Dodaj do ulubionych

......pisz pozew...

20.10.10, 15:30
Śmieszą mnie rady, których kobiety tu sobie udzielają.
Bez względu na to, na co skarży się któraś z pań, reszta zaraz jej radzi :"Pisz pozew".
Pisze esa do kogoś-pisz pozew, biega do mamusi-pisz pozew, mało zarabia- pisz pozew, śmierdzi piwem-pisz pozew, pierdnął-pisz pozew. I tak się zastanawiam dwutorowo. Po pierwsze : Kto tych rad udziela? Stare panny, zawiedzione w miłości, rozwódki, sfrustrowane mężatki, czy może gó...ary które nie mają zielonego pojęcia co znaczy życie w rodzinie?
A po drugie : Czy nie znacie innych sposobów niż tylko "pisz pozew"? Czy nie umiecie wykrzesać z siebie jakiejś spolegliwości, rozmawiać, zawierać kompromisy, umawiać się, porozumiewać, czy chociażby innymi sposobami walczyć o swoje, o rodzinę, o związek?
Czy "pozew" stał się antidotum na wszystkie problemy w związkach? Czy nie zbyt wiele kobiet idzie samobójczą droga poznanie-sex-rozstanie?
Oczywiście wiem co mi napiszecie. Że kiedyś kobiety były uległe i cierpiały, a dzisiaj są wyzwolone!! Ale czy nie cierpią?
Obserwuj wątek
    • pati-35 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:34
      Cierpią , Ttakie rady dają te, które nie napisały pozwu i wiedzą ze żle wtedy zrobiły.
    • pati-35 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:46
      jeszcze ja..Z facetami to jest tak- jeżeli im sie wybaczy i spróbuje od nowa, to facet znowu zrobi to samo. Kiedys czytałam taki artykuł o facetach co zdradzają.. Zdradzaja, bo wiedza ze zostanie im to wybaczone.- nie zdradzaja Ci, którzy maja TERROR!.. i ugotowane obiadki :)
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:53
        :D:D:D , ja gotuję sam i to od 35 lat:)
        Tak na prawdę to zdradzają (łóżkowo) ci faceci którzy maja okazję. Po prostu faceci nie potrafią, w tej dziedzinie odmawiać kobietom. A, że dzisiaj okazje mają prawie wszyscy:)....
        Jest, na rynku, zbyt wiele wolnych (i chętnych) pań, by faceci dochowywali wierności seksualnej.
        Walka z tym jest bezsensowna, bo wbrew naturze. Według mnie, nie watro z tego powodu rozwalać swojego związku, a w efekcie marnować sobie życia:).
        • pati-35 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:57
          piotr_57 napisał:

          > :D:D:D , ja gotuję sam i to od 35 lat:)
          > Tak na prawdę to zdradzają (łóżkowo) ci faceci którzy maja okazję. Po prostu fa
          > ceci nie potrafią, w tej dziedzinie odmawiać kobietom. A, że dzisiaj okazje maj
          > ą prawie wszyscy:)....
          > Jest, na rynku, zbyt wiele wolnych (i chętnych) pań, by faceci dochowywali wier
          > ności seksualnej.
          > Walka z tym jest bezsensowna, bo wbrew naturze. Według mnie, nie watro z tego p
          > owodu rozwalać swojego związku, a w efekcie marnować sobie życia:).

          No widzisz. Skoro sam sobie gotujesz, to tego nie rozumiesz:)
        • sundry Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:59
          Rozumiem, że sam nie miałbyś nic przeciwko temu, żeby twoja żona miała facetów na boku? Na kij komu taki związek? Dla mnie marnowaniem życia jest właśnie związek z facetem, który nawet nie umie penisa w gaciach utrzymać. Chyba, że uważasz że lepiej być w kiepskim związku niż samemu, wtedy nie ma o czym gadać.
          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:07
            Niepotrzebnie jesteś agresywna:)
            Ja po prostu mam inny system wartości, dlatego ciężko mi to zrozumieć. Dla mnie sex nigdy nie miał i nie ma do dzisiaj, żadnego innego znaczenia niż każda inna czynność fizjologiczna.
            Ja rozumiem, że dla Ciebie ma. Ma znaczenie wręcz magiczne, jest miernikiem uczuć i według niego wartościujesz i związek i ludzi. Ja to rozumiem. A zastanawiam się nad tym czy to warto??/
            • sundry Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:54
              Wcale nie jestem agresywna. Chyba jednak masz inny system wartości niż większość ludzi. Nie ma znaczenia magicznego, ale jest związany z uczuciami, a one już mają fundamentalne znaczenie dla związku. Czym w takim razie jest dla ciebie związek, skoro uważasz go za coś niezwykle cennego, o co trzeba walczyć za wszelką cenę?
              • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:02
                Związek to rodzina. Dla mnie głownie dzieci. I nie to żebym specjalnie lubił dzieci, nie. To wewnętrzna, pierwotna potrzeba prokreacji. Absolutnie nie jestem zwolennikiem myślenia uczucie=sex. Wedle mojego doświadczenia, a jakie takie posiadam, uczucia wcale nie muszą chodzić w parze z pożądaniem. Wręcz przeciwnie, w większości przypadków chodzą oddzielnymi ścieżkami. Znam wiele tragedii rodzinnych gdzie dwoje ludzi, BARDZO SIĘ KOCHAJĄCYCH, rozstaje się z powodu "rozejścia" się tych ścieżek. Zastanawiam się, czy to nie za wysoka cena za niewierność cielesna. Czy ta wierność jest warta tej ceny/
                • sundry Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:16
                  Dla mnie akurat posiadanie dzieci nie jest jednym z życiowych priorytetów. Ale skoro dla ciebie są ważne, a wiedziałbyś, że dla twojej żony zdrada oznacza rozstanie, to nie zastanowiłbyś się, zanim zdradzisz? Skoro wierność byłaby warunkiem utrzymania związku?
                  • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:23
                    Nie ożeniłbym się z kobietą dla której wierność cielesna stanowiłaby absolutny priorytet.
                    Oczywiście nikt nie lubi być jeleniem. Ale jest różnica miedzy pewna "niechęcią" do takich zdarzeń, a ..."pisz pozew".:)
        • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:15
          Rezygnacja ze związku to rozwalanie sobie życia...bu ha ha ha ha...!!
          Wyjaśnij mi w taki razie czemu większość rozwódek jakie znam po odebraniu wyroku zaczyna kiwtnąć?
          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:43
            sweet_pink napisała:

            > Rezygnacja ze związku to rozwalanie sobie życia...bu ha ha ha ha...!!

            Poznasz.... mądrego po śmiechu jego:)
        • a1ma Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:30
          > Walka z tym jest bezsensowna, bo wbrew naturze. Według mnie, nie watro z tego p
          > owodu rozwalać swojego związku, a w efekcie marnować sobie życia:).

          O, proszę, w końcu ktoś myśli podobnie.
          Wierność nigdy nie była w czołówce ważnych dla mnie cech, których szukałam u faceta.
          Lojalność to kompletnie co innego, ale wyłączność cielesna? Co w tym takiego specjalnego, żeby się o to zabijać?
          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:46
            Jestem na necie już ponad 3 lata, wiele razy o to pytałem:)i .... nadal nie rozumiem.
            Lojalność jest w związku bezwzględnie potrzebna. Ale to zupełnie inna bajka.
          • six_a Re: ......pisz pozew... 21.10.10, 00:50
            >Lojalność to kompletnie co innego,
            nienobłagam, rozumiem, że można nie być przywiązanym do wierności, ale jak niewierny, to i nielojalny. jedno z drugim pod rękę idzie. chyba że zdradza z dmuchaną lalą. to spoko;)
            • a1ma Re: ......pisz pozew... 21.10.10, 12:13
              Niektóre zarzucają wierność, kiedy mąż idzie z inna do kina, na piwo, na kolację... To też zdrada?
              Dla mnie seks nie ma aż takiego znaczenia, ot, fizjologia. Nie dramatyzowałabym.
        • ofelia1982 Re: ......pisz pozew... 21.10.10, 12:06
          > Tak na prawdę to zdradzają (łóżkowo) ci faceci którzy maja okazję. Po prostu fa
          > ceci nie potrafią, w tej dziedzinie odmawiać kobietom. A, że dzisiaj okazje maj
          > ą prawie wszyscy:)....
          > Jest, na rynku, zbyt wiele wolnych (i chętnych) pań, by faceci dochowywali wier
          > ności seksualnej.
          > Walka z tym jest bezsensowna, bo wbrew naturze. Według mnie, nie watro z tego p
          > owodu rozwalać swojego związku, a w efekcie marnować sobie życia:).

          Ołżesz! Co za szowinistyczny, narcystyczny post! Jakby mój mąż mi z taką "teorią" wyjechał, to bym go w doopę kopnęła i napisała ten pozew, serio!
          W świetle Twojej domorosłej teorii - kobiety (te wyzwolone ofkors) - też mogą zdradzać, bo szkoda nie wykorzystać okazji??
    • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:52
      Ja przyznaje się, że w swoich wypowiedziach często jestem bardzo blisko stwierdzenia "pisz pozew".
      Jestem rozwódką, obecnie w udanym związku.
      Uważam, że życie jest zbyt krótkie by spędzać je na cierpieniu, oszukiwaniu się itp. Życie nie jest warte by spędzić je z niewiernym, z pijakiem, z agresorem, w wiecznym braku zaufania, w poniżeniu, wykorzystaniu, przemocy psychicznej czy czymkolwiek innym co jak powyższe odbiera radość z codzienności, a jest wynikiem podłego/głupiego/samolubnego/ect. zachowania partnera.
      "Pozew" nie jest antidotum na wszystkie problemy w związku, ale są problemy których rozwiązywać nie warto. Kobiety piszące na forum o swoich problemach są często w desperacji i zazwyczaj przychodzą z problemami dużego kalibru właśnie z tej kategorii "nie warto rozwiązywać". Stąd "pozew" tak często pojawia się w radach.
      • alpepe Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:55
        zgadzam się, a na bal nie zaproszą nas już drugi raz.
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:59
        Ok, to jasne. Cieszę się , że Tobie się udało i żyjesz we wspaniałym związku:).
        Ale jakie jest prawdopodobieństwo, ze będzie tak samo, dla tych, którym tych rad udziela się na forach? Czy na prawdę wierzysz w to, że jest tylu wspaniałych, wolnych mężczyzn w wieku 30+ by dla wszystkich pań, którym się już raz nie udało, wystarczy? A jeśli nie?
        Nie mówię o życiu z wiecznie pijanym i bijącym troglodytą-tu nie ma wątpliwości. Zastanawiam się tylko czy nie "przewartościowujemy" seksu i wierności w związku.
        • pati-35 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:03
          tez tak sobie czasami myślałam, ale stereotypy sa trudne do wyplewienia, cieżko zmienić przekonania. Kobiety są zborcze, to taki instynkt zwierzęcy- samiec tylko jej i koniec.
          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:08
            Ale to zupełnie nowy stereotyp, wykształcony przez kolorowe pisma w ciągu ostatnich 2 dekad.

        • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:12
          Ja powiem szczerze, że rację masz poszczęściło mi się z obecnym związkiem (choć szczęściu trzeba pomagać).
          Nie ma znaczenia czy dla tych Pań do których trafia ta rada (zresztą pewnie żadna z pozwem nie leci zaraz po przeczytaniu mądrości z foruma) i nie ma znaczenia czy "są wolni panowie na rynku" Lepiej być samej niż być w związku który Cię unieszczęśliwia. Wyobraź sobie, że kobiecy świat nie musi sie kręcić w okół pary portek. Ja kończyłam małżeństwo z pełną świadomością, że mogę nikogo dla siebie już nie znaleźć. Brak partnera życiowego to żaden dramat w porównaniu z posiadaniem psychiki w rozsypce.
          A wartość seksu czy wierności to niech sobie każda para indywidualnie ustala między sobą. Jak chcą mieć na boku oboje i się na to godzą to bardzo proszę...ale nigdy nie będę stała obok i patrzyła jak ktoś próbuje wmawiać, że "zdrada to nic strasznego" kobiecie, która czuje się z jej powodu strasznie.
          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:42
            sweet_pink napisała:

            kobiecie, która czuje się z jej powodu strasznie.

            OK. Zgadzam się co do większości tez z Twojego posta.
            Zastanawia mnie właśnie to, czy nie dokonano nadużycia, wmawiając całemu pokoleniu , że sex jest jakąś wartością nadrzędną? Chodzi mi właśnie o to, że tak wiele kobiet "czuje się z tego powodu strasznie"!!! Czy nie "wmówiono" kobietom "wartości", której nie mogąc osiągną , stają się nieszczęśliwe??

            • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:05
              Na razie to ja mam wrażenie, że świat wmawia wszystkim, że jest przeciwnie...bo każdy facet zdradza, bo takie jest życie, bo wolne związki są w modzie i tak dalej.
              W dodatku wcale nie jestem pewna, czy odczucia w stosunku do zdrady można komuś wmówić...obstawiam, że znacznie więcej kobiet wmawia sobie/wmówiono im, że "on się zmieni i to ostatni raz" i bezsens tego odkrywają dopiero jak psychika im odwala bunt w postaci depresji czy nerwicy. To jak odbieramy sprawy nas spotykające zależy od nas (naszej decyzji) i od tego jaka mamy konstrukcje psychiczną (na to w jakiejś mierze pewnie wpływa wychowanie, a w jakieś geny). Zmiana psychiki wymaga długiej terapii, pewnego przeprogramowania...skąd ma być wiadomo w którą stronę...i czy nie lepiej żyć według tego jakim się jest i być szczęśliwym niż w zasadzie bez powodu rozdrapywać życie na kozetce u terapeuty? Znam kobietę, która uważa, ze zdrada to norma (wyniosła to z domu, jej ojciec zdradzał notorycznie), ciągle zapomina mężowi kolejne zdrady..ale widać, że w środku jest coś ni tak, bo wpadła w nałogi, ma objawy nerwicy i ataki w których krzyczy, że by ślubnego wykastrowała...pewnie jakby się rozwiodła 10 lat temu dziś była by zdrowa.
              Po za tym zdrad można nie akceptować z przyczyn czysto pragmatycznych (a nie emocjonalnych) jak ryzyko zarażenia hiv, czy uszczuplania budżetów domowego na alimenty na dzieci pana urodzone poza związkiem (bo i ile pani urodzi jedno rocznie, to panu może się spokojnie udać zrobić kilkanaścioro).
              • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:17
                Ja myślę o czymś ciut innym. Mnie nie chodzi o to by "wybaczać" kolejne zdrady. To oczywiście jest idiotyczne. I nie chodzi mi o to by zmieniać komuś psychikę gdy on już ma uksztąłtowane wzorce. Mnie chodzi o to czy warto "wciągać" wierność cielesna na listę wartości, których przestrzegamy, o które zabiegamy i na których pozbawianie nas nie godzimy się.
                Natomiast płodzenie dzieci poza małżeńskich, zarażanie chorobami wenerycznymi itp jest, przy dzisiejszej "technice", bardziej kwestia kultury, higieny i lojalności niż wierności cielesnej.
                Nie wiem czy wiesz, że wszystkie te rzeczy regulował Kodeks honorowy Boziewicza. Za to ani jednym słowem nie wspominał o wierności cielesnej. Można z tego wysnuć wniosek, że połączenie tych dwóch nurtów w jedność, nastąpiło całkiem niedawno, zaledwie jedno-dwa pokolenia wstecz. A to z kolei uprawnia do twierdzenia, że nadal znajdujemy się w fazie eksperymentu społecznego, o niewiadomym skutku.
                • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 19:27
                  To jest ogólnie bardzo ciekawy temat. Można by się też na przykład zastanowić czy monogamia i poligamia nie są uwarunkowane biologicznie...czyli że tak samo jak są ludzie heteroseksualni i homoseksualni to są mono- i poligamiczni.
                  Czy zaledwie od dwóch pokoleń kobiety chcą wiernych mężów? O to temat do polemiki, do wyciągania źródeł historycznych. W końcu już ponad lat temu wiejskie kobiety wiedziały, że im na wierności męskiej zależy - źródło literackie "Chłopi" sprzed jakichś 110 lat.
                  To mogłaby być bardzo ciekawa dyskusja, ale za wysokie progi takich dyskusji na moje nogi.
                  Wracając do meritum tematu czyli "złóż pozew". Żyjesz w społeczeństwie kobiet już ukształtowanych z których część nie jest w stanie powstrzymać dewastacji jaką w sferze emocjonalnej w ich związku wprowadza zdrada, część jest. I jeśli na forum przychodzi kobieta, która zdrady nie chce, która jest zdradzana, która sobie z tą sytuacją nie radzi, która nie umie się z nią pogodzić to sorry, ale lepszej rady jak pozew nie ma...alternatywnie można doradzić terapię rodzinną (choć moim zdaniem to strata lat życia na bolesną terapię nie gwarantującą sukcesu).
                  I jeszcze pytanie co warto? Warto być szczęśliwym...a do szczęścia nie ma uniwersalnej drogi. Tak samo nie ma zapewne uniwersalnej odpowiedzi na pytanie czy warto wierność cielesną wciągać na na listę wartości. Na mojej liście owa wierność się znajduje i jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem i wiem że gdy temat zdrady mnie dotknie będę umiała wyjść z tej sytuacji szczęśliwa (nie takie rzeczy się przechodziło :)).
                  • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 19:55
                    Miło mi słyszeć, że uważasz, zadany przeze mnie, temat za interesujący:) Niegdysiejsze wymaganie wierności miał podłoże, w gruncie rzeczy, materialne a nie emocjonalne. Kobieta porzucona przez męża, wraz z dziećmi, mogła dosłownie, umrzeć z głodu!!
                    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że żyję w społeczeństwie o ukształtowanym już wzorcu. Daleki też jestem od próby "odwodzenia" kogokolwiek od jego przekonań. Ja tylko z przerażeniem przyglądam się rozrostowi milionowej grupie młodych kobiet z dziećmi, pozostających poza stałymi związkami. Nie kupuje wszelkich argumentów o chęci bycia singielką itp. Człowiek jest bydlęciem stadnym i, dla równowagi psychicznej, potrzebuje bliskich związków z innymi osobnikami. A do realizacji tej bliskości ludzie od setek lat wykorzystywali rodzinę. Próbowano już różnych rozwiązań: wolnej miłości hippisów, komun, kibuców itp. Żadne z nich się nie sprawdziło, zawsze potrzebny był powrót do korzeni, do rodziny. Żal mi tych samotnych kobiet. Żal mi też tych dzieci. Jestem przekonany, że kobieta nie jest w stanie samotnie wychować, dziecka; a już na pewno nie mężczyzny(co najwyżej jakiegoś Rokitę:)). A gdy te dwa żale złożymy do kupy, to znów żal mi tych kobiet, bo na stare lata nie będzie miał się kto nimi zająć. Chcę też zwrócić uwagę na to, że narzekanie na dzisiejszych dwudziestoparolatków, jest tak na prawdę narzekaniem na kobiety, bo to one w co najmniej 50% wychowywały dzisiejsze młode pokolenie mężczyzn. Co będzie gdy ten procent wychowania dojdzie do 75, czy jeszcze więcej?
                    Wierzę Ci, że jesteś szczęśliwa i że poradzisz sobie w przypadku kryzysu, czy nawet samotności. Ale zdajesz sobie sprawę, że stanowisz mniejszość. A co z większością? Z wieloma młodymi, źle wykształconymi, samotnymi, obarczonymi dziećmi kobietami? Co z ich dziećmi? Czy nie odczuwasz niepokoju o "kondycje" społeczeństwa za 20 lat?
                    Czy nie miewasz potrzeby myślenia "szerszego" niż ograniczonego własnymi, ponadprzeciętnie wysokimi, możliwościami?
                    • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:21
                      O właśnie piszesz, że kobieta porzucona przez męża mogła umrzeć z głodu...może to już samo wystarczyło by utrwaliły się geny warunkujące oczekiwania monogamicznego związku.
                      To, że przybywa singli to efekt rozwoju i tego, że kobieta do "nieumarcia z głodu" już nie potrzebuje (a społecznościach gdzie potrzebuje, single i samotne matki to nadal wyrzutki i dziwactwo). To, ze kobieta nie ma partnera nie znaczy, że nie posiada swojego stada...zazwyczaj jest taka kobieta mocno związana np z rodziną siostry, matką czy przyjaciółmi. Rodzina utraciła jedną z ważnych funkcji jaką jest zapewnienie bytu i nic dziwnego, że się przeformułowuje.
                      Co do patrzenia szerzej to przyznaję, że nie jestem społecznicą by martwić się o wszystkich zakasać rękawy i czynić co uważam słuszne...a za słuszne uważam dostępność wiedzy, które pomagały by ludziom budować swoje życie jako dobre i szczęśliwe...bo kupa ludzi i kobiet i mężczyzn całe swoje życie płynie z prądem i narzeka na los (uważam, ze to dramat że w szkołach nie ma żadnego przedmiotu na którym uczono by jak sobie radzić z problemami, o prostych mechanizmach funkcjonowania psychiki). Po za tym nikt nie wie czy zmiany, które są będą na lepsze czy na gorsze.
                      Ponadto nie uważam żebym miała ponadprzeciętnie wysokie możliwości. Jestem zwyczajną kobietą, i od swoich rówieśniczek różnię się tylko tym że jestem kobietą która musiała się zmierzyć z tragedią, z toksycznymi emocjami i na koniec z rozwodem....i która postanowiła być szczęśliwa.
                      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:43
                        sweet_pink napisała:
                        > Ponadto nie uważam żebym miała ponadprzeciętnie wysokie możliwości.

                        Milo by było gdybyś ocenę siebie bardziej "przyjmowała" niż "kreowała":)

                        Co do reszty przyjąłem do wiadomości Twoje stanowisko:) jest spójne i ... do przyjęcia.
                        Ja uważam inaczej, ale w innych warunkach, wychowywany przez kogoś innego, mógłbym przyjąć Twój punkt widzenia.
                        • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:34
                          > Milo by było gdybyś ocenę siebie bardziej "przyjmowała" niż "kreowała":)

                          Olałam tą część twojego wpisu, bo jej nie zrozumiałam, a nie chciało mi się o to dopytywać. Dopiero wpis gwena mi uświadomił, że chyba napisałeś mi coś czego nie miałeś na myśli, bo przecież udało mi się zachować znaczenie Twoich słów gdy im zaprzeczałam.
                          Możesz mi wytłumaczyć o co chodzi w tym zdaniu? Tak wiesz jak krowie na rowie żebym zrozumiała?
                          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:41
                            Zrobiłem to o jeden post wyżej:)
                            Mam wrażenie, że gwen odczuwa potrzebę "przyczepienia" się o coś, nieważne o co, ale mogę się mylić.
                            Natomiast na pewno nie mylę się twierdząc, że nie miałem na myśli niczego, co mogłoby być dla Ciebie uwłaczającym:) nawet gdybyś była feministką :)
                            • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:50
                              To ja tylko powiem, że moje zaprzeczenie nie było zaprzeczaniem oczywistościom czy krygowaniem się...chodziło mi raczej o to że moja postawa (to co pisze i jak piszę) nie wynika z możliwości tylko z pracy którą wykonałam nad swoim charakterem, postawą, poglądami i ogólnie swoim życiem.
                              • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:52
                                Ale tą pracą zwiększyłaś swoje możliwości i.... teraz są nad przeciętne:)
                                • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 22:01
                                  Pracować nad sobą też prawie każdy może (prawie, bo są osoby upośledzone), potencjał kupę ludzi ma zbliżony do mojego "startowego" więc tak naprawdę nic mnie nie odróżnia od innych kobiet, bo każda może dojść tam gdzie ja jeśli tylko w jej głowie zrodzi się myśl by to zrobić (ale wcale nie uważam mój kierunek za słuszny..raczej za słuszne by mieć jakiś swój własny kierunek). Kiedyś myślałam że chciałabym być trenerką np takich warsztatów aktywizujących i siać ziarno takich myśli w kobiecych głowach...jestem jednak zbyt introwertyczna i mało wyrozumiała, wiec tylko czasem próbuje coś posiać na forumie.
        • princess_yo_yo Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:15
          co ma liczba wolnych mezczyzn do nierozwiazywalnych problemow w danym zwiazku? brak nowego mena na horyzoncie ma niby magicznie te problemy rozwiazac? coz za dziwna logika.

          > . Zastanawiam się tylko czy nie "przewartościowujemy" seksu i wierności w związ
          > ku.
          nie bardzo rozumiem o co chodzi, kto przewartosciowuje? problemy z seksem i zdrady to tylko czesc powodow dla ktorych ludzie sie rozstaja, jesli dla ciebie nie sa one wazne i zwiazek z partnerka nieatrakcyjna seksualnie i/lub zdradzajaca jest w porzadku i jej tez taka sytuacja pasuje to nie rozumiem problemu, kazdy ma inna definicje szczescia.
        • kitek_maly Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 19:29
          Zastanawiam się tylko czy nie "przewartościowujemy" seksu i wierności w związ
          > ku.

          A co to znaczy przewartościować w tym kontekście, skoro każdy ma swój własny system wartości? Co Ci to przeszkadza?
          Może Ty byś np poczuł się zdradzony jak by Twoja żona wyznała Ci, że Zdzisiek robi lepszą ogórkową niż Ty chłe chłe a inny by to olał. Pozwól innym myśleć to co chcą.
          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:14
            Bez sensu.
            Ja nikomu niczego nie narzucam. Zastanawiam się z pozycji społeczno statystycznej a nie osobistej.
    • alpepe Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:52
      nie wiem, jak ja czytam wątki, że prawie nigdzie nie widuję opisanej przez ciebie rady. Owszem, rozwód czy rozstanie, ale nigdzie "pisz pozew".
      Może ci się coś pomyliło?
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:03
        alpepe napisała:

        > nie wiem, jak ja czytam wątki, że prawie nigdzie nie widuję opisanej przez cieb
        > ie rady. Owszem, rozwód czy rozstanie, ale nigdzie "pisz pozew".
        > Może ci się coś pomyliło?

        Pewnie tak:(
        Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że chodziłem do szkoły za głębokiej komuny.
        Oni już wówczas próbowali mnie indoktrynować, a ja już wówczas ich(i szkołę) bojkotowałem. Stąd ta moja ułomność w czytaniu i rozumieniu .
    • brzydal-is-me Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:52
      To co napisałeś to jawne oszczerstwo...chyba napisze pozew...
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:13
        Dobra. Mój sąd to I Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa:). A ja już piszę konr pozew:)
    • mrsnice Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 15:55
      wykrzesać z siebie jakiejś spolegliwości, rozmawiać, zawierać kompromisy,
      > umawiać się, porozumiewać, czy chociażby innymi sposobami walczyć o swoje, o r
      > odzinę, o związek?

      Walczyć? Wykrzesać? spolegliwość?
      to już chyba lepszy pozew
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:47
        OK.Ale w czym lepszy??/
        Co zapewnia? Przyniesie wypłatę? Zapewni alimenty z funduszu?
    • kookardka Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:06
      > Oczywiście wiem co mi napiszecie. Że kiedyś kobiety były uległe i cierpiały, a
      > dzisiaj są wyzwolone!! Ale czy nie cierpią?

      mogę pisac za siebie : nie cierpią, bo wolą być same ... to nie jest kwestia kompromisów, walki o związek, naginania się itp. po prostu ktoś przestaje pasowac i lepiej się rozstać, bo kompromisy, poświęcenia , naginanie się wbrew sobie może doprowadzic do depresji ...
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:12
        Kooko:) Z Tobą nie dyskutuje:), za bardzo Cie lubię, by wdawać się w utarczki słowne:)
        Miłego dnia Ci życzę.
        • kookardka Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:16
          a już myślałam, że się z kimś pona..alam ;) a to pech :)
    • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 16:50
      gwen75 napisał:

      > > Czy nie umiecie wykrzesać z siebie jakiejś spolegliwości
      >
      > Kobiety nie są takie głupie, by się cofać w rozwoju.

      A jesteś pewna, że to rozwój?

      Niektórych to boli :P

      Posty bez insynuacji też potrafię odczytać.
      >
    • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:06
      gwen75 napisał:


      > Często wykrzesujesz z siebie spolegliwość wobec kobiet? :P

      Jestem już stary. Niczego już nie wykrzesuje wobec kobiet:(
      A dzisiejszych, młodych kobiet jest mi po prostu szkoda. Nie mają żadnych szans (w swej masie) na utrzymanie swych samców tylko dla siebie, a jednocześnie uważają to za "wyznacznik" swojej wartości. To dość tragiczny splot.
      >
      • sundry Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:12
        Przesadzasz chyba trochę z tym, że każdy facet musi zdradzać, bo taka jest jego natura.
        • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:19
          Zwróć proszę uwagę, że napisałem :..."w swej masie".... , nie każdy!!!
      • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 19:29
        >uważają to za "wyznacznik" swojej wartości

        A to już ich problem jak są tak puste i durne to niech sobie cierpią ile wlezie.
        • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:00
          Ależ nie !!
          To problem społeczny. Ociężałość umysłowa, czy źle ustawiony system wartości to taka sama wada, czy niepełnosprawność jak ślepota czy brak nóg. A nie odważyłabyś się powiedzieć publicznie, że kaleka powinien siedzieć w domu i nie "pchać" się w oczy zdrowym. (A tak się mówiło o kalekach gdy ja bylem dzieckiem).
          • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:41
            Pff..no dobra z poprzednim wpisem to przegięłam.
            Można na to spojrzeć jak na problem społeczny, trochę podobnie jak na inwalidztwo.
            Tyle że nikomu nie odrosną nogi bo będzie chciał, i nikomu wola wzroku nie przywróci, a nad skrzywioną psychiką czy systemem wartości można jeszcze popracować...problem tylko taki, ze jak kogoś kręgosłup boli to idzie do lekarza...a jak kogoś psycha boli to już nie wie gdzie iść.
            I ja jestem za tym by kobiety prostowały system wartości, a nie uczyły się tolerować zdrady. Co lepiej leczyć ludziom nogi czy trenować ich w jeździe na wózku? Z systemem wartości jest niestety tak że rzadko organizacja/edukacja zewnętrzna może zniwelować wpływ tego w jakim domu się wychowuje. Sama mam w rodzinie przykłady kobiet, które zdradę w rodzinie "dziedziczą" nie wiadomo które pokolenie. Tam gdzie w pewnym monecie nastąpił impuls niezgody na zdradę problem znikał w kolejnych pokoleniach. Jeśli się mówi kobiecie rozwiedź się ze zdrajcą, jesteś warta więcej i ona za taką rade pójdzie, to jest jakaś szansa że spojrzy na swoją wartość inaczej niż przez pryzmat faceta u boku...wyrwie się z tego złego systemu wartości i wychowa synów i córki którzy również nie będą uzależniali własnej wartości od zachowań partnera.
            • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:05
              Cały Twój wywód oparty jest na wyidealizowanym, jednostkowym przykładzie. Nie twierdzę, że jest bezsensowny, chociaż ja się z nim nie zgadzam. Tak było przez wiele lat. Samotna kobieta, nawet z dziećmi, nadal była kobietą, była indywidualnością, jednostka, podmiotem.
              Mam, być może skrzywione, wrażenie, że dzisiaj coraz częściej, wielu młodych ludzi, widzi tylko "zbiór", w rozumieniu rezerwuaru, łatwych do wykorzystania przedmiotów. Po prostu tych kobiet jest "za dużo"!!! Aby być dobrze zrozumianym użyję drastycznego porównania: gdy "ciurka" sobie mały strumyczek wszyscy są zadowoleni, gdy spadnie wielki deszcz....mamy powódź.
              Mnie przeraża właśnie ten "efekt skali". Każdy następny rozwód powiększa ten rezerwuar, zmniejszając szanse jednostek na wydostanie się z niego.
              To taki, nieprzemyślane do końca, "koncepty". Po prostu pisze o tym , nad czym sam się zastanawiam. Gdybym miał wyrobiony pogląd na te sprawy, nie pisałbym o nich.
              Za pierwsze zdanie posta-szacun:)
              • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:30
                Piotrze...wydaje trudno nam się zgodzić bo zasadnicza różnica między nami jest taka, że ja patrzę bardziej na jednostki, a ty bardziej na ogół. Ja powiem szczerze Twoje użycie słów "zbiór" "przedmiot" kojarzy mi się zaraz z tym co czasem obserwuję...że coraz mniej ludzie są a coraz bardziej mają (pieniądze, partnerów, urodę itd.) i traktują wzajemnie się coraz bardziej jak rzeczy mająca jakieś tam funkcje (funkcja zarabiania, funkcja wysłuchiwania żalów, funkcja seksu, funkcja prasowanie koszul)...ale mi jest to tak dalekie, że aż przeraża,i że wolę tego nie widzieć. Zresztą czy się tym przejmować? w końcu kupa z tych ludzi jest szczęśliwa.
                • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:46
                  Nie musimy się zgadzać, więcej- nawet nie musimy przybliżać swoich stanowisk.
                  Najważniejsza jest próba zrozumienia rozmówcy:). A ja nie czuję się "nierozumiany":)
                  Dzięki za rozmowę i dobranoc.
                  • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 22:04
                    Wzajemnie dzięki i dobrej nocy :)
    • pompeja Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 17:30
      To jest lekiem na całe złoooo... :P
    • menk.a Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 18:01
      gwen75 napisał:

      > > Czy nie umiecie wykrzesać z siebie jakiejś spolegliwości
      >
      > Kobiety nie są takie głupie, by się cofać w rozwoju. Niektórych to boli :P
      >

      :DDDDDDD
      • wiarusik Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 18:24
        pozwę Cię za to,że nie odpowiadasz na moje posty;)
    • wacikowa Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 18:16
      Czas iść do okulisty bo ja żadnego "pisz pozew" nie widzę:) No chyba,że w wątkach tych których mam zablokowanych:)
    • weekenda Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 19:47
      żałuję, że tak długo nie pisałam pozwu. Po jego napisaniu i szczęsliwej dla mnie finalizacji odżyłam a w zasadzie zaczęłam zyć. Męczyć się z niewłaściwym facetem dla dzieci, dla rodziny? To hipokryzja, oszustwo i zakłamanie. Nie da się być szczęśliwym "bo trzeba" z jakiegokolwiek powodu. A oszukiwać i zdradzać? to już się nazywa q...etswo i nie ma nic wspólnego z wartościami jakimi jest rodzina, rodzicielstwo, partnerstwo czy jakiekolwiek morale.

      Nie daję nikomu żadnych rad w stylu "pisz pozew". Każdy ma swoje życie, swoją alkowę i swoje potrzeby. Ale też nie potępiam i nie oceniam jeśli ktoś taką decyzję podejmuje. Zakładam (być może błędnie), że jest dorosły i wie co robi.

      A dzieci? I tak cierpią. Czy widząc obłudę i hipokryzję rodziców czy będąc rozdartym między jednym a drugim. Ale po rozwodzie mają przynajmniej szansę, że dojrzą błędy rodziców i tych samych nie popełnią. A życie w pseudo-rodzinie gdzie rodzice się zdradzają, nie szanują powie im że tak można, że to dozwolone i same powielą ten schemat.
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:04
        Myślę, że nie przeczytałaś całego wątku, a tylko sam starter. Takie głosy już były i już na nie odpowiadałem.:) Nie będę się powtarzał, ale nie twierdzę, że nie masz racji:)
        \
        • weekenda Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:08
          tak, sam starter, za dużo tego... ;)

          Nie uogólniaj i nie wyciągaj zbyt pochopnych wniosków. Nigdzie tu nie widziałam zdania "pisz pozew". Dziewczyny czasami nakłaniają do takich czy innych zachowań ale do rozwodu? Rozwód to ostateczność i każda kobieta mająca wspólne dzieci ze swoim aktualnym mężem "50" razy się zastanowi zanim napisze pozew. Nawet jesli w tzw rodzinie dzieje się bardzo źle.
          Szczęścia życzę :)
          • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:18
            Gwarantuje Ci, że ani nie uogólniam, ani nie wyciągam pochopnych wniosków:)
            Ale jeśli takie odniosłaś wrażenie, to powiem, że jest to efekt zupełnie przeze mnie nie zamierzony:)
            Dziękuje i odwzajemniam:)
          • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:24
            Weekenda...to chyba jakoś sporadycznie jesteś na forum...co prawa cytat dokładny "pisz pozew" faktycznie nie jest jakoś super popularny, ale wszelkie synonimy "pogoń dziada" to chleb powszedni tego forum.
            • weekenda Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:28
              "pogoń dziada" dla mnie ma wiele znaczeń, niekoniecznie pozew :)
              a i owszem, zaglądam tu sporadycznie - głównie aby sobie humor poprawić - niezłe dziouchy pomysły miewają ;)
              • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:45
                Miałam na myśli "pogoń dziada ze swojego życia" co w przypadku męża znaczy tyleż samo co "rozwiedź się kobieto".
                No ja zaglądam często i tematy z radami pogoń dziada to są tak co 2 no może co 3 dzień, a zawsze przynajmniej jeden pałęta się na pierwszej stronie wątków z ostatnia aktywnością :)
    • wiarusik Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:08
      nic podobnego,moje uczucia są szczere;)
    • zla.m Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 20:59
      Podczas seksu człowiek wytwarza oksytocynę. To ten sam hormon, który wytwarzany jest także w ciąży, zwłaszcza podczas porodu. Jego wpływ na mózg jest taki (między innymi), że powoduje wzmocnienie więzi międzyludzkich i wzrost zaufania. Dlatego nawet matkom, które dzieci nie chciały po porodzie się często "odmienia". Dlatego niektórzy zakochują się po pierwszej nocy. Kobiety są na ten hormon bardziej wrażliwe i produkują go więcej, co powoduje, że im jest trudniej oddzielić seks od uczuć. Dlatego wiele (większość?) kobiet nie akceptuje zdrady fizycznej. Ot, biologia, a nie sprawa "2 pokoleń gazetek".

      PS
      Spolegliwy (słownik jęz. pol. PWN)
      1. «taki, który wzbudza zaufanie i można na nim polegać»
      2. pot. «taki, który łatwo ustępuje i podporządkowuje się innym»

      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:12
        Skoro kobiety są mniej skłonne do zdrady od mężczyzn, to z kim ci mężczyźni zdradzają żony?
        Tylko tak w rozumieniu statystycznym a nie jednostkowym(z ku...mi). Żyję już kilka lat na świecie i mam wrażenie, że najczęściej jest to 3kąt :on, zona koleżanka żony/żona kolegi, lub ona, mąż, kolega męża/mąż koleżanki.
    • lacido Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:04
      w sumie nie zauważyłam jakiegoś drastycznego nasilenia tego typu rad, przede wszystkim powództwa cywilne związane są z kosztami a to chyba raczej stopuje zwłaszcza gdy o pierdołę idzie ;)
    • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 21:37
      gwen75 napisał:


      >
      > A dlaczego? Bo niemiło, gdy to kobieta sama kreuje poczucie własnej wartości? N
      > iemiło, gdy nie można taką manipulować komplementami? :P

      Nie. Dlatego, że takie przeczenie oczywistościom nazywa się krygowaniem, a to nie przystoi dorosłym rozmówcom.
      >
    • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 22:03
      Tak szczerze? To chyba nie za bardzo :P
    • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 22:22
      Zacięcie, to mało powiedziane? Ja uwielbiam gadać!
      Jak się gada (zwłaszcza z kimś kto ma inne zdanie) to można natrafić na różne ciekawe jeszcze nie odkryte tematy lub odkryć inne punkty widzenia i wielkie obszary swojej niewiedzy i to niewiedzę trochę uzupełnić (nawet na fk!). Czasem mi szkoda, że niektóre dyskusje nie są dla mnie bo brakuje mi "zaplecza" wiedzy historycznej, politycznej itd. (latami interesowała mnie tylko matma)
      Do tego chyba zwyczajnie lubię się wymądrzać...może ja, forum i świat jakoś to zniesiemy ;)
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 21.10.10, 07:45
        sweet_pink napisała:

        > Zacięcie, to mało powiedziane? Ja uwielbiam gadać!

        O! To identycznie jak ja :)


        > Do tego chyba zwyczajnie lubię się wymądrzać...może ja, forum i świat jakoś to
        > zniesiemy ;)

        No popatrz:) znów identycznie jak ja:)
    • sweet_pink Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 22:46
      Strzeliłam buraka :D
    • akle2 Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 22:54
      Piotrze, spolegliwość, kompromisy PRZY ZDRADZIE??? Niech się misio cieszy że tylko na forum napisała i poza pozwem zębów kochance nie wybiła, nie wiem skąd to zdziwienie. Czy mam rozumieć, ze Ty w analogicznej, lustrzanej sytuacji poprosisz o powtórkę, bo za mało bolało?
      • sundry Re: ......pisz pozew... 21.10.10, 11:58
        A dlaczego kochance, a nie misiowi? Toż nie kochanka miała być jej wierna.
    • teletoobis Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 23:06
      Piotrze, tlumacze Ci od lat; baby to ch...e som :_)
      • piotr_57 Re: ......pisz pozew... 21.10.10, 07:19
        A ja Ci powiem, że Ty nie wiesz do czego kobieta "służy" ani jak jej "używać":)
        W moich oczach jesteś jak pewien Indianin, o którym czytałem dość dawno temu. Otóż, nie umiejąc posługiwać sie strzelbą i nie mając nabojów, próbował używać jej jak maczugi i narzekał na małą jej efektywność. Z Tobą jest identycznie. Dla Ciebie kobieta to tylko doopa, tylko sex, resztę odrzucasz. A mnie to śmieszy:D. Doopa i sex to nie więcej niż 5% z tego co możesz od kobiety otrzymać. Oczywiście pod warunkiem, że wiesz gdzie i czego szukać.
        My się nie porozumiemy, bo dla mnie kobieta która ma do dania tylko doope jest bezużyteczna, a już w najlepszym przypadku niewarta "zachodu". Ja potrzebuję wielokrotnie więcej. Gdybym potrzebował tylko doopy to bym ją sobie, po prostu, kupił. To nie tylko prostsze rozwiązanie ale, jestem tego pewien, i tańsze. Kobieta to "urządzenie" multimedialne o ogromnych możliwościach, a Ty go używasz jak czarno-białego telewizora. To trochę tak jakbyś laptopem wbijał gwoździe w ścianę:). Ale ja nie mam ambicji przekonania Cię. Jest wiele pań które uważają, że mają do dania tylko doope, jest wiele takich, którym to efektywnie wmówiono; im też się od życia coś należy. Mam nadzieje, że się odnajdziecie, ku obopólnej satysfakcji. :)
        Pozdrawiam.
    • wiarusik Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 23:40
      nie mam pojęcia,a bez komunikacji nie mam szans się dowiedzieć;)
    • wiarusik Re: ......pisz pozew... 20.10.10, 23:47
      nie sądzę ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka