Trofeum zmienia się w pasztet

10.11.10, 22:59
Czytając wątek okołociążowy (Paniczny strach przed ciążą i porodem:-() :P pomyślałam sobie, że obawy autorki wcale nie są bezpodstawne. Żadna z kobiet, które jeszcze nie rodziły, nie wie co ciąża zrobi z jej ciałem. Nie wiadomo czy będzie "tak dobrze jak z mamą i babcią" czy stanie się coś co zohydzi nam własne ciało.

Nie wiemy też jak na dziecko i wszystko z nim związane zareaguje przyszły tatuś. Nawiązując do tematu wątku: faceci są dumni ze swoich pięknych, zadbanych, dbających ciągle o urodę kobiet. Ciąża na jakiś czas może (ale nie musi) zmienić zadbana kobietę w zdeformowanego walenia. ;/

Mam w swoim bliskim otoczeniu dziewczynę, która była jeszcze do niedawna trofeum dla swojego faceta. Uważałam ich za super parę: sympatyczni, młodzi, piękni, zdolni, itp. :P Ostatnio urodziło im się dziecko. Widziałam ich ostatnio w busie i niestety on zachowywał się tragicznie. Po pierwsze udawał, że nie jedzie razem z nią. Gdy coś do niego mówiła to niemal nie reagował i szukał czegoś pilnie za szybą. Nie stał przy niej tylko dalej. Kolejna sprawa: dziecko zaczęło płakać, trzeba było je nakarmić. Ona nie mogła sobie poradzić z wyjęciem piersi i przytrzymaniem wózka i dziecka. Oczywiście jej nie pomógł i udawał, że jej nie zna. I w tym momencie się włączyłam, dopchałam do nich, trzymałam jej ten wózek, ona karmiła i gadałyśmy. On oczywiście: beton.

I "nie dziwię się mu": miał trofeum, które po ciąży zmieniło się w słonia morskiego, pasztet, lochę czy jak tam faceci mówią na takie kobiety. Szkoda mi jej i nie rozumiem jego.

Nie wiem czy zostało cokolwiek z tego co ich łączyło, byli zupełnie inna parą niż dawniej (a znam ich od liceum).

Podobny przypadek miałam wśród bliższych osób: on rzucił ją, bo strasznie zbrzydła po chorobie, choć wczesnej była "najpiękniejszą na świecie kobietą". I dla równowagi: znajoma rzuciła faceta bo okazało się, że ma ChAD i dlatego nie radzi sobie w pracy, życiu, itp. Wcześniej oczywiście nic na koniec związku nie wskazywało.


Niby nie wszyscy faceci są dupkami, nie wszystkie kobiety tyją po ciąży, ale mnie to naprawdę zaskakuje: jak można tę samą osobą traktować na dwa tak różne sposoby w zależności od tego jak wygląda?
    • jan_hus_na_stosie Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:05
      rozróżnij dwie rzeczy, zmianę wyglądu na gorsze z powodu choroby, starości oraz z powodu zwykłego lenistwa i nie dbania o siebie
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:15
        Ale ja nie pisałam o lenistwie i zaniedbywaniu siebie tylko o 1) przytyciu po ciąży 2) chorobie. Więc trzymajmy się przypadków tego rodzaju.

        Poza tym mając malutkie dziecko trudno poświęcać tak dużo czasu tylko sobie co przed ciążą.

        Często kobiety w zaawansowanej ciąży i tuz po porodzie niemal nie wychodzą z domu z tego powodu. Starają się szybko ogarną,a le nie każdemu to się udaje od razu. I to nie jest kwestia lenistwa. Moja sąsiadka i kumpela w jednym nie spała po nocach przez dziecko i chyba z 1,5 po urodzeniu go nadal nie miała czasu żeby się ogarnąć, pójść do fryzjera czy choćby uprasować sobie ciuchy. Kino, knajpa, znajomi - nie było o tym mowy. Przy drugim dziecku się wycwaniła i malucha oddała do żłobka. Musiała pracować.
        • jan_hus_na_stosie Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:20
          rzeka.chaosu napisała:

          > Często kobiety w zaawansowanej ciąży i tuz po porodzie niemal nie wychodzą z do
          > mu z tego powodu. Starają się szybko ogarną,a le nie każdemu to się udaje od ra
          > zu. I to nie jest kwestia lenistwa. Moja sąsiadka i kumpela w jednym nie spała
          > po nocach przez dziecko i chyba z 1,5 po urodzeniu go nadal nie miała czasu żeb
          > y się ogarnąć, pójść do fryzjera czy choćby uprasować sobie ciuchy. Kino, knajp
          > a, znajomi - nie było o tym mowy.

          dlatego mężczyźni powinni pomagać swoim kobietom tak dużo jak się da, w końcu to też ich dziecko :)
          • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:22
            Powinni… i tutaj utnę.
          • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:14
            > dlatego mężczyźni powinni pomagać swoim kobietom
            pomagać to można mamusi przy zmywaniu.
            przy wychowywaniu własnego dziecka, mieszkaniu we własnym mieszkaniu i żywieniu się na własną rękę, nie ma żadnego "pomagania".
            • wyjdeztego Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 20:32
              jan_hus ladnie napisal, jak na faceta, ale prawda jest po stronie six_y... rownie dobrze to przeciez kobieta moze 'pomagac' przy wychowaniu dziecka...
              kolejny dowod na beznadziejnosc facetow ;)
              • model.testowy Zranione łanie? 11.11.10, 22:32
                Ja pier..., wy macie jakiegoś pecha do facetów czy tak bez powodu jesteście zgorzkniałe? Wśród moich znajomych, krewnych za opiekę nad dziećmi tak samo biorą się kobiety jak i faceci. Nie wiem, może ja żyje w jakimś bardzo specyficznym środowisku...? Albo może to Wy się obracacie wśród samych buraków?
                • raohszana Re: Zranione łanie? 12.11.10, 13:29
                  Nie, my po prostu są wredne jędze forumowe.
                  Cóż, to, że wśród Twoich krewnych, znajomych coś się dzieje tak, a nie inaczej - nie znaczy, że wszędzie tak jest.
          • senseiek Jak ktos nie chce byc kobieta... 11.11.10, 23:12
            > dlatego mężczyźni powinni pomagać swoim kobietom tak dużo jak się da, w końcu t
            > o też ich dziecko :)

            Jak ktos nie dba o siebie, i nie widzi sensu dbania o siebie (w koncu faceta juz dorwala, dziecko juz urodzila, wiec spelniona jako kobieta-matka), to myslisz, ze jakakolwiek pomoc przy dziecku takiej kobiecie zmieni mentalnosc? Ze zachce sie jej byc 'kobieta'... ?
            Bzdury..

            Ona zechce byc kobieta dopiero jak ja maz kopnie w dupe, znajdzie sobie kochanke/kochanki, i sie wyprowadzi z domu.. dopiero wtedy ona jak zauwazy, ze nie ma do kogo procz dziecka geby otworzyc, jak jej samotnosc popatrzy do oczu, to nagle zachce jej sie (albo i nie) chodzic na silownie, na fitnesy, baseny, kosmetyczki, fryzjery.. itd. itp.
            Bo ona wtedy bedzie zdesperowana szukac nowego faceta.. A wiadomo, ze pasztet z dzieckiem, nikogo na kolana nie powali..

            Co to za problem kupic sobie stacjonarny rowerek, bieznie do biegu, i gdy dziecko robi COKOLWIEK, je, spi, oglada tv, przez 20-30 minut sobie potrenowac?
            Stacjonarny rowerek kosztuje raptem 500-600 zl w galerii handlowej w Intersporcie widzialem...

            Jak ktos nie chce byc kobieta, to ja do tego nic, ani nikt nie zmusi..
            Niektorym tylko, wieloletnia samotnosc, brak seksu i partnera przywraca resztki rozumu..
            • erillzw Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 11.11.10, 23:18
              Tak a propo demotywatory.pl/1694712/Hura
              mi sie skojarzylo ;)
            • ichi51e Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 10:09
              swieta racja. sciagnelam sobie (tak za darmo, po piracku) audycje/cwiczenia - siedze cwicze pies patrzy. 1 godzina dzennie pot sie leje bo wiadomo samemu to sie czlowiek bardziej dociska bo 1:1. Naprawde nie widze problemu w ustawieniu kojca w kaciku i wcisnieciu pauzy jak male sie zniecierpliwi co ta mama tak skacze. na koniec mozna wziac dzieciaka na rece i razem zatanczyc do fajnej piosenki...
              • ichi51e Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 10:11
                a wlosy obcinam sama, make upu nie stosuje, paznokcie robie sama (zapalam swieczke, tzw domowe spa :) lubie za to ubrania z klasa (ale nie czesto kupuje wiec wychodzi taka samo jak szmaty z h&m). Za potwora i paszteta sie nie uwazam.
                • takajatysia Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 10:27
                  Tiaaaa... a dziecko siedzi w tym kojcu godzinę. Ludzie to jednak naiwne są. Jak strasznie bym chciała zobaczyć ichi51e tak ze 3 miesiące po porodzie! Preferencyjnie bliźniaczym.
                  • menk.a Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 10:37
                    takajatysia napisała:

                    > Tiaaaa... a dziecko siedzi w tym kojcu godzinę. Ludzie to jednak naiwne są. Jak
                    > strasznie bym chciała zobaczyć ichi51e tak ze 3 miesiące po porodzie! Preferen
                    > cyjnie bliźniaczym.
                    >

                    Tak. Bo kobieta nie ma prawa być zmęczona, opuchnięta i mieć samopoczucia: a mam wszystko gdzieś. Ona musi mieć czas i siły by zająć się maluchem, mężem, sobą, dzieckiem i jeszcze domem. Chwilę potem znów pracować zawodowo. Umęczona matka-Polka. I to wszystko bez słowa skargi, bez oczekiwania pomocy, za to z uśmiechem na twarzy i w najlepszych ciuchach. Nie żadnych szmatach z H&M.
                    • raohszana Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 13:33
                      menk.a napisała:

                      >
                      > Tak. Bo kobieta nie ma prawa być zmęczona, opuchnięta i mieć samopoczucia: a ma
                      > m wszystko gdzieś. Ona musi mieć czas i siły by zająć się maluchem, mężem, sobą
                      > , dzieckiem i jeszcze domem. Chwilę potem znów pracować zawodowo. Umęczona matk
                      > a-Polka. I to wszystko bez słowa skargi, bez oczekiwania pomocy, za to z uśmiec
                      > hem na twarzy i w najlepszych ciuchach. Nie żadnych szmatach z H&M.
                      No ale popadasz w skrajność - albo super-woman albo skończony, zapuszczony pasztet. A nie można jakoś pośrodku? Nie da się czy jak?
                      • menk.a Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 15:51
                        Mozna, oczywiście, ze można. Wręcz jest to pożądane i wskazane.
                        Ale nie można oczekiwać od kobiety, że od razu będzie piękna, zgrabna i powabna. A mam wrażenie, że niektórzy nie dopuszczają takiej możliwości. I w ogóle odmawiają kobiecie tego, że po ciąży i porodzie będzie zmęczona i będzie w de miała malowanie paznokci, a jedyne o czym będzie marzyć to sen nie przerywany potrzebami dzieci czy faceta. I niekoniecznie jej (_._)a zmieści się w dżinsy sprzed ciąży.
                        • raohszana Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 15:56
                          Wiesz, mi się wydaje, że, wbrew pozorom i tym, co się gada, to najprościej chyba zadbać o siebie przy wczesnym niemowlaku - co to śpi, je i właściwie tyle. Bo im starsze tym więcej czasu trzeba poświęcić na wynalezienie zajęcia dla małego - co prawda z drugiej strony niejedno dziecko umie się samo bawić. Tyle, że zadbać w sensie - powoli coś robić, chociażbym się zrelaksować w kąpieli jak toto śpi, wymasować brzuch balsamem, może zrobić peeling. Takie drobiazgi - nie hurrraa! fitnessy, sauny, kluby cuda - a większość matek chyba patrzy, że mają być cuda właśnie, i wiedzą, że na to na razie nie ma szans i rezygnują w ogóle. Same sobie podcinają skrzydła przekonaniem, że to już, zaraz, natychmiast mają być znów cudne i świeże jak nastolatki, ostre żylety i w ogóle.
                          • ichi51e Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 16:58
                            nie twierdze ze od razu ma byc super zadbana na 100% - jak widac z tego co napisalam, jedyne co ja robie to godzinke dziennie cwicze w domu, fryzjera, kosmetyczke etc odpuszczam. Ja tylko nie moge wyjsc ze zdumienia jak czytam o tych kobitach ktroe "nawet wlosow nie moga umyc bo dziecko" i potem narzekaja ze nikt ich nie akceptuje bo "one maja prawo byc lochami". Oczywiscie kazdy ma prawo nic z soba nie robic ale powinien tez przyjac do wiadomosci ze bierze sie to na siebie z dobrodziejstwem inwentarza, czyli locha, zapuszczona, skwaszona i niepiekna nie musi sie calem swiatu podobac!
                            • raohszana Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 16:59
                              No, a potem mają problem - bo dziecko nic bez nich nie zrobi.
                              I mniej więcej o tym mówię - poćwiczyć w domu, coś koło siebie zrobić. Toż nie trzeba świrować do razu :)
                              • menk.a Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 18:24
                                Mnie sie wydaje, że jedna rzecz to zupełne nieprzygotowanie do bycia rodzicem. Facetów tez to dotyczy. Dwa: rodzice sobie nawzajem nie pomagają, nie wspierają. Jedno z drugim szukają wymówek przed tym i nie dyskutują na bieżąco. Nawet z wiekiem dziecka się to nie zmienia.
                                A trzy... uciekło mi. Wybaczta ludzie.:D
                                • raohszana Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 18:42
                                  Wybaczamy :D
                                  Z oboma punktami się zgadzam - ludziska nie wiedzą, co znaczy mały dzieć w domu i nagle szoku doznają. A panowie od tego uciekają - matki nie bardzo, bo społeczeństwo ciśnie. Szkoda, że nie uczą się wtedy rozmawiać :/
                          • menk.a Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 18:16
                            Teoretycznie każde dziecko, to najmniejsze, tylko je i śpi a krzyczy wtedy, gdy ma mokro, co w dobie pampersów jest niemożliwe. Tyle teorii. Resztę sobie dogwizdajmy.;)

                            Mam w pracy koleżankę, która po macierzyńskim wróciła do pracy. Nie wyobrażasz sobie zdziwienia i wyrazów potępienia, jak mogła maleństwo zostawić w domu i wrócić do pracy. Do dzisiaj ją potępiają i mówią jako o wyrodnej matce, bo wychodzi wieczorem ze znajomymi, by wyjeżdża ze 3 razy do roku na weekend bez, dzisiaj już 4-letniej, córy. I nie jest to dziewucha ze wsi, gdzie to jakieś średniowiecze panuje. Europejska stolica.
                            Bardzo często oczekuje się od kobiety całkowitego poświęcenia na rzecz rodziny i dzieci przy jednoczesnym spełnianiu wszystkich innych wymogów typu masz być piękna i pachnąca niczym Bruk z Mody na sukces. A naprawdę nie potrzeba mieć dziecka, by czasem się nie chciało. A jeśli brakuje wsparcia, dobrego słowa, czegokolwiek...to autentycznie ma się wszystko gdzieś. ładnie z tymi piep.rzonymi cm na (_._)ie.
                            I nie bronię leniwców kanapowych, co to znają jeden rodzaju ruchu: ścieżkę zdrowia do lodówki i wszystko tłumaczą posiadaniem dziecka.

                            Raohszana (se pokręcony login nadałaś, jak Cię zdrabniać?:P), Tobie zawsze się chce?
                            • raohszana Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 18:41
                              Ta, dzieci są różne - ale często właśnie takie matki, posłuchawszy jedynie słusznych porad społecznych to siedzą przy dzieciorze i siedzą i nic nie zrobią, bo przecież tak trzeba. Wtedy to nawet grzeczny dzieć się w końcu pewnie zbiesi i skorzysta. Nie ukrywam, że często społeczeństwo robi wiele krzywdy ludziom, nie tylko matkom, swoimi jedynie słusznymi poglądami i gadaniem o nich.

                              Ja nie wiem, że najczęściej to wymagają cudów mężowie, co nic nie robią albo zupełnie obcy ludzie. Bądź inne matki, co to są lepsze i wiedzą, że taka i taka to powinna to i to. I bawi mnie to, że "mąż ma POMAGAĆ", a nie robić kole dziecia jak i matka - jakby porobił jeden z drugim, co trzeba, to zaraz by i matka miała czas na zadbanie o siebie.
                              Leniwce kanapowe to zawsze będą się paść, nawet bez dzieci albo z niańką całodobową i powód zawsze mają.

                              Oj tam, dobry nick :P Zdrobnienie - heh, może być na Rao ^^ Mi to się zwykle nie chce. Właściwie zawsze mi się nie chce. I to jak. Ale niektóre rzeczy mus zrobić. A jak robię te, co to mus - to się powoli rozkręcam i robię jakoś te, co nie mus - ale zwykle zaraz po zaczęciu tych to łapie mnie niechcenie i robię minimum. A czasem zostawiam jak leży :/
                        • senseiek Oczywiscie, ze mozna oczekiwac, nawet wiecej.. 12.11.10, 17:22
                          > Mozna, oczywiście, ze można. Wręcz jest to pożądane i wskazane.
                          > Ale nie można oczekiwać od kobiety, że od razu będzie piękna, zgrabna i powabna

                          Oczywiscie, ze mozna oczekiwac, nawet wiecej - powinno sie oczekiwac. Tak samo jak od faceta oczekuje sie, ze bedzie mial stala prace i pieniadze, ze bedzie przynosil do domu, a nie przepijal..

                          Kiedy w wywiadzie spytano sie Bachledy-curus jak to mozliwe, ze tak zajebiscie wyglada 2 tyg po ciazy, to odpowiedziala, ze w trakcie ciazy JADLA TYLE SAMO co przed nia..

                          Jakiz to kontrast z kobietami dla ktorych ciaza jest pretekstem do zrobienia ze swojego ciala worka na smieci i inne odpady organiczne, pochlaniajace wszystko jak leci bez umiaru..

                          > . A mam wrażenie, że niektórzy nie dopuszczają takiej możliwości. I w ogóle odm
                          > awiają kobiecie tego, że po ciąży i porodzie będzie zmęczona i będzie w de miał
                          > a malowanie paznokci,

                          Ten watek jest o robieniu z kobiety po ciazy prosiaka... Co to ma wspolnego z malowaniem paznokci??
                          Poza tym umowalac paznokcie mozna w mniej niz 5 min..
                          Krocej anizeli przeczytanie jednej wypowiedzi w tym watku, i odpisanie na niego..

                          Jesli ktos mowi, ze nie ma choc tyle czasu, to jest to dla mnie po prostu zwykla kpina- czyli na sikanie w WC ta osoba tez nie ma czasu i ma zalozonego pampersa przez 24h na dobe "bo musi sie dzieckiem zajmowac" i nie ma 5 min na pojscie do lazienki.. ?

                          Zwykla idiotyczna wymowka, usprawiedliwiajaca lenistwo i tego, ze juz sie takiej osobie nic nie chce..

                          Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze dawna pieknosc, wygladajaca jak modelka, sie nie kapie codziennie, nie myje codziennie glowy, i chodzi z tlustymi..
                          • raohszana Re: Oczywiscie, ze mozna oczekiwac, nawet wiecej. 12.11.10, 17:25
                            Jeden motyw - a wiesz, że macica nie zależy od tłuszczu i obkurcza się do 6 tygodni po porodzie, więc nie da radu być laską z wklęsłym brzuchem od razu, w większości przypadków? ^^
                            Poza tym ty jedziesz znowu skrajnie - od razu cudna i piękna. Wiadomo, że jak dbała w ciąży o się to wygląda lepiej jak niedbająca, ale pewne rzeczy, vide to, o czym wyżej napisałam, są nie do przeskoczenia i to trzeba przeczekać.
                            • menk.a Re: Oczywiscie, ze mozna oczekiwac, nawet wiecej. 12.11.10, 18:21
                              Otóż to. Nie każda pani nie przytyje ani deka w ciąży, nie każda wróci do świata żywych w 2 miesiące. Poza tym kiedyś sądziłam, że depresja poporodowa to wymysł doktorów albo rozkapryszonych panienek. Ostatnio się przekonałam, że nawet wyczekiwanego dziecka można nie chcieć dotykać, karmić i tulić. Można nie chcieć wstawać z łóżka i umyć zęby. I to nie jest lenistwo.
                              • raohszana Re: Oczywiscie, ze mozna oczekiwac, nawet wiecej. 12.11.10, 18:43
                                A to ja nie mówię, że tego nie ma.
                                Znaczy, Ciebie dopadły takie problemy?
                                • menk.a Re: Oczywiscie, ze mozna oczekiwac, nawet wiecej. 12.11.10, 19:20
                                  Nie. Na razie nie rodziłam.:P
                                  • raohszana Re: Oczywiscie, ze mozna oczekiwac, nawet wiecej. 12.11.10, 19:25
                                    To masz ciszę i spokój i możesz się na zapas dokształcić i wystraszyć na forumie :D
                  • raohszana Re: Jak ktos nie chce byc kobieta... 12.11.10, 13:32
                    A to te dzieci takie straszne, nic zrobić nie dają, wiecznie przeszkadzają? Kołchoz jakiś...
        • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:20
          Ja uważam, że to para ma dziecko, czyli?Maluch ma też tatusia.Gdyby się poczuł w obowiązku pomóc, kobieta miałaby czas na zabiegi kosmetyczne-tak jak przed ciążą...itp,itd Do tanga trzeba dwojga;-)
          • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:25
            Pracował tatuś. Akurat na niego nie narzekam, jest spoko i nawet pomaga. Ale ona i tak nie miała czasu dla siebie. Przy takich dzieciach jest milion rzeczy do załatwienia, nawet jakieś czepienia czy wypady po pieluchy potrafią cały dzień rozwalić.

            Dlatego ja lubię jej dziec bo już podrosły, są mądre i zadają fajne i inteligentne pytania (przynajmniej to starsze). :D
            • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:28
              Im starsze tym lepiej pyskuje........;-) Wiem cosik o tym;-)
          • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:08
            doleonardadikarpia-jakie tam zabiegi?? kolezanko....problem jest w tym u facetow zeby dupe miec dosc tanio na codzien...no i matke dla dziecka i problem w tym zeby tak ja uwiazac by....nie mogla puscic nas kantem.Wiec,co? Przejazd po karierze,kasie...etc.Panienka sie opamieta i bedzie musiala wegetowac przy jednym penisie...A ze depresji dostanie,to inna broszka...hehehhe....jakos sie to zafiksuje przez madrych inaczej....

            Jesli chodzi o dzieci..o to ja lubie dzieckiem sie zajmowac,ale nie cudzym....najbardziej w zyciu przeszkadzaja mi mezczyzni z 2 powodow:1)bo nie spelniaja moich potrzeb seksulanych dostatecznie dobrze,2) bo mnie ograniczaja i sa powodem permanentnej depresji.Zreszta sama wizja niemozosci kontaktow z innymi facetami doprowadza mnie do zalamania nerwowego.Ostatnio wpadli na poziom podawania mi pigulek na obnizenie damskiego hormonu,bo libido mi juz i tak niskie spadnie.Nie ze mna takie numery!
            • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:11
              a i jeszcze bardziej wyrafinowane......sposoby na wymuszenie wiernosci:wieczni niedostepni,wieczni nieosiagalni etc...az dojrzeje do "trwalego zwiazku".Daj boze na emeryturze,bo wiedza,ze wredy juz nikt mnie nie zechce.

              Tak sobie chlopaczki podrywaja w dostepie do tego koryta.
            • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:18
              Bla,bla,bla......paplanina, ale chyba teoretyzowanie ?Mam nadzieję, że tak, bo jeśli jednak nie to jesteś bardzo nieszczęśliwa.Trzymając się pierwszego-cóż Ty za książki czytałaś?( Odn.2) Co za palantów spotykałaś? Bardzo przesadzony komentarz moim skromnym zdaniem;-)
              Prawdą jest, że sporo kobiet chadza w różowych okulele, a jak już zaczyna sie proza życia codziennego, to sobie słabiej radzą. Nie wychodźmy za mąż za byle kogo, a jeśli już to chyba widziały gały co brały. Zycie to niejebajka;-) I nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora;-)
              • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:25
                DO LEONARDADIKARPIA-ty chyba nie wierzysz w to co napisalas sama?
                A co partnerow..no coz mamy takich na jakis nas stac biologicznie,z mayli wyjatkiami pomylek i te tutaj panie tak mocno angazuja sie w bicie konkurencji na forach....
                • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:32
                  iamhier-nie wykrzykuj mojego imnienia, bom nie głucha.I oczywiście ze wszystkie posty piszę sama i z przekonaniem w dodatku;-) Nie rozumiem jakoś dalszej cześci Twojej wypowiedzi-tej o i tutaj cytuję: "....A co partnerow..no coz mamy takich na jakis nas stac biologicznie..."
                  • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:07
                    Ona napisała, że ma kiepskich partnerów (patrz poprzedni wpis), ponieważ na lepszych liczyć nie może, gdyż z biologicznego punktu widzenia, na lepszych ją nie stać.
                    • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 15:03
                      do eithel-że co takiego ?
                      • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 15:15
                        Że to:

                        >.najbardziej w zyciu przeszkadzaja mi mezczyzni z 2 powodow:1)bo nie spelniaja moich potrzeb seksulanych dostatecznie dobrze,2) bo mnie ograniczaja i sa powodem permanentnej depresji.

                        >A co partnerow..no coz mamy takich na jakis nas stac biologicznie
      • titta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:25
        Przede wszystkim nalezy odroznic sytuacje gdy ktos zostawia druga osobe z powodow zmian fizycznych (bo zbrzydla), od sytuacji gdy dana osoba serwuje hustawke nastrojow i "nie radzi sobie w zyciu" (nie wazne, czy zdjagnozuja ja jakos czy nie). Sytuacje sa nieporownywalne.

        Poza tym zmiany w ciazy nie wynikaja z lenistwa. Czasem, owszem, z braku czasu (jak sie dziec urodzi), czasem z depresji. Ale w wiekszosci sa naturalne (hormony) i kobieta potrzebuje czasu zeby dosjs do formy (co w 100% jest bardzo zadko mozliwe, ze wzgledu na roztepy, zwiotczenie jakies dodatkowe choroby, co tez jest calkowicie naturalne). Zreszta wszyscy ludzie sie starzeja i zmieniaja z wiekiem. Facet, ktory wiaze sie z kobieta tylko dlatego ze jest ladna (i zostawia, bo zbrzydla) to coz... niedojrzaly gowniaz.
        • lemmy_kilmister Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 00:26
          titta napisała:
          > Przede wszystkim nalezy odroznic sytuacje gdy ktos zostawia druga osobe z powod
          > ow zmian fizycznych (bo zbrzydla), od sytuacji gdy dana osoba serwuje hustawke
          > nastrojow i "nie radzi sobie w zyciu" (nie wazne, czy zdjagnozuja ja jakos czy
          > nie). Sytuacje sa nieporownywalne.

          Dokładnie! Też to pomyślałem. Może wcale nie chodziło o urodę. Może hormony tak jej walnęły do głowy, że dostał jakiejś schizy i psychicznie jest nie do wytrzymania. W takim razie trudno od faceta wymagać by nadal ją kochał tak jak przedtem i cały czas nadskakiwał, kiedy ona dręczy go psychicznie huśtawką nastrojów. Nie można pochopnie oceniać ludzi.
      • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 13:58
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > rozróżnij dwie rzeczy, zmianę wyglądu na gorsze z powodu choroby, starości oraz
        > z powodu zwykłego lenistwa i nie dbania o siebie
        >

        trzymając sie ten konkretnej sytuacji kobiety w ciazy- przytoczonej przez rzekę

        otóż pomijając kwestie totalnego lenistwa.

        kobieta przytyła po ciazy- nie masakrycznie, ale jednak- popjawiły sie jakies tam deformacje- nie na wszystko mamy wpływ

        facet nagle jak małe dziecko . Obraża sie na kobiete, bo ta nie jest juz taka sliczna i nie młodnieje i od ciazy nie zrobiła sie jeszcze piekniejsza

        taki to obrazony, rozgladajacy sie za innymi atrakcyjnymi kobietami coraz bardziej nakreca sie na to ze jego zona jest po prostu straszna, a od porodu minely JUZ # M-ce, a ona ma cyce jak donice itd. Obvrazi się jasnie pan na panią i nie bedzie jej pomagał, bo w sumie sama przytyła i sie zapusciła to niech teraz sama sie za siebie wiezmie

        o!

        a jak nie to ją zostawię!

        no sorry nie wierze, żeby kobieta o siebie nie dbała- skoro miala to w naturze, gdy w zwiazku jest dobrze, ma wsparcie i pomoc meza itd no nie wierze

        kobiety zajadaja kłopoty, a nie szczescie:P
        kobiety przestają o siebie dbac bo przestają widziec swiatełko w tunelu, są przemeczone itd.

        wielu facetow nie rozumie jak wiele zmienia sie w zyciu i ciele kobiety po ciazy, w okresie macierzystwa i nie potrafią sie przestroic, zrozumiec, wykazac pewną dojrzałościa- tak tak panowie:P- zeby pomoc partnerce w tym trudnym okresie

        i tak to juz jest ze jedne zrozumie, wesprze, pomorze, doradzi- najczesciej efekt pozniej jest, do tego scementuje to zwiazek

        inny tego nie bedzie potrafił
        tyczy sie to takze kobiet
        • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:16
          Mądrze prawisz. Najgorsze jest to, że tej kwestii nie idzie nawet przedyskutować za bardzo wcześniej. Owszem możemy powiedzieć, że zastanówmy się, czy chcemy tego dziecka, bo po jego urodzeniu wszystko się zmieni, ja zbrzydnę, utyję, będę zmęczona, zdenerwowana, dziecko będzie ciągle płakać, będziemy mieć mało czasu, mniej pieniędzy. Czy jesteśmy na to gotowi, wyobrażamy to sobie? Ok, to teraz te nasz wyobrażenia pomnóżmy razy 10. Czy i na to jesteśmy gotowi? Jeżeli tak, to i tak nikt nie da nam gwarancji co będzie, bo deklaracje to tylko deklaracje i nie dowiemy się jak byśmy postąpili, dopóki w danej sytuacji się nie znajdziemy. Z drugiej strony wiele osób może powiedzieć sobie, nie nie jestem gotowy/gotowa na takie zmiany. Ale co wtedy? Jedna osoba bardzo dziecka chce, druga nie. Lub zaczęłoby się taki odwlekanie decyzji o dziecku, lub zupełna rezygnacja z ich posiadania. I tak powoli ten trend da się już zauważyć, jednak na małą skalę. Tu chyba nie ma dobrego rozwiązania. Pomimo, że rozmowa wcześniejsza może niewiele dać, to chyba i tak warto przegadać te najgorsze warianty.
          • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:35
            ja akurat mam to szczescie- obecnie w ciazy- ze mnie mąż poznał gdy byłam po dziecku- wiec sie teraz smieje, ze juz gorzej nie bedę wygladać:D

            oczywiscie nigdy nic nie wiadomo, i jak mówisz- mozemy sobie gadac, a rzeczywistosci zweryfikuje wszystko

            z perspektywy czasu myslę, ze duzym gwarantem jest " współpraca"- na kazdym polu

            jesli generalnie jako para lubi robic mnostwo rzeczy razem-wspolnie dbamy o dom, o siebie, jednoczesnie rozumiemy swoje potrzeby to duzo łatwiej przejsc przez noworodokowy czas- chocby dlatego ze budujemy więź poprzez robienie wielu rzeczy przy dziecku razem, a facet rozumie przy tym jakie to ciezkie dla kobiety wiec rozumie ze trzeba ją czasem odciazyc, zeby mogla wypocząc= zeby miala ochote chocby na sex czy fitenss

            acierzynstwo wymaga bardzo duzo dojrzałości od kobiety, ale myslę ze chyba ciut wiecej od faceta, bo on jest z boku- jak to mówią, jak ludzie sa ze sobą blisko i relacja jest dobra to dziecko scementuje go. jesli cos jest nie tak, albo relacja nie jest taka głeboka to tylko pogorszy sytuację


            sama mogę poradzić, ze mozna sie przestawic i budowac tez relacje chodząc na filmy familijne, czy na lody zamiast do pubu- jak sie chce i ma sie sytuacje jaką ma, czyli dziecko to albo bedziemy siedziec i płakać, ze teraz nie moge chodzic do pubu, albo postaramy sie zmienic nasze życie tak, zeby to ze soba jakoś połączyć i sie z tego cieszyc. Nalezy tez pamietac, ze nawet wspolny spacer z dzieckiem moze byc bardzo budujący dla związku
            • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:45
              Potrzebne jest wyzbycie się egoizmu. Przeczytałam tu kilka postów i były w tonie, że albo facet ma prawo się tak zachowywać, bo dziecka nie chciał, zła kobieta wymusiła, a teraz jest brzydka, albo kobieta ma prawo wymagać, bo dla niej to trudne, a facet ma czekać cierpliwie, aż to się skończy, a jak nie to jest niedojrzałym dupkiem. Sęk w tym, że po urodzeniu dziecka NIE będzie już tak, jak przed urodzeniem. Z tego trzeba sobie zdawać sprawę. To nie tak, że wszystko wróci do stanu sprzed. Relacja ma się przekształcić, może być równie satysfakcjonująca, ale już nie będzie taka sama. Dwa lata, a nawet rok, czy pół roku to jest kupa czasu, i jeżeli wtedy skupimy się tylko na sobie zostawiając partnera na przeczekanie, to może nie być do czego wracać. A najgorsze, że to działa jak spirala. Jak raz ja się obrażę i strzelę focha, bo ty mnie nie rozumiesz, to ty obrazisz się na mnie i szybko wszystko się nakręci tak, że nie będzie już czego zbierać. Dlatego trzeba wszystko na bieżąco obgadywać i to beż oskarżeń, a raczej z uważnym słuchaniem.
              A Wam życzę zdrowia i dużo zrozumienia :)
    • menk.a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:07
      Jestem ciekawa postów z tego wątku.;)
      • gazeta_mi_placi Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:18
        Ja też Meniu ;-)
    • lonely.stoner Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:10
      no ja to troche rozumiem- ze moze sie zmienic stosunek do bliskiej osoby, jesli sie jakos strasznie zmieni, w koncu cialo to tez wazny aspekt tego jak ludzie sie dobieraja w pary.

      Natomiast kwestia faceta kotry sobie wybiera kobiete na tzw. trofeum, ozdobnik czy cos w tym stylu... - (tu przydalby sie jezusek)- ja sie dziwie ze kobiety sie z takimi facetami wiaza i nie przeszkadza im taka rola. A po paru latach jak troche zbrzydna, zmarszczek przybedzie, siwego wlosa i kolega wpadnie z jakas nowa super mloda laska to co?? szanowny malzoenk poszuka nowego trofeum?? wtf??

      kolejna kwestia to te wszsytkie zmiany po ciazowe- cialo sie zmienia. Zawsze. Ale zeby kobieta do takiego stopnia sie zmienila ze golym okiem widac ze wyglada jak walen czy cos w tym guscie to kurde no nie wiem, pewnie poza jakimis wyjatkowymi przypadkami- ciezkiej ciazy gdzie laska lezy tylko w lozku bo lakarz chodzic zabronil, to po prostu taka kobieta je- nie przepraszam- zre! za 2- bo w ciazy to mozna wiecej - no to nie ma sie co dziwic ze bedzie wygladac jak tzw. walen. Zreszta duzo kobiet po ciazy w koncu wraca do normy, wiadomo ze niektorych rzeczy sie odkrecic nie da, ale waga w koncu spadnie.
      • venettina Nowa przysiega malzenska 11.11.10, 10:33
        Facet jest wyjatkowo niedojrzalym egocentrykiem. Mowiac obcesowo: dupkiem.
        Wrecz pastwi sie nad ta dziewczyna, ktorej zrobil dzieciaka i ma teraz do niej pretensje ze sie zmienila. Makabra.
        • klaun.szyderca Chciał trofeum, nie grubego zwierza 11.11.10, 19:34
          Ja tam go nawet rozumiem - polował na trofeum, a nie na grubego zwierza ;)

          Ma prawo być rozczarowany, jak z ustrzelonej łani zrobiła się locha.
    • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:11
      Mnie juz chyba nic nie jest w stanie zaskoczyć;-) Płytkie myślenie i zabawa chwilą i uciekanie od odpowiedzialności i problemów stało się poniekąd normą, a i honor, ambicja powoli są obcymi słowami...........
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:28
      Jeżeli piszesz o trophy wife to ich zadaniem jest wyglądać dobrze, więc nic dziwnego, że mąż jest zaskoczony zmianą prezencji.
      Ale żarty na bok, myślę, że wraz ze zmianą wyglądu może zmienić się również sposób myślenia, a to często przynosi katastrofalne skutki dla związku. Przewartościowanie priorytetów u kobiety jest w stanie całkowicie odstraszyć mężczyznę.
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:36
        Ok, zmiana priorytetu z własnej urody na dobro dziecka/rodzina -> facet zostaje odstraszony. Ale, ale, chwilka, przecież TO JEGO DZIECKO i JEGO RODZINA!


        Wniosek: niektórzy dzieci mieć nie powinni (wiem wniosek neizbyt logiczny i wywiedziony trochę naokoło, ale dobry to wniosek jest ;P).
        • simply_z Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:43
          piszesz ,że znasz te osoby od liceum ,nie wiem ile masz lat ale zakladam ,że 24 ,25 ,moze chlopaka przeroslo ojcostwo w tym wieku ,plus może to byc przechodzony związek.
          oczywiscie nie usprawiedliwiam go ale czasami mlodzi ludzie pod presja rodziny ,otoczenia decydują się na slub bo biala sukienka ,bobo itd, a potem zaczyna sie frustracja.
          • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:51
            Może to i kwestia niedojrzałości (on ma 28 lat bodajże, ona w moim wieku), ale to faktycznie nie usprawiedliwia takiego zachowania. I niestety potwierdza te obawy związane z zajściem w ciążę.

            Ja np. chciałabym mieć dziecko, ale podobnie jak autorka wspominanego przeze mnie wątku mam pewne obawy, których nie będę tu precyzować. I coraz częściej czuję, ze ewentualne dziecko byłoby bardziej dzieckiem mojego faceta, dla mojego faceta i na życzenie mojego faceta. Po prostu nie czuję, żeby miała w tym jakikolwiek interes, tym bardziej, ze fascynują mnie inne rzeczy i dobrze mi tak jak jest.
            • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:55
              Faktem jest, że niektórym niespodzianki bardziej służą, aniżeli dłuuugie planowanie. Postawieni przed faktem spężają swe tyłki i z codziennych melepetów stają się supet tatusiami i bardzo pomocnymi partnerami.Ale to baardzo niektórzy
            • simply_z Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:58
              ale to chyba nie tak źle ,jednak kobieta inaczej reaguje na ciąże ,przywiazuje sie do dziecka ,w odroznieniu od faceta ,ktory tego dziecka nie chce.
              Ale to straszne ,że ojciec dziecka sie tak zachowuje ,dziwie sie ,że ona sie nie przejmuje jego zachowaniem .Ja zwyczajnie zrobilabym awanturę albo wykopala za drzwi .
              • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:06
                Ale to straszne ,że ojciec dziecka sie tak zachowuje ,dziwie sie ,że ona sie ni
                > e przejmuje jego zachowaniem .Ja zwyczajnie zrobilabym awanturę albo wykopala
                > za drzwi .



                Nie wnikam. Był to dla mnie po prostu jakiś bodziec do zastanowienia się nad tym jak może się zimnic traktowanie ludzi w zależności od ich wyglądu.

                Zresztą takich przykładów znam sporo. Tylko najczyściej dzieje się to w odwrotnym kierunku: brzydkie kaczątka pięknieją i od razu wszyscy je lubią. ;P Albo: Czesio dostaję lepiej płatną pracę i od razu ma 10 razy więcej kolegów. Magia!
                • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:10
                  Ja poczyniłam także z deka inne obserwacje. Jednakowoż panu, co i młodej mamie rośnie maciek, brzuchol ogromniasty, ALE, ALE on jest nadal sexi-hahahha I nie docierają zadne argumenty co najwyżej , że żona za tłusto gotuje;-)
                • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:23
                  Po części się z Tobą zgadzam, co do tego, że ludzie oceniają innych po wyglądzie, po grubości portfela itd. To naturalne. Natomiast wydaje mi się, że w takich sytuacjach, jak przytoczona w pierwszym poście, jest dużo więcej czynników, niż taki prosty mechanizm, zbrzydłaś -> mam cię gdzieś.
            • wj_2000 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 20:19
              rzeka.chaosu napisała:
              > Ja np. chciałabym mieć dziecko, ale podobnie jak autorka wspominanego przeze mn
              > ie wątku mam pewne obawy, których nie będę tu precyzować. I coraz częściej czuj
              > ę, ze ewentualne dziecko byłoby bardziej dzieckiem mojego faceta, dla mojego fa
              > ceta i na życzenie mojego faceta. Po prostu nie czuję, żeby miała w tym jakikol
              > wiek interes, tym bardziej, ze fascynują mnie inne rzeczy i dobrze mi tak jak j
              > est.

              Bardzo charakterystyczny pogląd!
              Można zapytać, jak to się stało, że nasi przodkowie płodzili mnóstwo dzieci? Otóż nie znali oni pigułki! To proste jak konstrukcja cepa!
              Natura zaś, tak nas w efekcie doboru naturalnego ukształtowała, że pojawiające się dzieci przesterowywały skalę wartości. Dziecko stawało się najważniejsze, a opieka nad nim stawała się źródłem niewyczerpalnych radości!!!!!!!!!! (przecież, gdyby było inaczej, nasi odlegli, przedcywilizacyjni przodkowie wyrzucali by dzieci w przepaść, a sami oddawali się obżarstwu i kopulacji). Toż głupia kura, gdy złoży jaja to na nich siedzi, a nie ugania się za kogutami. Przecież nie robi tego z poczucia obowiązku, a z przyjemności!.
              Słowo pojawiające w poprzednim akapicie jest kluczowe. Przez miliony lat dzieci się pojawiały automatycznie i wystarczało, że instynkt macierzyński ( i do pewnego stopnia ojcowski) pojawiał się dopiero po urodzeniu dziecka.
              Dopóki dziecko się nie pojawi, kobieta na ogół nie czuje jakie wspaniałe się pojawią doznania.
              Mając możliwość oddzielenia kopulacji od prokreacji dochodzi do wniosków takich jak Ty nie zdając sobie sprawy co traci rezygnując z dziecka!
              To by było na tyle!
              PS Ja, jako ojciec nie zdawałem sobie sprawy ile radości dostarcza potomek. Gdy pojawiła się pierwsza ciąża byliśmy oboje zaskoczeni, zmartwieni i zdecydowaliśmy się na aborcję. Druga ciążą wywołała pewną refleksję - aborcja niezdrowa, etc. I dziecko z tej ciąży to była WIELKA NIEUSTAJĄCA RADOŚĆ.
              Właściwie do dziś! Syn ma 45 lat, a jego córka 16. Są źródłem (obok trochę młodszej córki i jej 3 dzieci) nieustającej radości.
              Życie 70 - letnich staruszków opromienione jest tym potomstwem. Nie miałoby żadnego sensu, żadnej wartości bez nich!
              • wj_2000 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 20:25
                Może powinienem dodać, że w życiu "cywilnym", zawodowym nie jestem "hetką pętelką". Właśnie jako 70 latek przeszedłem na emeryturę ze stanowiska profesora zwyczajnego w dziedzinie fizyki. Miałem szereg sukcesów, wspaniałych uczniów, ale dzieci i wnuki przebijają te inne pozytywne doznania! A na końcówkę życia są naprawdę fundamentalne. Przyjaciele bezdzietni są w psychologicznie rozpaczliwej sytuacji.
                • bon.zee Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 23:13
                  Ciekawe, co piszesz. Widzialam niedawno dosyc wiarygodne wyniki badan z ktorych wynika, ze posiadanie/nieposiadanie potomstwa nie wplywa jakos specjalnie na samopoczucie u seniorow. Procent tych co maja depresje jest pi razy dzwi taki sam u obu grup badanych, tych szczesliwych, spelnionych rowniez po rowno w obu grupach. Na poczatku sie zdziwilam, ale z drugiej strony, jak zaczelam sie nad tym zastawiac, to doszlam do wniosku, ze przeciez roznie to w zyciu bywa.. Dzieci nie zawsze spelnieja nasze oczekiwania, z kolei bezdzietni moze czuja sie spelnieni na innych polach..
                  Nie generalizujmy.
              • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 20:30
                Źle mnie zrozumiałeś, napisałam wyraźnie, że chciałbym mieć dziecko, ale nie teraz. Po prostu obecnie poza tą chęcią, bliżej niesprecyzowana i mglistą nic mnie do zachodzenia w ciążę nie motywuje. Podoba mi się mój obecny tryb życia i sugestie mojego faceta odnośnie ciąży i małżeństwa są mi trochę nie na rękę. Jak sobie trochę pożyję tak jak teraz to przyjdzie czas na dziecko. :)
              • erillzw Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 20:44
                wj_2000 napisał:
                > Bardzo charakterystyczny pogląd!
                > Można zapytać, jak to się stało, że nasi przodkowie płodzili mnóstwo dzieci? Ot
                > óż nie znali oni pigułki! To proste jak konstrukcja cepa!

                Raczej bym sie przychylila do tego, ze zwyczajnie inaczej zyli. Inne byly tendencje spoleczno-kulturowe jesli chodzi o prace, kariere i inne tegi typu elementy o ktorych w swoim wywodzie zapomniales (celowo? brak swaodmosci? a moze odpowiednia doktryna mysleniowa?).

                > Natura zaś, tak nas w efekcie doboru naturalnego ukształtowała, że pojawiają
                > ce
                się dzieci przesterowywały skalę wartości. Dziecko stawało się najważnie
                > jsze, a opieka nad nim stawała się źródłem niewyczerpalnych radości!!!!!

                Taaaaaaaaaaaaaaaak???
                A gdziez sa jakies dowody na to, ze dla kazdego kiedys opieka nad dzieckiem byla takowym zrodlem niewyczerpanym radosci? ja rozumiem, ze skoro dla Ciebie jest to wychodzisz z zalzenia, ze przeciez wszyscy MUSZĄ mieć tak jak Ty ale to wcale nie zanczy ze tak sie dzialo naprawde.
                Przewartosciowanie zycia jest tu akurat naturalne natomias atrybucje rodzicow jesli chodzi o opieke moga byc bardzo rozne - radosc nieograniczona jest tylko jedna z wielu opcji. Polecam ciut szersze spojrzenie.


                > !!!!! (przecież, gdyby było inaczej, nasi odlegli, przedcywilizacyjni przodkowi
                > e wyrzucali by dzieci w przepaść, a sami oddawali się obżarstwu i kopulacji).

                Tak jakby i bez tego sie nie oddawali. Podaj Ty mi zrodlo gdzie znalazles te fascynujace informacje.

                > Przecież nie robi tego z poczucia obowiązku, a z przyjemności!.

                BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!
                To, ze mozna z tego czerpac przyjemnosc nie znaczy, ze jest to jednyna motywacja ktora temu towarzyszy.
                Matko, jak mozna byc tak ograniczonym? Czegos Ty sie czlowieku naczytal ze takie bajki wypisujesz???


                > Słowo pojawiające w poprzednim akapicie jest kluczowe. Przez miliony lat
                > dzieci się pojawiały automatycznie i wystarczało, że instynkt macierzyń
                > ski ( i do pewnego stopnia ojcowski) pojawiał się dopiero po urodzeniu d
                > ziecka.

                Automatycznie? Fascynujace okreslenie.
                Naprawde sadzisz, ze 13 latka miala w sobie instynk macierzynski??
                Czizas..

                > Dopóki dziecko się nie pojawi, kobieta na ogół nie czuje jakie wspaniałe
                > się pojawią doznania.

                I to tez bajka bo wiele kobiet dla tych doznan to dziecko chce miec.

                > Mając możliwość oddzielenia kopulacji od prokreacji dochodzi do wniosków takich
                > jak Ty nie zdając sobie sprawy co traci rezygnując z dziecka!

                Stary ale Ty poczytaj troche ksiazek o biologii. Nie kazdy stosunek kopulacyjny konczy sie ciaza.
                I doswiadczenie wiekow dowodzi, ze nie kazda kobieta sie na matke nadaje mimo, ze biologicznie dojrzala do tego zeby dzieckow lonie utrzymac.
                Poza tym nie jest to kwestia rezygnacji bo nikt nie pisze o podwiazaniu sobie jajnikow a o odroczeniu tego faktu.


                > PS Ja, jako ojciec nie zdawałem sobie sprawy ile radości dostarcza potomek. Gdy
                > pojawiła się pierwsza ciąża byliśmy oboje zaskoczeni, zmartwieni i zdecydowali
                > śmy się na aborcję. Druga ciążą wywołała pewną refleksję - aborcja niezdrowa, e
                > tc. I dziecko z tej ciąży to była WIELKA NIEUSTAJĄCA RADOŚĆ.

                Zaraz, zaraz chcesz powiedziec, ze Twoje jakze glebokie wnioski sa wynikiem tego ze pozbzyliscie sie tej cudownej radosci ktora daje dziecko o ktora tu tak walczysz?

                > Właściwie do dziś! Syn ma 45 lat, a jego córka 16. Są źródłem (obok trochę młod
                > szej córki i jej 3 dzieci) nieustającej radości.

                Im glosniej krzyczysz o tym tym mniej slychac sumienie?

                > Życie 70 - letnich staruszków opromienione jest tym potomstwem. Nie miałoby żad
                > nego sensu, żadnej wartości bez nich!

                Nieprawda. Wartosci czlowieka nie definuja dzieci ani wnuki w formie "istnienia".
        • puszysta_gimnazjalistka Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:44
          Jego dziecko, oczywiście, ale być może czasem żona nie potrafi zachować tej delikatnej równowagi i poza dzieckiem świata nie widzi, rozumiem w takiej sytuacji faceta, jest zawiedziony bo przestaje się liczyć a wymagania wobec niego pewnie w takiej sytuacji rosną, sam dostaje mniej niż przedtem.
          Oczywiście, wychowanie dzieciaka to nie jest łatwa rzecz, ale każdy ma prawo spróbować :)
          • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:58
            Ale taki brak równowagi potrwa ze dwa lata i potem pan znowu będzie w centrum , a dziecko będzie wywożone do teściów. Facet powinien być cierpliwy. Niech nie oczekuje, że świeżo upieczona mama będzie poświęcać mu tyle uwagi co dziecku. Poza tym facet nigdy nie zrozumie tego co myśli matka, czego się boi, jakie ma nadzieję, co planuje w związku z dziecku, to milion spraw, których on nie ogarnie.

            Poza tym takie zachowanie jak opisane przeze mnie jest tylko powodem to kolejnych nieporozumień i rozpadu związku. Bo mąż/ojciec w najważniejszym momencie zawodzi. Jak z kimś takim budować cokolwiek? Ok, śliczna dziewczyna przytyła, nie ma bujnych loków tylko zwykły kucyk i zamiast w mini siedzi w dresach a na dodatek robi hałas i zamieszanie w busie… ale on się do tego przyczynił i zamiast udawać, ze jej nie zna, powinien pomagać jak się da.

            Dla mnie większym obciachem było jego udawanie niż jej wygląd.
            • puszysta_gimnazjalistka Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:07
              Rozumiem, ale to tylko punkt widzenia kobiety. Dwa lata to kupa czasu i jeżeli dla faceta nie jest jasne, że potem wszystko wróci do normy to nie widzę nic dziwnego w jego poczuciu odrzucenia. Jaki jest sens inwestować tyle emocjonalnie i finansowo nie będąc pewnym rezultatu ?
              • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:15
                ;P Fakt, lepiej od razu się rozstać i nie marnować kasy na coś czego nie jest się pewnym. kobiety są dziś zaradne i nie potrzebują takich niezdecydowanych i niecierpliwych ludzików komplikujących im życie.

                I niedajbosze jak kobieta dobrze zarabia – facet nie ma argumentów, żeby ją do siebie przywiązać (sama wychowa mu to dziecko, czyli się rozmnożył niskim kosztem = szczyt sprytu w dziedzinie rozmnażania) -> może z czystym sumieniem zając się czymś, w co warto inwestować emocje i pieniądze, np. mecze może poobstawiać. ;D
                • puszysta_gimnazjalistka Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:22
                  Śmiej się śmiej, ale czy sama nie zadajesz sobie takich pytań będąc w związku, czy wszystko traktujesz idealistycznie ? Nie dla wszystkich facetów absolutnie nadrzędnym celem życia jest zrobienie dziecka i opiekowanie się nim do końca życia.
                  • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:29
                    Nie dla wszystkich facetów absolutnie
                    > nadrzędnym celem życia jest zrobienie dziecka i opiekowanie się nim do końca ży
                    > cia.


                    Podobnie nie jest to nadrzędny cel wszystkich kobiet. ale jeśli już to dziecko się zrobi to kto głownie się nim opiekuje, no ktoooo? No? Ko-bie-ta. A facet może sobie banglać i narzekać, ze żona zaniedbana łazi. Co dzień nie jest skoro nikt jej przy dziecko nie pomaga.
                    • puszysta_gimnazjalistka Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:38
                      Mimo wszytko taka sytuacja wymaga współpracy a jeżeli jej nie ma to coś zaczyna się sypać. Powstaje pytanie co jest przyczyną brak współpracy ?
                • grassant Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 06:12
                  czyli się rozmnożył niskim kosztem = szczyt sprytu w dziedzinie rozmnażania)

                  haha, a co mu z tego rozmnożenia? kredyty i wrzask?
                  • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:40
                    > haha, a co mu z tego rozmnożenia? kredyty i wrzask?

                    Skoro nie chciał kredytów i wrzasku to po co się w kobietę wypróżniał (bo o miłości ciężko tu mówić)?

                    1) kredyty: pisałam, ze kobiety coraz częściej same wychowują, bo same zarabiają, pomoc finansowa faceta nie byłaby potrzebna, z resztą po co żebrać u takiego?

                    2) Wrzasku by nie słuchał, bo nie mieszkałby z dzieckiem.




                    Czyli: rozmnożył się niskim kosztem: czyli wspomniany przeze mnie szczyt. ;)
                • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:59
                  do rzeka chaosu-no coz to prawda,to juz teraz wiadomo dlaczego niewierne kobiety sa tamowane w dostepie do duzej kasy,az do zestarzenia sie heheh....albo jeden penis panienko,albo zero dzieci i kasy....Ja tak mialam na serio.Takze dziala to w rozne strony,jak widac...


                  • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:00
                    dodam ,ze najbardziej zdradzalam gdy bylam grubsza....potem stalam sie jawnym zagrozeniem dla tych nieudacznikow wyzywajac inne kobiety od anorektyczek...no i oczywiscie leniwych i brzydkich zon....
                    • nadia_m Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:33
                      > dodam ,ze najbardziej zdradzalam gdy bylam grubsza....potem stalam sie jawnym z
                      > agrozeniem dla tych nieudacznikow wyzywajac inne kobiety od anorektyczek...no i
                      > oczywiscie leniwych i brzydkich zon....


                      znam to z doswiadczenia, najlepsza kolezanka z okresu studiow- niewysoka i lekkorubensowskie ksztalty, ja- bardzo wysoka i rozmiar 36; faceci zawsze kleili sie do niej :))
                      ona miala i ma sexappeal i przychodzi jej to naturalnie, ja mam raczej odpychajaca aure typ dumna i blada :D


                      a wracajac do tematu, to ja bym takiego faceta rzucila. O ile dziwczyna jest zadbana, to ulozy sobie zycie
                      • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:55
                        do nadia-owszem,ale jaki typ faceta kleil sie do tej kolezanki? bidny,niewydolny spolecznie...lub brzydki,niski...
                        • nadia_m Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:23
                          > do nadia-owszem,ale jaki typ faceta kleil sie do tej kolezanki? bidny,niewydoln
                          > y spolecznie...lub brzydki,niski...

                          niekoniecznie... po prostu amatorzy kraglejszych, zadbanych! kobiet :)

                          po prostu sa tacy, ktorzy lubia cialko i tacy, ktorzy go nie lubia. a co do pytania autora watku, to chyba mozna zniechecic sie do zony, meza (partnera, partnerki) po takiej zmianie... po prostu- partnera sie nie kochalo "pomimo", ale "za"



                          • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:27
                            > erki) po takiej zmianie... po prostu- partnera sie nie kochalo "pomimo", ale "z
                            > a"

                            No ale tak jest prawidłowo. Pomimo to kocha matka dziecko. Ludzie w związku kochają się właśnie za. Szkoda tylko, że z czasem zapominają o tym ZA co kochają.
                    • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:58
                      > dodam ,ze najbardziej zdradzalam gdy bylam grubsza.
                      to akurat jest proste, czułaś się mało atrakcyjna, więc łapałaś każdego faceta, byle potwierdzał, że jednak nie jest tak źle, jak myślisz;)
              • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:50
                jeżeli nie jest dla niego jasne i ma takie same obawy jak panienka bojąca się rozstępów po ciąży i zohydzenia do ciała. to po jakiego groma pakuje w nią swoje nasienie i ryzykuje? niech się zwiąże z kimś, kto nie będzie chciał mieć dzieci. jedno ryzyko z miliarda mniej;)
              • madame_charmante było nie inwestować tyle wysiłku 11.11.10, 12:57
                ..w sianie plemnikami - nie byłoby kłopotu później.
            • berta-live Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:35
              Ja tylko przypominam, że facet jest mężem młodej matki a nie jej synem. A zachowuje się jak mały chłopczyk, któremu urodził się braciszek a teraz mama zamiast jemu poświęcać całą uwagę jak dotychczas to zajmuje się głównie bobasem. Więc strzela focha. W przypadku dzieci, zaleca się wdrażać je od pierwszego dnia do pomocy przy noworodku. W przypadku faceta, też powinno zadziałać. Mnie zastanawia jedna rzecz. Jak kobieta może dopuścić do sytuacji, że mąż myśli, że jest pępkiem świata, koło którego trzeba cały czas skakać. Jakby był od początku przyzwyczajony do samodzielności i niezależności, to nie czułby się zazdrosny o własne dziecko. Sytuacja taka, że zona idzie się zająć dzieckiem, byłaby dokładnie tą samą sytuacją, jakby poszła sobie serial pooglądać albo na forum pogadać a męża zostawiła samego sobie.
              • grassant Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 06:15
                pytanie: kto chciał owo dziecko? oboje? rozmawiali o tym? a o udupieniu z tym związanym?
                • alpepe Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:26
                  aha, facet nie wiedział, do czego służy seks i instytucja małżeństwa?
                  Gratulacje.
                  • grassant Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:50
                    alpepe napisała:

                    > aha, facet nie wiedział, do czego służy seks i instytucja małżeństwa?
                    > Gratulacje.

                    wiedział, ale nie zdawał sobie sprawy, ze moze go to spotkać. To tak, jak z kradzieżami samochodów.
                    • alpepe Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:21
                      no i co? A myślisz, że kobieta nawet, kiedy słyszy, że poród będzie bolesny, a jej ciało już nigdy nie będzie dokładnie takie samo jak przed ciążą, to wie, co ją czeka?

                      Życie jest ciężkie i niesprawiedliwe, ale to nie powód, by facet zachowywał się jak czteroletnie dziecko.
                      • leonardadikarpia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:28
                        Ja nie bronię i od samego początku wypowiadam się jasno i niepochlebnie o facetach uciekających od dorosłosci, tacierzyństwa itp.itd....Tylko czasem zastanawiam się, co kieruje tymi kobietami, co za takich palantów wychodzą poprostu. Owszem są dranie nad draniami i tyz mają wzięcie, sa tacy co ukrywają skrzętnie swoje prawdziwe oblicze, ale są i takie kobitki którym wczesniej zalety w wady się przeinaczają i nagle facet jest niby inny mimo iż caluśki czas to on-ten sam on;-)
                        • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:12
                          Jak co? Zaślepienie - bo czas na dziecko, bo innego nie znajdzie, bo ja żyć bez misia. No, dobra, nie zaślepienie - one ich biorą z czystej głupoty ^^
                        • berta-live Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:24
                          >Tylko czasem zastanawiam się, co kieruje tymi kobietami, co za takich palantów wychodzą poprostu.

                          Ta głupia młodość nimi kieruje. W sumie to nie dziwię się, że dawniej był nacisk na to, żeby dzieci rodziły się w małżeństwach a te były aranżowane. I zarówno kobieta jak i mężczyzna zostawali poddawani ocenie starszyzny rodzinnej pod kątem ich przydatności do małżeństwa. Wiele problemów dzięki temu ludzie unikali. Wyjątkiem były niziny społeczne, ale oni w zamian za całkowity brak jakichkolwiek zasad mieli brud, smród, ubóstwo i wszelkie patologie.
                          • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:31
                            Nie sądzę, że unikali wielu problemów - po prostu skrzętniej je ukrywali, bo ciężko było się rozwieść i opinia publiczna miała znaczenie.
                            • berta-live Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:52
                              Myślę, że jednak unikali. Nikt od nikogo nie oczekiwał wierności, miłości, głaskania po główkach ani wiecznej młodości. Był to zwykły kontrakt handlowy, który umożliwiał im w miarę gładkie przejście przez życie. Kobieta miała być gospodarna a mężczyzna zaradny życiowo i zarabiający. To im zapewniało jakąś ekonomiczną stabilizację, co na wstępie eliminuje większość problemów. Zazwyczaj obydwoje pochodzili z podobnych środowisk, gdzie panowały podobne zwyczaje i mentalność, więc i jakiegoś szoku kulturowego żaden z nich nie przeżywał. Po prostu każde z nich powielało życie swoich rodziców, dziadków i sąsiadów. Dzieci nie były izolowane od życia dorosłych, więc od urodzenia wiedziały czego po kim można się spodziewać i przyzwyczajały się do tego jak ich życie będzie wyglądać w przyszłości. Nikt nie miał złudzeń, że może być inaczej.
                              • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 13:25
                                Miał, miał złudzenia - ale tylko złudzenia i głównie kobiety. One łapały, że to tylko kontrakt - ale zwykle już jakiś czas po zawarciu małżeństwa. Inna kwestia, że związki zwykle z dużą różnicą wieku, kiedy już pan przywiądł, a panna jeszcze piękna i młoda.
                • berta-live Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:31
                  O ile facet nie jest upośledzony umysłowo, to wie skąd się biorą dzieci. I tak jak wyżej napisałam, skoro nie chce ich mieć, niech sobie kupi prezerwatywy albo niech się wysterylizuje. I przede wszystkim niech długoterminowo nie zawraca głowy kobietom, które dzieci i rodzinę chcą mieć. Dorosły facet powinien mieć rozum, żeby wiedzieć czego chce a czego nie i jaja, żeby umieć postawić na swoim. W przeciwnym wypadku jest zwykłą popierdółką a nie mężczyzną.
            • erillzw Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:07
              rzeka.chaosu napisała:

              > Ale taki brak równowagi potrwa ze dwa lata i potem pan znowu będzie w centrum ,
              > a dziecko będzie wywożone do teściów.

              Tylko, ze czasem zwiazek nie ma tych dwoch lat.
              Szczegolnie taki ktory nie mial dobrej kondycji przed dzieckiem.

              > Facet powinien być cierpliwy.

              Fakt. Ale ja osobiscie uwazam, ze kobieta powinna tez czasem wlaczyc mozg i pamietac o tym, ze nie tylko jest matka ale i zona.

              >Niech nie
              > oczekuje, że świeżo upieczona mama będzie poświęcać mu tyle uwagi co dziecku.

              Fajnie to by bylo jakby ludzie potrafili mowic o tym, ze ona ma pewne oczekiwania ktorych ona nie moze spelnic. Kobietom oczywistym wydaje sie fakt, ze jak jest dziecko to ona 90% uwagi poswieca dziecku a pozostale 10% to zrobienie obiadu, ogarniecie domu i ponarzekanie na meza ze on sie nie domysla jak ona jest zmeczona i jeszcze ma pretensje. A dla wielu mezczyzn to tez jest kompletnie nowa sytuacja i oni tez moga czuc sie zagubieni, ze nie dosc, ze zycie sie kompletnie zmienilo, jest nowy czlowiek w domu to nagale jego rola sie zmienila i to nie do konca wiadomo na jaka. Nie mowie, ze tak jest zawsze ale niestety jest tak za czesto.

              > P
              > oza tym facet nigdy nie zrozumie tego co myśli matka, czego się boi, jakie ma n
              > adzieję, co planuje w związku z dziecku, to milion spraw, których on nie ogarni
              > e.

              Mysle, ze bledne jest zalozenie, ze nie zrozumie bo potem taka mloda matka nawet nie probuje o takich rzeczach z mezem rozmawiac czy chociaz mowic mu o tym. Oczywiscie wielu facetow nie chce o tym slyszec. Ale jest tez spora grupa takich ktorzy chca wiedziec tylko ze ich kobiety wespol z matkami, przyjaciolkami doszly do wniosku, ze to sa sprawy ktorych on i tak nie zrozumie wiec nie ma sensu o tym w ogole rozmawiac.
              Taki brak ogarniania spraw wynika czesto z niewiedzy po prostu.
              Ja osobiscie czesto rozmawiam z mezem o tym co mysle i czuje jesli chodzi o taka zmiane jaka jest pojawienie sie nowego czlowieka w naszym zyciu. Bynajmniej sie nie spodziewamy w tym momencie ale akurat my rozmawiamy o wszystkim w tym o niepopularnych spoleczeni uczuciach typu "ja sie boje ciazy", "mysle, ze bede zla matka", etc.


              > Poza tym takie zachowanie jak opisane przeze mnie jest tylko powodem to kolejny
              > ch nieporozumień i rozpadu związku. Bo mąż/ojciec w najważniejszym momencie zaw
              > odzi.

              Ale on czesto zawodzi nie z wlasnej zlosliwosci ale tego ze sam jest zagubiony. Kobieta ma mimo wszystko latwiej. Ona sie z dzieckiem i zmiana oswaja przez przynajmniej pol roku, buduje wiez z dzieckiem. On takiej mozliwosci nie ma. Tym bardziej gdy para ze soba nie rozmawia o tym, ze wiele rzeczy sie zmienia. Ja sie domyslam, ze w pierwszych 2 latach zycia trudno od kobiety wymagac dlugich rozmow filozoficznych jak to sie ich zycie zmienilo ale czesto wielu mlodym matkom brakuje wyobrazni by pewne dla niej oczywiste rzeczy przekazac i mezowi.
              To my kobiety jesesmy bardziej domyslne, ewolucyjnie jestemy do roli matk przygotowanie a do tego dochodzi jeszcze trening spoleczny. To nasza rola (nie jego matki, ciotki, siostry) by uswiadomic swojego partnera w pewnych kwestiach jesli nie wykazuje inicjatywy.

              >Jak z kimś takim budować cokolwiek? Ok, śliczna dziewczyna przytyła, nie
              > ma bujnych loków tylko zwykły kucyk i zamiast w mini siedzi w dresach a na doda
              > tek robi hałas i zamieszanie w busie… ale on się do tego przyczynił i zam
              > iast udawać, ze jej nie zna, powinien pomagać jak się da.

              wiesz co rzeka.. ale Ty mialas okazje zobaczyc ich w tej jednej sytuacji. A co jesli ona stala sie wrednym, narzekajacym na niego wiecznie babonem ktory ma pretensje o to, ze on sie czegos nie domyslil mimo, ze ona mu to sugerowala?
              Oczywiscie moze byc inaczej i on jest po prostu burakiem ktory szukal ladnej lasi do swojego boku a nie tlustego walenia z placzacym dzieckiem.
              • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:15
                Ona sie z dzieckiem i zmiana oswaja przez przynajmniej pol roku, buduje wiez z dzieckiem. On takiej mozliwosci nie ma.

                generalnie dobrze mówisz, ale to mnie zastanowił
                jak to facet nie ma mozliwosci budowac wiezi z dzieckiem? tylko wtedy gdy nie chce tej więzi zbudowac, ucieka od dziecka, nie interesuje sie nim, albo skupia sie na zupełnie innych kwestiach w tym czasie- no to mu przelatuje przed nosem tez okres

                jesli facet chce byc zaangazowanym ojcem to nim bedzie i bedzie czerpał wsolnie z zoną radosc z dziecka- a wtedy latwiej wszytskim
                • erillzw Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:22
                  A to sie zgadza. Tylko ja mowie o przypadkach wielu kobiet ktore po urodzeniu wykazuja postawe "tylko ja moge sie opiekowac dzieckiem, moj maz sobie nie da z tym rady przeciez".
                  Przy takiej mamusi trudno budowac wiez z dzieckiem bo czesto jest zbyt skupiona na sobie i swoim stanie.
                  Mowie o tym, ze najczesciej jest tak, ze kobieta w ciazy urasta do rangi prawie swietej, wszystko co robi (jesli nie pali, pije, etc) jest rozczuzlajace, dobre i inne. Nawet jesli to oznacza odsuwanie mezczyzny to przeciez ona jest w ciazy, to jest oczywoste. Jest na to przyzwolenie spoleczne ze tak powiem.
                  • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:50
                    "tylko ja moge sie opiekowac dzieckiem, moj maz sobie nie da z
                    > tym rady przeciez".

                    jest taka tendencja, tylko zastanawiam sie teraz czy jest jakas nic powiązania takiej postawy, z wczesniejszą postawą męża " kochanie ty to zawsze nalepiej ugotujesz, najlepiej uprasujesz, a ja zaraz cos przypalę"

                    ;)
                    • erillzw Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 17:05
                      Moze byc. Albo moze wynikac z takiej postawy wyniesionej z domu rodzinnego.
                      Sa kobiety ktore z zalozenia wychodza, ze sprzatna/ugotuja/przygotuja cos lepiej i najlepiej zeby maz nic nie robil i potem po latach szok, ze on jej nie pomaga. Bo i takie niestety przypadki na wlasne zyczenie zbudowane znam.
                      • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 17:16
                        moja tesciowa ma taki przypadek- tesc w domu nie prasuje,nie gotuje itd
                        jak tesciowa jedzie do sanatarium to musi mu namrozic obiadów bo nie zrobi sobie nic sam, a do knajpy tez nie pojdzie
                        jak obiady sie skoncza to bedzie jadł chleb ze smalcem- jesli tesciowa zostawi;D

                        o tyle dobre to ze syna nauczyła postawy odwrotnej- mąż ma pomagac zonie,zajmowac sie dziecmi itd
                        widocznie po latach zobaczyła swoj błąd:D
                        i czesto mu mowi- dbaj o nią, bo jak nie będziesz dbał to Cie zostawi i co zrobisz?
                        :D
              • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:37
                Fajnie, ze bronisz tej męskiej perspektywy, i masz sporo racji, zgadzam się.

                Ja też mam niby omówione co i jak będzie jak pojawi się dziecko, jak to sobie wyobrażamy, jak będzie z opieką, nasza pracą, co on by chciał, czego by nie chciał, itp. Z tym, ze nie wiem nadal jak to wyjdzie w praktyce, mam nadzieję, że ok, i chcę mieć z nim dziecko, może nawet dwoje.

                co
                > jesli ona stala sie wrednym, narzekajacym na niego wiecznie babonem ktory ma pr
                > etensje o to, ze on sie czegos nie domyslil mimo, ze ona mu to sugerowala?



                Mogłabym tak pomyśleć, gdybym ich nie znała. Tymczasem jest to zupełnie inny typ dziewczyny: raczej nieśmiała panienka z dobrego domu, sympatyczna i uczynna, zawsze wesoła. Jego znam słabiej to nie będę się wypowiadać. Po prostu zawsze widziałam ich zakochanych, żartujących i przytulających się do siebie, on dumny z niej, ona z niego, więc był to dla mnie szok. Ale dzięki za komentarze, bo każdy coś wnosi. ;)
                • erillzw Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:42
                  Ja zawsze wychodze z zalozenia, ze lepiej maja Ci ktorzy pewne trudne tematy przemaglowali w rozmowach. Bo maja nawyk mowienia sobie o rzeczach trudnych, mimo, ze moga byc przykre.
                  Wiadomo, roznie moze wyjsc, moga sie pewne rzeczy pozmieniac jakkolwiek zyje nadzieja, ze pewne nawyki w czlowieku (samoswiadomosc, inofmrowanie o swoich uswiadomionych mniej lub bardziej stanach otoczenia) zostaja mimo burzy hormonow i zmian w zyciu.
                  • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:47
                    Hmm wiedzę, ze masz podobne podejście do mojego: dla mnie podstawa jest informacja: o uczuciach, problemach i opiniach partnera. Trzeba rozmawiać, żeby się dobrze poznać i już. To nigdy nie jest czas zmarnowany. Rozmowa pomaga zrozumieć wzajemne oczekiwania i priorytety. :)
                    • erillzw Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:50
                      Dokladnie tak :)
        • a1ma Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:21
          A to fakt, nie powinni. Szkoda, że ludzie w ogóle się nad tym nie zastanawiają przed, tylko lezą jak te cielaki za tłumem - wszyscy dokoła biorą śluby i mają dzieci, to i oni.
          • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:54
            to nie jest kwestia tego ślubu czy dziecka, tylko niedojrzałości i niechęci do zmierzenia się z problemem, skoro można zniknąć po angielsku.
            równie dobrze pani może zachorować, mieć chemię, być łysa i pan też wyfrunie w poszukiwaniu czegoś bardziej miłego dla oka i mniej uciążliwego.

            tak mają faceci, którzy wymagają całodobowej opieki, atencji i skakania wokół siebie. ktoś kto potrafi się sobą zająć i zaopiekować, potrafi również zająć się innymi.
            • berta-live Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:59
              Niektórzy wciąż żyją w przekonaniu, że kobieta ma być atrakcyjna fizycznie i obsługiwać męża. A jak z jakiegoś powodu nie jest w stanie się wywiązać z tego to nic dziwnego, że mąż wymienia ją na nowszy model.

              Autentyczna historia sprzed jakiś 40lat. Sąsiedzi mojej ciotki mieli córkę, podobno bardzo ładną, ale chorą na serce. Zanim się jej całkowicie stan zdrowia pogorszył, to zdążyła wyjść za mąż, też za jakiegoś przystojniaka. Niestety jak już była jedną nogą na tamtym świecie i musiała jechać do Szwajcarii na jakąś bardzo poważną i ciężką operację, to i uroda jej nieco zmalała. Do tego kazali jej jeszcze wszystkie zęby usunąć, żeby ewentualna próchnica i jakieś stany zapalne nie rozwaliły jej tego serca dokumentnie. Stomatologia była wtedy na niskim poziomie i takie zalecenie to był zdaje się wtedy standard. Szwajcarskie ceny nie na kieszeń ówczesnego Polaka, więc zrobili jej jakąś najtańszą sztuczną szczękę. Mąż oczywiście został w kraju a dziewczyna tam z rodzicami była. Jak wrócili to facet dał nogę jak ją tylko zobaczył. I oczywiście nikt go nie potępił. Nawet rodzice tej dziewczyny uważali, że w sumie to mu się nie dziwią, bo kto by z takim paskudztwem w domu wytrzymał. I zapewne nie dość, że brzydka to jeszcze musiała się oszczędzać, zamiast mężowi posługiwać.

              Jedna z pierwszych żon któregoś z aktorów, którzy często żony zmieniali, zdaje się, że Hanuszkiewicza, też w jakimś wywiadzie stwierdziła, że nie ma pretensji do męża, że ją zostawił dla młodszej i ładniejszej, bo to oczywiste jest, że mężczyzna nie będzie się zadawał z kimś nieestetycznym.
              • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 17:12
                na pocieszenie powiem, ze są jeszcze związki, które opierają się na czyms więcej niz urodzie i warto o tym pamietac, bo inaczej tylko stał w głowe ;)
    • ind-ja Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:41
      wydaje mi sie,ze problemy w zwiazku tuz po narodzinach dziecka wynikaja z kiepskiej wiezi miedzy partnerami.To co dla nas wyglada jak perfekcyjny zwiazek,dla zainteresowanych moze byc nie w pelni funkcjonujacym zwiazkiem.Ja tez kilka razy przecieralam oczy z przerazenia.Jak on mogl,jak ona mogla,przeciez wygladali na takich szczesliwych.No wlasnie tylko wygladali.Dlatego zanim pojawi sie dziecko warto dobrze poznac partnera.Rozmawiac o przemijajacej urodzie,rozstepach itd.Ba,pozwolic facetowi widziec siebie w kiepskiej formie.Dac mu odczuc,ze jest sie tylko czlowiekiem.Obserwowac jak partner/partnerka radzi sobie w kryzysowych sytuacjach.Dziecko to wyzwanie zarowno dla kobiety jak i meczyzny.Dojrzalosc emocjonalna to podstawa udanego macierzynstwa.Tak teoretyzuje.Do rodzicielstwa dojrzelismy ale czynniki zewnetrzene nie pozwalaja nam realizowac marzen.No wlasnie i jeszcze jedno.Wyczucie odpowiedniego momentu na zajscie w ciaze.Przypuscmy,ze partner upiera sie,ze jeszcze za wczesnie a kobieta cisnie,bo jej lata leca i na jej zyczenie zachodza w ciaze a potem klops,bo nie tak mialo byc,to czyja to wina?
    • varna771 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:47
      nie dziwię się, że udawał że jej nie zna. Dla mnie też byłby to obciach karmienie piersią w autobusie czy też innych miejscach publicznych.
      • jan_hus_na_stosie Re: Trofeum zmienia się w pasztet 10.11.10, 23:57
        varna771 napisała:

        > Dla mnie też byłby to obciach karmien
        > ie piersią w autobusie czy też innych miejscach publicznych.

        mi tam coś takiego nie przeszkadza :)
        • lia.13 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:24
          a mnie karmienie piersią przeszkadza z trzech powodów:
          1. jest to trudne do wykonania
          2. nie uwierzę, że dziecko nie wytrzyma tych 10 minut, a jeśli rzeczywiście nie wytrzyma, to co to za matka, która wyszła z dzieckiem z domu nie nakarmiwszy go wcześniej?
          3. matka karmiąca dziecko w autobusie bardzo mało zna potrzeby własnego dziecka. Dla dziecka autobus to hałas, obcy ludzie, nieznane zapach - strach. Dlatego zaczyna płakać, a wtedy matka (lub ojciec, opiekunka czy z kim tam jedzie) powinna dziecko przytulić, uspokoić i zapewnić, że wszystko jest dobrze i nie ma się czego bać. A nie od razu pchać cyca do buzi żeby się zamknęło. To prosta droga do wychowania grubasa, który przy najmniejszych problemach, stresie będzie po czekoladki sięgał. Dziecko nie zawsze płacze z głodu, czasem trzeba pogłaskać po policzku, pogruchotać grzechotką przed oczami, zagadać, przytulić...
          • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:37
            tak tak, a to wszystko wina matki, ktora probuje cokolwiek zrobic, a nie ojca, ktory udaje, ze to nie jego dziecko:D
            • lia.13 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:46
              tego nie powiedziałam. Ale skoro kobieta ma męża palanta to pewnie o tym doskonale wie. W końcu przebywa z nim na co dzień, a nie tylko od święta, jak jej koleżanka. Myślę, że spokojnie można założyć, że owa matka już położyła na nim krzyżyk, wiedząc, że na żadną pomoc z jego strony nie może liczyć.
              Albo powód ich zachowania (jego wycofania się i jej braku zwrócenia się o pomoc do niego, w końcu żadne się do siebie nie odzywało) mógł być jeszcze inny, może się rano o coś pokłócili i dlatego nie mieli ochoty z sobą gadać?
          • gladys_g Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 20:07
            lia.13 napisała:

            > a mnie karmienie piersią przeszkadza z trzech powodów:
            > 1. jest to trudne do wykonania

            łatwiejsze, niz kupno big maca, no doprawdy.

            > 2. nie uwierzę, że dziecko nie wytrzyma tych 10 minut,

            ahahahahahahahahahahahaha

            ha

            dziecko wytrzyma, gorzej ze współpasażerami. Wrzask głodnego niemowlaka jest genetycznie zaprogramowany, aby być maksymalnie trudny do zniesienia dla otoczenia. Kto sie nie darł, tego zapominali nakarmić i miał nikle szanse na dorosniecie do wieku umozliwiajacego przekazywanie genów dalej.

            a jeśli rzeczywiście nie
            > wytrzyma, to co to za matka, która wyszła z dzieckiem z domu nie nakarmiwszy g
            > o wcześniej?

            niemowleta, karmione piersia zwlaszcza, robia sie głodne baaardzo czesto.

            > 3. matka karmiąca dziecko w autobusie bardzo mało zna potrzeby własnego dziecka

            o rly? bo Ty znasz je lepiej???

            > . Dla dziecka autobus to hałas, obcy ludzie, nieznane zapach - strach. Dlatego
            > zaczyna płakać, a wtedy matka (lub ojciec, opiekunka czy z kim tam jedzie) powi
            > nna dziecko przytulić, uspokoić i zapewnić, że wszystko jest dobrze i nie ma si
            > ę czego bać. A nie od razu pchać cyca do buzi żeby się zamknęło. To prosta drog
            > a do wychowania grubasa, który przy najmniejszych problemach, stresie będzie po
            > czekoladki sięgał. Dziecko nie zawsze płacze z głodu, czasem trzeba pogłaskać
            > po policzku, pogruchotać grzechotką przed oczami, zagadać, przytulić...

            No to powodzenia zycze w tłumaczeniu głodnemu i przestraszonemu niemowlakowi że nie ma sie czego bac i wcale nie musi teraz jesc ani przutulac sie do piersi matki żeby sie uspokoić :D

            Paradne doprawdy :D
            • lia.13 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 00:44
              gladys_g napisała:

              > lia.13 napisała:
              >> > a mnie karmienie piersią przeszkadza z trzech powodów:
              > > 1. jest to trudne do wykonania
              >
              > łatwiejsze, niz kupno big maca, no doprawdy.
              >
              Ty tak na serio, cyz udajesz, że nie wiesz o czym jest tutaj mowa? W takim razie przypomnę, o karmieniu dziecka w zatłoczonym autobusie, w którym trzeba się rozebrać nie tracąc przy tym równowagi na zakrętach, a wózek w tym czasie siłą bezładu jeździ po całym przejściu. Dla mnie osobiście kupno big maca jest znacznie prostsze ;)

              > > 3. matka karmiąca dziecko w autobusie bardzo mało zna potrzeby własnego d
              > ziecka
              >
              > o rly? bo Ty znasz je lepiej???
              Potrzeb jej dziecka oczywiście nie znam, bo i samego dziecka nie znam, ale potrzeby dziecka będącego pod moją opieką, jak najbardziej znam. Co do minuty mogę przygotowywać mu jedzenie, mleko czy herbatkę i robię to bez pudła, bo po 5 minutach dziecko zaczyna się dopominać.

              > No to powodzenia zycze w tłumaczeniu głodnemu i przestraszonemu niemowlakowi że
              > nie ma sie czego bac i wcale nie musi teraz jesc ani przutulac sie do piersi m
              > atki żeby sie uspokoić :D
              >
              > Paradne doprawdy :D

              Tyle, że widzisz, w tym cały problem, że ty z góry zakładasz, że jedyny powód dla którego dziecko może płakać jest głód. Ja uważam, że powodów może być wiele. Bo może się zdziwisz, ale nawet niemowlę nie tylko żołądkiem żyje. Tymczasem, jak widać wśród wielu matek pokutuje takie przekonanie.
              Dziecko głodne? Dajemy cyca
              Dziecko chce pić? Dajemy cyca
              Dziecko ma mokrą pieluchę? Dajemy cyca
              Dziecko jest przestraszone? Dajemy cyca
              Dziecko chce się pobawić? Dajemy cyca
              Dziecko jest znudzone? Dajemy cyca

              Aż chciałoby się sparafrazować: "no paradne, doprawdy" :)
              • takajatysia Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 10:52
                Może masz starsze dziecko pod opieką albo wyjątkowo spokojne.

                Przeciętne kilkutygodniowe/kilkumiesięczne niemowlę nie będzie czekało żadnych 10 minut. Dobrze jak poczeka 2.

                Dodatkowo moje dziecko absolutnie nie zje nic tylko dlatego, że mu daję. Je wtedy kiedy chce. Było tak od zawsze- od wieku noworodkowego aż do teraz, do wieku przedszkolnego. Jeszcze teraz to daje się namówić na przekąskę. Jakbym jej kilkumiesięcznej wciskała cycka nie wtedy kiedy chce, tylko 10 min. wcześniej, to w najlepszym razie by się nim pobawiła (na pewno nie jadła) a w złym humorze wywołałabym atak płaczu.

                • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 14:36
                  No ta, dziecko robi co chce, pora posiłków wedle dziecka, bo inaczej sajgon. Matkobosko, to nawet ze mnie nie był aż tak radośnie upierdliwy dzieć.
              • lizzy1 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 15:11
                lia.13 napisała:

                > Dziecko głodne? Dajemy cyca

                To oczywiste jak fakt, że 2x2=4. Idea karmienia piersią polega właśnie na przystawianiu do piersi na życzenie, inaczej nie ma to najmniejszego sensu, bo grozi albo całkowitą utratą pokarmu (zwłaszcza jak jesteśmy jeszcze krótko po porodzie i nasz organizm dopiero dostosowuje się do potrzeb zywieniowych dziecka, czasem to trwa nawet kilka tygodni), bądź będzie go za mało. Za mało, żeby wystarczyła sama pierś i zaczyna się dokarmianie z butli, co w konsekwencji też moze doprowadzić do jego utraty.

                > Dziecko chce pić? Dajemy cyca

                To również oczywista oczywistość. Pokarm matki służy zarówno do zaspokojenia głodu jak i pragnienia. Gdy dziecko jest akurat głodne- ssie pierś dłużej, az się naje. Gdy zaś chce mu się pić- ssie krótko.


                > Dziecko ma mokrą pieluchę? Dajemy cyca

                Nie, dziecko przewijamy. Płacze dlatego, że mu mokro i czuje dyskomfort.

                > Dziecko jest przestraszone? Dajemy cyca

                Oczywiście. Ciepło i zapach ciała matki działa uspokajająco.

                > Dziecko chce się pobawić? Dajemy cyca

                O ja pier..lę ;-/

                > Dziecko jest znudzone? Dajemy cyca

                Ech!


                Zgadzam się, ze autobus nie jest odpowiednim miejscem do karmienia dziecka. Ja w takich sytuacjach po prostu wysiadałam na najbliższym przystanku i szukałam ustronnego miejsca, podróz kontynuowałam następnym autobusem. Korona z głowy mi nie spadła. Gdy syn skończył pół roku zawsze miałam przy sobie zwykłe kukurydziane chrupki i butlę z piciem.

                Nie zgodzę się natomiast z tym, że dzieci karmione piersia na żądanie, nawet te, które w niemowlęctwie były wyjątkowo pulchne, wyrastają na grubasów. Nie zgodzę się również z tym, ze karmienie piersią na żądanie utrwala złe nawyki. BYZYDURA! Z chudzinek też wyrastają grubasy.
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:03
        Szczerze: sama się zdziwiłam jak zobaczyłam, ze wyjmuje cyca. :D Poczułam się jakoś nieswojo.

        Ale on udawał, że jej nie zna cały czas, nie tylko wtedy kiedy karmiła. Tak ze dwa przystanki, bo pamiętam, ze tłoczno się zrobiło.
        • a1ma Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:19
          Chyba nie zrobiła tego, żeby pochwalić się biustem, tylko dlatego, że dziecko było głodne, tak? Niemowlakowi nie wytłumaczysz, żeby poczekał kwadrans. Też czuję się nieswojo, kiedy kobieta obnaża biust w mojej obecności, ale widzę wyższy cel i dyskretnie odwracam wzrok, to wszystko.
          • venettina Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:15
            Sorry, ale jesli wiadomo ze dzieciak je w kolko i trzeba go bedzie nakarmic w miejscu publicznym, to mozna przygotowac butelke, nawet z mlekiem sciagnietym z piersi. Wyjmowianie piersi w autobusie jest wyjatkowo kiepskim pomyslem.

            Niektore matki maja na to jeszcze inny patent: duza, gruba chustke, pod ktora chowaja malca dopiero wtedy dyskretnie karmia - nikt nie jest zazenowany, bo nic nie widac.
            • alpepe Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:23
              że co?
              Jezuska proszę.
            • a1ma Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:47
              Bez przesady, karmienie to rzecz całkiem zwyczajna i nikt nikomu nie każe gapić się na cycki karmiącej.
              • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:14
                Niby nie, ale w zatłoczonym miejscu czasem o to trudno nie widzieć, nie słyszeć mlaskania i w ogóle się odciąć.
                Inna kwestia, że nie wydaje mi się, żeby jej było fajnie z cyckiem na wierzchu przy ludziach - kobiety raczej nie są z natury ekshibicjonistkami, inaczej każda latałaby topless - tylko nie pomyślała o tym wcześniej i nie wzięło butli/chusty.
            • madame_charmante Proszę, jakie genialne rady :) 11.11.10, 13:46
              Nie da ci ojciec, nie da ci matka .. tego co ci może dać forumowa sąsiadka :))))))
              na wszelki wypadek jednak zaznacze ... ze:
              - większość dzieci karmione piersią za żadne skarby nie wezmie smoczka do buzi,
              - dzieci chcą piersi nie tylko dlatego, że są głodne; spora część maluchow reaguje tak np na stres ( podróż autobusem choćby),
              - ściąganie mleka z piersi jest czasochłonne. lepiej nakarmić dziecko przed wyjściem i mieć nadzieję, ze nie będzie chciało piersi, niż spędzić 30 - 40 minut cennego czasu z tych 3 h między karmieniami na dojeniu samej siebie.
              nota bene - jestem osobą wstydliwą i w normalnych warunkach w życiu bym się nie obnażała, ale jeśli moje dzieci potrzebowały.. wyciągałam co trzeba i karmiłam. I to jest normalne. Nienormalni sa tylko ludzie, którym to przeszkadza.
              • raohszana Re: Proszę, jakie genialne rady :) 11.11.10, 13:48
                Dlaczego nienormalni mają być Ci, którym przeszkadza cycek na widoku? Niektórym przeszkadzają o wiele mniej kontrowersyjne rzeczy i wszyscy z tym żyją :P
                • e.i.t.h.e.l Re: Proszę, jakie genialne rady :) 11.11.10, 14:37
                  Co ta cywilizacja z ludźmi porobiła :)
                  Ja czasem też czuję się zażenowana, gdy jestem uczestniczką takiej sceny, ale wtedy staram się wyłączyć moje myślenie, że pierś to obiekt seksualny, eksponowany tylko po sfotoszopowaniu na okładkach różnych pism i przypomnieć sobie jego prawdziwy cel, w którym się wykształcił :)
                  • raohszana Re: Proszę, jakie genialne rady :) 11.11.10, 14:49
                    No, ale czasem się nie da wyłączyć, odwrócić czy cuś. I powiedzmy, że ja nie rozumiem tego z punktu widzenia kobity karmiącej - mi by było głupio z cycem na wierzchu, dlatego albo butla albo chusta szeroka i o :)
                    • e.i.t.h.e.l Re: Proszę, jakie genialne rady :) 11.11.10, 14:54
                      N ja jestem osobą wstydliwą, dlatego też sobie tego nie wyobrażam, ale może po prostu mam ograniczoną wyobraźnie. Może gdy już będę w takiej sytuacji moje myślenie się zmieni. Natomiast jak na razie zawsze działa traktowanie cyca jak organu wykształconego właśnie do karmienia.
              • lia.13 Re: Proszę, jakie genialne rady :) 11.11.10, 14:29
                tyle, że sytuacja akceptowania "dawania cyca na uspokojenie" jest zła. To prosta droga do wychowania przyszłego grubasa, który "zajada" stresy. Może jest to trudne, ale przytulanie dziecka, mówienie do niego, gdy płacze jest do zrobienia. Pójście na łatwiznę poprzez dawanie "cyca" jest niewłaściwe. Nie trzeba od razu dawać smoczka. Można zagadać do dziecka, zaśpiewać znaną piosenkę, pokazać zabawkę, którą się z sobą wzięło. Jest mnóstwo możliwości. Dziecko płacze nie tylko wtedy gdy chce possać matczynego sutka.
                • madame_charmante pogadaj sobie do 3 - miesiecznego dziecka :) 11.11.10, 15:23
                  dawalm tzw cyca na żadanie, kiedy dzieci chcialy
                  dzis mam 12 i 16 latka
                  obaj mają wagę w granicach 21 , 22 BMI :) ..
                  może to nie ma znaczenia .. ale jestem pewna, ze mocny związek emocjonalny, ktory dzis istnieje między mna a synami, to także wynik tego, ze zawsze odpowiadalam na ich potrzeby, kiedy byli malutcy i ode mnie zależni ..
                  pisze to wszystko bęz przekonania, ze kogokolwiek przekonam :) ... coz , każdy ma prawo do swoich poglądow
                  • aneta-skarpeta Re: pogadaj sobie do 3 - miesiecznego dziecka :) 11.11.10, 16:12
                    madame_charmante napisała:

                    > pisze to wszystko bęz przekonania, ze kogokolwiek przekonam :) ... coz , każdy
                    > ma prawo do swoich poglądow

                    ja co prawda krótko karmiłam, ale duzo nosiłam i przytulałam- choc ciotki i babki tłumaczyły- ze nie wolno bo sie dziecko rozpiesci

                    fakt duzo czasu to zabierało, ale związek emocjonalny procentuje
                    • lia.13 Re: pogadaj sobie do 3 - miesiecznego dziecka :) 12.11.10, 00:35
                      zatem zgodzisz się ze mną, że związek emocjonalny buduje się nie tylko poprzez "dawanie cyca na żądanie", ale także poprzez przytulanie, głaskanie, kołysanie w ramionach... Czasem odnoszę wrażenie, że dla niektórych zapchanie żarciem to jedyny sposób na uspokojenie dziecka.
                      • leonardadikarpia Re: pogadaj sobie do 3 - miesiecznego dziecka :) 12.11.10, 01:00
                        lia.13-czy Ty jesteś w stanie przyjąć do wiadomości, że (akurat odnośnie dziecka tak małego, które nie może nic powiedzieć , a matka najprawdopodobniej najlepiej rozumie potrzeby takiego maleństwa )możesz się mylić? Może dołącz do forum eksperckiego, bo zachowujesz sie jakbyś wszystkie rozumy pozjadała.....
                      • aneta-skarpeta Re: pogadaj sobie do 3 - miesiecznego dziecka :) 12.11.10, 09:02
                        nie wiem jak było w tamtej sytuacji, moze faktycznie dziecko było głodne, moze musieli gdzies dalej jechac tym autobusem, a nie chciala karmic na przystanku itd

                        za to znam wiele kobiet, ktore wystawiaja cyca na widok publiczny tylko w kryzysowych sytuacjach bo je to krepuje
                        • aneta-skarpeta Re: pogadaj sobie do 3 - miesiecznego dziecka :) 12.11.10, 09:03
                          ps dziecko karmione piersia karmi sie na rządanie, dodatkowo dziecko wtedy nie pije nic innego, wiec to tez jest picie
                • lizzy1 Re: Proszę, jakie genialne rady :) 12.11.10, 15:40
                  lia.13 napisała:

                  > tyle, że sytuacja akceptowania "dawania cyca na uspokojenie" jest zła. To prost
                  > a droga do wychowania przyszłego grubasa, który "zajada" stresy.


                  Zrób eksperyment: w pokoju na stole postaw talerz z łakociami i wpuść 2 dzieci (przy czym jedno ma nieograniczony na codzień dostęp do słodyczy, natomiast drugiemu się wydziela) i wyjdź z pokoju. Jak myślisz, które dopadnie i natychmiast pochłonie zawartość talerza, bo być może taka okazja nieprędko się trafi? Hę?... tak się wychowuje przyszłych grubasów ;-)
                  • raohszana Re: Proszę, jakie genialne rady :) 12.11.10, 15:43
                    Ale to inna kwestia - jeśli na każde kwiknięcie zatyka się maluchowi japę jedzeniem to się nazwyczai, że tak się likwiduje każde stresy i będzie jadł i jadł, bo to nie będzie działało na problem, a uspokajało mu musk cukierem :)
                    • lizzy1 Re: Proszę, jakie genialne rady :) 12.11.10, 19:17
                      raohszana napisała:

                      > Ale to inna kwestia - jeśli na każde kwiknięcie zatyka się maluchowi japę jedze
                      > niem to się nazwyczai, że tak się likwiduje każde stresy i będzie jadł i jadł,


                      Mówimy tutaj o mleku matki, które do pewnego wieku ,,robi" za jedzenie, picie i uspokajacz. Dziecko, które jest głodne ssie długo i łapczywie, jeśli chce pić- ssie pokad nie zaspokoi pragnienia, trwa to zdecydowanie krócej niż jedzenie. Gdy potrzebuje się odstresować, też ssie krótko i albo się uspokaja i puszcza pierś, albo po prostu zasypia przy niej .To absolutnie nie jest tak, że kazde przystawienie do piersi powoduje, ze dzieciak opycha się bez opamiętania.

                      > bo to nie będzie działało na problem, a uspokajało mu musk cukierem :)

                      O złych nawykach żywieniowych można mówić dopiero wtedy gdy dzieciak zaczyna jeść to samo co my i to my kształtujemy te nawyki, nikt inny. Jeżeli cukierki leżą w zasięgu ręki i nikt się nimi nie opycha, to i dziecko przejdzie obok nich obojętnie. To nie ma nic wspólnego z wpychaniem dziecku słodyczy, bynajmniej. W kazdym razie jeśli nie wdrukujemy dziecku, że te nieszczęsne słodycze to jest jakiś fetysz, to i nie będzie się samo nimi nagradzać w sytuacjach stresowych. Koniec kropka.

                      A tak ogólnie: niektórym paniom się wydaje, ze jak same zostaną matkami, to wychowaja super człowieka, odpornego na stres, pozbawionego złych nawyków, po prostu ideał, taaaa.... Kazdy człowiek bez względu na wiek, w sytuacjach stresowych siega po jakiś swój pocieszacz. Wy tez je drogie panie macie, jesli nie sa to słodycze, to jest to jakaś kolejna durna szmatka, pachnidełko, czy cokolwiek. I nie mówcie, że nie, bo kuźwa nie uwierzę ;-/ A niemowlęciu, dla którego bliskość matki jest całym światem, odmawiacie tych kilku łyków mleka? Przykre.
                      • raohszana Re: Proszę, jakie genialne rady :) 12.11.10, 19:24
                        Słuchaj, pomijasz problem z ewentualnym podejściem matki dziecka - to matka uczy, że tylko cyc na kwik, a nie dziecko matkę. I potem zatka najpewniej dzieciakowi japę czymś, bo nie pomyśli, że można inaczej.
                        Dzieci co nie piją z cyca daje radę uspokoić inaczej niż cycem i mlekiem - a tutaj wychodzi, że tylko cyc i cyc. Jak się uspakaja dziecko nie korzystające z mleka matki, skoro dla niego jedynym pocieszycielem jest mleko i cycek, a? Myślę, że nie zaszkodzi dziecia nauczyć uspokajania się inaczej - nakarm bobasa w gibającym autobusie, jak stoisz i masz wózek. Ryzykując swoje i jego zdrowie? To ja wolę go inaczej uspokajać, mimo mitycznej wartości mleka i cyca.

                        Dziękuję, nie potrzebuję przedmiotowych uspokajaczy i za troskę o moje dziecko też dziękuję, na pewno się ucieszy :P
                        • lizzy1 Re: Proszę, jakie genialne rady :) 12.11.10, 20:49
                          raohszana napisała:

                          > Słuchaj, pomijasz problem z ewentualnym podejściem matki dziecka - to matka ucz
                          > y, że tylko cyc na kwik, a nie dziecko matkę.

                          No, skoro dziecko jest jeszcze na tyle małe, że nie potrafi w żaden inny sposób porozumieć się z otaczającym go światem, to krzykiem sygnalizuje, że cos jest nie tak. W większości przypadków wystarczy na chwilkę przystawić do piersi i po płaczu. Co w tym dziwnego?


                          I potem zatka najpewniej dzieciak
                          > owi japę czymś, bo nie pomyśli, że można inaczej.

                          Oooo to na pewno;-P A w ogóle, te karmiace piersią, to już z załozenia zacofane kretynki, którym w życiu nie przyszło by do głowy, ze można się tak świetnie ustawić i karmić z butelki ;-)

                          A tak na marginesie, twoje potomstwo tez ma japę?


                          > Dzieci co nie piją z cyca daje radę uspokoić inaczej niż cycem i mlekiem - a tu
                          > taj wychodzi, że tylko cyc i cyc. Jak się uspakaja dziecko nie korzystające z m
                          > leka matki, skoro dla niego jedynym pocieszycielem jest mleko i cycek, a?

                          Cycem to uspokaja się tylko te dzieci, które są na tyle małe, że jeszcze nic nie kumają i odzywiają się tylko pokarmem matki, czyli przez pierwsze miesiace życia, ale skad ty mozesz o tym wiedzieć?

                          Myślę
                          > , że nie zaszkodzi dziecia nauczyć uspokajania się inaczej - nakarm bobasa w gi
                          > bającym autobusie, jak stoisz i masz wózek. Ryzykując swoje i jego zdrowie? To
                          > ja wolę go inaczej uspokajać, mimo mitycznej wartości mleka i cyca.

                          W innym poście wyraziłam już swoja opinię na temat karmienia w środkach komunikacji miejskiej opisujac własne doświadczenia w tej materii, ale niech stracę, zacytuję:

                          ,,Zgadzam się, ze autobus nie jest odpowiednim miejscem do karmienia dziecka. Ja w takich sytuacjach po prostu wysiadałam na najbliższym przystanku i szukałam ustronnego miejsca, podróz kontynuowałam następnym autobusem. Korona z głowy mi nie spadła. Gdy syn skończył pół roku zawsze miałam przy sobie zwykłe kukurydziane chrupki i butlę z piciem."

                          >
                          > Dziękuję, nie potrzebuję przedmiotowych uspokajaczy i za troskę o moje dziecko
                          > też dziękuję, na pewno się ucieszy :P

                          Ach, ach! Ty to w ogóle taka idealna.

                          I na przyszłość, pozwól, że inni będa swoje dzieci wychowywać po swojemu, a to, ze ty masz własną koncepcję, to jeszcze nie znaczy, że ta twoja jest jedyna i słuszna, OK.? Ja już zbieram owoce moich metod wychowawczych- mój syn jest dorosłym męzczyzną na 3 roku studiów i widzę na jakiego człowieka wyrosół. Swoje teorie o zajadaniu stresów z powodu karmienia piersią na żądanie proszę sobie w buty wsadzić i nie pleść więcej bzdur, bo az zeby bolą.

                          • raohszana Re: Proszę, jakie genialne rady :) 12.11.10, 20:59
                            lizzy1 napisała:

                            > Ach, ach! Ty to w ogóle taka idealna.
                            Skomentuję to tak - nie czajnikuj się, nie ma o co.

                            > I na przyszłość, pozwól, że inni będa swoje dzieci wychowywać po swojemu, a to,
                            > ze ty masz własną koncepcję, to jeszcze nie znaczy, że ta twoja jest jedyna i
                            > słuszna, OK.? Ja już zbieram owoce moich metod wychowawczych- mój syn jest doro
                            > słym męzczyzną na 3 roku studiów i widzę na jakiego człowieka wyrosół. Swoje te
                            > orie o zajadaniu stresów z powodu karmienia piersią na żądanie proszę sobie w
                            > buty wsadzić i nie pleść więcej bzdur, bo az zeby bolą.
                            Aha, czyli Ty możesz wszystkim dawać jedynie słuszne rady, a cała reszta ma siedzieć cicho, bo Ty wiesz lepiej? :D

                            P.s: A wiesz, że są dzieci, co nigdy w japie [ tak, ja mam japę na ten przykład. Albo paszczę. Albo usta. Zależnie jak nazwać ] mleka matki i cyca nie miały i też szło je uspokoić? I pacz pani, to nie jedyna metoda, można inaczej

                            P.s2: To nie cyc i mleko uspokaja głównie, a spokój matki, dobra kobieto. Dzieci są lepsze jak licznik Geigera i procesor szcześciordzeniowy - reagują błyskawicznie i są czułe jak nie wiem co ^^ No, ale można i przedmiotowo, założyć, że każdy dzieciak taki sam, cyca w paszczę i sru :)

                            • lizzy1 Re: Proszę, jakie genialne rady :) 12.11.10, 21:48
                              raohszana napisała:

                              > Aha, czyli Ty możesz wszystkim dawać jedynie słuszne rady, a cała reszta ma sie
                              > dzieć cicho, bo Ty wiesz lepiej? :D

                              No jeżeli ktoś z miejsca uderzajac w mentorski ton próbuje na publicznym forum wciskac jakieś wyssane z palca teorie, to chyba mam prawo wyrazić własną opinię, zwłaszcza, jesli znam temat od strony praktycznej, prawda? Kim jesteś, że próbujesz odmawiać mi tego prawa?

                              > P.s: A wiesz, że są dzieci, co nigdy w japie [ tak, ja mam japę na ten przykład
                              > . Albo paszczę. Albo usta. Zależnie jak nazwać ] mleka matki i cyca nie miały i
                              > też szło je uspokoić? I pacz pani, to nie jedyna metoda, można inaczej

                              Wskaż, w którym miejscu zaprzeczam, ze nie ma takich dzieci i że nie można inaczej? Pewno, że można! Tyle, że jeżeli kobieta decyduje się karmić piersią (a ma do tego prawo i nikt z kolei nie ma prawa jej za to krytykować), to musi dbac o zapewnienie dziecku odpowiedniej ilości pokarmu, a to wiąże się z karmieniem na żądanie zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia dziecka. Tyle.


                              > P.s2: To nie cyc i mleko uspokaja głównie, a spokój matki, dobra kobieto.

                              Nie przeczę, ze jest to jeden z czynników, ale musisz wiedzieć, że niemowlę uspokaja głównie ssanie, a wiele dzieci karmionych piersią nie weźmie do ust smoczka. Wsio.

                              • aneta-skarpeta Re: Proszę, jakie genialne rady :) 13.11.10, 08:54
                                ja chciałam wtrącić, że dzieci to nie lalki- kazde jest inne

                                i jako dorosła kobieta naprawdę portafię zrozumiec ze czasem w najmniej oczekiwanym momencie ktos musi wywalic cycka- bo 3 m-cznemu dziecku nie przetłumaczysz:P

                                niektorzy mówia, ze uspokajac cyckiem bee....ale ja sie spotykam z pogladami, ze nie mozna rozpieszczac dziecka noszeniem i przytulaniem, bo wtedy nic w domu nie mozna zrobic:)
            • prosisz_i_masz Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 10:04
              Tak, zimnym mlekiem z butelki ma karmić jak w piersi ma ciepłe? poza tym ściągnięte mleko też musi być przechowywane w lodówce, a to z proszku jak jest wymieszane z wodą to trzeba od razu podać-nie nadaje się do przechowywania i podgrzewania. także jedyne wyjście jakie widzę do termos z ciepłą wodą i mleko w proszku do rozrobienia.

              Moje były strasznie cycusiowe i darły się okropnie i bez przerwy póki nie dostały co chciały. Z czego jeszcze z jednego szlo na moment uspokoić smoczkiem i ewentualnie wcisnąć butlę, ale drugie dostawało takiego ataku wściekłości jak wyczuło gumowy smoczek, że aż się dusiło. Także zlitujcie się nad tymi karmiącymi publicznie, bo co poniektóre mają duży stres wyjść z domu. Karmienie jest niewątpliwie krępujące (wpierw ciężko sobie to wyobrazić ale potem się przyzwyczaja), ale jeszcze gorzej krępujące jest jak dzieciak drze się jakby go obdzierali ze skóry i żadnym sposobem nie można go uspokoić. I to nie jest tak, że da się zaplanować porę wyjścia między karmieniami. Bo tak naprawde nie wiadomo ile takie dziecie pojadło, czy napoiło się. Czasem wytrzymuje 3-4 godziny, a czasem woła co 10 min. Najgorsze pierwsze pół roku, potem jak już wprowadza się inne jedzenie, zwłaszcza soczki i kaszki, to z karmieniem w ciągu dnia, przynajmniej u mnie, skonczył się problem
              • prosisz_i_masz Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 10:17
                Nie podejrzewam, żeby matki karmiły w miejscach publicznych, żeby chwalić się biustem. Prawie nie widuje się karmiących publicznie mam, jak się zdarzy to głównie w przychodni i latem w restauracjach i parkach i zawsze to robią dyskretnie i chyba tylko jak ktoś będzie wścibski to może uda mu się dojrzeć kawałek piersi, a tak to tylko wobraźnia podpowiada, że ona będzie karmić-karmi, skoro dziecko tak ustawia i gdzieś gmera ręką przy bluzce.
                • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 14:39
                  No, ale chyba wie, że musi karmić dziabąga, nie? Chusta w torbę, zasłonić i po krzyku. Ale nie, bo za ciężko się zasłonić.
          • lia.13 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:33
            a mnie zawsze dziwi, gdy ludzie z góry zakładają, że jedyny powód dla którego dziecko może płakać to głód. I tak by paśli to dziecko 24h/dobę. A może dziecko się wystraszyło i wystarczyło je przytulić? zagadać do niego?
    • berta-live Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:05
      > pomyślałam sobie, że obawy autorki wcale nie są bezpodstawne. Żadna z kobiet,
      > które jeszcze nie rodziły, nie wie co ciąża zrobi z jej ciałem.

      Te, które rodziły, też nie mogą być tego takie pewne. To, że pierwszą ciążę ciało zniosło całkiem nieźle, jeszcze nie znaczy, że i z kolejnymi sobie poradzi. He, he. ;P

      A co do trofeowych żon, to w sumie nic dziwnego. Jak małżeństwo opiera się jedynie na fizycznej fascynacji jednego partnera drugim, to oczywiste jest, że się rozpadnie jak delikwent zbrzydnie. I to bez względu z jakiego powodu może to być ciąża, choroba, roztycie się albo starość. W zasadzie to nawet opatrzenie się może spowodować, że partnerka albo partner przestaną być postrzegani jako atrakcyjni. Podobnie jak powodem do zawarcia małżeństwa było bogactwo i pozycja społeczna (rzeczywista lub życzeniowa) jednego z partnerów. Tutaj też jak się okaże, że delikwent przestał spełniać pokładane w nim oczekiwania, to związek się rozpada.

      A człowiek na to ma rozum, żeby się nim kierować. I myślę, że wina jest po obu stronach. Taka kobieta, która jest atrakcyjna fizycznie i całą młodość o tą atrakcyjność dbała i dzięki niej miała tabuny facetów do wyboru, doskonale wie, że ci faceci lecieli na jej cycki a nie walory intelektualne czy osobowościowe. Zatem musi sobie zdawać sprawę, że jak uroda przeminie, to i faceci z jej otoczenia też znikną. I wtedy albo wyhacza się jakiegoś milionera, żeby przynajmniej na alimenty sensowne mogła liczyć, albo przebiera za kopciuszka i szuka kogoś, kto zobaczy w niej coś więcej niż mięso. I z facetem też jest podobnie. Skoro leci na ciało to też ma tego świadomość. I wie, że to ciało wiecznie piękne nie będzie. Podobnie jak wie, że do brzydkich kobiet czuje tylko obrzydzenie. Powinien zatem poprzestać na przelotnych romansach, używać prezerwatyw i nie mieszać nikomu w głowie. No ale głupim zawsze wiatr w oczy. Ludzie sobie sami na własne życzenie komplikują życie.
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:09
        Powinien zatem poprzestać na przelotnych romansach, używać prezerwatyw i nie mieszać nikomu w głowie. No ale głupim zawsze wiatr w oczy. Ludzie sobie sami na własne życzenie komplikują życie.


        Pozwę sobie to wyboldować i przykleić jako motto tego wątku. :D:D:D
      • piesfafik Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:11
        moze nie trofeum zmienia sie w pasztet tylko ksiaze zmienia sie w zabe
        • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 00:16
          moze nie trofeum zmienia sie w pasztet tylko ksiaze zmienia sie w zabe

          HA! Motto nr dwa. :D:D:D HEhhee
      • grassant Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 06:17
        Ludzie sobie sami na własne życzenie komplikują życie.

        Dokładnie. chociaż nie całkiem. Nie sobie, a innym, bardziej.
      • thelma.3333 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:06
        Tzn Twoim zdaniem mężczyźni wybierając sobie żonę patrzą przede wszystkim na walory intelektualno - osobowościowe? I w owych się zakochują bez pamięci tak?
        Przywracasz mi wiarę w mężczyzn, jak słowo daje, bo ja już miałam ich za takich, co głownie na wygląd lecą ,a tu proszę;
        • titta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:35
          Nie mow ze nie znasz mezczyzn ktorzy "zakochali sie bez pamieci" wlasnie (przede wszystkim) przez osobowosc danej kobiety (bo madra, dbajaca, jest o czym pogadac i sie razem nie nudzi; no moze jeszcze bo ma "to cos", co tez od urody zalezne nie bywa).
          Uroda jest istotna...ale przy wyborze partnera zyciowego powinna byc drugoplanowa - wlasnie dlatego ze przemija. I dla madrych ludzi (niezaleznie od plci) jest drugoplanowa. Inna sprawa jak wielu jest tych madtrych ludzi).
      • titta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:30
        <Ludzie sobie sami na własne życzenie komplikują życie.
        Amen.

    • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 02:20
      No bo najpierw widział piękną nimfę - a potem mu widok wieloryb zasłania.

      A w ogóle to dlatego, że ma wykrzywiony charakter, tak naprawdę ^^
      • lia.13 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:42
        a ja uważam, że to nie tak, że ona była nimfą, i nagle nimfą być przestała. Z tego co mówi założycielka wątku, para znała się od czasów LO, a teraz ona ma 24 lata a on 28. Zatem mogło to wyglądać mniej więcej tak, że chłopak z maturalnej wyrwał sobie panienkę z I klasy. I co mieliśmy? Starszego chłopaka i gó...arę, która pewnie świata poza nim nie widziała, przy której on mógł się czuć niczym młody bóg, mądry i wspaniały. Tyle, ze w końcu panienka dorosła. Zaczęła dostrzegać inne możliwości w świecie. Jego zdanie przestało być jedynym obowiązującym dla niej. Znam jeden taki przypadek, w którym chłopak, obecnie już 35-letni, ma już trzecią 17-letnią dziewczynę. Pierwszą miał mając lat 17. Drugą mając lat 25. Obecnie ma trzecią i pewnie nie ostatnią. Po prostu takie 17-tki nie mają jeszcze własnego zdania i to mu pasuje. Może mąż tej koleżanki to ten sam typ? Nie potrafiący dogadać się, wejść w równorzędne relacje z kobietami dojrzałymi? Typ, który tylko dla małych dziewczynek może być partnerem?
        • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:52
          Mój post był trochę ironiczny :)

          Wiesz, to jest kwestia tego, że kobiety w pewnym momencie wyłączają myślenie, łapią matoła, robią dziecko i... wszystko się sypie, bo mają w domu dwójkę dzieci, a nie jedno. I chłopczyk ma wąty, bo nie ma już pięknej lali, tylko trochę mniej piękną - pomijem te idiotki, co się tak zaniedbują, że hej, bo mają wszystko, czego chciały - i mu nie widzi się robić koło swojego potomka, tylko siedzi i wymaga.
          • lia.13 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 15:12
            zauważyłam, że był trochę ironiczny ;)
            i ja myślę, że coś w tym jest. Dorosły chłopczyk bierze sobie młodziutką dziewczynę i liczy na to, że ona zawsze taka zostanie a on nią będzie sterował. Później jednak pojawia się dziecko (już nie ważne czy planowane czy nieplanowane), dodatkowo dziewczyna trochę dorasta, dojrzewa... i okazuje się, że już nie jest ani taka piękna i dziewczęca jak była, ani przede wszystkim, taka sterowna jak była. Nagle przestaje się bezgranicznie słuchać swojego faceta. No i dopóki nie ma jeszcze dziecka to można ją bezproblemowo wymienić na młodszą, ale jak już jest dziecko to jest większy problem. Bo ona ma juz swoje zdanie, swoje wymagania, a na dodatek zbrzydła :D, choć znam i kobiety, którym ciąża i dziecko dodały kobiecości i przez to atrakcyjności, ale to trzeba o siebie zadbać.
            • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 12.11.10, 01:29
              A zadbanie o siebie, jak się już ma wszystko - to za dużooo. A dla chłopczyka pomyśleć - to za dużooo... Ludzie to chyba sobie oczy mydlą własnymi wizjami i dopiero mają!
    • grassant pasztetom mówimy NIE! 11.11.10, 06:19
      fizycznym i umysłowym.
    • qw994 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:13
      Ja uważam, że ten temat można potraktować szerzej - a mianowicie idealistyczne oczekiwania i założenia co do przyszłości związku i partnera. Mam wrażenie, że sporo ludzi staje na ołtarzu będąc święcie przekonanym, że on zawsze będzie co tydzień przynosił różę i prawił komplementy, a ona zawsze będzie wyglądała jak modelka, a seks będzie często. A tu wychodzi dupa z oczekiwań i wtedy jest wielki problem.
    • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:47
      Co za bzdura.Ja przelecialm wszelkie rozmiary kobiece i wiem,ze ciaza nigdy nie zdeformuje tak sylwetki jak.....TYCIE I CHUDNIECIE.To znaczy mnie sie nic nie stalo,mojej skorze tez.Wymary modelki....z duzymi cyckami.....Sama sie sobie dziwie....


      Co do mezczyzn....nie bylo roznicy w traktowaniu mnie....Serio!! Uroda to jedno,a seksapil to drugie.Ja mam w sobie to drugie,stad tyle zawisci ze strony pan,ktore uwazaja,ze jak wygladaja gorzej ode mnie to za sprawa tego,ze 1) jeszcze nie rodzilam,2) lepiej wygladam,czytaj jestem chudsza.

      Nic bardziej blednego!!

      Powtarzam:gdy cialo kobiece kurczy sie rozkurcza to.....ciąża to mały PIKUŚ!! W kazdym wieku!!

      Takze ze 4 ciaze mozna przejsc bez ciazy.Ja balansowalam miedzy rozmiarem 34,36,38,40,42-44,38,36.....hehhe..


      Pozdrawiam zawistnice!!
      • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 09:50
        nadmienie,ze ciezko mnie odroznic od polskiej 20 latki na plazy...gdy ktos mnie widzi pierwszy raz...mam troche wiecej...jednak,Acha i rozmiary piersi tez mi zmienualy od A do do C,potem do D....
        • alpepe Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:26
          znów odstawiłaś prochy, a lekarz ostrzegał.
        • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:57
          >Acha i rozmiary piersi tez mi
          > zmienualy od A do do C,potem do D....
          to przez ufo, oni w nocy przylatują: zmierzą, zważą i implanty wstawią przy okazji.
          • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:52
            Hehe, szkoda, że nie zrobili jej jednego A, drugiego D :)
      • titta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:49
        To ze ty, to jeszcze o niczym nie swiadczy. Sa kobiety, ktore po kilku ciazach moga wygladac lepiej (jedrna sliczna skora) niz inne kiedykolwiek w zyciu. A sa dziewczyny, ktore ciaza straszliwie demoluje: robi sie tysiace roztepow, zylaki i niewiadomo co. Chodzi o to, zeby ludzi laczyl cos innego niz wyglad ciala. Za duzo uwagi sie do tego przywiazuje dzisiaj i potem cala masa ludzi cierpi niepotrzebnie.
    • alia_od_noza Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:03
      rzeka.chaosu napisała:

      > Podobny przypadek miałam wśród bliższych osób: on rzucił ją, bo strasznie zbrzy
      > dła po chorobie, choć wczesnej była "najpiękniejszą na świecie kobietą". I dla
      > równowagi: znajoma rzuciła faceta bo okazało się, że ma ChAD i dlatego nie radz
      > i sobie w pracy, życiu, itp. Wcześniej oczywiście nic na koniec związku nie wsk
      > azywało.

      Jak dla mnie w tym jednym akapicie porównujesz nieporównywalne. Co innego rozstanie z powodu tego, że któreś z partnerów zbrzydło, a co innego z powodu choroby psychicznej. Uroda to rzecz powierzchowna i przemijająca, a zaburzenia psychiczne mogą zniszczyć życie, nie tylko osoby chorej, ale i całej jej rodziny. Czasami odejście od chorego jest jedyną szansą dla partnera, żeby zachować własne zdrowie psychiczne.
      I nie, nie teoretyzuję.
      • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:19
        do alia od noza-no coz jesli ktos rzeczywiscie jest chory to zrozumiale i sie nie dziwie....

        Ale jest jeszcze jeden problem:osoby bedace nie w uświęconych wiernoscia zwiazkiem przez sekty religijne sa traktowane jako osoby chore lub zaburzone psychicznie.Na przyklad wmawia im sie borderline czy inne zaburzenia.Choc sa zajebiscie zdrowe psychicznie.No i nekane oczywiscie..nawet podsluchiwane (tu symuluje sie ich domniemana paranoje) a tak naprawde chodzi o kontrole przez sekty...
        • qw994 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:22
          Szczerze mówiąc, piszesz tak, jakbyś sama była w sekcie. Albo po jakichś dragach.
          • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:26
            do qw-ja juz bylam narkomanka,terorystka,prostytutka.Uła! A tak naprawde żadna z nich,do dis szczerze tego zaluje....

            Dragow nie potrzebuje.Za dobra jestem by brac dragi.
    • alpepe Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:27
      ja na twoim miejscu obsobaczyłabym faceta. Naprawdę, bo kolesiowi się zdaje, że się zachowuje w porządku, a przez to tylko dodatkowo dołuje swoją żonę.
      • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:32
        A ja tam zawsze bede zwolennikiem tezy,ze nierodka nawet z problemami jest wiecej warta niz rodka.Facet placi,facet wymaga,,,,,
        • alpepe Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:33
          wiem wiem, masz borderline i do tego zaburzenia, ale tabletki naprawdę pomagają osobom takim jak ty.
        • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 10:34
          a co ciaz-ciaza w moim przypadku bedzie mozliwa wtedy gdy bede sama bez pomocy zarabiac ...(tu pada pewna kwota),do tego momentu żaden facecik,nawet super zamozny nie ma szans na dziecko ze mna.Niech sobie szuka innej.
          A szkoda...
          Ja nie lubie byc upośledzona spolecznie.
          • titta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:53
            Wyrazam wdziecznosc w imieniu tego niepoczetego dziecka.
        • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:01
          >Facet placi,facet wymaga,,,,,
          chyba w burdelu. poza tym jak mu przeszkadza zaciążenie i zamierza zniknąć, to niech odszkodowanie wypłaca, czyje to dziecko w końcu?
          • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:05
            do six-nie negujmy prostytutek.One nie są obłudne i dobrze wiedzą czego chcą.Ja tam wole prostytutki od niektórych "żon",które dobrze wiedzą,że tylko tym różnią się od prostytutki ,że nie wystawiają cennika od razu lub wręcz nęcą kasą by go wrobić w bachorka.

            Ja wystawiam cennik zawsze,gdy nie mam ochoty udawac,że chce być w ciąży.Facet ucieka gdzie pieprz rośnie.To działa,to naprawde działa!!

            Hurra!!!!!!
            • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:12
              jak ucieka gdzie pieprz rośnie, to nie działa.
              rozumiem, że wielkich profitów z tej działalności nie ma?
              • iamhier Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:17
                Do six-tych materialnych na pewno nie ma,ale....spokój i zdrowie to na pewno są.
                • six_a Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:51
                  aha, no to wesołego prostytuowania się w takim razie.
        • raohszana Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:16
          Ale my tu, dziewczyno, nie o prostytucji, tak?
      • e.i.t.h.e.l Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:59
        Ja bym nigdy nie obsobaczyła takiego faceta. Po pierwsze dlatego, że nie mam w zwyczaju obsobaczać ludzi, a po drugie i przede wszystkim dlatego, że zupełnie nie wiem, co u nich się dzieje i dlaczego. Widzę jakiś 10 minutowy wycinek z ich życia. Choćbym nie wiem jak się czuła oburzona, no to jednak nie za wiele mogę wywnioskować bez jakiejkolwiek rozmowy o przyczynach ich zachowań.
    • venettina Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 10:41
      Niestety, ludzie sa piekni tylko gdy sa mlodzi. Potem bardzo szybko przestaja przypominac to co znamy z plakatow i zdjec w kolorowych czasopismach. Kobiety rodza dzieci, co odbija sie na ich brzuchach, pieriach, itp. (nieliczne sa szczesciarami). Zmeczenie, praca, stres, nieprzespane noce zostawiaja swoje pietno na twarzach.

      I tak kult ciala i mlodosci sprawia, ze kobiety obsesyjnie dbaja o swoj wyglad, wiec jest znacznie lepiej niz jeszcze trzydziesci lat temu. Jednak nie kazdej sie udaje, wiele pan nie ma sily czy ochoty cwiczyc kilka razy w tygodniu, coraz wiecej jest klopotow hormonalnych (hormony w zarciu zmieniaja nasze sylwetki - wielkie biusty, otylosc, bardzo slabe dlugie kosci). Wiekszosc facetow tego nie rozumie. Zaslepieni figurami gwiazd porno, uroda nastoletnich dziewczynek z plakatow reklamowych oczekuja ze ich zony beda tak wygladaly. Najlepiej do smierci.

      Moze wspolczesnie trzeba zmienic tresc przysiegi malzenskiej? Nie bedzie w niej o milosci, szacunku, wzajemnym wspieraniu sie itp. dyrdymalach. Jak przy umowie handlowej panna mloda bedzie przysiegala ze zachowa idealne cialo, ze bedzie podniecala faceta przynajmniej do 40-tki oraz ze trzy razy w tygodniu bedzie mu robic laske z zaangazowaniem. On zas przysiegnie, ze bedzie dobrze zarabial, zeby starczylo im na zabiegi do utrzymania jej ciala w odpowiednim stanie (skoro wiekszosc z nas przyjmuje, ze facet ma prawo oczekiwac, ze partnerka bedzie go pociagala, to niech ma swoj wklad w utrzymywaniu tego ciala).

      Oczywiscie to tylko przyklad, bo strony beda mogly wpisac inne wazne dla nich warunki tej handlowej umowy. Coz, skoro stare wartosci sie dewaluuja, moze to jest wlaswie rozwiazanie?
      • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 10:48
        do venettina-sorry,ale wy dbacie wylacznie o siebie za pieniadze faceta lub z publiki.Reszta pan ma szystko komercyjnie,w szczegolnosci gdy dobrze wygląda....

        to takie wyrownanie szans.....tylko po co i dlaczego?
      • leonardadikarpia Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 10:49
        Ja najwyraźniej mam zwichrowaną psychikę ;-) Dla mnie piękno , to nie długie blond włosy, niebieskie łocy i tipsy, czy czarne włoski ułozone na żel ,cudnie umięsnione ciałko i pośladki jak piąstki.........
        Jakoś bardziej niz wygląd zewnętrzny od zawsze interesuje mnie wnętrze, czyli to nie jak człowiek wyglada, tylko kim jest;-) Tak w skrucie rzecz ujmując.
        • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 10:53
          doleonadrda-a tu w tym ukladzie biala,czarny rownowagi nie bedzie,bo oni do siebie nie pasuja biologicznie.Pani kupila pana...ot co.A reszte sobie dospiewaj sama...
          • leonardadikarpia Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 10:55
            tralalalalalala, tralalalalal fararara........tiararararra;-)
            • venettina Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:05
              Leonardadikarpia, w nawiazaniu do Twojego poprzedniego postu: jestes kobieta, kobiety tak wlasnie widza innych ludzi. Faceci najpierw biust, nogi, tylek, twarz (kolejnosc wg indywidualnych preferencji), a wnetrze... he, he, he.
              • leonardadikarpia Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 12:45
                venettina-spokojnie. Wystarczy tylko uzmysłowic sobie , że facet też człowiek;-) Ludzie bywają różni, zarówno są i puste kobiety co i płytcy faceci i odwrotnie rzecz jasna;-) Zazwyczaj jest tak, że "trafił swój na swego", a potem "z kim przystajesz takim się stajesz";-) Rodzina to ogromne wyzwanie i odpowiedzialnosć, a o związek trzeba dbać. Myslę , że podwalinami jest szacunek, jak tego nie ma, to cienko widzę wszelkie aspekty takiej pary w jakiejkolwiek dziedzinie życia.
        • tehuana Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 14:19
          w skrocie-przez o z kreska
          • e.i.t.h.e.l Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 15:03
            I przepisz to sto razy!
      • qw994 Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 10:54
        > Moze wspolczesnie trzeba zmienic tresc przysiegi malzenskiej? Nie bedzie w niej
        > o milosci, szacunku, wzajemnym wspieraniu sie itp. dyrdymalach. Jak przy umowi
        > e handlowej panna mloda bedzie przysiegala ze zachowa idealne cialo, ze bedzie
        > podniecala faceta przynajmniej do 40-tki oraz ze trzy razy w tygodniu bedzie mu
        > robic laske z zaangazowaniem. On zas przysiegnie, ze bedzie dobrze zarabial, z
        > eby starczylo im na zabiegi do utrzymania jej ciala w odpowiednim stanie (skoro
        > wiekszosc z nas przyjmuje, ze facet ma prawo oczekiwac, ze partnerka bedzie go
        > pociagala, to niech ma swoj wklad w utrzymywaniu tego ciala).

        Dla niektórych taki układ jest oczywisty i bez wypowiadania tego na głos :)
        • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:00
          qw-a czy Ty wiesz, jaka to przyjemność dla mnie jako kobiety ,że moja facjata i całokształt sprawia,że to facet chce "laske" robić mnie? I to z wlasnej,niczym nie wymuszonej woli i nie jest moim mężem?
          • qw994 Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:03
            Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, jak niezbornie piszesz?
            • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:08
              qw994-nieeeee,ale mimo tej "wady" zawsze skręcam w dobrą stronę!
              • qw994 Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:09
                Nie, większość twoich odpowiedzi jest nie do zrozumienia lub nie na temat. Coś takiego widziałam już na forum "Schizofrenia". Nie żartuję.
                • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:12
                  doqw-tak to sobie tłumacz....widocznie inaczej nie potrafisz.Na przejawy przenikliwości mniej pojętni reagują agresją.Ten typ TAK MA! CHA CHA CHA!
                  • qw994 Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:16
                    To nie jest agresja z mojej strony. Po prostu piszesz tak, jakbyś miała coś nie halo z głową.
                    • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:18
                      do qw994-to tylko Twoja teza.
                      • qw994 Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:19
                        No chyba jednak niekoniecznie.
                        • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:22
                          Widać masz kompleksy skoro nie potrafisz zaakceptować odmiennych poglądów w pewnych tematach i na takową odmienność reagujesz zarzutami wyssanymi z palca.
                          • qw994 Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:26
                            Ale jakie poglądy ty reprezentujesz? Przecież twoich postów się czytać nie da, są nie na temat i bełkotliwe.
                            • iamhier Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:31
                              do qw994-to naucz się negocjować! Ja nie jestem łatwym partnerem.Nie muszę.
                              • qw994 Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:43
                                Dżizas. Dobra. Osłabłam.
                                • e.i.t.h.e.l Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 15:06
                                  :)

                                  "Nie kłóć się z idiotą - sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem."
          • venettina Re: Moze zamiast przysiegi umowa handlowa? 11.11.10, 11:07
            Ten ostatni czynnik znacznie podnosi twoja atrakcyjnosc.
      • t1000m nie umowa, tylko dbanie; jak mycie zebow… 11.11.10, 16:04
        no dobra, spojzmy w druga str:
        - czy facet z brzuchiem, zero mesni i bez kondycji moze byc w oczach kobiet "ciachiem"?
        nie sadze, moga z nim byc, jak ma kase, ale i tak na kochanka wezma przeciwenstwo…
        kobieta nie ma czasu ani ochoty cwiczyc… (spedzajac pol dnia na zakupie ciuchow),
        a pozniej sie dziwia ze zostawil dla mlodszej (czyli poprostu szczuplejszej, to nie jest tak ze mlodosc decyduje, mlodsza a grubsza nie ma szans…)
        jako facet cwicze, jezdze na rowerze itp, choc nie zawsze mam ochote, ma sie rozumiec,
        czyli dbam o siebie, majac tez na uwadze bycie atrakcyjnym dla swojej kobiety… coz dziwnego w tym ze oczekuje od niej checi bycia atrakcyjnej dla mnie (w granicach rozsadku, nie wszystko da sie zmienic)… ale "kochaj mnie tym bardziej im wiecej waze i mam w pasie" nie do konca dobry pomysl…
        • rzeka.chaosu Re: nie umowa, tylko dbanie; jak mycie zebow̷ 11.11.10, 16:09
          Ok, ale to nie jest wynik zaniedbania tylko ciąży (tyłek i brzuch jej urosły). Jak za 2 miesiące zrobi się znowu śliczna to facet się od nowa zakocha? Ja bym po prostu przemyślała związek.

          Bo więź oparta na samym wyglądzie i możliwości pochwalanie się tą drugą stroną jest zbyt krucha, przynajmniej dla mnie.
          • t1000m ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 16:44
            aaa, sorry, ciaza sie nie liczy, poniewaz sam tego chcial :) nie moze sie na niej odgrywac…
            tylko ze watek sie rozlal na boki - o dbanie o siebie w ogole…
            wiec, z glowa - ciaza, porod, trudno, kobieta sie zmienia…
            nikt nie bedzie mlodszy, ale dbac o siebie mozna (po porodzie za jakis czas),
            conajmniej sie starac… co do atrakcyjnsci fizycznej - zabawne - ciuchy, mieszkanie, itd maja byc ladne, facet np - atrakcyjny w miare danych fizycznych - nie wzrost, dlugosc nog itp, tylko talia, faldy…- to co moze zmienic i zadbane… a kobiete mamy kochac jaka jest?
            coz, to tez podejscie, tyle ze niebezpieczne…
            • aneta-skarpeta Re: ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 16:54
              a panowie to sie po slubie nie zmieniają, nie tyją, nie dopuszczają dbania o siebie- jednak na polskich drogach widze czescije zapuszczonych facetow niz babeczki

              jako angedotke podam przykład mojego brata- obecnie czeka na dziecko- lekko sfiksował- ona chudzina, tylko brzuszek

              jak ona przytyła 3 kg to on 7

              :D
              • erillzw Re: ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 17:16
                Nie tylko po slubie ;)
                Ale i owszem sie zmieniaja ;)
                Tylko, ze jak facet dobrze wyglada (tyje) to ludzie mysle "ale ten to ma dobrze gotujaca zone, powodzi mu sie, etc". Ale jak kobieta to "o jezu ale zaniedbana, jak mozna tak wygladac".
                Kolejna niesprawiedliwosc ;)
                • aneta-skarpeta Re: ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 17:21
                  to racja:D

                  jak mojego meza spotka jakis dawny znajomy i mowi- chlopie ale żes sie zapasł ( powiedz tak kolezance:D)- a on z rubasznym smiechem- no wiesz...dobrobyt

                  :D

                  jak moj mąż schudł to sie wszyscy smieli, ze przestałam go karmić....a co najsmieszniejsze on po prostu przestał stolowac sie na miescie, zrezygnował ze slodyczy i musialam duzo wiecej gotowac:D
            • rzeka.chaosu Re: ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 16:56
              Tylko zauważ, że ja już na początku prosiłam o to, żeby nie mieszać w to zaniedbania i lenistwa.
              Nikt nikomu nie każe tego paszteta kochać. Tylko ja nie rozumiem, jak można naglę zacząć traktować kogoś w tak odmienny sposób.

              Czasami mówi się, ze kobiety nie chcą rodzić, bo bija się o figurę. A tu proszę, pewnie większość, jeśli nie wszyscy faceci wypowiadający się w tym wątku potwierdzają te ich obawy.
              Gdy się ma małe dziecko mniej czasu jest na makijaż, ćwiczenia, to chyba normalne, ze potrzeba czasu, żeby wrócić do formy.

              Jelsli facet zamiast pomagać w takich monetach zachowuje się tak jak wspominany przeze mnie kolega to ręce opadają i motywacja znika.

              Sama tez nie chciałbym żeby mojemu facetowi wyrósł jakiś brzuchol i żeby się nie mył i śmierdział. Ale jeśli zachoruje i będzie śmierdział to się od niego nie odwrócę. Zresztą jak miał ostatnio trudny okres i problemy to tez tego nie zrobiłam, a kierując się logiką niektórych tu osób powinnam, bo mogłam poczuć się rozczarowana, wzmianek o jego słabości nie było w umowie.
              • aneta-skarpeta Re: ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 17:09
                moj mąż maproblemy z wagą- zajada stresy

                i nie ukrywam, ze połączył nas najpierw płomien namietnosci i nie mialo byc nic wiecej- jednak wyszło jak wyszło;D

                ale nasza relacja jest taka głeboka zemimo ze widze ze przytył i chcialabym zeby stracil pare kg to nie zmienia sie moj stosunek do niego, a chemie czuje jak czułam

                jedynie nie wytrzymalabym jakby przestał o siebie w postaci nie mycia sie etc

                moze moje podjescie wynika z tego, ze wiem ze stara sie zrzucic te nadprogramowe kilogramy, tylko mu nie wychodzi, albo wychodzi ale na cwile;)

                • rzeka.chaosu Re: ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 17:14
                  to nie zmienia sie moj stosunek do niego, a chemie czuje jak
                  > czułam



                  No dokładnie, uczucia się nie zmieniają. Mój miał operację, bo gdyby nie ona mógłby przestać chodzić na starość. A pierwsze o czym się dowiedziałam, to to, że może nie chodzić. I nawet do głowy by mi nie przyszło żeby go rzucić. ;( Może nawet bardziej nas to połączyło wtedy.
                  • aneta-skarpeta Re: ciaza to wspolna sprawa… 11.11.10, 17:17
                    oczywiscie sobie gdybam ale w sytuacjach takich trudnych jak choroba, wypadek etc to czesto pewnie jest tak, ze ludzie po wypadku sie zmieniają

                    i nagle sie okazuje ze nie jest problemem, ze mąż przez pol roku nie mogł chodzic, tylko ze stał sie nieznosny dla otoczenia, zlosliwy, kąsliwy itd
    • jack20 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:05
      I co wlasciwie chcialas powiedziec ?..ze jestes przeciwniczka macierzynstwa ??
      Sa kobiety i zolzy sa mezczyzni i ch..
      Normalnie macierzynstwo wiaze zdecydowana wiekszosc ludzi a nie odwrotnie.
      Sa ludzie co wpadaja pod samochod ale zdecydowana wiekszosc ludzi nie konczy pod kolami samochodu .
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:18
        I co wlasciwie chcialas powiedziec ?..ze jestes przeciwniczka macierzynstwa ??

        Ta, jutro lecę pod pałac pikietować za zakazem zachodzenia w ciążę.


        Chciałam zadać pytanie (nawet je wyboldowałam, ale widać nie pomogło) i nawiązać do wątku o strachu przed ciążą – się na ten temat wypowiedzieć.
    • kobieta_z_polnocy Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:34
      Wydaje mi się, że, nie znając sytuacji w tym związku, sprowadzanie wszystkiego do wyglądu pociążowego jest dużym uproszczeniem. Wiele rzeczy może tam szwankować, choć równie dobrze mogli się byli pogryźć dość mocno na przystanku i trafiłaś na obustronnego focha.

      Przyznam, że trochę mnie męczy to dramatyzowanie pierwszych lat życia dziecka. Jeżeli partnerzy są zgrani, to aż tak ciężko nie będzie (pomijam dzieci chore i przypadki losowe). Wiesz, jakoś nie jestem w stanie uwierzyć w to, że ktoś przez dwa lata nie miał czasu na fryzjera. Ja bym raczej powiedziała, że zabrakło ochoty, wybór padł na coś innego, itd. Dzieci płaczą, ząbkują, mają kolki - wszystko jasne. Ale bez przesady. Nie mówimy przecież o czworaczkach.

      Że jest trudno, zwłaszcza na początku? - jasna sprawa. Jednak jeśli jest ZBYT ciężko, to zazwyczaj nie jest to wina dziecka/ciąży/dodatkowych kg, tylko partnerów.
      • lia.13 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 15:00
        kobieta_z_polnocy napisała:

        >Wiele rzeczy może tam szwankow> ać, choć równie dobrze mogli się byli pogryźć dość mocno na przystanku i trafił> aś na obustronnego focha.
        > Wiesz, jakoś nie jestem w stanie uwierzyć w to, że ktoś prz> ez dwa lata nie miał czasu na fryzjera. Ja bym raczej powiedziała, że zabrakło> ochoty, wybór padł na coś innego, itd.

        Zgadzam się w 100% z obydwiema tezami.
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:11
        Wiele rzeczy może tam szwankow
        > ać, choć równie dobrze mogli się byli pogryźć dość mocno na przystanku i trafił
        > aś na obustronnego focha.


        Nie, nigdzie nie napisałam, że byli na siebie obrażeni bo nie byli. Ona mówiła do niego tak jak zwykle, a on zachowywał się tak jakby w myślach modlił się o to, żeby przestała do niego się zwracać. Nie było kłótni, normalne codzienne słowa i rozmowy (tzn. próba rozmowy).
    • pyr-pyr Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:39
      Nie zgadzam się zupełnie!!! Człowiek, który swoją kobietę traktuje po porodzie jak obcego musi mieć problemy psychiczne!!! Jak można sprowadzać drugą osobę do rangi przedmiotu? Nie jesteś ładna więc cię nie znam? Tylko idioci zachowują się w ten sposób. Z drugiej strony kobiety to też istoty paskudnie leniwe. Sama jestem 4 tygodnie po porodzie. Przez całą ciążę słyszałam same komplementy na temat mojego wyglądu. Ale wiecie co?? Nic za darmo!!! Dbałam o siebie bardzo przez całe upalne lato i nawet pod sam koniec, kiedy było już dosyć ciężko. Starałam się zawsze mieć uśmiech na twarzy, dobry makijaż i ułożone włosy. Niby nic, ale dzięki temu czułam się atrakcyjnie. Uważałam na to co jem. Zawsze lubiłam sobie dobrze zjeść i do chudzielców nie należałam, ale w ciąży postanowiłam dbać o menu. Efekt? - 9 kg na plusie. Teraz- miesiąc po porodzie czuję się lepiej niż kiedyś. I mimo że przez pierwsze dwa tygodnie nie mogłam się ogarnąć, to znalazłam czas na fryzjera (mąż przez godzinę naprawdę poradzi sobie z dzieckiem), zawsze mam czas na relaksującą kąpiel i ciągle jestem uśmiechnięta. Rozstępów nie mam w ogóle, a waga... no cóż już ważę 14 kg mniej!!!! (to chyba efekt cud karmienia :)) Ale to wszystko zawdzięczam pracy nad sobą i dobrym relacjom z mężem. Zawsze mogę liczyć na jego pomoc i między innymi dla niego chciałam wyglądać jak najlepiej. Gdybym jednak miała męża- buraka, który nie jest dla mnie wsparciem w tak trudnych chwilach, to nie wiem czy umiałabym wykrzesać tyle energii do pracy nad sobą... pozdrawiam wszystkich
      • ed-di Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:06
        w domu też się malujesz? Jak tak, to współczuję.

        Polecam świetny hiszpański film "Grubasy" z 2009. Pokazuje m.in. jakie potrafią mieć ludzie problemy ze swoim/czyimś nadmiarem kilogramów. Także z powodu ciąży. I fobie przeróżne na tym punkcie.
        • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:46
          ja, np gdy jestem " w domu" tez sie maluje- nie robie full mega makijazu, ale wytuszuje rzesy i przelece buzie pudrek, czy rozem

          nie chodzę tez po domu w rzeczach " ktore nie nadają sie na ulicę" i potrafie sobie kupic stroj tylko do chodzenia po domu- zeby było wygodnie i ładnie

          jak byłam z dzieckiem w "domu" to zdarzało i sie wychodzic:p wiec tez sie ogarniałam

          jak jestem np chora i musze umyc głowę to tez modeluję wlosy. dziwne?;)
      • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:44
        pyr-pyr napisała:
        Ale to wszystko zawdzięczam pracy nad sobą i dobrym relacjom z
        > mężem. Zawsze mogę liczyć na jego pomoc

        powiedziałaś bardzo ważną rzecz- najwiecej daje wsparcie partnera
    • mol_chemiczny Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 11:54
      Tak czy inaczej, nie można wykluczyć, że ta dziewczyna zrobiła się, jak to ujęłaś, lochą nie przez ciążę samą w sobie, ale dlatego, że rodząc, osiągnęła już wszystko, na czym jej tak naprawdę zależało (albo hormony jej tak na mózg upadły). Czasem z powodu dziecka facet zostaje sprowadzony do roli zarabiacza kasy (m.in. na śmieciowe żarcie w nieprzyzwoitych ilościach), bo liczy się już tylko "wysiadywanie" młodych.
      • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:42
        roznie moze byc- czesto kobiety po porodzie czują sie tak samotne w związku, opuszczone i pozbawione wsparcia, ze koncentrują sie na dziecku- bo jak one sie nim nie zajmą na full etat to nikt tego nie zrobi- bo pan sie nie poczuwa- bo przeciez on pracuje, a ona siedzi sobie w domku, wiec nie musi
        • mol_chemiczny Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 18:55
          A czasem jest tak, że facet pracuje w domu albo chce wziąć urlop, albo chociaż zająć się dzieckiem wieczorami, ale nie, ona musi być z dzieckiem przez cały czas, bo musi, bo dziecko jej potrzebuje, bo to, bo tamto. Rodzenie sensem życia - tak się to czasem kończy. Nie żebym takie kobiety za to winiła, hormony im na mózg upadły, trudno, ale z drugiej strony za co winić faceta? Wiązał się z kimś zupełnie innym. Żeby to jeszcze zawsze i szybko przechodziło, ale nie...
    • repsss Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 12:24
      Rozumiem, że jesteś pewna, iż powodem jego fochów jest fakt, że ona przytyła. Czy może zauważyłaś jej zmniejszoną atrakcyjność, jego zachowanie i tak Ci się skojarzyło.
    • pan.mietek Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:24
      Tyle trofeów chodzi po ulicach, po co przejmować się pasztetami? Dziwne...
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:14
        Tyle trofeów chodzi po ulicach, po co przejmować się pasztetami?

        I wszystkie te trofea są twoje? No chyba, że chwalisz się cudzym trofeum. Trofeum to duma dla jego posiadacza. Obce panny na ulicach to nie twoje trofea.

        Jeśli jesteś lowelasem, do którego lecą panny jak pszczoły do miodu, to uznaj powyższy akapit nie jest do ciebie. ;P
    • kombinerki.pinocheta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:28
      nie ma pewnosci, ze akurat chodzil o o sam wyglad, ale zalozmy, ze jest tak jak piszesz

      gosc ma prawo czuc sie rozczarowany
      • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:39
        kombinerki.pinocheta napisał:

        > nie ma pewnosci, ze akurat chodzil o o sam wyglad, ale zalozmy, ze jest tak jak
        > piszesz
        >
        > gosc ma prawo czuc sie rozczarowany
        >


        no tak, bo to niespotykane, ze kobieta wyglada gorzej w okresie noworodkowym swego dziecka, ze dziecko płacze, ze wymaga niemal non stop opieki i trzeba sie nim zajmowac

        no tak to niespotykane

        zadziwia mnie niewiarygna ignoracja facetów w tym temacie- dziecko to nie lalka ze sklepu, wystarczy lekko poruszyc szare komórki, zeby skumac, ze 3.5 kg dziecko+ wody gdzie sie muszą zmiescic, a po porodzie dziecko samo soba sie nie zajmie

        ale tak, najlepiej sie obrazic, ze nie wygląda to tak jak w tv:D
        • kombinerki.pinocheta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:53
          > no tak, bo to niespotykane, ze kobieta wyglada gorzej w okresie noworodkowym sw
          > ego dziecka, ze dziecko płacze, ze wymaga niemal non stop opieki i trzeba sie n
          > im zajmowac
          >
          > no tak to niespotykane

          calkiem naturalne, ale nie o to chodzi

          problem polega na tym, ze gosc wiazal sie z inna osoba
          to jest jak rozmowa kwalifikacyjna i nastepnie praca
          pracodawca widzi Cie jako zadbanego, dobrze ubranego goscia, a ten na drugi dzien przychodzi upie...ny farba czy nie wiem czym z krzyzem na piersi

          to samo jest z facetem, ktory nie daje rady finansowo, a jego kobieta wczesniej zakladala, ze on powinien zarabiac 4 srednie krajowe

          oni wszyscy maja prawo czuc sie rozczarowani, ale pretensje moga miec tylko do siebie

          trzeba ustalic przed przyjsciem do pracy, ze wyglad ma byc schludny, ze panna ma o siebie dbac, bo tlusta pupa powoduje zwis u faceta, a maz ma miec dobrze platna prace, bo utrzymanka potrzebuje gotowki

          jeszcze jedno
          nie wiemy jak ona zachowuje sie w stosunku do niego
          jezeli go olewa, a cala uwage koncentruje na szczeniaku to nie ma sie co dziwic, ze faceta az rzuca
          zreszta mozemy sobie gdybac co tak naprawde miedzy nimi zaszlo

          na koniec
          co innego, gdy kobieta jest leniwa i nie dba o siebie
          wtedy nalezy tylko wspolczuc
          jej facetowi oczywiscie
          • kombinerki.pinocheta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:54
            > pracodawca widzi Cie jako zadbanego

            nie mialem na mysli Ciebie, moj blad
          • aneta-skarpeta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 15:15
            kombinerki.pinocheta napisał:
            > problem polega na tym, ze gosc wiazal sie z inna osoba
            > to jest jak rozmowa kwalifikacyjna i nastepnie praca
            > pracodawca widzi Cie jako zadbanego, dobrze ubranego goscia, a ten na drugi dzi
            > en przychodzi upie...ny farba czy nie wiem czym z krzyzem na piersi

            jest to dosc bez sensowne podejscie, bo nawet najbardziej zadbana osoba ma chwile, gdy ma tłuste wlosy;)
            nawet najpiekniejszy pracownik czasem robi remont i wtedy jest upieprzony farbą

            okres poporodowy jest tylko okresem, przez ktory oboje uszą przejsc- ale to okres
            za 3 lata moze sie okazac, ze on bedzie musial po skomplikowanej opercji lezec cale dnie w pizamie i wymagał opieki i nie bedzie taki jak przed slubem



            >
            > to samo jest z facetem, ktory nie daje rady finansowo, a jego kobieta wczesniej
            > zakladala, ze on powinien zarabiac 4 srednie krajowe

            dokladnie to samo- co innego lenistwo, a co innego kryzys, w ktorym trzeba wesprzec, pomoc i przeczekac na lepsze czasy

            >
            > oni wszyscy maja prawo czuc sie rozczarowani, ale pretensje moga miec tylko do
            > siebie
            >

            ja mysle, ze lepiej nie czuc sie rozczarowanym i miec pretensje tylko do siebie bo to nic nie da- sama kobieta nie wie jak bedzie wyglądała po ciazy itd to sa niewiadome

            warto miec nastawienie, ze to trudny okres i musimy przejsc go WSPOLNIE, potem bedzie lepiej

            > trzeba ustalic przed przyjsciem do pracy, ze wyglad ma byc schludny, ze panna m
            > a o siebie dbac, bo tlusta pupa powoduje zwis u faceta, a maz ma miec dobrze pl
            > atna prace, bo utrzymanka potrzebuje gotowki
            >

            to sa takie złote mysli, ale jestesmy tylko ludzmi i kazdy ma lepsze i gorsze okresy w zyciu- nie jestesmy robotami i poza tym zycie to nie etat 8h- niestety czasem widzimi sie w mniej komfotowym wydaniu- choc oczywiscie nie wolno sie zapuscic, ale dajmy kobiecie czas na dojscie do siebie, tymbardziej z dzieckiem przy cycku;P

            > jeszcze jedno
            > nie wiemy jak ona zachowuje sie w stosunku do niego
            > jezeli go olewa, a cala uwage koncentruje na szczeniaku to nie ma sie co dziwic
            > , ze faceta az rzuca
            > zreszta mozemy sobie gdybac co tak naprawde miedzy nimi zaszlo
            >

            oczywiscie sytuacji moze byc pierdylion- ja wiem jedno, znam swego męża i wiem np że jest nerwowy gdy ma ogromne stresy w pracy- to odbija sie na rodzinie, nie umie sie wyłączyc na tryb dom- cały czas to w nim siedzi i teraz albo ja sie na niego smiertlenie obrazę, albo wypracuje sobie jakąs metode, zebysmy w spokoju przezyli ten okres- on musi znosi moje napiecia przedmiesiaczkowe i wtdy wie, ze nie moze mnie pytac czy moze sobie kupic stroj płetwonurka za 5 tys zł bo uznał ze zrobi w ty kierunku karierę, choc mial byc juz wędkarzem i motocyklista na 120%;)

            > na koniec
            > co innego, gdy kobieta jest leniwa i nie dba o siebie
            > wtedy nalezy tylko wspolczuc
            > jej facetowi oczywiscie
            >


            nie wierze, ze kobieta robi sie leniwa z dnia na dzien- musiała wczesniej juz byc leniwa- np kosztem innych obowiazkow dbała o sibie, gdy pojawił sie obowiązek nie do zepchniecia musiala porzucic dbanie o siebie- wczesniej porzucala czytanie, sprzatanie etc

            nie jest tak, ze kobieta lubi dbac o dom i o siebie i nagle juz nie musi, nie czuje potrzeby- jesli po porodzie nie dba osibie to przez krotki czas, az sobie na nową nie zorganiuzje zycia, potem wdraza powoli aspekty urodowe do zycia
            • kombinerki.pinocheta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 19:43
              > okres poporodowy jest tylko okresem, przez ktory oboje uszą przejsc- ale to okr
              > es

              Ty mnie takich rzeczy nie tlumacz, bo obrazasz moja inteligencje w tym momencie
              ja chce tylko powiedziec, ze niektorzy tak maja, ze patrza na cos zupelnie innego i nie dostrzegaja pewnych spraw
              i tak dla utrzymanki wazna bedzie kasa faceta, a dla przyglupa tylko wyglad jego partnerki
              maja prawo czuc sie rozczarowani, ale sa sobie sami winni, no chyba, ze przed wejsciem w zwiazek sytuacja byla jasna dla obu stron, ale wtedy kobieta nie jest utrzymanka, a facet przyglupem

              wybacz, ale do reszta nie chce mi sie odpisywac :)
    • maxweber3 Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 14:52
      to w końcu nie dziwisz mu się, czy go nie rozumiesz? - zdecyduj się ;) sprawa prosta jak drut, wcześniej go pociągała a teraz go nie pociąga a że mają dziecko to musi znosić jej obecność. Podobnie w drugą strony gdyby on był najpierw przystojny, zadbany, towarzyski, miał stałą pracę a potem stracił te cechy to pewnie zaczęłaby rozglądać się za kimś innym.
      • rzeka.chaosu Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 16:16
        to w końcu nie dziwisz mu się, czy go nie rozumiesz? - zdecyduj się ;)

        Jako niechluja językowa zmieniłam perspektywę pomiotu mówiącego w tym zdaniu: raz była jego (znajomego), raz moja. Taki prymitywny zabieg stylistyczne, no. ;P:D:D:D


        wcześniej go pociągała a teraz go nie pociąga a że mają dziecko
        > to musi znosić jej obecność.


        Wcale nie musi, żeby jej nie dołować, powinien się zmyć i nie wracać nawet do bobo. ;P
        Ech aż głupio mi się to pisze o tych ludziach. No ale gdyby to byli obcy, których nie znam to tak bym poradziła. ;P
    • piataziuta Re: Trofeum zmienia się w pasztet 11.11.10, 18:37
      Trafiłaś w sedno moich życiowych schizów i powodu nienawiści facetów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja