piotr_57
20.10.10, 15:30
Śmieszą mnie rady, których kobiety tu sobie udzielają.
Bez względu na to, na co skarży się któraś z pań, reszta zaraz jej radzi :"Pisz pozew".
Pisze esa do kogoś-pisz pozew, biega do mamusi-pisz pozew, mało zarabia- pisz pozew, śmierdzi piwem-pisz pozew, pierdnął-pisz pozew. I tak się zastanawiam dwutorowo. Po pierwsze : Kto tych rad udziela? Stare panny, zawiedzione w miłości, rozwódki, sfrustrowane mężatki, czy może gó...ary które nie mają zielonego pojęcia co znaczy życie w rodzinie?
A po drugie : Czy nie znacie innych sposobów niż tylko "pisz pozew"? Czy nie umiecie wykrzesać z siebie jakiejś spolegliwości, rozmawiać, zawierać kompromisy, umawiać się, porozumiewać, czy chociażby innymi sposobami walczyć o swoje, o rodzinę, o związek?
Czy "pozew" stał się antidotum na wszystkie problemy w związkach? Czy nie zbyt wiele kobiet idzie samobójczą droga poznanie-sex-rozstanie?
Oczywiście wiem co mi napiszecie. Że kiedyś kobiety były uległe i cierpiały, a dzisiaj są wyzwolone!! Ale czy nie cierpią?