cherry-cherry
29.11.10, 18:27
???
... a pozniej z czasem coraz mniej i mniej az w koncu wcale? I wychodza z nich zapatrzone wylacznie w swoje wlasne potrzeby egocentryczne buldozery, ktore jezdza po emocjach partnerki bez zenady i respektu? Tak sobie obserwuje ostatnio znajome pary i taki wniosek mi sie nasuwa. Na poczatku faceci latali, biegali z kwiatkami, ach jacy to oni wspaniali, kochani i do rany przyloz, a po paru latach te ich biedne kobiety borykaja sie z ich szeroko pojeta emocjonalna znieczulica.
Ciekawe, ze prawie kazdy facet w poczatkowej fazie zwiazku prezentuje maestrie empatii w stosunku do nowej partnerki (czy zaledwie targetu), a po paru latach znam przypadki, ze swojej kobiecie nawet szklanki wody nie poda gdy ona np. zmozona grypa lezy w wyrku. Skad sie wlasciwie biora ci okropni mezowie-niechluje, damscy bokserzy, ci wyrywajacy laski na boku i tym podobne kwiatki? Bo przeciez jak tak pogadac z ich kobietami to oczywiscie na poczatku byl cud miod malina, dopiero potem sie popieprzylo : pan se kobiete zaklepal i potem to juz mozna pokazac swoja prawdziwa twarz... A juz najlepsi sa faceci ktorzy w internecie lapia inne laski na dobrego i usluznego misia, ktory zawsze pogada, pocieszy, doradzi, przytuli wirtualnie do serca - a wlasna partnerka nie moze doprosic sie o analogiczna rozmowe i pocieszenie w jej problemach...
Wlasnie jestem swiezo po rozstaniu i jak tak patrze na to wszystko to mi sie odechciewa nowego zwiazku. Bo na pocztku jest zawsze super, a potem po paru latach kiedy panu mija uczucie intensywnego zakochania to obnaza sie jego znieczulica i taki ogolny emocjonalny syfilis.
Ble.