Kto oddaje noworodka do adopcji?

08.11.10, 12:33
Piszę ten wątek, gdyż poszukuję odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. To nie ma być wątek moralizujący, katolicki, jedynie słuszny itp. Jestem ciekawa Waszych opinii i argumentów.
Z góry zaznaczam: nie potępiam kobiet oddających dziecko do adopcji. Po prostu zastanawia mnie jak to jest. Sama mam małe dziecko i autentycznie nie wiem jak można po okresie ciąży, ruchów, porodzie spojrzeć na dziecko i powiedzieć: nie chcę go. Dodatkowo: jak żyje się potem, czy taka kobieta myśli co się stało z dzieckiem, czy przeżyło, czy jest zdrowe? Jeśli macie kogoś w otoczeniu kto oddał dziecko do adopcji tuż po porodzie to napiszcie jak taka kobieta to uzasadnia, jak żyje "po". Wiem, że w życiu bywa różnie, gwałt itp tragedie. Nikogo nie potępiam, po prostu chcę poznać argument takich kobiet.
    • menk.a Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 12:53
      Kto? Np. ktoś komu odmówiono aborcji, ktoś kto nie chciał rodzić a musiał, ktoś kto nie chciał dokonywać aborcji, więc wolał urodzić i oddać, ktoś kogo może nie stać na zapewnienie jakiegoś tam poziomu życia, ktoś kto nie jest w stanie samemu zaopiekować się dzieckiem,...

      Nie chcesz moralizować i potępiać, ale wprost nie wyobrażasz sobie jak tak można, po tych ruchach, ciąży,... Nie chcem, ale muszem. Ciekawe.
      • pompeja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 12:58
        Dokładnie tak jak Menia napisała - nie oceniasz, jednak "jak tak można?"
      • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:14
        No ok, właśnie dzięki takim postom krystalizuje się mój punkt widzenia. Faktycznie, może nie jestem aż tak liberalna, nie rozumiem takiego postępowania, nie podoba mi się ono, ale zdaję sobie sprawę, że w życiu różnie bywa. Chcę choć trochę zrozumieć coś, co jest dla mnie niezrozumiałe. To chyba nic złego?
        Z dwojga złego pewnie, że lepiej jak kobieta urodzi i odda do adopcji - to jest ogromny plus.
        Kobieta zgwałcona powinna mieć prawo do aborcji, ale to inny temat. Natomiast każda inna, która zaszła w ciążę w wyniku wpadki wie przecież skąd się biorą dzieci. To czy taka kobieta nie może się zabezpieczyć, zapowiedzieć facetowi przed (prezerwatywa)? Niż potem zastanawiać się co zrobić, zadawać sobie ból porodem, dziecku ból prawdy?
        • poecia1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:33
          Mówisz, że chcesz ciekawej dyskusji, a uzywasz argumentu "przecież mogła się zabezpieczyć". Pewnie, że mogła, wszystkie mogą, ale jak świat światem odsetek tych niechcianych ciąż jest ogromny (podobno nawet 50%).
          Piszesz, że kobieta zgwałcona powinnamieć prawo do aborcji i ok. Gdy kobieta idzie ulicą i jest napada to wtedy sprawa jest ewidentna. Ale co z ofiarami przemocy domowej przez lata gwałconymi przez pijanych mężów i konkubentów? Myślisz, że one też dostają prawo do aborcji, że w ogóle zgłaszają się na policję czy gdziekolwiek? Latami znoszą ból i upokorzenie, a kolejne dzieci płodzone w ten sposób są jego owocami, a nie wyczekanymi skarbami.
        • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:35
          Biedny dzieciak, co by musiał żyć z taką, co urodziła i zostawiła, bo jakże to oddać dzieciaka głupio zrobionego.
          Myślisz idiotycznie - lepiej skazać dziecko na cierpienie u nieodpowiedzialnej i nie chcącej go matki, bo przecież wiedziała, że z seksu ciąża może być! Jasne, powinna być odpowiedzialna, ale jak już się trafiło to chyba lepiej, żeby dziecku było lepiej, a nie "bo tak trzeba" to będę je dręczyć?
          • zebra12 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 05:51
            > Myślisz idiotycznie - lepiej skazać dziecko na cierpienie u nieodpowiedzialnej
            > i nie chcącej go matki,

            Czemu uważasz, że nieodpowiedzialna matka oddaje dziecko do adopcji? Mnie się wydaje, że nieodpowiedzialna nie odda, będzie lać, wychowywać w strasznych warunkach, albo wcześniej usunie ciążę - jeśli będzie ją stać na to.
            Oddać dziecko to wielka odwaga, siła i determinacja. A dla kobiety łzy, cierpienie i rodzierający ból serca.
            • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:22
              Zebra, zlituj się, nie wyciągaj zdania z kontekstu. Lala pisze, że nie wyobraża sobie żeby ktokolwiek oddawał dziecko po okresie ciąży i ruchów, niżej wzmiankuje o nieodpowiedzialności niezabezpieczonych. Kwestia motywacji osób w faktycznie trudnej sytuacji jest oczywista. Ja jej natomiast zwracam uwagę, że gdyby dzieci zostawiać, bo "jak można oddać po okresie ciąży i ruchów", to cierpiałyby nie te u odpowiedzialnych i chcących, a u drugich. Idzie o konkretne podejście autorki, taaaak?

              P.s: Zebra, again, zlituj się, są kobiety, dla których oddanie dziecka to nie cierpienie, nie ból, nie łzy, tylko pozbycie się problemu. Ludzie są różni.
        • sadosia75 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:36
          Nie kazda przyzna sie do tego, ze zostala zgwalcona. Czasem kobiete gwalci jej wlasny maz, ojciec. czasem zabezpieczenie zawodzi a czasem zycie wywraca sie do gory nogami i kobieta nie chce ciazy ale jest i z dzieckiem musi cos zrobic.
          oddaje do adopcji. bo MUSI bo ma miliard powodow,ktorych my mozemy nie znac nie wiedziec nic o nich.
          kjest gigantyczna roznica miedzy chciana i wyczekiwana ciaza, a ciaza,ktora jest tylko i wylacznie przykrym badz bolesnym doswiadczeniem w zyciu kobiety.
    • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:01
      Pomijam już fakt, że jednak oceniasz i "autentycznie nie wiesz" bo to już dziewczyny zwróciły uwagę wystarczająco.
      Zwyczajnie dla niektórych to dziecko jest balastem, dla innych tragedią, dla jeszcze innych wyrzutem sumienia. Nie każdy skupia się na tym, co ma w brzuchu i "oh jej, dzidzi się rusza". Po prostu odcinają się psychicznie od takich myśli lub zwyczajnie nie mają albo się brzydzą [ jeśli np. dziecko z gwałtu ] Czasem są to osoby z nikłą inteligencją emocjonalną.
    • princess_yo_yo Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:01
      Nikogo nie p
      > otępiam, po prostu chcę poznać argument takich kobiet.

      wow, a jakich innych argumentow maja szukac te kobiety poza jednym i na dodatek bardzo waznym ze nie chca/nie moga wychowywac tego dziecka?
      od razu dla czepliwych wyjasniam - 'nie chce' i 'nie moge' jest w tym wypadku rownie wazne i na dodatek raczej trudne do oddzielenia.
    • sadosia75 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:02
      A jakie ma znaczenie jak uzasadania? wazne jest to, ze oddala do adopcji a mogla wyrzucic na smietnik. z dwojga zlego to jednak adopcja jest lepsza dla dziecka.
      • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:04
        Ta, zaraz Ci powie - a co to za matka, co oddaje po okresie ciąży i ruchów i jak zobaczy swoje słodkie maleństwo! :/
        • sadosia75 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:09
          No coz :) Mam juz pewne doswiadczenie w tego typu rozmowach i podejrzewam, ze nie ma na tym swiecie takiego argumentu,ktory by mnie zaskoczyl :)
          Niech pisze, z ciekawoscia poczytam
        • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:16
          raohszana napisała:

          > Ta, zaraz Ci powie - a co to za matka, co oddaje po okresie ciąży i ruchów i ja
          > k zobaczy swoje słodkie maleństwo! :/
          >
          Nie powiem, nie jestem złośliwa....:/ Fakt, że dla mnie ciąża i ruchy to było coś, ale nie dla każdego musi być. Mnie zależy na ciekawej dyskusji a nie na trzymaniu się kurczowo mojej "jedynej słusznej racji".
          • princess_yo_yo Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:24
            ale przeciez twoja jedynie sluszna racja zaklada ze podjecie jednej z najbardziej odpowiedzialnych decyzji w zyciu, podyktowanej dobrem innego czlowieka (dziecka) a nie wlasnymi emocjami i idea pt 'jakos to bedzie' jest moralnie naganna. gdzie tu miejsce na dyskusje?
            • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:44
              rincess_yo_yo napisała:

              > ale przeciez twoja jedynie sluszna racja zaklada ze podjecie jednej z najbardzi
              > ej odpowiedzialnych decyzji w zyciu, podyktowanej dobrem innego czlowieka (dzie
              > cka) a nie wlasnymi emocjami i idea pt 'jakos to bedzie' jest moralnie naganna.
              > gdzie tu miejsce na dyskusje?

              Gdybym tak uważała, to temat nie byłby pytaniem, a stwierdzeniem "tylko złe kobiety oddają dziecko do adopcji" lub coś w tym stylu. Moje stanowisko jest takie jakie jest, mój światopogląd jest w tej kwestii bardzo wąski, napisałam wiec po to, żebyście ten światopogląd poszerzyły. Ot co. Pewnie, możecie mnie teraz zaatakować za małostkowość, idealizm, idiotyzm i co tam jeszcze. Ale też możecie sensownie popisać, jak miało miejsce wyżej na temat tzw cichych gwałtów. To są argumenty, które przemyślę, przetrawię i być może zacznę inaczej na ten temat patrzeć.
              • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:49
                Ale widzisz, jest pewien problem - bo jedną z odpowiedzi będzie "bo tak", bez głębszego argumentowania. Bo mogą.
          • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:33
            Bo CHCIAŁAŚ dziecka, kobieto... Dlatego dla Ciebie to było fajne. A jak ktoś nie chce, to go ciąża, rosnący bębęn i wierzganie dzieciora nie cieszą.
        • mrs.solis Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:41
          Ja co prawda bylam w ciazy planowanej i roztkliwialam sie nad kazdym ruchem w brzuchu ,za to po porodzie zadna fala wielkiej milosci na mnie nie splynela. Dostalam do rak obcego malego czlowieka,ktorego trzeba kochac. Ja bynajmniej potrzebowalam troche czasu na to zeby cos poczuc. Dlatego nie dziwie sie,ze ktos kto jest zmeczony porodem niechcianego dziecka moze je poprostu oddac. Niezrozumiale dla mnie jest wyrzucanie dzieci na smietnik badz uderzanie glowka o sciane zeby zabic skoro mozna poprostu urodzic jak czlowiek w szpitalu i zostawic.
    • soulshunter Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 13:38
      Nie pytaj kto? Byc moze bedziesz to ty.
    • sabriel Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 14:05
      Na pewno są to kobiety, które znalazły się w bardzo trudnej sytuacji życiowej.Wątpię, aby w normalnych warunkach kobieta zdecydowała się na taki krok.
      Osobiście wolałabym się wyskrobać niż oddać dziecko do adopcji.Myśl, że gdzieś tam żyje twoje dziecko i nie wiadomo co się z nim dzieje wydaje mi się potworna.
      Dziecko takiej matki też wydaje mi się w pewien sposób okaleczone, ta myśl, że ktoś go nie chciał i oddał. :(
      Oczywiście są to tylko moje przypuszczenia, dzięki bogu nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji.
    • mumia_ramzesa Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 14:18
      Znam kobiete, ktorej corka chciala oddac dziecko po porodzie. Nie miala instynktu opieki nad dzieckiem i absolutnie nie czula z nim zadnej wiezi. Sama zostala adoptowana jako niemowle.
    • a_nonima Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 14:29
      Moja Córka pewnie za lat kilkanaście jak odszuka swoją mamę biologiczną zada jej to pytanie.
      Mam nadzieję, że usłyszy iż nie mogła jej wychowywać, ponieważ nie miała środków do życia, była w trudnej sytuacji, ale cały czas o niej myślała.
      Mama biol oddała - dzięki temu ja mogę mieć cudowną córkę.
    • livian Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 16:00
      Nie znam nikogo, przynajmniej nic nie wiem, ale pytasz jak jakaś młoda siksa co się dziwi, ze trawka taka zielona na wiosnę, a oczęta takie błekitne. Jak mozna, jak uzasadnia, co czuje. Z pewnością jest przeszczęsliwa, ze może oddać to dziecko do adopcji, uzasadnia tak, ze miała za dużo kasy na wychowanie, wiec nie chciała dzieciaka rozpuścić, lepiej niech go biedniejsi wychowają, którzy nei mają tyle wsparcia co ona ze wszystkich stron - od rodziny, męża, państwa, społeczeństwa. No i nie wiem skąd przyszło ci do głowy pytanie, czy taka matka potem nie myśli, nei zastanawia się co sie dzieje z jej dzieckiem, jak mu sie zycie układa. Oczywiście, ze nie myśli, oddaje do adopcji i momentalnie zapomina, ze kiedykolwiek urodziła dziecko. Wystarczy trochę wyobraxni, zeby to wszystko było oczywiste. No ale takie lalunie jak Ty nie oceniaja, nei moralizują, tylko sie dziwią i niewinnie pytają...

      Mam nadzieję, ze juz wszystko Ci wyjasnilam.
      • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 09:09
        ivian napisała:

        > Nie znam nikogo, przynajmniej nic nie wiem, ale pytasz jak jakaś młoda siksa co
        > się dziwi, ze trawka taka zielona na wiosnę, a oczęta takie błekitne.

        Dziwienie się, że trawka zielona a dziwienie się, że ktoś oddaje własne dziecko do adopcji to jednak różnica. Ogromna. Mnie trawka nie dziwi, adopcja tak. Głupie porównanie.

        Jak mozna, jak uzasadnia, co czuje. Z pewnością jest przeszczęsliwa, ze może oddać to d
        > ziecko do adopcji, uzasadnia tak, ze miała za dużo kasy na wychowanie, wiec nie
        > chciała dzieciaka rozpuścić, lepiej niech go biedniejsi wychowają, którzy nei
        > mają tyle wsparcia co ona ze wszystkich stron - od rodziny, męża, państwa, społ
        > eczeństwa. No i nie wiem skąd przyszło ci do głowy pytanie, czy taka matka pote
        > m nie myśli, nei zastanawia się co sie dzieje z jej dzieckiem, jak mu sie zycie
        > układa. Oczywiście, ze nie myśli, oddaje do adopcji i momentalnie zapomina, ze
        > kiedykolwiek urodziła dziecko. Wystarczy trochę wyobraxni, zeby to wszystko by
        > ło oczywiste. No ale takie lalunie jak Ty nie oceniaja, nei moralizują, tylko s
        > ie dziwią i niewinnie pytają...

        Ale z Ciebie podły babus. Fajnie, że na wszystko masz odpowiedź, że nic Cię w życiu nie dziwi i wszystko jest dla Ciebie oczywiste. O takich ludziach mówi się: zgorzkniali.

        • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:24
          forumowiczka.to.ja napisała:

          > ivian napisała:

          > Dziwienie się, że trawka zielona a dziwienie się, że ktoś oddaje własne dziecko
          > do adopcji to jednak różnica. Ogromna. Mnie trawka nie dziwi, adopcja tak. Głu
          > pie porównanie.
          Ale cóż Cię tak dziwi? Niektórzy nie chcą dzieci - Ty chciałaś, to dla Ciebie skarb. Ciężko pojąć, że nie dla każdego, nie każdy myśli [ pochlebiam Ci, nie? ] jak Ty.

          > Ale z Ciebie podły babus. Fajnie, że na wszystko masz odpowiedź, że nic Cię w ż
          > yciu nie dziwi i wszystko jest dla Ciebie oczywiste. O takich ludziach mówi się
          > : zgorzkniali.
          Nie, o takich mówi się - doświadczeni, a nie młode dziewuchy dziwujące się wszystkiemu i pewne, że każdy winien odczuwać jak one, a jak nie odczuwa, to one nie rozumieją i łojesu.
          • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:30
            > Ale cóż Cię tak dziwi? Niektórzy nie chcą dzieci - Ty chciałaś, to dla Ciebie s
            > karb. Ciężko pojąć, że nie dla każdego, nie każdy myśli [ pochlebiam Ci, nie? ]
            > jak Ty.

            Naprawdę uważasz, że napisałam na tym forum żeby sobie pochlebić? No proszę Cię....
            Temat trudny to i dyskusja trudna. Nie jest mi ciężko pojąć, że ktoś nie chce dziecka, ale jak nie chce to w ogóle sprawa jest bardzo prosta: zabezpieczać się, nie współżyć skrajnie (dobra, przegięłam;-)) Kurcze, rozumiem, że ktoś nie chce dziecka, znam osobiście takie kobiety, ale one świadome tego że nie chcą, robią wszystko żeby ich nie mieć. Najgorzej, jak ktoś o tym, że nie chce mieć dziecka dowiaduje się jak już jest w ciąży. I mówię tu o tych "normalnych" kobietach, nie gwałconych, psycho-torturowanych itp.
            • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:37
              forumowiczka.to.ja napisała:

              > Naprawdę uważasz, że napisałam na tym forum żeby sobie pochlebić? No proszę Cię
              > ....
              Nope, uważam, że nie złapałaś tego, o co chodziło w nawiasie :D

              > Temat trudny to i dyskusja trudna. Nie jest mi ciężko pojąć, że ktoś nie chce d
              > ziecka, ale jak nie chce to w ogóle sprawa jest bardzo prosta: zabezpieczać się
              > , nie współżyć skrajnie (dobra, przegięłam;-)) Kurcze, rozumiem, że ktoś nie ch
              > ce dziecka, znam osobiście takie kobiety, ale one świadome tego że nie chcą, ro
              > bią wszystko żeby ich nie mieć. Najgorzej, jak ktoś o tym, że nie chce mieć dzi
              > ecka dowiaduje się jak już jest w ciąży. I mówię tu o tych "normalnych" kobieta
              > ch, nie gwałconych, psycho-torturowanych itp.
              Zakładasz, że każda z tych kobiet jest odpowiedzialna - nie, nie jest. Słuchaj, uważasz, że lepiej, żeby dziecko zostało z taką, która go nie chciała, a była na tyle nieodpowiedzialna, że się nie zabezpieczała, nie zabezpieczała się wystarczająco? Skoro dziecka nie chce - dlaczego lepiej, żeby było z nią, skoro raczej jej nagle odpowiedzialności nie przybędzie - a dziecko to cholerna odpowiedzialność i trzeba mieć oczy w dupie, ze przeproszeniem, i zdolności ekwilibrystyczne, żeby zadbać, zapracować na nie i w ogóle. Nieodpowiedzialna mać będzie je postrzegać jako źródło problemów, a nie jako skarb. Nie zmieni jej się nagle pogląd, mimo tego, że Ty uważasz iż powinien :)
    • jeza_bell Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 16:24
      Mam niesamowity szacunek do takich kobiet.
      Wg mnie są odważne, bo nie sposób ukryć w środowisku zaawansowanej ciąży. Łatwiej, anonimowo i o niebo prościej byłoby przecież do konteneru na obrzeżach miasta...
    • berta-live Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 17:04
      Myślę, że kobiety które albo same kierują się bardziej rozsądkiem niż emocjami i konformizmem, albo takie, które same nie wiedzą czego chcą i mądrzejsi od nich za nie zdecydowali a one tylko papierek podpisały. Jest to po stokroć lepsze rozwiązanie niż potem przez resztę życia męczyć siebie i potomka.

      A co do zachwytu nad ruchami fasolki, to jest to kwestia wyobraźni i poddania się jakimś abstrakcyjnym emocjom. Gdybyś nie chadzała do szkół, nie rozmawiała ze starszymi kobietami ani nie czytała książek, to w życiu nie domyśliłabyś się że ci w brzuchu dziecko rośnie. Ruchy wzięłabyś za niestrawność.
      • livian Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 17:32
        berta, a Ty kiedyś byłaś w ciaży i czułaś te ruchy? Wzięłabyś je za niestrawność? Ten drugi akapit twojego posta jest załosny. Ruchy i z nimi związne uczucia, to nie jest tylko kwestia abstrakcyjnych emocji, ani wyobraźni. Co nie zmienia faktu, że nad tymi emocjami nalezy panować i czasem właśnie heroizmem jest przejsć ponad nimi i oddać dziecko do adopcji. A ruchy dziecka, zwłąszcza ok. siódmego ósmego miesiaca ciazy nie przypomianają niczego,co ma związek z niestrawnoscią, no chyba, ze masz jakeiś dziwne jelita.
        • berta-live Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 19:11
          Nadal twierdzę, że jakby ktoś nie wiedział skąd się biorą dzieci to nie wpadłby na to, że w brzuchu ma dziecko. A tym samym nie miałby szans zapałać do czegoś o istnieniu czego nie ma pojęcia, żadnym uczuciem. Matka natura nie zadbała o to.
          • aneta-skarpeta Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:59
            ja bym predzej pomyslała ze mam mega robala w zoładku niz ze mam niestrawnosc:P

            a osobiscie, jak widziałam ruchy swojego syna- był ulozony posladkowo wiec jego glowke mialam pod piersiami- to pomyslałabym ze mam obcego w srodku

            poza tym brzuch była tak duzy, ze nawet mega wzdecie by tego nie pobiło:D

            więc przestań pisac bzdury:P
            • berta-live Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 12:49
              Nie wiem co byś konkretnie pomyślała, ale prawdopodobieństwo, że wpadłabyś na to, że jesteś w ciąży i to co masz w brzuchu to nowy człowiek, jest niezbyt wysokie. Chyba, że byłaby to kolejna ciąża. Nie sądzę, żeby zwierzęta miały świadomość, że są w ciąży i lada dzień zostaną rodzicami. Człowiek też nie ma, ma tylko rozum, który mu pozwala wydedukować pewne rzeczy. I dlatego nie jest to żadną oczywistością ani normą, że ktoś od chwili pierwszych ruchów zapała instynktem macierzyńskim i miłością do płodu.
              • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 13:01
                Eee... wiesz, ale od, powiedzmy 4 miesiąca to ciężko wziąć rosnący brzuch za wzdęcie :D
    • zygfrytt Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 17:39
      Bo są nikim, dziecko to skutek uboczny zabawy lub zarabiania.
      • zebra12 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 05:55
        Przez takich jak Ty dzieci lądują na śmietnikach albo są usuwane... Gratuluję inteligencji i empatii.
    • sid.leniwiec Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 17:49
      > Sama mam małe dziecko i autentycznie nie wiem jak można po okresie ciąży, ruchów,
      > porodzie spojrzeć na dziecko i powiedzieć: nie chcę go.

      No to rzeczywiście masz problem, rodzice z Tobą nie rozmawiali o złożoności świata i ludzkich zachowań?
      • grave_digger Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 19:58
        tak trudno użyć wyobraźni i spojrzeć na świat z innej perspektywy niż swoja?
        no widocznie można.
        nie każda kobieta ma instynkt macierzyński czy jak go zwał.
        albo mało widziałaś i żyjesz pod kloszem.
    • kon_morski Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 21:32
      no ale bez przesady - nie kazda kobieta, ktora oddaje dziecko zostaje zgwalcona. jest masa egoistow na swiecie. pracuje w hostelu dla ludzi z problemami.pelno naogladalam sie babek , ktore z pomoca panstwa(UK) mogly by wychowywac swoje dzieci, ale wybieraja imprezowanie i tzw luzny styl zycia. dla mnie to czysty egoizm i nie mam wytlumaczenia dla takich ludzi.zreszta to samo tyczy sie facetow.
      moim zdaniem do lozka powinno sie isc z kims, z kim chcielibysmy zalozyc rodzine i kiedy czujemy sie na to gotowi- bo wpadka zawsze moze sie zdarzyc .pelno mamy par, ktore zachodza w ciaze po pierwszej wspolnej nocy i dziewczyna zachodzi w ciaze, i potem pluja sobie w brode co z tym fantem zrobic.
    • lacido Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 21:39
      ktoś kto uważa, że nie jest w stanie dobrze wypełnić swych obowiązków (gdyby więcej ludzi się nad tym zastanowiło byłoby dużo mniej skrzywdzonych dzieci) albo gdy była to ciąża nieplanowana i niechciana: bo znajdzie się ktoś kto je pokocha :)
    • mary_an Ktos kto nie chce dziecka 08.11.10, 22:46
      Sa osoby, ktore nie chca dziecka, ale nie moga/nie chca usunac ciazy. Ja sama pomoglam kiedys jednej dziewczynie w usunieciu ciazy w ten sposob, ze znalazlam jej namiary na lekarza w naszym miescie, ktory sie tym zajal. Dziewczyna IQ na poziomie ponizej wszelkich norm, jej chlopak jeszce glupszy, rodzina biedna i patologiczna, wiek 16 lat - probowala stosowac domowe srodki wywolywania porodu i balam sie, ze sobie zrobi krzywde (bo te metody byly dosyc drastyczne). Dziecka bardzo nie chciala, nie stac jej bylo na nie, chlopak to olal, rodzina alkoholikow miala to gdzies, mieszkali w nie wiem ile osob w kawalerce - chyba taka osoba moze nie chciec dziecka. Jakby urodzila to najlepiej za pewne dla niej i dla dziecka byloby, gdyby je oddala, na pewno lepiej, niz gdyby urodzila potajelmnie i wyrzucila na smietnik. Usuniecie ciazy nie zrobilo na niej najmniejszego wrazenia, a raczej byla bardzo szczesliwa, ze sprawa tak sie zakonczyla. Mam nadzieje, ze na przyszlosc juz wiedziala, ze stosunek przerywany nie jest najlepsza metoda antykoncepcyjna.

      Mozna nie chciec dziecka, na pewno jest to niezrozumiale dla osoby, ktora jest w chcianej i zaplanowanej ciazy, ale dla niektorych jest to tragedia zyciowa. Ogladalas film Juno? Tam tez dziewczyna bardzo mloda zachodzi w ciaze, nie chce dziecka, bo sama jest jeszcze dzieckiem i na pewno nie jest gotowa na zostanie matka, ale poniewaz nie chce dokonac aborcji to rodzi dziecko i oddaje do adopcji. Moim zdaniem to calkiem dobre rozwiazanie w takiej sytuacji.
    • xciekawax Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 08.11.10, 23:26
      Niektore kobiety nie sa egoistyczne, i tak bardzo kochaja swoje dzieci, ze wola aby wyrosly w dobrej, lepszej rodzinie niz to co moga temu dziecku zaoferowac. Wyobraz sobie jak osobiscie taka kobieta musi cierpiec oddajac swoje dziecko dla jego dobra?

      Nie mysle ze w wiekszosci przypadkow jest tak ze kobiety mowia: "nie chce tego dziecka"- tylko pewne sytuacjie zmuszaja kobiety do takich decyzji.

      A tobie sie dziwie ze nie potrafisz spojrzec na to z tej "drugiej" strony.
      • zygfrytt Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 00:02
        Tak bardzo kochają swoje dzieci że je zostawią na wycieraczce bo na skrobankę było za późno, piękny przykład miłości w praktyce.
    • zebra12 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 05:47
      To teraz sobie forumowiczko wyobraź, co przechodzi matka, która MUSI oddać dziecko z takich czy innych względów. Umiesz to sobie wyobrazić? Horror. O ile trudniej oddać dziecko już urodzone, niż usunąć ciążę. Kto ma na to siłę psychiczną?
      Często o tym myślę, że gdyby mi się strafiłą ciąża, to nie mogłabym dziecka zatrzymać. Aborcja raczej w grę nie wchodzi... Boję się czy dłabym radę, czy miałabym siłę oddać.
      Dlatego każdy seks to strach, mimo antykoncepcji.
    • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 08:03
      może jak byś była gwałcona i katowana jako dziecko nie zadawałabyś takich pytań
      jak mozna gwałcić własne dzieci?
      jak można je bić do nieprzytomności?

      pytań takich w głowach osób, które wychowały się w cieplarnianych warunkach może mnozyć się tysiace oby odpowiedzi nie musiały przychodzić poprzez doświadczenie
    • takajatysia Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 08:47
      Podejrzewam, że kobiety, które patrzą na dziecko i myślą "nie chcę go" zdarzają się w naturze tak często jak jednorożce.
      Myślę, że kobiety oddające dziecko do adopcji są zazwyczaj w katastrofalnej sytuacji wyjściowej i po prostu nie wiedzą gdzie szukać pomocy ani jak to zrobić, żeby wieść normalne życie. Dlatego też, przekonane, że nie poradzą sobie z dzieckiem, nikt im nie pomoże, oddają je do adopcji. Może myślą też, że zaadoptowane będzie wiodło lepsze życie niż one by im mogły zaproponować.
      • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:26
        takajatysia napisała:

        > Podejrzewam, że kobiety, które patrzą na dziecko i myślą "nie chcę go" zdarzają
        > się w naturze tak często jak jednorożce.
        O, a dlaczego niby? Skąd taki pogląd? A, bo ustawowo zakodowane w genach. A te, co wywalają na śmietnik, mordują, dręczą żyjące dzieci - to z chęci posiadania tych młodych, da?
    • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 09:24
      Jak to jest, że tak łatwo akceptujecie i dajecie przyzwolenie moralne WSZYSTKIM oddającym do adopcji? Przecież oprócz tych gwałconych, bitych, patologicznych są też panienki z dobrego domu; matki, którym kolejne dziecko to już za dużo; normalne kobiety, które po szybkim chętnym numerku z żonatym kochasiem muszą się "tego" pozbyć itp. Ale Wy akceptujecie oddanie własnego potomka do adopcji jako objaw najwyższej miłości. Q.wa, co jest z Wami ludzie?? Gdzie Wasze poczucie moralności? Pomijając przypadki nazwijmy to losowe, tragiczne, do jednego wora wrzucacie wszystkie te imprezowiczki, lajtowe laski którym się po prostu nie chce i o tym mówicie: najwyższe poświęcenie, miłość?? To chyba ze mną faktycznie jest coś nie tak, bo dla mnie oddanie dziecka do adopcji to jednak skrajność, dopuszczalne jest tylko wtedy kiedy: kobieta została zgwałcona (ale wtedy to uważam powinna być dozwolona aborcja), matka jest patologiczna, umysłowo chora, matka pochodzi ze skrajnie dysfunkcyjnej rodziny: bicie, kazirodztwo, chłód emocjonalny, narkomania. Dla innych przecież są domy samotnej matki, pomagają kościoły (tak, tak - słyszałam o tym w swoim otoczeniu), opieka społeczna, są różne fundacje.
      Uważam, że jest zbyt duża akceptacja: nie chcesz? To oddaj, ktoś inny się ucieszy. Zamiast uświadamiać, pomagać, mówi się: pozbądź się kłopotu i jeszcze ubiera to w patetyczne słowa: heroizm, miłość.
      A takie jak ja nazywa się głupimi, naiwnymi laluniami....

      Robiono w Rosji bodajże badania, gdzie nie było rooming-in i oddawanie dzieci do adopcji było bardzo duże. Po wprowadzeniu zasady, że matka zostaje 2-3 doby z dzieckiem po porodzie, oddawanie dzieci do adopcji drastycznie spadło.
      • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 09:30
        prowadziłaś jakieś badania na ten temat, że masz tak szeroką wiedzę?
        czy jest to wiedza wyssana z palca?
        skąd wiesz jakie wzorce zostały przekazane tym kobietom? w jakich warunkach sie wychowały? w jaka jest ich sytuacja zyciowa?
        chwała im za to, że oddają do adopcji a nie wyrzucają na smietnik lub pakują do beczki
        są wiele bardziej okrutniejsze czyny niż oddanie dziecka do adopcji
        • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 09:47
          chwała im za to, że oddają do adopcji a nie wyrzucają na smietnik lub pakują do
          > beczki

          Argument podobny do tego: chwała mu za to, że ją tylko zgwałcił. Mógł przecież zgwałcić i zabić....;/
          • princess_yo_yo Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:26
            co jest takiego zlego w oddaniu dziecka do adopcji? moze wyjasnij?
          • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:31
            nie ma tu żadnej analogii
            gwałt - to szkodzenie człowiekowi
            oddanie do adopcji zazwyczaj wiąże się z dużą korzyścią dla dziecka, trafia do rodziny gdzie jest kochane i czuje się potrzebne

            znasz jakiś tam wynik badania z Rosji a zadałas sobie pytanie co dzieje się teraz z tymi dziećmi??? Jak wygląda dziś ich życie?

            mam wrażenie, że za wszelką cenę chcesz poczuć się lepiej
            że jesteś lepsza od tych kobiet itd.

            za wszelką cenę trzymać przy sobie dziecko i potem patrzeć jak przymiera z głodu czy jest poniewierane
            to wg Ciebie jest lepsze tak?
            • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:39
              mam wrażenie, że za wszelką cenę chcesz poczuć się lepiej że jesteś lepsza od tych kobiet itd.

              Dlaczego macie tak proste myślenie? Jaka lepsza, bo co? Bo pytam i dyskutuję? Nie mieszaj mnie w to, rozmawiaj na temat.
              • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:41
                Nie, bo prezentujesz "jedyny, słuszny pogląd dla wszystkich" i jesteś moralnie nieskazitelna, a my tu akceptujem takie bezeceństwa i się nie bulwersujemy na oddawanie dzieci do adopcji w sytuacjach nie tylko jawnie patologicznych.
              • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:54
                ok
                myslę, że dla żadnej z kobiet nie jest to łatwe
                ale widzą, że nie są w stanie być matkami dla tych dzieci.... z wielu powodów od sytuacji materialnej po sytuację w domu, czasami nieletnie matki są wręcz przymuszane przez swoich rodziców aby oddać dziecko do adopcji

                pewnie też istnieją kobiety, na których nie robi to żadnego znaczenia
                ot oddają i już
                w takim wypadku jak to już ktoś tu wczesniej zauwazył, lepiej dla tego dziecka iż idzie do adopcji

                jest jeszcze sporo osób, które na siłę zachowują prawa rodzicielskie, nie interesują się losem dzieci, od czasu do czasu wpadną do bidulca.... dziecko nie ma żadnej szansy na trafienie do adopcji... przy dobrych wiatrach ewentualnie do rodziny zastępczej


                powodów moze być tysiące
                nie potepiam tych osób
                staram się jedynie zrozumieć
      • poecia1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 09:52
        Myślę, że balangująca imprezowiczka to prędzej usunie niż odda do adopcji. Uważasz, że jak to nazywasz lajtowa laska będzie chodzić z brzuchem? Natomiast kochanka żonatego urodzi i poda ojca o alimenty, nie będzie tracić takiej okazji.
        Twierdzę, że głównym motorem skłaniającym kobietę do oddania dziecka jest nie wygodnictwo tylko bieda i to taka połączona z brakiem jakichkolwiek perspektyw i możliwości rozwiązania. Bieda zakorzeniona, patologiczna i długotrwała. I to jest ogromna życiowa tragedia tych kobiet, a nie tylko spłycenie do pozbycia się problemu.
      • menk.a Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 09:58
        Nadal twierdzisz, że nie potępiasz i nie oceniasz i tylko chcesz poznać inny punkt widzenia?
        • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:02
          Nie, już tak nie twierdzę. Tak było na początku. Teraz powoli wyrabiam swoje zdanie i wchodzę w polemikę.
          • menk.a Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:07
            Nie. Ty tu przyszłaś już z wyrobionym zdaniem i nie wchodzisz w polemikę, bo jesteś odporna na argumenty. Lekceważysz powody, dla których kobiety mogą oddawać nowo narodzone dzieci. Potępiasz takie kobiety i odmawiasz im prawa do godności. Dzięki temu sama o sobie możesz myśleć jako o tej moralnej, porządnej, kochającej, odpowiedzialnej, dobrej. Tej lepszej.
            • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:22
              Głupoty opowiadasz. Dopuszczam oddawanie dzieci do adopcji, ostatnio moja koleżanka adoptowała córkę i są wreszcie przeszczęśliwymi rodzicami. Więc adopcja może komuś dać dużo szczęścia. Ale za łatwo usprawiedliwiamy pewne działania, widać takie czasy.
              Miłość to dla kogoś obecnie oddanie dziecka do adopcji zamiast wyrzucenie go na śmietnik. Super.
              A ja dzięki temu w ogóle siebie nie biorę pod uwagę bo nie mnie dotyczy ta historia...Smieszne są te argumenty, że w obliczu takich tragedii ja mogę czuć się lepiej....A już o tym, że jestem lalunią wychowywaną pod kloszem nie wspomnę. Może dlatego, że sama miałam w życiu pod górkę nie usprawiedliwiam tak łatwo...?
              • princess_yo_yo Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:36
                oh wzruszajace, mialas w zyciu pod gorke i to niby usprawiedliwia waskie horyzonty i brak zdrowego rozsadku.
                pomysl jakie traumy przezywaja dzieci kiedy okazuje sie ze ich rodzice to tepe tluki i musza z ta prawda dalej zyc...
              • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:37
                miałam również w zyciu pod górkę
                dzięki temu moze łatwiej mi zrozumiec osoby, które też mają pod górkę
                obudź się, ludzie sa rózni!
                oddanie dziecka do adopcji to żadne przestępstwo, a Ty porównujesz to do gwałtu
              • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:39
                Dziewczyno, zlituj się... A co my możemy usprawiedliwiać lub nie cudze działanie? Oddają to oddają - moim zdaniem, skoro zdecydowały się na oddanie, to chyba lepiej będzie dziecku niż np. z nieodpowiedzialną matką. Lub taką, która postrzega je jak źródło problemu.
                Ale to jej wybór, jej decyzja, dlaczego chcesz decydować za te kobiety, hmm? Tobie nikt nie kazał zostawiać sobie dziecka - a dlaczego Ty im każesz, nie dajesz opcji?
            • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:38
              dokładnie Ty już miałaś wyrobione zdanie
              teraz szukasz potwierdzenia swojej wspaniałości
          • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:33
            Jaką polemikę? Ty robisz za kaznodziejkę - oddawanie złe, jak wy możecie, wy pomioty niemoralne :)
      • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:32
        Ty jesteś tak na serio czy zwyczajnie jeszcze Ci hormony nie zeszły?
        Nikt tu nikogo nie przekonuje do oddawania dzieci, ani wręcz nie zmusza do oddawania, inteligencyjo emocjonalna Ty nasza. Po prostu się ich nie piętnuje - co ja, wnikać będę dlaczego ta czy inna to robi?
        O pomoc w wychowaniu wcale nie tak łatwo - tak lala, wiem, bo się tym zajmowałam. Tak, pomagałam kobietom w różnej sytuacji i cukierkowo, tak jak Ty uważasz, nie jest.
        Poza tym - to lepiej, żeby imprezowiczki i inne takie zostawiły dziecko i co? Liczysz, że nagle się zrobią odpowiedzialne i chętne do zajmowania się nim, taaak? O święta naiwności młodej matki!
        A o akceptacji moralnej - panna, jesteś zawsze bez grzechu, żeby rzucać kamieniem? Poza tym - czy to naganne, że ktoś odda dziecko, którego nie chce lub nie może wychować? Lepiej, żeby porzuciła je pod śmietnikiem? Czy zmusić do chowania, skoro nie chce/nie może - zmusić, nie? Biedne dziecko. Powiem Ci tak - jesteś tak zaparzona jak mój lokalny sześciolatek w czekoladowego kimołaja, ale jego rozumiem, dzieciak, mania swoich poglądów, że czekolada dobra na każdy posiłek - ale dorosłej, bełkoczącej o swojej wyższości moralnej i chcącej decydować za innych kobity, ponoć matki - już nie.
        • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 10:59
          raohszana napisała:

          > Ty jesteś tak na serio czy zwyczajnie jeszcze Ci hormony nie zeszły?

          Chyba mi nie zeszły, z tego co widzę....

          >inteligencyjo emocjonalna Ty nasza.
          ;-) nie bądź złośliwa...

          Powiem Ci tak - jesteś tak zaparzona jak mój lokalny sześciolatek w czekoladowego kimołaja, ale jego rozumiem, dzieciak, mania swoich poglądów, że czekolada dobra na każdy posiłek
          > - ale dorosłej, bełkoczącej o swojej wyższości moralnej i chcącej decydować za
          > innych kobity, ponoć matki - już nie.

          Dobra, poddaję się....przyznaję słuszność Waszych argumentów, chyba za bardzo idealizuję...
          Nie walczę, bo faktycznie świat nie jest taki jaki chciałabym, żeby był....
          Ale to atakowanie mnie też nie było fair.
          • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:06
            forumowiczka.to.ja napisała:


            >
            > Dobra, poddaję się....przyznaję słuszność Waszych argumentów, chyba za bardzo i
            > dealizuję...
            > Nie walczę, bo faktycznie świat nie jest taki jaki chciałabym, żeby był....
            > Ale to atakowanie mnie też nie było fair.

            być może temat przedstawiłaś niefortunnie
            bez idei świata ludzkiego by nie było
            najważniejsze to rozmowa i nie zamykanie się w swoich ciasnych horyzontach
            nikt nie oczekuje od Ciebie abyś zdanie zmieniała
            my po prostu nie zgadzamy się z Twoim światopoglądem

            co byś zrobiła aby nie było problemu adopcji skoro Cię to tak drażni?
            Bo ewidentnie byłaby potrzebna duża pomoc dla tych matek psychologiczna i zapewne materialna

            znam też kobietę która ma już 16-ścioro dzieci i żyje z pomocy MOPsu
            dzieci sa sposobem na życie
            czy jest to godne pochwały czy potępienia? trudno powiedzieć
            ale zapewne jej dzieci będą zyły w podobny sposób

            niektóre zachowania wynosi się z domu
            • forumowiczka.to.ja Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:25
              iwona.ana1 napisała:
              > co byś zrobiła aby nie było problemu adopcji skoro Cię to tak drażni?

              Problem adopcji będzie zawsze. Ale żeby go zmniejszyć wprowadziłabym bezpłatne tabletki antykoncepcyjne (tak jest w UK). Naukę o płodności, planowaniu potomstwa, metodach zapobiegania ciąży wprowadziłabym do szkół. Pomoc psychologiczną do MOPSów i tego typu placówek, więcej psychologów w szpitalach. Obowiązkowe przygotowanie do życia w rodzinie w domach dziecka, placówkach opiekuńczych.
              Dużo z tych rzeczy da się zrobić bez dużych kosztów, wiele daje wolontariat, wystarczy tylko chcieć.
              Anglia jest dobrym przykładem, tam dzięki powyższym bardzo mało matek oddaje swoje dzieci do adopcji.
              Edukować, edukować, i jeszcze raz edukowac....
              A dzieciakom z rodzin patologicznym pokazywać na czym polega normalna rodzina, że dziecko to nie tylko kłopot (co wynieśli z domu). U nas się o tym nie mówi, nie ma prewencji, jest tylko działanie "po".
              • raohszana Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:31
                No i wreszcie dobrze gadasz :)
                Tylko trochę idealizujesz Anglię - tam nie oddają dzieci bo... z tego żyją. Socjal wypaśny, mieszkania dają, wyprawkę daję - no żyć i płodzić, a nie tam się zabezpieczać! Dopiero zaczynają odchodzić od tego modelu, ale kto się nachapał to jego i na razie jeszcze się opłaca trzymić dzieci.
                Co zaś do antykoncepcji i uświadamiania - jest jeden, malutki mankament - zobacz, jak teraz chowa się "dzieci" - już nie ma dzieci, tylko mali, zblazowani dorośli, co to mają w nosie i im wszystko wolno. Zwyczajnie mamy w dużej mierze niedojrzałe społeczeństwo, nienawykłe do brania na siebie wielkiej odpowiedzialności.
                • forumowiczka.to.ja Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:41
                  To ja powiem jeszcze inaczej, każdy kij ma dwa końce. W Anglii z dzieci żyją albo mniejszości narodowe ( w tym Polacy), albo nieliczny odsetek prawdziwych Anglików - i to jest ten minus. Plusem jest, że Angielki dzięki dobremu socjalowi mogą siedzieć w domu do ukończenia przez dziecko nawet 3-4 lat, w tym czasie robią jeszcze dwójkę i siedzą dłużej. W Polsce o takiej powiedzieliby "nygus i nierób" (m.in. dzięki temu mamy niż demograficzny), w Anglii się cieszą, że dużo dzieci się rodzi, matki (te co chcą) spokojne siedzą w domu z dziećmi bo stać je na to.
                  • raohszana Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:47
                    Inną jeszcze kwestią jest to, że tam zarobki są inne i inne ceny w sklepach - nie trzeba być prezesem banku coby się spokojnie ustawić i mieć za co żyć z dzieciamy. I tu masz rację, że o wiele lepiej jest, bo spokojnie sobie pani posiedzi z dzieckiem, odchowa i wraca do pracy, a dzieciak - spod domu w autobus, do szkoły, w szkole żarcie dają, potem dzieciora przywiozą, jakoś chyba ok.16 zwykle - matka zdąży wrócić do domu i się zająć. Kiedyś mieszkałam z parą, mieli dwójkę maluchów - jedno 5, drugie 2 latka, panie nie pracowała akurat, mąż tylko. Mieli dom, na życie, na dzieci, klasa średnia. A u nas najmniej tej klasy średniej, dlatego taki problem. Poniekąd znaczy.
                    Fakt jest jednak faktem, że ich socjal nie wyrabia przez nierobów.
                  • princess_yo_yo Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:48
                    bzdura na bzdurze, skad te glupoty bierzesz?
                    • forumowiczka.to.ja Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:51
                      > bzdura na bzdurze, skad te glupoty bierzesz?

                      Żadna bzdura, tak jest.
                      • princess_yo_yo Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:58
                        interesujace, bo u mnie tak nie ma, a mieszkam juz tu prawie 10 lat. z socjalu zyja cale pokolenia, najwiekszy udzial ma w tym white trash ale to glownie dlatego ze mniejszosci to ok 8% calej populacji zdaje sie.

                        owszem strukura zarobkow jest taka ze czesc rodzin jest w stanie wyzyc z jednej pensji ale musi to byc pensja powyzej sredniej zeby zylo sie sensownie. podaj zrodla swoich rewelacji bo strasznie jestem ciekawa :-) teraz pelno tego w gazetach bo wreszcie beda glebokie ciecia w socjalu wiec nie powinnas miec klopotu ze znalezeniem informacji.
                      • iwona.ana1 Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:58
                        forumowiczka.to.ja napisała:


                        >
                        > Żadna bzdura, tak jest.

                        skąd wiesz, że tak jest?
                        podasz źródło?
                        • forumowiczka.to.ja Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 12:05
                          Z reguły jest tak, że jak się z kimś nie zgadzasz to udowodnij mu, że nie ma racji.
                          Więc skoro się nie zgadzacie i uważacie, że piszę bzdury to bardzo proszę - udowodnijcie mi, że pisze bzdury, wówczas po raz drugi dzisiaj posypię głowe popiołem i przyznam Wam rację.
                          • princess_yo_yo Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 12:09
                            poczyaj sobie the times albo the independent, nie polecam extremow ale the sun czasem tez nie jest az tak odlegly od rzeczywistosci :-)
                            • iwona.ana1 Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 12:14
                              jak mozna Ci udowodnisz że masz rację jak Ty pływasz po temacie
                              widzisz dzieci porzucone i piszesz, że Ci ich szkoda
                              większośc matek tak reaguje

                              nie udziele Ci odpowiedzi na nurtujące Cię pytanie ponieważ nie porzuciłam swojego dziecka
                              odpowiedzi mogą Ci udzielić matki porzucające swoje dzieci
                              a pewnie kazda z nich poda inny powód
                              na forum watpliwa sprawa by się taka do tego przyznała

                              mogę Ci jedynie powiedzieć, że aby coś poznać trzeba tego dotknąć albo przynajmniej zapytać osoby, która tego dotkneła

              • princess_yo_yo Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:31
                oczywiscie ze w anglii malo matek oddaje dzieci do adopcji, jakby oddaly dziecko musialyby isc do pracy a tak rosna pokolenia nierobow w sink estates ktore nawet nie wiedza ze taka opcja jak odpowiedzialne zycie i zarabianie na siebie istnieje. powszechny dostep do aborcji ma tez duze znaczenie.
                zastanow sie zanim szczelisz nastepna glupote.

                co do bezplatnej antykoncepji uwazam ze w pl bylby to bardzo dobry pomysl i pomogloby to wielu rodzinom ale nie w sensie ograniczenia adopcji. i jeszcze raz co jest takiego zlego w adopcji?
              • iwona.ana1 Re: Co bym zrobiła.... 09.11.10, 11:57
                Idea już jest

                teraz trzeba byłoby w zycie wcielić
                tyle tylko, że tutaj oprócz pisania, mówienia trzeba tez działać

                często teoria bardzo mija się z praktyką
                dlatego uważam, że teorię trzeba budować działając i praktykując
                ktoś oderwany od problemu nie do końca może zdawać sobie sprawę jak bardzo skomplikowany jest mechanizm przyczyniający się do powstania problemu

                możemy narzekać, że coś nam się nie podoba ale co z tym robimy?
                zazwyczaj tylko narzekamy i pytamy "Jak mozna?"
                No cóż aby znaleźć odpowiedź na to pytanie niezbędne jest chyba zanurzenie się w rzeczywistość matek, które tego doświadczają, rozmowa z nimi, pytanie ich itd.
                Tyle tylko, że to już wymaga dużego zaangażowania z naszej strony

                moim zdaniem innego sposobu na zrozumienie i zmianę nie ma

          • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:13
            forumowiczka.to.ja napisała:

            > Chyba mi nie zeszły, z tego co widzę....
            Najwidoczniej. Zluzuj. Przestań myśleć nimi.

            > >inteligencyjo emocjonalna Ty nasza.
            > ;-) nie bądź złośliwa...
            Ja tak mam z urzędu :]

            > Dobra, poddaję się....przyznaję słuszność Waszych argumentów, chyba za bardzo i
            > dealizuję...
            Idealizujesz - ale siebie i swoje poglądy. W idealnym świecie w ogóle nie byłoby takich sytuacji - ale to nie jest idealny świat, daj innym żyć po swojemu, póki nie robią krzywdy - a oddanie do adopcji to nie jest, wbrew pozorom, krzywda.

            > Nie walczę, bo faktycznie świat nie jest taki jaki chciałabym, żeby był....
            > Ale to atakowanie mnie też nie było fair.
            Nikt Cię nie atakował, zluzuj panna - tylko tłumaczył jak chłop krowie na rowie. A o co Ty masz walczyć? Daj innym myśleć lub nie, za siebie. Póki nie krzywdzą - daj im wybór, zostaw opcje.
            Idź tam poniuniaj dzieciaka, jak mój lokalny piszczy o uwagę, to Twojemu też nie zaszkodzi, a się odstresujesz :)
            • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:26
              Raohszana, dopalacze są zakazane.....;-))))
              • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:28
                Znaczy co - mam zawezwać policyję i zdać komisyjnie dziecia, bo mi za wesoło przez niego? :D
    • hawela Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 09:40
      Z mojego otoczenia noworodka oddała 15letnia dziewczyna. Nie interesuje jej dalszy los dziecka
    • kadfael Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:27
      Po lekturze całości, ale podpinam sie pod wątek główny.
      A czy Ty w ogóle masz jakieś rozeznanie w tym oddawaniu dzieci w Polsce do adopcji, czy tak sobie popisujesz na forum? Tego oddawania noworodków do adopcji wcale nie ma wiele przypadków. I w dodatku te dzieci właściwie nie trafiaja do domów dziecka, bo są natychmiast jak tylko jest to mozliwe adoptowane (inna sprawa, to sama procedura adopcyjna, ale to inny temat). Wyłączam tu oczywiście dzieci chore z tymi jest gorzej, maja szansę na adopcję raczej za granicą niż w Polsce.
      A co do samego aktu oddania do adopcji - mysle, że trzeba się przyglądac przypadkom indywidualnym a nie generalizować. Owszem teoretycznie można stworzyć statystyki (i pewnie takowe istnieją), że tyle a tyle procent matek oddaje do adopcji z przyczyn socjalnych, ileś tam po gwałtach, ileś, bo dziecko chore, itd., ale statystyki to tylko bezduszne narzędzie badawcze. Za każdym takim oddaniem dziecka stoi konkretna ludzka historia.
      Więc skoro jesteś tak żywnie zainteresowana tym problemem, może udaj sie do jakiegoś ośrodka adopcyjnego, pogadaj z ludźmi a potem produkuj, wtedy już może nie komunały, tylko przemyslenia po rozmowach z konkretnymi, żywymi ludżmi. OK?
      • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:32
        kadfael napisała:

        > Po lekturze całości, ale podpinam sie pod wątek główny.
        > A czy Ty w ogóle masz jakieś rozeznanie w tym oddawaniu dzieci w Polsce do adop
        > cji, czy tak sobie popisujesz na forum?

        Tak, mam rozeznanie. W skali może nie ogólnopolskiej, ale mam.

        >Tego oddawania noworodków do adopcji wcale nie ma wiele przypadków

        Chyba Ty nie masz rozeznania, kiedy ostatni raz byłeś w jakimkolwiek szpitalu na oddziale noworodków?
        I od razu zaznaczam: nie sugeruję się tylko tym co widziałam przy porodzie, temat obserwuję od dawna.
        Ale idę poniuniać dzieciaka, bo tu tylko ataki.
        • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:35
          forumowiczka.to.ja napisała:

          > Tak, mam rozeznanie. W skali może nie ogólnopolskiej, ale mam.
          Z ciekawości - jak to wygląda u Ciebie?

          > Chyba Ty nie masz rozeznania, kiedy ostatni raz byłeś w jakimkolwiek szpitalu n
          > a oddziale noworodków?
          > I od razu zaznaczam: nie sugeruję się tylko tym co widziałam przy porodzie, tem
          > at obserwuję od dawna.
          Trochę racji kadfael ma - ale mylisz oddanie do adopcji, a nieodpowiedzialne pozostawienie dziecka bez zrzeczenia się praw. To drugie gorsze, prawda? Dziecko nie ma mamy ani szans na mamę.

          > Ale idę poniuniać dzieciaka, bo tu tylko ataki.
          Ej, nie obrażaj się na nas, tylko dyskutuj - po poniunianiu dzieciaka, ten ma pierwszeństwo :)
          • kadfael Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:44
            Przecież dziewczyna nie ma pojęcia o czym pisze - emocje, emocje i jeszcze raz emocje :) Ale mam nadzieję, że myśląca jest i rzeczywiście trochę sobie poczyta. Może wtedy jej przekonania przestaną być tak radykalne :)
            • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:53
              Wyżej się przyznała, że chyba jej hormony nie zeszli - pewnie ma malucha w domu, to zafiksowana jeszcze na dzieciach i nie rozumie, jak to można oddać - opadną emocje to może zrozumie - a jak nie, to trudno, aby tylko nie wmawiała nikomu swojej racji to będzie dopsz :)
          • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:49
            > Z ciekawości - jak to wygląda u Ciebie?

            Mieszkam w dużym mieście. Mam trzy koleżanki w dwóch dużych szpitalach ginek-położniczych. Dwie z nich to lekarki, jedna pielęgniarka na oddziale noworodków. Sporo o tym rozmawiamy, w tych szpitalach nie ma takiej sytuacji żeby nie było choć 2-3 dzieci pozostawionych przez matki po porodzie. Nie 2-3 tych samych dzieci, cały czas jest jakies porzucone małe. Oblicz ile to jest dzieci w skali roku.
            Co ciekawe, z reguły jak matka zostawia to podpisuje papiery, mniej jest takich, które wychodzą bez słowa i dzieciątko nie ma szans na mamę.
            No i znowu będzie, że jestem walnięta, że się wczuwam (i podbudowuję siebie), ale mnie naprawdę szkoda jak nieraz widzę, jak inne mamy tulą, dają cyca a one tak same w tych łóżeczkach....Nie umiem o tym pisac "na luzie", sorry.
            • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:52
              E, to, że Ci dzieci szkoda to zupełnie normalne - przecież wiadomo, że lepiej jak ma kochającą mamę niż tylko panie pielęgniarki. To bardzo smutny widok.
              Ale to 2-3 porzuconych to w skali jakiej? Dziennie, tygodniowo, miesięcznie?
              No to chyba lepiej jak jednak podpisze papiery i maluch ma szansę na szybkie trafienie w czyjeś ramiona? :)
        • kadfael Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:42
          Nieprawda. Nie mylę się. Może poszperaj jednak w statystykach, dobrze? Ja nie mam zamiaru wykonywać za Ciebie tej roboty ;P Dla ułatwienia (a jednak!)powiem, że badania z zeszłego roku pokazują, że w Polsce dokonuje się przeciętnie rocznie ok. 3200 adopcji. WSZYSTKICH adopcji, nie tylko noworodków.
          • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:56
            Człowieku, a słyszałeś o opieszałości sądów i dzieciach przez to czekających na adopcję?? Czy to, że adoptowano 3200 dzieci oznacza, że było 3200 dzieci do adopcji? Nie. A czy szukałeś w tych swoich statystykach ile dzieci (noworodków) czeka na adopcję?
            • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 11:57
              Ale opieszałość sądów to jakiś argument do tego, że adopcja be? ^^'
              • forumowiczka.to.ja Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 12:02
                Nie. Kadfael napisał, że wcale nie ma dużo noworodków pozostawianych w szpitalach, argumentując że ogólnie w zeszłym roku było 3200 wszystkich adopcji. No więc mnie te statystyki nic nie mówią, bo przez opieszałość sądów kilka razy więcej dzieci (w tym noworodków) czeka na adopcję.
                Więc dla mnie statystyki to żaden argument.
                • raohszana Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 12:07
                  Ale sama statystyki przywołujesz ;)
                  Kadfael wyraźnie napisała, że te adopcje to nie tylko noworodków.
                  Kwestią problematyczną jest to, że mimo Twojego przekonania, to sporo kobiet zostawia dzieci bez zrzeczenia się praw lub są odbierane rodzicom i sprawa się ciągnie.
                • iwona.ana1 Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 12:10
                  forumowiczka.to.ja napisała:


                  > Więc dla mnie statystyki to żaden argument.

                  argumentem są Twoje odczucia na widok maluszków pozostawionych bez mam?


                  mnie też serce z bólu pękało kiedy będąc na oddziale zakaźnym z moim synem wypieszczonym i wyniunanym widziałam za szybą dwoje niemowlaków, jedno z nich miało już HIV, opiekowały się nimi jedynie siostry zakonne
                  też rodziło sie pytanie "jak mozna???"
                  cóż pytanie to pozostało bez odpowiedzi bo ani nie poznłam matek tych dzieci ani nie znałam ich motywów
                • kadfael Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 12:19
                  Po pierwsze czytaj uważniej. Bo- jestem kobietą, bo napisałam wyżej, że pomijam kwestię procedur adopcyjnych.
                  Po drugie - powiedziałam już - nie będę Ci wrzucać statystyk dla Twojej wygody. Tak znam je. Ale jak w nich pogrzebiesz to się trochę uspokoisz, czego Ci zyczę z całego serca.
                  Po trzecie dzieci - zdrowe noworodki, akurat trafiają do adopcji szybko. często nawet ani chwili nie są w domu dziecka. Mam znajoma, która ma takie pogotowie dla noworodków, które trafiają do niej prosto ze szpitala i czekają na rodzinę adopcyjną. Nigdy to nie jest więcej (to czekanie) niż kilka tygodni.
                  Następnie - akurat w moim otoczeniu jest kilka par, które adoptowały dzieci. Żadna z nich nie dostała noworodka,choc chciały i spełniały warunki, bo noworodków po prostu jest mało do adopcji.
                  I tu dodam - te adoptowane przez nich dzieci -kilkunastomiesięczne, kilkuletnie - wszystkie co do jednego, choc zdrowe fizycznie były ogromnie zaniedbane rozwojowo, psychicznie. Wymagały długotrwałego leczenia. A wiesz dlaczego? Bo pochodziły z rodzin, które je kompletnie zaniedbywały, i którym odebrano do nich prawa... Mój kolega z zoną mają w tej chili slicznego kilkunastomiesięcznego chłopczyka. i wiesz co? Dzieci w jego wieku - gadaja, chodzą i robia masę róznych rzeczy, których on nie potrafi. Te parę tygodni temu jak został ich synkiem ledwo siadał. Jest dokumentnie przebadany i okazało się, że jest zdrowy. Prawdopodobnie więc będzie się dalej normalnie rozwijał. Ale przez co to dziecko musiało przejść?! Nie lepiej gdyby go zostawiono w szpitalu i gdyby trafił do kochających ludzi zaraz po urodzeniu?!
                  • a_nonima Re: Kto oddaje noworodka do adopcji? 09.11.10, 12:44
                    Kadfael ma rację. Zdrowe noworodk, wolne prawnie trafiają do rodzin adopcyjnych bardzo szybko. Nawet 6 tygodniowe mają już swój ciepły dom. Problem z tymi, które nie mają uregulowanej sytuacji prawnej. Procedura pozbawienia rodziców biol praw rodzicielskich nierzadko trwa miesiącami. Dziecko przebywające w placówce ma ogromne deficyty emocjonalne.
                    Psychologowie dowodzą, że noworodek, który po urodzeniu zostaje odrzucony przez mamę, nie otrzyma miłosci, czułości, dotyku przeżywa traumę równą tej, jaką przeżywa dorosły człowiek ocierając się o śmierć.
                    Temat adopcji jest bardzo szeroki i trudny.
                    Temat kobiet oddających dzieci do adopcji również można ciągnąć w nieskończoność.
                    Podstawowa zasada: Nie potępiać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja