę znowu do swojej skorupy..
        tak, chciałabym coś z tym zrobić, ale nie umiem... nie umiem się za siebie wziąć bo nigdy nikt mnie tego nie nauczył, i nie mam motywacji do tego.. zerowej... nawet mój facet nią nie jest...nie umiem w sobie znaleźć tyle enrgii by pchnąć sie do działania..
        • raohszana Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 12:50
          To tak jeszcze, żeby lepiej weszło - kobiecość nie ma nic wspólnego z zakupami, wiesz?

          Idź do lekarza, może jak zobaczysz realne zagrożenie wynikające z zapasienia to coś Ci to da do myślenia i przestaniesz biadolić "a bo mnie nie nauczyli, buuu" tylko coś zaczniesz robić.
        • fo.xy Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 14:17
          Kretynofil dal Ci sporo dobrych rad. Ale jesli masz taka awersje do samej siebie to nieglupim byloby wybranie sie do lekarza - pomoc kogos z zewnatrz moze byc przydatna - psycholog, ktory pomoze sporzec na siebie z innej perspektywy i dietetyk, ktory pomoze w doborze produktow, ktore powinnas i mozesz jesc, a ktorych unikac.

          I nie rzucaj sie od razu na wszystko - lepiej malymi krokami, byle do przodu.
      • makar-onka Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 12:33
        właśnie nie wiem :( nie mam żadnego pomysłu... chciałam wziąć udział w kursie wizażu...ale to cholernie drogie... zapisałam się na basen i fitness, ale na razie chodzę tylko na basen...na fitness jeszcze nie dotarłam.. nie wiem co powinnam zrobić by ogarnąć siebie... od czego zacząć tyle tego :( mojego faceta nie ma do listopada, wraca z kontraktu, i tak myślałam by go trochę zaskoczyć...metamorfozą... nie ukrywam że zainspirowała mnie Anna Kalata, bo z wyglądu "gospodyni domowej" przeszła na coś takiego... ale mnie się pewnie nie uda, bo ja mam słabą wolę, jestem niesystematyczna, nie umiem pociągnąć spraw do końca...

        Teletoobis, mam nick na tym forum z większą ilością postów, ale ten dzisiaj specjalnie założyłam bo nie chciałam by wiązano te dwa nicki...ale jeśli wg. was to trollowanie... no to chyba już sobie pójdę...i znowu nic nie zrobię ze swoim życiem...
        • marzeka1 Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 12:40
          Wiesz, mam w rodzinie osobę, która bez efektu jojo schudła 2,5 roku temu 35 kg., ale zrobiła to nie dietą-cud (bo szybko spadnie, by wróciło więcej kg), ale z dietetykiem. Oprócz zmiany wyglądu (z nr 46 na 38), t zmiana zdrowotna, bo tusza podkopała zdrowie tej kobiety.
          Więc można pierwsza rada: dobry dietetyk.
        • qw994 Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 12:47
          Tobie się zwyczajnie nie chce, sorry. Mam wrażenie, że napisałaś swojego posta tylko po to, żeby się poskarżyć i nic więcej. Nie ma sensu pisać ci, żebyś coś ze sobą zrobiła, bo twoja odpowiedź brzmi: "No tak, ale ja jestem niesystematyczna, mam słabą wolę..." itd.
        • anaisanais96 przede wszystkim idź do lekarza! 07.10.10, 17:23
          może się okazać że masz niedoczynność tarczycy albo inne schorzenie. To raczej mało prawdopodobne by młoda dziewczyna tak sama z siebie tak dużo ważyła. zdrowie ci się sypie , jak sama przyznałaś, masz depresję, właśnie takie objawy występują przy niedoczynności tarczycy. zbadaj się, a może się okazać że twoje problemy bardzo łatwo będzie rozwiązać.
        • jednorazowa1 Re: nie czuje się kobietą... 08.10.10, 10:22
          kiedyś pewien psycholog mi wytłumaczył, co to jest CUD, na który Ty ewidentnie czekasz.
          Otóż CUD to Czas Unieść Dupę.
          Zrób pierwszą rzecz dziewczynko.
          A potem kolejne.
          Jeśli sama czegoś nie zrobisz - nikt za Ciebie tego nie zrobi.
          NO i myślę, że psycholog jest Ci absolutnie konieczny i pewnie on byłby tym pierwszym krokiem do zrobienia. Za bardzo nie akceptujesz siebie i sama sobie dokładasz kolejnych powodów.
          NIe czekaj na CUD, tylko się umów z dobrym psychologiem.
    • raohszana Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 12:49
      Kobiecość to nie makijaże, fryzury. Wyglądasz na osobę depresyjną, skoro "nic Ci się nie chce" dookoła siebie zrobić. Przeszkadza Ci to jak wyglądasz, ale nie robisz nic w tym kierunku, coby to zmienić. Pytanie - czemu?
    • kombinerki.pinocheta Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 12:55
      Malowanie oczu, nowa fryzura czy ubior nie pomoga przy 100 kg.
      Najpierw schudnij - odpowiednia dieta + cwiczenia. Zainteresuj sie tym, poczytaj, wydaj troche kasy. Zapisuj postepy tzn ilosc zrzuconych kg i mysl pozytywnie o tym.
      Zaden kurs wizazu czy nowe buciki w tej sytuacji nie pomoga.

      Margulinka to Ty ? :)
      • grave_digger Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 13:08
        już to jak źle czujesz się w swoje skórze powinno być dla ciebie motywacją.
        zainteresuj się tematem odpowiedniej diety. może najpierw dieta wysokobiałkowa pomagająca spalić tłuszcz.
        mnie ostatnio udało się zrzucić 11kg i uwierz mi, nawet nie wiedziałam, że jestem tak ambitna. bo myślałam podobnie jak ty.
        każdy kop w dupę to zawsze jakiś krok do przodu = no to kop!
          • narrinka Re: nie czuje się kobietą... 03.10.10, 14:16
            moja rada :
            chcesz sie zmienic tak ?
            no to dziewczyno - zainwestuj w siebie !
            po 1, tak jak mowily tu inne forumowiczki kopnij sama siebie w dupe i wez do roboty. Zapisalas sie na basen i fitness- to juz krok na dobra droge. teraz czas isc do lekarza -dietetyka, dobrac diete. Krok kolejny cera-od tego są salony kosmetyczne, zabiegi. Niestac Cie na to ? to sa domowe sposoby,
            moim zdaniem powinnas biegiem isc do fryzjera! zainwestuj w taka fryzure i kolor jaki zawsze chcialas miec
            a i pamietaj seks z Twoim facetem to tez = spalanie kalorii a i przyjemnosc. Skoro jest z toba to znaczy ze kocha i nie mecz go "boze jaka jestem brzydka, zabij mnie czemu ze mna jestes" bo sie chlopak zalamie i bedzie miec Cie dosc - chyba jest dorosly i wie czego chce! Nie piszesz nic zeby on dawal Ci sygnaly ze mu nie pasujesz wiec powinnas sie cieszyc ze masz mezczyzne ktoremu pasujesz. Ale tu nie chodzi o niego TY MASZ PASOWAC SAMA SOBIE ! wiec do roboty myslisz ze to duzo pracy? nie sądze, wystarczy naprawde chciec. Nie musza zaraz zniknąc rozstepy, nie musisz zaraz stracic 40kilo zeby czuc sie dobrze w swojej skórze.
            Znam dziewczyny co mają dużą nadwage, mają cale nogi w celulicie a uważaja sie za gwiazdy.
            A na koniec dodam : jesli uważasz ze rady dziewczyn i moje to wszystko Ci nic nie pomoze - to juz problem lezy w twojej głowie i trzeba sie wybrac do psychologa bez tego ani rusz
      • volga_jasnowidzaca Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 14:12
        Zebyscie sie nie dziwili, sa faceci z krwi i kosci z fetyszem otylosci. Az mi sie zrymowalo.

        Nie raz widzialam przystojnego goscia, za ktorym sma si eobejzalam, z laska 4 razy wieksza ode mnie, do tego wcisniete w gorset i w podwiazkach. A facet oczu iderwac nie moze. Fakt,ze spotkalam sie z tym dopiero w UK, nigdy w Polsce nie uslyszalam od zadnego goscia ze lubi kragle czy grube babki, tutaj jest ich na peczki. Ostatnio na festiwalu normalnie wygldajycy gostek nosil koszulke z napisme ' NJesli nosisz rozmiar powyzej 14 to prose zadzwon' Zagadlismy go z moim, tak zp[iwnej gadatliwosci, i facet powtierdzil, lubi duze dziwczeta.

        Wiec sa, owszem. Jednak w Polsce to stygma i dziwczyny w rozmiarze 40 (zupelnie zdrowy, normalny rozmiar przy wzroscie 178) sa uwazane za grube.

        Co do autorki, wydaje sie ze jestes w zakletym kregu, ktory ciezko jest przelamac. Sprobuj z dietetykiem na pocztek, to dobry pomysl. Bedziesz miala autotytet, co wazne w chwilach zalamnia typu ' och, moj organizm potrzebuje tego hamburgera, tam musza byc jakies odzywcze substancje, ktorych sie domaga' bo dietetyk da Ci diete zaspokajaca wszytkie potrzeby. I zawsze to dodatkowa motywacja - spojezec w oczy obcej osobie i przyznac sie do porazki jest ciezej niz facetowi czy sobie.

        Jakis plan domowgeo spa, czy kosmetyczki tez Ci poprawi nastroj. Konsekwenche i wytrwalosc sie wyrabia, tak jak miesnie, wiec nie marudz i wiez sie w garsc:) Zacznij wirzyc ze Twoje zycie zaley od Ciebie, nie od mamy. taty i dorych(lub zlych) wrozek.

        Powodzenia!
        • jelly_kitten Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 14:38
          Moze CIe zaskocze, ale rozmiar 40 moze miec normalna, zdrowa dziewczyna o wzroscie juz ok. 165 cm (BMI w normie). Przy wzroscie 178 cm i rozmiarze 40 dziewczyna bedzie raczej szczupla.
          Pomijajac to, ze rozmiar rozmiarowi nierowny.

