Rodzina.

31.10.10, 19:51
W wątku o rzeczach przewartościowanych ktoś napisał "rodzina". Nie zdążyłem odpisać, a że watek przekroczył 100postów, tam już nie odpisze, ale temat jest dla mnie ważny.
Dla mnie rodzina jest rzeczą zdecydowanie najważniejszą w życiu, wielokrotnie bardziej ważną niż każdy z jej członków osobno. Jest wartością sama w sobie.
Tylko chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie chodzi mi tylko o rodzinę "w wydaniu" rodzice plus dzieci. Chodzi mi o rodzinę jako ciąg przodków i następców, jako pewien "ciąg historyczny". Ciąg który będąc wartościowanym, sam wartościuje, nie tylko, poszczególnych członków, ale całe pokolenia. Najprostszym sposobem ocenienia życia człowieka, jest porównanie stanu, w jakim zastał i w jakim zostawia rodzinę, po przeżyciu swego czasu.
Oczywiście pomijam jakieś wydarzenia tragiczne, niezależne od osoby, np. wojna.
    • teletoobis Re: Rodzina. 31.10.10, 19:53
      tak don Vito Corleone....
      cale jednak szczescie, ze rodzina sklada sie z zywych ludzi, a nie z postaci.
      • sid.leniwiec Re: Rodzina. 31.10.10, 19:57
        O właśnie.:)
      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:04
        teletoobis napisał:

        > tak don Vito Corleone....
        > cale jednak szczescie, ze rodzina sklada sie z zywych ludzi, a nie z postaci.

        Nie zgadzam się. Mój jeden dziadek umarł w 1926 roku, drugiego wywieźli po powstaniu i nigdy już nie wrócił. Uważasz, że oni nie mieli żadnego wpływu na moje wychowanie, na mój dzisiejszy "ogląd" świata?
        >
        • avital84 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:12
          Losy mojej rodziny również były historycznie zagmatwane.
          Obozy, Sybir, Katyń, Armia Andersa itp.

          I ma to duży wpływ na to kim jestem, gdzie jestem i nawet z kim nie jestem.
          Mojego byłego denerwował mój 'patriotyzm' i 'polaczkowatość'.
          • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:22
            avital84 napisała:

            > Losy mojej rodziny również były historycznie zagmatwane.
            > Obozy, Sybir, Katyń, Armia Andersa itp.
            >
            > I ma to duży wpływ na to kim jestem, gdzie jestem i nawet z kim nie jestem.
            > Mojego byłego denerwował mój 'patriotyzm' i 'polaczkowatość'.

            Oczywiście!! Dokładnie o to mi chodzi. Po prostu są rzeczy, które MUSISZ robić, jak i takie których Ci "popełnić" NIE WOLNO. To jest oddziaływanie rodziny, przodków, nawet jeśli nie miałaś możności poznania ich. Powiem więcej. Gdybyśmy spotkali się w realu to ja od razu wiem z kim mam do czynienia, jesteś dla mnie "czytelna", od pierwszej minuty jestem do Ciebie przychylnie nastawiony, po prostu od razu Cię lubię. To tak jakbym Cię juz z rok znał, to ogromny handicap w każdej znajomości, nie tylko osobistej.
            • teletoobis Re: Rodzina. 31.10.10, 20:41
              Aha, czyli jak moj dziadek byl u Andersa, a drugi u Pommla, to jak sadzisz ktory z nich mial na mnie wplyw?
              I czy to znaczy, ze jak sie przechylam ideologicznie w jedna ze stron, to jestem apologeta nazizmu, albo tradycji andersowskich? Nic bardziej mylnego
              • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:51
                teletoobis napisał:

                > Aha, czyli jak moj dziadek byl u Andersa, a drugi u Pommla, to jak sadzisz ktor
                > y z nich mial na mnie wplyw?
                > I czy to znaczy, ze jak sie przechylam ideologicznie w jedna ze stron, to jeste
                > m apologeta nazizmu, albo tradycji andersowskich? Nic bardziej mylnego

                Mario, ja Cie proszę, nie wypisuj mi tu idiotyzmów. Chodzi o to, że jesteś świadom swojego pochodzenia, że masz określony stosunek do swojego pochodzenia, że, mówiąc kolokwialnie, nie wypadłeś kurze spod ogona. Jesteś oczkiem w łańcuchu, jesteś samodzielną jednostką, ale jednak częścią większej całości. Być może, z powodów geopolitycznych, nasi przodkowie walczyli ze sobą, jakie to ma znaczenie? Chodzi o wartości przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jeśli, w rozmowie, przekonasz mnie, że Twoja rodzina to byli porządni ludzie, to jakie może mieć znaczenie to, gdzie rzucił ich los ?
                Handicap jest czymś co ułatwia, ale niczego nie zastępuje, ani nie zapewnia .
                • teletoobis Re: Rodzina. 31.10.10, 20:58
                  kazdy tak ma moj drogi i nie ma co do tego dorabiac ideologii.
                  To kim i jaki jestem to moja wina/zasluga. Po trochu moich rodzicow.
                  Nie moge sie identyfikowac z taka lub inna galezia rodziny sprzed gola wieku. O wspolnocie tych galezi nie ma nawet co mowic
                  • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:05
                    Zgadzam się co do joty!!!!
                    Tylko nie bardzo widzę gdzie przebiega linia podziału pomiędzy naszymi stanowiskami??/
                    Oczywiście, że jesteś kim jesteś dzięki sobie!!! ja tylko cichutko dodaję, że wyrosłeś na pewnym "podłożu". Tym podłożem, dla Ciebie, byli twoi przodkowie, tym podłożem staniesz się dla swoich dzieci.
                    • teletoobis Re: Rodzina. 31.10.10, 21:13
                      Nie do konca przodkowie sa dla mnie podlozem. Nie zostawili spuscizny intelektualnej, nie zostawili majatku. jak wiesz pochodze ze srodowiska robotniczo- chlopskiego.
                      Jedyne co na pewno przejalem od nich to niektore tradycje, rytualy, zwiazane mniej lub wiecje z swietami. Od wielu jednakze sie odcialem. Linii podzialu jako takiej nie ma. Ja tylko nie przerysowuje i nie mitologizuje rodziny. Ona jest. I dobrze. Gdyby jej nie bylo, to i tak musialbym dalej zyc
                  • avital84 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:28
                    > Nie moge sie identyfikowac z taka lub inna galezia rodziny sprzed gola wieku. O
                    > wspolnocie tych galezi nie ma nawet co mowic

                    Bywa, że jesteśmy bardziej podobni, do dziadków, pradziadków niż do rodziców.
                    Często okazuje się, że to właśnie po nich mamy talenty, mamy takie same zainteresowania i kolor oczu.

                    Po pierwsze to geny. Po drugie, skoro dziadkowie mieli wpływ na Twoich rodziców, z kolei rodzice Twoich dziadków mieli wpływ na ich zachowanie to oznacza, że pewne wartości, zachowania były przekazywane z pokolenia na pokolenie i możesz nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że zachowując się tak, a nie inaczej w określonej sytuacji naśladujesz prapradziadka.
                    • teletoobis Re: Rodzina. 31.10.10, 21:37
                      nie musisz mi tlumaczyc crossing over
                      I nie sadze, by ktos, kto nie mial bezposredniego wplywu na moje zycie, mogl miec wplyw na to jakim jestem
        • teletoobis Re: Rodzina. 31.10.10, 20:38
          Moj pradziadek zginal pod Verdin w I wojnie swiatowej. dziadek i jego brat spotkali sie w 2 przeciwnych armiach pod Mt cassino.
          I wiem na pewno ze na moje WYCHOWANIE wplywu nie mieli. Co innego na jakies tam tradycje przekazywane z dziada pradziada, ale na wychowanie? Mylisz pojecie Piotrusiu
          • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:53
            teletoobis napisał:

            > Moj pradziadek zginal pod Verdin w I wojnie swiatowej. dziadek i jego brat spot
            > kali sie w 2 przeciwnych armiach pod Mt cassino.
            > I wiem na pewno ze na moje WYCHOWANIE wplywu nie mieli. Co innego na jakies tam
            > tradycje przekazywane z dziada pradziada, ale na wychowanie? Mylisz pojecie Pi
            > otrusiu

            Ależ oczywiście, że mieli :)
            Mieli poprzez przemyślenia, których musiałeś wykonać tysiące, zanim doszedłeś do tego kim dzisiaj jesteś. Ich życie zmusiło Cię do myślenia, i to jest ich wpływ na Twoje wychowanie .
            • teletoobis Re: Rodzina. 31.10.10, 20:59
              Tak- kontaktuje sie telepatycznie z zaswiatami, by poznac ich mysli
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Rodzina. 31.10.10, 21:00

              > Ależ oczywiście, że mieli :)
              > Mieli poprzez przemyślenia, których musiałeś wykonać tysiące, zanim doszedłeś d
              > o tego kim dzisiaj jesteś. Ich życie zmusiło Cię do myślenia, i to jest ich wpł
              > yw na Twoje wychowanie .

              Nie zgodzę się. Mogli mieć wpływ, jeśli istnieli np w opowieściach rodziców, byli dawani jaki przykład itp. Sam fakt że ktoś z przodków gdzieś i jakoś żył to za mało żeby wpłynąć na pokolenia następne.
              • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:10
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                >
                > Nie zgodzę się. Mogli mieć wpływ, jeśli istnieli np w opowieściach rodziców,

                A co to za różnica w jakiej formie zaistnieli? Ja nie definiuję formy:)

                by
                > li dawani jaki przykład itp.

                Dokladnie tak!! Ale żeby móc służyć, choćby tylko za przykład, to jednak trzeba było, kiedyś tam, zaistnieć :)

                Sam fakt że ktoś z przodków gdzieś i jakoś żył to
                > za mało żeby wpłynąć na pokolenia następne.

                To kwestia dyskusyjna. Wiele może zastąpić wyobraźnia dziecka. Ale ok, niech i tak będzie.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Rodzina. 31.10.10, 21:21
                  piotr_57 napisał:

                  > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                  > >
                  > > Nie zgodzę się. Mogli mieć wpływ, jeśli istnieli np w opowieściach rodzic
                  > ów,
                  >
                  > A co to za różnica w jakiej formie zaistnieli? Ja nie definiuję formy:)

                  Chodzi mi o to że jeśli nie byli bezpośrednio obecni przy np.twoim rozwoju, to ich wpływ był pośredni - poprzez obraz prezentowany przez tych którzy byli obecni i poprzez wyobraźnię.
                  Obraz ten nie musi mieć NIC wspólnego z rzeczywistością.
                  Innymi słowy, na twój rozwój i to kim jesteś teraz nie wpłynęły prawdziwi przodkowie tylko ich wizja.
                  • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:24
                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                    > Innymi słowy, na twój rozwój i to kim jesteś teraz nie wpłynęły prawdziwi przod
                    > kowie tylko ich wizja.

                    Jest to pewien argument. Trzeba by go przemyśleć. W tej chwili, tak z marszu, nie jestem w stanie odpowiedzieć. :)
                    >
                    >
    • vandikia Re: Rodzina. 31.10.10, 19:57
      dla mnie też.
      ja jestem nawet zwichrowana na punkcie rodziny, dla mnie jest rodzina ponad wszystko i tyle.
    • gnomowladny Re: Rodzina. 31.10.10, 19:57
      Po wojnie i okresie komuny trudno mówić o wielopokoleniowych rodzinach.Owszem znam takie - głównie z Krakowa i południa Polski. I owszem to wartość sama w sobie, szczególnie jak obserwuje kariery znajomych z krakówka. Ale bynajmniej nie zgadzam się, że można oceniać człowieka po tym w jakim stanie zostawił taką rodzinę (a bardziej klan) bo często jest tak, że taka rodzina pieegnuje negatywne wzorce i dobrze się spod jej wpływów wyrwać (znowu Kraków).
      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:08
        gnomowladny napisał:
        Ale bynajmniej nie
        > zgadzam się, że można oceniać człowieka po tym w jakim stanie zostawił taką rod
        > zinę (a bardziej klan) bo często jest tak, że taka rodzina pieegnuje negatywne
        > wzorce i dobrze się spod jej wpływów wyrwać (znowu Kraków).

        Powiem Ci, że nawet nie pomyślałem o tym. Ale masz racje jeśli jest to rodzina patologiczna jakaś, nie wiem.
        Jednak nawet "zrywając" z tą rodzina nadal pozostajesz jej członkiem. A ocena nie musi dotyczyć "kontynuacji" tradycji, jeśli była ona zła. Może właśnie "wyzwolenie" rodziny ze złych układów czy tradycji , bedzie podstawowym czynnikiem wartościowania człowieka?
        • gnomowladny Re: Rodzina. 31.10.10, 20:18
          Wychowanie w wielopokoleniowej rodzinie ma plusy i minusy. I tak na przykład. Wychowujesz się w kilkupokoleniowej rodzinie krakowskiej.Od początku zdobywasz dobre wykształcenie i doswiadczenia.Później (niezależnie od tego czy jesteś w te klocki dobry czy nie) dostajesz dobrą pracę - załatwioną przez rodzinę i znajomych. To jest raczej norma w tego typu sytuacjach. I nie jest to bynajmniej przykładowa rodzina patologiczna. Tyle, że zarówno w przypadku rodziny dobrej i patologicznej jej członkowi, który chce wyrwać się poza obowiązujący kanon zachowań rzuca się kłody pod nogi.Ja osobiście uważam, że nie należy być zakładnikiem rodziny.
          • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:28
            Oczywiście szanuję Twoje zdanie na ten temat, ale się z nim nie zgadzam .
            Trywializując powiem tak :"Zdecydowanie wolę, żeby w zęby zaglądał mi dentysta-syn dentysty, nawet jeśli nie jest "artystą", niż miałby mi zaglądać dentysta-syn kowala. Ja nie twierdzę, że rodzina nie popełnia błędów, że nie ma ciemnych stron w moim myśleniu. Ja uważam, że jest to "najlepsze", co nie znaczy, że idealne.
            • gnomowladny Re: Rodzina. 31.10.10, 20:33
              Szczerze mówiąc nie sądzę, żebyś wierzył w to co mówisz. Osobiście znam dzieci z rodzin z tradycją siłą pędzone na prawo, medycyne itp kierunki. To moi dobrzy znajomi.Ale oprócz tego, że mogę się znimi napić piwa to nie chciałbym mieć z nimi żadnego kontaktu na zasadzie pacjent - lekarz.
              • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:37
                Z brakiem wiary nie mogę dyskutować. :)
                • berta-live Re: Rodzina. 31.10.10, 20:53
                  Znaczy kultywujesz zasadzie, że nie matura lecz chęć szczera... ;)

                  Bo nepotyzm do tego się sprowadza, że nie za jakieś szczególne osiągnięcia dostaje się ktoś na studia a potem do pracy, tylko dlatego, że rodzice zapłacili komu trzeba albo ktoś wobec nich ma dług wdzięczności albo musi utrzymywać dobre relacje. W zasadzie to jak ktoś nie jest kompletnym półgłówkiem to wcześniej czy później, wszystkiego się nauczy. A zawodu człowiek uczy się tak naprawdę w pracy a nie zakuwając do egzaminu. Nie mniej jednak szkoda tych wszystkich osób, które miały potencjał i mogliby być z nich świetni fachowcy, ale niestety musieli ustąpić miejsca tym, którym musieli. A przede wszystkim szkoda tych wszystkich klientów, petentów i pacjentów, którym nie było dane skorzystać z usług prawdziwego profesjonalisty tylko musieli zadowolić usługą na pół gwizdka. Pół biedy jak tylko odwlekło się wszystko w czasie ale jakoś dobrze skończyło, ale ile osób straciło przez to zdrowie lub życie, tego nie wie nikt.
                  • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:00
                    Z Twoim postem jest pewien problem, ale ja nie będę go tu omawiał .
                    Zwrócę Ci tylko uwagę na to, że na, jak mówisz, nepotyzmie społeczeństwa były oparte tysiące lat. A i dzisiaj Królowa Brytyjska SPRZEDAJE wiele bardzo ważnych stanowisk. A jakieś takie mam dziwne przekonanie, że administracja GB jest zdecydowanie lepsza niż RP.
                    Jestem zdecydowanym zwolennikiem "nepotyzmu", pod warunkiem odpowiedniego "obciążania" odpowiedzialnością, bo to nie nepotyzm psuje nacje, lecz brak odpowiedzialności.
                    • berta-live Re: Rodzina. 31.10.10, 21:33
                      Jako żem krakuska, która się w życiu naoglądała nepotyzmu i nasłuchała o nim sporo, to z moich obserwacji nie wygląda to tak różowo. ;)

                      Owszem, są osoby, którym pewna pomoc się należała, bo np chłopak mimo, że leń i hulaka, to bardzo zdolny i z potencjałem i koniec z końców ma szanse zostać dobrym lekarzem. A gdyby go nie ciągnięto za uszy i nie ładowano kasy na prawo i lewo i czekano aż się sam ustatkuje i weźmie w garść, to zapewne przegapiłby swój czas na ukończenie studiów, zrobienie specjalizacji i zdobycie stosownych uprawnień. Kolejna osoba to bardzo ambitna i pracowita dziewczyna, która w nienepotystycznym kraju zapewne własnymi siłami też zostałaby na uczelni i rozwijała się naukowo. W nepotystycznym potrzebowała do tego pomocy ustosunkowanego rodzica. Podobnych przypadków to znam jeszcze ze dwa co najmniej. I tu się nie czepiam, bo źle się to nie skończyło.

                      Ale cała reszta to dno i z 5m mułu. Panienka, która bez wsparcia nawet by podstawówki nie skończyła, teraz szycha na stanowisku. Nawet nigdy nie próbowała ściemniać, że osiągnęła to wszystko własnymi siłami. I cały czas wyrażała wielkie zdziwienie i pogardę dla osób, które pochodzą z jakiś mało ustosunkowanych rodzin, które nawet prawa jazdy bez egzaminu nie są w stanie swoim dzieciom załatwić. Bo dla niej to taka rodzina to patologia z nizin społecznych. Kolejna osoba to chłopak robiący "karierę" tylko i wyłącznie dzięki ustosunkowanemu ojcu. Ani szczególnie inteligentny, ani zdolny ani pracowity, ani kreatywny ani nic. Ale za to cham i bufon pierwszej kategorii. Inna dziewczyna też skończyła studia dzięki płatnej protekcji, nikt nigdy nawet nie próbował tego ukrywać. I potem aż do dzisiejszego dnia, rodzice ładują kasę, żeby utrzymywać ją na stanowisku i ukręcać łeb jej wybrykom, łącznie z popadnięciem w konflikt z prawem. I tego typu przypadki można mnożyć w nieskończoność.

                      A najśmieszniejsze jest to, że nikt się z tym nie kryje. Cennik zakupu odpowiedzi egzaminacyjnych oraz nazwiska osób, do których na lekcje trzeba chodzić jest oficjalny. Podobnie oficjalny jest cennik wjazdu na dane miejsca pracy. O takich rzeczach jak to, że się swoje dziecko wsadziło do pracy za np 150tys PLN mówi się przy kawie. Młodzież między sobą też oficjalnie o tym gada. I rozmowy w stylu:
                      -Ile twoi rodzice zapłacili za lekcje?
                      -80tys
                      -Ojej, a moi tylko 40, to ja się pewnie nie dostanę.

                      jeszcze 10 lat temu były na porządku dziennym. Teraz odkąd jest nowa matura, to zapewne nieco inną formę przybrało.

                      Nie wmówisz mi, że to nie jest patologią. Ja rozumiem, że wszędzie znajomości się liczą, ale takiej eskalacji tego zjawiska jak w naszym kraju, to mało gdzie można spotkać.
                      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:44
                        berta-live napisała:


                        > Ale cała reszta to dno i z 5m mułu. Panienka, która bez wsparcia nawet by podst
                        > awówki nie skończyła, teraz szycha na stanowisku. Nawet nigdy nie próbowała ści
                        > emniać, że osiągnęła to wszystko własnymi siłami. I cały czas wyrażała wielkie
                        > zdziwienie i pogardę dla osób, które pochodzą z jakiś mało ustosunkowanych rodz
                        > in, które nawet prawa jazdy bez egzaminu nie są w stanie swoim dzieciom załatwi
                        > ć. Bo dla niej to taka rodzina to patologia z nizin społecznych. Kolejna osoba
                        > to chłopak robiący "karierę" tylko i wyłącznie dzięki ustosunkowanemu ojcu. Ani
                        > szczególnie inteligentny, ani zdolny ani pracowity, ani kreatywny ani nic. Ale
                        > za to cham i bufon pierwszej kategorii. Inna dziewczyna też skończyła studia d
                        > zięki płatnej protekcji, nikt nigdy nawet nie próbował tego ukrywać. I potem aż
                        > do dzisiejszego dnia, rodzice ładują kasę, żeby utrzymywać ją na stanowisku i
                        > ukręcać łeb jej wybrykom, łącznie z popadnięciem w konflikt z prawem. I tego ty
                        > pu przypadki można mnożyć w nieskończoność.

                        Ale to jest argument za a nie przeciw temu co Ci napisałem.
                        Problemem nie jest to co , komu i za ile zapłacił, tylko to, że Ci wepchnieci na stanowiska nie ponoszą odpowiedzialności.
                        Wystarczy wprowadzić odpowiedzialność, promowanego i promującego, całym majątkiem, za skutki, i zaraz się okaże , że NIKT nie będzie pchał synalka gamonia, na odpowiedzialne stanowisko. Problem nie jest w protekcji, tylko w braku odpowiedzialności.
                        >
                        >

                        • berta-live Re: Rodzina. 31.10.10, 23:11
                          Myślę, że problem jest gdzie indziej. Bo to nawet nie chodzi o wpychanie kogoś na stanowisko, tylko o odbieranie szans na zdobycie zawodu i stanowiska osobom, które mogłyby być całkiem niezłymi fachowcami, ale muszą ustąpić miejsca komuś bardziej ustosunkowanemu. I z punktu widzenia tych osób jest to dość mocno wkurzające.
    • avital84 Re: Rodzina. 31.10.10, 19:58
      Dla mnie to mega ciężki temat.
      Znam blisko bowiem osoby, które zostały skrzywdzone, wykorzystane przez swoich rodziców, ale właśnie...miały fajnych dziadków, na których mogły liczyć i dlatego rodzina stanowiła dla nich wartość.

      W takim szerokim sensie o jakim piszesz oczywiście rodzina jest wartością. Myśląc jednak o jakiś konkretnych konfiguracjach można by już polemizować.

      Dla mnie najważniejsi są moi rodzice i to właśnie rozumiem jako rodzinę. Nie wiem czy do szczęścia potrzebna jest mi 'moja własna' rodzina. A i zdecydowanie przyjemniej jest myśleć o przodkach, których już nie ma niż o niektórych żyjących członkach rodziny niestety.

      Chyba po prostu chodzi o naszą tożsamość. Rodzina jest ważna, bo w znacznym stopniu wyjaśnia to kim jesteśmy, jacy jesteśmy i dlaczego w ogóle jesteśmy.
      • sid.leniwiec Re: Rodzina. 31.10.10, 20:03
        > Dla mnie najważniejsi są moi rodzice i to właśnie rozumiem jako rodzinę. Nie wiem czy do szczęścia potrzebna jest mi 'moja własna' rodzina.

        JTTM
      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:16
        avital84 napisała:


        > Chyba po prostu chodzi o naszą tożsamość. Rodzina jest ważna, bo w znacznym sto
        > pniu wyjaśnia to kim jesteśmy, jacy jesteśmy i dlaczego w ogóle jesteśmy.

        Zgadzając się z większością Twoich twierdzeń , zacytowane podoba mi się najbardziej, dając jednocześnie szansę na zwrócenie uwagi na jeszcze jedną funkcje rodziny. Właśnie na to, że od rodziny zależy jacy jesteśmy. Oczywiście w rodzinie prawidłowo funkcjonującej.
        Znam wielu ludzi którzy nie boją się żadnych paragrafów, ani opinii obcych ludzi, ale np, nigdy nie stosują przemocy w stosunku do kobiety, bo boją się "odrzucenia" przez rodzinę.
        To taki marginalny "efekt" działania rodziny, ale też istotny.

    • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 20:03
      "Najpełniejsza rodzina" jest na Kaukazie a konkretnie w Gruzji, potem żydowdka rodzina.. W Polsce to jest ściema - nie rodzina!
      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:39
        Przeczytaj co pisze Gromowładny:)
        Ma zupełnie przeciwne zdanie do Twojego :)
        Myślę, że obaj trochę uogólniacie. :)
        • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 20:51
          Przyuważyłem to już wcześniej. ;)
          IMHO uważam, że polska rodzina jest rozczłonkowana, samolubna, itp.
          Jak przychodzi co do czego, można liczyć tylko na najbliższych.
          Ty piszesz jednak o "klanie", który w Polsce jest chyba na wyginięciu. :(
          • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:13
            zainteresowany_live napisał:


            > Ty piszesz jednak o "klanie", który w Polsce jest chyba na wyginięciu. :(

            Zdaje sobie z tego sprawę. Ale to nie znaczy, że muszę się z tym godzić. :)


    • berta-live Re: Rodzina. 31.10.10, 20:11
      Mamy XXI wiek, gospodarkę opartą na konsumpcji a PKB jest wytwarzane w firmach zewnętrznych a nie przydomowych manufakturach. W związku z tym w domu rodzinnym nie ma już ani nauki, ani pracy, ani opieki, ani żadnych dóbr i usług niezbędnych do codziennego życia. Wszystko to jest dostępne tylko i wyłącznie poza domem i otrzymywane od obcych ludzi. Rodzina w takich realiach to totalny anachronizm. Anachronizm będący wylęgarnią kołtuństwa, ciemnoty, przemocy, przestępczości i zabobonu. O nepotyzmie hamującym rozwój cywilizacji nawet nie wspomnę. Jedyną rzeczą do jakiej rodzina może się przydać to sponsorowanie potomstwa i przekazywanie w spadku dorobku życia swojego i swoich przodków, ale i to do czasu.
      • sundry Re: Rodzina. 31.10.10, 20:30
        berta-live napisała:

        > W związku z tym w domu rodzinnym
        > nie ma już ani nauki, ani pracy, ani opieki, ani żadnych dóbr i usług niezbędn
        > ych do codziennego życia. Wszystko to jest dostępne tylko i wyłącznie poza dome
        > m i otrzymywane od obcych ludzi.

        Żartujesz, prawda?
        • berta-live Re: Rodzina. 31.10.10, 20:43
          Nie żartuję. Taka jest prawda. Mało kto ma możliwość pracowania we własnym domu. Większość musi wyjść rano do pracy i zostawić swoją rodzinę i dom na około 10h a jak chce się dorobić większych pieniędzy i pozycji społecznej to i na dłużej. Dóbr i usług niezbędnych do codziennego funkcjonowania też nie ma w domu. Nikt samodzielnie nie szyje, nie uprawia warzyw ani nie hoduje zwierząt. Wszystko jest ze sklepu. Fryzury robi fryzjer, o urodę dba kosmetyczka, o figurę dbają trenerzy w fitnesklubie. A po pomoc medyczną idzie się do przychodni i apteki a nie prosi babcię o zaparzenie ziółek. Wiedzę zdobywa się w szkołach a nie w domu. Nawet jak ktoś chce pójść w ślady rodziców to tez nie ma możliwości zrobić tego na zasadzie terminowania u mamy czy taty tylko musi iść do odpowiednich szkół, kształcić się pod okiem wykwalifikowanych nauczycieli i zdobyć dyplom. Itp, itd.
          • gyongyhaju_lany Re: Rodzina. 31.10.10, 20:51
            A uczucia gdzie? Przecież w rodzinie nie chodzi tylko i wyłącznie o usługi.
            Rozumiem, że małżeństwo z miłości to wynalazek czasów nowożytnych, ale nie rodzina, która też daje miłość, wsparcie... itd.
            • berta-live Re: Rodzina. 31.10.10, 20:55
              Nie bardzo wierzę w szczerość uczuć między członkami rodzin. Zbyt duże zależności i mimo wszystko interesy ich łączą, żeby można było mówić o jakimś szczerym i bezinteresownym uczuciu.
              • simply_z Re: Rodzina. 31.10.10, 21:04
                hm a kochasz swoich rodzicow czy w ogole rodzine ,ktora masz?
                • berta-live Re: Rodzina. 31.10.10, 21:42
                  A bo ja wiem. Ja to raczej mało zdolna jestem do jakiś uczuć wyższych, więc ciężko mi w tych kategoriach rozpatrywać moje relacje z rodziną. Jakby to powiedzieć bardziej mi są potrzebni z powodów finansowych niż jakichkolwiek innych. ;)
          • sundry Re: Rodzina. 31.10.10, 21:03
            Znam masę ludzi, którzy pracują we własnym domu (nie mówię o pracy zarobkowej), co więcej, sama do nich należę. Ja i moje rodzeństwo mieliśmy w domu świetną opiekę, poświęcony czas, wsparcie i masę pozytywnych uczuć. Znam sporo osób, które mogą powiedzieć to samo.Wiele rzeczy, które wiem i w które wierzę, wyniosłam z domu. Idąc do szkoły każdy ma już jakiś bagaż doświadczeń z domu. Jasne, że są patologie i nieszczęśliwe rodziny, ale chyba nie na tyle, żeby uznać je za regułę.
    • gyongyhaju_lany Re: Rodzina. 31.10.10, 20:14
      To ja napisałam w tamtym wątku Rodzina.

      Obecnie przechodzę kryzys rodziny. Widzę ile w mojej rodzinie było wzajemnych krzywd, bolesnych nieporozumień, braku cierpliwości, czułości, szczerości. Prawdopodobnie spowodowane było to nieświadomością wychowawczą rodziców, brakiem czasu, ciężkimi czasami (brakiem pieniędzy) i surowym dzieciństwem moich rodziców.
      Staram się nie mieć pretensji do nikogo, bo np. moi rodzice bardzo kochają swoje dzieci i wnuki, ale często przez ich błędy ja i moje rodzeństwo czujemy się jak kaleki emocjonalne i społeczne.

      Tak jak kiedyś nie zauważałam tych potknięć wychowawczych rodziców i bardzo chciałam mieć własną rodzinę, tak teraz nie mogę wybaczyć rodzicom tych błędów i nie chcę mieć własnej rodziny, bo nie chcę nikomu spieprzyć życia swoim kalectwem.
      • avital84 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:17
        To wyobraź sobie, że rodzice zostawiają Cię z długami, kradną pieniądze z kąta i uciekają za granicę mając wszystko w dupie. Znam taki przypadek.

        Nie wiem co źle robili Twoi rodzice, ale chyba zawsze może być gorzej.
        • zeberdee24 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:19
          'z konta' - przepraszam, musiałem poprawić:)
          • avital84 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:31
            Ok, dzięki. ;)
        • gyongyhaju_lany Re: Rodzina. 31.10.10, 20:35
          Avital, nie chodzi o totalne świństwa typu porzucenie, okradzenie.

          Obiektywnie nic nie zrobili. Chodzi o to "nic". Dzieci wychowywały się same, nie było rozmów, życia rodzinnego. Było za to niestety zabijanie czasu i smutków w alkoholu i nieleczone nerwice.
          Ale w tamtych czasach nikt nie przejmował się chorobą typu nerwica, depresja, a które miały wpływ na życie rodzinnie.
          • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:42
            Ale nikt nie oczekuje od Ciebie, że dokonasz cudu! "Popraw" tę swoją rodzinę chociaż o mały kroczek. To jest najważniejsze!!-poprawić. chociaż ciut-ciut.
          • avital84 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:38
            Ok, rozumiem. Ale najgorsze co można zrobić w takiej sytuacji to obarczyć winą za niepowodzenia swoich rodziców i myśleć, że gdyby byli inni to byłabym lepsza, miałabym lepiej. Z prostego powodu. Zdejmujesz wtedy odpowiedzialność za swoje życie. Przerzucasz ją na nich i przez to możesz się poddać, nie walczyć o to by było lepiej i nie pracować nad sobą.

            Znam kilka przykładów toksycznych rodziców i bardzo różne postawy dzieci.
            Kilka takich osób popadło w nałogi, depresje, kompletnie przestało sobie radzić ze swoim życiem. Zrzucili wszystko na to w jakich warunkach, okolicznościach przyszło im się wychować.
            Znam też inną grupę, ludzi, którzy mimo wszystko sami nie popadli w nałogi, depresje, potrafili zbudować szczęśliwe rodziny i być przykładem dla innych. Ale fakt, łączy ich jedno, mentalnie odcięli się od swoich rodziców. Owszem akceptują to, że są lub byli, ale nie pozwalają na to by determinowali ich myśli i postawy.
            • gyongyhaju_lany Re: Rodzina. 31.10.10, 21:51
              Właśnie o to mi teraz chodzi, żeby odciąć tą toksyczną pępowinkę, przy okazji nie tracąc miłości do rodziców. Ale mocno nad tym pracuję, może ten kryzys rodziny to efekt uboczny, tego co robię dla poprawy relacji. Podświadomie czuję, że on w końcu minie i znów wszyscy jako rodzina poczujemy się lepiej.
              • avital84 Re: Rodzina. 31.10.10, 22:08
                Powodzenia!
                • gyongyhaju_lany Re: Rodzina. 31.10.10, 22:15
                  Dziękuję :-)
      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:35
        Przykre jest to co piszesz, ale rozumiem. Też nigdy nie miałem dobrych stosunków z ojcem.
        Twoje, jak mówisz, kalectwo, wcale nie musi stanowić dla kogoś ciężaru, ludzie są różni. Są i tacy, dla których składanie połamanych skrzydeł jest celem i solą życia. Wiem, że zabrzmialo to jak banał, ale jest szczere.
    • sundry Re: Rodzina. 31.10.10, 20:29
      Całkowicie się zgadzam. Dla mnie rodzina jest takim pewnikiem, który zawsze jest dla mnie ostoją, choćby się waliło i paliło, wiem, że będą ze mną. Tym bardziej, że ostatnio dość trudne chwile przeżyliśmy i to jeszcze umocniło nasze więzi.
    • zeberdee24 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:48
      'Ocenianie człowieka' to jakiś anachronizm wynaleziony przez starożytnych kapłanów, bzdura niegodna człowieka cywilizowanego. Na to kim człowiek jest ma wpływ wiele czynników - genetyka, wychowanie, pochodzenie społeczne, przypadek podjęcia jednej decyzji w życiu itp.. wystawianie komuś oceny z punktu widzenia jakiejś ogólnie przyjętej moralności to strata czasu nie mająca żadnego sensu, niebezpiecznych dla społeczeństwa ludzi należy izolować a resztą się nie interesować.
    • wacikowa Re: Rodzina. 31.10.10, 20:51
      A dzieci,wnuki to już nie rodzina? Coś mię tu kręcisz:P
      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 20:54
        wacikowa napisała:

        > A dzieci,wnuki to już nie rodzina? Coś mię tu kręcisz:P

        Dlaczego nie ???
        Oczywiście, że rodzina:)
        Tyle tylko, że ta przereklamowana część :D:D:D
        • wacikowa Re: Rodzina. 31.10.10, 20:57
          A teściowa to też rodzina?:P
          • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:14
            Ani teściowie, ani szwagrowie, według polskiej tradycji, nie wchodzą do rodziny. :)
            • wacikowa Re: Rodzina. 31.10.10, 21:15
              Znaczy mąż,żona to też takie znajdy życiowe?:))
              • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:29
                wacikowa napisała:

                > Znaczy mąż,żona to też takie znajdy życiowe?:))

                Nie rozumiem Twojej argumentacji :(
    • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 21:07
      a to przysłowie że z rodziną to tylko na zdjęciu to z sufitu się wzięło ;)
      • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 21:16
        Nie, z aparatu. ;)
        • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 21:17
          a co fotograf ma do cudzej rodziny? ;)
          • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 21:19
            Może np. robić jej zdjęcia. :D
            • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 21:22
              w sensie widzi że się żrą przy ustawianiu do zdjęcia i stąd konkluzja ;)
              • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 21:26
                U mnie się nie "żrą". Nie wiem jak jest u Ciebie. ;)
                • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 21:30
                  no to co się podpinasz :)
                  • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 21:31
                    Bo u mnie fotograf to też rodzina. :)
                    Wie kogo z kim i dlaczego. ;D
                    • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 21:35
                      z tego by wynikała, że Ciebie to nie dotyczy więc wybacz ale nie masz pojęcia o wychodzeniu na zdjęciu z rodziną ;)
                      • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 21:47
                        Jak ma się tak liczną rodzinę jak moja, korzysta się z usług profesjonalistów. :)

                        • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 22:16
                          łał to chyba w Hollywood są odpowiednio duże studia do robienia zdjęć takiej ekipie ;)
                          • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 22:43
                            Wystarczy mieć dom z ogrodem. :)

                            > łał to chyba w Hollywood są odpowiednio duże studia do robienia zdjęć takiej ek
                            > ipie ;)

                            • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 22:47
                              e to chyba jakies ranczo :D
                              • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 22:54
                                Ranczo w Krakowie? Studnia jest - przyznaję się, wodopoju niestety nie ma. :D
                                • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 22:57
                                  mas zna myśli tę część Krakowa która jeszcze parę lat temu była oddzielną wioską? :)
                                  • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 23:01
                                    Nie wiem. Długo w Krakowie mnie nie było. ;)
                                    • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 23:06
                                      to jesteś pewny, że o tym samym Krakowie mówimy? ;)
                                      • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 23:10
                                        Kraków jednoznacznie mi się kojarzy. Czemu mam wątpliwości? ;)
                                        • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 23:12
                                          hmmm wiesz, Kraków parę lat temu i dziś to jednak nie to samo :)
                                          • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 23:17
                                            Na pocztówkach wygląda tak samo. ;)
                                            • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 23:20
                                              na pocztówkach raczej nie ma plenerów ogrodowych :) i granic administracyjnych też :)
                                              • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 23:23
                                                Plenery ogrodowe są i nie trzeba się zbytnio starać. ;)
                                                Granice administracyjne były - na starych widokówkach (do obejrzenia w Muzeum Narodowym).
                                                • lacido Re: Rodzina. 31.10.10, 23:29
                                                  jej to Ty aż taki stary jesteś że słałeś/dostawałeś widokówki które teraz mają wartość muzealna? :P
                                                  • zainteresowany_live Re: Rodzina. 31.10.10, 23:36
                                                    Muzeum Narodowe - Kraków. Czyli jednak myślimy o tym samym Krakowie. Uff ;)
                                                  • lacido Re: Rodzina. 01.11.10, 12:20
                                                    przez to całe gadanie o Krakowie miała w nocy, a raczej nad ranem, niezłe koszmarki ;/
    • beata.1968 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:21
      tak, dla mnie też rodzina jest najważniejsza tym bardziej że prawie jej nie mam, więc cenię sobie bardzo że mam przynajmniej te parę osób.Dobra rodzina daje na pewno poczucie siły i bezpieczeństwa.Tak sobie to wyobrażam, pewnie trochę idealizuję.
      • piotr_57 Re: Rodzina. 31.10.10, 21:32
        beata.1968 napisała:

        > tak, dla mnie też rodzina jest najważniejsza tym bardziej że prawie jej nie mam
        > , więc cenię sobie bardzo że mam przynajmniej te parę osób.Dobra rodzina daje n
        > a pewno poczucie siły i bezpieczeństwa.Tak sobie to wyobrażam, pewnie trochę id
        > ealizuję.

        Nie ma niczego złego w idealizowaniu tego co kochamy.
        100razy lepiej idealizować i przeceniać osoby bliskie, niż stracić je na skutek permanentnego niedoceniania :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja