tygrysio_misio
12.11.10, 14:33
wiecie, ze po zdaniu 15 litrow krwi ja np moge sobie jezdzic za darmo po Warszawie, ale taki warszawiak juz u mnie w mieście nie może jezdzić?
przyczyn jest wiele... byc moze moje moasto to Łódź albo Białystok albo chyba Kraków (co do zasad w Krakowie nie jestem pewna)... gdzie trzeba byc mieszkancem miasta,zeby miec ulge
byc moze moje miasto to Rzeszów gdzie mezczyzna moze jezdzic do woli za darmo o ile zda 50 litrow, a kobieta dopiero po 20 liitrach (nawiasem: fajne rownouprawnienie)... Białystok gdzie można jezdzic za darmo dopiero po 18 litrach u kobiet i 25 u meżczyzn
krwiodawcow przewoznicy lokalni traktuja jak normalnych ludzi (takich bez przywilejów) ktorym moga dac, albo nie dać zniżek... ale sa przeciez finansowane z znacznej mierze przez samorzady... niby stad tez samorzady decyduja komu dac znizke komu nie... niby wszytsko ok
tylko tak sie zastanawiam: dlaczego przy takiej kasie wydawanej z finansow panstwowych (a nie samorzadowych)na akcje propagujace krwiodawstwo, panstwo nie sili sie dodac krwiodawcow do grona osob majacych bezwzgledne panstwowe ulgi?