kochanic.a.francuza
16.11.10, 11:24
Zawsze bronilam i bronie slabszych: w szkole, na studiach, w towarzystwie. Mezczyzni slabosc innych wykorzystuja glownie jako okazja do posmiania sie, podreperowania wlasnego ego. Nigdy zaden nie ubiegl mnie w obronie. Uswiadomilm to sobie w chwile po przeczytaniu tego artykulu:
"Na rasistowskie napaści w miejscach publicznych najczęściej nie reagujemy. A jeśli już, to w obronie zaatakowanego cudzoziemca najczęściej występują kobiety: zwracają prześladowcy uwagę, dzwonią na policję. Mężczyźni częściej reagują, jeśli są w towarzystwie kobiet. Jeden z badanych opowiadał, ze kierowca autobusu "uratował go" z rąk prześladowców zamykając im drzwi przed nosem. Ale potem nikt z pasażerów mu nie pomógł, chociaż był oślepiony gazem łzawiącym: "Oczekiwałem, że ktoś pomoże mi chociaż dojść do miejsca siedzącego. Nie, oni się śmiali.". Inny kierowca nie zadzwonił na policję, chociaż w jego autobusie zaatakowano Senegalczyka nożem, a ten prosił o pomoc."
Więcej... wyborcza.pl/1,75248,8665782,Rasizm_nasz_codzienny.html#ixzz15RIbzJsw