nutka07 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 19.11.10, 21:43 Powiedz mu, ze okres Ci sie spoznia i masz strasznie tkliwe piersi. Rzuc cos o wizycie u ginekologa. Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 19.11.10, 23:12 tylko na to czeka. może poczułby się bezpiecznie. może żylibyśmy długo i szczęśliwie. a co, jeśli los mnie ukarze i moje dziecko będzie niepełnosprawne, chore itp.? jeżeli temu nie sprostamy? boję się. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 19.11.10, 23:17 Los Cie ukarze? A Ty zyjesz w sredniowieczu? Ja raczej mysle,ze byla tez myslala,ze pan tylko czekal na potomka, a jak zaczela za czesto o tym mowic, to sie koles zawinal i sobie Ciebie urobil. Zacznij duzo i czesto mowic o dziecku, pokaz mu jakies strony w internecie na temat co sie dzieje z cialem kobiety w ciazy, jaki to stres i obciazenie dla zwiazku, kiedy pojawia sie dziecko. Zacznij rozmawiac o konkretach a nie pitolic sielanki o wspolnym potomku i obserwj reakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 19.11.10, 23:30 pisałam już, że on chce mieć dziecko, namawia mnie od jakiegoś czasu. mówi, że dojrzał do tego żeby być ojcem, przekonuje, że damy sobie radę. ja z kolei mam wrażenie, że to z jego strony jakieś podświadome zadośćuczynienie, że on chce mieć to dziecko po to, żeby udowodnić światu, sobie i mnie, że nie jest dupkiem. on tego potrzebuje. skończył trzydzieści lat, zaczyna się zastanawiać, co jest w życiu ważne. jestem od niego parę ładnych lat młodsza, chcę mieć dziecko, ale jeszcze nie teraz. poza tym ciągle myslę o jego ex. czy to się kiedyś na nas nie zemści. może to irracjonalne, ale uważam, że gdzieś się to kiedyś odezwie. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 01:44 Nie no, bez jaj, naprawdę wierzysz, że pan sobie tak wziął i dojrzał do ojcostwa przez parę miesięcy? R'ly? Poza tym ową nieszczęsną byłą też pono namawiał, a potem zwinął żagle, bo mu się odwidziało. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:03 > pisałam już, że on chce mieć dziecko, Już raz chciał i co z tego wyszło? Naprawdę wierzysz, że on chce? Ile masz lat, że taka naiwna jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:19 Nie jestes pewna na dziecko teraz? Mowisz "Nie". Koniec tematu. Nie jestes narzedziem ktorym on ma oficjalnie zadoscuczynic sobie, kolegom, kolezankom i wszystkim ktorzy sytuacje znaja, ze jednak potrafi byc odpowiedzialny. Przeciez to jest przedmiotowe traktowanie... Jesli tego nie uszanuje tym predzej zobaczysz z kim masz do czynienia. Odpowiedz Link Zgłoś
gyongyhaju_lany Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 14:58 >jestem od niego parę ładnych lat młodsza, chcę mieć dziecko, al e jeszcze nie teraz. Niech zgadnę, masz miedzy 22 a 25 lat? Ten facet to pewnie pierwszy poważny mężczyzna dla Ciebie, megazauroczenie? Wiej od niego, bo będziesz się później leczyć (nie tylko czasem, może nawet u psychiatry), bo już masz początki schizy o tej karze. Nie warto wchodzić w bagno. Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 19.11.10, 23:26 Z tamtą też tylko na to czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 02:16 Szczerze, nie rozumiem czego się po pisaniu tutaj spodziewałaś. Intuicja ci mówi, że coś jest bardzo niehalo w twoim związku. Opisujesz sytuację i forumowicze, ludzie niezaangażowani w sprawę, a więc obiektywni, piszą ci, że coś jest bardzo niehalo z twoim narzeczonym. A ty odbijasz piłeczkę i bronisz faceta, co do którego sama masz poważne zarzuty. I jeszcze ta drama z dzieckiem, którego chcesz, ale jeszcze nie teraz, ślubem, którego chcesz, ale nie teraz i facetem - bluszczem, który szuka silnej partnerki, na której mógłby się uwiesić. Piszesz jak panienka, której zaaranżowano małżeństwo ze starym obleśnym kuzynem. To, że masz na palcu pierościonek nie oznacza, że musisz robić coś wbrew sobie i to z osobą, co do której masz (niebezpodstawnie) wątpliwości. Jeśli myślisz, że ktoś tutaj za ciebie podejmie decyzję, jesteś w błędzie. Użyj rozumu i intuicji. Masz zarzuty co do faceta? To je z nim wyjaśnij, a nie spodziewaj się, że my je wyjaśnimy. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 08:06 A ta ciąża to rzeczywiście była, czy ex stwierdziła ciążę na wieść, że facet układa sobie życie. No i czy dziecko było jego. bo w końcu różnie mogło być? Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 12:29 tak , byla. on nigdy nie mial wątpliwosci ze to jego dziecko, a przynajmniej mi sie z nich nie zwierzal... z tego co widzę to faceci zawsze tak gdybają, a w realu takich przypadkow jest może jeden na 500:) on do tej grupy "gdybaczy" na szczescie się nie zalicza. szanuję go za to. chociaz oczywiscie wolalabym, żeby dziecko nie bylo jego... Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 13:01 moj ex powiedzial ze zrobilby badania dna gdybym byla w ciazy, moj obecny na to samo pytanie tez powiedzial ze zrobilby i ja szanuje ich za to ze nie daliby sie zrobic w bambuko. oczywiscie ja bym ich nie oszukala w tej kwesti ale mialabym do nich wielki szacunek nie wiem czym sie martwisz. nie chcial zostawic dziecka bo proponowal pomoc, poronienia sie zdarzaja, a ich zwiazek przeszedl do histori. majac glowe na karku odczekalbym ze slubami i dziecmi gdy bedziemy tak gdybac czy moj ukochany to byl zly czy dobry w przeszlosci to nikt sie z nikim nie zwiarze moj obecny jak to zwykle mawia - przeszlosc to przeszlosc, bylo minelo. teraz liczy sie dzien dzisiejszy. poczekaj na rozwoj sytuacji. ja wielokrotnie dalabym sobie reke uciac za moich mezczyzn, a teraz mam kolejnego do kolekcji. ciekawe ilu takich mnie czeka? Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:16 Żaba ty to jednak głupia jesteś i nie masz do siebie krzty szacunku. Jak ci pasuje, ze twoi faceci cie nie szanują i mają za nic to twoja sprawa, ale nie miszaj innym w głowach. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:32 wypraszam sobie. mam szacunek do siebie i moj mnie szanuje. a to ze zrobi testy pokazuje ze nie jest idiota i nie uwierzy w slowo kobiecie i nie ochajta sie z nia bo tak wypada, a jak ona z brzuchem to musi byc jego. a ty myslisz ze twoj mezczyzna nie mysli - a moze ona ma innego? albo.. jak ja wyrolowac? zwiazek to interes. ciekawe jak sie bedziesz rozwodzic to czy twoj bedzie taki mily i kochany. bedzie cie wyzywal i chcial zagarnac kazdy grosz. taka jest natura. dopoki jest wszystko dobrze w zwiazku to jest milo i sympatycznie. pokazesz rogi to zostaniesz w jego oczach su..ka Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:42 Masz rację, oczywiście. Staraj się, nie pokazuj rogów. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
daszka26 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:46 >>>moj ex powiedzial ze zrobilby badania dna gdybym byla w ciazy, moj obecny na to samo pytanie tez powiedzial ze zrobilby<<< Dwóch facetów , nie wprost, ale jednak, powiedziało Ci, że według nich się puszczasz. A jak byś była w ciąży to hcolera wie z kim, a Ty piszesz masz dla nich szacunek? K.retynka. Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 21:33 Nie, żabciu, mój tak nie myśli. Bo wie, ze ma do czenienia ze mną, a nie jakąś cipką na dwóch nogach. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 21:50 kazdy mowi "ta wspaniala" ale ja juz doswiadczylam nie raz - zrobisz cos nie tak to zacznie cie wyzywac od najgorszych, nie pierwszy i nie ost tak robil a przy rozwodzie wymysli kochankow i zabierze kazdy pieniadz. czytalam tu watki o rozwodach jak sie mezczyzna zachowuje, uslyszalam slowa "k..a" jak zrywalismy. znam przypadek ze zona chciala sie wyprowadzic z rodzina bo z tesciowa sie nie dogadala i posprzeczaly sie. mezus zamiast trzymac jej strone i sie dogadac to wniosl sprawe zeby odebrano jej prawa nad dzieckiem zwiazek to interes - jest dobrze to dostaniesz sniadanie do lozka, jest zle to dostaniesz z liscia i spie..laj na do widzenia poza tym ja mam swoj zwiazek ty masz swoj zwiazek, jesli tobie jest dobrze to ok, mnie tez jest dobrze w swoim. wiec nie powinno byc popychanek ze moj zwiazek jest chory a ja sie nie szanuje, bo to nie w nim jestes a ja. i nie wyzywaj nikogo od glupich czy od idiotek bo nie znasz nikogo, a tymbardziej mnie ja szanuje mezczyzne ze ma leb na karku a nie pozwoli sobie w nic wmowic i manipulowac soba Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 22:21 Żabciu, skarbie, to, że ty bierzesz do stołu i łoża drani i debili wcale nie znaczy, że każda tak robi. Mój facet jest rozwodnikiem, a że znam jego eksżonę wiem jak się zachowował podczas rozwodu. Wiem, ze jak się jest z palantem najłatwiejsze co można zrobić to wmówić sobie, ze tak jest dobrze i wszyscy są tacy, a trochę trudniej znaleźć sobie normalnego faceta, ale nie zawsze to co łatwiejsze jest lepsze. Cóż mam ci powiedzieć, to twoje życie. Jak chcesz to sobię bądź lalką dla faceta, który cię nie szanuje, co mi do tego? Tylko w tak zwaną kobiecą solidarność mnie uwiera, że kobiety dają sobą pomiatać. Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 22:39 figgin produkujesz ie laski ktora nawet sama siebie nie szanuje. Ona nie wie co znaczy, ze facet Ci ufa, ze nie traktuje jak dziure ktora bedzie probowal wymydlic a potem zmeni na taka z ktora zechce normalnie zyc.. Nic co jej powiesz nie bedzie dla niej wartosciowe bo ma inne atrybuje zycia "w zwiaku". Dla niej rozkladanie nog przez roznymi kolesami jak popadnie jest normalanie i nie widzi nic dziwnego w tym, ani w tym, ze w razie czego pojdzie na skrobanke. Nie ten poziom byscie sie dogadaly. Nie ma sensu rozmawiac. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 22:59 ale nie znasz mnie i nie wiesz co czuje. i nie tylko rozkladam nogi dla kazdego. jesli bede chciala dymkanka to trafie pod odpowiedni drzwi. trafilam na mezczyzne, mamy podobne priorytety, poglady,zainteresowania lubimy to i owo i dziecko jest dla nas przeszkoda, wiec skad ew skrobanka, a ze sie zabezpieczamy te szanse spadaja do 0.moj misiu nigdy nie bedzie ryzykowal. zreszta nic dziwnego, gdybys wiedziala ze wrazie wpadki obie strony rodzint na ciebie zle spojrza to sama z siebie byc poszla usunac i nie pisnelabys slowkiem ze test robisz jesli dla was szacunek to udawanie cnotki nie wydymki albo krol ktory pisze listy milosne i wtedy jest godzinien to nie mamy o czym rozmawiac. powiedzialam ze to jest moj zwiazek i pokierujemy go na odpowiednie tory ciekawe ktory z waszych mezczyzn wyklocal sie ze swoja mama o to ze cos zle powiedziala na was? Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 00:00 Gdybym miała usunąć ciążę, to dlatego że mnie dziecko by przeszkadzało, a nie dlatego, że rodzina krzywo spojrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 00:15 tak przeszkadzalo by a mina rodzicow albo ostrzezenia jeszcze bardziej cie uswiadomia ze powinnas to zrobic :D Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 00:32 Dziecko drogie, już dawno wyrosłam z czasów, kiedy mama decydowała o moim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 00:30 usunelamkonto napisała: > ale nie znasz mnie i nie wiesz co czuje. i nie tylko rozkladam nogi dla kazdego > . jesli bede chciala dymkanka to trafie pod odpowiedni drzwi. trafilam na mezcz > yzne, mamy podobne priorytety, poglady,zainteresowania lubimy to i owo i dzieck > o jest dla nas przeszkoda, wiec skad ew skrobanka, a ze sie zabezpieczamy te sz > anse spadaja do 0.moj misiu nigdy nie bedzie ryzykowal. zreszta nic dziwnego, g > dybys wiedziala ze wrazie wpadki obie strony rodzint na ciebie zle spojrza to s > ama z siebie byc poszla usunac i nie pisnelabys slowkiem ze test robisz Ale ja napisalam tylko i wylacznie, ze reprezentujesz soba kompletnie inny i obcy mi i figgin poziom pojmowania relacji. > jesli dla was szacunek to udawanie cnotki nie wydymki albo krol ktory pisze lis > ty milosne i wtedy jest godzinien to nie mamy o czym rozmawiac. powiedzialam ze > to jest moj zwiazek i pokierujemy go na odpowiednie tory Szacunek to szanowanie siebie i swojego ciala i swojej podmiotowosci. Ty siebie trakujesz jako przedmiot podobnie jak swoje cialo. Trudno tu mowic o szacunku tym bardziej przy twoim beztroskim tonie o usuwaniu ciazy. Nie chcesz miec dzieci to sie nie bzykaj albo lepiej sie podwiaz. Problem z glowy! > ciekawe ktory z waszych mezczyzn wyklocal sie ze swoja mama o to ze cos zle pow > iedziala na was? Hmmm.. kazdy normalny? Ze Ty sie z patologicznymi mamisynkami zadajesz nie znaczy, ze kazda kobieta tez sobie takich wspanialnych misow wybiera. Na mnie moj maz nie pozwala nigdy i nikomu nic zlego. Z rodzina wlacznie. Podobnie jak i ja zawsze jestem po stronie swojego meza. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 00:43 to ze uprawiam seks kiedy mam ochote nie znaczy ze sie nie szanuje, bo ja zaspakajam wlasne potrzeby ja wiem jak sie w ciaze zachodzi i zaniechania seksu czy podwiazywania sie wcale nie musze. robic. ja napisalam to gdyby cos takiego mialo miejsce. gumka juz skutecznie zabezpiecza, bez wyliczanek plodnosciowych i czy wychodzeniu z nia przed czasem bo moze plemnik komnados przewierci sie. oczywiscie problem - jesli peknie ale tak nie wierze ze zrobie test i beda 2 kreski. prosze cie, ja nie panikuje, ja przewiduje dzialania na przyszlosc. trafilam wlasnie na jedynego mezczyne w swoim zyciu, ktory obiecal mi ze gdy jego mama cos bedzie miala do mnie to ja skutecznie uciszy przez awanture, bo on tak juz robil(oczywiscie nie chodzilo wtedy o dziewczyne) ci byli nie byli mamisynkami, chociaz 1 z nich mozna nazwac mamisynkiem bo w sumie posluchal siostry i mamy i sam mnie obrazal lacznie z nimi, ale to juz podciagne pod patologie Odpowiedz Link Zgłoś
figgin1 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 00:53 Nie chodzi o to kiedy sypiasz, ale z kim sypiasz. Można jeździć na swingers party i sie szanować. Natomiast nie można się szanować i tkwić w takich relacjach w jakie ty się pakujesz, litości... Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 01:12 sypiac mozna z kimkolwiek, nawet z meliniarzem jesli juz sie rozdrabniamy mam normalny zwiazek, widze ze poznalam meczyzne ktory nie sieje alkoholizmu jak moj ex, utrzymuje sie sam na swoim i jest zaradny, a to ze powiedzial ze zrobilby badanie nie oznacza ze to zrobi na 100% i ze mnie uwaza za puszczalska. nie sadze zeby szanujacy sie normalny mezczyzna chcialby przedstawiac rodzicom taka panne ani wpuszczac ja do swojego domu ani do domu swoich rodzicow Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:54 Uau.. to teraz sie szanuje ludzi za to ze uwazaja Cie za ku.we??? To Ci numer noo.. Jakby mi moj Maz rzucil, ze zrobi badania dna gdy jestem w ciazy to skonczyl by sie nasz zwiazek a nie wzrosl by moj szacunek do niego. Drastycznie by spadl do poziomu ujemnego. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 10:59 to ze sie seks uprawia z kimkolwiek nie oznacza ze jestem puszczalska i sie nie szanuje ale to na marginesie. nie zdziwie sie ze beda chcieli dowodow po tym ze powiedzialam ze dziecko chce usunac a zabezpieczamy sie. bo dziwne to bedzie ze gumka nie pekla teoretycznie tabletka brana a ja z dzidziusiem nie? no to pomsyl biotre tabsy a tu klops- dzidzius. tez bym byl wsciekly na laske, zwazywszy ze nie jestem odpowiedzialny/nie zarabiam duzo i stracilbym zaufanie do niej - stad te badania. a moze ona sypia z innym gdzie nie stosuje zabezpieczen? szanuje ich bo wiem co laski wyczyniaja, i nie moge byc z facetem ktory zamiast sie zastanawiac co i jak on wyskakuje z pierscionkiem i mowi utrzymamy sie. nie moge patrzec na faceta ktory robi wszystko bo wypada bo jakos to bedzie i wierzy na slepo kazdemu. w okregu obecnego laski zaszly szybko i sie musieli chajtnac,a niektore z nich szantazowaly swoich misiow. nic dziwnego jak moj misio juz sie wk*urwia sie a slowo ciaza, pomijajac ze on nie jest przygotowany poza tym nawet jesli doszloby do tej ciazy z przypadku to poprostu usuniemy, albo on myslal tez zeby oddac do DD- ale ja swierdzilam ze ze to zly pomosl bo cala rodzina wie ze mialam brzuch a nie mam dziecka i zacznie sie gadanka. wyjazd z dzieckiem za granice by sie utrzymac odpowiada, ale nie w ciemno. no ale przede wszystkim - nie chcemy. nie ma warunkow i jak wysle mnie na skrobanke to misio sie zaopiekuje mna i wysle mnie na rozmowy z psychologiem Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 17:39 Kiedy czytam to, co piszesz o tym facecie, widzę więcej czerwonych chorągiewek niż na pochodzie pierwszomajowym za Gomułki. Serio serio. Odpowiedz sobie sama, czy jego była zrobiła mu coś strasznego? Jeśli nie, to dlaczego facet nie życzył jej sobie oglądać na oczy, nawet gdy się dowiedział, że ona spodziewa się ICH WSPÓLNEGO dziecka (którego, notabene też nie miał ochoty oglądać)? Czerwona ostrzegawcza chorągiewka zaczyna powiewać. Dalej, pan ów wykazuje niezwykłą szybkość z wyjeżdżaniem z poważnymi deklaracjami. Postąpił tak w poprzednim zwiazku, jak i wiążąc się z tobą. Parę miesięcy a on już sadzi tekstami o kobiecie życia, oświadcza się oraz pragnie dziecięcia, a zmiana jednej kobiety życia na drugą przychodzi mu z większą łatwością, niż innym zmiana skarpetek. Czerwona chorągiewka. Następna chorągiewka: pan zwala winę za rozpad związku wyłącznie na byłą i jej trudny charakter. Wybacz, ale to nie świadczy o nim najlepiej, zresztą całokształt stosunku do byłej partnerki mówi o nim jak najgorzej. On się starał, on miłował, a z niej tylko niefajne cechy wychodziły... Przy okazji wychodzi na to, że chciał zrobić sobie dziecko z osobą której kompletnie nie znał. Jak to mówi o jego dojrzałości? I następna chorągiewka ostrzegawcza: pan odetchnął z ulgą, kiedy była poroniła. Empatia u niego na poziomie betonowego kloca, znaczy, jest. Następne co mi się nasunęło: pan niby jest spragniony ojcostwa, jak kania dżdżu, ale na własne dziecko się wypiął kompletnie, bo poczęła je nie ta kobieta co trzeba. Znaczy ta, która przestała go już interesować. To, przepraszam, ale co to jest za wybiórcze pragnienie posiadania dziecka? I czy jesteś pewna, że chcesz mieć dziecko z facetem, który wypnie się na was dwoje w chwili gdy znowu tknie go "miłość" od pierwszego wejrzenia, tym jednak razem do innej pani? Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 18:17 Świetne podsumowanie, bupu. Ciekawa jestem, czy da autorce do myślenia, choć czytając, że "nie wyobraża sobie zakończenia związku" domyślam się, że wszyscy produkujemy się tu na darmo :/ Odpowiedz Link Zgłoś
disa Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 14:59 laska udawała Moi koledzy mają tak cięgle. Zostawiają laskę i .... ta w ciąży, a jak chce ją na badania zabrać to .... PORONIŁA nie ma co się przejmować Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 15:15 ile razy mam pisać, że tak, była w ciąży? gdybym miała wątpliwości nie napisałabym na forum. wszystko byłoby conajwyżej śmieszne. problem w tym, że nie udawała. zresztą, nie znam takich przypadków, to jakieś urban legends. albo kwestia środowiska. w moim kobiety nie udają ciąż, a mężczyźni nie uważają że dziecko jest "sąsiada". nie jesteśmy studentami, ani nie oglądamy "kiepskich", sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 20.11.10, 21:04 za to w Twoim srodowisku facet bez mrugnięcia okiem jest gotowy porzucic swoje dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 00:17 jezu, ale on nie porzucił żadnego dziecka. kiedy zamieszkał ze mną nie wiedział przecież o ciąży. poza tym dziecko się nie urodziło... po prostu nie chciał, żeby ex nim manipulowała, wywoływała w nim poczucie winy, pod byle pretekstem żebrała o spędzanie z nią czasu (zawieź, pomóż, odbierz itp). zaproponowaliśmy alimenty, nic wiecej. myslę, że gdyby dziecko pojawiło się na świecie, on by się nim zajął. ja w każdym razie tego bym od niego oczekiwała. obydwoje czulismy się wtedy osaczeni i sfrustrowani, trudno wymagać, żebysmy działali jak matka teresa. popełnił kilka blędów, to prawda. te błedy sprawiają, że się zastanawiam... mimo wszystko nie spodziewałam się takiej spolecznej nagonki. nikt nie jest czarno- bialy. szkoda mi tamtej kobiety, ale staram się zrozumieć mojego narzeczonego. czy to tak trudno ogarnąć? Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 00:22 Skoro tak go rozumiesz doskonale, to po co, przepraszam, zalozylas ten watek? Bo ja mysle, ze masz watpliwosci i chcialas, zebysmy Ci powiedzialy/li, ze zupelnie bezpodstawne. Poprosilas nas o zdanie, to napisalysmy/lismy wedle zyczenia. A ze nie takie jak chcialas, to przepraszamy. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 01:38 > jezu, ale on nie porzucił żadnego dziecka. kiedy zamieszkał ze mną nie wiedział > przecież o ciąży. poza tym dziecko się nie urodziło... po prostu nie chciał, ż > eby ex nim manipulowała, wywoływała w nim poczucie winy, pod byle pretekstem że > brała o spędzanie z nią czasu (zawieź, pomóż, odbierz itp). Ty czytasz to co piszesz? Facet odmówił stanowczo kontaktów z kobietą spodziewającą się jego dziecka, oraz siłą rzeczy i z samym dzieckiem, a normalne w takim wypadku współdzielenie opieki nazywa manipulacją i żebraniem o spędzanie czasu. On mnie zaczyna przerażać, poważnie. > zaproponowaliśmy alimenty, nic wiecej. Po pierwsze nie wy zaproponowaliście, tylko on, bo to jego dziecko i jego decyzja. Po drugie, alimenty to nie łaska ze strony pana i władcy, tylko jego OBOWIĄZEK. Łapiesz? Innymi słowy pan nie zaoferował matce swojego dziecka i samemu dziecku nic ponad to, do czego i tak był zobowiązany. > myslę, że gdyby dziecko pojawiło się na świecie, on by się > nim zajął. ja w każdym razie tego bym od niego oczekiwała. Ty myślisz. Tak. Problem polega na tym, że pan jakoś nie wykazywał ochoty do zajmowania się tym dzieckiem. Bo jak to sobie niby wyobrażasz, to zajmowanie się dzieckiem, bez widywania matki? Technicznie niemożliwe. >obydwoje czulismy się wtedy osaczeni i sfrustrowani, trudno wymagać, żebysmy działali jak > matka teresa. Czym osaczeni? I nie, nikt nie wymaga od pana wyżyn bohaterstwa i poświęcenia, a zaledwie uczciwego zajęcia się ważną sprawą, która go dotyczyła. W końcu sam się o to dziecko starał, więc przyzwoitość nakazywałaby zrobić coś więcej, niż tylko łaskawie zgodzić się na alimenty. > szkoda mi tamtej kobiety, ale staram się zrozumieć mojego narzeczonego. czy to > tak trudno ogarnąć? W tej chwili, mam wrażenie, nie tyle starasz się go zrozumieć, co wytłumaczyć i wybielić. Co owszem, jest bardzo łatwe do ogarnięcia. Miłość od pierwszego wejrzenia nie pomaga w racjonalnym osądzie... Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 22:09 napisałam ''JEST GOTOWY porzucic'', a nie ''porzucił''. był gotowy, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 21.11.10, 22:10 >trudno wymagać, żebysmy działali jak matka ter esa. zajmowanie sie swoim dzieckiem, to nie łaska tylko obowiązek Odpowiedz Link Zgłoś
kreskoria Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 22.11.10, 15:17 disa napisała: > laska udawała > Moi koledzy mają tak cięgle. Zostawiają laskę i .... ta w ciąży, a jak chce ją > na badania zabrać to .... PORONIŁA > nie ma co się przejmować One chociaż udają poronienie...Ty wyciągałaś kasę za rzekome skrobanki...ZAPOMNIAŁAŚ JUŻ???? Odpowiedz Link Zgłoś
all.those.yesterdays Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 00:43 Frauherta, Twój facet jest DDA nie? (skrót od Dorosłego Dziecka Alkoholika) wygląda na typowego kolekcjonera narzeczonych, matek swoich dzieci itp. a Ty z dobrego domu.... wczoraj kochał tamtą, dziś kocha Ciebie, jutro pokocha Ziutę tak bardzo marzy mu się wspaniała rodzina, której sam nigdy nie miał, że oświadcza się po dwóch miesiącach... uważa, że na nic dobrego nie zasługuje, ale Ty jesteś najwspanialsza i on sam nie wie, dlaczego chcesz z nim być... eks mogłaby umierać na jego oczach a on by nawet nie mrugnął, choć miesiąc temu pisał do niej czułe listy zerwanie z eks tłumaczy tym, że okazała się kimś innym i że nie pasowali do siebie hehehehe toż to klasyka gatunku! Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 12:55 nie, nie jest DDA. miał trudne dzieciństwo, tzw. "zimy chów", poza tym rodzicie się nie dogadywali między sobą , ale z tego co wiem, alkoholu w rodzinie nie było. prawie każdy ma jakieś złe wspomnienia. ja na szczescie nie, ale gdybym miala odrzucać każdego faceta, którego relacje rodzinne ocierały się kiedyś gdzieś o patologię, nie byloby za bardzo w czym wybierac:) skoro mam cos, czego on nie ma (zawsze podkreslał, że roznica w tym temacie jest ogromna, zresztą uwielbia moich rodziców) mogę mu chociaż częściowo jego braki zrekompensowac. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 17:31 Ja się mogę oczywiście mylić, ale związek dwojga ludzi nie służy do rekompensowania braków z dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 17:55 "Ja się mogę oczywiście mylić, ale związek dwojga ludzi nie służy do rekompensowania braków z dzieciństwa. " AMEN. W sumie pytanie: co ty będziesz miała z tego układu, jak okres motyli minie (a minie, bo te emocje są przemijające)? Bo z kimś TAKIM sensownego związku zbudować się nie da, bo nie ma żadnych podstaw. Może tylko nie wdepniesz w większy kanał i nie dasz mu się zapłodnić. Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 22:52 wiem, że związek dwojga ludzi nie służy do rekompensowania braków z dzieciństwa. ale może pomóc niektóre luki zapełnić. z nas dwojga przynajmniej ja jestem normalna, moi rodzice są dla mnie wzorem małżeństwa, więc mamy przynajmniej 50% szans na sukces. ex miała trudny charakter i wychowywała się bez ojca, więc w parze z moim obecnym narzeczonym, mieli zerową szansę na udany związek. nie czuję się winna, że im się nie udało. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: Pytanie za 100 punktów: 22.11.10, 00:16 > wiem, że związek dwojga ludzi nie służy do rekompensowania braków z dzieciństwa > . ale może pomóc niektóre luki zapełnić. z nas dwojga przynajmniej ja jestem no > rmalna, moi rodzice są dla mnie wzorem małżeństwa, więc mamy przynajmniej 50% s > zans na sukces. Tego... Zabiła mnie twoja logika. Oraz czy sugerujesz zatem, ze twój luby jest nienormalny? > ex miała trudny charakter i wychowywała się bez ojca, więc w parze z moim obecn > ym narzeczonym, mieli zerową szansę na udany związek. nie czuję się winna, że i > m się nie udało. Coś ci powiem: popieprzone dzieciństwo nie pomaga w budowaniu związków w dorosłym życiu, ale ostatecznie człowiek sam osobiście odpowiada za to, jak jego żywot się potoczy. Można siedzieć na dupie i zasłaniać się złym dzieciństwem, a można popracować nad sobą i swoim związkiem. Są psychologowie, terapie i takie tam różne, które w tym pomagają. I owszem, ty raczej nie powinnaś czuć się winna, że im się nie udało, ale twój kochaś już owszem, a widzę, że bardzo nie chce przyjąć za to odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
sta-fraszka bupu 22.11.10, 17:16 bupu napisała: > Coś ci powiem: popieprzone dzieciństwo nie pomaga w budowaniu związków w dorosł > ym życiu, ale ostatecznie człowiek sam osobiście odpowiada za to, jak jego żywo > t się potoczy. Można siedzieć na dupie i zasłaniać się złym dzieciństwem, a moż > na popracować nad sobą i swoim związkiem. Są psychologowie, terapie i takie tam > różne, które w tym pomagają. Moge Ci wino za to postawic? Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: Pytanie za 100 punktów: 22.11.10, 00:23 frauherta napisała: > wiem, że związek dwojga ludzi nie służy do rekompensowania braków z dzieciństwa > . ale może pomóc niektóre luki zapełnić. z nas dwojga przynajmniej ja jestem no > rmalna, moi rodzice są dla mnie wzorem małżeństwa, więc mamy przynajmniej 50% s > zans na sukces. Dziewczyno.. Dzialanie zwiazku nie oblicza sie matematycznie i wedle procentow :/ > ex miała trudny charakter i wychowywała się bez ojca, więc w parze z moim obecn > ym narzeczonym, mieli zerową szansę na udany związek. nie czuję się winna, że i > m się nie udało. Bredzisz. Wzorce z domu to jedno (wazne) zas charakter, potrzeby, dojrzalosc partnerow to drugie. Wedle Twojej "logiki" ja i moj maz na bank nie mamy szans bo ja nie mialam ojca (mama jest rozwodka) podobniez jak on nie mial ojca a potem przez chwile tylko ojczyma. Ich szansa na udany zwiazek zalezala od niej i od niego a potem dopiero pod wzorcow. Zas twoj cudowny facet jest niedojrzalym dupkiem a Ty jak glupia go tlumaczysz zamiast otrzezwiec i znalezc sobie normalnego faceta ktory nie gada Ci po pol roku jak bardzo chce miec Wasze dziecko w chwili kiedy wypina sie dupa na swoje pierwsze dziecko. Mysl! To nie boli! Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 22:28 bupu napisała: > Ja się mogę oczywiście mylić, ale związek dwojga ludzi nie służy do rekompensow > ania braków z dzieciństwa. Niestety jest to w ogromnie przypadkow utopia bo dzieje sie dokladnie odwrotnie i potem dzieja sie dramaty. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: Pytanie za 100 punktów: 22.11.10, 00:54 > Niestety jest to w ogromnie przypadkow utopia bo dzieje sie dokladnie odwrotnie > i potem dzieja sie dramaty. Niestety. A dzieją się dlatego, że ludzie usiłują wykorzystywać związki do czegoś, do czego nie powinni. Czyli do rekompensowania rzeczonych braków. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 18:26 Tu jest pies pogrzebany. Bo Twoj partner obiecujac malzenstwo po dwoch miesiacach kazdej nowej dziewczynie probuje sobie zrekompensowac to,czego nie zaznal w domu. Chce takiej jednosci i zespolenia sie z druga osoba, jak dziecko, nei rozumie, ze zwiazek dwojga ludzi to zwiazek dwoch niezaleznych i odmiennych osobowosci. Dla niego kazde wlasne zdanie, kazdy przejaw niezaleznosci to zly charakter. Poczekamy, zobaczymy. Na moj gust to on by chcial sie z Toba tak zlac, zebyscie wlasciwie byli nierozerwalni. Zadnej autonomii. i te oswiadczyny i dzieci takiemu wlasnie celowi sluza. To nie jest domena wylacznie DDA ale sporej czesci ldzi, ktorzy w dom rodzinnym nie czuli sie kochani. Bardzo to jest na dluzsza mete niszczace i toksyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
nuna_77 Re: Pytanie za 100 punktów: 21.11.10, 20:40 Frauherta przeczytaj sobie moją historie, może przynajmniej Ty nie popełnisz tego błędu co ja. forum.gazeta.pl/forum/w,24087,118130897,118130897,Zostawil_dwa_tygodnie_przed_slubem_w_ciazy.html Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta szanse na sukces związku 22.11.10, 10:25 nie macie racji. nie chodzi mi o procenty, to tylko uproszczenie, żeby łatwiej przedstawić o co mi chodzi... to jasne, że ja mam dobre zaplecze i potrafię z niego skorzystac, a on musi się dopiero tego nauczyć. no to będzie się uczył ode mnie. albo ja go nauczę. dwie osoby bez tego zaplecza mogą się tylko nawzajem krzywdzić. to właśnie pokazała historia mojego narzeczonego i jego ex:/ Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdor.prerii Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 11:06 przypomina mi sie niedawny wawiad z karolakiem i kolakowska. karolak argumentowal ze nie moga byc razem bo pochodza z "roznych domow". kolakowska- patologicznego, on-nie. wywiad byl zenujacy, ale w tym malym fragmencie przyznaje karolakowi racje. jest dokladnie odwrotnie niz myslisz, frauherta. wasze szanse sa obiektywnie zerowe, a uklad: twoj narzeczony i jego byla - moze jakies tam szanse mial, trudno powiedziec, za malo danych. ludzi wiaze przede wszystkim podobny klimat emocjonalny w jakim wyrosli. nie uroda, nie charakter, nie status spoleczny (to sa kryteria drugorzedne) ale wlasnie podobienstwa rodzinne. swoj ciagnie do swego. to jest podswiadome kryterium wyboru. dlatego czesto najtrwalsze sa zwiazki dwojga neurotykow. np uklady kat-ofiara (chociaz to juz zupelnie inna bajka). to jest troche tak jak z duza dysproporcja w zarobkach - zawsze generuje problemy, zwlaszcza jezeli to kobieta zarabia wiecej:) twoj narzeczony trzyma sie kurczowo twojego boku (czy innej czesciciala;)), bo reprezentujesz to czego mu brak. stara sie chlopina zasluzyc na akceptacje. ale dlugo nie wytrzyma wewnetrznego poczucia ze na ciebie nie zasluguje. popusci, popelni blad, wczesniej czy pozniej zachowa sie jak syn swoich rodzicow. a ty wtedy zareagujesz jak panienka z dobrego domu - czyli zdziwiona i swiecie oburzona wystawisz go na zawsze za drzwi. takie zycie. frauherta napisała: > nie macie racji. nie chodzi mi o procenty, to tylko uproszczenie, żeby łatwiej > przedstawić o co mi chodzi... to jasne, że ja mam dobre zaplecze i potrafię z n > iego skorzystac, a on musi się dopiero tego nauczyć. no to będzie się uczył ode > mnie. albo ja go nauczę. dwie osoby bez tego zaplecza mogą się tylko nawzajem > krzywdzić. to właśnie pokazała historia mojego narzeczonego i jego ex:/ Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelka.piszczyk Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 12:13 frauherta napisała: > nie macie racji. nie chodzi mi o procenty, to tylko uproszczenie, żeby łatwiej > przedstawić o co mi chodzi... to jasne, że ja mam dobre zaplecze i potrafię z n > iego skorzystac, a on musi się dopiero tego nauczyć. no to będzie się uczył ode > mnie. albo ja go nauczę. dwie osoby bez tego zaplecza mogą się tylko nawzajem > krzywdzić. to właśnie pokazała historia mojego narzeczonego i jego ex:/ I oczywiście Ty go naprostujesz, wyprowadzisz z ciemnego tunelu, w jakim się znalazł przez swoją toksyczną rodzinę. I nagle z bezdusznego faceta przemieni się niczym w bajce w prawdziwego mężczyznę za sprawą Twej szlachetnej miłości. I absolutnie nie ma znaczenia, ile tu jeszcze osób Ci napisze, że facet jest moralnym frajerem, że ma marchewkę zamiast kręgosłupa, bo ponad wymaganych alimentów nie miał zamiaru zająć się własnym, planowanym jakby nie było, dzieckiem. I że się CIESZYŁ, gdy była poroniła. Ty i tak wiesz, że będzie Wam dobrze. Radzę nabrać zdrowego dystansu, bo takie bajki to tylko u Disneya. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 15:59 Nic nie da gardłowanie, przekonywanie, panna jest w ostrej fazie zakochania i myśli, że królewicza złapała, a te przytyki innych to z zazdrości :)))) tyle że za kilka miesięcy klapki opadną i zobaczy, że królewicz jest nagi... Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 16:51 > Nic nie da gardłowanie, przekonywanie, panna jest w ostrej fazie zakochania i m > yśli, że królewicza złapała, a te przytyki innych to z zazdrości :)))) tyle że > za kilka miesięcy klapki opadną i zobaczy, że królewicz jest nagi... Raczej, że śliczny królewicz zaklęty w ropuchę, którego miała wybawić miłością swą przeogromną, jest prawdziwym płazem, który uwielbia taplanie się w stęchłym bagnie oraz konsumpcję much i wcale nie ma ochoty się zmieniać w cokolwiek innego. I będzie musiała wybrać, czy zostaje w bagienku i udaje, że jej się podoba, czy też idzie szukać lepszego kandydata. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 16:45 > nie macie racji. nie chodzi mi o procenty, to tylko uproszczenie, żeby łatwiej > przedstawić o co mi chodzi... to jasne, że ja mam dobre zaplecze i potrafię z n > iego skorzystac, a on musi się dopiero tego nauczyć. no to będzie się uczył ode > mnie. albo ja go nauczę. To jeszcze zadaj sobie pytanie, czy on się chce tego uczyć. Bo póki co nie wygląda na to, żeby wyciągnął z poprzedniego związku jakiekolwiek wnioski, a zamiast tego wskoczył w nowy tak samo beztrosko, wciąż usiłując wyprodukować Cudowną Rodzinę Instant. A jeśli on nie będzie chciał się zmienić, to całą twoją wielką miłość i poświęcenie będzie można potłuc o wiadomy kant. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 17:52 > nie macie racji. nie chodzi mi o procenty, to tylko uproszczenie, żeby łatwiej > przedstawić o co mi chodzi... to jasne, że ja mam dobre zaplecze i potrafię z n > iego skorzystac, a on musi się dopiero tego nauczyć. no to będzie się uczył ode > mnie. Pitolisz jak ksiazkowa zona alkoholika albo przemocowca z podrecznika psychologii. Takie kobiety zazwyczaj tez maja misje do wykonania. W takich podrecznikach dla poczatkujacych zazwyczaj przejaskrawia sie rozne rzeczy, ale widze, ze Ty calkiem na serio. Od uczenia sie relacji jest rodzina, a jesli rodzina zawiedzie to trzeba sie rozejrzec za terapia. Bo on Cie, moja droga, zajezdzi. No, chyba, ze chcesz byc poswietliwa i zdychac z piesnia na ustach. Nerw mi puscil. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 17:57 A, misjonarka i męczennica, co to z pokorą potem będzie nieść swój krzyż jak chłopu odbije. Znaczy, zwyczajnie - głupia jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 18:38 frauherta napisała: > nie macie racji. nie chodzi mi o procenty, to tylko uproszczenie, żeby łatwiej > przedstawić o co mi chodzi... to jasne, że ja mam dobre zaplecze i potrafię z n > iego skorzystac, a on musi się dopiero tego nauczyć. no to będzie się uczył ode > mnie. albo ja go nauczę. dwie osoby bez tego zaplecza mogą się tylko nawzajem > krzywdzić. to właśnie pokazała historia mojego narzeczonego i jego ex:/ Bzdura. Na podstawie jednej historii ktora to na dodatek znasz tylko z jednej strony nie mozna wyciagac tak daleko idacych wnioskow!! Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 18:43 Życie, życie pokaże i zweryfikuje te ochy i achy nad panem,dobrze byłoby, gdyby dziewczyna zarchiwizowała sobie ten wątek, za parę miesięcy przeczyta i sama za głowę się złapie. Im więcej dziewczyna go tłumaczy, usprawiedliwia, tym gorzej pan wypada, ale ona tego JESZCZE nie widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 22:00 chyba nie czytacie zbyt uważnie....:/ nie jestem w żadnej "ostrej fazie zakochania". znamy się już dość długo, mieszkamy ze sobą ponad pół roku. w ciagu tych miesięcy nie wydarzyło się nic, co mogłoby dowodzić, że jest inny niż mi się wydawało na początku. wręcz przeciwnie- wydaje się coraz bardziej ze mną związany, widzę, że jestem dla niego najważniejsza. może nawet wolałabym, żeby się trochę uniezależnił... mamy oczywście drobne sprzeczki, ale nigdy nie zachował się nie w porządku. umie przepraszać i przystopować kiedy trzeba. gdyby nie historia z ex nie miałabym żadnych wątpliwości. nie rozumiem czemu się tak wściekle czepiacie. po prostu go skreśliliście. ciekawe czy każdy z was jest taki wymagający wobec samego siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 22:23 Tak, jestem. No i? Nie, nie jestem Matką Teresą co światło w tunelu biednym, wrednym misiom będzie pokazywać. No i? Pomyśl trochę, to nie boli, a nie się wpieprzasz jak głupi w pokrzywy nie wiadomo po co. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 22:25 No skoro jest tak cudnie, to bierz się z nim za rozmnażanie, marnować TAKIE geny, to byłby błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
frauherta Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 23:35 po co te złośliwości? czekałam na kilka obiektywnych opinii, parę przykładów z życia, bo historia z ciążą jest dla mnie trudna do przełknięcia. tymczasem albo czytam o łapaniu na dziecko i udawaniu ex (faceci) albo o tym jaki to zły jest mój partner (kobiety). ten podział dowodzi, że kierujecie się swoimi własnymi uprzedzeniami! owszem, martwi mnie że mój narzeczony tak zareagował, ale znam go też z innej strony i wiem, że nie jest złym człowiekiem. może po prostu nie sprostał temu co go w tamtym momencie spotkało? człowiek się uczy na swoich błędach. ja też przecież według wszelkich standardów moralnych powinnam była na wieść o ciąży ex, odejść od niego, jednak nie byłam w stanie tego zrobić, po prostu. chciałam żeby trzymała się od nas jak najdalej. dopiero teraz zaczynam myśleć o tym inaczej. czy to znaczy że jestem podłą suką? nie sądzę. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 23:50 Tak, tak, tłumacz go i matkuj mu dalej, bidny misio na pewno doceni... Odpowiedz Link Zgłoś
erillzw Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 00:35 Skoro ludzie z boku, obiektywnie wskazuja Ci podobne opcje to moze warto by wlaczyc mozg i pomyslec, ze moze jednak cos w tym jest? Najpierw piszesz z prosba o rade, piszesz, ze nie jestes pewna z kim sie budzisz ale wystarcza ze ludzie potwuerdzaja Ci, ze jednak popelnilas blad, zakochalas sie w zlym facecie i jestes krok przed kolejnym a tu jyz go bronisz, ze my go nie znamy i ze on tak naprawde jest aniolem... Zastanow sie troche nad soba, nad nim, nad zwiazkiem. Nie trzeba miec uprzedzen zeby doczytac z opisu zachowania osoby ze nalezy miec sie na bacznosci w jej obecnosci. Zas Ty usilnie udawadniasz, ze jego poprzedni zwiazek nie mial z zasady szans zas Twoj na pewno je ma bo jestes taka strasznie inna (tak, on pewnie w Tobie ta wiedze tylko umacnia w swej cudownosci wobec ciebie); dyskredytujesz ta kobiete mimo, ze jej nie znasz, z zasady (bo przeciez miso na pewno nie klamie i wszystko co mowi - nawet jesli tylko jednostronnie, bez dozy krytycyzmu wobec sobie - jest swieta prawda) bo On tak powiedzial. Trzezwie spojrzenie na partnera io swiadomosc jego wad i tego, ze niektore z nich sa takie, ze nie kazdy jest je w stanie akceptowac i zyc z czlowiekiem ktore je ma bardzo pomoga. Ale dla Ciebie to pewnie kolejny atak na ten cudownie szczesliwy zwiazek, na jego anielskosc i dojrzalosc zas ja pewnie mam uprzedzenia.. Latwiej sie zyje w przekonaniu, ze swiat jest zly a Ty biedna, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
miss.yossarian Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 20:16 erillzw napisała: > Skoro ludzie z boku, obiektywnie wskazuja Ci podobne opcje to moze warto by wla > czyc mozg i pomyslec, ze moze jednak cos w tym jest? kiedy ona właśnie myśli, stąd wątek jak rozumiem. wkurzacie się, że nie przytaknie wam ochoczo i nie powie "macie racje, co ja głupia mogę wiedzieć o moim facecie"? ja tam się nie dziwię.. i nie oceniałabym faceta tylko z punktu widzenia byłych związków. ostrożność - jak najbardziej, automatyczne zerwanie - przesada. swoją drogą ciekawe która by tak zrobiła. powiedzmy, że zjawia się jakaś kobieta która twierdzi że została bardzo źle potraktowana przez Twojego partnera.. komu uwierzysz? tylko bez "mój by tak nie zrobił" Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 20:21 > swoją drogą ciekawe która by tak zrobiła. powiedzmy, że zjawia się jakaś kobiet > a która twierdzi że została bardzo źle potraktowana przez Twojego partnera.. ko > mu uwierzysz? tylko bez "mój by tak nie zrobił" Tyle że w wypadku autorki wątku owo złe traktowanie działo się praktycznie na jej oczach. Subtelna różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
miss.yossarian Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 20:31 bupu napisała: > > swoją drogą ciekawe która by tak zrobiła. powiedzmy, że zjawia się jakaś > kobiet > > a która twierdzi że została bardzo źle potraktowana przez Twojego partner > a.. ko > > mu uwierzysz? tylko bez "mój by tak nie zrobił" > > Tyle że w wypadku autorki wątku owo złe traktowanie działo się praktycznie na j > ej oczach. Subtelna różnica. podtrzymuje swoje zdanie: ostrożność - owszem, kompletne olanie co partner ma do powiedzenia na temat poprzedniego związku i 100% zawierzenie forum - głupota Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 21:17 miss.yossarian napisała: > podtrzymuje swoje zdanie: > ostrożność - owszem, > kompletne olanie co partner ma do powiedzenia na temat poprzedniego związku i 1 > 00% zawierzenie forum - głupota Ja bym radziła daleko posuniętą ostrożność i zastanowienie się na siedząco nad tym panem i sensem związku z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 00:52 > po co te złośliwości? czekałam na kilka obiektywnych opinii, parę przykładów z > życia, bo historia z ciążą jest dla mnie trudna do przełknięcia. tymczasem albo > czytam o łapaniu na dziecko i udawaniu ex (faceci) albo o tym jaki to zły jest > mój partner (kobiety). ten podział dowodzi, że kierujecie się swoimi własnymi > uprzedzeniami! Znaczy obiektywne byłyby wtedy, gdybyśmy jednogłośnie stwierdzili, że biedny misiaczek się zagubił, ale poza tym jest do rany przyłóż? Ja jestem obiektywna, w końcu to nie mój związek i nie moja, excusez le mot, dupa znajduje się na linii strzału, tylko twoja. Napisałam co myślę o tym panu, a myślę o nim źle. Możesz się nad tym wszystkim, co tu zostało powiedziane, zastanowić, albo uznać (co już chyba zrobiłaś), że to my jesteśmy źli i czepiamy się niewinnego faceta. Twój wybór. > owszem, martwi mnie że mój narzeczony tak zareagował, ale znam go > też z innej strony i wiem, że nie jest złym człowiekiem. może po prostu nie s > prostał temu co go w tamtym momencie spotkało? Nawet całkiem na pewno nie sprostał oraz zachował się bardzo nieciekawie. > ja też przecież według wszelkich standardów moralnych powinnam była na wie > ść o ciąży ex, odejść od niego Ale dlaczego? > czy to znaczy że jestem podłą suką? nie sądzę. Nie, to znaczy, ze twój luby zdążył ci już zrobić pranie mózgu. Jego efekty jednak kiedyś miną i wtedy dopiero będzie bolało. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 22.11.10, 23:34 > chyba nie czytacie zbyt uważnie....:/ nie jestem w żadnej "ostrej fazie zakocha > nia". znamy się już dość długo, mieszkamy ze sobą ponad pół roku. Pół roku to jest KRÓTKO. Jeszcze ci endorfiny nie zdążyły opaść i patrzysz na niego przez różowe okulary. > gdyby nie histo > ria z ex nie miałabym żadnych wątpliwości. nie rozumiem czemu się tak wściekle > czepiacie. po prostu go skreśliliście. ciekawe czy każdy z was jest taki wymaga > jący wobec samego siebie? No wiesz, nigdy nie popisałam się takim buractwem i brakiem empatii jak twój luby. I nie jest to kwestia wymagania, a raczej posiadania określonych zasad. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 00:50 droga autorko to forum jest przystosowane tylko do opowiesci o mezczyznach takich jak mezowie forumek. jesli facet zachowa sie inaczej w jakiejs sytuacji to forumki odpowiadaja "skladaj pozew" :D a moze forumki udaja ze im jest rozowo w zwiazku? do mojego zwiazku tez sie czepiaja ale mam to gdzies. jak jest mi dobrze to grzeje pupcie :P najwyzej znajdzie sie inny, poplacze sobie, zdenerwuje sie ale znajdzie sie inny jak to zwykle bylo przez kilka lat :D ja akurat rozumiem takie zachowanie, nie chcial byc z kobieta z ktora zerwal a ktora nosi jego dziecko, chcial jej pomoc, to co on jeszcze mogl? wysrac sie za nia? to co bylo miedzy innymi - mozesz gdybac tak do usranej smierci. ja mialam podobne watpliwosci. on mowil o niej zle tj przyjaciolka, kolezanka, ona bedzie na starosc mi pomagac, ze mna sypial bo w sumie taka byla miedzy nami umowa - towarzystwo, a ona mowila ze slub planowali :P pewnie do dzisiaj sa razem bo widze ze ona udziela sie dalej :P Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 01:01 > ja akurat rozumiem takie zachowanie, nie chcial byc z kobieta z ktora zerwal a > ktora nosi jego dziecko, chcial jej pomoc, to co on jeszcze mogl? wysrac sie za > nia? Chciał jej pomóc czym? Nieoglądaniem jej i dziecka na oczy, czy łaskawym zaoferowaniem alimentów, do których i tak byłby zobowiązany? Toż facet najzwyczajniej w świecie unikał przyjęcia na klatę odpowiedzialności za swe własne czyny! Jeśli to jest dla ciebie akceptowalne zachowanie, to ja bardzo przepraszam, ale dziwny masz ogląd świata. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 01:27 niech cie cieszy ze chcialby placic. a skad w ogole wiemy ze on nie chcialby zobaczyc dziecka, i nie bedzie go wychowywac? moze byl w szoku? moze on nie chcial sie do niej zblizyc zeby nie wykorzystala tego momoentu i nie rozbijala jego nowego zwiazku? facet rownie dobrze moze spi.. lic na drugi koniec swiata i laska fige zobaczy kasiore Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 01:48 > niech cie cieszy ze chcialby placic. Wielka to zaiste łaska z jego strony, że chciał płacić alimenty na dziecko, o które sam się wcześniej starał. Ogromna laska, że nie pokazał jej takiego wała i nie zwiał na antypody. Padam na twarz, porażona rozmiarami jego dobroci. Kobito, kpisz sobie? > a skad w ogole wiemy ze on nie chcialby zobaczyc dziecka, i nie bedzie go wychowywac? Stąd, że nie chciał widzieć jego mamusi, a dość trudno wychowywać dziecko wspólnie z jego matką i tej matki nie oglądać na oczy. Poza tym przypominam uprzejmie, że pan z góry założył, że wszelkie normalne prośby, wynikające ze wspólnej opieki nad dzieckiem będą żebraniem o jego uwagę, manipulacją i wtrynianiem się byłej w nowy związek. A realia są takie, że matka twojego dziecka zawsze będzie w jakiś sposób obecna w twoim życiu, jeśli oboje się tym dzieckiem zajmujecie, nie ma bata. > moze byl w szoku? Istotnie, wiadomość, że skutkiem starań o dziecko jest ciąża, to szok ekstraklasa, nic ino zawału z wrażenia dostać. > moze on nie chcia > l sie do niej zblizyc zeby nie wykorzystala tego momoentu i nie rozbijala jego > nowego zwiazku? Primo, nie musiał padać byłej w objęcia, wystarczyło normalne, ludzkie potraktowanie i zainteresowanie własną, nienadrodzoną, a podobno tak upragnioną progeniturą. Z tego, co autorka napisała (niech sprostuje, jeśli się mylę) "miłość" byłej i pana skończyła się dosyć nagle, co samo w sobie jest bolesne. A potem dziewczyna odkryła, że jest w ciąży, natomiast pan, zamiast poczuć się do ojcostwa ignorował ją i olewał, ograniczając się do, jakże wspaniałomyślnej, propozycji alimentów. Ja się nie dziwię, że kobieta popadła w depresję, wcale się nie dziwię. Ewentualnej desperacji w uzyskaniu rozsądnego kontaktu ze sprawcą dziecka też się nie dziwię. A tymczasem autorka wątku maluje wszelkie działania rzeczonej byłej w jak najczarniejszej palecie, szafujac słowami takimi jak "szantażowanie depresją". Wedle mojej wiedzy nie chodzi się do szpitala psychiatrycznego tak dla jaj, oraz żeby postraszyć innych, więc najwyraźniej nie była to z jej strony manipulacja i gra, tylko całkiem prawdziwe załamanie psychiczne. Czemu się nie dziwię, bo wybitnie ch...wo jest być potraktowanym jak zużyty przedmiot, zwłaszcza w takim momencie życiowym. Secundo, jeśli panu naprawdę zależy na autorce wątku, to i pułk byłych z garnizonem dzieci nie rozbije ich związku, nawet za pomocą atomicy z orbity. Więc o czym my tu właściwie mówimy? Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 13:52 > Stąd, że nie chciał widzieć jego mamusi, a dość trudno wychowywać dziecko wspól > nie z jego matką i tej matki nie oglądać na oczy. Poza tym przypominam uprzejmi > e, że pan z góry założył, że wszelkie normalne prośby, wynikające ze wspólnej o > pieki nad dzieckiem będą żebraniem o jego uwagę, manipulacją i wtrynianiem się > byłej w nowy związek. no wiec wychodzi na to ze ow pan poznal sie na bylej i nie chcial dac sie zmanipulowac. nie wiemy do tej pory czy ona go wrobila. tak tak zaraz beda gadki ze dziecka trzeba dwojga, ale jesli oglaszal sie ze dziecka z nia nie chce, a oan go przymusila/oszukala to ona ma za swoje ja rozumiem tu pana bo sama nie rozumiem lapanki na dziecko, i ja wiem jak moj pan i wladca zareaguje na nasza wpadke. kazdy normalny facet bedzie wk.. ny ze jego ex oglosila radosnie ze beda miec dziecko przy czym on jest z inna. w naszym spoleczenstwie nadal jest przekonanie - jest dziecko to i wesele musi byc Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelka.piszczyk Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 14:38 usunelamkonto napisała: > no wiec wychodzi na to ze ow pan poznal sie na bylej i nie chcial dac sie zmani > pulowac. nie wiemy do tej pory czy ona go wrobila. tak tak zaraz beda gadki ze > dziecka trzeba dwojga, ale jesli oglaszal sie ze dziecka z nia nie chce, a oan > go przymusila/oszukala to ona ma za swoje > > ja rozumiem tu pana bo sama nie rozumiem lapanki na dziecko, i ja wiem jak moj > pan i wladca zareaguje na nasza wpadke. kazdy normalny facet bedzie wk.. ny ze > jego ex oglosila radosnie ze beda miec dziecko przy czym on jest z inna. w nasz > ym spoleczenstwie nadal jest przekonanie - jest dziecko to i wesele musi byc A jak niby miała go wrobić w dziecko, skoro się o nie starali? Planowali założenie rodziny i ślub. A ty ciągle o tym swoim misiu, jak zacięta katarynka. Wszyscy już wiedzą, jaki masz cudowny związek. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 15:09 a kto sie o nie stral? facet mowiac ze to byl przelotny romans? czy laska ktora przez rozgoryczenie wymyslila sobie bajeczke? niby listy - owszem moze byly uczucia miedzy nimi, ale nie znamy ich tresci,ani nie wiemy czy on przysiegal jej ze bedzie dobrym tatusiem i zgadza sie na dziecko?a moze dziecko tak sie pojawilo z przypadku, a on juz dawno chcial zapomniec o ex ?? Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 17:18 > a kto sie o nie stral? facet mowiac ze to byl przelotny romans? czy laska ktora > przez rozgoryczenie wymyslila sobie bajeczke? niby listy - owszem moze byly uc > zucia miedzy nimi, ale nie znamy ich tresci,ani nie wiemy czy on przysiegal jej > ze bedzie dobrym tatusiem i zgadza sie na dziecko?a moze dziecko tak sie pojaw > ilo z przypadku, a on juz dawno chcial zapomniec o ex ?? Tak, k...a, z przypadku. Ona wyszła, przeciągnęła się i nadziała na jego penisa. Ups. Jeśli chcesz o kimś zapomnieć, to raczej się z tym kimś nie bzykasz, mam wrażenie. Poza tym było w wątku powiedziane, że to pan miał parcie na dziecko z byłą, całkiem tak samo jak teraz ma z obecną. Nigdzie nie ma wzmianki, że to dla niego był przelotny romans, wręcz przeciwnie, miłoście były straszne od pierwszego wejrzenia, pan zapragnął z miejsca stałego związku i dzidzi, szał ciał i uprzęży. Przynajmniej do momentu, kiedy prysły zmysły, a pan zwinął żagle i popłynął do innej. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 21:18 z tego co sie orientuje facet nie przyznal sie ze planowal dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 21:25 No to się źle orientujesz, zdaje się. Autorka napisała, że facet i eks starali się o dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 22:17 > No to się źle orientujesz, zdaje się. Autorka napisała, że facet i eks starali > się o dziecko. a na jakiej podstawie ? na podstawie tego? ona wtedy twierdziła, że byli razem, planowali ślub i dziecko, "pracowali" nad tym, aż nagle pojawiłam się ja i bez skrupułów zagarnęłam mężczyznę jej życia. ona twierdzila nie on tymczasem z listów, które ona mi przysłała (korespondencja między nimi, której obiecałam nie czytać ale nie mogłam się oprzeć, wygrzebalam ją z kosza i zapisalam na dysku) wynika, że był to związek mocny, pełen czułości i wspólnych planów. daty listów to jakiś miesiąc przed naszym pierwszym pocalunkiem plany? jakie plany? slub za 10 lat czy dziecko za 20 ? nie ma szczegolow w tym poscie, to nie ma konkretnych planow a dziecko moglo sie pojawic jak nizej napisalam bo z tego co wyczytalam oni mieszkali ze soba ale ani zdania o tym ze planowali dziecko. mogli sie przespac bez zabezpieczenia. mnie tez sie to zdarzylo - nie chcialo sie ktoremus z nas biegac z gumka bo opadna emocje. ciazy nie bylo, ale skoro ja tak zrobilam tzn ze moga inni pod wplywem emocji nie poddawał też w wątpliwość tego, że ex jest w ciąży. powiedział, że zapłaci alimenty, ale nie jest w stanie się z nią kontaktować ani teraz ani nigdy. mówił, że ex jest kimś innym niż sądził na początku, że się pomylił i to największy błąd w jego życiu. jak sie uprawia seks bez zabezpieczenia to tak jest. przeciez ile z nas zamartwialo sie o okres jak wspolzyliscie bez zabezpieczenia albo zabezpieczenie zawiodlo? on o tym wiedzial wiec nie mial watpliwosci czyje to moze byc dziecko. ale autorka nie napisala czy w listach byly plany nt dziecka z powietrza sie nic nie bierze a wiem ze jestescie swietnymi manipulatorami i mowicie ze jak facet stwierdzil zonie ze jedzie na grzyby to ma w rzeczywistosci kochanke Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 22:24 Ooookej. Może nie planowali dziecka, zaraz tylko za jakiś czas, może się źle zrozumieli. Może to była wpadka. To jednak w żaden sposób nie zwalnia faceta od odpowiedzialności za to, co zrobił, w tym wypadku dziecko. A jeśli ktoś kocha się bez zabezpieczenia, nie planując i nie chcąc w danym momencie progenitury, to wybacz, ale jest bezmyślnym kretynem. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 22:29 ja patrze na fakty, czytam to co ona mowi. nie zmyslam i nie wymyslam najgorszych rzeczy nt jakiegos czlowieka tak jak mowie to co bylo miedzy nimi to jest miedzy nimi. dopoki sie facet nie przyzna to mozna tak gdybac i gdybac ja sama bedac kochanka nie wiedzialam o czym moj koresponduje ze swoja "przyjaciolka". a jak sie z nia rozmowilam to wyszlo ze ona miala do niego przyjechac i wziac z nim slub Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 22:36 usunelamkonto napisała: > ja patrze na fakty, czytam to co ona mowi. nie zmyslam i nie wymyslam najgorszy > ch rzeczy nt jakiegos czlowieka > tak jak mowie to co bylo miedzy nimi to jest miedzy nimi. dopoki sie facet nie > przyzna to mozna tak gdybac i gdybac Naprawdę? To dlaczego nie masz żadnych problemów z oskarżaniem byłej pana misia autorki wątku o perfidię, manipulację i co tam jeszcze? To nie jest oskarżanie o najgorsze? A masz informacje tylko z jednej strony, w dodatku dostarczone przez osobę nieobiektywną, bo zaangażowaną emocjonalnie po stronie pana. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 17:12 > no wiec wychodzi na to ze ow pan poznal sie na bylej i nie chcial dac sie zmani > pulowac. nie wiemy do tej pory czy ona go wrobila. tak tak zaraz beda gadki ze > dziecka trzeba dwojga, ale jesli oglaszal sie ze dziecka z nia nie chce, a oan > go przymusila/oszukala to ona ma za swoje Jak go przymusiła, skoro OBOJE to dziecko planowali i oboje się o nie starali? Czytałaś wątek w ogóle? > ja rozumiem tu pana bo sama nie rozumiem lapanki na dziecko, i ja wiem jak moj > pan i wladca zareaguje na nasza wpadke. kazdy normalny facet bedzie wk.. ny ze > jego ex oglosila radosnie ze beda miec dziecko przy czym on jest z inna. w nasz > ym spoleczenstwie nadal jest przekonanie - jest dziecko to i wesele musi byc Nikt tu nie wymaga od pana, żeby poleciał do byłej z pierścionkiem na pierwszą wieść o ciąży. Za to wszyscy zgodnym chórem twierdzą, że wzięcie na siebie ODPOWIEDZIALNOŚCI za spłodzenie dziecka, to coś więcej niż łaskawe zaoferowanie alimentów, które i tak temu dziecku należą się jak psu buda. Czaisz, czy mam przeliterować? Po drugie, jak napisałam wyżej, oni się o to dziecko starali OBOJE. Pani zaszła, lecz zanim się skapnęła, panu się zdążyło odmienić, poznał nową tru lufff i popędził bawić się w dom z nią. I wtedy była skapnęła się, że ma po panu dość trwałą pamiątkę, rosnącą w jej łonie. Kapekawu? Poza tym co, eks miała trzymać fakt zajścia w ciążę w tajemnicy? Usunąć się cichcem, nie zawracajac mu dupy alimentami i ojcostwem, żeby mu nowego szczęścia nie burzyć? Czy też może wyskrobać się, wbrew własnym przekonaniom, coby się były pan i władca nie musiał denerwować? Równanie jest proste: uprawiasz z kimś seks - możesz spłodzić dziecko i to mimo wszelkich zabezpieczeń. Jeśli nie ma oczywistego oszustwa w stylu potajemnego odstawienia pigułki, względnie dziurawienia gumek, to nie ma bata, każdy rozumny człowiek musi przyjąć na klatę konsekwencje swoich łóżkowych poczynań, w postaci dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 21:22 uprawiasz z kimś seks - możesz spłodzić dziecko i to mimo > wszelkich zabezpieczeń. Jeśli nie ma oczywistego oszustwa w stylu potajemnego > odstawienia pigułki, względnie dziurawienia gumek, to nie ma bata, każdy rozumn > y człowiek musi przyjąć na klatę konsekwencje swoich łóżkowych poczynań, w post > aci dziecka. widzisz ja sie seksie, zabezpiecam sie a dziecka nie ma - no to chyba jestem jakas kosmitka a jakos laski lapia faceta na dziecko. moj pan i wladca opowiadal mi o tym jak 2 laski szantazowaly jego kolegow ale widzisz, nie kazdy chce miec do czynienia z byla dziewczyna, a i z jej brzuchem?łoo matko Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 21:27 usunelamkonto napisała: > widzisz ja sie seksie, zabezpiecam sie a dziecka nie ma - no to chyba jestem ja > kas kosmitka Nie, po prostu statystyka zadziałała na twoją korzyść. Ale może zadziałać i w drugą stronę. > a jakos laski lapia faceta na dziecko. moj pan i wladca opowiadal mi o tym jak > 2 laski szantazowaly jego kolegow Twój pan i władca zdaje się mieć niezdrową obsesję w temacie "łapania na dziecko". > ale widzisz, nie kazdy chce miec do czynienia z byla dziewczyna, a i z jej brzu > chem?łoo matko Ale dojrzały człowiek bierze na siebie odpowiedzialność za własne czyny. W tym również za skutki stosunków seksualnych. Ten "jej brzuch" jest także dziełem faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 22:25 a dziwisz sie ze jest przerazony? tyle razy slyszal od rodzicow - uwazaj, tu opowiesci kolegow ze laska go szantazuje. nasi koledzy z klasy juz dawno ochajtani albo z dziecmi. to dziala on nawet nie chcial seksu uprawiac do konca w gumce (sic) a niedawno przyznal ze nie bedzie uprawiac seksu na samych pigulkach. przez jakis czas chcialby uzywac dodatkowo tez gumek. spirali wierzy gumce tez, ale akurat nie hormonom ja go uspokoilam i sie chlop nie stresuje, bo wie ze mam podobne poglady na tej sprawie > Nie, po prostu statystyka zadziałała na twoją korzyść. Ale może zadziałać i w d > rugą stronę. niby jak? plemniki przewierca sie przez gumke? przepraszam ale w takie bzdury nie wierze ani w opowiesci forumowiczow i 5 wodzie po kisielu lacznie gumki juz uzywam ponad rok albo i 2 ( zliczylamm wszystkie miesiace z calego zycia) Ten "jej brzuch" jest także dziełem fa > ceta. no on i ona nie watpia, problem jest wtedy kiedy ojciec dziecka nie chce sie widziec z matka dziecka. przeciez ile jest awantur miedzy malzonkami albo jedno cos na drugiego nagaduje i jeszcze dziecku miesza ze mama jest zla, albo ojciec cie nie kocha skoro bal sie manipulowania i slyszeli szantaze na poczatku dziecka to ja sie nie dziwie jego postawie. przeciez matka dziecka moze manipulowac jeszcze nim po urodzeniu dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 22:31 usunelamkonto napisała: > a dziwisz sie ze jest przerazony? tyle razy slyszal od rodzicow - uwazaj, tu op > owiesci kolegow ze laska go szantazuje. nasi koledzy z klasy juz dawno ochajtan > i albo z dziecmi. to dziala A wiesz, że to jest nienormalne, postawa twojego faceta? > niby jak? plemniki przewierca sie przez gumke? przepraszam ale w takie bzdury n > ie wierze ani w opowiesci forumowiczow i 5 wodzie po kisielu Nie, ale może się zsunąć, albo pęknąć. > no on i ona nie watpia, problem jest wtedy kiedy ojciec dziecka nie chce sie wi > dziec z matka dziecka. przeciez ile jest awantur miedzy malzonkami albo jedno c > os na drugiego nagaduje i jeszcze dziecku miesza ze mama jest zla, albo ojciec > cie nie kocha > skoro bal sie manipulowania i slyszeli szantaze na poczatku dziecka to ja sie n > ie dziwie jego postawie. przeciez matka dziecka moze manipulowac jeszcze nim po > urodzeniu dziecka I to go zwalnia z obowiązków ojcowskich? Ciekawostka. Przez cały czas w tym wątku (i nie tylko w tym) zażarcie bronisz męskiej niedojrzałości i nieodpowiedzialności. Gratuluję, twój misio wykonał na tobie pranie mózgu znakomitej jakości. CIA się powinno z nim skontaktować i poprosić o porady. Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 23:58 jesli tobie chodzi o zsuniecie kiedy prezerwatywa jest w pochwie ale wystaje obrecz to ciebei rozczaruje ale wieloktroenie mi sie to zdarzalo i nawet moze ze 3 razy w tym miesiacu. to nie jest powod do obaw, prezerwatywa jest cala, nic sie nie wylalo jesli chodzi o pekniecie to to samo mowilam misiowi ale nie zdarzylo sie tak wiec liczymy ze bedzie gitara a dlaczego twierdzisz ze ktos manipuluje mna? sama mowilam ze chce usunac dziecko, za kazdym razem to mowilam kiedy bylam z roznymi mezczyznami. mam swoje poglady. jesli ktos nie jest gotowy na dziecko to nie powinien sie babrac w to i lepiej moim zdaniem jest usunac. a jesli facet chce usilnie wychowac dziecko majac te 1000 zl na osobe to no sory, jest glupi jak nie powiem mega. szanuje mezczyzne ktory uzywa rozumku a nie patrzy sie na wszystkich i robi to co inni Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelka.piszczyk Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 14:41 Bupu, no naprawdę taka złośliwość... wstydź się. Przecież chłop to cudo, mógł zwiać na inny kontynent, nie zwiał. Mógł wysłać byłą na skrobankę, nie wysłał. Łaskawca, niczym Stalin, mógł zabić, a nie zabił. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 17:19 obywatelka.piszczyk napisała: > Bupu, no naprawdę taka złośliwość... wstydź się. > > Przecież chłop to cudo, mógł zwiać na inny kontynent, nie zwiał. Mógł wysłać by > łą na skrobankę, nie wysłał. Łaskawca, niczym Stalin, mógł zabić, a nie zabił. > ;) No toż mówię, że padam z wrażenia na twarz :D Taka łaska, mosterdzieju, taka łaska... Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: szanse na sukces związku 23.11.10, 16:40 >>>wydaje się coraz bardziej ze mną związany, widzę, że jestem dla niego najważniejsza. może nawet wolałabym, żeby się trochę uniezależnił... >>> Nie ma szans. Jesli to jest ten typ osobowosci, o ktorym pisalam wczesniej, to bedzie Cie stopniowo zawlaszczal coraz bardziej. Kazda proba zlapania oddechu bedzie zas traktowana jak zdrada, nielojalnosc i wbijanie noza w plecy. Tak Toba pomanipuluje,ze bedziesz sie czula winna idac z kolezanka do kina, bo misiu biedny siedzi sam w domku. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 12:58 Ale dysputa... a najlepsze w tym jest to, ze wiekszosc forumowych krzykaczek postapilo by tak jak ten koles gdyby to facet byl w ciazy a one "sprawczyniami"... Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 16:48 Czyli jak? Podle, nie? Wlasnie przyznales/as racje tym, ktorzy uwazaja,ze zachowanie kolesia bylo nie w porzadku. A gdyby ryby skakaly po drzewach albo skladaly jaja, to pewnie swiat wygladalby zupelnie inaczej, ale to raczej malo realne, podobnie jak to,ze koles zajdzie w ciaze po moich staraniach a ja go zostawie i poplyne w nowy zwiazek zapewniajac o WNM. Poki co uplynnienie sie to jest jednak meski komfort. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 20:15 Dopingowany kobieco... Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdor.prerii meska koncowka 23.11.10, 20:41 dobrze powiedziane. nawet jezeli polowa forum zachowalaby sie tak samo, to nie zwalnia nas to od trzezwej oceny takiej postawy. gdybym np ja sie tak zachowal (zakladam ze w pewnych okolicznosciach moglbym, chociaz trudno mi je sobie wybrazic z racji odmiennych preferencji:-)) czulbym sie jak palant i to uczucie byloby na miejscu. wiedzialbym ze ci, co mi mowia "zrobiles zle" maja racje. t masz tu na forum srednia normy spolecznej ktora mowi, ze takie zachowanie jest be, a facet jest cham. przyznaj sie sama przed soba, ze wiesz o tym i jestes z gosciem mimo wszystko, bo jestes wygodna, albo slaba, albo nie tak bardzo od niego lepsza jak ci sie wydaje. nie kokietuj wyrzutami sumienia i misja naprawiania "narzeczonego". gdybys naprawde wyniosla z domu mocne zasady, szurnelabys faceta w momencie w ktorym wyszlo na jaw ze ciaza jest prawdziwa. trzeba bylo zabrac zabawki do innej piaskownicy, dac facetowi pomyslec, dac tamtej ochlonac, dopoki nie ustaliliby jakiegos kompromisu. moglabys wtedy z duma powiedziec ze nic nie zepsulas, a zwiazek po prostu nie byl im pisany. a ty, jak wnioskuje z opowiesci, tulilas biedaka do lona i pocieszalas w nieszczesciu? moim zdaniem nie dalas im zadnej szansy na porozumienie. nie wiem czy sam stres moze byc przyczyna poronienia (lekarz jej przeciez na karcie nie napisal "z winy biologicznego ojca" (:)), ale ja bym sie zastanowil czy nie powinnas rozwazyc swojego udzialu w przedsiewzieciu. slowem: brawa dla damy. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: meska koncowka 23.11.10, 20:56 Mi nawet nie chodzi o sklecanie tego zwiazku od nowa. Po prostu, pytana o zdanie, odpowiem,ze nie uwazam,zeby ktos, kto najpierw sie o dziecko stara, potem nagle mu sie odmienia i znajduje sobie nowa Jedyna Milosc Zycia byl osoba godna zaufania. Pisalam juz o moich obawach dotyczacych pewnego rysu jego osobowosci, ktory moze sie przejawiac tym,ze chce kobiety zawlaszczyc oferujac malzenstwo badz ... robiac brzuch. Jeden z moich eks tez sobie wymyslil,ze chce zycie ze mna spedzic i zrobimy dzidziusia, a jak mu powiedzialam,ze nie, to przedziurawil gumki! Obawiam sie,ze w tym przypadku motywacja pana nie jest dziecko ale kontrola partnerki. dlatego tak mu mija. Gdyby chcial dziecka i o dziecko sie staral a nie o usidlenie aprtnerki, to by sie nie cieszyl,ze jego eks poronila. Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: meska koncowka 23.11.10, 21:11 eastern-strix napisała: > Pisalam juz o moich obawach dotyczacych pewnego rysu jego osobowosci, ktory moz > e sie przejawiac tym,ze chce kobiety zawlaszczyc oferujac malzenstwo badz ... r > obiac brzuch. Jeden z moich eks tez sobie wymyslil,ze chce zycie ze mna spedzic > i zrobimy dzidziusia, a jak mu powiedzialam,ze nie, to przedziurawil gumki! O > bawiam sie,ze w tym przypadku motywacja pana nie jest dziecko ale kontrola part > nerki. dlatego tak mu mija. Wyjęłaś mi to z klawiatury! Pan, który gada o wspólnym mieszkaniu/ślubie/dziecku na samym początku znajomości rzadko kiedy tak naprawdę pała miłością do swojej wybranki. Znacznie częściej jest to zwyczajna manipulacja, mająca na celu zyskanie nad tąż wybranką kontroli. Przenieść związek na następny poziom, zanim pannie z oczu spadną różowe okulary, wyprać móżdżek i przywiązać do siebie, a wszystko to pod pozorem wielkiej miłości, najlepiej od pierwszego wejrzenia. Dlatego kiedy "świeży" facet wyskakuje z superpoważnymi deklaracjami, po plecach przebiega mi dreszcz, a w głowie zapala się czerwone swiatełko ostrzegawcze. A ten konkretny egzemplarz jest nie tylko szybki w deklaracjach, ale i w zmianie ich adresatek. Podwójne ostrzeżenie. Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdor.prerii Re: meska koncowka 23.11.10, 21:27 chodzilo mi bardziej o czas na przyslowiowe spojrzenie w lustro przy goleniu. podejmowanie wlasciwych decyzji i dobieranie odpowiednich slow. kiedy sie czlowiek nie poci z nowa zdobycza w poscieli, bo to jednak zaburza procesy myslowe. a sklecanie...male szanse, chociaz powiem, ze moj brat sie np sklecil. ale to bylo 11 lat temu, inne czasy, inne obyczaje:) no i decyzja byla jego. podjeta w bolach i skurczu du...y, ale raczej nie zaluje. chyba:) eastern-strix napisała: > Mi nawet nie chodzi o sklecanie tego zwiazku od nowa. Po prostu, pytana o zdani > e, odpowiem,ze nie uwazam,zeby ktos, kto najpierw sie o dziecko stara, potem na > gle mu sie odmienia i znajduje sobie nowa Jedyna Milosc Zycia byl osoba godna z > aufania. > > Pisalam juz o moich obawach dotyczacych pewnego rysu jego osobowosci, ktory moz > e sie przejawiac tym,ze chce kobiety zawlaszczyc oferujac malzenstwo badz ... r > obiac brzuch. Jeden z moich eks tez sobie wymyslil,ze chce zycie ze mna spedzic > i zrobimy dzidziusia, a jak mu powiedzialam,ze nie, to przedziurawil gumki! O > bawiam sie,ze w tym przypadku motywacja pana nie jest dziecko ale kontrola part > nerki. dlatego tak mu mija. > > Gdyby chcial dziecka i o dziecko sie staral a nie o usidlenie aprtnerki, to by > sie nie cieszyl,ze jego eks poronila. Odpowiedz Link Zgłoś
xciekawax Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 19:59 ja bym sie bala mezczyzn ktorzy zakochuja sie tak szybko (z nia zamieszkal tez szybko, pewnie caly byl zakochany), a potem skacza z kwiatka na kwiatek. Moze po paru miesiacach do ciebie tez ta milosc przejdzie? Pozatym zobacz jaki to czlowiek, olal matke swojego dziecka, potraktowal ja jak smiecia juz niepotrzebnego mu - tylko dlatego ze znalazl sobie nowa. Jak ty bys sie czula na jej miejscu? Co bys o nim myslala? a przeciez ty jestes ta osoba. ja bym na Twoim miejscu naprawde sie zastanowila czy chcesz byc z taka osoba, a juz na pewno wstrzymala slub. Ty go tak naprawde nie znasz, a juz od poczatku Cie oklamywal (widzialas emaile), wiec co to za fundamenty zwiazku? Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdor.prerii Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 21:06 doczytalem caly watek i jedna dodatkowa refleksja: czy gdzies pojawilo sie zdanie "przeprosil ex, ale..."? chyba nie:) frauherta i jej partner dokladnie nie wiedza co sie dzialo z matka dziecka juz po finiszu. jakies "podobno", jakas "znajoma"... o rozmowie twarza w twarz i "przepraszam" nawet sie nie pomyslalo, co? to jest qwa nowa klasa srednia:) "dobry dom" zobowiazuje:) Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 21:15 gwiazdor.prerii napisał: > doczytalem caly watek i jedna dodatkowa refleksja: czy gdzies pojawilo sie zdan > ie "przeprosil ex, ale..."? > chyba nie:) frauherta i jej partner dokladnie nie wiedza co sie dzialo z matka > dziecka juz po finiszu. jakies "podobno", jakas "znajoma"... > o rozmowie twarza w twarz i "przepraszam" nawet sie nie pomyslalo, co? to jest > qwa nowa klasa srednia:) "dobry dom" zobowiazuje:) Gwiazdorze, jaka rozmowa, skoro pan i władca na krańcach wszechświata stanowczo nie życzy sobie oglądać byłej na oczy? I jakie "przepraszam", skoro to była jest tą złą, co próbowała zniszczyć świeże szczęście zakochanej pary, informując pana o ciąży, nietaktownie i manipulancko wpadając w depresję, a potem nawet idąc do psychiatryka? Ona powinna przepraszać, a co! Odpowiedz Link Zgłoś
usunelamkonto Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 21:25 nie znamy tej laski ale jesli sama autorka skarzyla sie na szantaze i awantury ze strony bylej to nic dziwnego ze on jej nie chcial potem widziec Odpowiedz Link Zgłoś
bupu Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 21:29 usunelamkonto napisała: > nie znamy tej laski ale jesli sama autorka skarzyla sie na szantaze i awantury > ze strony bylej to nic dziwnego ze on jej nie chcial potem widziec I to usprawiedliwia jego kompletny brak odpowiedzialności? Aha. Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdor.prerii Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 21:34 szkoda mi czasu na dokladne czytanie pani postow, ale obiektywnie stwierdze, ze nawet najbardziej wiarolomna ciota jest lepsza od tak glupiej samicy:) zegnam sie. usunelamkonto napisała: > nie znamy tej laski ale jesli sama autorka skarzyla sie na szantaze i awantury > ze strony bylej to nic dziwnego ze on jej nie chcial potem widziec Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelka.piszczyk Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 21:35 Żabulinko, tobie się chyba wątki pomieszały. Może jeszcze raz przeczytaj, albo i dwa, bo póki co większość sobie dopowiadasz ze swojej i swego pana i władcy (moim skromnym zdaniem mocno skrzywionej skrzywionej) perspektywy. Wydaje mi się, że pisałaś tutaj wcześniej pod nickiem 'zawszezabulinka'. Tak samo bełkotliwe i nielogiczne wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 21:47 Przeczytaj sobie wywiad z Baumanem w GW: wyborcza.pl/1,75480,8683542,Ignoranci_i_impotenci.html?as=1&startsz=x Sporo moze laikowi wyjasnic o tym dlaczego zamiast naprawiac dzis raczej sie wymienia na nowe ;) Jesli pan i pani to nowa klasa konsumpcyjna to moze sie zle skonczyc ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdor.prerii Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 23:34 przeczytalem, trafne: "Są dziesiątki rodzajów upokorzenia. Dzisiaj na przykład istnieje upokorzenie niekoniecznie oparte na różnicach klasowych. Dzisiejsze upokorzenie to jest łączny produkt poczucia ignorancji i impotencji. Impotencja bierze się stąd, że różne sprawy nas zaskakują. Ignorancja bierze się stąd, że jak się budzimy rano, to nie możemy być pewni, czy partner się nami nie znudził i nie odszedł, czy praca, do której się wybieram, jeszcze tam jest i na mnie czeka, a nie przeniosła się, dajmy na to, do Bangladeszu. Czy strój, który wkładam, nie wyszedł jeszcze z mody i czy mój iPad ma wszystkie gadżety, które mieć powinien. Jak pan doda niepewność, czyli ignorancję, impotencję, czyli niemożność zapobieżenia psikusom losu, to w rezultacie dostanie pan upokorzenie. Czyli poczucie, przepraszam za wyrażenie, że jestem gó... wart. " heh, widze to wyraznie w srodowisku w ktorym sie obracam. poza tym niezle podsumowanie dla tego miejscami nudnawego watku. Odpowiedz Link Zgłoś
eastern-strix Re: ja, mój narzeczony i jego ciężarna ex 23.11.10, 23:50 Na Baumana zawsze mozna liczyc szczegolnie, jesli chodzi o podsumowanie kapitalizmu i konsumpcjonizmu. Poza tym, to jeden z moich autorytetow a o te dzis ciezko. Odpowiedz Link Zgłoś