Smutny bilans czterdziestolatki:(

20.11.10, 19:09
Za tydzien konczę 40 lat.Od 20 lat jestem mężatką.Po ślubie zamieszkaliśmy z teściami,bo mieszkania duze a perspektyw na kupno mieszkania nie było...takimi argumentami przekonał mnie mąż.Nie mialam w sumie nic przeciw temu ,bo rodzice męża byli ok. Niestety,po przeprowadzce spotkało mnie cos dla mnie dziwnego.Czegokolwiek bym nie ruszyła ta miła kobieta zaraz robiła to lepiej.Zawsze uważałam,że jestem pedantką i nawet w moim rodzinnym domu zwracano mi uwagę na to,że przesadzam z pewnymi rzeczami a tutaj okazuje sie ,że ja wszystko robie nie tak.Tłumaczyłam to sobie różnie,ze teściowa ma swoje przyzwyczajenia itd...Przezywalam to bardzo! Próbowałam rozmawiać z mężem i dowiedzialam się,że mama taka jest,ze poprawia wszystko po wszystkich.Czułam,że wpędza mnie to w obłęd,ale żyłam z tym bo bałam sie o małżeństwo ?o siebie?Nie wiem.Z czasem doszło jeszcze zachowanie typu- teściową boli bardziej niż wszystkich,ona wie lepiej niż wszyscy,lepiej wyglada a rozłożyła mnie już emocjonalnie twierdzeniem,że moje dziecko choruje tak często dlatego,że ciąża była zagrożona i brałam leki na podtrzymanie ciąży,zapewnie niepotrzebnie.Wyłam całą noc. Kiedyś próbowałam porozmawiać o całej sytuacji z tesciami,to zrobiła z siebie ofiarę i kolejny raz wyszło na to,że ona wie lepiej.A mąż jedyne co potrafił mi powiedzieć,to -"nie bierz tego do siebie,olej to,nie analizuj,nie nakręcaj się" I tak 20 lat:( gdy poruszam temat o kupnie własnego mieszkania,tłumaczy mi,że to nie ma sensu a ja wymyslam,że ludzie mają większe problemy a na mój smutek zaproponował mi nawet wizytę u psychologa.Duszę sie w tym domu a szczęśliwa czuję sie w pracy,gdzie czuję się wartosciowym człowiekiem i pracownikiem.Wiem,że to co pisze jest żałosne,ale taka jest prawda.Wstydzę sie pogadać o tym z kimkolwiek...nawet z mamą:( Pozornie jestem silną kobietą,mam 40 lat na karku a ja czuję,że nie mam własnego miejsca. Może ktoś przeżył podobne sytuacje,może poradził sobie z nimi ..a może ja naprawdę przesadzam?? Może tak musi być,tylko ja jestem jakaś inna? A może mąż ma racjęże czas na wizytę u specjalisty?
    • alpepe Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:13
      pewnie, że czas na wizytę u specjalisty. W bankach teraz ciężko uzyskać kredyt hipoteczny, ale taki specjalista w banku ci powie, na ile może ci dać, zaczniesz się rozglądać za mieszkankiem i wreszcie uzdrowisz sytuację.
    • raohszana Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:14
      A może zacznij myśleć sobą, a nie mężem i zdecyduj, czego Ty chcesz?
      • gr.een Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:21
        czego Ty chcesz?
        >
        to wcale nie jest takie proste, zrealizowanie tego czego się chce i jak zawsze jak już sięto zrealizuje będzie rozczarowanie
        • marzeka1 Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:22
          " zrealizowanie tego czego się chce i jak zawsze jak już sięto zrealizuje będzie rozczarowanie"

          - ty tak serio???
          • gr.een Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:26
            no bo ja się namęczę, narobię i jak już to mam no fajnie, że mam ale okazuje się, że to takie fajne do końca nie jest. Chyba ciekawsza jest droga do celu.
            nie mówię o mieszkaniu a o spełnianiu własnych pragnień
            inni mają lepiej , łatwiej, inaczej ja - jak mówią koleżanki ciągle pod wiatr
        • raohszana Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:22
          Aha, i wobec tego, że realizacja może rozczarować - to lepiej siedzieć w tym i jęczeć? Moim zdaniem nie. Niech się pani zdecyduje o co jej chodzi, a nie się podkłada.
          • gr.een Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:27
            nie, oczywiscie - niech się nie podkłada
            • raohszana Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:34
              I ja o tym, a nie o tym, czy Ty wolisz realizować czy mieć zrealizowane, tak? ^^
              A pani założycielka siedzi na dupie i skołczy. I tyle.
    • marzeka1 Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:17
      Mam rok starszy staż małżeński, ale nigdy nie mieszkaliśmy ani z teściami, ani z moją mamą (ojciec nie żyje), bo uważaliśmy, że nowa rodzina = samodzielność. W sumie pewnie miałabym podobne uczucia, gdybym nie miała nigdy szansy stworzyć własnego domu, z tym, że mój mąż czuł jednak potrzebę przecięcia pępowiny, wy- daliście się tą pępowiną owinąć.
      Dziwi mnie jednak pokora i rezygnacja, z jaką pozwoliłaś się wepchnąć w rolę.
    • hejka11 Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:47
      Rozumiem Cię w 100 %, mam podobną sytuację, a raczej miałam.Mieszkam z teściami już kilkanaście lat.Na początku było ciężko,mąż nawet był za teściami, teraz przejrzał na oczy.
      Myślałam że się psychicznie wykończę, ale przemyślałam wszystko i nie dałam się tak poniżać.
      Zaczęłam olewać co teściowa ma do powiedzenia, bo ona taka naj.
      Mogłabym ksiązkę na temat mojego życia pisać i wcale nie byłaby cienka.
      Mieszkamy na piętrze, teście na parterze dziennie się widzimy ale to tylko takie dzień dobry.
      Nawet wigilię mamy osobno bo teściowa stwierdziła kiedyś, że nic nie potrafię itd.
      Dałam radę mam swoje życie i święty spokój.
      Moja rada albo wyprowadzicie się do innego mieszkania albo ignoruj teściową.
      • mamcianaobcasach Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:57
        Ja też mam 40 lat, teściów nie mam bo tuż po naszym ślubie zmarli, moi rodzice mieli tzn mają nadal dom dosyć spory a ja jestem jedynaczką więc wniosek nasuwał się prosty po ślubie do moich rodziców. Nie nie i jeszcze raz nie, za żadne skarby, biednie skromnie ale na swoje, nasze początki były ciężkie wynajmowane mieszkania było ich kilka, moja pensja przeważnie szła na wynajem, mężatką jestem od 18 lat a od 8 na swoim, i powiem że było warto, że czasami było naprawdę cienko, ale nikt mi i mojemu mężowi nie mówił co i jak ma robić kiedy siku, kiedy seks, jak dzieci chować...i powiem każdemu po ślubie spadać na swoje!!! Ale do tego trzeba dwojga...
        • marzeka1 Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 20:01
          " Ale do tego trzeba dwojga..."- AMEN.
        • hejka11 Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 20:08
          Ja nie miałam i nie mam szans iśc na swoje bo mój mąż jest jedynakiem i mamy gospodarstwo rolne,więc trzeba było jakoś pomóc teściom w polu i nie tylko.
          Teraz jest inaczej mąż zajmuje się rolą ja zajmuję sie domem i dziećmi.
          Teście już na emeryturze.
          Kto tego nie przeżył nie zrozumie.
    • mumia_ramzesa Re: Smutny bilans czterdziestolatki:( 20.11.10, 19:52
      Nie jestes u siebie i czas to zmienic. Przeciez mozna zamienic mieszkanie na 2 mniejsze.
      Jak pojdziesz do psychologa, to skonczy sie na tym samym wniosku, bo nie Ciebie trzeba uleczyc, tylko sytuacje.
Pełna wersja