atakajedna86
25.10.10, 21:49
Bylismy w markecie, tam zirytowałam swojego faceta bo dostałam głupawki..ale potem poszlismy i mielismy jechac do jego znajomych do mieszkania
. Przed klatka on zadzwonił kolezanka otworzyła domofonem i ja chciałam wejsc pierwsza on tez suma sumarum nie chcacy został przygnieciony drzwiamii...niestey mój zapomina o dobrych manierach i nie przepuszcza mnie w drzwiach ...do czego zazwyczaj byłam przyzwyczajona wiec chiałam wejsc pierwsza.bo mnie widziałm silne wk**wienie, coś tam belkotał pod nosem poszedł na góre.zostałam przed klatka zeby wziąc głeboki oddech, on zas cofnał sie otworzył i rzekł w te słowy rycząć : k**wa idziesz czy nie owrócił sie i poszedł na góre....ja sie wsciekłam i mówie nie nie ide. mysle sobie nie mam ochoty na towarzystwo twoje tego dnia..i poszłam do domu...myslałam ze moze zawróci...ale tego nie zrobił....dzwonił dwa razy
kolezanka tez ale nie odebrałam..przyszłam do domu
Myslicie ze słusznie sie wkurzyłam?
ogólnie nie kłócimy sie ostatnio chyba z 1,5 miesiaca temu nawet o tym dziś mu mówiłam....to spokojny człowiek ale dośc porywczy jak cos go zeźli
teoretycznie wie, ze kobiete nalezy przepusic w drzwiach...gorzej w pratyce..ciagle mu t mówie ale kurna nie dochodzi nie wiem ze go matka manier nie nauczyła wk**wiajace jest to
ja mam odruch ze facet zawsze mnie w drzwiach przepuszcza i ja zawsze odruchowo wchodze i on tez