bez ślubu, bez dzieci

28.11.10, 21:48
Mam 39 lat, jestem w udanym związku, mamy 3 psy, czujemy się szczęśliwi, bez ślubu i bez dzieci. Coraz częściej jednak znajomi i rodzina pytają: co z dziećmi? kiedy ślub???? Mam dość tych pytań. Czasami mam ochotę zapytać: ciociu, jesteś szczęśliwa ze swoim mężem alkoholikiem, Krysiu, dlaczego masz kochanka na boku i kiepski kontakt z córką????
    • marzeka1 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 21:53
      Dlaczego więc nie spytasz?
      • venettina Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:35
        Rzeczywiscie, pytanie w stylu "No skoro juz ciocia pyta, to ja tez mam pytanie: ... " zamkneloby molestunek moralny, choc niestety z widowiskowym fochem ;)
    • soulshunter Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 21:53
      to co cie powstrzymuje?
    • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 21:54
      No to zapytaj, najlepsza riposta.;)
    • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 21:54
      hmmm i jesteś tak szczęśliwa,że musiałaś ogłosić to na forum? i tak wkurzają Cię uwagi przyjaciół,że również się tym z nami podzieliłaś?
      To w końcu jesteś szczęśliwa z obecnym stanem rzeczy,czy jednak męczą Cię pytania znajomych,bo nie kumam przesłania?
      • kokoszanel.1 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:00
        Wkurza mnie to, ze ludzie nie interesują się swoim życiem, tylko wciskają się w życie innych. Drazni mnie to diabelnie, ja się nie wtrącam, niech każdy żyje jak chce- z piątką dzieci czy bez, z mężem, kochankiem czy narzeczonym...
        • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:04
          To może wkurzać, ale niestety jest powszechne, witamy w dorosłym życiu.:)
        • tygrysio_misio Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:32
          na Twoja niekorzysc wplywa fakt, ze "wszyscy" sie wpychaja... a najbardziej ci, ktory mowia, że "tylko nie oni" ;]
      • puszka_pandory1 Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 11:11
        Jest szczęśliwa w swoim związku, ale wkurzają ją pytania rodziny. Jedno nie wyklucza drugiego, czego tu nie rozumieć?
    • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 21:56
      wszystko fajnie, szkoda tylko, że dzieci innych ludzi, którzy podjęli wysiłek wychowawczy będą pracować na wasze emerytury
      • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 21:58
        Bla, bla, bla.
        • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:04
          ale to prawda, obecne składki jakie płacimy do ZUSu idą na finansowanie obecnie wypłacanych emerytur, ta niewielka część co ZUS przekazuje do OFE starczy co najwyżej na zwykłą wegetację a nie spokojne życie na starość
          • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:06
            Sto razy była dyskusja na ten temat, więc nie chce mi się znowu.
          • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:11
            tak Janku ,najlepiej rozkaż się wszystkim rozmnażać,nie ważne,że np patologia i szóste dziecko w biedzie i ubóstwie,ważne,że będzie miał kto pracować na twoją emeryturę :/
            a ,to ,że połowa takich dzieci skoczy w pierdlu,albo na ulicy,to już nie ważne,co?
          • kora3 Demagogiczny bład logiczny Janie 29.11.10, 09:49
            Skladki idą do ZUS to prawda, ale nie tylko na emerytury obecnnych emerytów:)

            Ja nie mam dzieci, płace podatki, niemałe. Z lekarza p. kontaktu korzystam raz w roku, albo rzadziej, dwóch soecjalistow, których odwiedzam regularnie: stomatologa i ginekologa odwiedzam prywatnie. Praktycznie niczym nie obciązam budżetu, a sporo do niego (relatywnie) dodaje. Moje podatki idą nie tylko na emetyry, ale i na zasiłki na miecierzyńskim kobiet, które na nim sa, na L-4 kobiet w ciązy, które nie moga w tym czasie pracowac, na ich regilarne badania w ciąży i lekartwa ewentualne z efundacją, potem na leczenie dzieci, które nawet na banalbe choroby chorują czesciej niż dosrosli itd. Idą też na zasiłki rozmaite dla rodzin z dziećmi, które nie umieją tych dzieci i siebie itrzymac (czesto dlatego, ze nie chca, a czasem dlatego, ze serio nie mogą)

            Moja emeryrura zatem, jesli jej doczekam, nie bedzie jakis darem łaski od takiego już pracujacego obecnego dziecka, tylko zwyczajna spłatą długu:) Dlugu, który państwo zaciagneło u mnie, zeby płacic to wszystko, a dług wypada spłacić:)

            Ja się wcale nie złoszcze, ze moje podatki sa tak dysponowane (czasem tylko, gdy widze, ze bezmyslnie, a czasem widze) - tak juz jest, Staram sie tez pomagać ludziom, gdy widze, ze są tego warci
            Nie stawiaj sprawy tak, ze oto ludzie nie majacy dzieci sami zaciagaja jakiś dług, bo to nieprawda. Na ogół wiecej pakuja w budżet, niz kiedykolwiek zdołaja z niego dostac:)
            • tygrysio_misio Re: Demagogiczny bład logiczny Janie 29.11.10, 09:53
              zapomnialas napisac o edukacji dzieci..takie np studia na polibudach, albo uczelniach medycznych kosztuja o wiele wiecej niz wkladaja do budzetu rodzice tych studentow
              • kora3 no nie zawsze, ale bywa i owszem :) 29.11.10, 10:42
                jesli amsz na myśli mnie, to moi rodzice akurat płacili spore podatki, bo mój ojciec "łapał" sie na b. wysoki próg.
                Ale w sumie racja, tylko w tym akurat przypadku, jak studenci idą do pracy, to ... sami placą podatki :)
                • tygrysio_misio Re: no nie zawsze, ale bywa i owszem :) 29.11.10, 10:52
                  niby placa... ale ile? 10tys rocznie?

                  a z lekarza czy ulg na bilety wtedy sie nie korzysta?
                  • kora3 Re: no nie zawsze, ale bywa i owszem :) 29.11.10, 10:57
                    tygrysio_misio napisała:

                    > niby placa... ale ile? 10tys rocznie?
                    >
                    > a z lekarza czy ulg na bilety wtedy sie nie korzysta?


                    Wiesz, nie wiem dokladnie ile. Ja jestem zdania, ze w edukacje społeczeństwa warto inwestować akurat.
                    >
                    >
                    • tygrysio_misio Re: no nie zawsze, ale bywa i owszem :) 29.11.10, 11:11
                      niedawno sie edukowalam i powiem Ci jedno: warto ale w inny sposob

                      1. masa ludzi uczy sie tylko dla tego, ze wstyd nie miec dyplomu.. a pracy i tak nie znajdzie
                      2. rozmawialam z kims, kto szczycil sie tym, ze on w kraju nie ma co robic i jak tylko skonczy studia to wyjedzie do Anglii
                      3. w duzej mierze ze studiow/stypendiow korzystaja ci zamozni

                      moj znajomy w stanach (gdzie za edukacje sie placi) nie byl zamozny.. z powodu choroby matki raczej pod kreska... ale mogl studiowac: mial propozycje stypendium z jakiejs kancelarii prawnej, ktora funduje nauke studenom, ktorych chce pozniej zatrudnic...podpisuje sie papier, ze bedzie sie u nich pracowalo 3 lata.. po studiach ma sie prestizowa prace/w czasie studiow nie placi... a firma pewnie mogla sobie to odpisac, albo dostac jakies subwencje z panstwa

                      to jest dobry system.. w ktorym wspiera sie ludzi uczacych sie po to,zeby pozniej pracowali na rzecz spoleczenstwa

                      obecny system doprowadza to tego, ze panstwo (Ty ja) placi za przedluzanie dziecinstwa, albo wyksztalcone kadry w innych krajach
                      • kora3 wiesz, nogdy nie mozna wykluczyc 29.11.10, 19:46
                        ze ktoś studiuje, tulko by miec papier, albo wyjedzie po stidiach

                        Ja studia skończylam dawno temu :) i terz ze zdumieniem dowiedzialam się nie ak dawno, ze mozna miec stupendium socjalne na zaocznych studiach. Dla mnie to absurdalne. Za "miich czasów " (hihi jak to brzmi) studia wieczorowe i zaoczne były dla ludzi pracujących. tymczasem stypendium socjalne mozna otrzymac studiując zaocznie i nie pracując, ba - nawet nie zukając pracy Dla mnie to dosc zaskakujące, bo jesli kogoś stac na opłacanie studiów, to stac na studiowanie chyba, a skoro nie stac, to niech idzie do pracym skoro srudiuje zaocznie
                        Mowa nie o kims chorym, niepełnosprawnym itd - takie stypendoum pobierał syn znajomej, która faktycznie za wiele kasy nie ma, dwoiła się i troiła, zeny "mlody" mógl studiowac ale nie pojmuje dlaczego zaicznie nie pracując. on nawet pracy nie szukał bo jak stwierdził "po co?"
                        • klutek Re: wiesz, nogdy nie mozna wykluczyc 29.11.10, 20:32
                          A mature z poskiego tez dawno ?
                          • kora3 Re: wiesz, nogdy nie mozna wykluczyc 29.11.10, 20:38
                            z matematyką to musisz byc na bakier :)
                            • klutek Re: wiesz, nogdy nie mozna wykluczyc 29.11.10, 20:51
                              Trochę
                              ;)
            • jedzoslaw Re: Demagogiczny bład logiczny Janie 29.11.10, 11:39
              Poza tym, rachunek jest wyrównany także dlatego, że choć dzieci będą w przyszłości pracować na emerytury bezdzietnych to jednak już teraz bezdzietni opłacają emeryturę starzejącym się rodzicom tych, co mają dzieci. Tym samym zatem dzieci będą płaciły na emerytury bezdzietnych, bo ci już opłacali emeryturę ich dziadkom.
            • megi1973 Re: Demagogiczny bład logiczny Janie 29.11.10, 13:03
              co to są soecjaliści? i emetyry? zasiłki miecierzyńskie, regilarne badania, banalbe choroby, dosrosli??? to po murzyńsku? hahaha
        • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:10
          ludzie uwierzyli w bajki, że mogą bezkarnie nie mieć dzieci bo i po co się męczyć? Dopóki tych, co nie miało dzieci było niewielu (księża, sporadyczne pary) to nie było problemu. W momencie gdy coraz więcej ludzi nie chce mieć dzieci, lub tylko jedno dziecko powstaje poważny problem demograficzny gdyż nie będzie w przyszłości komu pracować oraz płacić podatki. Jedynym rozwiązaniem będzie przyjmowanie emigrantów z Afryki i Azji, co z kolei wywoła nowe problemy jakie obecnie możemy obserwować np. we Francji gdzie muzułmańscy emigranci zaczynają sprawiać coraz większe kłopoty
          • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:12
            Ojej!
            • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:14
              głupiutka jesteś :)
              • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:17
                Za to ty mundry, że szok.:D
              • kochanic.a.francuza Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 11:25
                Janie, urodz te trojke dzieci dla dobra demografii. Potem sie miotaj miedzy 8-godzinna praca na etacie (jak masz ambicje to 24 godziny we wlasnej firmie), 4-godzinnym etatem pt. "prace domowe" i reszta dla tej trojki dzieci, ktore i tak beda sie czuly opuszczone. Bede podziwiac jesli Ci cos na sem zostanie.
                Nie ma to jak byc ksiedzem lub politykiem, miec duzo czasu i atrakcyjne zycie towazyskie za pieniadzepodatnikow. I madrzyc sie i nawolywac kobiety do rodzenia. Ja mam to w D..pie.
          • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:25
            czyli lepiej,żeby rosło patologiczne,biedne społeczeństwo niż żadne?Sorry,ale jeśli rozmnażać się będzie patologia i biedota ,to w przyszłości jeszcze ty dołożysz do tego interesu,bo domy dziecka i więzienia też ktoś musi utrzymywać...
            • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:33
              ale co ty z tą patologią? obecnie dzieci często nie chcą mieć ludzie, których nawet byłoby na to stać, ale wolą "korzystać z życia" i/lub robić karierę zawodową a nie wstawać w środku nocy do płaczącego dziecka
              • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:39
                ale to ich wybór,nie możesz wrzucić wszystkich do jednego wora i kazać się rozmnażać.Statystycznie odsetek ludzi,którzy nie chcą mieć dzieci jest na prawdę mały i nie grozi wzrostem niżu demograficznego.
                A co Niemcami?Społeczeństwo starych ludzi i co przepraszam,źle im?
                Ja powiem inaczej Polska to taki beznadziejny kraj,że co by się w nim nie zrobiło to i tak będzie do dupy.
                • tygrysio_misio Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:36
                  poki co to Ty wlozylas wszystkich chcacych miec dzieci do jednego wora patologii
                  • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 12:47
                    no właśnie nie wrzuciłam o czym napisałam dalej,doczytaj.
                    Nie chodziło mi o autorkę wątku,a jankowy bezsensowny przymus rozpłodu.
            • tygrysio_misio Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:38
              no wiec wlasnie z tego postu dowiedzielibysmy sie, ze autorka watku to jedna wielka patologia... i ze jej dzieci wyladowalyby w wiezieniu

              wiadomosc dla Ciebie: osoby ktore rezygnuja z dzieci to glownie zamozni i wyksztalceni..ci ktorych akurat stac na wychowywanie szostki dzieci
          • madzioreck Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 00:49
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > ludzie uwierzyli w bajki, że mogą bezkarnie nie mieć dzieci bo i po co się męcz
            > yć?

            Jasiu, skończ już to piep.rzenie, co? Ważniejsza Twoja emerytura niz to, żeby dzieciaki były chciane i kochane? Zarób se i odłóż na emeryturę

            W momencie gdy coraz więcej ludzi nie chce mieć dzieci, lu
            > b tylko jedno dziecko powstaje poważny problem demograficzny

            Większy problem jest wtedy, jak ludzie nie mają dzieci albo mają mniej niż by chcieli, bo nie mają kasy.
            • tygrysio_misio Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:35
              nie moze odlozyc bo placi kupe kasy na obecnych emerytow... ktorym nikt nie chce odbierac przywileji
      • kombinerki.pinocheta Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:33
        wez janeczek nie pie...glupot
        kazdy na siebie odklada skladki tzn placi panstwu, ktore te pieniadze na biezaco przejada
        pretensje mozesz miec do panstwa i tych, na ktorych glosujesz
        a tak swoja droga czy ty czasami nie glosowales na PO?

        ludzie placa i oczekuja emerytur i maja racje, a to, ze panstwo ma to w dupie i kasa idzie na lewe interesy i zobowiazania wobec podatnikow to juz nie wina ludzi tylko systemu
      • salanderr Re: bez ślubu, bez dzieci 30.11.10, 17:17
        Drogi Janie dostaję białej gorączki jak czytam takie teksty ! Ja zamężna i bezdzietna ( bo tak lubię) informuję Cię , że Twoje dzieci nie będą musiały bidulki płacić na moją emeryturę bo z myślą o niej kupiliśmy dwa mieszkania w dużym mieście jedno już spłacone drugie skończymy spłacać gdy do emerytury zbliżać się będziemy .Zamierzam na nich zarabiać do śmierci lub spieniężyć i cieszyć się komfortowym życiem na , które SAMA ciężko zapracowałam . Więc daruj sobie takie teksty bo sobie nie życzę sugerowania mi jak to ktoś będzie na mnie robił .Co za ludzie.....
    • lolcia-olcia Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 21:58
      psy jako substytut dzieci, ciekawe...
      • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:01
        Następna...
        • lolcia-olcia Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:08
          ryzyko wylewania żali na forum publicznym
          • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:11
            Głupie komentarze i złośliwości? Fakt.
            • lolcia-olcia Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:14
              A Ty obrońcą jesteś, że tak się silisz? Nie mój cyrk nie moje małpy, każdy robi co chce i uważa za słuszne. Tylko taki jęki spod łazienki po iluś tam wątkach już nudne są.
              • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:18
                Nie irytuj się tak, złość piękności szkodzi.:)
                • lolcia-olcia Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:21
                  Mi już nic nie zaszkodzi :D nie irytuję się tylko takie głupie męczenie tematu dla zasady
      • kokoszanel.1 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:02
        A czy ja napisałam, że substytut????
        • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:05
          Inni wiedzą lepiej.:)
        • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:12
          nie substytut, zwykłe wygodnictwo
          • damka9 Jan 28.11.10, 22:52
            to na co Ty czekasz w takim razie? czym prędzej zabieraj się za robienie dziecka, skoro tak Cię ten niż uwiera!! nie ma z czym zwlekać ! no chyba, że czujesz się jeszcze za młody i/lub masz jeszcze dużo innych rzeczy do zrobienia ??
            • jan_hus_na_stosie Re: Jan 28.11.10, 22:54
              damka9 napisała:

              > to na co Ty czekasz w takim razie?

              na ślub, wiem taki staroświecki jestem :)
              • p.s.j Re: Jan 01.12.10, 15:56

                > > to na co Ty czekasz w takim razie?
                >
                > na ślub, wiem taki staroświecki jestem :)

                Ojczyzna w potrzebie, Turek i Maur emigrujący u bram Najjaśniejszej Rzplitej stoją, a ty na ślub czekasz?!
    • niebieski_lisek Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:16
      Tak, bo alternatywą do konkubinatu jest nieszczęśliwe małżeństwo, mąż alkoholik i dziecko z którym nie można się dogadać.
      • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:22
        niebieski_lisek napisała:

        > Tak, bo alternatywą do konkubinatu jest nieszczęśliwe małżeństwo, mąż alkoholik
        > i dziecko z którym nie można się dogadać.

        oczywiście, przecież autorka postu musi sobie jakoś zracjonalizować fakt, że jej mężczyzna nigdy przed nią nie uklęknął i nie poprosił jej aby została jego żoną :)
        • sid.leniwiec Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:23
          Mogę iść spać, nawet poniedziałek nie straszny przy takiej dawce humoru, na Jasia zawsze można liczyć.:D
          • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:26
            kolejna samotna racjonalizatorka, która wmawia sobie, że jest jej dobrze tak jak jest i nie marzy o założeniu normalnej rodziny :)
            • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:33
              ja tam bym chciała normalną rodzinę,ale pozwolę sobie na nią dopiero jak mnie samą będzie stać na utrzymanie dziecka,bo facet,jest,a za chwilę może go nie być,więc na razie marzenia o dziecku idą w las :(
              • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:37
                hermina1984 napisała:

                > bo facet,jest,a za chwilę może go nie być

                pesymistka :)
                • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:41
                  a nie sądzisz,że w życiu trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność?A nie potem obudzić się z ręką w nocniku...
                  Poza tym ambicjonalnie nie pozwolę sobie na finansowe uzależnienie się od faceta :)
                  Będę łożyć na dom tak samo jak on.
                  • niebieski_lisek Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 23:19
                    > a nie sądzisz,że w życiu trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność?

                    A na atak bomby nuklearnej też jesteś gotowa? Schron wykopany? :) Życie jest zbyt nieprzewidywalne żeby można przygotować się na wszystko.
                    • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 23:25
                      jeśli o planowanie potomstwa się rozchodzi,to wolę mieć wszystko poukładane...Moja matka pozwoliła sobie na wpadkę i z autopsji wiem jak takie dzieci mają przesrane później.
                      Nie chcę,żeby moje dziecko ciężką pracą dochodziło do wszystkiego same,chcę mu ułatwić start.Jeśli nie będę mu mogła tego zapewnić,w ogóle nie będę mieć dzieci.
                      • kochanic.a.francuza Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 11:33
                        Prawidlowa postawa, choc zadko spotykana. Chyle czola.

                        Powinno jednak byc tak, zeby ludzie. ktorzy wychowywuja mlodych ludzi (czyli glownie kobiety), mogli robic to bez wiekszego stresu zwiazanego z praca. Jak na razie to utopia.
            • kokoszanel.1 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:35
              Żałosny jesteś, chyba ciebie żadna baba nie chciała, pisz, pisz, zajmij sobie czymś ręce!
              • jan_hus_na_stosie Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:39
                kokoszanel.1 napisała:

                > Żałosny jesteś, chyba ciebie żadna baba nie chciała,

                nie tylko chciała, ale także ja ją chciałem :)

                > pisz, pisz, zajmij sobie czymś ręce!

                spoko, równolegle do pisania na forum pracuje sobie :)
    • stephanie.plum Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:42
      no trafiłaś w sedno, tylko głupi nieudacznicy pakują się w dzieci.

      przy okazji: pozdrowienia dla rodziców.
    • lacido Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 22:56
      a Twój mężczyzna z udanego związku nie ma czasem za sobą ze dwoje dzieci? ;)
      • kokoszanel.1 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 23:07
        Nie!Chyba w naszym kraju nie można być po prostu szczęśliwym, jesli nie żyje się w schemacie małżeństwo-dzieci (i jeszcze kościół, bo wypada pokazać się w niedziele)...
        A mi te schematy powiewają.
        • lacido Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 23:09
          no jakby miał to może by nie chciał mieć kolejnych, nie strzelaj sie tak :)
          jak CI powiewają to po co ten watek?

          a babkom powiedz że jesteś za stara na dzieci ;)
          • kokoszanel.1 Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 23:11
            Czuję się młodo, stara poczuję się po 90-tce!
            • lacido Re: bez ślubu, bez dzieci 28.11.10, 23:14
              nie chodzi o czucie tylko możliwości rozrodcze
    • posh_emka To zapytaj 28.11.10, 23:01
      Czemu nie strzelisz do jednej czy drugiej osoby z takim pytaniem? Ja bym tam nie miała oporów w takiej sytuacji- skoro inni pytają o moje życie osobiste to uważam,że ja też mam prawo o to i owo zapytać. Pewnie więcej pytań pod swoim adresem byś nie usłyszała.
      • kokoszanel.1 Re: To zapytaj 28.11.10, 23:08
        Masz rację, zapytam!
      • olcia029 Re: To zapytaj 28.11.10, 23:13
        chyba panuje dziwna moda na takie pytania, kiedyś bardzo mnie to śmieszyło, gdy było skierowane do mnie a nie miałam dzieci. Ja to jestem wariatka, z tym co miałam ślub to dzieci niet, a po rozwodzie z panem bez slubu dwójka rok po roku :)
        Potem znów jaak już miałam jedno dziecko to sie pytali kiedy drugie. Teraz mam dwóch synów to się pytają kiedy córka :)
    • madzioreck Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 00:47
      Czasami mam ochotę zapytać: ciociu, jesteś
      > szczęśliwa ze swoim mężem alkoholikiem, Krysiu, dlaczego masz kochanka na boku
      > i kiepski kontakt z córką????

      Zapytaj więc :) Gwarantuję, że durne putania, wszystkie zresztą, skończą się jak ręka odjął ;)
    • raohszana Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 01:37
      Ja to się zastanawiam - gdzie są te ludzie co się tak wypytują? Mnię się nikt nigdy wprost nie zapytał o to, dlaczego nie mam chłopa, dzieci, dlaczego nie chcę mieć, dlaczego mam kota, dlaczego wolę colę od coli light. A innych wiecznie pytają! A mnie nikt! A ja mam takie cięte riposty na to! Gdzie te pytające ludzie? Dlaczego moje ciotki i inne rodziny pytają, czy chcę czekolady albo leczo, a nie pytają, dlaczego ja jeszcze kiecki nie szykuję! Czuję się pokrzywdzona!
      • ursyda Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 02:09
        to cho ja ciebie zapytam, chcesz?:D
        • raohszana Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 03:39
          Chcem, chcem! Wreszcie i mnie ktoś o to zapyta i będę mogła założyć o tym wątek! I cieszyć się ze swojej oryginalności - no bo przecież to tylko ja taka bezdzietna i bezchłopna, nie? I jeszcze fukać, jak to możliwe, że ktoś nie rozumi, że ja nie chcę mnóstwa dzieci i faceta! No naprawdę, dopełnisz me życie! :D
          • ursyda Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 10:50
            i może jeszcze KARIERĘ robisz!!!!?
            a fe!
            <odchodzi_zapinając_po_drodze_swoją_pikowaną_podomkę_i_ściągając_termoloki>
    • ursyda Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 02:19
      Mam 37 lat, jestem w udanym zwiazku, mam 10letnią córkę i czuję się szczęsliwa bo mam ślub a nie mam psów. Coraz częsciej jednak znajomi i rodzinia pytają: co z psami, kiedy w końcu przyprowadzisz do domu psa? Mam dość tych pytań. Czasami mam ochotę zapytać: ciociu, jesteś szczęśliwa ze swoim Azorem,ale dlaczego masz taki kiepski kontakt z weterynarzem w zwiazku z czym Azor nie jest szczęsliwy z Tobą...tak jak i Twój konkubent?

      kokoszanel-czy zrozumiałaś przesłanie?

      • czerwony_rower Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 08:53
        no co Ty? 37 lat i nie masz psa? Moze choc chomika!
        • ursyda Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 10:47
          czerwony_rower napisała:

          > no co Ty? 37 lat i nie masz psa? Moze choc chomika!

          Chomika kupiłam. Dla świętego spokoju bo już miałam dość pytań ludzi: kiedy w końcu sobie kupisz chomika!?
      • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:48
        > Mam 37 lat


        yyyyyyy,nie wierzę :D
        • ursyda Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 10:51
          to sobie oblukaj zdjęcie sprzed trzech miesięcy w mojej wizytówce niewierny Tomaszu!
          • tygrysio_misio Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 10:56
            jezu jak dobrze... chyba sie nie znamy ;]
            • ursyda Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 10:59
              owszem, z forum:P
              poza tym, wiem jak wyglądasz:)
              • tygrysio_misio Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 11:11
                fak.. to jednak prawda, ze raz wsadzone zdjecie w neta to klopoty ;]
          • hermina1984 Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 11:21
            no i dalej nie wierzę :D
            ksero dowodu proszę :D
            • ursyda Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 22:09
              no
              trochę się zapuściłam
              ale serio mam 37 a nie 73:)
      • stephanie.plum Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 13:08
        :~D

        bezbłędne!
    • kora3 Ale to są Twoje sprawy :) 29.11.10, 09:27
      Ja nigdy nie chciałam miec dzieci, slubów już wiecej też nie chce (mój chciałby, ale szanuje moj wybór) i wiesz co? Mnie sie nikt o takie rzeczy nie pyta :) A wiesz dlaczego? Bo od dawna, od zawsze - nie pozwalam na takie pytania.
      Ni przesadzam, ze nikt, bo czasem zdarza sie ktosik niekylturalny i wscibski:) zwykle działa na niego pytanie: "a do zcego ci ta wiedza potrzebna?" "chcesz sie wprosić na wesele, chrzciny?" albo cos w tym stylu.
      Pytają Cie, bo na to pozwalasz - proste. Spróbuj najpierw pytaniemi jak wyzej, wszelako, jesli trafisz na wyjątkowo natarczywego chama, trudno- gwałt niech się gwałtem odciska:) powiedz to, co zapropoowałaś.
      Powodzenia :)
      PS. Ludzie czesto nie potrafia pojac, że to co oni uwazają za szczescie, dla kogos innego wcale tym nie byłoby , albo nie jest Nie ma sensu kogoś takieg uczyc, skoro sam sie nie nauczył, a wszelkie wyjasnienia tacy ludzie biorą za "tłumaczenie się", dlatego odpuśc i zyj jak chcesz:)
    • tygrysio_misio Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:49
      w wiekszosci przypadkow ludzie nie rozmiawaja o sztuce, nauce, polityce (nie mylic z pierdzieleniem na jakas partie), problemach swiatowych...

      ludzie gadaja o dupie maryni, a dzieci lub ich brak, malzonek lub jego brak to sa ulubione tematy

      jesli pytaja sie Ciebie to oznacza to tylko to, ze pozwalasz im na to... a nie ze nie wyobrazaja sobie jak mozna nie miec slubu i dzieci.. o czym w koncu maja z Toba rozmawiac skoro pozbawilas sie niewykanczajacych sie tematow

      przeczytalam caly watek... i wyczytalam z niego cos innego... Twoja furie, prawdopodobienstwo bycia nieszczesliwa

      na sile tlumaczysz sobie, ze to wlasnie Ty jestes szczesliwa a nie inni... bo jak inni moga byc szczesliwi zyjac inaczej niz Ty?? .. jad ktory przedstawiasz do ludzi ohajtanych z dziecmi jest tak bardzo widoczny, ze nie oszukasz nikogo co do swojego szczescia

      ludzie szczesliwi z samym soba nie wypluwaja jadu do osob, ktore zyja inaczej niz oni
      • kora3 Ja tego tak nie odebralam Tygrysiu 29.11.10, 10:55
        To znaczy nie jak furię. Raczej, jak frustrację autorki wątku, z powodu nachalności innych. W sumie, to, ze ktoś jest ogólnie szczęsliwy, to chyba nie znaczy, że nie moze go coś boleć, denerwować?
        Zasadniczo to tego rodzaju pytania, sa zwyczajnie nie na miejscu. NAwet wśród krewnych. Zwykle jest tak, ze bliskie sobie naprawde osoby, wczesniej czy później znają motywy takiego, czy innego postepowania swego, bez pytań i drązenia. Ja na przykład wiem dlaczego jedna z moich przyjaciółek rozwiodla sie z pierwszym mezem, choć wcale jej woczas nie znałam, a poznawszy ja wcale nie wiedzialem, ze jest zamezna po raz drugi. Ot tak, jakoś to kiedyś wyszło w rozmowie, nawet nie pamietam, jak, kiedy:)

        Przyznam się, że mnie takie pytania nie irytują, raczej dają mi domyslaenia o poziomie zadajacego je, ale przyznam, ze zdarza sie to b. rzadko. Wowczas raczej bawi mnie taka sytuacja, niż złosci, bo fajne miny i uniki robią osoby zapytane "po co ci ta informacja?". No bo w sumie najczesciej po nic:) ot tak, ze wscibstwa taka osoba pyta, a potem nie wie co powiedzieć:)
        Ale ostatnio miałam okazję gadać z babką, która ma dziecko, które pzryszło na swiat dzieki in vitro. Oprócz opowiadania o zmaganiach z problemem niepłodnosci, mówiła tez, jak podle sie czuli z mezem bedąc ciągle przez rózne osoby pytani : "dalczego jeszcze nie macie dzieci?" Nie każdy i z pewnością nie wszystkim człowiek ma ochote opowiadać o swych problemach intymnych. I to nalezałoby brać pod uwagę takze, zadając ludziom aż tak osobiste pytania bez zadnego celu. Poza swa idiotyczna ciekawoscią rzecz jasna.
        • tygrysio_misio Re: Ja tego tak nie odebralam Tygrysiu 29.11.10, 11:04
          alez tak oczywiscie... luzie nie powinni zadawac pytan, ktore modzi klotniaoga ranic inne osoby... tyle, ze wtedy ludzi raczej by ze soba nie rozmawiali

          wszelkie tematy "z dupy maryni" sa krotkotrwale.. bo ile mozna rozmawiac o pogodzien, pluc na jakas partie... temat dzieci i obgadywania ludzi nigdy sie nie konczy

          a malo jest ludzi rozmawiajacych o czyms konkretnym.. a nawet jak juz rozmawiaja to okazuje sie, ze kazdy ma inne zdanie i wychodzi z tego klotnia.. ludzie nie maja ochoty sie klocic wiec rozmawiaja o neutralnych tematach

          kiedy ktos nie ma dzieci, nie ma wspolnych znajomych ktorych mozna obgadac to co?... coby nie bylo ciszy pyta sie o te dzieci

          i tu sa dwie reakcje na dzieci... ktos niezakompleksiony i szczesliwy z wybranej drogi zyciowej nie bedzie robil z tego tragedii

          ludzie zadowoleni zadziej popadaja w frustracje...

          a wez pod uwage, ze tu oprocz frustracji odnosnie pytan mamy atak na posiadajacych dzeci... zwroc uwage jak autorka watku wypowiada sie o takich ludziach...
          • kora3 Re: Ja tego tak nie odebralam Tygrysiu 29.11.10, 11:24
            Nie czytalam calego watku, przyznaję. Nie wiem wiec, jak sie autorka wypowiada na temat, o jakim mówisz. Wiem natomiast ze agresja rodzi agresję, złosliwosc, złośliwosc itd.

            Co do Twego wyjaśnienia. Nie, nie ejst tak, że ludzie nie mają o czym gadać, jesli nie obgadują innych. I wcale nie musza gadac o pogodzie :) Mogą miedzy sobą gadac o SOBIE:) o swoich sprawach, problemach, radosciach.
            Włąsnie dzięki temu ludzie bliscy sobioe wiedza o sobie rózne rzeczy, o które nigdy nie pytali :) bo rozmawiają z bliskimi znajomymi, czy przyjaciółmi o sobie, a nie obgadują innych, czy wypytuja ich nachalnie.

            Przyklad? Niedawno poznalam fajna kobitke, przez kolezankę taką bliższą. Kolezanka nic mi o niej nie opowiadala. A ja o nic nie pytałam :) no i jakoś tak wiem, ze pani ma meza, który pracuje tu i tu, dwójkę dzieci w wieku szkolnym i chora mamę, którą się opiekuja na zmaine z siostrą. Skąd? od niej:) Bez wypytywania. Ot zobaczyła bluze na wystawie "Mozemy wejsc? byłaby na mojego syna" itd. I nawet nie trzeba zaraz być blisko, by takie info uzyskać:)
            Z kolei ja odebrałąm podczas naszego spotkania telefon od mojego partnera. wrociwszy naturalnie powiedziałam, ze pzrepraszam, ale musialam odebrać. Od słowa do słowa nowo poznana pani zapytała "a gdzie pracuje Twój maz?" Powiedziałam gdzie i powiedziałam, ze nie mąż i pani jakoś nie pytała: dlaczego niemąż:)
            Prawde mowiąc nie odbieram źle pytania: "a masz dzieci?" - wg mnie to zwyczajne pytanie.
            Chociaż pewnie kogoś, dla kogo brak dzieci jest problemem, moze wprawić w przykry nastrój.
            Odpowiadam, ze nie i jakoś nie ma wielu ludzi dopytujacych sie "dlaczego?" Moze ja mam zwyczajnie szczescie do kulturalnych ludzi?:)
            • tygrysio_misio Re: Ja tego tak nie odebralam Tygrysiu 29.11.10, 11:33
              widzisz.. tez znam dziewczyne, ktora mowi tylko o sobie i przez to jakos nigdy nie bylo cieszy, obgadywania innych itpe.. a wszyscy o niej wszytsko wiedzieli.. tylko, ze ona nie miala zdolnosci umyslowych,zeby gadac o swiecie,polityce,religii, moralnosci,kwestiach politycznych i gospodarczych.. jesnetm pewna, za za pare lat sluchalabym o jej dzieciach itpe... ale jakos nie pali mi sie utrzymywac z nia znajomosci ;]

              jedyna osoba z ktora moge pogadc o "kwestiach wyzszych" jest moj brat cioteczny.. sa miedzy nami roznice, ktore sobie objasniamy i zycie staje sie ciekawsze przez to ;]

              jednak co zauwazylam...sa ludzie, ktorzy nie oburzaja sie na pytania o dzieci itpe... sa tacy, ktorzy sie oburzaja... musi byc jakas przyczyna tego stanu rzeczy

              z obserwacji ludzi wychodzi mi, ze Ci nieoburzajacy sie sa szczesliwsi.. i jesli osoba niezamezna i bezdzieta mowi cos o patologii i o tym, ze jak maz plus dzieci to pewnie i kosciol w tle.. to zwyczajnie sa to kompleksy pewne

              mnie tez ludzie zaczynaja pytac kiedy sie hajtam.. sa to zazwyczaj ludzie, ktory nie wiedza o czym ze mna rozmawiac ;] a ze jestem swiadoma stara panna to wisi mi to... choc nie mam jeszcze 30-stki..wiadomo co bedzie za 12 lat? ;]
              • kora3 Re: Ja tego tak nie odebralam Tygrysiu 29.11.10, 11:52
                tygrysio_misio napisała:

                > widzisz.. tez znam dziewczyne, ktora mowi tylko o sobie i przez to jakos nigdy
                > nie bylo cieszy, obgadywania innych itpe.. a wszyscy o niej wszytsko wiedzieli.
                > . tylko, ze ona nie miala zdolnosci umyslowych,zeby gadac o swiecie,polityce,re
                > ligii, moralnosci,kwestiach politycznych i gospodarczych.. jesnetm pewna, za za
                > pare lat sluchalabym o jej dzieciach itpe... ale jakos nie pali mi sie utrzymy
                > wac z nia znajomosci ;]


                Jejku Tygrysiu, niemozebnie upraszczasz...Nie o to chodzi, ze ktos potrafi mówić tylko o sobie :) i tez nie o to, ze tylko o innych. Po prostu wspomnialaś, ze nie ad sie cały zcas gada o polityce, literauturze, czymkolwiek spoza życia prywatnego. Da się - jesli ludzie spotykaja sie w zwiazku z jakims hobby swoim to zwykle o tym gadaja, tylko to mało interesujące dla ludzi spoza tego towarzystwa.
                Chcialam ci tylko uświadomic, ze nie trzeba ani obgadywac innych, ani nachalnie wypytywac, by coś tam o kims wczesniej czy później wiedziec.

                >
                > jedyna osoba z ktora moge pogadc o "kwestiach wyzszych" jest moj brat cioteczny
                > .. sa miedzy nami roznice, ktore sobie objasniamy i zycie staje sie ciekawsze p
                > rzez to ;]


                No to faktycznie nieciekawie, ze tylko jedna jest taka osoba w Twoim otoczeniu :( ja mam takich sporo, zcasem toczymy zaciete spory:)

                >
                > jednak co zauwazylam...sa ludzie, ktorzy nie oburzaja sie na pytania o dzieci i
                > tpe... sa tacy, ktorzy sie oburzaja... musi byc jakas przyczyna tego stanu rzec
                > zy


                Mysle,ze przyczyna tego moze być rózna. Czasem np. taka, ze ktoś nie moze mieć dzeici, czasem taka, że nie ma z kim po prostu, a czasem taka, że non stop jest o to pytany i juz go to drażni. Nie wiem - jak mówię - mnie takie pytania nie irytują, jestem w weiku, w którym wiekszosc ludzi ma dzieci, wiec pytanie o to, czy je mam jest dosc naturalne, natomiast pytanie: "dlaczego nie masz?" też mnie nie irytuje, ale uwazam je za niekulturalne. To tak, jakby zapytac kogoś "Dlaczego masz pięcioro dzieci?".

                >
                > z obserwacji ludzi wychodzi mi, ze Ci nieoburzajacy sie sa szczesliwsi.. i jesl
                > i osoba niezamezna i bezdzieta mowi cos o patologii i o tym, ze jak maz plus dz
                > ieci to pewnie i kosciol w tle.. to zwyczajnie sa to kompleksy pewne


                Nie wiem Tygrysiu, moze. Ja ci powiem, ze w czasie, gdy byłam jeszcze zamezna, rodzina mojego eksmeza czesto wypytywała nas o to, dlaczego nie mamy dzieci (w domysle - jeszcze). Dodam, ze i blizsza i dalsza. A zwyczaj mieli taki, ze takich pytań (bo inne osobiste też sie im zdarzaly, a jakze) nie zadawali bynajmniej w 4 oczy, tylko np. przy stole na przyjęciu. Jakkolwiek mogłabym takie pytanie zdzierżyć od tesciowej, zcy tescia, choc powinni mieć na tyle taktu, zeby nie pytać, bo jesli chciałabym , saqma bym powiedziała:), to już od np. szwagra nie. A szwagier np. tez pytał. Raz komuś (już nie pamietam komu) odpaliłam na to pytanie: bo P. jest impotyentem, a ja jestem oziebła :).
                Zirytowało mnie nie samo pytanie, tylko fakt, ze rodzinka ciagle je zadawała, w szerszym na ogół gronie.

                >
                > mnie tez ludzie zaczynaja pytac kiedy sie hajtam.. sa to zazwyczaj ludzie, ktor
                > y nie wiedza o czym ze mna rozmawiac ;] a ze jestem swiadoma stara panna to wis
                > i mi to... choc nie mam jeszcze 30-stki..wiadomo co bedzie za 12 lat? ;]



                Nie ma kogoś takiego, jak "stara panna" - to jest mentalnosc, a nie stan faktyczny.
                • aiczka Re: Ja tego tak nie odebralam Tygrysiu 29.11.10, 14:01
                  > Nie wiem - jak mówię - mnie takie pytania nie
                  > irytują, jestem w weiku, w którym wiekszosc ludzi ma dzieci, wiec pytanie o to
                  > , czy je mam jest dosc naturalne, natomiast pytanie: "dlaczego nie masz?" też m
                  > nie nie irytuje, ale uwazam je za niekulturalne.

                  Moim zdaniem o reakcji na pytanie w dużej mierze decyduje jego forma.

                  Jeśli ktoś pyta "a wy, czy planujecie..." to brzmi to jak pytanie osoby zainteresowanej drugą osobą, jej życiem, wyborami lub po prostu próbującej podtrzymać rozmowę.

                  A jeśli pytanie brzmi ""a wy, kiedy wreszcie..." to towarzyszy mu przekaz typu "uważam to za tak oczywiste, że nawet nie pytam czy", "to jest norma a skoro nie wypełniasz normy to jesteś dziwny/a", "nie bardzo mnie obchodzi, co o tym myślisz, dostosuj się do reszty społeczeństwa" itd. To oczywiście może być nadinterpretacja, ale jeśli jakieś obcesowe, perswazyjne pytanie słyszymy zbyt wiele razy, to zaczyna nas męczyć i mamy coraz mniej ochoty udzielać grzecznych wyjaśnień.
                  • kora3 Re: Ja tego tak nie odebralam Tygrysiu 29.11.10, 14:22
                    aiczka napisała:
                    >
                    > Moim zdaniem o reakcji na pytanie w dużej mierze decyduje jego forma.

                    A wg mnie ochota na odpowiedź :)

                    >
                    > Jeśli ktoś pyta "a wy, czy planujecie..." to brzmi to jak pytanie osoby zainter
                    > esowanej drugą osobą, jej życiem, wyborami lub po prostu próbującej podtrzymać
                    > rozmowę.


                    Wiesz, to z kolei zależy od kontekstu oraz stopnia zażylosci miedzy ludźmi.

                    ale jeśli jakieś obcesowe, perswazyjne pytanie słyszymy zbyt
                    > wiele razy, to zaczyna nas męczyć i mamy coraz mniej ochoty udzielać grzecznych
                    > wyjaśnień.


                    No zapewne. Ale ja ci powiem, ze generalnie pytania zbyt osobiste sa nie na miejscu - wszystko jedno czego dotyczą, a ich zadawanie, nawet w dobrej wierze, nie swiadczy dobrze o zadającym. Z kolei ten, komu sie tego rodzaju pytania zadaje, wcale nie musi udzielac na nie odpowiedzi, ani wyjaśniać niczego - taka prawda.
    • kombinerki.pinocheta Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 09:56
      jak pisal poeta

      bez slubu, bez dzieci, to szkieletow ludy
    • kochanic.a.francuza Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 11:14
      Jestes malo asertywna. Powiedz im co myslisz o ich zyciu i sie odpyla:)
      Jestem i mama i zona.
      • adamaszek333 Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 11:38
        A wg mnie to autorka postu ma problem - jestem w podobnej sytuacji nie mam męża, dzieci, mamy psa, jakoś nikt nie pyta dlaczego nie mamy dzieci i żyjemy na tzw. kocią łapę. Na razie tak żyjemy, może za rok stwierdzimy, że chcemy wziąć ślub i mieć dziecko. Czujemy się szczęśliwi. Myślę, że to widać i nikt nie zamęcza nas pytaniami. Może kokoszanel 1 powinna zadać sobie pytanie: czy rzeczywiście czuje się spełniona????
    • facettt Kuzwa, 100 razy juz pisalem : 29.11.10, 14:26
      matka mowi do corki:

      - Mary, jestes z Johnem 10 lat, macie dwojke dzieci
      - czemu sie w koncu nie pobierzecie?

      Corka:

      - bo on nie jest w moim typie, mamusiu.
    • malediwa867 Re: bez ślubu, bez dzieci 29.11.10, 21:47
      To w takim razie napiszcie proszę dość proste recepty,odpowiedzi na pytanie:a dlaczego nie macie dzieci???...

      Ja mam męża nie mam dzieci mamy psiaka i jesteśmy szczęśliwi jednak krew mnie zalewa jak słyszę to pytanie od wielu osób,których nie powinno to obchodzić.Na razie nie mam ochoty na kupki zupki i obgryzione sutki...Pozdrawiam cieplutko
      • kora3 Odradzam wyjasnianie przyczyn :) 29.11.10, 22:04
        Co którzy uwazaja,ze ludzie obligatoryjnie muszą miec dzieci i tak nie zrozumieją, ani nie uwierza, ze Wam tak pasuje:)

        Najlepsze tak na serio jest odpowiadanie pytaniem na pytanie: "a dlaczego chcesz to wiedziec? " "do czego potrzebujesz tej informacji?" "Dlaczego to ważne dla Ciebie?" w tym stylu zdecydowana wiekszosc ludzi, jesli zadajesz im takie pytanie, zwłaszcza przy ludziach, kompletnie nie ma pojecia co odpowiedziec, bo informacja nie ejst dla nich ani wazna, ani do niczego poza zaspokojeniem ciekawosci, albo zaczepka - potrzebna.

        W stosunku do osób wyjatkowo nachalnych i chamskich mozesz powiedziec co chcesz:) np. "Bo jestesmy wugodni, skapi i egoistyczni" - oczywiscie z odpowiednią intonacją :) "Bo cierpie na pedofobie" - wiekszosc chamów nie skuma co to jest:), "Bo nie mozemy dojsc do poozumienia co do płci i imienia" itd. :) a juz na baaaaardzo namolna osobe jest jeden sposób, niestety niezbyt miły. Jest to odpowiedx w stylu: "Z tych samych powodów, dla których Ty nie masz swojego mieszkania (domu, pracy, urody, pieniedzy, faceta, kobiety)" albo "No hmm skoro juz tak untymnie, to zawsze chcaialm Cie o to zapytac: czemu się nie rozwodzisz skoro mąż ci tak przyprawia rogi (pije, nierób, awanturnik)"
        ten osotani sposób nie ejst kulturalny, a tak naprawde czyjes chamstwo nie zwalnia nas od kultury. ale czasem cham jest tak zatwardziały, ze niedziala nic delikatniejszego, opisanego wyzej, zadna aluzja, ze sie nie pyta o takie rzeczy, ani jawna kpina. Nie polecam tego ostatniego, alle w ostatecznosci .....
        pewnie sie obrazi, miejmy nadzieje :)
        • malediwa867 Re: Odradzam wyjasnianie przyczyn :) 30.11.10, 17:01
          Miejmy nadzieję:-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja