myoptic
25.10.10, 12:38
Tez się pożale, moze dacie jakies rady, pocieszycie...
Otóż jakies pol roku temu zostawilam firme w ktorej pracowalam, gdyz panowala chora atmosfera, a szef za cholere nie chcial dac podwyzki, pomimo dorzucania obowiazkow. Wiec zakomunikowalam, że odchodze i by sobie kogos szukali. dali mi wypowiedzenie, a ja pojechalam za granice troszke dorobic.Pojechalam do pracy w rolnictwie co tu duzo mowic. ze stanowiska specjalista ds logistyki spadlam tak nisko... No ale mysle sobie:głowa do góry jakos bedzie. teraz siedze 2 miesiace na dupie,szukam pracy, wysylam cv i czekam....do tego odkad jestem z facetem, moje przyjaciolki przestaly byc przyjaciolkami, wszystko za sprawa jednej krowy, ktora kiedys kręcila z moim facetem, zanim ja sie z nim spyknelam. Zanim do tego doszlo iz zeszlam sie z moim partnerem, minelo poltora roku , pomiedzy tym ich "kreceniem" mojej kolezanki a mojego faceta.Generalnie nie byl to zadnen zwiazek. Ona potem zaczela mi obrabiac dupę co strasznie sie odbilo na przyjazni z pozostalymi kolezankami. Mam jedna "przyjaciolkę" która wiecznie odwoluje spotkania, i tak w kołko. ostatnio sie spotkalysmy, chcialam z nia pogadac sam na sam, a tu patrze jej przyjaciolke, znacznie blizsza niz ja bo my stracilysmy juz troche kontakt. Bylo mi przykro bo w sumie przez pierwsze 30 min sie nie odzywalam., to bylo raczej ich spotkanie. Nawet nie zapytala co u mnie...
Inna przyjacióla wyjechala za granice, nie wiem kiedy wroci, inna wyprowadzila sie do innego miasta.
Do czego zmierzam, teraz kiedy jestem bezrobotna, mam duzo czasu dla siebie, na przemyslenia. gdyby nie moj facet to pewnie bylabym w depresji. Brakuje mi kogos do pogadania, ze moglabym ponarzekac co mnie boli, bardzo zle sie czuje ze nie mam pracy, pozostalo mi jedynie sprzatac, i gotowac obiadki dla mojego TZ. I czasem czuje sie jak kura domowa.
Mam tez kiepska sytuacje rodzinna z moja mama i bratem. Chcialabym sie juz wyprowadzic z domu, ale narazie nie ma za co. Moj brat- wiecznie go nie ma, brudzi, nie sprzata, i nie ma zadnych obowiazkow, studia rzucil i nic nie musi robic. Strasznie mnie to wnerwia. Kiedy prosze go zeby wyszedl z psem, mowi : że to nie jego pies. A moja mama każe mi sie od niego odczepic.Pies lnieje, wszedzie kłaki, nawet nie pozamiata. W pokoju ma taki syf ze ja bym sie wtydzila zapraszam kogokolwiek,ale on nie...ma juz 20 lat.
Mam skonczone studia, a teraz od siedzenia w domu, czuje ze chyba sie cofam, glupieje, chcialabym sie zapisac na jakies darmowe kursy , szkolenia, ale ciezko mi znalesc cos w necie z mojego rejonu.
Kiedys bylam na rozmowie o prace w banku, powiedzialam kobiecie ze nie mialam stycznosci z tym nigdy, ale czemu nie mialabym sprobowac swoich sil. jestem po studiach zupelnie innych a pracowalam jako logistyk, wiec co mi szkodzi, prawda?A ta zaczela mnie straszyc stresem itp, ze generalnie dala mi do zrozumienia,ze nie potrzebnie sie pcham do nich.
Poczulam się głupio, albo ze jestem głupia.
Dodajcie mi otuchy, doradzie co wy robiliscie w chwili beznadziejnosci, ja czuje ze sie juz powoli łamie.
pozdrawiam