Głupie przemyślenia przy sobocie.

06.11.10, 11:43
Odbębniam najdebilniejszą część tygodnia - 3h 'pracy' w sob (NIC się nie dzieje, nikt nie przychodzi, a ja marnuję 3h na dojazd i min. 30min na kawę, ubieranie się etc). Traktuję ten okres jako przymusową przerwę w spaniu, która skończy się k. 15;00. W związku z tym siedzę na FK (nówka sztuka na tym forum, ja jestem z PJ i tam zatruwałam ludziom życie, dopóki to forum było forum służącym do dyskusji, wymiany poglądów i celebrowania pasji, jak dla mnie przynajmniej, a nie miejscem na spam i kryptoreklamę pracowników OSK), podczytuję, wynurzam się i oddaję się głupkowatym analizom. W wyniku jednej z nich wyszło mi, że nasz/wasz niezbyt poważanie traktowany forumowy kolega jest świetnym materiałem na faceta!
- boi się kobiet. wystarczy go dorwać, oswoić i na pewno na inną nie spojrzy, bo się będzie bał
- ma ochotę na seks, ale chyba nie jest zbyt doświadczony, wystarczy mu pokazać, to tak, a to tak, otworzyć przed nim arkana tego wspaniałego rzemiosła, następnie razem pootwierać szereg drzwi do tego świata. Jest szansa, że mu się spodoba, jak mu się spodoba, to będzie miał ochotę na jeszcze, a Ty będziesz tym autorytetem, który mu się objawił, więc nie będzie miał potrzeby ucieczki
- kreuje się na ciapę, ale wygląda na inteligentnego
Wszystko wskazywałoby więc na: długoterminowy związek z inteligentnym facetem. No ideał, czyż nie? Wystarczyłoby go tylko wyjąc ze skorupy i dowartościować.
Jedyny minus jest taki, że może być gruby, pryszczaty i brzydki, tego nie wiemy. A to już trochę więcej roboty.
Miało być trudno, ale moja zagadka jest żałośnie prosta. Dziękuję za uwagę.
    • jan_hus_na_stosie Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 11:48
      permanentne_7_niebo napisała:

      > a ja marnuję 3h na dojazd

      wg mnie stanowczo za dużo, ja bym na twoim miejscu pomyślał o zmianie pracy
      • varia1 Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 11:57
        zauważ że 3h na dojazd to jest wersja sobotnia:)
        kolega ma chyba dużo wolnego czasu....

        czy to tylko ja jestem dziś przytępiona i nie potrafię na pierwszy rzut oka rozszyfrować skrótów PJ i OSK?
        • bijatyka Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 11:58
          Nie, kochana, ja dorównuję Ci tępotą. Też nie wiem.
          • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:01
            Prawo jazdy i ośrodki szkolenia kierowców. Czas jakiś siedziałam w 'branży' i mi się wydaje, że wszyscy wiedzą o czym mowa. :)
            Ale to nie wątek o mnie. Też robiłam za koloryt forum właśnie na prawo jazdy, ale straciłam poczucie misji ;)
            • kitek_maly Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:06
              Linia frontu. :P
              • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:22
                Tak tak tak, to mój stary nick, do którego czasem wracam.
                Poznałaś po wątku o subkulturze lebieg? :)
                • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:25
                  Kitku, ja Cię skądś znam... chyba się widziałyśmy wcześniej na PJ..
                  • kitek_maly Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:30
                    Byłam na PJ jak zadawałam prawko, ale głównie czytałam. Twoja historia (tasiemiec :P) zapadła mi w pamięć. :P
                    • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:36
                      Hehh to były czasy... ja tego tyle produkowałam, że już nie pamiętam, która co :D
          • varia1 Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:14
            napijmy się zatem !!!
            • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:23
              :D
        • kombinerki.pinocheta Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:01
          pearl jam
          ochotnicza straz koszalinska
      • permanentne_7_niebo /OT Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 11:57
        ]jan_hus_na_stosie napisał:

        > permanentne_7_niebo napisała:
        >
        > > a ja marnuję 3h na dojazd
        >
        > wg mnie stanowczo za dużo, ja bym na twoim miejscu pomyślał o zmianie pracy


        albo mieszkania... pracę uwielbiam (nie licząc sobót i tego, że jest nieopłacalna)
    • kitek_maly Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 11:53
      > Jedyny minus jest taki, że może być gruby, pryszczaty i brzydki, tego nie wiemy

      Twierdzi, że ma niezłe ciałko. :P

      Oraz - ja już mu proponowałam kawę, ale odmówił. ;) W sumie jak ja bym takie bzdury na forum o sobie wypisywała to też bym potem wstydziła się z kimś spotkać. Nawet jeśli to tylko kreacja.
      • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 11:59
        kitek_maly napisała:

        > > Jedyny minus jest taki, że może być gruby, pryszczaty i brzydki, tego nie
        > wiemy
        >
        > Twierdzi, że ma niezłe ciałko. :P
        >
        > Oraz - ja już mu proponowałam kawę, ale odmówił. ;) W sumie jak ja bym takie bz
        > dury na forum o sobie wypisywała to też bym potem wstydziła się z kimś spotkać.


        Och... może mizogin? a ja się już napaliłam... ;D
    • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 11:56
      Mam też nadzieję, że domniemany kolega się nie obrazi, bo wątek nie miał być obraźliwy, przeciwnie. Forumową kreację uważam za celową i sądzę też, że wszyscy chcą się na nią łapać, ponieważ stanowi w pewnym stopniu koloryt tego forum.
      • kitek_maly Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:04
        Ok, ale wyobraź sobie, że poznajesz owego kolegę i okazuje się, że jest zupełnie inny niż o sobie pisze - nieciapowaty, wygadany, pewny siebie. I czy nie wydaje Ci się dziwne, że całe dnie spędza na kreowaniu się na jakimś forum na nieudacznika?.. Czy ktoś taki wzbudzałby Twoje zaufanie?
        • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:28
          To akurat słaby punkt mojej teorii. Jak by był pewny siebie, wygadany etc, to by było to samo, co zawsze, a nie długoterminowy związek z inteligentnym facetem... :D Ja myślę, że on nie jest AŻ taki ciapowaty, że tę ciapowatość demonizuje, ale że nieśmiały i taki trochę nierozgarnięty to jest :)
    • kombinerki.pinocheta Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:00
      Jozek jaka Pani do Ciebie

      no chyba, ze mowa o Tubisiu, ale z tego co mi wiadomo on woli owce
      • teletoobis Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:06
        lepsza owca niz twoja graba :)
    • teletoobis Kombi masz okazje 06.11.10, 12:01
      przestac zyc wylacznie z wlasnym siusiakiem w dloni i przestac spiewac
      " moj kon moj kon moj kon
      nie miesci mi sie w dlon"
      • kombinerki.pinocheta Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:02
        haha bylem szybszy Pierwszy Pasterzu VII RP :P
        • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:06
          byles pierwszy i jestes pierwszy- musisz tylko zabe pocalowac swym pryszczatym ryjem
          • kombinerki.pinocheta Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:15
            "Tubis pasterzem ich jest, nie brak owcom niczego"

            Tubis jest ich pasterzem,
            nie brak im niczego.
            Pozwala im leżeć
            na zielonych pastwiskach.

            Prowadzi je nad wody, gdzie mogę odpocząć:
            orzeźwia ich duszę.
            Wiedzie je po właściwych ścieżkach
            przez wzgląd na swoje imię.

            Chociażby chodziły ciemną doliną,
            zła się nie ulękną, bo Tubis jest z nimi.
            Jego kij i Jego laska
            są tym, co je pociesza.
            • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:18
              wole byc pasterzem, niz tak jak ty- sfrustrowanym onanista :)
            • kitek_maly Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:33
              lol :)
          • facettt a myslalem, 06.11.10, 12:18
            a myslalem, sadzac po nicku, ze on jest od wyrywania zabkom zebow, a nie od calowania
            • teletoobis Re: a myslalem, 06.11.10, 12:20
              A niech zyje nadzieja, ze calujac zabe, stworzy sobie ksiezniczke
              Zreszta z jego pryszczatym ryjem nic innego nie da sie mu pocalowac :)
              • facettt Moj kolega, Mis Puchatek 06.11.10, 12:38
                kiedys po pijaku byl pocalowal tak-jedna zabke, ale raczej marnie na tym wyszedl :)
                forum.gazeta.pl/forum/w,210,80111526,80111526,Ogrod_Niezdarzen.html
                • teletoobis Re: Moj kolega, Mis Puchatek 06.11.10, 12:49
                  Podejrzewam, ze jak Kombi pocaluje zabke, to stanie sie z niej ropucha. tak to u niego dziala :)
      • kitek_maly Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:05
        Tubiś, weź się odstosunkuj od mojego kolegi, co?
        Masz obsesję.
        • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:16
          Nie ja zaczalem, wiec teraz obrzydze zycie temu zbyt wczesnie przez ojca wycisnietemu pryszczowi :)
          • kitek_maly Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:21
            Wow, klasa.
            Dorosły facet a idzie na bój na śmierć i życie w necie. :D
            • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:22
              a gdzie tam na smierc? :)
              Na pognebienie trolla :)
              • permanentne_7_niebo Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:25
                Jejku, ale tu u was przerób :D Nie zdąże odpisać. Toobis, to przecież Ty jesteś trollem? :>
                • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:46
                  Zgodze sie, ale najpierw wytlumacz mi pojecie "troll"
              • kitek_maly Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:29
                No to Ci powiem, że robisz z siebie pośmiewisko.
                • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:47
                  Swietnie! :)
                  Juz dawno powinnas wiedziec ze mam gleboko w dupalu opinie innych :)
                  • kitek_maly Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:56
                    Taaaak, Twoja obecność na forum, ta zażarta walka, wyzywanie innych, bo śmieli Ci nadepnąć na odcisk, właśnie o tym świadczy.
                    • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 13:02
                      jak mrowka moze sloniowi na odcisk nadepnac?
                      I jesli sie spodziewasz, ze bede nadstawial drugi policzek, kiedy ktos co drugi post pisze cos durnego o owcach to sie mylisz.
                      Za glupi, za maly, za smarkaty jest. I tyle :)
              • kombinerki.pinocheta Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:30
                zdecydowanie za mocnych slow uzywasz Baco
                obrzydzenie zycia, pognebienie? dobrze sie z Toba bawie

                zmien plyte, bo ciagle piszesz o onanistach i polerowaniu konika
                zaczynam podejrzewac, ze masz z tym problem

                https://expertia.pl/files_upload/20080514/12107658899892a07eff94eae0d64df39da52a0bbd-t640x480.jpeg

                czy

                https://images4.wikia.nocookie.net/__cb20060629141652/nonsensopedia/images/6/62/Owca.JPG

                wybor nalezy do Ciebie :)

                PS: zrozum w koncu, ze nazywanie onanisty onanista nic nie daje, bo on zdaje sobie z tego sprawe, to tak jak nazywac pasterza pasterzem :)
                ale staraj sie, jak mnie skutecznie obrazisz to dam Ci znac, na razie lichutko :)
                • teletoobis Re: Kombi masz okazje 06.11.10, 12:48
                  mam ci przypomniec o czym ty piszesz pryszczaty prawiczku? :)

                  Baca jescze nie jeste i nigdy niestety nie zostane
    • menk.a Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:02
      O kim ty piszesz kobieto?:>
      • permanentne_7_niebo Re: Głupie przemyślenia przy sobocie. 06.11.10, 12:59
        Menka, nie psuj, już się 2 zbiesiło i mi humor poprawiają, jeszcze tylko Józka brakuje :)
    • facettt dawaj mi adres tej roboty ! 06.11.10, 12:07
      permanentne_7_niebo napisała:
      W związku z tym siedzę na FK

      ja tam, kuzwa, 80 % mojego czasu pracy musze poswiecic na prace,
      a tylko jakies 20 % internet.

      a wolalbym odwrotnie proporcje - by to praca byla rozrywka od netu :)
      • permanentne_7_niebo Re: dawaj mi adres tej roboty ! 06.11.10, 12:35
        Mogę Ci dać, bo nie wiem, czy nie będę musiała rzucić tej mojej miłości. Nie będę pisać o szeregu wad, bo nie chce o tym. Szef mnie od miesiąca olewa. To ja go też. Zawsze byłam na KAŻDE jego zawołanie. Koniec tego dobrego. I nie bój się będę to musiała odbić w tygodniu prędzej czy później. Ale o angażowaniu się w cokolwiek bez wyraźnego polecenia nie ma mowy.
        • permanentne_7_niebo Re: dawaj mi adres tej roboty ! 06.11.10, 12:43
          Merchewke chce!
          Ile można kijem po łbie.
          • facettt Re: dawaj mi adres tej roboty ! 06.11.10, 12:51
            nie da rady, zapas mi sie wyczerpal.
            takiej-jednej donosilem tu marchewki latami

            a przy otatniej wizycie rzucila mi na odchodnym pod nogi skorke od banana :)
            • permanentne_7_niebo Re: dawaj mi adres tej roboty ! 06.11.10, 12:57
              ojoj... mój szef chyba też tak miał i teraz nie chce dawać :) marchewek rzecz jasna.
              wierz mi, po 3h robienia pierdół i zaglądania na fora świrujesz, nie żałuj. Ja o wiele bardziej kocham okresy z cyklu: nie wiem w co mam ręce włożyć, kurde, 10 rzeczy na raz! Rozkwitam wtedy, wściekam się, emocjonuję, angażuję, wyklinam kolegów i koleżanki, że im się nie chce wykonać jednego maila, który mi życie ratuje (ratuje mi daną konkretną sprawę). Odżywam. Oni mnie oczywiście wtedy nie lubią, bo czegoś od nich chcę i nie mogą spokojnie siedzieć na fejsie, tylko jak szef przychodzi to udają, że coś robią. Strasznie mnie to wkurzało. Obecnie ćwiczę się w dystansie, olewactwie i postawie stoickiej.
              • permanentne_7_niebo Re: dawaj mi adres tej roboty ! 06.11.10, 16:03
                Wlazłeś na mój ulubiony temat. Twoja bardzo wielka culpa. :)

                Sobota to tajgorszy dzień w tygodniu. W soboty:
                - jestem zrypana tygodniem, nigdy się nie mogę wyspać i mój organizm woła spaaaaaaaaaaaaaaaaaaać, k*** ja chce spać
                - mam rozładowane akumulatory, chcę odpocząć, chcę spać, chce się schować w szafie i żeby mnie nikt nie ruszał!
                - uaktywnia się moja skrywana w ciągu tygodnia aspołeczność
                - moja przestrzeń intymna zwiększa się do 5m, odczuwam głeboki dyskomfort a zatłoczonych chodnikach, a już najbardziej w autobusie, kiedy ludzie tłoczą się wokół mnie, przemieszczają się, trącają i muszę z nimi obcować... w sobotę też miejsce przy drzwiach jest zajęte i jestem osaczona ze wszystkich stron, to okropny dyskomfort. albo w skepie.... sterczą na środku oglądają coś i nie mogę przejśc!
                - nie chcę rozmawiać z ludżmi twarzą w twarz, przez telefon, przez komunikatory, mierżą mnie!
                - wkurza mnie, jeśli autobus prowadzi niewprawny kierowca - szarpie, a mój żoładek wykonuje gwałtowne ruchy!
                - zawsze coś jest nie tak! deszcz pada. zmokłam. buty mi przemakają i mam mokre skarpetki! może też być za ciepło, za zimno, za sucho, za wietrznie, za mało wietrznie, zależnie od sytuacji.
                - tracę pół dnia, żeby przepracować 3h. to ja już bym wolała na 8, przynajmniej miałoby to ręce i nogi, byłoby poszanowaniem mojego czasu. Albo w ogóle bez przerwy, bo nie odpoczywam, tylko się wybijam z rytmu.
                - jest niepisany bojkot sobót. kumpela notorycznie spóżnia się i wychodzi wcześniej, ja ostentacyjnie olewam. jest nas parę osób na tym samym stanowisku. niektóre mogą nie przychodzić w soboty. doświadczenie mają mniejsze, kasę większą, umowę lepszą i nie są BYNAJMNIEJ bardziej efektywni, bardziej profesjonalni, nieraz to o pomstę do nieba woła, wyć się chce, WIDZISZ I NIE GRZMISZ???? inni się wkurzają i odwalają cichy bunt.

                W tygodniu tak nie mam, dlatego wolę zostać po godzinie dłużej w pracy i wykonać coś efektywnie, niż się mozolić w momencie, w którym wszystko mi z rąk leci i najchętniej bym zabiła. W tygodniu to normalne, ze mam calydzień zajęty. W weekendy - nie.

                A pracę lubię. W znacznej części sprawia mi przyjemność. Szef nie należy do bubków, którzy sami nic nie robia i nic sobą nie reprezentują, zapiernicza równo i zyskuje tym szacun wszystkich, jest normalnym facetem, a nie wielkim Panem Prezesem Klękajcie Narody. Choć lubi pochwały, adorację i tych, co mu wchodzą w tyłek, jak każdy lubi byc doceniony, on po protu nie ma czasu angażować się w relacje interpersonalne i stwierdzać, kto mu w ten tyłek wchodzi, a kto jest autentyczny. Albo może po prostu lubi takich ludzi, bo sobie świetnie w życiu radzą. Może nie tyle wartości mają dla niego znaczenie, ile umiejętność przetrwania. Nie jesteśmy korporacją, ale nosimy znamiona sekciarstwa, popadającego nieraz w patologię. Nasza mała społeczność jest cudowną przestrzenią do analizy. Częśc z nas, w tym ja, siedzi tu z powodu sentymentu do poprzedniego szefa, dla którego nie byliśmy trybikami w maszynie, nawet nie pracownikami, tylko ludźmi. Klieci nie byli klientami, nie byli kasą, tylko ludźmi, którzy nas interesowali. To sprawiło, żeśmy się przywiązali. Drugi szef też jest świetnym człowiekiem, rzadko kiedy ma idiotyczne problemy, rzadko kiedy wymyśla glupoty, żeby czlowieka pognębić, ma realne podejście do spraw i wiele rzeczy rozumie, zamiast się wyżywać, bo rzeczywistośc nie dorasta do jego wizji i przeskoczenie niektórych rzeczy wymaga np. czasu. Nigdy też nie zwalnia, chyba, że ktoś bardzo skacze i go urazi, nie ma takiej sytuacji, że jeśli się starasz i angażujesz, to cię zwolni. Da się też z nim dogadać, chyba, że przyjdzie co do czego i wymagasz za dużo, czyli tego, co siępotocznie zwie godnymi warunkami. Niektórym się udaje ale o tym zaraz. Nie mniej, klienci coraz bardziej stają się kasą, a my trybikami, liczą się tylko te oddziały, które mają dobrą lokalizację, lub szerszą ofertę, co nie jest zależne od nas, pracowników, bo to szef ustala, gdzie oferta będzie szersza, on też wybiera lokalizację.
                Jahwe Przewodnik ucieka chyłkiem z dworca. Radzimy sobie sami, na ile tylko to możliwe. Ja go widuję raz na pół roku, jak dobrze pójdzie. Kontakt z nim graniczy z cudem. To daje duże pole do popisu, ale też poczucie niedopieszczenia i poczucie, że 'nie ma szefa'. Ja niemam aż takiej mocy decyzyjnej żeby móc kontrolować pracowników tak, by coś z tego wynikało. Mogę dać info do szefa o 'niesubordynacji' przy czym szef nie jest konsekwentny, niby coś jest zakazane, a jednak jak 'niesubordynowany' pracownik zadzwoni, to szef pozwoli, panuje subtelny chaos organizacyjny, który w efekcie jest naszą winą, częśc rzeczy dzieje się sama. To jeden aspekt, drugi, bardzo istotny to niedopieszczenie. Szef nie powie 'dzięki, spoko wyszlo', szef ujawnia się jak znajdzie 'haka', jakieś niedociągnięcie i wtedy się uaktywnia. Nie ma marchewek, obowiązuje kij. A wsyscy czują się niedopieszczeni, niewystarczająco zauważeni, niedocenieni i to pociąga za sobą fenomenalne rzeczy. Jak szef przyjdzie wszyscy się na niego rzucają, kazdy chce pogadać, lepiej w ogóle nie wspominać, że się pojawi, bo nie będzie mozliwości załatwienia z nim spraw 'nie na telefon', a następna okazja trafi się za pól roku. Jak ktoś pogada z szefem dłuzej, lub na chwilę wejdzie na grunt prywatny, podnieca się tym przez tydzień i wszystkich informuje (to oznacza, że taki ważny jest). Niby znaczna częśc osób reprezentuje postawę: 'ludzie są wkurzeni, padaja na mordę. czym ich podnieść?', a i jak każdy na niego leci i domaga się attention. 'Wkurzeni' stanowią większość. Jest jeszcze częśc 'ważniaków', których szef wyłapuje na sobie tylko wiadomych zasadach i wykorzystuje do róznego typu spraw. Muszą być chętni do wspólpracy, bezproblemowi i dostępni 24h na dobę. I niby się wkurzają, jak szef o 1 w nocy dzwoni, że trzeba coś koniecznie (bo coś ma być na jutro rano, jakby ktoś wcześniej pomyślał, lub była od tego oddzielna osoba nie trzeba by było robić tego w środku nocy), więc niby się wkurzają, ale tak de facto się tym jarają. Lecą i nie robią tego dla prestiżu (chyba tylko takiego, że pogadają, jacy to są fajni, bo szef ich o to poprosił - ich, a nie nikogo innego! z żadną zmianą stanowiska zmiana zakresu obowiązków się nie wiąze), nie robia też tego dla kasy - ona się nie zwiększa, albo zwiększa się nieznacznie. Ja nie mam problemu, bo szef mnie zawsze olewał, chyba, że trzeba było coś załatwić i uznał, że to ja powinnam, moją pasją nie jest też szef, a sama branża - z zakresem obowiązków na jego zasadach, z prowadzeniem oddziału firmy, a nie robieniem 2 rzeczy na krzyż, jak w innch firmach tego typu. Nie mniej, stanowi to dla mnie fenomen, jak ten facet to robi, że uhodował sobie tylu sekciarzy zaangażowanych w pracę, żyjących pracą, w zamian dając naprawde minimum, bo ani bog wie jakiej kasy z tego nie ma, ani bóg wie jakiej umowy, ani bóg wie jakiego stanowiska, oscyluje raczej w granicach minimum, niż maksimum. I nie wiem, co jest dla mnie większym fenomenem - ci 'ważni', czy może raczej ci 'nieważni' - olewani i wkurzeni, którzy z jakichś względów nie chcę się z tą firmą rozstać i większośc tłumaczy to 'normalnością' szefa, który naprawde jest normalny jeśli chodzi o podchodzenie do obowiązków. I ważne: to chyba nie są celowe działania szefa, to się robi 'samo' - po prostu ludzie tworzą taką aurę i sami się pakują w te role. Jak przychodzisz do pracy to przez miiesiąc słuchasz: jak ja tu przyszedłem i ludzie mówili 'jaki nasz szef jest zaj*bisty!' ze szczerym przekonaniem, to myślałem, że to sekciarze, a potem go poznałem i teraz sam tak mówię. Fenomen.
                Ja jestem wkurzonym, ktory ma kryzys. dziękuję, już mi lepiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja