patronka.slonka
18.10.10, 10:01
Pytanie dość kontrowersyjne, ale już wyjaśniam. Moja mama ma 2 dzieci, mnie i mojego brata. Jak mojemu bratu urodziło się dziecko, to następnego dnia moja mama była u niego i gotowała im obiady, bratowej zachciało się pierogów to następnego dnia miała pierogi itp. Na codzień moja mama bratowej nienawidzi - przynajmniej tak twierdzi... Jak ja urodziłam dziecko, moja mama odwiedziła nas po miesiącu. Mieszkamy w tym samym mieście. Tłumaczyła się, że ma katar. Przez miesiąc... Dodam, że jak nie ma na chleb, albo potrzebuje gdzieś jechać to zawsze dzwoni do mnie, bo wie że mój brat jej nie pomoże, kilka razy go prosiła o pomoc albo drobną pożyczkę, to albo twierdził, że nie ma kasy (10 zł np) albo nie ma paliwa itp. Dotychczas mi to nie przeszkadzało, że jestem przez mamę traktowana jak narzędzie: pojedź, przywieź, zawieź, pożycz (z reguły nie oddaje) itp. Ale odkąd urodziłam dziecko i wiem jak ważne jest dla mnie dziecko, przestałam rozumieć i tolerować zachowanie mojej mamy. Moja mama mając urlop potrafi jechać pociągiem + autobusem 60 km do rodziny, a do mnie nie przyjedzie. Jak nie odzywa się z moim bratem i bratową, to chociaż sms wyśle jak tam dzieci. I właśnie, czara goryczy przelała się ostatnio.Były chrzciny mojego synka, mama była, posiedziała i pojechała. Od tej pory, a mija miesiąc, nie zapytała ani razu, w żaden sposób jak mój syn się ma itp. Nic, zero kontaktu. Kupiliśmy jej telefon i zapomniałam jej go dać w dniu chrzcin, ona uważa, że powinnam jej go przywieźć, bo ona pracuje. Ja też pracuję i mam do tego małe dziecko, ale jej to nie interesuje. Do mojego brata potrafi pojechac tramwajem, podejść pod klatkę, poprosić żeby brat sprowadził jej dzieci i wraca z nimi tramwajem do siebie do domu. Ja jak mamie nie przywiozę wnuka, to ona nie przyjedzie na pewno. Rozmawiałam z nią kilkakrotnie, płakałam, mówiłam jak mnie to boli, że mnie opuściła w tak ważnym dla mnie momencie jakim był dla mnie poród i czas po. Nic to nie zmieniło.
Czy uważacie, że mimo to wszystko powinnam do mamy zadzwonić? Pierwsza po raz kolejny wyciągnąć rękę? Boję się tylko jednego, tego ostatecznego zerwania kontaktu z mamą, a wiem że jak ja nie będę dzwonić do niej i jeździć, ona na pewno nie zadzwoni i nie przyjedzie. Co byście zrobiły na moim miejscu?