          > Wiec sa, owszem. Jednak w Polsce to stygma i dziwczyny w rozmiarze 40 (zupelnie
          > zdrowy, normalny rozmiar przy wzroscie 178) sa uwazane za grube.
      • roterro Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 14:10
        Zdaje sie ze twoj wyglad i twoje zachowanie odpowiadaja twojemu mniemaniu o sobie. Wiec jasne ze nic nie zmienisz. Jezeli masz niskie poczucie wlasnej wartosci, to przeciez nie zrobisz czegos dzieki czemu poczujesz sie dobrze. Bedziesz tylko sobie wmawiac - jak w tym poscie - jaka sytuacja jest beznadziejna.

        Rozwiazanie - zaczac od obrazu jaki masz na swoj temat, dlaczego zrobilas z siebie osobe ciezkiej wagi, dlaczego czujesz do siebie tyle obrzydzenia. To praca na psychoterapie, nalezy poszukac dobrego terapuety i zajrzec w siebie - dlaczego tak siebie widzisz - to pozwoli ci zmienic obraz siebie na bardziej pozytywny, a nawet z czasem na bardzo pozytywny. Cialo pojdzie za twoim obrazem siebie - albo schudniesz albo okaze sie ze i z nadwaga mozesz polubic siebie.

        No chyba ze jednak nie jest tak zle i z pomoca dietetyka ruszysz do przodu. Czego ci zycze, bo to latwiej. Tez znam osoby, ktore bardzo schudly kiedy zaczely chodzic do dietetyka.

    • berta-live Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 13:57
      Może masz jakieś zaburzenia hormonalne? Trądzik, nadwaga, zniechęcenie, ociężałość i zaburzenia nastroju świadczą o jakiejś chorobie. Idź do lekarza. Na początek wystarczy ogólny pierwszego kontaktu.
    • corka_ginekologa Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 14:10
      Jak na moje - Ty już uczyniłas pierwszy krok, bo uswiadomiłaś sobie problem. Nie wiem, czy Twoja depresja jest zdiagnozowana i leczona, bo uważam, że od tego powinnas zacząć - dobry lekarz to podstawa. Powinnaś poszukać takiego w swojej okolicy - wygląda to zazwyczaj tak, że raz na tydzień poświęca Ci godzinę oraz wspomaga terapię lekami (wszystko z NFZ).

      Bo tu nie chodzi tylko o to, że bardzo zaniedbałaś swoje ciało, ale cierpi na tym również całe Twoje życie. Relacje z facetem też w pewnym momencie mogą nie wytrzymać takiego podejścia - bo zawsze trzeba się starać o siebie zadbać, żeby tej drugiej osobie stale się podobać. Nie mam na myśli drakońskiej diety i jakichs koszmarnych wyrzeczeń, wszak pokochał Cię taka, jaką jesteś. Jednak zaniedbania skutkują tym, że ciało z miesiąca na miesiąc staje się brzydsze. Na szczęście potrafi też odwdzięczać się coraz lepszym wyglądem, gdy poświęci się mu czas.

      Wiesz, ja zawsze wychodzę z założenia, że mamy tylko jedno życie i czymś okropnym byłoby je spaprać na własne życzenie. Spróbuj najpierw zauważyć siebie w lustrze, żeby móc dostrzec to, co można poprawić, to naprawdę pomaga:) Trzymaj się ciepło!
    • sweet_pink Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 14:54
      Po przeczytaniu Twoich wpisów jestem zdania, że masz chorą psychikę...czy to tylko depresja czy coś innego nie będę diagnozować.
      Uważam, że jeśli czegoś z tym nie zrobisz to ta choroba Cię zabije...trudno przewidzieć czy w kilka miesięcy czy kilka lat i na jaki sposób. Może np złamiesz nogę i będziesz musiała leżeć, a w twoim otłuszczonym ciele zrobią się odleżyny (o nie bardzo łatwo przy otyłości), które zaczną gnić, poleci infekcja, i jak się nie uda dobrać antybiotyku na czas, to trumienka. Albo nerwica rozwinie się do stanu, że zacznie dawać objawy somatyczne np żołądek odmówi przyjmowania jakichkolwiek pokarmów, tygodnie osłabienia, bólu i jedzonka dożylnego, ostre wrzody, perforacja ściany żołądka, ogólna infekcja i trumienka. Albo coś bardziej klasycznego np choroba wieńcowa wystarczy odrobina pecha by wylądować w trumience. Albo depresja owładnie tobą tak, że sama się wyślesz (np prochami) do owej trumienki.
      Zrób coś ze swoją psychą albo zacznij odkładać na pogrzeb.
    • gh83 Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 15:10
      > i codziennie zadaje sobie pytanie co powoduje że mój facet chce się ze mną koch
      > ać...jak ja takiej kobiety kijem bym nie tknęła...

      Albo litość, albo niewytłumaczalna zagadka. I to nie dlatego, że jesteś gruba/brzydka/nieatrakcyjna/whatever, lecz dlatego, że za taką się uważasz. To, co kobieta sama myśli o swoim wyglądzie i jak się czuje w swoim ciele ma magiczny wpływ na facetów i potrafi wygrać ze stanem faktycznym niezależnie, jaki by on nie był.
      • anka_1234567 Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 15:43
        Słuchaj, moim zdaniem użalając się tutaj nic nie zdziałasz, napisałaś, że nie jesteś systematyczna, ale to niestety podstawa jeżeli chcesz coś ze sobą zrobić, mam na myśli dietę, ćwiczenia itd. Kretynofil dobrze napisał, że we dwoje łatwiej, ja odchudzałam się z mamą i było i łatwiej i weselej. Jeżeli nadal będziesz prowadziła taki tryb życia jak teraz to się nie zmieni nic, albo zmieni się na gorsze. Nicnierobienie jest w tym wypadku najgorsze. Sama napisałaś, że zainspirowała Cię Anna Kalata - widzisz? Można? Można! Tylko trzeba wziąć dupę w troki! Kopas ode mnie na szczęście!
    • jotembi Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 15:31
      cóż, jeśli to wszystko prawda a nie podpucha, to na moje oko powinnaś się skoncentrować na leczeniu depresji
      wspominasz o niej - ta diagnoza to twoja własna czy medyczna?
      otyłość otyłością, ale dopóki ktoś ci nie pomoże wyciągnąć się z depresji, masz małe szanse na schudnięcie i zmianę...
    • aneta-skarpeta Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 15:37
      procz tego co napisał kretynofil, bo bardzo mądrze powiedział, to mam radę

      nie stawiaj sobie trudnych celów

      nie mów sobie- muszę schudnąc30 kg- mysl...musze schudnąc 5...jak schudniesz to nastepne 5

      pamietaj, ze nie warto byc szczypiorkiem gdy wazysz tyle i masz tendencje do rozstepów, bo bedziesz wyglądała jak pusty rozciagniety worek

      i powolutku
      na zachete zacznij o siebie dbac, powoli zmieniaj nawyki zywieniowe, nagradzaj sie za sukcesy- ale nie slodyczami:)

      dla poprawienia sobie humoru trzeba zaczac o siebie dbac

      nawet jak wazysz 100 kg, to lepiej bedziesz sie czula w ładnym ubraniu, niz w brzydkim, pachnąca czy z delikatnym makijazem. to tylko pomoze

    • mackiewicz.kamil zabrzmi to brutalnie 07.10.10, 15:48
      ale po prostu jesteś leniwa, do tego źle sie odżywiasz, prawda? grubym nie jest się z woli Boga, tak samo jak z woli Boga nie zachodzi się w niechcianą ciążę.

      stresujący tryb życia i do tego siedzący? ach, bardzo ciekawe. i co to takiego? praca biurowa? w którym to biurze zapewne masz niską pozycję, w końcu sama tak siebie widzisz, jako nic niewarte "coś".

      weź się kobieto za siebie, zacznij jeść warzywa i owoce, zamiast mięsa kaszę, odstaw tłuszcz, margarynę, frytki. kawę i napoje energetyczne, jeśli również konsumujesz - skończ z tym

      Twój chłopak? czemu mu się podobasz? och, to jest wiele możliwości, albo to zaszczuty słabiak, który uważa, że na nic lepszego go nie stać (jak jest chudy i mały to na 100% to), albo po prostu lubi wielkie kobiety (może matkę miał taką i sobie nowej mamusi szuka?) albo też jest z Tobą z litości. są też inne opcje, ale nie oszukujmy się, zdrowy to wasz związek nie jest.

      choć dużo bardziej jest chore Twoje ciało, jak nic z tym nie zrobisz to umrzesz przed 40stką. chcesz tego? naprawdę chcesz?


      PS. do wszystkich sku...eli, co mi wyjadą, że jestem bezczelny bo nie głaskam grubasa po czółku i nie pocieszam; no więc: właśnie przez takich ludzi jak WY jest na świecie tak dużo takich wielorybów (płci obojga, zresztą) którzy zamiast się ogarnąć i coś ze sobą zrobić, pociaszają się, albo i nie, za to wpieprzają coraz to większe sterty chemicznego żarcia. a później umierają w sile wieku, dająć wiele zarobić lekarzom, koncernom farmaceutycznym oraz zakładom pogrzebowym. życie pełne wpierdzielania, oraz śmieć, powolna śmierć kaszalota jest niezłym biznesem, dlatego też tak wielu jest za tym by kaszalotów było jak najwięcej - vide USA.

      • kretynofil Misiu zloty... 07.10.10, 15:56
        > PS. do wszystkich sku...eli, co mi wyjadą, że jestem bezczelny bo nie głaskam grubasa po czółku i nie pocieszam; no więc: właśnie przez takich ludzi jak WY jest na świecie tak dużo takich wielorybów (płci obojga, zresztą) którzy zamiast się ogarnąć i coś ze sobą zrobić, pociaszają się, albo i nie, za to wpieprzają coraz to większe sterty chemicznego żarcia.

        Akurat uwazam ze znacznie bardziej "odpychajaco" i "alienujaco" dzialaja takie wypowiedzi jak Twoje, zwlaszcza ze sa pelne bzdur i niedomowien. Praktycznie nie podales konkretow a te ktore podales to brednie...

        Kasza chcesz zastapic mieso, kretynie? Raz ze do czterech razy wiecej kalorii, to same weglowodany!

        To tak samo jak zastepowanie ziemniakow makaronem ;)

        Jak chcesz juz pie*dolic, to albo pie*dol wlasna reke a forum zostaw w spokoju...
        • colorado_kid Re: zabrzmi to brutalnie 08.10.10, 00:06
          ... i to jeszcze takich głupot, w dodatku. ;)

          Swoją drogą, zastanawia mnie zawsze, czemu kompletnie obce osoby tak autorytarnie wypowiadają się, że skoro ktoś jest z grubą osobą w związku, to ów związek MUSI, po prostu musi być "chory". A jak ktoś zwiąże się z chudy? Albo z kurdupelkiem? Albo łysym? Albo paraplegikiem? Albo zezowatym tak, że aż oczy łzawią od patrzenia? Wszyscy to zboczeńcy, niedowartościowani, kompensujący sobie własne braki i szukający w partnerze "mamusi" bądź też "tatusia"? Rany boskie, toż to strach na ulicę wychodzić, skoro taka masa ludzi ma jakieś odchylenia. :D
    • fakej Re: nie czuje się kobietą... 07.10.10, 15:49
      > Mam bardzo duży biust, ale co z tego że mój facet go uwielbia jak ja nie mogę patrzeć na
      > rozstępy na nim

      O fuck....
      To Ty masz faceta? Możesz go opisać, bo ten fenomen mnie fascynuje.
    • venettina Najpierw: polubic siebie 07.10.10, 15:53
      Makar-onka, Twoim najwiekszym problemem jest brak aceptacji siebie. Wcale nie chodzi o te 100kg, Ty po prostu siebie nie lubisz, dlatego nie chce Ci sie dbac o siebie, o wlosy, ubrania.

      Waga, do ktorej sie tu wszyscy przyssali, z "odkrywczymi" poradami typu "tylko dieta i cwiczenia", jest tylko efektem tego braku lubienia siebie. Kazesz swoje cialo, ktorego nie kochasz, sama siebie karzesz. Tylko: za co? Mialas jakis powazny problem w dziecinstwie, ktory moze juz nawet wyparlas z pamieci? Moze bylo to cos innego, tego nie wiem. Odpowiedz na to pytanie to klucz, zebys polubila siebie.
      • kretynofil Nastepna... 07.10.10, 16:06
        > Waga, do ktorej sie tu wszyscy przyssali, z "odkrywczymi" poradami typu "tylko dieta i cwiczenia", jest tylko efektem tego braku lubienia siebie.

        Posluchaj, nie wiem czy autorka watku jest juz chorobliwie otyla - ale jesli ma mniej niz trzy metry wzrostu to raczej tak.

        I to nie chodzi o to zebysmy wszyscy wygladali jak modele i modelki, tylko o to ze przy pewnej otylosci czlowiek zaczyna cierpiec - bo choruje. Ja zaczalem chrapac jak cala Armia Czerwona, chodzilem niewyspany, na nic nie mialem sily. Podobalem sie sobie, ale zle sie czulem.

        No i pamietaj - ja tu nie postuluje jakichs drakonskich diet, to nawet ciezko dieta nazwac. Chodzi po prostu o to zeby gotowac smacznie ale swiadomie - od tego nikomu krzywda sie nie stanie a chudniecie (i poprawiajace sie wraz z tym samopoczucie, tak fizyczne jak i psychiczne) jest fajnym efektem ubocznym...
        • colorado_kid Re: Nastepna... 08.10.10, 00:19
          > Posluchaj, nie wiem czy autorka watku jest juz chorobliwie otyla - ale jesli ma
          > mniej niz trzy metry wzrostu to raczej tak.

          Ooo, widzicie państwo i w tym sedno sprawy. Dziewczyna jest po prostu za niska, a wzrost to już Bozia daje i nie ma się czym przejmować. :D

          A tak serio, to mówisz bardzo do rzeczy i widać, że wiesz co mówisz, a nie rzucasz puste rady typu "weź się w garść". Ale w przypadku autorki wątku, zadbanie o siebie najpierw z tej mniej pracochłonnej strony - czyli fryzjer, makijaż, jakiś ładny ciuch [można kupić ładne ciuchy na osobie o wadze stu kilogramów, aczkolwiek ceny bywają paskarskie - tym razem ja też wiem, co mówię ;)] może dać dobry efekt o tyle, że zacznie widzieć w sobie tę potencjalną ładną kobietę, którą stałaby się, gdyby schudła. No trudno, można całe życie walczyć z otyłością, albo ją zaakceptować, ale w obu tych przypadkach trzeba najpierw zobaczyć w sobie człowieka godnego tego, żeby w ogóle "był", a nie tylko paszteta, kaszalota, wieloryba i tym podobne rzeczy. :) Pasztet? Zgoda - ale jeżeli już, to pâté de foie gras! :D
          • gulcia77 Re: Nastepna... 08.10.10, 07:45
            Pozwolicie Panowie, że wtrącę swoje trzy grosze. Mam 33 lata, poważną nadwagę, kiepski ośmioletni związek za sobą i jestem w trakcie powracania do normalności. Pierwszą i podstawową sprawą okazał się dobry psychiatra. Okazało się, że to depresja i bulimia zusammen do kupy. Dopiero przewalczenie tychże pomogło mi złapać oddech i spojrzeć na samą siebie inaczej. Później dopiero przyszedł wqrw na sytuację, w której tkwię i pozbycie się pasożyta. Na samym końcu pojawiło się myślenie - "przecież do cholery jestem ładną, fajną babką". Całokształt trwa już prawie trzy lata i jeszcze dłuuga droga przede mną. Ale ostatnio dopadła mnie moja własna kobiecość (zajefajny seks naprawdę dobrze robi) i zaczęłam się czuć kobietą. To niby drobne zwycięstwa, ale niezwykle istotne. Zrzucanie wagi zrobiło się niejako "przy okazji".
            Ale motywacje zaczynają się pojawiać same. Np tydzień temu koleżanka, której nie widziałam 10 lat, w drugim zdaniu rzuciła: "Czy ty się (...cenzura...) w ogóle starzejesz??". A dodam, ze jest to jedna z najpiękniejszych kobiet jakie znam. Tak, że w tym wypadku zaczęłabym od dobrego psychiatry i badań ogólnych. Ktoś już rzuciła tarczyca, depresja etc. Naprawdę warto to zbadać.
            • kretynofil Masz racje ;) 08.10.10, 08:25
              > Pierwszą i podstawową sprawą okazał się dobry psychiatra.

              Tak, tyle ze trafic na dobrego psychiatre w PL - to jak wygrac w totka. Znacznie latwiej trafic na konowala ktoremu sie nie chce, albo ma tak wpojone schematy myslowe ze nic a nic nie pomoze.

              Natomiast zgadzam sie z tym ze problemy psychiczne tez trzeba przezwyciezyc jesli czlowiek ma tak bardzo zle zdanie na swoj temat jak autorka watku.

              > Ale ostatnio dopadła mnie moja własna kobiecość (zajefajny seks naprawdę dobrze robi) i zaczęłam się czuć kobietą. To niby drobne zwycięstwa, ale niezwykle istotne. Zrzucanie wagi zrobiło się niejako "przy okazji".

              I o to wlasnie chodzi - zeby chudniecie nie bylo praca tylko efektem ubocznym tego ze zaczynamy cos zmieniac w swoim zyciu na lepsze.

              I rzeczywiscie, o wlasne poczucie kobiecosci/meskosci warto walczyc - bo to naprawde wazne, bez tego nie sposob czuc sie dobrze ze soba/partnerem. Najlepsza tez zawsze miala podejscie do ubran takie jak ja (byle czyste bylo i mniej wiecej pasowalo, reszta ch*j) - ale zaczelismy oboje troche to zmieniac (u niej Fizia Ponczoszanka, Lobby Biusciastych, coraz wiecej coraz krotszych spodniczek, bardziej dopasowane bluzeczki; u mnie tez troche ciasniejsze i ladniejsze ciuchy) - i jest super.

              Ostatnio odwiedzilismy moja byla dziewczyne (ktora, mniej wiecej, byla z takiego samego "ciemnego towarzystwa" jak my) i naprawde mnie uderzylo jak dluga droge przeszlismy, jak bardzo sie zmienilismy - kontrast byl kolosalny ;)

              Dlatego naprawde warto. Powoli, bez rewolucji, bez napinki - byle do przodu. Byle sprawialo przyjemnosc...
            • mara571 z tarczyca to naprawde wazne, 08.10.10, 11:20
              bo nieleczone schorzenia tarczycy koncza sie problemami kardiologicznymi.

              I do tego krotkie przypomnienie: nadwaga przyspiesza cukrzyce II drugiego rodzaju.
              I wczesniej ta wystapi, tym gorsze sa nieodwracalne skutki dla organizmu, zwlaszcza w naczyniach.

              Ale ogolnie wszystko jest OK Gulcia77?
              Pozdrawiam
    • mara571 najpiew musisz sam ze soba 07.10.10, 17:14
      ustalic, czy masz ochote cos zmienic.
      Jesli tak to zacznij od malych kroczkow:
      1.zacznij od wizyty u fryzjera (dobrego) i zmien fryzure.
      2.zrezygnuj z jezdzenia samochodem (jesli to robisz) lub zacznij wysiadac z autobusu, tramwaju jeden przystanek wczesniej
      3. przy nastepnych zakupach skresl z listy chipsy, orzechy, winogrona, banany, orzechy, batoniki itp. Kup sobie czekolade z min 70% kakao. Jablka i marchewki.
      4. Kup sobie duzo wody mineralnej do domu i do pracy. Przed kazdym posilkiem wypij szklanke.
      5. Usun z szuflad twojego biurka czekoladki, orzeszki, chipsy, postaw na biurku wode mineralna.
      6. Zredukuj ilosc spozywanego chleba, ziemniakow, makaronow i nie polewaj ich sosem
      7. Nie jedz po 18 przed telewizorem niczego poza surowa marchewka i jabkiem.
      8. Platki sniadaniowe to bomby kaloryczne.
      9. Alkohol to tez kalorie: szczegolnie piwo i koktajle. Kieliszek wina do niedzielnego obiadu nie jest grzechem.
      10. Wykorzystaj przerwe obiadowa, jesli masz i pogoda jest OK na spacer i zakup salatki jarzynowej bez sosu. Zjedz ja z upieczona piersia kurczaka, indyka.
      Po straceniu 5 kg nabierzesz ochoty na wiecej, latwiej bedzie ci sie poruszac. Pomysl o dyskretnym makijazu. Stosuj caly czas dobry krem nawilzajacy.
      Moja przyjaciolka utyla 15 kg przez hydrokortizon. 2 lata sie meczyla, dopiero koniecznosc opieki nad wnuczka przypomnila jej, ze 56 lat to niewiele i warto wrocic do formy.




      • kretynofil Veto! 07.10.10, 17:27
        Tak jak z reguly sie zgadzamy - to tu bede protestowal.

        > 3. przy nastepnych zakupach skresl z listy chipsy, orzechy, winogrona, banany, orzechy, batoniki itp. Kup sobie czekolade z min 70% kakao. Jablka i marchewki.

        A ja sie nie zgadzam z tymi owocami - winogrona, banany i orzechy jak najbardziej nalezy jesc. Oczywiscie, z umiarem, ale nalezy jesc.

        > 6. Zredukuj ilosc spozywanego chleba, ziemniakow, makaronow i nie polewaj ich sosem

        Nie demonizuj ziemniakow ani sosow. Po pierwsze, ziemniaki maja znacznie mniej kalorii od makaronu (nawet osiem razy!). Po drugie, jesli sos zrobisz z pomidorow/papryki - to bedzie mial kalorii mniej niz jogurt (na marginesie: jogurty poza naturalnymi maja potwornie duzo kalorii).

        Dlatego napisze to po raz kolejny: jedz swiadomie! Nie sluchaj mnie, nie sluchaj mary, nie sluchaj magazynow dla kobiet. Sluchac mozesz tylko Boga, dietetyka i swojego ciala. Przesadow bezsensownie powtarzanych sa setki - dlatego kazda informacje sprawdz sama.

        A jak chcesz sie zdziwic - to policz sobie kalorycznosc cannelloni ze szpinakiem (bez masla/smietany) zapieczonych pod sosem pomidorowym (pulpa, pare oliwek, czosnek, bazylia). Typowe danie "wysokokaloryczne" ktore ma mniej kalorii niz piers z kurczaka ;)

        > 10. Wykorzystaj przerwe obiadowa, jesli masz i pogoda jest OK na spacer i zakup salatki jarzynowej bez sosu.

        Wiekszosc tzw. salatek jarzynowych to majonez z majonezem - i do tego najgorszego sortu. Na dokladke wiekszosc z nich nie ma podanej wartosci odzywczej.

        Moze chodzilo Ci o surowke? Problem w tym ze one sa z reguly niesmaczne - zwlaszcza jak ktos nie lubi zielonego sku*wysynstwa pedalskiego (rukoli)...
        • mara571 Re: Veto! 07.10.10, 18:28
          masz racje . Po polsku SUROWKA.

          Byles w Toskanii?
          Tam serwuja ruccole z pomidorami i mozzarella jako przystawke.
          Polewasz tylko oliwa z oliwek, accetto balsamico i swiezo zmielonym pieprzem.
          Warunek: wszystko swieze i zebrane w Italii, gdzie dojrzewalo w sloncu.

          Sama sprawdzilam: banany i WINOGRONA tucza.

          Piszac o sosie mialam na mysli polski sos z maka lub smietana.

          Jesli chcesz przepis na podstawy sos pomidorowy do makaronu przysle ci maila.
          Oczywiscie bez konserwantow.
          • lili-2008 Re: Veto! 07.10.10, 22:31
            Do tuczących owoców dodam arbuzy i czereśnie.

            Do autorki wątku:

            I polecam dużą ilość chudego mięsa z warzywami - surowymi lub gotowanymi. Nie należy tylko przesadzać z marchewką i burakami. Ziemniaki w ogóle bym wykreśliła z jadłospisu. Zresztą wykreśliłabym WSZYSTKIE węglowodany (cukry proste, wiadomo, że w warzywach też są węgle, ale złożone).

            Co najmniej 2 litry wody dziennie, na poprawę smaku i w przypadku chęci na coś słodkiego - cola zero. Wiem, że ma słodzik, który jest uważany za niezdrowy, ale w tym przypadku mamy o wiele poważniejszy problem, więc szkodliwość słodzika jest moim zdaniem drugorzędna.

            No i polecam wejść na forum Proteinki - dieta Dukana. Dużo fajnych porad i przepisów, nawet jeśli nie jest się konkretnie na tej diecie. Aczkolwiek ja na niej schudłam i jestem bardzo zadowolona - pyszne jedzenie i super efekty. Teraz utrzymuję wagę, a nawyki swoje na tyle zmieniłam, że nie powinno to być trudne:)

            Trzymam kciuki!
          • kretynofil Dzieki :) 08.10.10, 07:22
            > Warunek: wszystko swieze i zebrane w Italii, gdzie dojrzewalo w sloncu.

            I tu jest pies pogrzebany. Rukola ktora mi probuja wciskac gdzie sie tylko da to zwykly chwast, rosnacy przy trasie szybkiego ruchu, ktory zrobil sie modny tylko dlatego ze sie nie psuje. Jak mi nie wierzysz - wrzuc pare listkow rukoli na dno szafy i wyjmij za pol roku. Bedzie wygladala tak samo ;)

            Dlatego ja tego swinstwa nienawidze - bo to zwykle oszustwo wlasciciela knajpy: zamiast uzyc salate, wciska jakies takie gowno ktore trzyma bo nie ryzykuje ze mu sie zepsuje.

            Prawdopodobnie jakbym sprobowal swiezej rukoli w Toskanii to bym ja polubil ;)

            > Sama sprawdzilam: banany i WINOGRONA tucza.

            Wszystko tuczy. W nadmiarze. Dobra dieta to taka ktora nie opiera sie na eliminacji skladnikow odzywczych (bo to jest "latwe"), tylko taka ktora poprawnie je bilansuje i wykorzystuje w rozsadnych ilosciach.

            Naprawde, gdybym Ci napisal co ja jadlem na tej diecie to bys nie uwierzyla ze tak mozna schudnac :) Nalesniki na slodko, sushi, hamburgery, rodzynki, mase miodu, cale ananasy (na raz!), makarony, pelno slodkich owocow jak jablka, banany, gruszki, winogrona, do tego sporo oliwy (fakt, znacznie mniej niz wczesniej, ale byla), makrela. Jedyna zasada - trzeba zrobic samemu i zachowac umiar.

            I to nie chodzi o to ze mam jakas fenomenalna przemiane materii - bo nie mam. Cwiczyc tez nie cwicze. Robote mam siedzaca, silowni nie znosze, baseny pelne arabow mnie odpychaja, rower Najlepszej ukradli. A dieta jednak dziala...

            > Piszac o sosie mialam na mysli polski sos z maka lub smietana.

            Ja uzywam (bo uzywam, rzecz jasna) smietany sojowej light. Do chudej ryby i pora - pycha. Oczywiscie - w umiarkowanych ilosciach :)

            > Jesli chcesz przepis na podstawy sos pomidorowy do makaronu przysle ci maila.

            To ja poprosze - chetnie poznam cos nowego.

            Poki co znalazlem tutaj cos takiego jak pulpa z pomidorow, importowana z Wloch, zupelnie bez konserwantow i dodatkow. Ot, zmiksowane i troche odparowane pomidory. Troche bazylii, czosnku, pare czarnych oliwek (z pestkami!) posiekanych i voila. Pycha :)
      • sid.leniwiec Re: najpiew musisz sam ze soba 07.10.10, 17:56
        Orzechy są zdrowe, ja je podjadam zamiast słodyczy, winogrona to też nic złego.
        Ostatni posiłek można jeść 3-4 godziny przed spaniem, więc jeśli autorka wątku chodzi spać o północy, to spokojnie może zjeść coś lekkiego na kolacje o 20.00.
        Poza tym zgadzam się.
      • kinky_winky Re: najpiew musisz sam ze soba 07.10.10, 18:03
        Dajcie spokoj z tym niejedzeniem po 18, to wyjatkowy debilizm, czy cos zjedzone o 17.59 utuczy Cie mniejniz o 18.01? Kiedys probowalam, jak sie chodzi spac o 1 nocy to mozna do tego czasu umrzec z glodu.
        A platki sniadaniowe platkom sniadaniowym nierowne, ale fakt ze lansowanie ich jako czegos megazdrowego to idiotyzm, to samo sie tyczy jogurtow owocowych.
          • sweet_pink Re: jogurt owocowy to jedna wielka 07.10.10, 22:37
            Nie pułapka tylko syf zwyczajny.
            Najlepszym sposobem na przestawienie się na zdrowe odżywianie jest czytanie składu i kaloryczności każdego produktu, który mamy ochotę kupić....wystarczy tydzień by lista zakupów skróciła się o 50%, bo odkryjemy ile rodzajów produktów okazało się nam całkowicie zbędne.
            Według mnie największą pułapką są wody smakowe, które potrafią mieć więcej kalorii niż sok, a między formami kaloryczność może się różnić o ile dobrze pamiętam nawet kilkukrotnie.
        • lili-2008 Re: najpiew musisz sam ze soba 07.10.10, 22:33
          Może się od zjedzenia po 18 nie utyje, ale zauważyłam, że jak zjem coś ok. 20-21 to rano wstaję cięższa i gorzej się czuję (psychicznie). Gdy ostatni raz zjem ok. 18 wstaję lekka jak ptaszek i na wadze też jest mniej.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka