kamiro
21.11.10, 12:15
nie wiem jak to się dzieje, ale bez względu na to jak bardzo bym się nie starała za każdym razem kończy się tak samo - jestem sama, bo albo odchodzę po zdradzie mego ukochanego albo po oświadczeniu nie jestem gotowy na związek... Mam 28 lat, skończyłam studia, pracuję (całkiem nieźle zarabiam jak na polskie warunki - więc ie oczekuję sponsora) wyglądam chyba nie najgorzej a mimo to ciągle jest coś nie tak:( poznaje faceta, jest bajecznie, a potem wszystko znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki... moja najlepsza przyjaciółka twierdzi, że po części to moja wina bo daje facetom wszystko z siebie, nie muszą o mnie zabiegać, starać się bo wszystko mają podane na tacy... ok, zgadza się, ale z drugiej strony trudno mi nie opiekować się facetem skoro mi na nim zależy... dla mnie to logiczne, ze jeśli kocham, to dbam o to, żeby mój facet był najedzony spełniony w łóżku, załatwiać codzienne sprawy, których on nie lubi robić a mi to przychodzi bez problemu...
co ja mam zrobić ze sobą????