dziecko bez ojca

IP: *.ath.forthnet.gr 31.03.04, 16:08
Co sadzicie o pomysle zachodzenia w ciaze kobiety, ktora nie ma faceta, ale
ma juz 36 lat, uznala, ze skoro nie ma faceta i zadnych widokow na
znaleznienie odpowiedniego kandydata na meza, to przynajmniej pojdzie z kims
do lozka w celu zajscia w ciaze i urodzi sobie dziecko - chocby i z probowki.
I sama je wychowa, po prsotu ona chce miec dziecko, przynajmniej dziecko, nie
chce byc sama jak palec za n lat, kiedy bedzie juz na cokolwiek za pozno. Co
o tym sadzicie?
    • Gość: Kasia Re: dziecko bez ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 16:15
      Wszystko zależy od tego czy jest to osoba typu egoistka czy też nie. Jeśli typ
      egoistka to lepiej jej ten pomysł wybić z głowy. Nie ma nic gorszego niż
      mamusia chowająca dziecko tylko dla siebie, uwazająca je za własność. Bo cel w
      postaci zapewnienia sobie towarzystwa na starość niestety raczej potwierdza
      obawy, że właśnie z typem totalnej egoistki mamy do czynienia.
    • Gość: Lena Re: dziecko bez ojca IP: 80.48.96.* 31.03.04, 20:09
      A ja myślę, że ma do tego prawo takie samo jak kobieta w wolnym związku, która
      decyduje sie na dziecko. A nawet tak samo jak kobieta w małżeństwie. O kobiecie
      w związku małżeńskim pisać nie muszę bo to naturalne /dla prawie wszystkich/,
      że kobieta wcześniej czy później chce mieć dziecko. A kobieta w wolnym
      związku ? I tu może nastąpić dyskusja czy małżeństwo zapewnia trwałość związku
      czy też nie ... dlaczego ludzie nie biorą ślubu a decydują się na dziecko ...
      Samotna kobieta z dzieckiem /z ojca nn/ to moim zdaniem "czysta" sytuacja.
      Myślę, że w kobiecie wygrywa instynkt macierzyński, jakiś atawizm a nie chęć
      posiadania kogoś na stare lata. Zwykle kobieta taka jest dość dobrze sytuowana,
      ma ustabilizowaną pozycję zawodową, może bliską rodzinę /np. matkę/ na pomoc
      któej może liczyć, nie spotkała w życiu mężczyzny z którym chciałaby lub
      potrafiła spędzić życie a traci w tym życiu napęd. Można dyskutować czy ma
      prawo do "egoistycznej" postawy i wychowywaniu dziecka w rodzinie w pewnien
      sposób "upośledzonej" już z góry ale o wielu rodzinach pełnych można by
      dyskutować czy mają egoistyczne /czasem bezmyślne/ prawo do posiadania dzieci
      jeśli obiektywnie stwierdzając na rodziców się nie nadają. Nikt żadnemu dziecku
      nie zagwarantuje dobrej rodziny oraz odpowiedznich i odpowiedzialnych rodziców.
      Nikt nie zagwarantuje dziecku bycia w pełnej choćby i niezbyt dobrej rodzinie.
      Na świecie jest wystarczająco dużo dzieci niechcianych które jeszcze się nie
      urodziły a już są pokrzywdzone by zastanawiać się czy osoba która dziecko chce
      miała prawo do jego posiadania. Moim zdaniem ma prawo.
    • Gość: Triss Merigold Re: dziecko bez ojca IP: *.acn.waw.pl 31.03.04, 20:17
      Mam znajomą w wieku 35 lat, która również stoi przed takim dylematem. Dobrze
      opisała sytuację Lena, mogę tylko dodać, że jestem w stanie taką kobietę
      zrozumieć. Z dwojga złego dużo lepiej zdecydować się na samotne - być może
      tylko początkowo - macierzyństwo niż wiązać trwale z przypadkowym bądź
      nieodpowiednim facetem tylko dlatego, że biologicznie jest ojcem. Taki "tatuś"
      może przynieść więcej szkody niż pożytku wychowawczego.
      Jeśli kobieta ma oparcie w rodzinie, chce i potrafi uzupełnić obecność
      mężczyzny w życiu dziecka poprzez kontakt np. ze swoimi braćmi, kuzynami,
      wujami, dziadkiem, kolegami, to nie widzę w tej decyzji nic nagannego.
      Ostatecznie lepiej być świadomie od początku samotną matką niż po paru latach
      przechodzić koszmar rozwodu, wyskoki ojca dziecka czy wykłócać się bo wizje
      wychowawcze są rozbieżne.
    • anulex a co na to ojciec? 31.03.04, 22:16
      Jesli kobieta pragnie dziecka, uwaza, ze bedzie dobra matka (i rzeczywiscie ma
      ku temu predyspozycje), to jej postepowanie wzgledem dziecka nie wydaje mi sie
      niemoralne. Gdybym miala do wyboru: urodzic sie i miec tylko mame (ktora by
      mnie kochala i bylaby dobra mama), miec rodzicow, ktorzy sie nie kochaja lub w
      ogole sie nie urodzic, wybralabym to pierwsze.

      Tylko co z dawca plemnika? Jesli nasienie pochodzi z banku spermy lub facet sie
      godzi na taki uklad - ok. Gorzej, jesli kobieta zachodzi w ciaze dzieki
      podstepowi.
    • a.polonia Re: dziecko bez ojca 31.03.04, 22:54
      Moim zdaniem to tylko i wylacznie jej sprawa, tej kobiety. Trudno mi sie wczuc
      w sytuacje kogos, kto bardzo pragnie miec dziecko (to uczucie jest mi zupelnie
      obce :)) i nie moze go miec (nie ma z kim), dlatego mysle, ze ciezko jest taka
      sytuacje skomentowac. Jednak jesli ktos sie czuje na silach samotnie wychowywac
      dziecko, to czemu nie?
      Pozdrawiam
      Pola
      • purhed [...] 31.03.04, 22:56
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: nebbia Re: dziecko bez ojca IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.04.04, 00:08
      jestem jak najbardziej za. nie widzę w tym nic złego.
    • Gość: Manaslu Re: dziecko bez ojca IP: 62.233.185.* 01.04.04, 02:28
      Miłość macierzyńska nie ma sobie równej;każda matka to wie.Wie też,że trudno to
      opisać.Ja sama jestem samotną matką z niezamierzonego wyboru,że się tak
      wyrażę,ale nigdy tego nie żałowałam.Moja córka ma już 23lata i jest dobrym i
      przyzwoitym człowiekiem z zasadami.Mam w tym swój niemały /jak mi często
      powtarza / udział,z czego jestem bardzo dumna.Żyłyśmy bardzo skromnie,ale
      jednego nigdy nie brakowało i nie brakuje:miłości,a ta nigdy nie jest
      egoistyczna.Świat,mimo wszystko,jest piękny i warto go pokazać swojemu
      dziecku.Z serdecznymi pozdrowieniami dla reni...
      • Gość: renia Re: dziecko bez ojca IP: *.ath.forthnet.gr 01.04.04, 08:38
        Bardzo dziekuje za pozdrowienia... I nawzajem.

        Otoz mam kolezanke w sytuacji, ktora wyzej opisalam, Jest niemal zdesperowana,
        chce miec dziecko, nie wiem czy zrobi to co napisalam, ale. W rozmowie z nia
        wrecz namawialam ja do tego, zeby wlasnie w koncu zaszla w ciaze, bo ona ma
        ovbawy ja sobie da rade finansowo i w ogole, wiec ja ja uspokajalam, ze na
        pewno da sobie rade, nie ona jedna bedzie samotna matka. NAtomiast pozniej
        pogadalam z inna kolezanka, ktora jest przeciwna takiemu pomyslowii, uwaza, ze
        to egoizm w stosunku do dziecka, z gory skazywac je na brak ojca. Jej siostra
        jest panna z dzieckiem (nie z wyboru, tylko raczej z wpadki) i ona obserwujac
        to dziecko widi, jak bardzo brakuje mu ojca, jakie ma kompleksy z tego powodu,
        ze nie ma ojca, ze go w ogole nie zna. Inaczej jest, jesli rodzice sie
        rozwioda, czy jedno z rodzicow umrze, to sa sytuacje losowe, na ktore nie mamy
        wplywu i trzeba je akceptowac, jednak z gory przekreslanie dziecku szansy na
        to, ze bedzie mialo kochajacego ojca ona uwaza za skrajny egoizm. Trudno bylo
        mi sie z nia nie zgodzic. Nie jest bowiem zbyt mocnym argumentem to, ze wiele
        matek samotnie wychowuje dzieci i te dzieci wyrastaja na wspanialych ludzi.
        Rowniez to, ze lepiej miec kochajaca matke niz dwoje klocacych sie rodzicow.
        Pewnie, ze lepiej, ale najlepiej jest miec dwoje kochajacych siebie i dziecko
        rodzicow i takie warunki powinnismy starac sie stwarzac naszym dzieciom.
        Zabieranie dziecku szansy na kochajacego dobrego ojca jest okaleczaniem go od
        samego poczatku, a nikt nie moze uwazac, ze dziecko mu sie nalezy jak wyplata
        za prace. Dziecko to jest dar i moze po prostu niektorzy nie powinni miec
        dzieci. to argumentacja mojej kolezanki, ktora przyznam, zbila mnie z trapu.
        Dlatego zadalam Wam to pytanie. Ktos napisal, ze jesli nie kieuje sie taka
        kobieta egoizmem to ok niech zachodzi w ciaze. A czym mozna sie kierowac
        decydujac sie na dziecko tylko dlatego, ze zegar biologiczny juz dawno wystukal
        dwunasta, a perspektywy na ulozenie sobie zycia zgodnie z marzeniami coraz
        czarniejsze. czy altruizmem jest rodzenie dziecka dlatego, ze nie chce sie byc
        zupelnie samotna? Chodzi o to, ze moze mimo milosci matki, to dziecko bedzie
        cale zycie dotkliwie odzczuwalo te pusta czarna dziure w swoim zyciorysie,
        ktora nazywa sie ojciec i ze moze lepiej nie miec dziecka, niz ryzykowac, ze
        zgotuje mu sie taki los.
        • Gość: Kasia Re: dziecko bez ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 12:15
          Tak sobie czytam Twój tekst i inne wypowiedzi i możliwe, że to ja jestem
          spaczona, bo wokół mam takie mamusie, które kochają za bardzo i zamykają
          dzieciątko w klatce. Nadal jednak uważam, że sytuacja jest naprawdę bardzo
          trudna, wymaga ogromnego wyczucia. Akurat nie pomyślałam o tym co piszesz, o
          poczuciu bycia gorszym z powodu braku ojca. Z tym się po prostu nie spotkałam.
          Natomiast spotkałam w swoim życiu sporo dzieci (już dorosłych), które miały
          mamusie nadopiekuńcze, chcące mieć dziecko na zawsze przy sobie. Były to
          właśnie osoby z domów, gdzie z jakiś powodów zabrakło ojca. To są po prostu
          kaleki życiowe, którym naprawdę trudno stworzyć normalną rodzinę. Oczywiście,
          że jest na pewno wiele takich mam jak Manaslu, która mimo braku tej drugiej
          połówki potrafiła stworzyć córce prawdziwy dom i wychować ją na porządnego
          człowieka.
      • Gość: renia i eszcze jedno zdanie IP: *.ath.forthnet.gr 01.04.04, 08:42
        Piszesz

        > Miłość macierzyńska nie ma sobie równej;każda matka to wie

        Otoz ja sie z tym nie zgadzam. Milosc ojcowska jest calkowicie rowna (jesli
        mozna tak powiedziec) milosci macierzynskiej. Uwazam, ze moj maz ani o gram
        mniej czy gorzej nie kocha naszego dziecka. Moze nie jest tak u wszystkich
        ojcow, ale akurat moje diecko ma wspanialego ojca i pozbawienie jej tego, co
        daje jej ojciec byloby dla niej tragedia, a gdyby tego nigdy nie poznala, to
        bylaby o wiele ubozsza emocjonalnie. Co do tego nie mam watpliwosci, wiec
        niestety Twoja teze musze uznac za bardzo niespraweidliwa wobec wielu
        wspanialych ojcow, ktorzy chodza po tym swiecie.

        Pozdrawiam :)
    • julla Re: dziecko bez ojca 01.04.04, 08:27
      Myślę, że kobieta pragnąca zrealizować się w macierzyństwie i jednocześnie
      czująca "zegar biologiczny" ma prawo do takiego posunięcia, ale brak ojca może
      być poważnym problemem dla dziecka- i to jest wielki minus tej sytuacji
      i jednak należy brać go pod uwagę i nie trywializować tego.
      W moim przypadku ojciec zawsze był dla mnie ważny, był autorytetem i "podporą",
      a z mamą relacje miałam zawsze bardzo skomplikowane, trudne i chłodne a to z
      przyczyny zbyt wielkich różnic charakteru i braku tolerancji na siebie nawzajem.
      Gdybym jej decycją była zdana w życiu tylko na nią- na pewno byłaby to wielka
      krzywda dla mnie. No ale to mój, pojedynczy przypadek, może być również
      zupełnie inaczej...
      • liloom sama nie wiem... 01.04.04, 08:51
        Pomysl sam w sobie jest beznadziejny, ale tylko z pozoru. Renia, gdyby bylo
        tak, ze malzenstwo lub posiadanie faceta rozwiazuje wszystkie problemy to
        pierwsza bym krzyczala do tej kobiety by sie opamietala. Tylko ze zycie nie
        jest idealne.
        Znam wiele "par", ktore unieszczesliwiaja dzieci tak, ze lepiej byloby zeby
        dziecko/dzieci nie mialy albo tatusia albo mamusi. A co powiesz o dzieciach
        rozwodnikow gdzie ojciec poszedl w sina dal i kompletnie sie dzieckiem nie
        interesuje (sama jestem takim dzieckiem, wiec moze dlatego podchodze z takim
        luzem). Oczywiscie, ze nie nalezy zabierac dziecku tatusia "z gory". Pamietasz
        dyskusje o adoptowaniu dzieci przez pary homo? Ja z jednej strony jestem za
        wzorcowa rodzina, a z drugiej uwazam, ze dziecko tylko z jedna strona tez moze
        byc szczesliwe.
        Egoizm jest moze obrzydliwy, ale ile osob tak robi i po prostu nie przyznaje
        sie do tego. Ile osob pozostaje w beznadziejnym zwiazku tylko po to by dziecko
        mialo tego drugiego rodzica. Ale czy to ma sens? Sama widzisz, ze tak naprawde
        to nigdy nie wiadomo co jest dobre a co zle, bo moze okazac sie dokladnie
        odwrotnie jak obejrzysz sobie cos troche dokladniej.
        W jej egoizmie tak naprawde jest uczciwosc. Czy wolalabys aby poznala kogos,
        urodzila dziecko i potem ci powiedziala "rozstalismy sie nie pasowalismy do
        siebie" - wiedzac z gory, ze choszi tylko o dziecko?
        Zreszta w ciaze na zawolanie jest zajsc nieco trudno.
        Napisz co bylo potem, ok?
Pełna wersja