irjana
04.04.04, 17:27
otoz prozaiczna historia:
pani poznala pana, wielkie uczucie rozkwitlo, cud miod i piekne obietnice, az
po dluzszym czasie okazalo sie iz pan ma zone i dzieci ( jak to bywa
oczywiscie to malzenstwo to dla dobra dzieci, z zona juz nie sa razem od
dawna, itd.trele-morele, niby standart ale pani zakochana po uszy uwierzyla,
wielka i prawdziwa milosc tak rzadko sie spotyka przeciez )
pan blagal by nie odchodzila, zostala, wspierajac pana w tych trudnych dla
niego chwilach .
trwal wiec dalej przecudny zwiazek z mala zgrzytliwa rysa, i trwal, pelen
wielkich wyznan pana o milosci bezgranicznej, i planow na sielankowa
przyszlosc,
pan te niedobra zone o rozwod poprosil, po jakims czasie sie rozwiodl ale
oskubala go z majatku calego, zostawil im wszystko z gestem, wyprowadzil od
zony i dzieci, przezyl to ogromnie bo chcial dla nich jak najlepiej, ale
zrobil to tylko i wylacznie dla pani, tak sie zaangazowal i tak ogromnie ja
kochal, a ona co wieczor koila jego skolatane nerwy.
pan wyjechal na dni pare w delegacje daleka, pani zgrzytliwa rysa spokoju nie
dawala wiec przeprowadzila male sledztwo na wlasna reke, po znajomych
dalszych, a i byla juz zone zapytala o kilka szczegolow,
historie z drugiej strony dalibog inna uslyszala, otoz to zona zazadala
rozwodu dowiedziawszy sie o kolejnej zdradzie meza, i pozew wniosla, prosil
by dala mu jeszcze szanse ale kazala mu isc precz i z domu sie wyniesc
natychmiast bo w zadne jego obietnice uwierzyc juz nie potrafila, wine mu
udowodnila i znac nie chce byle ojcowskie obowiazki spelnial, a majatek byl
jej po rodzicach to i do dzielenia przy rozwodzie za duzo nie bylo,
teraz pani czeka az pan z delegacji wroci.