tiaraprzydzialu
08.12.10, 16:03
od 4,5 roku jestem z facetem, ostatnio sie zareczylismy, slub planowany na 2011.
on mieszka na polnocy Pl, ja poludniu. NIe jest problemem dla mnie sie przeprowadzic. Ale zaczelo mnie wkurzac cos ostatnio. Narzecony zaczal gadac, ze jesli ja sie nie przeprowadze do niego, to bedzie koniec. Kiedys, cholera, mowil co innego. ze dla mnie przeniesie sie nawet na syberie ;)
Co tu jest problemem wlasciwie? Jak napisalam, przeprowadzka to nie jest dla mnie problem! tylko kurna nie cierpie szantazu! "jesli ty sie do mnie nie przeniesiesz, to koniec" czemu to kobiety musza sie zawsze poswiecac?