Obowiązki domowe to nie praca!

18.10.10, 11:01
Tak kwestia wymaga wyjaśnienia, bo w wątku o niepracujących Polkach niektóre forumowiczki sugerują, że po pracy zawodowej właściwej wykonują jeszcze pracę (!) w domu.

Otóż nie! Praca jest wtedy kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy między pracodawcą i pracownikiem, który otrzymuje za pracę wynagrodzenie.

Tak więc wykonywane przez kobietę czynności typu zakupy, sprzątanie i tak dalej są OBOWIĄZKAMI DOMOWYMI, a nie żadną pracą. To, że kobieta jest zajechana, bo po pracy "oporządza" jeszcze dom i rodzinę wynika tylko i wyłącznie z faktu, że nie ustaliła z partnerem PODZIAŁU obowiązków domowych.

Drogie kwoki zanim zaczniecie znowu narzekać na przeciążenie obowiązkami i szukać winnych czym prędzej spójrzcie w lustro; znajdziecie tam potwora, który swoim działaniem doprowadził do swego smutnego położenia.

Uprzedzając oskarżenia i kalumnie jakie z pewnością zaraz się posypią: nie obraża mnie czyszczenie kibla, na myśl o zakupach nie dostaję gęsiej skórki, wiem jak działa pralka i odkurzacz i nie waham się ich użyć.

PS. Tradycyjnie pozdrawiam wszystkie piękne i rozumne panie :)
    • menk.a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:05
      Qrwa, julian, nie pisz o kobietach kwoki!
      • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:08
        menk.a napisała:

        > Qrwa, julian, nie pisz o kobietach kwoki!

        a co masz do powiedzenia w temacie wątku ptaszyno?
        • real_mayer Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:13
          A myślisz, że ktoś potraktuje wątek, w którym nazywasz nas kwokami, poważnie?
          • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:16
            real_mayer napisała:

            > A myślisz, że ktoś potraktuje wątek, w którym nazywasz nas kwokami, poważnie?

            pisząc "kwoki" miałem na myśli nieszczęsne istoty żalące się na nadmiar obowiązków domowych
            • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:10
              ok to ja się wypowiem:P

              pracuję do 17stej, mamy dziecko
              maz pracuje tak naprawde duzo dłuzej- choc o roznej porze jest wolny
              w 90% ja wykonuję obowiazki domowe, wiec tak naprawde wszystko ejst na mojej glowie, dodatkowo dorabiam do budzetu domowego sprzedając zbedne rzeczy na allegro itd, co zajmuje tez duzo czasu
              gdy moj mąż ma okres 2 etatów, to automatycznie ja tez mam 2 etaty- bo obowiązki domowe na mnie spadaja, jesli je wykjonuje to on moze pracowac i zarabiac- jesli ja odpuszcze, to on musi je wykonac, wiec nie zarabia

              wiec chcac nie chcą dla mnie to jest praca- nieoficjalna, ale mecząca, zobowiazująca i są z tego , niebezposrednio, pieniadze
              • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:15
                aneta-skarpeta napisała:

                > w 90% ja wykonuję obowiazki domowe

                miej pretensje do siebie, powinno być pół na pół niezależnie od tego ile pracujecie

                ps. rozśmieszyłaś mnie tą czasochłonnością sprzedaży na allegro, musiałabyś codziennie pół domu wyprzedawać by było to tak absorbujące jak piszesz
                • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:21
                  wicehrabia.julian napisał:

                  > aneta-skarpeta napisała:
                  >
                  > > w 90% ja wykonuję obowiazki domowe
                  >
                  > miej pretensje do siebie, powinno być pół na pół niezależnie od tego ile pracuj
                  > ecie

                  Żartujesz? Jeśli mąż może zarobić 10x tyle pracując po godzinach, to chyba opłaca się całej rodzinie, żeby te nadgodziny wziął, a obowiązki domowe przekazał żonie?
                  • janznepomuka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.10.10, 09:11
                    > Żartujesz? Jeśli mąż może zarobić 10x tyle pracując po godzinach, to chyba opła
                    > ca się całej rodzinie, żeby te nadgodziny wziął, a obowiązki domowe prze
                    > kazał żonie?

                    NIE i po stokroć NIE!!!! Wtedy zatrudnia się POMOC DOMOWĄ! W tym kontekście sympatyzuję z autorem wątku.

                    A potem wszyscy się dziwią zdradom/rozwodom/patologiom.

                    Jan

                    P.S.
                    Prawdziwa tragedia jest wtedy, kiedy jedno tyra nieprzytomnie a i tak ledwo starcza. Ale, o dziwo, takie związki mają
                    • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.10.10, 10:47
                      janznepomuka napisał:

                      > NIE i po stokroć NIE!!!! Wtedy zatrudnia się POMOC DOMOWĄ! W tym kontekście sym
                      > patyzuję z autorem wątku.
                      >

                      sprawa dotyczyła mnie i my nie chcemy pomocy domowej:P, wybralismy takie zycie bo mamy jakis cel finansowy do osiagniecia
                      i nie chodzi o to, ze jestem nieszczesliwa, po prostu niech nikt mi nie wmawia, ze nie pracuję:P choc nieodpłatnie, ale zawsze

                      > A potem wszyscy się dziwią zdradom/rozwodom/patologiom.
                      >

                      a są jakies statystyki, gdzie mowa o stosunku bałaganu do ilosci zdrad?

                      > Jan
                      >
                      > P.S.
                      > Prawdziwa tragedia jest wtedy, kiedy jedno tyra nieprzytomnie a i tak ledwo sta
                      > rcza. Ale, o dziwo, takie związki mają
                      • janznepomuka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 12:04
                        >> dlatego, ze im ledwo starcza, ludzi biednych nie stac czesto na rozwod

                        NIE!!!! Dlatego, że wówczas częściej się szanują.....

                        Jan
                • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:23
                  wicehrabia.julian napisał:

                  > aneta-skarpeta napisała:
                  >
                  > > w 90% ja wykonuję obowiazki domowe
                  >
                  > miej pretensje do siebie, powinno być pół na pół niezależnie od tego ile pracuj
                  > ecie
                  >

                  ale ja nie mam do nikogo pretensji. gdy ja zmywam, mój mąż moze zarobic na wspolny dobytek ( są to naczynia połączone). pokazuje Ci, ze duzo obowiązków to nie wynik wykorzystywania przez partenera czy złej organizacji pracy. przynajmniej nie zawsze

                  robimy tak, aby sprawiedliwie potem moc wspolnie czas spedzac


                  > ps. rozśmieszyłaś mnie tą czasochłonnością sprzedaży na allegro, musiałabyś cod
                  > ziennie pół domu wyprzedawać by było to tak absorbujące jak piszesz
                  >

                  nie wiesz ile mam ciuchów:P i jaka jest u mnie ich rotacja
                  ..naprawdę:P

          • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:30
            Ja potraktuję to poważnie, prawdopodobnie ze względu na to, że mam takie same odczucia.
            Mieszkam sam i poza umiejętnością podcierania własnego tyłka potrafię również włączyć pralkę i odkurzacz, nawet kibel czasem wyszoruję.

            To nie jest praca, traktuję to bardziej jako zabiegi higieniczne, na równi z kąpielą i szczotkowaniem zębów.

            Nazywanie tego nieodpłatną pracą jest niczym innym niż zwykłą manipulacją. Sugeruje, że należy się za to zapłata, co jest roszczeniem absurdalnym. To tak jakbym ja żądał od państwa wynagrodzenia za to, że daje mojemu kotu jeść, pić i czyszczę mu kuwetę. Kobieta wchodząc w związek małżeński, mając dzieci sama na siebie bierze odpowiedzialność za wszystko co się z tym wiąże i nie może tej odpowiedzialności zrzucać na nikogo innego (poza partnerem ale tylko częściowo), jeżeli nie daje sobie z tym rady to oznacza jedynie, że podjęła się czegoś czemu nie potrafi podołać.
            • real_mayer Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:45
              Wiesz co w tym całym nazywaniu obowiązków domowych "pracą" chodzi o uświadomienie partnerowi lub partnerce, że to nie jest tak, że się siedzi i pachnie. Bo często osoba pracująca nie docenia wkładu tej, która siedzi w domu. Osobiście nie spotkałam się z nikim kto chciałby za to dostawać pieniądze od państwa :)

              Kobieta wchodząc w związek małżeński, mając dzieci sama na siebie bierze odpowiedzialność za wszystko co się z tym wiąże i nie może tej odpowiedzialności zrzucać na nikogo innego (poza partnerem ale tylko częściowo), jeżeli nie daje sobie z tym rady to oznacza jedynie, że podjęła się czegoś czemu nie potrafi podołać.

              Tu się zgadza, tylko z uwagą, że w idealnym świecie kobieta i mężczyzna znają wszystkie konsekwencje posiadania dzieci, przewidują co będzie dobrze a co źle szło, w realnym czasem takie decyzje wpływają na nasze życie w nieoczekiwany sposób i trudno sobie z tym poradzić na początku, czyli np. ustalić harmonogram zadań dla każdego
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:54
                > Tu się zgadza, tylko z uwagą, że w idealnym świecie kobieta i mężczyzna znają
                > wszystkie konsekwencje posiadania dzieci, przewidują co będzie dobrze a co źle
                > szło, w realnym czasem takie decyzje wpływają na nasze życie w nieoczekiwany sp
                > osób i trudno sobie z tym poradzić na początku, czyli np. ustalić harmonogram
                > zadań dla każdego

                To chyba Karol Marks wprowadził pojęcie pracy użytecznej w ekonomi, kto to zrobił w termodynamice nie pamiętam :) Ale do rzeczy, powstaje pytanie na ile praca wykonywana przez kobietę jest pracą użyteczną a na ile realizacją swoich osobistych potrzeb. Przykładowo, dla jednego z partnerów mieszkanie będzie czyste gdy poświeci się 5 godzin tygodniowo na sprzątanie, dla drugiego nawet 10 może być za mało. Powstaje konflikt, jak zachęcisz partnera do sprzątania mieszkania, które on uznaje za czyste, jeden zrobi to z miłości, drugi dla świętego spokoju a trzeci tylko puknie się w głowę i zignoruje.
                • princessjobaggy Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:30
                  > To chyba Karol Marks wprowadził pojęcie pracy użytecznej w ekonomi,

                  Tak, Marks.

                  > powstaje pytanie na ile praca
                  > wykonywana przez kobietę jest pracą użyteczną a na ile realizacją swoich osobistych potrzeb. Przykładowo, dla jednego z partnerów mieszkanie będzie czyste gdy poświeci się 5 godzin tygodniowo na sprzątanie, dla drugiego nawet 10 może być za mało.


                  Calkowicie sie zgadzam.
                • real_mayer Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:42
                  Praca nawet ta płatna, typowa w firmie, jest także powiązana z realizacją własnych potrzeb, więc ta realizacja nie powinna mieć wpływu na nazywanie, lub nie, danej czynności pracą.
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:49
                    Ale na rynku, pracodawca jest w stanie łatwo ocenić co jest realizacją indywidualnych potrzeb i jednocześnie pracą użyteczną dla niego. Jeżeli tylko za bardzo zdryfujesz w realizację swoich potrzeb zaniedbując pracę dla pracodawcy on bez problemu pokarze Ci drzwi :)
                    W związku dwojga ludzi takiej łatwości powiedzenia "za dużo sprzątasz - żegnaj" nie ma.
            • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:51
              ojacy wy doskonali panowie jesteście, pozazdrościć.
              a już cud miód to by był, gdyby te peany z ust partnerek leciały. nie ma partnerek? oooops.

              szkoda tylko, że nie utrzymujecie stanu podcierania własnego tyłka i zbierania swoich brudów, do końca życia. potem się okazuje, że jeden z drugim za dużo zarabia, żeby samemu sprzątać, więc niech sprząta ten, kto mniej zarabia, jak to ostatnio w jakimś wątku było. albo jakieś inne wykręty, każdy dobry, byle se klapnąć po robocie, a pani domu niech się uwija, bo niby od czego w sumie jest, nie?

              uprzedzając durne komentarze powiem, że zawsze da się odwrócić kota ogonem tak, żeby to była wina kobiety, a naczelny argument takiej linii to: widziały gały.

              buahahaha.
              • htoft Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.10.10, 09:29
                six_a napisała:

                > ojacy wy doskonali panowie jesteście, pozazdrościć.
                > a już cud miód to by był, gdyby te peany z ust partnerek leciały. nie ma partne
                > rek? oooops.

                Posiadanie partnerki nie jest wyznacznikiem statusu społecznego mężczyzny (a przynajmniej nie w takim stopniu, jak u kobiet).
            • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:15
              > Mieszkam sam i poza umiejętnością podcierania własnego tyłka potrafię również w
              > łączyć pralkę i odkurzacz, nawet kibel czasem wyszoruję.
              >
              > To nie jest praca, traktuję to bardziej jako zabiegi higieniczne, na równi z ką
              > pielą i szczotkowaniem zębów.
              >

              steplowanie znaczków to też niewymagająca i łatwa intelektualnie praca, pilnowanie wejscia na klatce tez nie jest zbyt angazujace, a jednak to praca

              poza ty dla Ciebie dbanie o dom to wyczyszczenie kibla i inne podstawowe czynnosci jak mycie zębów, ale niektórzy wychodza poza te najprostrze czynnosci i np dbaja o ogród- trudna sztuka, swietnie gotują, dbają o aranzacje przestrzeni w domu, zajmowanie się tym aby dom ( maż, dzieci, żona) mogli bezkolizyjnie funkcjonowac

              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:27
                > poza ty dla Ciebie dbanie o dom to wyczyszczenie kibla i inne podstawowe czynno
                > sci jak mycie zębów, ale niektórzy wychodza poza te najprostrze czynnosci i np
                > dbaja o ogród- trudna sztuka, swietnie gotują, dbają o aranzacje przestrzeni w
                > domu, zajmowanie się tym aby dom ( maż, dzieci, żona) mogli bezkolizyjnie funkc
                > jonowac

                To ja zacytuję sam siebie z innego posta :)

                Powstaje pytanie na ile praca wykonywana przez kobietę jest pracą użyteczną a na ile realizacją swoich osobistych potrzeb.
                • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:32
                  puszysta_gimnazjalistka napisał:

                  > Powstaje pytanie na ile praca wykonywana przez kobietę jest pracą użyteczną a n
                  > a ile realizacją swoich osobistych potrzeb.

                  ok pogdybajmy sobie

                  jestem małzonka bardzo bogatego pana
                  oboje pragniemy miec super piekny dom, gromadke dzieci i wysoki poziom zycia

                  maz zarabia duzo, stac go na utrzymanie 5 osobowej rodziny.
                  oboje, nie tylko zona- chcą zeby w domu było ładnie, czysto, smaczne jedzenie a dzieci dogladnięte- 3 dzieci, zajecia dodtakowe, pozalatwiac sprawy domowe

                  to nie jest porjekcja jej potrzeb tylko ICH

                  bo oczekują od zycia czegos wiecej niz czystego kibla
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:35
                    Opisujesz jeden scenariusz, dość rzadko w życiu występujący. Zwykle partnerzy nie są tak jednomyślni jeżeli chodzi o cele, a nawet jeżeli, to zwykle różnią się się w wizji drogi do tych celów prowadzącej :)
                    • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:39
                      widocznie to wyjątkowe, ze ludzie zyjacy pod jednym dachem z własnej woli mają te same cele i oczekiwania oraz, że potrafia sie dogadać:)

    • kombinerki.pinocheta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:05
      japie... ty jestes bardziej sfrustrowany ode mnie :)
      • kookardka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:09
        :DDDDD
      • gwen75 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:57
        Samokrytyka i obrona kobiet w jednym. Kombi! Nie schodź z tej drogi! Brawo!
    • alpepe Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:28
      Dziękuję za pozdrowienia i życzę szczęścia w łóżkowych podbojach. Życzenie rozumu byłoby niestety daremne.
      • doral2 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:32
        paczpani, ,to wicehrabia nie ma służby?? no,no....
    • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:32
      eeeeetam.

      każda czynność, za którą zamiennie mógłbyś zapłacić, będzie pracą.

      jak pani dochodząca umyje twój kibel, to będzie pracować, jak ty umyjesz swój kibel, to też będziesz pracować, tyle że nieodpłatnie i w wolontariacie, mniej lub bardziej chcianym. z drugiej strony fakt, że nie musisz podarować dochodzącej pani pieniędzy, możesz potraktować jak czysty zysk;)

      chłe, chłe.
      • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:36
        six_a napisała:

        > eeeeetam.
        >
        > każda czynność, za którą zamiennie mógłbyś zapłacić, będzie pracą.

        Wychodzi na to, że i seks? ;)
        • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:41
          :) nie wiedziałam, że seks to obowiązek domowy.
          • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:47
            To Ty napisałaś "każda czynność, za którą zamiennie można zapłacić będzie pracą". Seks jak najbardziej podpada po tę definicję.
            • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:53
              ale każda czynność w ramach tego o czym mówimy, czyli obowiązków domowych.

              seks nie podpada tak czy owak, bo nie jest obowiązkiem w żadnym wymiarze, plus nie możesz oficjalnie zatrudnić kogoś do seksu.
              • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:02
                > nie możesz oficjalnie zatrudnić kogoś do seksu.

                Niby dlaczego nie?
                Nie podlega tylko opodatkowaniu.
                • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:12
                  >Nie podlega tylko opodatkowaniu.
                  a dlaczego nie nie podlega? ulgi są jakieś za korzystanie z płatnego seksu? jak przy zatrudnianiu niepełnosprawnych np.?
                  nie widzę problemu w ogóle, zatrudnij, wpisz w umowie "usługi seksualne" i poczekaj na efekt;)
                  • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:22
                    Bo nasze katolickie państwo nie czerpie zysków z nierządu ;)
                    • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:40
                      niekatolickie też nie są takie hop do przodu.
                      ale chyba nie ten temat:), to nie będę rozwijać.
                • mumia_ramzesa Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:58
                  > > nie możesz oficjalnie zatrudnić kogoś do seksu.
                  >
                  > Niby dlaczego nie?

                  Dlatego, ze ZUS nie ma numerow na taka prace.
    • ritsuko Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:32
      A obowiązek pracy jest? Nie, nie istnieje coś takiego. Jak ktoś wygra w lotka przy kumulacji i moze z odsetek żyć sobie spokojnie przez resztę życia, a i dzieci bidować nie będą to też ma iść, bo inni pracują?
      Nie chcesz pracować i możesz sobie na to pozwolić- nie pracuj, ale czemu wtrącać się w życie innych?
    • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:35
      Jeśli podzielone, to nie praca. Jeśli jedna osoba pracuje zawodowo w zamian za to, że druga zapewnia jej obsługę domową, to owszem, jest to praca, dokładnie taka sama jak wynajętej pomocy domowej.
      • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:44
        Nie według standardów tzw gospodarki rynkowej, praca w domu jest warta nieporównywalnie mniej niż koszty utrzymania takiej osoby. Kitek w innym wątku podał statystyki, 5 godzin średnio w rodzinie dziennie. Praca domowa nie wymaga żadnych kwalifikacji ani wykształcenia, będzie warta gdzieś w granicach 10 za godzinę w miesiącu daje to 1500 PLN brutto, bo połowę trzeba odliczyć jako koszty własne (rodzina 2+1), tzn, kobieta nie może brać pieniędzy za prasowanie swojej bluzki i połowy obsługi dziecka. Zostaje 750 PLN, czyli więcej zje niż wypracuje, a doliczyć przecież trzeba koszty czynszu, kredytu/wynajmu, ubrań, ubezpieczeń itp.
        • pompeja Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:51
          A jak ma się troje dzieci? Dolicz za opiekę nad dziećmi, co wykonywałaby za matkę pracownica zwana Nianią. Wtedy kobieta zarobi na siebie?
        • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:52
          Ale kto ustala, ile jest warta dana praca? Chyba pracodawca, prawda?
          W sytuacji pracy w domu można przyjąć, że współmałżonek jest pracodawcą i jeśli to on(-a) chce zapłacić za tę pracę wykonywaną w domu kilka razy więcej, to tylko jego(jej) decyzja i ma do tego pełne prawo. Nie wiem, na jakiej podstawie rościsz sobie prawo do decydowania, ile mąż ma ochotę "zapłacić" swojej żonie za pracę w domu.
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:56
            > Ale kto ustala, ile jest warta dana praca?

            W naszym ustroju gospodarczym robi to rynek. Rynek mówi 10 PLN, zorientuj się ile biorą firmy, albo Ukrainki, taki jest koszt.
            • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:59
              Ja płacę trochę ponad 15 zł / h i zastanawiam się nad podwyżką, bo jestem BARDZO zadowolona. Rynek ustala płace minimalne, maksymalne - każdy pracodawca według własnego widzimisię i nikomu nic do tego.
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:02
                Pamiętaj, że opłacasz również zysk i dodatkowe koszty związane z dojazdem, a może nawet środkami czystości.
                • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:05
                  Nie, za środki czystości płacę dodatkowo (rozliczam się na podstawie rachunków). A dojazd? Chyba każdy dojeżdża do pracy, prawda? Ja osobiście dojeżdżam codziennie w każdą stronę 50 km, więc coś wiem o dodatkowych kosztach, a nikt mi za to dodatkowo nie płaci.
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:07
                    > Ja osobiście dojeżdżam codzi
                    > ennie w każdą stronę 50 km, więc coś wiem o dodatkowych kosztach, a nikt mi za
                    > to dodatkowo nie płaci.

                    Ale robisz kalkulację opłacalności pracy w oparciu o dodatkowe koszty dojazdu, innymi słowy płacą Ci wystarczająco dużo, że opłaca Ci się te 50km dojeżdżać.
                    • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:12
                      Jak każdy - zakładam, że moja pani do sprzątania też wkalkulowała koszt dojazdów w swoją stawkę godzinową i że jej się to opłaca, skoro proceder trwa. Nie bardzo rozumiem, do czego zmierzasz?
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:24
                        Zmierzam do tego, że kwota o której mówisz to nie wartość pracy a koszt usługi, który jest wartością pracy powiększoną o dodatkowe koszty, skłaniam się bardziej ku moim 10 PLN/h :)
                        • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:36
                          ile musiałbys zaplacic kobiecie za sprzatanie, gotowanie i zajmowanie sie 2 dzieci?
                          myslisz, ze ktos by przyszedł za 2 tys do reki?

                          bo za sama opiekunke trudno znaleśc taniej:)
                        • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:39
                          Tylko że koszty dojazdu nie obchodzą pracodawcy. Płaciłabym tyle samo, niezależnie od tego, czy pani mieszkałaby w klatce obok, czy na drugim końcu miasta. I zdaje się, że rynek ma na ten temat podobne zdanie ;)

                          Ponadto sprzątanie to jedno, ale już na przykład opieka nad dzieckiem - matka (zazwyczaj) zamie się własnym dzieckiem lepiej niż obca osoba, z większym zaangażowaniem i z korzyścią dla dziecka. Więc teoretycznie, obiektywnie, ta praca jest warta więcej. W sumie to nawet ten głupi kibel sama wyszoruję sobie lepiej niż zrobi to ktoś najęty do tego celu, więc moja praca jest warta więcej. Ale to już niuanse.

                          Tak czy inaczej - praca warta jest tyle, ile ktoś chce zapłacić. Jeśli wolę zapłacić małżonkowi 5 tys. zamiast gosposi 2 tys. za "tę samą" pracę - to tylko moja sprawa. Widocznie z jakichś przyczyn zależy mi, żeby to ta konkretna osoba wykonywała tę pracę, a takie fanaberie kosztują.
                          • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:44
                            Proste pytanie o wartość pracy mieszasz z emocjami względem osoby mającej tę pracę wykonywać, czyli komplikujesz zagadnienie dodając kolejny czynnik. Ja rozumiem, że im bardziej kochasz męża tym więcej zapłacisz mu za szorowanie kibla, ale to nie znaczy, że obiektywnie ta praca będzie miała na rynku większą wartość, a przecież o takiej obiektywnej ocenie wartości tej pracy mówimy (przynajmniej ja :) )
                            • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:54
                              Wydaje Ci się, że na rynku nie ma emocji? Że pracodawca nie jest w stanie zapłacić komuś więcej tylko dlatego, że "chemia działa"? Z moich obserwacji wynika, że to powszechna praktyka, choć nie dotyczy najniższych stanowisk oczywiście.
                              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:19
                                Ależ oczywiście, że jest tam mnóstwo emocji. Ale rozumując w ten sposób możemy dojść do wniosku, że sprzątanie kobiety z fajnym tyłkiem jest warte więcej, a to już dyskryminacja nieakceptowalna i seksizm, że hu, hu :)
                                • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:23
                                  Racja. Zagalopowałam się ;)
                    • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:34
                      > Ale robisz kalkulację opłacalności pracy w oparciu o dodatkowe koszty dojazdu,
                      > innymi słowy płacą Ci wystarczająco dużo, że opłaca Ci się te 50km dojeżdżać.

                      własnie
                      dzieki temu ze zajme się domem na cały etat- w tym dziecmi- moj mąż moze duzo pracowac= duzo zarabiac= mam z tego bezposredni zysk= opłaca mi się

                      mezowi oplaca sie utrzymywac zone w domu, bo ma wszystko zrobione, moze skupic sie na pracy, a w weekend nie musi zaiwaniac z odkurzaczem, tylko z rodziną pojechac na wycieczkę
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:39
                        A może jest to działalność deficytowa ? Może Twój mąż dokłada do tego interesu ze względu na związek emocjonalny z Tobą ?
                        • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:54
                          Widocznie mu sie opłaca, bo ma spokój, ma dopilnowane, ma szczęsliwe dzieci, które moga sie spełniać na roznych polach i nie sa odsyłane w kata w kat, bo nie musi sie martwic o domowe sprawy, bo zona w weekend tylko dla niego, bo zona jak nikt robi wsyztsko w domu tak jak on lubi, a sluzącą musialby przyuczać, albo co by mu nie pasowala, obcy by sie krecil po domu, a pieniadze są za regałem wiec strach

                          dla ciebie to deficyt, a dla niego moze rzeczy bezcenne

                          tak jak mój szef ceni sobie bardzo wysoko, ze w pelni moze mi zaufac, ze go dobrze znam i jego charakter, co ułatwia mu zycie itd. I za to płaci, mimo ze ma jakies deficyty z tego tytułu ze ja pracuje, które dla innego moglyby byc nie do przeskoczenia
                          • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:16
                            Mam wrażenie, że projektujesz swoje wartości na ogół mężczyzn. Mam wątpliwości czy tak to działa, na ile znam kolegów w poważnych związkach, to jednak dla większości będzie to bardziej koszt niż zaspokojenie potrzeb.
                            • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:25
                              zawsze tworzenie rodziny niesie koszty- zarowno u mojego meza, jak i u mnie- pewnie u innych tez, jakos strasznie wyjatkowi nie jestesmy

                              jednak pytanie czy koszty sa wieksze niz zyski, czy na odwrot.

                              a takze kobiety, jak i mezczyzni mają rozne poriorytety- sa faceci, ktorzy cenia domowe ognisko, smaczen obiadki, niedziele w parku- tak samo jak kobiety, ktore maja to w d.pie. Ludzie są rozni i chca w rozny sposob zyc, mają rozne priorytety- Ty wrzucasz wszytskich do jednego worka
                              pracująca kobieta jest ciekawsza niz niepracująca
                              facet utrzymujacy dom wolaby nie miec zony tylko sluzacą, bo przeplaca

                              a to nie takie proste:)
                              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:30
                                > Ty wrzucasz wszytskich do jednego worka
                                > pracująca kobieta jest ciekawsza niz niepracująca

                                Wiem, że ludzie są różni, ale znajdź mi normalnego, rozsądnego faceta, który powie, że niepracująca z wyboru kobieta jest ciekawsza od pracującej.
                                • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:33
                                  a czy pracujaca w masarni pani jest ciekawsza od niepracujacej, ktora np ma ciekawe hobby, albo sie uczy z zamilowania, bo ja stac?

                                  nie wiem czemu zakladasz, ze kazda praca jest ciekawa i rozwijająca?

                                  ciekawa dla Ciebie będzie kobieta ukladająca na tasmie czekoladki w pudełku? przeciez pracujaca

                                  a czemu zakladasz, ze niepracujaca niczym sie nie inetresuje, nic nie robi?
                            • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:31
                              mam pytanie od serca, bo jednego nie rozumiem. Skoro tak duzy ogół męzczyzn nie czerpie wystarczających korzysci ze stałych zwiazków i ponosi tak wiele kosztów- odczytuje to jako nieopłacalnosc, to czemu wchodzą w takie związki i co najgorze w nich tkwią?
                              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:53
                                Nie pisałem, że nie czerpią korzyści, twierdzę, że nie tam gdzie się kobietom wydaje, np.: ugotowane, posprzątane. Myślę, że niewielu mężczyzn przywiązuje do tego wagę.
                                • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:05
                                  a ja uwazam, ze wielu docenia to, ze nie musza martwic sie o uprasowaną koszulę, uprane jeansy czy o to "co zjedza na obiad"- nie oznacza to od razu, ze kobieta jest ciemna jak tabaka w rogu i nic poza tym nie robi, nie umie:)

                                  a najwiecej panow to by nie chciala nic robic w domu ( bo przeciez do zycia wystarcza czyste żeby i czysty kibel:P), zony powinny pracowac, ogarnac dom, dzieci ( bo dzieci fajnie miec, ale robic przy nich to nie bardzo), obiadki, oczywiscie nie tracac na atrakcyjnosci i wieczorem nie moga byc zmecozne na wieczorne figle;)
                                • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:06
                                  Ale już na przykład jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi - to znam kilku, którzy nie wyobrażają sobie, żeby ich dziećmi do lat dwóch zajmował się ktoś obcy. Więc owszem, przywiązują wagę.
                                  • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:14
                                    np mój mąż ceni sobie moje gotowanie i moją potrzebe pielegnowania domowego ogniska- nie chodzi o samo sprzatanie:P

                                    co do dzieci uwaza, ze jak stać to lepiej zeby do okresu przedszkolnego mama byla z dzieckiem w domu

                                    wiadomo, ze sytuacja wyglada inaczej jak facet zarabia 1500zł i trudno sobie pozwolic na 3-4 letnie siedzenie zony w domu

                                    poza tym mam wrazenie ze nie jestem dla niego atrakcyjna partnerka z powodu pracy, ale z powdu tego jaka jestem dla niego, wspolnych zainteresowan i milej atmosfery w domu

                                    ale oczywiscie moge sie mylić i kocha mnie tylko za to ze pracuje zawodowo:D
                                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:52
                                    To wydaje mi się dość naturalne dla każdego faceta, który świadomie i dojrzale decyduje się na dzieci.
    • yulija Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:36
      Praca - to miara wysiłku włożonego przez człowieka w wytworzenie danego dobra; świadoma czynność polegająca na wkładanym wysiłku (działalność lub oddziaływanie) człowieka w celu osiągnięcia założonego przez niego celu; czynności umysłowe i fizyczne podejmowane dla realizacji zamierzonego celu.


      i tyle na ten temat

      Ps. dziękuję za pozdrowienia
    • pompeja Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:39
      Z rozKOSZą wcisnęłam czerwony kubełek.

      Trochę szacunku człowieku!
    • izabella9.0 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:42
      nie kumam czegoś.

      Znaczy się jak ktoś mi sprzątane "chałupę" i mu zapłacę, to ON pracował, a jak se sama sprzątnę to już nie praca?

      A jak sobie sprzątane i dam sobie samej za to pieniądze to to będzie praca czy tez nie ?
      Znaczy chodzi o to żeby tą sama czynność/ ten sam wysiłek TRZEBA inaczej nazywać w zależności od tego czy pojawi się banknocik czy tez nie? :DDD

      • ritsuko Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:44
        No nie. Jak nic nie pracujesz wtedy. Tak samo jak masz własną firmę, z której się utrzymujesz, to robisz na siebie, więc co to za praca? ;)
        • pompeja Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 11:49
          No to jak mam swoją firmę i pracuję na siebie to nie mogę ubiegać się o przywileje osób pracujących? Chodzi np o przedszkole czy świetlicę dla dziecka. Jaka CHAŁA :P
          • bladamery Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:00
            W takim razie czym są obowiązki domowe? Przyjemnością? Kobieta powinna dziękować wszystkim świętym, że może sobie spokojnie pozapitalać w domu?

            Zauważ też szanowny hrabio, że mężczyzna podpina pod definicję obowiązków domowych, co najwyżej kilka czynności, natomiast kobieta znajdzie ich kilkadziesiąt.
        • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:05
          ritsuko napisała:

          > No nie. Jak nic nie pracujesz wtedy. Tak samo jak masz własną firmę, z której s
          > ię utrzymujesz, to robisz na siebie, więc co to za praca? ;)

          to jest praca, bo jest wynagrodzenie, a pracodawca i pracownik to jedna i ta sama osoba, więc bądź łaskawa nie udawać tępej strzały

          w tym wątku chodzi o pokazanie niesłusznych roszczeń kobiet i faktu, że niemożność dogadania się z partnerem próbują przedstawić jako systemowy ucisk
          • ritsuko Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:24
            Ale czy Ty uderzasz tylko w tę grupę, która nie może się dogadać z własnym partnerem? Nie, uderzasz we wszystkie kobiety niepracujące. Więc tylko odnoszę się do Twoich wynurzeń- jesli to jest "tępostrzałostwo" to zastanów się nad formułowaniem własnych wypowiedzi- podstawą komunikacji jest jasny przekaz, a nie domyślanie się
            A tak BTW nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że małżeństwo do czegoś zobowiązuje. I tak na przykład, jeśli facet umawia się z żoną, że ona utrzymuje dom, a on zarabia, to nie ma tak, że żona musi go błagać o każdy grosz, a on jej wylicza każdy rachuneczek, bo wtedy facet jest na dobrej drodze do przemocy ekonomicznej :).
            • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:46
              ritsuko napisała:

              > I tak na przykład, jeśli facet umawia się z żoną, że ona utrzymuje do
              > m, a on zarabia, to nie ma tak, że żona musi go błagać o każdy grosz,

              dla mnie nie pracująca żona jest patologią i nie chodzi mi o pieniądze, ale o montera w jakiego zamienia się matka-polka po kilku latach
              • ritsuko Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:57
                Montera? Tego określenia nie znam ;). Ale jeśli chodzi o zaniedbanie to kutfa pokaż mi jakie to w biurach pracują Johnny Deppy i inne Brady Pitty :D.
                • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:11
                  hehe
                  cały czas mam wrazenie, ze "pracująca kobieta" to super atrakcyjna wizualnie i intelektualnie pani

                  a pracujaca kobieta to tez ksjerka z tesco, pani na poczcie, nianka, sprzątaczka, pani od kawy, pani od noszenia papierów, pani w fabryce, skladająca kartony

                  oh pracujace, a jakze ciekawe i pasjonujące
                • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:22
                  ritsuko napisała:

                  > Montera? Tego określenia nie znam ;)

                  przepraszam, miało być: monstera :)
                  • ritsuko Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:46
                    No a ja tu kombinuję jak to jest wyglądać jak monter :P

                    Jako ciekawostkę powiem, że znam przykład gdzie kobieta, która póki co wychowuje dzieci i zajmuje domem wygląda (strój, makijaż, figura- full serwis) lepiej niż przed pierwszą ciążą, a ja przyznaję się bez bicia dress code'u przestrzegałam tylko w jednej, drugiej swej życiowej pracy, a zdarzało mi się nie raz roztrzepaną, bez make-upu lecieć do roboty w pierwszej rzeczy jaką wyciągnęłam z szafy (do dziś staje mi przed oczami dzień, kiedy byłam zkacowanym zmaksymalizowaniem tegoż i pierwszy raz miałam rozmowę z prezesem, bo akurat wtedy miał do mnie biznes- ech prawa Murphy'ego) ;)
                    • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:04
                      ritsuko napisała:

                      > Jako ciekawostkę powiem, że znam przykład gdzie kobieta, która póki co wychowuj
                      > e dzieci i zajmuje domem wygląda (strój, makijaż, figura- full serwis) lepiej n
                      > iż przed pierwszą ciążą

                      mnie nie chodziło sticte o wygląd, kobieta siedząca w domu dziczeje po prostu - gnuśnieje, zwęża horyzont, brakuje jej interakcji... zaczyna tropić bajędy z gazet i żyć serialami

                      mam znajomych z liceum: kiedyś byli super parą, dziś został super gość i jego żona, która właśnie w takiego monstera się zamieniła
                      • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:41
                        wicehrabia.julian napisał:


                        > mnie nie chodziło sticte o wygląd, kobieta siedząca w domu dziczeje po prostu -
                        > gnuśnieje, zwęża horyzont, brakuje jej interakcji... zaczyna tropić bajędy z g
                        > azet i żyć serialami
                        >

                        a mało to kobiet po pracy maja ambicje obejrzec mjak milosc i nic poza tym?

                        > mam znajomych z liceum: kiedyś byli super parą, dziś został super gość i jego ż
                        > ona, która właśnie w takiego monstera się zamieniła


                        kobiety pracujace tez zmieniaja sie w monstera
                      • ritsuko Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 16:13
                        wicehrabia.julian napisał:

                        > ritsuko napisała:
                        > mnie nie chodziło sticte o wygląd, kobieta siedząca w domu dziczeje po prostu -
                        > gnuśnieje, zwęża horyzont, brakuje jej interakcji... zaczyna tropić bajędy z g
                        > azet i żyć serialami
                        >
                        > mam znajomych z liceum: kiedyś byli super parą, dziś został super gość i jego ż
                        > ona, która właśnie w takiego monstera się zamieniła

                        A to niekoniecznie. Taki typ za to też znajdziesz wśród pracujących :). A taka kurka domowa może zaskoczyć, że oczka zbieleją. Oczywiście siedząc w domu o to łatwiej- nie trzeba wychodzić dzień w dzień, samemu narzuca się rutynę dnia, ale wystarczy, że znajdzie sobie punkt zaczepienia i wszystko jest ok. Niech to będą inwestycje finansowe (tak, tak, skoro pan zarabia, to pani może inwestować i trzymać rękę na pulsie, porównywać oferty), może mieć ciekawe hobby, może poświęcić się literaturze, może rozkminiać całymi dniami partie szachowe itd.
                        • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 16:23
                          poza tym, o ile finanse pozwalaja, to pani oragnia wszystko w godzinach pracy meza, siebie rowniez i potem ma czas, zeby wyjsc z mezem, cos porobic itd. maz tez nie musi sie juz martwic, ze po wejsciu do domu zostanie zbombardowany "trzeba zrobic zakupy, wstawic obiad, umyc kibel, nikt mi nie pomaga!", tylko moze cieszyc sie zycie rodzinnym
              • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:09
                wicehrabia.julian napisał:


                > dla mnie nie pracująca żona jest patologią i nie chodzi mi o pieniądze, ale o m
                > ontera w jakiego zamienia się matka-polka po kilku latach
                >
                >

                nie bardzo rozumiem sytuacji gdy kobieta cale lata nie pracuje i nic nie robi, zarasta i generalnie jest strasznie, a mąż cicho siedzi inic z tym nie robi? sam sobie pasozyta uchdował, a teraz narzeka?

                z drugiej strony jak widzi od poczatku, ze ta pani jest stworzona to lezenia i pachnienia i mu to nie przeszkadza- a są tacy- to komu ma to przeszkadzać? nam?

                poza tym wydaje mi sie, że ciekawsza moze byc niepracująca matka biznesmena niz pracujaca na poczcie pani, ktora w domu zastanawia sie czy zrobic kartoflanke czy kiszke ziemniaczaną
          • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:35
            >chodzi o pokazanie niesłusznych roszczeń kobiet
            a o jakich Ty roszczeniach mówisz tak w ogóle? narzekanie to jeszcze nie roszczenia.

            nie wiem, czy akurat ucisk, ale systemowy jak najbardziej. a najlepszym dowodem na to jest chyba to, że do prac domowych typu sprzątanie/gotowanie/pranie/prasowanie/opieka nad dziećmi zatrudnia się w zasadzie tylko kobiety.

            więc nie piernicz, że to jest indywidualna wina każdej z paniuś, bo sobie pozwoliły, alboniemoty rozmawiać nie umieją.

            na tym forum były setki wątków o nakłanianiu panów do brania udziału, bo pszesz nawet nie dzielenia na pół, obowiązków domowych. i generalnie wychodzi na to, że o ile trafi się oporny facet, który wyniósł z domu obsługę 24/7, a tak ma większość, i nawet po tych statystykach wynoszenia śmieci to widać, to żadna gadka ani żadne środki nie pomogą. argumenty są przeróżne: od "ja pracuję przez wielkie PE i nie mogę zasuwać w domu", poprzez "ja tarzan wbijam gwoździe, co z tego że raz na rok, ty dżejn gotować codziennie obiad, aż do legendarnego "przecież jest czysto" przy ewidentnym pie...iku.

            a ponieważ ludzie zwykle najpierw się zakochują, a potem stykają z rzeczywistością, to i argument "widziały gały" średnio się nadaje do torpedowania stanu faktycznego. bo gały widziały narzeczonego ambitnego i sensownego studenta w sytuacjach randkowych, a nie dom pełen dzieci do oprania, obgotowania i oprasowania np.

            i to by było tyle w temacie.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:39
              > nie wiem, czy akurat ucisk, ale systemowy jak najbardziej. a najlepszym dowodem
              > na to jest chyba to, że do prac domowych typu sprzątanie/gotowanie/pranie/pras
              > owanie/opieka nad dziećmi zatrudnia się w zasadzie tylko kobiety.

              A z kolei prawie wyłącznie mężczyźni giną w czasie pracy. Coś za coś.


              Poza tym nie bardzo widzę gdzie zmierza ta dyskusja. Do stwierdzenia że kobiety pracują więcej w domu a faceci więcej na etacie?
              • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:48
                > A z kolei prawie wyłącznie mężczyźni giną w czasie pracy. Coś za coś.
                a w peru murzynów biją.

                co za argument? juljan próbuje dowieść, że mężczyźni równie dobrze się spełniają w obowiązkach domowych, na swoim przykładzie oczywiście. bo statystyki temu raczej przeczą.

                a wątek zmierza im do pokazania, że świadczenie usług rozlicznych w domu też jest pracą. i co z tego, że niepłatną. jak pan robi remont mieszkania na własną rękę, to to też będzie prac włożona w ten dom, a nie kurde sama przyjemność i fun, a jak pani będzie odwalać prania sama jedyna, to też będzie pracować, a z owoców tej pracy będzie korzystać jej rodzina.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:05
                  > co za argument? juljan próbuje dowieść, że mężczyźni równie dobrze się spełniaj
                  > ą w obowiązkach domowych, na swoim przykładzie oczywiście. bo statystyki temu r
                  > aczej przeczą.
                  >
                  > a wątek zmierza im do pokazania, że świadczenie usług rozlicznych w domu też je
                  > st pracą. i co z tego, że niepłatną. jak pan robi remont mieszkania na własną r
                  > ękę, to to też będzie prac włożona w ten dom, a nie kurde sama przyjemność i fu
                  > n, a jak pani będzie odwalać prania sama jedyna, to też będzie pracować, a z ow
                  > oców tej pracy będzie korzystać jej rodzina.

                  No pewnie że jest pracą na rzecz rodziny. Kiedyś układ był prostszy. Przysłowiowy(choć nie ma takiego przysłowia) facet pracował na swoim polu orząc i zbierając plony a baba siedziała w obejściu i o nie dbała. I to zapewniało rodzinie przetrwanie. Dopiero zamiana niemal całej pracy poza domem na pieniądze spowodowało że praca domowa straciła symbolikę pracy. A to jest tak samo niezbędny element przetrwania jak siedzenie 8 godzin w biurze :D
                  • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:55
                    facet pracował na swoim polu orząc i zbierając plony a baba siedziała w obejściu i o nie dbała. I to zapewniało rodzinie przetrwanie. A to jest tak samo niezbędny element przetrwania jak siedzenie 8 godzin w biurze :D

                    nochyba se żarty urządzasz, baby w polu też pracowały albo krowy doiły.
                    tylko jaśniepan w domu siadał i micha cudownym stoliczku nakryjsię wjeżdżała na stół:)
                    i od tamtej pory niewiele się zmieniło, tylko mniej ludzi pole orze. a więcej bab dostaje kasę za swoją pracę poza domem;)
              • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:58
                bo chodzi o to, że zawsze to wina kobiety:D
            • silic Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:28
              >nie wiem, czy akurat ucisk, ale systemowy jak najbardziej. a najlepszym dowodem na to jest >chyba to, że do prac domowych typu sprzątanie/gotowanie/pranie/prasowanie/opieka nad >dziećmi zatrudnia się w zasadzie tylko kobiety.

              Może dlatego, że nie garną się do pracy na budowie, w warsztatach samochodowych czy usługach stolarskich dla przykładu.

              >bo gały widziały narzeczonego ambitnego i sensownego studenta w sytua
              > cjach randkowych, a nie dom pełen dzieci do oprania, obgotowania i oprasowania
              > np.

              A dom pełen dzieci do oprania , obgotowania i oprasowania to podrzuciły w nocy złe bociany. A jakże... Biedna kobieta się nagle rano obudziła z ręką w nocniku ...
              • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 23:11
                >Może dlatego, że nie garną się do pracy na budowie, w warsztatach samochodowych czy usługach stolarskich dla przykładu.
                to akurat można sensownie uzasadnić słabo siłko, ale przecież sprzątanie czy opieka nad dziećmi szczególnych umiejętności nie wymaga, każdy gupi umi, przynajmniej wg założyciela.
              • six_a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 23:13
                ups, za szybko, jeszcze to

                >A dom pełen dzieci do oprania , obgotowania i oprasowania to podrzuciły w nocy złe bociany. A jakże... Biedna kobieta się nagle rano obudziła z ręką w nocniku ...

                nieno wiesz jak jest, pan obudził się pewnego dnia i nie musiał sprzątać, bo zła jędza wyrywała mu szczotę od kibla z rąk, gdy chciał sprzątać, oraz schowała żelazko, żeby nie mógł prasować, a on tak się garnął do tego.

                hahaha.
      • silic Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:22
        > Znaczy się jak ktoś mi sprzątane "chałupę" i mu zapłacę, to ON pracował, a
        > jak se sama sprzątnę to już nie praca?

        Tak, to nie jest praca.

        > A jak sobie sprzątane i dam sobie samej za to pieniądze to to będzie praca czy
        > tez nie ?

        Nie będzie.

        Jesli nie sprzedajesz swojego czasu, umiejętnosci to nie jest to praca. Kiedys ludzie nie pracowali - każdy robił wszystko sam dla siebie, wymieniano się jedynie czasem tym co się miało (handel).
    • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:06
      wicehrabia.julian napisał:


      > Otóż nie! Praca jest wtedy kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy między p
      > racodawcą i pracownikiem, który otrzymuje za pracę wynagrodzenie.
      >

      czyli jak mąż utrzymuje kure domowa to mamy stosunek pracy:>

      ps. jestem pełna podziwu dla prawdziwych perfekcyjnych pań domu, bo to ciezka praca- o ile wykonuje się ją na 100% a nie na zasadzie- jestem kura domową, kupie pierogi w garmazce i caly dzien ogladam tv
      :)
      • bladamery Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:12
        Chociaż nie powiem, że nie działają mi na nerwa te wszystkie paniusie, które przez cały dzień maluja sobie paznokcie przewalając się z boku na bok, poczym wysztafirowane paradują po mieście z koleżaneczkami, przesiadują w kawiarniach na kawie i ciasteczku podczas gdy facet na to ostro zapitala.

        • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:41
          ale z drugiej strony...skoro jemu nie przeszkadza...
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 12:27
      Obowiązki domowe to rzecz jasna praca, ale z drugiej strony nie "praca" w myśl aktualnie promowanej definicji. Gdzie za tą pracę należy się wynagrodzenie od państwa i prawo do emerytury.
      Obowiązki domowe to część życia.
    • hotally Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:15
      Dziękuję za pozdrowienia :)))))

      Ja lubię zarządzać i nadzorować prace w domu :D
    • chersona Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 13:34
      Pan Julian podaje definicję pracy zarobkowej/zawodowej a przecież pojęcie pracy jest znacznie szersze i sprzątanie domu jak najbardziej tu podpada. Nadto obowiązki domowe są w moim odczuciu znacznie bardziej upierdliwe i męczące niż praca zawodowa.
      • marguyu Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:03
        Julek,
        straciles nastepna okazje do milczenia. Jesli juz musisz pisac o tym o czym nie masz zadnego pojecia zastanow sie trzy razy nad tym czy wypisujac bezsensowne bzdury znowu nie wyjdziesz na idiote.
        Jesli to ma byc prowokacja, to mizernego sortu.
        Nie stac cie na mniej prymitywnego?
    • hermina1984 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:40
      To, że kobieta jest zajechana, bo
      > po pracy "oporządza" jeszcze dom i rodzinę wynika tylko i wyłącznie z faktu, że
      > nie ustaliła z partnerem PODZIAŁU obowiązków domowych.


      tu się zgodzę ;) bo chłopa trza se wychować :D
      a najrozsądniej znaleźć takiego,który takiego szkolenia nie wymaga...tyle,że większość kobiet sądzi,że skoro samiec przed ślubem nie zmywa,nie sprząta i ma dwie lewe ręce,to po ślubie na pewno mu się odmieni i ze śmierdzącego lenia,zrobi się nagle pracusiem ,który bez mrugnięcia okiem pomoże żonce we wszystkich obowiązkach-największa głupota jaką można uczynić :/
      • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 14:51
        Chyba bym szału dostała, gdyby ktoś próbował mnie sobie "wychowywać".
        Jesteśmy dorosłymi ludźmi, normalnie ustalamy podział obowiązków. Nie ma że "on mi pomaga", to nasz wspólny dom i wspólne obowiązki.
        • hermina1984 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:01
          dlatemu napisałam,że trza szukać takiego ,którego szkolić nie trzeba :)
          straciłabym szacunek do faceta ,którego musiałabym "ustawiać"....
          Zaznaczyłam,że bardzo ważny jest wybór i jednak trza trochę z sobą pobyć/pomieszkać zanim się zwiąże z kimś na stałe,bo wg mnie małżeństwo to decyzja na całe życie i nie ma już od niej odwrotu .
          • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:07
            hermina1984 napisała:

            > dlatemu napisałam,że trza szukać takiego ,którego szkolić nie trzeba :)

            dla mnie podział obowiązków to oczywistość :) ale równy :)
            • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:13
              wicehrabia.julian napisał:

              > hermina1984 napisała:
              >
              > > dlatemu napisałam,że trza szukać takiego ,którego szkolić nie trzeba :)
              >
              > dla mnie podział obowiązków to oczywistość :) ale równy :)
              >

              Nie równy, a sprawiedliwy!
              Tak, żeby każdemu zostało tyle samo czasu na wypoczynek i przyjemności.
              • martishia7 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:35
                > Tak, żeby każdemu zostało tyle samo czasu na wypoczynek i przyjemności.

                O to jest moim zdaniem bardzo udana filozofia. Zamierzam wdrażać ;)
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:39
                Zgadzam się, bo sprawiedliwie jest wtedy gdy ja leżę do góry plecami a robią wszyscy inni :)
                • a1ma Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:43
                  Nie, sprawiedliwie jest mieć tyle samo czasu wolnego. Więc gdybym siedziała w domu i uczciwie przeznaczała na prace domowe 2 godziny dziennie, to nie zaganiałabym męża po 10 godzinach poza domem do zmywania po kolacji, którą (no niech mu już będzie!) mu podałam. Jeśli natomiast ja pracowałabym 12h (bywa), a on na pół etatu (mogę sobie pomarzyć), to nie tknęłabym palcem przy myciu kibla i reszcie atrakcji.
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:58
                    Widzisz jak to jest, różni ludzie to różne wizje sprawiedliwości. W takim Iranie na przykład, jak podaje GW, ciachnęli gościowi rękę bo ukradł czekoladę, wyrokiem sądu czyli sprawiedliwie :)
                    • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 16:04
                      najwazniejsze, zbey dwie dobrane polowki mialy ta sama wizje sprawiedliwosci;)
            • hermina1984 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:13
              we wszystkim trza umieć znaleźć złoty środek :]
              insza inszość,że ja nie lubię przesady,rozumiem,żeby domu nie zapuszczać do stadium pełzających wszędzie karaluchów,ale gary nie zając-nie uciekną i jeśli jedno i drugie jest po prostu zmęczone,to jeśli gary postoją parę godzin w zlewie krzywda im się nie stanie,to samo tyczy się niewyrzuconych śmieci :P
              • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:16
                hermina1984 napisała:

                > we wszystkim trza umieć znaleźć złoty środek :]

                nie pierwszy raz się zgadzamy:)
              • martishia7 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:37
                Masz rację, oczywiście. Przecie od zaschniętego talerza jeszcze nikt nie umarł. Ale wydaje mi się, że to tzw.wdupiemanie, to jest umiejętność, której wiele kobiet musi się dopiero nauczyć, bo inaczej zostały wychowane.
                • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:45
                  oczywiscie trzeba sobie wypracowac pewien luz, ale znam kilku panówktórzy uwazaja że posprzatane musi byc, ale zeby oni sprzatali? o nie:P

              • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:42
                Spróbuj wyobrazić sobie związek z kimś komu pocą się dłonie a żyłka zaczyna się prężyć gdy tylko gary w zlewie stoją tam o minutę za długo :)

                Horror, horror !
                • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:58
                  puszysta_gimnazjalistka napisał:

                  > Spróbuj wyobrazić sobie związek z kimś komu pocą się dłonie a żyłka zaczyna się
                  > prężyć gdy tylko gary w zlewie stoją tam o minutę za długo :)
                  >
                  > Horror, horror !
                  >

                  pewnie, że horror, ale to są skrajności, a poza tym wiemy chyba z kim sie wiażemy? pedantki nie ukrywają się ze swoimi skłonnościami przed slubem:)
            • izabella9.0 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 19:02
              "dla mnie podział obowiązków to oczywistość :) ale równy :)"

              dla mnie to takie niezrozumiale bo ludzie to nie roboty które pracują na tym samych stanowiskach, tyle samo godzin i tak samo ciężko dla każdego tez to ciężko oznacza coś innego.
      • sootball Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 18:47
        Jeśli facetowi wygodnie jest żeby babka robiła w domu różne rzeczy za niego, powinien pogodzić się z konsekwencją, że ona będzie traktować to jako pracę. Jeśli tego nie chce, zawsze może SAM I Z WŁASNEJ INICJATYWY się włączyć. Proste, prawda?
    • ind-ja Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:10

      <Uprzedzając oskarżenia i kalumnie jakie z pewnością zaraz się posypią: nie obraża mnie czyszczenie kibla, na myśl o zakupach nie dostaję gęsiej skórki, wiem jak działa pralka i odkurzacz i nie waham się ich użyć.

      nie ty jedyny,na szczescie
    • amazing.2 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:46
      Czy kobieta, która swym smutnym położeniem została sama ze względów smutnego położenia, choć jak patrzy w lustro widzi ładną buzie choć smutną, to czy też jest winna tego, że nadal powinna wypełniać wszystkie obowiązki domowe, zmagać się ze wspomnieniami tragicznymi i powinna ponosić karę w postaci dowalenia jej dodatkowych obowiązków państwowych z powodu nieudolności niektórych instytucji ?
      Myślę, ze skoro ta nieudolna sytuacja jaka ową panią spotkała nie powinna pogłębiać jej w tym stanie a pomóc w wyjściu z tego położenia, bo czasami nie mamy wpływu na sytuacje losowe.
      • wicehrabia.julian Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:48
        amazing.2 napisała:

        > Czy kobieta, która swym smutnym położeniem została sama ze względów smutnego po
        > łożenia, choć jak patrzy w lustro widzi ładną buzie choć smutną, to czy też jes
        > t winna tego, że nadal powinna wypełniać wszystkie obowiązki domowe, zmagać się
        > ze wspomnieniami tragicznymi i powinna ponosić karę w postaci dowalenia jej do
        > datkowych obowiązków państwowych z powodu nieudolności niektórych instytucji ?

        możesz wyrażać się jaśniej? zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi
        • puszysta_gimnazjalistka Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 15:59
          To musi mieć jakiś związek z brudnym kiblem, bo jak nie z brudnym kiblem to z czym ? :)
          • ind-ja Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 16:03
            z ladna acz smutna buzia a raczej jej lustrzanym odbiciem
          • aneta-skarpeta Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 16:05
            zawsze chodzi o podstawy:D
    • chersona Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 18:37
      nie ma się o co gorączkować. Pan Julian narzekał, że forum nudne i schodzi na psy i sam ładnie je ożywił. założył dwa wątki, tematy wybrał kontrowersyjne, ale za to jak pięknie się rozrosły. i jaką ma pociechę.
    • akle2 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 18.10.10, 23:08
      Wicehrabio, jestem pod wrażeniem. Powaga.
    • qw994 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.10.10, 05:57
      Ale bzdurny ten wątek. Naprawdę nie masz się czego czepić? Nazewnictwa? To może jeszcze usuń ze swojego słownika "prace ręczne" (szydełkowanie) i "praca domowa (odrabianie lekcji), bo nie zachodzi tu stosunek pracy i nie ma wynagrodzenia? Baranka o ścianę proponuję.
      PS. Nie życzę sobie nazywania mnie kwoką.
      • 83kimi Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.10.10, 18:11
        Obowiązki domowe to praca, tyle że nie zawodowa. Kobiety siedzące w domu zamieniają się w monstra? A ile kobiet pracuje na kasie albo jako sprzątaczka i po powrocie do domu też nie ochoty się stroić i chce poleżeć przed TV?
        Ja akurat chcę pracować, ale szanuję kobiety, które siedzą w domu z dziećmi. I jestem pewna, że nie leżą i pachną przez całe dnie.
    • bimota Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 14:08
      Czyli cala ta dyskusja ma na celu tylko ustalenie definicji pracy ?
    • grave_digger Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 14:15
      a co mam powiedzieć ja? - samotna mama z dwójką małych dzieci pracująca zawodowo... pracuję więc na okrągło. nikt mnie z tego nie zwolni.
    • berta-live Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 14:46
      Zupełnie jak z pracą zarobkową. Zapewnienie rodzinie utrzymania to też jest obowiązek, więc robienie z tego jakiegoś wielkiego halo, jest zupełnie nie na miejscu. ;D

      Twój prapradziad jak chciał mieć wikt opierunek i dach nad głową dla siebie i swojej rodziny, to musiał iść do lasu narąbać drwa, ociosać te pnie i zbudować dom. Potem musiał zaorać pole, zasiać plony, nawadniać je plewić i zbierać. Od czasu do czasu brał dzidę i szedł sobie upolować coś do lasu. Czasem musiał zbójów pogonić jak mu w szkodę weszli. I nikt mu za to żadnych pieniędzy nie dawał. Nikomu też do głowy nie przyszło, że robi coś nadzwyczajnego. Ot chciał mieć papu i żeby mu na głowę nie kapało, to musiał zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Dopiero potem z innymi prapradziadami sobie ustalili, że zrobią podział obowiązków i jeden będzie tylko orał, inny tylko siał a jeszcze inny tylko domy budował. Pieniądze były potrzebne jedynie po to, żeby jakoś sprawiedliwie ten podział obowiązków zrobić, nic więcej. Sens tych zajęć był dokładnie taki sam. I w swoim celu nie różnił się niczym od tego co robiły kobiety. One też wykonywały zajęcia niezbędne do zapewnienia bytu sobie i rodzinie. Tylko w przeciwieństwie do mężczyzn nieco później wpadły na podzielenie się tymi obowiązkami i wycenienie ich.
    • devilyn Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 18:43
      Mnie zawsze bawi jak rozmawiam z koleżankami, które z miną cierpiętnicy mówią: ooooo muszę jeszcze pranie zrobić...a ja na to...przecież pralka pierze nie Ty...;-)
      • menk.a Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 18:54
        devilyn napisała:

        > Mnie zawsze bawi jak rozmawiam z koleżankami, które z miną cierpiętnicy mówią:
        > ooooo muszę jeszcze pranie zrobić...a ja na to...przecież pralka pierze nie Ty.
        > ..;-)
        >

        A one zaśmiewają się do łez z tego dowcipu.:P
        • devilyn Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 18:56
          Nie..zdziwone mówią...no faktycznie ;-)
          • agaoki Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 22:38
            podział obowiązków to fikcja. dom to firma, którą trzeba zarządzać i mało który facet ma o tym pojęcie. i nawet jeśli facet umyje kibel czy pozmywa naczynia, to i tak kobieta musi o tym pomyśleć, zaplanować i szanownego pana do zadania oddelegować.

    • nutka07 Re: Obowiązki domowe to nie praca! 19.11.10, 23:14
      > Otóż nie! Praca jest wtedy kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy między p
      > racodawcą i pracownikiem, który otrzymuje za pracę wynagrodzenie.


      Rozumiem, ze pojecie 'pracy w ogrodzie' tez jest bledne, kiedy nie otrzymujemy wynagrodzenia?

      Termin 'praca dyplomowa' tez jest niepoprawny?


      Moze wypadaloby zapoznac sie ze znaczeniem slowa praca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja