Miłość - może narodzić się z czasem?

03.10.10, 21:38
Czy miał/a ktoś/któraś z Was tak, że na początku znajomości ta druga osoba bardzo Wam się podobała jako osoba, jednak były pewne rzeczy - w wyglądzie czy zachowaniu - które przeszkadzały Wam trochę? Jednak czy było tak u Was na początku ale później z upływem czasu przekonywaliści/łyście sie, przyzwyczajaliście/łyście się - i związek rozkwitał, zaakceptowaliście to, przestało Wam to przeszkadzać i narodziła się pełna, dojrzała Miłość?
Czy warto dawać szansę nieideałom Waszej wyobraźni (mimo że czujecie że to TA osoba)?
    • soulshunter Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 21:42
      Tak, mozna i warto.
    • hermina1984 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 21:44
      zawsze tak mam :) z wyjątkiem jednego przypadku (który wcale się dobrze nie skończył)
      Jestem za bardzo ostrożna i nieufna,żeby zakochać się od razu w osobie której w ogóle nie znam,potrzebuję na to baaaardzo dużo czasu.
    • lolcia-olcia Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 21:47
      Pewnie, że można i warto:)
    • qw994 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 21:52
      Ja raczej bym w coś takiego nie weszła, bo po pierwsze fajnie jest być zakochanym i nie wyobrażam sobie innego początku związku, pod drugie - co, jeśli ta miłość jednak z czasem nie nadejdzie, po trzecie - uważam, że jest to nieuczciwe wobec drugiej osoby.
      • hermina1984 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 21:54
        uważam, że jest to nieuczciwe w
        > obec drugiej osoby.


        a co jeśli ktoś się po prostu bardzo powoli i ostrożnie angażuje?
        • soulshunter Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 21:56
          albo ktoregos dnia baaaaahhhhhh i widzisz to czego nie widzialas do tej pory :)
        • qw994 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:00
          Nie potrafię sobie tego wyobrazić, bo ja mam inaczej. Nie wiem, czy byłabym w stanie wytrzymać długo z osobą, która się powoli i ostrożnie angażuje, a ja w tym czasie już jestem zaangażowana i się męczę.
      • lolcia-olcia Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:01
        Kto nie ryzykuje ten nie ma.
        • qw994 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:05
          Zgadza się, tyle że ryzyko miewa czasami wysoką cenę.
          • lolcia-olcia Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:10
            Ja uważam, że warto zaryzykować druga okazja może się nie przydarzyć ... ale każdy robi to co uważa za słuszne.
            • qw994 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:13
              Zaryzykować w ramach zdrowego rozsądku - tak. Ale czekać na przykład pół roku, aż ktoś się zdecyduje, a może i nie zdecyduje, to ja bardzo dziękuję.
    • menk.a Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 21:59
      Ten 1 cm nadal uwiera?:>
      • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 07:46
        menk.a napisała:

        > Ten 1 cm nadal uwiera?:>

        Hej menk.a ! :->
        Właśnie wyobraź sobie moja droga, że to, po ostatnich spotkaniach... właśnie przestaje mi przeszkadzać (co mnie zaskoczyło hehe).:) (Stąd między innymi moje pytanie).
        • menk.a Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 08:44
          Więc chyba nie masz już wątpliwości, co? Panie kolego, miłość zwykle rodzi się z czasem. uderzenia pioruna, jakkolwiek przyjemne i wielce oczekiwane (nawet bardzo, bardzo), czasem zamazują obraz człowieka. A przy tym powolnym jest czas, by się komuś spokojnie przyjrzeć i zbudować trwałe fundamenty. Ale to chyba prawda powszechnie znana.:P
          • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 13:09
            menk.a napisała:

            > Więc chyba nie masz już wątpliwości, co?

            Odnośnie wzrostu nie.
            Odnośnie reszty wyglądu fizycznego (brak smukłej, subtelnej kobiecej budowy) wciąż jednak mam. Akceptuję Jej wygląd, jednak jej sylwetka odbiega od ideału kobiety w mojej głowie. I stąd moje pytanie - czy takie wątpliwości zdarzają się. Czy konfrontowanie z ideałem nie powinno przebiegać tak surowo?

            > Panie kolego, miłość zwykle rodzi się
            > z czasem. uderzenia pioruna, jakkolwiek przyjemne i wielce oczekiwane (nawet b
            > ardzo, bardzo), czasem zamazują obraz człowieka. A przy tym powolnym jest czas,
            > by się komuś spokojnie przyjrzeć i zbudować trwałe fundamenty. Ale to chyba pr
            > awda powszechnie znana.:P




            • menk.a Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 13:14
              A może kiedy jutro rano otworzysz oko pomyśl sobie: ideałów nie ma. Od razu będzie ci łatwiej.;)
            • thelma.3333 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 18:10
              a to mi się podejrzane wydaje;
              akceptuje ale w sumie to podoba mi się inny typ?
              czy jak ?
              na czym niby ta akceptacja polega? 'no dobra, niech będzie' ?
              moim zdaniem albo ktoś nam się podoba, albo nie;
              jak mam wątpliwości , to znak, ze z tym podobaniem się kiepsko;
              przynajmniej takie jest moje zdanie w tej materii
              • menk.a Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 18:15
                A może chodzi o to, że się podoba, natomiast zauważa się jakieś drobne niedostatki?
                Janowy coś zbyt idealistycznie na to patrzy. Uśmiechnęłam się aż, kiedy przeczytałam wahanie dotyczące porównywania kogoś do jakichś ideałów. :D
      • kombinerki.pinocheta Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 07:56
        1 cm do sredniej europejskiej ? to chyba mozna technika nadrobic, co o tym sadzisz Menka?
        • menk.a Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 08:24
          kombinerki.pinocheta napisał:

          > 1 cm do sredniej europejskiej ? to chyba mozna technika nadrobic, co o tym sadz
          > isz Menka?
          >

          Nie mam pojęcia, ale nie o to pytałam janowego.:P
    • jan_hus_na_stosie Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:10
      taka miłość jest najfajniejsza :)
    • zetka50 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:18
      U mnie tak było. Najpierw się znaliśmy i nic a później coś zaiskrzyło no i dziś rocznica zapoznania:)
      • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 10:28
        zetka50 napisał:

        > U mnie tak było. Najpierw się znaliśmy i nic a później coś zaiskrzyło no i dziś
        > rocznica zapoznania:)

        Ale czemu nic nie było?
    • nangaparbat3 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 03.10.10, 22:46
      Ideałów nie ma - jeśli chcesz byc z rzeczywisty człowiekiem, nie ma innej możliwości.
      NAjciekawsze, że kiedy już się naprawdę mocno kocha, to co z początku było wadą może rozczulac i zachwycac .
      • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 07:47
        nangaparbat3 napisała:

        > Ideałów nie ma - jeśli chcesz byc z rzeczywisty człowiekiem, nie ma innej możli
        > wości.

        No właśnie chodzi mi o te ideały.

        > NAjciekawsze, że kiedy już się naprawdę mocno kocha, to co z początku było wadą
        > może rozczulac i zachwycac .

        Właśnie o to mi się rozchodzi.:->
    • izabelllla24 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 07:15
      Jesteś niedojrzały jeszcze, skoro zadajesz takie pytanie. czy można kogoś kochać, skoro ma wady? A ty nie masz? Każdy je ma. Czasem ludzie są zbyt idealistyczni, nie dają szansy miłości a potem miłość im nie daje szansy.
      • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 07:51
        izabelllla24 napisała:

        > Jesteś niedojrzały jeszcze, skoro zadajesz takie pytanie.

        Wiem, dojrzałość polega na świadomości własnej niedojrzałości.:->
        A na poważnie: nie jestem jeszcze biegły i superdojrzały, doświadczony w kwestiach damsko-męskich, stąd moje pytanie.
        Jak człowiek ma pewne wątpliwości, myśli w głowie - to chętnie szuka opinii innych (mądrych) ludzi. :->

        > czy można kogoś kocha
        > ć, skoro ma wady? A ty nie masz? Każdy je ma.

        Oczywiście, że mam.:]

        > Czasem ludzie są zbyt idealistycz
        > ni, nie dają szansy miłości a potem miłość im nie daje szansy.

        Dlatego moje pytanie. Nie dać szansy miłości, mimo pewnych wad i niedociągnięć - podczas gdy czujesz że ogólnie to ta Twoja druga połówka? No człowiek nie darowałby sobie tego... ;]
    • nothing.at.all Kto to forum z kolei? 04.10.10, 08:24
      Jan-owy - pisałes na psychologi, na forum mężczyzna i tutaj;). Gdzie jeszcze znajdę Twóją wątek? Za mało otrzymałes tam sensowynych odpowiedzi?

      Naprawdę można po czasie się zakochac, przekonać i być szczęśliwym. Nie trzeba czekać na ideał wyobrażni. A wzrost (niższa partnerka o 1-2cm) to nie dramat:).
      Zacznij się w końcu cieszyć i czerpać z tej powoli rodzącej się miłości:). Powodzenia!
    • a_nonima Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 08:27
      Może, może i często bywa to miłość dojrzała i prawdziwa.
      • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 10:27
        a_nonima napisała:

        > Może, może i często bywa to miłość dojrzała i prawdziwa.

        A czemu tak uważasz?
    • oto_ona_1 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 09:25
      Wystarczy jeśli druga osoba intryguje, przyciąga, prowokuje czymś. Jedne rzeczy się podobają inne przeszkadzają jednak suma sumarum osoba nas intryguje i chce się z nią przebywać, poznać i wtedy zaczyna się cała zabawa...
    • maitresse.d.un.francais co za głupie pytanie 04.10.10, 17:02
      Czy warto dawać szansę nieideałom Waszej wyobraźni

      wszystkie moje miłości (wszystkie nieodwzajemnione) były NIEIDEAŁAMI mojej wyobraźni
      • jan_owy Re: co za głupie pytanie 04.10.10, 18:04
        maitresse.d.un.francais napisała:

        >
        > wszystkie moje miłości (wszystkie nieodwzajemnione) były NIEIDEAŁAMI mojej wyob
        > raźni

        A to akurat przykre, ze były nieodwzajemnione. Przykro mi z tego powodu. Może w końcu się uda!:)
        • atra1 Re: co za głupie pytanie 04.10.10, 20:04
          hy? 'może się uda?'

          błożesztymój, mam niejasne wrażenie, że kolega tak się zafiksował na tym "ideale", co gorsza związanym z wyglądem, że to dziewczę nieszczęsne może na tym solidnie stracić. Bo niech pójdzie ciut za daleko, jakieś seksy, nie daj boziu dzieci, nie daj boziu rozstępy, pryszcze, nie wiem co jeszcze, a panna pójdzie w odstawkę, bo jest fuj i brzydka i nieidealna.

          Spieniłam się trochę, nie ukrywam, bo miałam taką gwiazdę w towarzystwie, tylko płci żeńskiej, dla której każdy facet miał coś fuj, no bo nieidealny był. Co z tego, że całkiem przystojny, fajny kumpel, co z tego, ze chemia ze strony obojga, może nie kipi, ale powoli pyrka, bo widać, ale on PRZECIEŻ ma początek łysiny, krzywe zęby, 2 cm wzrostu a dużo/mało/niepotrzebne skeślić, o fu, a pfe. Każdego się czepiała, bo czekała na swojego księcia z bajeczki, wymuskany twór telewizyjnej papki i photoshopa.

          Chłopie, daj babce spokój, lepiej ona na tym wyjdzie. Tym bardziej, że jeżeli w jej wyglądzie jest coś, co aż tak analizujesz, po pińcet wątków na forach, to kiedyś, przy jakiejś okazji to wyjdzie i zacznie Ci znowu przeszkadzać. Daj jej spokój, trafi na faceta, który nawet nie zwróci na to uwagi.
    • annataylor Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 17:56
      mialam tak raz i na tym jednym razie sie spalilam
    • sid.leniwiec Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 18:15
      Ja myślę, że takie zakochanie po czasie ma duże szanse być dojrzalsze i trwalsze od "poznałam faceta i się zakochałam".
    • nangaparbat3 Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 20:37
      Czy sądzisz, że dostrzeganie wad stoi w sprzeczności z iskierkami i zakochaniem? Dla mnie nie :)
    • lusseiana Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 04.10.10, 23:55
      Ja tak miałam. Na początku było kumpelstwo - otwarcie faceta uprzedziłam, że z mojej strony nie ma co liczyć na więcej, bo pewnych rzeczy u niego nie zaakceptuję (nie chodziło mi o względy fizyczne, jak u ciebie, tylko o pewne nawyki i zachowania). Gdy zmienił je, by dostosować się do moich wymogów, powoli zaczęło iskrzyć. Bez wielkich i spektakularnych fajerwerków, ale i tak urodziło się z tego głębokie i poważne uczucie. Na tyle poważne, że razem jesteśmy ponad dwa lata i planujemy kolejne.

      Oczywiście to jest tylko moje osobiste doświadczenie - gdybym go nie akceptowała całościowo, albo nie potrafiłabym zaakceptować jego fizyczności, to nie pisałabym się na coś takiego. Nie wyobrażam sobie związku z osobą, którą się brzydzę. Nierealne jak dla mnie i bardzo nie fair w stosunku do tej drugiej osoby - ja nie chciałabym być wpędzana w kompleksy przez ukochaną osobę, tylko dlatego, że nie mam wzrostu modelki, hollywodzkiego uśmiechu i nóg do nieba, więc sama w kompleksy też nie będę go wpędzać. W imię zasady "nie rób drugiemu, co tobie niemiłe".

      Jeśli nie potrafisz zaakceptować jej wzrostu, albo innych szczegółów budowy - odpuść jej. Nie urośnie, ani nie skurczy się dla ciebie. Nie wymagaj by przeszła na dietę, albo zrobiła sobie operacje plastyczne, bo to nie w porządku i z miłością nie ma nic wspólnego. Niech znajdzie sobie faceta, który będzie ją uwielbiał taką , jaka jest, a ty szukaj kogoś, kto będzie cię pociągał fizycznie, bo bez tego miłość się nie narodzi nigdy, a tylko się ze sobą umęczycie.
      • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 00:45
        Jeśli nie potrafisz zaakceptować jej wzrostu,

        Już to zaakceptowałem.

        albo innych szczegółów budowy - odpuść jej. Nie urośnie, ani nie skurczy się dla ciebie. Nie wymagaj by przeszła na dietę, albo zrobiła sobie operacje plastyczne, bo to nie w porządku i z miłością nie ma nic wspólnego. Niech znajdzie sobie faceta, który będzie ją uwielbiał taką , jaka jest, a ty szukaj kogoś, kto będzie cię pociągał fizycznie, bo bez tego miłość się nie narodzi nigdy, a tylko się ze sobą umęczycie.

        Odpuścić Jej? To już po ptokach. Bo z mojej strony (z Jej też) sprawy uczuciowe zaszły za daleko by rezygnować. Mianowicie uważam ją za swoją drugą połówkę...
        Aha, i pociąga mnie całościowo seksualnie- w tym fizycznie, mimo pewnych niedociągnięć, wad w budowie. Ma cechy fizyczne które mnie pociągają mocno, ale są i takie (właściwie jedna) które trochę mi się nie podobają (i tutaj wchodzi kwestia zaakceptowania).
        I nie chodzi tutaj o obrzydzenie! Też nie mógłbym być z osobą która mnie napawa obrzydzeniem.

        Po prostu chciałem wiedzieć czy ktoś miał podobnie i czy ktoś wie o czym piszę.:)
        • nothing.at.all To koniec rozważań? 05.10.10, 08:14
          To znaczy, że jest to koniec rozważań?Nie będziesz doszukiwał się, dopytywał i myślał nad akceptacją, a cieszył się z nią?
          Ufff... w końcu:)
          • jan_owy Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 10:21
            nothing.at.all napisała:

            > To znaczy, że jest to koniec rozważań?Nie będziesz doszukiwał się, dopytywał i
            > myślał nad akceptacją, a cieszył się z nią?
            > Ufff... w końcu:)

            No nothing, myślę że jest to kwestia czasu i przebywania z Nią - bo jeszcze pojawiają się myśli o akceptacji, dziwne myśli.
            To jest specyficzne doświadczenie, może ja tak mam, że potrafię się zakochać w kimś kto ma pewny wady które teoretycznie mi przeszkadzają - ale z czasem akceptuję je i kocham całą osobę. W każdym bądź razie jestem optymistą. A Tobie dziękuję za śledzenie mojej sytuacji.:]

            Widzisz jak było z tym wzrostem - strasznie mi to przeszkadzało, a po paru spotkaniach z Nią i po pewnym czasie zaakceptowałem to i teraz podoba mi się to, że jest tak wysoka.:->

            • menk.a Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 10:29
              A czym ta dziewczyna się wyróżnia, że cię to gnębi? Co za defekt fizyczny? Serio pytam.
              • jan_owy Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 11:19
                menk.a napisała:

                > A czym ta dziewczyna się wyróżnia, że cię to gnębi? Co za defekt fizyczny? Seri
                > o pytam.

                No skoro serio, to pytam: mocna budowa ciała, przy kości.
                • menk.a Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 11:23
                  jan_owy napisał:

                  > menk.a napisała:
                  >
                  > > A czym ta dziewczyna się wyróżnia, że cię to gnębi? Co za defekt fizyczny
                  > ? Seri
                  > > o pytam.
                  >
                  > No skoro serio, to pytam: mocna budowa ciała, przy kości.

                  No to czemu ty się zadajesz z takim wielkim babsztylem, pytam cie drobiazgu??

                  A poważnie... spodziewałam się nie wiem... rozstępów, celullitu, nierównych piersi, wystającej kości biodrowej albo pieprzyka pod łopatką, ale nie tego, co widać na pierwszy rzut oka.
            • nothing.at.all Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 10:48
              A to ja sądziłam, że o ten wzrost chodzi cały czas;). CO tym razem?
              • jan_owy Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 11:19
                nothing.at.all napisała:

                > A to ja sądziłam, że o ten wzrost chodzi cały czas;). CO tym razem?

                O mocną budowę ciała i tuszy trochę.
                • menk.a Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 11:24
                  jan_owy napisał:

                  > nothing.at.all napisała:
                  >
                  > > A to ja sądziłam, że o ten wzrost chodzi cały czas;). CO tym razem?
                  >
                  > O mocną budowę ciała i tuszy trochę.

                  Tusze to na hakach w masarniach wiszą albo w drukarki pakują.:P

                  Janienowy... nie mogę wyjść z podziwu.
                • nothing.at.all Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 12:35
                  I boli Cię, że jest silniejsza od Ciebie:). Żarcik.

                  Jak Cię pociąga fizycznie to nie rozważałabym tyle:).
                  • jan_owy Re: To koniec rozważań? 05.10.10, 13:42
                    nothing.at.all napisała:

                    > I boli Cię, że jest silniejsza od Ciebie:). Żarcik.
                    >
                    > Jak Cię pociąga fizycznie to nie rozważałabym tyle:).

                    Pociąga mnie ogólnie, całościowo w tym fizycznie, pomimo pewnych niedociągnięć w urodzie.
    • gr.een nie 05.10.10, 00:06
      lęk o włąne pieniądze może być większy niż o kobietę
    • zloty.strzal Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 07:56
      To chyba zawsze tak jest.
      • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 10:22
        zloty.strzal napisała:

        > To chyba zawsze tak jest.

        A czy możesz rozwiną wypowiedź? :]
        • po_primo_balerina Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 11:35
          Bez dwóch zdać można się zakochać z czasem. Lubego znam od 11 lat i kiedyś bym sobie prędzej dała rękę odciąć niż była z nim ;P A teraz? Od 3 lat jestem w niego wpatrzona jak w obrazek, planujemy wspólną przyszłość i za nic w świecie nie zamieniłabym go na nikogo innego! P.S. a nie jest ideałem :)
          • jan_owy Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 13:39
            po_primo_balerina napisała:

            > Bez dwóch zdać można się zakochać z czasem. Lubego znam od 11 lat i kiedyś bym
            > sobie prędzej dała rękę odciąć niż była z nim ;P A teraz? Od 3 lat jestem w nie
            > go wpatrzona jak w obrazek, planujemy wspólną przyszłość i za nic w świecie nie
            > zamieniłabym go na nikogo innego! P.S. a nie jest ideałem :)


            No i właśnie o takie przykłady mi chodzi. Że ktoś z czasem zakochuje się, przekonuje się do danej osoby, rzeczy które przeszkadzały mu na początku w jakiś sposób wobec dojrzałego rodzącego się uczucia zanikły - i związek jest i jest udany i szczęśliwy.

            A co do mnie, to ja tak mam, że z czasem potrafię zaakceptować pewne rzeczy które mi przeszkadzały na początku. Oczywiście wzbudza to trochę myśli, wątpliwości - jednak po pewnym czasie rodzi się Miłość. Tak chociażby miałem ze swoją eks - też bardzo przeszkadzały mi w Jej wyglądzie pewne rzeczy (w sylwetce) które, byłem pewien, że nie przejdą, że nie zaakceptuję tego. Jednak z czasem, te rzeczy przestały mi przeszkadzać, w ogóle przestałem zwracać na to uwagę. I wiem, że posiadam taką zdolność akceptacji w tej kwestii, z biegiem czasu i wobec rodzącego się uczucia.
            I byłem ciekaw czy też ktoś tak ma. :)
        • zloty.strzal Re: Miłość - może narodzić się z czasem? 05.10.10, 13:48
          jan_owy napisał:

          > zloty.strzal napisała:
          >
          > > To chyba zawsze tak jest.
          >
          > A czy możesz rozwiną wypowiedź? :]

          Przecież od pierwszego wejrzenia nie ma miłości, co najwyżej zauroczenie. Najpierw fascynacja seksualna, potem tworzą się więzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja