Zerwałybyście kontakt z własną matką?

18.10.10, 10:01
Pytanie dość kontrowersyjne, ale już wyjaśniam. Moja mama ma 2 dzieci, mnie i mojego brata. Jak mojemu bratu urodziło się dziecko, to następnego dnia moja mama była u niego i gotowała im obiady, bratowej zachciało się pierogów to następnego dnia miała pierogi itp. Na codzień moja mama bratowej nienawidzi - przynajmniej tak twierdzi... Jak ja urodziłam dziecko, moja mama odwiedziła nas po miesiącu. Mieszkamy w tym samym mieście. Tłumaczyła się, że ma katar. Przez miesiąc... Dodam, że jak nie ma na chleb, albo potrzebuje gdzieś jechać to zawsze dzwoni do mnie, bo wie że mój brat jej nie pomoże, kilka razy go prosiła o pomoc albo drobną pożyczkę, to albo twierdził, że nie ma kasy (10 zł np) albo nie ma paliwa itp. Dotychczas mi to nie przeszkadzało, że jestem przez mamę traktowana jak narzędzie: pojedź, przywieź, zawieź, pożycz (z reguły nie oddaje) itp. Ale odkąd urodziłam dziecko i wiem jak ważne jest dla mnie dziecko, przestałam rozumieć i tolerować zachowanie mojej mamy. Moja mama mając urlop potrafi jechać pociągiem + autobusem 60 km do rodziny, a do mnie nie przyjedzie. Jak nie odzywa się z moim bratem i bratową, to chociaż sms wyśle jak tam dzieci. I właśnie, czara goryczy przelała się ostatnio.Były chrzciny mojego synka, mama była, posiedziała i pojechała. Od tej pory, a mija miesiąc, nie zapytała ani razu, w żaden sposób jak mój syn się ma itp. Nic, zero kontaktu. Kupiliśmy jej telefon i zapomniałam jej go dać w dniu chrzcin, ona uważa, że powinnam jej go przywieźć, bo ona pracuje. Ja też pracuję i mam do tego małe dziecko, ale jej to nie interesuje. Do mojego brata potrafi pojechac tramwajem, podejść pod klatkę, poprosić żeby brat sprowadził jej dzieci i wraca z nimi tramwajem do siebie do domu. Ja jak mamie nie przywiozę wnuka, to ona nie przyjedzie na pewno. Rozmawiałam z nią kilkakrotnie, płakałam, mówiłam jak mnie to boli, że mnie opuściła w tak ważnym dla mnie momencie jakim był dla mnie poród i czas po. Nic to nie zmieniło.
Czy uważacie, że mimo to wszystko powinnam do mamy zadzwonić? Pierwsza po raz kolejny wyciągnąć rękę? Boję się tylko jednego, tego ostatecznego zerwania kontaktu z mamą, a wiem że jak ja nie będę dzwonić do niej i jeździć, ona na pewno nie zadzwoni i nie przyjedzie. Co byście zrobiły na moim miejscu?
    • soulshunter Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:08
      > Co byście zrobiły na moim miejscu?

      przypilnowal zeby przepisala na mnie albo mojego synka swoje mieszkanie.
    • alpepe Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:09
      u zwierząt tak jest, że trzymają się w kupie, dopóki młode potrzebują opieki. Młode wyrastają i idą precz. Zrób to samo. Boli, pewnie, ale twoja matka ma prawo kochać jedno dziecko bardziej, a ty masz prawo się odciąć od bólu, który ona ci tym sprawia. Nie potrzebujesz matki, jesteś dorosła, samodzielna, sama jesteś matką. Zerwij z nią kontakt.
    • horpyna4 Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:10
      Nie musisz zrywać kontaktu, wystarczy pokazać, że wcale Ci na tym kontakcie nie zależy.

      Opisana sytuacja jest wręcz modelowa: jedno dziecko ma gdzieś matkę, to ona szuka z nim kontaktu i przymila się, jak może. Drugie dba o matkę, więc matka nie dba o nie. To jest reguła.

      Spróbuj zmienić swoje zachowanie. Jak będzie chciała pożyczki, to odmawiaj i nie tłumacz się. Nie będzie chciała przyjechać, to nie jedź do niej. Chociaż akurat telefon mogłabyś jej podrzucić, skoro to Ty zapomniałaś jej dać, a nie ona zabrać.
      • soulshunter Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:13
        zgadnij kto pozniej bedzi placil za ten telefon, bo mamusi nie styklo na doladowanie zeby do synka zadzwonic i spytac jak tam wnuczek.
      • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:15
        Chociaż akurat telefon mogłabyś jej podrzucić, skoro to Ty zapomniałaś jej dać, a nie ona zabrać.

        Nie dość, że to jej któryś z kolei telefon, który od nas dostaje zawsze zawożony do rąk własnych, nie dosyć że od kilku lat płacę jej rachunki za ten telefon, to jeszcze mam się znowu poniżyć i jej go zawieźć? Serio tak uważasz?
        • princess_yo_yo Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:57
          ale ty sie przeciez ponizasz i nie szanujesz juz bardzo dlugo wiec co to za roznica?
          • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 11:02
            Już teraz jest.....
        • ankh_morkpork Bierz przykład z brata 18.10.10, 11:35
          Nie pożyczaj jej więcej pieniędzy - "niestety nie mam, mamo, nie mogę Ci pożyczyć, muszę dziecku witaminki kupić, ale brat na pewno Ci pomoże". Nie zawoź jej telefonu i przestań płacić za nią jej rachunki za telefon - niech przepisze na siebie numer, jeśli chce go zachować, i sama za niego płaci - "wiesz, mamo, te mleko modyfikowane takie drogie i na tak krótko puszka wystarcza". Przestań być jej "przywieź, wynieś, pozamiataj" - "nie mam czasu, mamo, w pracy mam projekt... dziecko do lekarza... sprawa w urzędzie... ale brat na pewno Ci pomoże". Znajdź do dziecka nianię / sąsiadkę emerytkę / studentkę zaoczną, nie proś matki o opiekę.

          Już ktoś tu Ci napisał: brat matkę olewa, to ona koło niego skacze, Ty jesteś na każde skinienie, to Cię nie szanuje tylko wykorzystuje. Bez fochów i krzyków się odetnij i zachowuj jak brat. Ale konsekwentnie. Zobaczysz za kilka miesięcy, jak sytuacja będzie wyglądać. Tylko nie wymięknij.

          Jeżlei czujesz, ze matka Cię traktuje niesprawiedliwie - odizoluj się. Może nie od razu na 100%, ale zwiększ dystans i nie pozwalaj się wykorzystywać.
          • patronka.slonka Re: Bierz przykład z brata 18.10.10, 11:38
            Matka nie zajmuje się moim dzieckiem, nigdy z nim nie została sama nawet na 5 minut. Dzieckiem opiekuje się moja teściowa, o którą moja mama jest zazdrosna....
    • leptosom Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:20
      po co płaczesz? pierdnij na starą wiedźmę!
    • figgin1 Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:21
      Jakbym czytała historię mojej mamy i babci... Tylko w moim przypadku sytuację niejako równoważy fakt, że ja jestem najukochańszą babci wnuczką.
      • figgin1 Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:22
        Aha, doradzę ci to samo co mojej mamie radzę od lat. Ogranicz kontakty. Nie zrywaj, ale ogranicz. Dzwoń rzadko, odwiedzaj ją z laski i sporadycznie, nie przejmuj się fochami. Wtedy cię doceni.
        • bijatyka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:34
          Dopisuję sie tu.
          • haalszka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 19.10.10, 13:59
            i ja też..
            moja siostra ma ten sam problem co ty. Ja trzymam zdrowy dystans i relacje mam w miare ok. Ona nie umie, nie radzi sobie sama i jest tą złą..

    • wicehrabia.julian Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:21
      patronka.slonka napisała:

      > Rozmawiałam z nią
      > kilkakrotnie, płakałam, mówiłam jak mnie to boli, że mnie opuściła w tak ważnym
      > dla mnie momencie jakim był dla mnie poród i czas po. Nic to nie zmieniło.

      i tyle w tym temacie, po prostu sobie odpuść i traktuj ją tak samo jak ona ciebie, a zobaczysz, że zmieni się prędziutko
    • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:34
      A bo zawsze mi do głowy kładziono, że "matka to matka" i tak sobie dałam na tą głowę nas..ać. Chyba faktycznie muszę się ocknąć.
      Jak tak teraz to czytam, to myślę sobie, kurcze jaka ja głupia i naiwna byłam błagając o jakiekolwiek miłe spojrzenie z jej strony....
      Dobrze, że tutaj napisałam.....
    • wacikowa Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:37
      Nie Ty pierwsza i nie jedyna z takim problemem.
      Ja załatwiłam to jedną rozmową. Powiedziałam wprost co mnie u niej "boli" i powiedziałam,żeby sobie przemyślała i zastanowiła czy ma jedno dziecko czy może dwoje.
      U mnie pomogło. Gdyby nie, nie miałabym skrupułów z zerwaniem kontaktów.
    • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:38
      A co z twoim ojcem? Gdzie on jest?
      • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:42
        Mój ojciec nie żyje od 18 lat. Byłam jego oczkiem w głowie w przeciwieństwie do mojego brata. Do dzisiaj za to pokutuję...
        • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:52
          Albo twoja matka widzi w twoim bracie swojego zmarłego męża, stąd go faworyzuje.
          Zrób tak jak radziła Wacikowa. Powiedz matce jasno, że albo sobie przypomni, że ma dwoje dzieci, ale naprawdę zostanie jej tylko syn.
          Albo sytuacja ulegnie zmianie, albo powinnaś odciąć się od matki jako źródła twojego dyskomfortu psychicznego, wręcz bólu.
          To może być bardzo trudne. Zwłaszcza w świetle tego nieśmiertelnego 'matkę ma sie tylko jedną.' Ale nie masz innego wyjścia. Jesteś dorosła, samodzielna i sama masz dziecko. To ty i twoja rodzina jesteście teraz dla ciebie priorytetem.
        • puszka_pandory1 Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 11:02
          To zupełnie tak jak u mnie. Sytuację rodzinną miałam i dalej mam mocno popie...loną. Mój ojciec związał się z moją mamą, która miała już dziecko, moją przyrodnią siostrę. Ojciec i jego rodzina nigdy nie traktowali jej na równo ze mną, ja zawsze miałam lepiej (to zdanie mojej siostry, ja wtedy tych różnic nie dostrzegałam, ale wierzę jej). Wskutek tego moja mama prawdopodobnie chciała to mojej siostrze wynagrodzić, co na przestrzeni lat doprowadziło do tego, że nasze relacje są chłodne, a bywa, że w moim odczuciu nie ma ich w ogóle. Totalna obojętność. Ale bywa, że żal do matki o to, że nigdy nie była dla mnie matką, nie dała ciepła, nigdy nie przytuliła, nie pocieszyła, nie porozmawiała, a tylko krytykowała jest tak wielki, że mam ochotę eksplodować. Co mnie powstrzymuje? Świadomość, że przez obojga rodziców jestem uważana za niewdzięczną córkę (bo oni dla mnie wszystko, a ja wiecznie niezadowolona), niedojrzałą emocjonalnie (bo wynajduję sobie nieodpowiednich partnerów, ale czy to nie konsekwencja sytuacji domowej w dzieciństwie?) i robiącą głupstwa (patrz: poprzedni nawias). Niestety, muszę z nimi mieszkać (siostra na jej szczęście mieszka daleko od domu). Podsumowując: mój ojciec z wzajemnościa nie cierpi mojej przyrodniej siostry, ja nie lubię się z mamą, a z ojcem też się mocno stosunki popsuły, prawdopodobnie dlatego, że już nie jestem pokorna i-cytuję-"zaczęłam pyskować".

          Sorry, że wtrącam prywatę w czyjś wątek.
          Ale musiałam sobie ulżyć. Dzięki.
          • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 11:06
            Wiesz, o tyle jesteś w "lepszej" sytuacji, że z tego co piszesz "oni dla Ciebie wszystko". U mnie nawet tego nie było, zawsze byłam zdana na siebie, nic nie dostałam, dosłownie nic, ani w dzieciństwie, ani teraz. Ale może to i dobrze, bo ja chociaż nie muszę tego słuchać i nie mam za co być wdzięczna. Wdzięczna moge być tylko mojemu ś.p. ojcu, który za życia tulił mnie i kochał ogromnie, dawał mi dużo miłości, chociaż dzięki temu wiem jak ją okazywac mojemu synowi, inaczej pustka, zimno i nicość.
            • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 11:42
              A czy twoi rodzice byli dobrym małżeństwem? Kochali się i okazywali to sobie codzienie?
              • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:14
                Moi rodzice nie byli dobrym małżeństwem. Ojciec pił, i to był największy problem, ale patrząc uczciwie i z perspektywy czasu uważam, że gdyby matka okazałaby mu więcej uczucia kiedy trzeba a kiedy trzeba więcej stanowczości, to miałby większe szanse wyjścia z nałogu.
                • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:23
                  patronka.slonka napisała:

                  > Moi rodzice nie byli dobrym małżeństwem. Ojciec pił, i to był największy proble
                  > m, ale patrząc uczciwie i

                  z perspektywy czasu uważam, że gdyby matka okazałaby
                  > mu więcej uczucia kiedy trzeba a kiedy trzeba więcej stanowczości, to miałby wi
                  > ększe szanse wyjścia z nałogu.

                  Nie usprawiedliwiaj picia swojego ojca. Nie rób tego. I nie obwiniaj swojej mamy o to, że gdyby mu okazało to czy tamto, to by mu pomogło. Wyjść z nałogu musi sam uzależniony. A razem z nim współuzależnieni członkowie rodziny.
                  To, ze masz problem z relacjami z matką, to nie tylko kwestia samego jej faworyzowania jednego z dzieci. Problem leży dużo głębiej.
                  Nikt z was najwyraźniej nie był szczęśliwy za życia ojca ani po jego śmierci. Może matka była zazdrosna o twoja więź z ojcem, stąd jej traktowanie ciebie i przelanie czułości na syna. Jednocześnie twój ojciec nie mogąc dogadać się z żoną, przelał swoje uczucia na drugą kobietę w domu czyli na córkę, na ciebie. Ty przejęłaś rolę wsparcia dla niego, pocieszycielki, podpory. Szalenie dużo jak na dziecko.
                  • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:30
                    Może matka była zazdrosna o twoja więź z ojcem, stąd jej traktowanie ciebie i przelanie czułości na syna.

                    Menk.a trafiłaś w sedno, na pewno tak było. Tylko co ja byłam temu winna? Nie prosiłam się o jego miłość ani o jej nienawiść...to ona wówczas była dorosła i powinna była to zrozumieć a nie iść po najmniejszej linii oporu i wszystko zrzucić na barki kilkuletniego wówczas dziecka.

                    >>Jednocześnie twój ojciec nie mogąc dogadać się z żoną, przelał swoje uczucia na drugą kobietę w domu czyli na córkę, na ciebie. Ty przejęłaś rolę wsparcia dla niego, pocieszycielki, podpory. Szalenie dużo jak na dziecko. >>

                    O to też się nie prosiłam...Dlatego chyba właśnie do dzisiaj targają mną sprzeczne uczucia, bo nie ogarniam tego....

                    • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:40
                      Absolutnie tak. Nie twoja wina. Twoi rodzice mieli problemy ze swoim małżeństwem, a ich problemy zaburzyły równowagę w waszej rodzinie.
                      :)
                      Spróbuj poczytać na temat rodzin dysfunkcyjnych i toksycznych. Jest trochę dobrej literatury. Są nawet portale, gdzie znajdziesz masę przydatnych informacji. A nawet terapię (chociażby dla DDA). To już jednak od ciebie tylko zależy który krok uczynisz. Trzymam kciuki.
                      • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:46
                        Dziękuję menk.a.

                        A czy uważasz, że problem z utrzymaniem wagi, tzn jak schudnę 3 kg, to za 2 tygodnie mam je z powrotem, może mieć przyczynę właśnie w psychice, jako nie wiem, rekompensata czegoś? Czy nie ma co łączyć tych 2 rzeczy?
                        • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:53
                          Myślę, że jak umyjesz głowę dwa razy w tej samej wodzie, co umyłaś wcześniej ręce, to problemy znikną.
                          • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:57
                            Rozumiem ;-)
                            • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 13:03
                              Na pewno?
                              Może się pospieszyłam z tym komentarzem, a może nie. Zakładając autentyczność problemu, temat chyba wyczerpałam.
                            • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 13:42
                              Zajrzyj na maila.
          • menk.a Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 11:41
            puszka_pandory1 napisała:

            > Totalna obojętn
            > ość. Ale bywa, że żal do matki o to, że nigdy nie była dla mnie matką, nie dała
            > ciepła, nigdy nie przytuliła, nie pocieszyła, nie porozmawiała, a tylko krytyk
            > owała jest tak wielki, że mam ochotę eksplodować.

            niedojrzałą emocjonalnie (bo wynaj
            > duję sobie nieodpowiednich partnerów, ale czy to nie konsekwencja sytuacji domo
            > wej w dzieciństwie?)

            Jest. Wyżej jedna z przyczyn.
    • wies2010 Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 10:47
      Tego typu sytuacje są zawsze bardzo bolesne. Nieistotne jest czy są ze strony własnych rodziców czy teściów. Faworyzowanie drugiego dziecka (jego dzieci) czy też potomstwa innych ludzi (i tak się zdarza) jest z jednej strony naturalne jeżeli chodzi o naturę, ale nie tego oczekujemy po najbliższych, prawda?
      Mądrzy rodzice powninni w mądry sposób okazywać miłośc i zainteresowanie swoim dzieciom, nawet jeżeli ich serce wyrywa się bardziej w kierunku jednego dziecka. Moja nieżyjąca już babcia miała kilkoro wnucząt od córek i synów i w taki sposób okazywała każemu zainteresowanie, że każde z wnucząt myślało, że jest wyjątkowe. I tak powinno to wyglądać, niestety ludzie są czasami ludziskami.
      W Twojej sytuacji musisz zdać sobie z jednego sprawę:
      - nie zmienisz postępowania matki
      - nie skierujesz jej oczu w Waszą stronę, jeżeli ona tego nie będzie chciała
      - ona ma prawo robić to co chce i uważa i przede wszystkim jest jej z tym dobrze, dlaczego ingerujesz w jej życie?

      Ale TY równiez masz prawo robić to co chcesz i nikt nie powinien ingerować w Twoje zachowanie.
      Więc, masz prawo i powinnaś zacząć żyć życiem własnej rodziny, przestać zwracać uwagę na matkę, co nie znaczy, że macie zerwać stosunki, nie.
      Są święta, jakieś spotkania rodzinne, nic na siłę.
      Czy uważasz, że dziecko nie będzie tego widzieć, z czasem zobaczy.
      Nie interesuj się matki życiem, skoro ona ma twoje w d..ie. Nie trać energii, życie mamy jedno i jest ono dane nam po to aby je przeżyć, a nie rozmyślać o innych i o tym co by było gdyby.
      Po co się pachsz tam gdzie Cię nie chcą? Żyj własnym życiem i otaczaj się ludźmi Wam życzliwymi, niekoniecznie musi być to rodzina.
      Pamiętaj, że powinniśmy ewentualnie zapewnić opiekę rodzicom, ale nie zaopiekować się nimi, to jest różnica. na wszystko trzeba sobie zasłużyć. Brzydko brzmi.
      Nie piszę tego ze złośliwości, ale z własnego dośiadczenia. Zmarnowałam jakieś 10 lat, aby to do mnie dotarło. Cholernie bolało. Teraz po uświadomieniu sobie pewnych sytuacji, zaczęłam żyć na nowo i wiesz mi jest mi o wiele łatwiej i spokojniej.
    • kika4333 Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 18.10.10, 12:38
      Wiem, że jest ci ciężko. Taka sytuacja spotkała mojego męża, jego rodzice potrafili się do nas nie odzywać 6 m-cy. Stosunek do nas mają baaaardzo obojętny. Mój mąż ma siostrę, która mieszka za granicą, więc moja teściowa stweirdziła, że wyjeżdża do niej. Córka wiecznie udaje "nieszczęśliwą" choć jest dawno po 30 - tce zachowuje się jak dziecko, dodam że ma męża i ciągle "potrzebują" pomocy teściów. W obecnym momencie, teść jest w Polsce mieszka niedalego, dzwonimy tylko my do niego. Tak samo jak u ciebie wcale nie interesuje się wnukami. Ale powracając do tematu, mój mąż wiele razy przeżywał tego rodzaju problemy ze swoją matką i zawsze to on pierwszy wyciągał rękę. Wiem, że jest ciężko ale często trzeba odpuścić komuś.
    • eastern-strix Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 19.10.10, 09:51
      Twoja matka sie juz nie zmieni, wiec proponuje nie zatruwac sobie zycia szukaniem czegos, czego nigdy nie znajdziesz. Wiele kobiet chcialoby idealnej relacji z matkami, zeby byly wsparciem, powierniczka itp. Niestety w prawktyce to tak nie wyglada, poza tym wiele matek faworyzuje synow kosztem corek, Twoj przypadek wcale nie jest taki znow odosobniony.

      Nie plac za telefon, nie dawaj pieniedzy, badz uprzejma ale pamietaj,ze Ty masz swoja rodzine, a Twoje oczekiwania wobec matki sa po prostu nierealistyczne.

      Niestety, ale matka jak widac od wielu lat przekracza Twoje granice, wiec najprawdopodobniej zareaguje buntem i wzbudzaniem poczucia winy. Radze sie na to uodpornic. Jesli mamie nie zalezy na kontakcie z Twoim dzieckiem, to juz trudno. Placenie za jej telefon w nadziei ze zadzwoni jest jak dojenie byka - bez sensu.
    • megi1973 Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 19.10.10, 10:04
      czas najwyższy przeciąć pępowinę!!! i to jednym radykalnym cięciem!!! owszem matka-to matka ale nie musisz być na każde jej skinienie i skamleć jak psiak o to żeby raczyła odwiedzić swojego wnuka!!!! zachowaj LUŹNY kontakt-poczekaj aż sama zadzwoni, jak nie będzie dzwoniła przez miesiąc to zadzwoń pierwsza ale powiedz jej,że nie masz czasu bo opieka nam maluchem jest taka czasochłonna,że jesteś taka zmęczona,że witaminki są takie drogie(tzn.ogólnie pomarudź ile się da).Rozmowę zakończ "Pa mamo.Zadzwoń do mnie" i czekaj na jej telefon.Jeśli nie zadzwoni-trudno. Masz dziecko i o nim myśl!!! I oczywiście-żadnego płacenia za jej telefony do brata i jego wnuków i żadnych pożyczek. Gdy poprosi o pożyczkę powiedz "ojej mamo właśnie miałam prosić cię o to samo". I nie dawaj jej żadnego telefonu, powiedz że wyrejestrowujesz numer a jak chce go zatrzymać niech przepisze umowę na siebie!!!! A swoją drogą-jaką naiwniaczką trzeba być by dać się tak wykorzystywać!!!! weź przykład z brata!!!! ocknij się kobieto
    • berta-live Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 19.10.10, 12:34
      Myślę, że jednak powinnaś się od niej odciąć. I to nie dlatego, że może wtedy dopiero zrozumie co straciła, bo podejrzewam, że nie zrozumie i wcale się tym nie przejmie. Ale dlatego, żeby nie miała pretekstu do wparadowania się w twoje życie jak faktycznie będzie potrzebowała pomocy. Czyli jak się do reszty zestarzeje albo zachoruje. Bo wtedy brat zapewne się na nią wypnie, skoro wypina się z bardziej błahych powodów. I wtedy to ona zaraz sobie przypomni, że miała jeszcze córeczkę, która o niczym innym nie marzyła, tylko o byciu blisko z matką. A wtedy to dopiero zacznie się zabawa, bo nie dość, że będzie ci siedzieć na głowie, to jeszcze cały czas będzie narzekać, że jesteś niewdzięczna, ona tyle dla ciebie zrobiła a ty się nią teraz źle opiekujesz a twój brat, gdyby tylko warunki mu na to pozwoliły zająłby się nią lepiej. I cały czas będzie opowiadać, jaki to on jest wspaniały, jakie ma wspaniałe dzieci, a ty razem ze swoją rodziną jesteście koszmarem jej życia. Nie daj się wmanewrować w coś takiego. Ludzie na stare lata doznają amnezji jeżeli chodzi o swoje złe uczynki, dodatkowo stają się agresywni, roszczeniowi i lubią mieć manię prześladowczą i urojenia. Natomiast bardzo dobrze wiedzą w stosunku do kogo mogą się w ten sposób zachowywać a w stosunku do kogo mają być mili.
    • patronka.slonka Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 19.10.10, 13:22
      Właśnie wysłałam jej sms`a, że ma się zadeklarować co woli, przepisać telefon na siebie czy co miesiąc oddawać nam kwotę abonamentu (zaznaczyłam, że dostarczenie pieniędzy będzie leżało w jej gestii). Spodziewam się focha, afery i ogromnych złośliwych wyrzutów. Mam nadzieję, że uda mi się przez to przejść twardo....cała się trzęsę....nie wiedziałam że tak będę to przeżywać.
      • tilatekila Re: Zerwałybyście kontakt z własną matką? 19.10.10, 13:34
        dasz rade:)

        nie polecam zrywania kontaktu z matka, tylko o postepowanie jak Twoj brat. Zaloze sie ze mamusia zmieni nastawienie szybko, jak tylko zobaczy ze nie zartujesz! (co moze trwac krocej lub dluzej).
        Chcesz by Twoje dziecko tez czulo sie "gorszym" wnukiem? Jesli nie, badz teraz twarda!
    • patronka.slonka za co ona mnie tak nienawidzi??? 19.10.10, 20:56
      Wysłałam matce dzisiaj sms, że ma przepisać telefon na siebie i płacić swoje rachunki, i w tej sprawie ma kontaktować się z moim mężem. Zadzwoniła więc do niego z wielkim żalem, że ona nie wie o co mi chodzi, że cała ta sytuacja to moja wina, że ja jej nie pozwalam wnuka widywać (!!). W końcu wieczorem napisała to samo do mnie, że odwracam się od rodziny itp zarzuty, więc jej odpisałam, że moja rodzina w najgorszych chwilach mnie olewa, więc niech mi nie pisze tych głupot. To odpisała, że w takim razie ja zrywam kontakty z nią itp, oczywiście odpowiednio mi ubliżając. Q.wa za co ona mnie tak nienawidzi??????? Czy tak zachowuje się matka?
      Napiszcie coś, bo za chwilę jej odpiszę i tak będę się samookaleczać przez cały wieczór, aż stanie na jej.
      • berta-live Re: za co ona mnie tak nienawidzi??? 19.10.10, 21:03
        Najwyraźniej ma coś z głową nie tak. A jeszcze się taki nie urodził co pojąłby rozumowanie osoby chorej psychicznie. Jakby miała alzheimera, schizofrenię, czy alkoholizm to też byś się dołowała tym, że zachowuje się tak a nie inaczej i zastanawiała za co cię tak nienawidzi? Zapewne nie, pogodziłabyś się z tym, że choroba poczyniła takie a nie inne spustoszenie w jej umyśle i przeszła nad tym do porządku dziennego. A czym się różni choroba zdiagnozowana od niezdiagnozowanej? Jedynie nazwą, więc przestań się bawić w rozważania filozoficzne, tylko zacznij ją traktować jak chorą. A, że nie jesteś matką Teresą, to i nie masz najmniejszego powodu, żeby znosić uciążliwości nieswojej choroby, tylko dlatego, że chora leczyć się nie ma zamiaru.
    • weekenda tak 19.10.10, 21:31

Inne wątki na temat:
Pełna wersja