kleo2
11.11.10, 10:48
Od kilku dni przebywa u nas teściowa, osoba paląca i niereformowalna pod tym względem. Mamy dwuletnią córeczkę, która chce się nacieszyć babcią i praktycznie nie odstępuje jej na krok. Babcia pali na klatce schodowej ( to jest takie jakby wyjście ewakuacyjne, lokatorzy rzadko z niej korzystają), niestety dosyć często towarzyszy jej przy tym mała. Ja jestem przeciwniczką papierosów, nienawidzę tego smrodu, a szczególnie już nie akceptuję palenia przy dziecku. Do tej pory zaciskałam zęby jak mała leciała za babcią na papierosa, ale próby zawrócenia dziecka kończyły się płaczem. Dziś rano babcia zbiera się na papierosa i słyszę : "Magda, załóż buciki, idziemy na papierosa". Oczywiście gwałtownie zareagowałam, już po prostu nie wytrzymałam, powiedziałam, co myślę o ciąganiu dziecka do smrodu trucizny. No i awantura gotowa. Babcia spakowana, mąż wściekły za potraktowanie matki (powiedziałam grzecznie) no i wielka draka gotowa. Dzień spiep..y, a najgorsze jest to, że nie zauważono głównego problemu.
Mam nadzieję,że podzielicie moje oburzenie, a może nie miałam racji? Sama już nie wiem, bo skąd taka reakcja?