Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja

18.12.10, 20:21
Witam wszystkich,
Wyprowadziłam się od mojego męża, z naszego wspólnego domu prawie miesiąc temu. Powodem mojej wyprowadzki była agresja mojego męża, który kilka razy uderzył mnie, raz nawet dusił za szyję, wyzywał w furii od najgorszych od s....., k...., sz..... Trwało to od dłuższego czasu. Nie wytrzymałam i się wyprowadziłam. Oczywiście on nie chciał.
Zbliżają się święta, on prosi mnie wręcz błaga żebym spędziła je z nim w naszym domu. Na początku serce mi miękło i już nawet chciałam z nim je spędzić, ale rozum mi podpowiada, że nie warto, więc wstrzymuje się z tą decyzją i raczej jestem na nie. Mój maż wie co źle zrobił bo tak mówi, nawet chce się leczyć ale podejrzewam, że później znów będzie to samo.
Mam 26 lat, nie mam dzieci.
Proszę Was o utwierdzenie, przekonanie, że niestety nie warto z Nim spędzać świąt i całej reszty mojego życia, bo jestem strasznie o dziwo niezdecydowana.
Pozdrawiam wszystkich w ten zimowy wieczorek.
    • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:29
      Alez warto! Nie ma jak solidny wpie....l w wigilie i poprawka dnia nastepnego!\
      Nie wiem nad czym sie zastanawiasz? Nie ma jak rodzinne swieta pelne milosci, spokoju a i w prezencie mozesz dostac od facia trwaly mejkap. Piekne granatowe cienie pod oczami, ktore co dzien beda powoli przechodzic w kolor zielony, pozniej zolty....
      • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:35
        niby masz doswiadczenie a od razu łykasz to co ci podaja- mozna by sie zapytac dlaczego ja dusił etc. czy to nie było czasem aktem obrony- kobiety wszak niezłe sa w gierkach psychologicznych i czesto sie znecaja nad facetami-dodatkowo sprawiajac ze to oni maja poczucie winy
        • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:39
          Nie było żadnego powodu, nawet jak pytał się mnie czy rozumiem coś, ja powiedziałam, że nie bo tak było to rzucił filiżankę z kawą o ścianę tak że rozbiła się nad moją głową i szkła poraniły moją dłoń.
          • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:41
            twoje wytłumaczenia mnie w ogole nie interesuja
            aby mozna było racjonalnie ocenic sytuacje trzeba wysłuchac obu stron
            • m-kow Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 16:30
              Minasz, Ty przemarzłes ostanio, czy Cię pojeba..o tak po prostu!?!? O czym Ty rozmawiasz?
              Chodzi Ci o to żeby bydlę przestawiło swoje istotne powody dla których napie... kobietę?
              I co wtedy sie zastanowisz czy mógł, czy jednak nie? Jak powie, że żona/przyjaciółka go wku...a to będzie enough?
              Moje neandertalskie poczucie sprawiedliwości usuwa takich gości, niezależnie od okoliczności, wraz z gwałcicielami, poza nawias wszelkich praw. Sezon na odstrzał takiego czegoś powinien trwać cały rok, a wyprawione skóry po bydlakach powinno się wieszać w często uczęszczanych ku przestrodze.
              -------
              "remember, your weapon was made by the lowest bidder"
              • nocciola Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 14:57
                pieknie powiedziane, zupełnie jakbyż wiedział jak to jest dostać wpie...za "kręcenie dupą na imprezie przed oczami jakiegoś frajera"
            • sonia.2009 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 11:17
              minasz napisał:

              > twoje wytłumaczenia mnie w ogole nie interesuja
              > aby mozna było racjonalnie ocenic sytuacje trzeba wysłuchac obu stron

              tak tak
              bo moze go s...ka czyms sprowokowala
              zle spojrzala
              za pozno podala kanapke
              wperd... sie nalezy w takich sytuacjach.....

              a tak serio - kobieto nawet sie nie zastanawiaj
              nie masz dzieci
              jestes mloda
              zostaw swira i uciekaj jak najdalej
              znajdz sobie normalnego faceta i zacznij zycie od nowa
            • nople Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 13:34
              Nic, nic nie usprawiedliwia przemocy. Żadne słowa nie usprawiedliwią "przemocowca". Od takiej osoby nalezy szybko odejść i nie wierzyć w żadne zapewnienia i obietnice (jedynie podjęcie i zakończenie terapii może dawac szansę takiej osobie).
              Wybaczenie, danie kolejnej szansy - osłabia mechanizmy obronne ofiary (raz już wybaczyła, następnym razem bedzie łatwiej wybaczyć, nawet jeśli agresja była dużo większa). Dodatkowo sprawcy przemocy łatwiej będzie ponownie uderzyć, już wyczuł słabość ofiary, już wie jak uzyskac wybaczenie (moze nawet nie będzie musiał o to zabiegać).
              Odejść i zapomnieć o tym człowieku. W tej sytuacji nie ma "dwóch stron" i żadnego tłumaczenia dla sprawcy
          • takajatysia Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 09:52
            Nie ma takich słów i czynów, które by usprawiedliwiały wyzwiska/bicie/duszenie etc. Także prowokację można między bajki włożyć. Nawet jak żona jest pieprznięta, to można zwyczajnie odejść a nie ją bić i dusić. Jak jest ku... i szmatą również - przymusu bycia ze sobą nie ma.

            A Ty solange jeśli nie chcesz permanentnego make up'u, o którym pisał tubiś, to się trzymaj od męża jak najdalej. Brakuje Ci do kolekcji jedynie gwałtu chyba i ciąży z niego.
        • sundry Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:42
          A jakie to ma znaczenie, dlaczego ją dusił? czy jest jakieś usprawiedliwienie duszenia?
          • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:45
            a jest jakies usprawiedliwienie dla znecania sie psychicznego?
            • sundry Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:08
              A czy ktoś tu pisze o znęcaniu się psychicznym? Jak on ją dusi, to ma spieprzać od niego, w trosce o własne zdrowie. To, dlaczego to robi, nie ma tu znaczenia.
        • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:47
          Minasz- obojetne jaki bylby powod- w stosunku do baby nie uzywa sie fizycznej przemocy
          • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:51
            chyba zartujesz? jaby cie trzepneła to bys stał jast strusia?
            • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:54
              Na pewno bym nie oddal. Zreszta.... chyba tylko Agata Wrobel by sie odwazyla na probe przemocy w stosunku do mnie :)
              • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:57
                bez przesady laska ktora ma 1,50 moze cie kopnac w dupe
                moze krzywdy ci nie zrobi ale to ponizajace
                • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:03
                  dla niiej na pewno :)
                  Sa slowa, ktore bardziej rania niz ciosy. W stosunku do kobiet, jesli zachodzi taka potrzeba. uzywam tej broni
                • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:04
                  To co piszesz w ogóle nie jest zabawne, wręcz żałosne. Być może jesteś taki sam
                  • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:05
                    To co napisałam to do tzw. minasza
                    • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:07
                      Glupio do niego napisalas. Jak mozesz go posadzac, ze moze byc taki sam?
                      • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:10
                        Napisałam tak, bo założył, że mogłam znęcać się nad moim mężem. Co jest kompletną nieprawdą, napisałam mu, że nie a on i tak swoje.
                        Boli mnie to, bo wiem jak było i mówię prawdę.
                        • rum99 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 22:04
                          mysle ze ty jestes nienormalna...jak sobie na to pozwolilas..zreszta on takze..
                          • sonia.2009 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 11:19
                            rum nie pij tyle rumu bo ci na szre komorki szkodzi

          • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:07
            Dziękuje teletubisiu :)
        • kalinka-6 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 30.12.10, 00:52
          Jasne a biedaczek musiał ją podduszać, znieważać itp. w obronie własnej.
    • mamcianaobcasach Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:30
      Nie warto, miałam tzn. mam takiego ojca...
      • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:35
        Mam chyba za dobre serce dla niego, bo kiedyś po takich jego akcjach wróciłam do niego ale teraz muszę być egoistką i myśleć o sobie, pomimo, że mnie błaga, płacze jak dziecko i obiecuje poprawę.
        Dobrze, że nie ma dzieci.
        Cholera ciężko się z tego wyrwać :(
        • vandikia Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:36
          myślałby kto, że taki biedny miś teraz
          nie denerwuj mnie kobieto, w łeb bym Cię strzeliła dla otrzeźwienia jakbyś była obok, bez obrazy
          • ma_dre Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 14:18
            "w łeb bym Cię strzeliła ", zachwycajace, a moze tak spikniesz sie z mezem autorki, wiele mielibyscie sobie do powiedzenia
    • vandikia Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:32
      jeśli życie Ci niemiłe, to wracaj do swojego potwora
    • chersona Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:33
      Tubiś mądrze gada. Jaka Wigilia, taki cały rok. Chcesz ryzykować w.pie...i chcesz, żeby magia tego dnia rozciągnęła Ci się na 365 dni? Jeśli już, weź ze sobą obstawę.
      • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:37
        tubic gada - bo przyjmuje relacje tylko jednej ze stron- fajnie by było wysłuchac tez jego opini a nie od razu wydawac wyrok kto tu zły a kto dobry
        • happy_time Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:41
          Ale co może powiedzieć druga strona? Że bił żonę bo zasłużyła? W tej sytuacji chyba nie ma sensu brać zdania męża pod uwagę.
          • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:43
            mogła sie np nad nim znecac przychicznie -jego tzw. ataki mogły byc jedynie próba obrony
            zreszta on mogłby cała sytuacje przedstawic inaczej
            • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:48
              Przepraszam bardzo, ale twoje podejrzenia są nie na miejscu, nie znęcałam się nad nim, obrywałam bez powodu, bo miał zły dzień, bo zaspał i oczywiście ja byłam winna. Nie masz podstaw do takich tez
              • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:53
                zalozmy ze to jednak Minasz ma racje, ze byly jakies powody...
                czy to usprawiedliwia wykorzystywanie fizycznej przemocy?

                Oczywiscie przemoc psychiczna jest takim samym kurestw.em.
                Jedno jest pewne, jak zaistnialo jedno czy drugia, albo jedno i drugie, to jest wielka szansa, ze bedzie sie powtarzalo. To tak samo jest jak ze zdrada. Tylko pierwszy raz jest trudny i ma sie po nim moralniaka
                • minasz Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:56
                  dokładnie tak -jak sie przekroczy pewne bariery nastepuje coraz wieksza brutalizacja
                  • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:03
                    to sie nazywa spirala, czy eskalacja przemocy. Nie ma hamulcow i nie ma powrotu do stanu normalnosci
            • happy_time Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:53
              Nie przesadzasz? Nawet jak by się nad nim znęcała psychicznie to nie jest powód żeby ją dusić i bić.
              > zreszta on mogłby cała sytuacje przedstawic inaczej
              Pewnie tak.
            • stokrotka29 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 16:40
              Myślałam, że mój teść jest ze swoimi poglądami na przemoc w rodzinie(przemoc w rodzinie zawsze stosuje baba a jak chłop nie wytrzyma i babie w.....li to wtedy policja i kłopoty) jedyny i niepowtarzalny a tu proszę Minasz- wypisz wymaluj teściu.
              Kobieto wiej i się nie zastanawiaj i pod żadnym pozorem nie wracaj. To fałszywe łzy i błągania
        • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:43
          Traktowałam mojego męża z szacunkiem. Z bólem serca opuszczałam nasz dom. Mój mąż sam mu teraz mówi, że nie może wybaczyć sobie tego co mi zrobił. Wie, że nigdy nie powinien tak mnie traktować, a robił to albo bez powodu albo jak nie moglismy się porozumieć, a to nie jest metoda na rozwiązywanie problemów. Nie jestem typem histeryczki
          • nocciola Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:05
            a co Ty chcesz zrobić? wrócić, żeby się przekonać, czy utracił swoje zdolności do podduszania i darcia ryja? i co, to że już to robił w żaden sposób nie zmienia Twoich uczuć? masz chęci byc z kims, kto w kazdej chwili moze Cie pobic?
        • zloty.strzal Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:43
          A jakby ona go prała, a on jej tylko oddawał, to radziłbyś kontynuować związek?
    • sid.leniwiec Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:37
      > Proszę Was o utwierdzenie, przekonanie, że niestety nie warto z Nim spędzać świ
      > ąt i całej reszty mojego życia, bo jestem strasznie o dziwo niezdecydowana.

      Utwierdzam.
    • happy_time Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:38
      Nie rozumiem nad czym się zastanawiasz. Jesteś niezdecydowana? Nie żartuj, dobrze zrobiłaś :)
      • wilowka Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:47
        Pierwszy raz się jest ofiarą. Następny - ochotnikiem.
      • kobieta_z_polnocy Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:49
        Ja też nie rozumiem.

        Daj sobie spokój z tym człowiekiem. Nie jesteś mu nic winna. Jak ma problem z agresją, to nie ty powinnaś go leczyć.
        • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:53
          Wiem, że nie będzie mi łatwo, bo kochałam tego człowieka, byłam przekonana biorąc z nim ślub kościelny, że spędze z nim całe moje życie a tu taka porażka.
          Pewnie będę starą panna bo kto chciałby mieć rozwódkę, ale to lepsze niż żyć w strachu i stresie cały czas.
          • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:56
            solange884 napisała:

            Pewnie będę starą panna bo kto chciałby mieć rozwódkę, ale to lepsze niż żyć w
            strachu i stresie cały czas.


            Pierdoli.cie Hippolicie!
            Myslalem, ze jestes madrzejsza
            • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:00
              Wiesz marzę o tym, żeby być z człowiekiem, który będzie mnie szanował i z którym stworzę piękną rodzinę, marzę o tym.........
              • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:01
                Tak bardzo mi tego brakuje, tak bardzo.........
                • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:04
                  marzenia sie spelniaja. Tylko trzeba im pomagac...
                  a teraz sobie odpowiedz, czy maja szanse sie one zrealizowac z NIM?
                  • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:13
                    Właśnie w ogóle z nim tego nie widzę. Przykro mi, że tak jest.
                    Po tym wszystkim nie widzę go jako ojca moich dzieci, niestety :(
                    • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:18
                      No wiec po co ten caly watek?
                      Skoro wiesz czego nie chcesz, to teraz sie zastanow czego chcesz i to realizuj
          • mumia_ramzesa Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:07
            Zostanie stara panna juz Ci raczej nie grozi (chyba ze uniewaznia malzenstwo).
      • grassant Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 22:53
        happy_time napisała:

        Nie żartuj, dobrze zrobiłaś :)

        przecież ona pyta, co ma zrobić!
    • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 20:59
      Poza tym cały czas mówi, że mnie kocha, bierze mnie na litość, zna mnie i wie jak szybko mi mięknie serce, nigdy bym go nie zostawiła gdyby mnie nie poniżał i uderzył kilka razy.
      Mieliśmy wszystko, oboje jesteśmy wykształceni, dobra praca, piękne mieszkanie itd. a teraz kompletny rozpad. Bardzo mi przykro i źle że mnie to spotkało, chciałam mieć spokojną, ciepłą rodzinę i dzieci.
      • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:07
        Tak to jest, jak smarkacze zaczynaja sie bawic w doroslych.
        Zycie masz przed soba. Doswiiadczenia jakies tez. Wiec nie w tyl patrz, a do przodu. Rozdzial powinien zostac zamkniety, bez opcji powrotu
        • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:11
          Mądrze mówisz, dziękuję!
      • kota_behemota Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:07
        Wpie...z rana jak śmietana. Zwłaszcza w wigilię. Heloł laseczka, a teraz szybko popukaj się w głowę i miejmy nadzieję, że resztki rozumu jakoś Ci tam odpowiedzą.
    • piotr_57 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:13
      Myślę, że skoro pytasz, to znaczy, że nie jesteś pewna. A skoro nie jesteś pewna, to nie powinnaś podejmować żadnych kroków. Mówisz, że jesteście ludźmi wykształconymi.
      Gdybym był na twoim miejscu jednak wróciłbym na święta, jednak z zastrzeżeniem, że robisz to tylko po to by dać mu ostatnią szansę na rozpoczęcie leczenia. Człowiek bijący kobietę musi mieć jakieś "odchyły od normy". Jeśli nie zechce się leczyć, odszedłbym od niego, to nie grypa, samo nie minie.
      Ale tak zrobiłbym ja!! Tobie nie czuję się na siłach doradzać czegokolwiek.
      • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:15
        Niestety już raz poprzednio odeszłam, dałam mu szansę, zaczął się leczyć ale potem znów było to samo, jeszcze gorzej.......
        • piotr_57 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:21
          solange884 napisała:

          > Niestety już raz poprzednio odeszłam, dałam mu szansę, zaczął się leczyć ale po
          > tem znów było to samo, jeszcze gorzej.......

          To chyba przesądza sprawę. Mogę Ci tylko współczuć.
          W "dzisiejszych czasach" nie ma na to dobrej rady.

      • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:18
        Powinienies Petrus dostac w leb za takie gadanie. Jej powrot= temu, ze pan i wladca poczuje sie pewny swego. Bedzie wiedzial, ze i tak wroci, wiec moze niczego nie zmieniac. Opcja powrotu? Tak- po przedstawieniu zaswiadczenia o ukonczeniu terapii radzenia sobie z agresja.
        To co proponujesz, to igranie z ogniem. Chyba ze chcesz mnie tam wyslac jako jej goryla...
        • piotr_57 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:26
          teletoobis napisał:

          Chyba ze chcesz mnie tam wyslac jako je
          > j goryla...

          A dlaczego nie?
          Kiedyś takie sprawy właśnie tak się załatwiało. Gdyby zafundował bohaterowi "oklep na granatowo", to pewnie za następnym razem zastanowiłby się, czy warto podnosić rękę na kobietę.

          • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:29
            a dlatego, ze ja zaplanowalem na termin od wigilii do Nowego Roku chlanie na umor i nie w glowie mi uzywanie swojej niewatpliwej przewagi fizycznej chocby nawet w najszczytniejszym celu.
            Swieta zabijaja we mnie czlowiecze odruchy
            • piotr_57 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:43
              teletoobis napisał:


              > Swieta zabijaja we mnie czlowiecze odruchy


              ... a we mnie budzą:)
              Ale na baaardzo krótko :D:D
              • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:54
                to sie wybierz do autorki i ja chron :)
                • piotr_57 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:59
                  teletoobis napisał:

                  > to sie wybierz do autorki i ja chron :)

                  Na głowę Ci się rzuciło? skąd niby ja wezmę tę, jak to określiłeś, "przewagę fizyczną"?:D:D:D
                  Odwaga bez siły jest tylko zuchwalstwem, a to z kolei, głupotą :D
                  • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 22:01
                    mozesz uzyc broni palnej :)
                    Albo wyposazyc sie jedynie w straszaka. Zazwyczaj skutkuje.

                    Albo popros malzonke o amstafa pod choinke
    • zabkaa24 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 21:51
      Nie warto z nim spędzić świąt, ani żadnego innego, choćby jednego dnia. Bardzo dobrze zrobiłaś, wyprowadzając się, nie daj się zmanipulować, przekonać, przeprosić itd! To, co zrobił (nawet nie jednorazowo, choć dla mnie i tak byłaby to dyskwalifikacja) jest niedopuszczalne i straszne! Jesteś młoda, bez dzieci - masz ogromną szansę ułożyć sobie życie z kimś innym i zrób to.
    • figgin1 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 22:04
      Witaj. Pamiętam twoją historię i trzymam za Ciebie kciuki, żeby nie zmiękła Ci rura. Pogoń drania i żyj wreszcie jak człowiek. Powodzenia :)
    • cloclo80 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 22:09
      Gdzie ty miałaś oczy, że się za takiego bandziora wydałaś.
      • elizabeth7 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 22:38
        Piszesz bzdury albo przez brak doświadczenia (mam nadzieje) albo przez zwykla glupote lub zlosliwosc.
        Wybierasz fajnego, kochajacego faceta ktory jest do rany przyloz. A po pewnym czasie, szczegolnie po slubie od czasu do czasu on zastosuje wobec ciebie przemoc psychiczna, pogniewa sie i nie odzywa, powrzeszczy na ciebie lub cie obrazi. Jak odpuscisz, dasz sie przeprosic (a ktora kochajac nie da sie przeprosic) to masz spokoj do nastepnego "odpalu". I tak krok po kroku dochodzi do sytuacji kiedy on uderzy, popchnie, rzuci. A potem przeprosi. Ty masz jeszcze nadzieje, ze to tylko czasem bo ...i tu cala lista "usprawiwdliwien". Jak myslisz,ze gdys czegos nie zrobila lub zrobila to nie byloby tej sytuacji to jestes zgubiona.
        Najczesciej ludzie tacy to juz ofiary przemocy w rodzinie, wiedza jak to sie robi i zastosuja wobec ciebie. Powoli. Czasem sie zagalopuja a ty juz zatracasz poczucie wlasnej wartosci. Jak nie zorientujesz sie w pore i nie odejdziesz to to bedziesz jak te osoby ktorych istnienia dzis nie potrafisz zrozumiec. Bo przemoc domowa to nie bandyta ktory cie napada w ciemnej ulicy. Jest sprawca, ofiara i czarno na bialym przestepstwo.
        • teletoobis Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 18.12.10, 22:42
          tyle ze to dziala w obydwie strony
        • rachwalska.ewa Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 19.12.10, 09:32
          Tak u mnie było, po ślubie powoli wszystko wychodziło-niestety.
          Moje poczucie spadło do zera jak byliśmy razem, nie lubiłam siebie cały czas myślałam co mam robić, mówić, czego nie mówić żeby nie było wybuchu agresji i żyłam w strachu.
          Teraz jak mieszkam bez niego, pomimo, że w skromnym małym wynajmowanym pokoiku bez jakichkolwiek wygód czuję się o stokroć lepiej niż w naszym wygodnym, pięknym dużym domu z nim. On nie chciał się wyprowadzić do rodziców, którzy mieszkają w tym samym mieście. Na nich też nie mogłam liczyć, choć wiedzieli co się dzieję. Bronili syna.
          To jest straszne, że to co mają inni na co dzień tzn. poczucie bezpieczeństwa w domu, z własnym mężem dla mnie było nieosiągalnym lukusem, coś czego nie miałam od dwóch lat.
          Teraz mam to w swoich skromnych czterech ścianach, bez męża. Zasypiam w spokoju, wstaje rano spokojna, w ogóle inaczej funkcjonuje.
          Przykre jest to że tak jest.
          • rachwalska.ewa Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 19.12.10, 09:35
            Tak pewnie ma autorka tego postu, której bardzo współczuję i życzę dużo sił!
            • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 19.12.10, 09:37
              Dziękuje za ciepłe słowa
            • dziewczyna_rzeznika Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 19.12.10, 21:12
              Dokładnie, o tego trzeba duuuużo siły. Żeby odejść od takiej osoby. Łatwo jest oceniać ofiary przemocy domowej z zewnątrz.
    • czarny-worek Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 19.12.10, 20:58
      solange - ufaj intuicji. zadbaj o siebie.
      pozdrawiam
    • akle2 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 19.12.10, 21:50
      Co by nie napisać, droga solange884, jesteś typem kobiety, która do śmierci będzie wierzyć, że "on tak naprawdę taki nie jest" lub "on się zmieni". Tak jak żona pijaka lub dziwkarza.
      Co z tego że ludzie będą Ci tu odradzać, skoro i tak pojedziesz i nadstawisz drugi policzek.
      Jak można mieć w ogóle jakieś wątpliwości?????????????
    • maitresse.d.un.francais Stara panna to NIE JEST 19.12.10, 21:57
      osoba samotna, tylko KOBIETA, KTÓRA NIE BYŁA NIGDY ZAMĘŻNA.

      Będąc rozwódką, starą panną być nie możesz.

      A co do meritum - weź no palucha i puknij się w łeb
      • olewka100procent Re: Stara panna to NIE JEST 19.12.10, 22:08
        święta to taki czas wybaczania, ja cie w sumie rozumiem że miękka sie robisz, ale jak wrócisz na święta to już zostaniesz, i bedzie poprawka z rozrywki . Masz na to czas i ochote ? myśle że nie, także weź sie w garść . Nic ci nie bedzie jak te święta spędzisz sama, a może następne spędzisz z jakimś wartościowym człowiekiem..
        • solange884 Re: Stara panna to NIE JEST 20.12.10, 09:44
          Tak, to czas wybaczania, dlatego tak mi serce mięknie i cały czas się waham, ale rzeczywiście trzeba patrzeć długofalowo. Oczywiście w jego oczach, jego otoczenia będę okrutna i zła bo jak mogłam nie spędzić z nim tak ważnych świąt i myśleć tylko o sobie.
          • teletoobis Re: Stara panna to NIE JEST 20.12.10, 09:50
            Kurde! Co Cie obchodzi jego otoczenie, znajomi i rodzina?
            Ty ich obchodzisz, jak Cie leje w morde?
            Wybaczyc mozesz- zapomniec nigdy! I wybaczenie nie oznacza powrotu do niego.
            Wyzej juz napisalem- rob co chcesz, ale po Nowym Roku nie chce widzie tu watku o tym, ze masz tydzien zwolnienia lekarskiego, a za 2 lata nie chce watu, ze juz teraz to on bije nie tylko mnie ale i dziecko
            • akle2 Re: Stara panna to NIE JEST 20.12.10, 15:18
              Niektóre kobity są pod tym względem niereformowalne. Ja się zastanawiam, co tak naprawdę musi się wydarzyć (śmierć kliniczna po wstrząsie mózgu?), żeby przejrzały na oczy.

              • nocciola Re: Stara panna to NIE JEST 14.01.11, 15:12
                w moim przypadku - złamanie 4 kości twarzy rzutem o ziemie. i przyznaje sie do tego, zeby inne idiotki jak ja szybciej spedoliły.
          • annielika Re: Stara panna to NIE JEST 20.12.10, 10:04
            Dziewczyno, co cie obchodzi co on mysli... i jesli jego otoczenie tez uwaza, ze powinnas do niego wrocic to sa tak samo ograniczeni jak on. Ten facet Cie dusil!!!!!!! Bil!!!!! Tutaj nie ma przepros, rzucal w ciebie filizankami i pewnie i czym popadnie... i ty sie zastanawiasz, zeby misiowi wybaczyc????? Zrobilas to raz, dalas szanse, nie poprawil sie... myslisz, ze tym razem sie poprawi i zmieni swoje zachowanie??? Ratuj sie i wogole sie nie zastanawiaj nad dawaniem mu jakis glupich szans... juz ja kiedys dostal i zmarnowal. A teraz ty nie zmarnuj swojej, na normalne zycie bez niego u twojego boku. Jestes niezalezna, mloda kobieta bez zobowiazan, nie marnuj tego!
          • 1-luna Re: Stara panna to NIE JEST 20.12.10, 11:20
            Poczytaj fora,na których mówi się o życiu z takim psychopatą.Dla ludzi z zewnątrz głupie są te kobiety-ofiary.Nikt nie jest w stanie zrozumieć tej spirali-dobry-zły,kochający-okrutny.
            Mechanizm działania takiego przemocowca/często w grę wchodzą jeszcze uzależnienia/jest dokładnie opisany,a i tak następne pokolenia pięknych,mądrych,wartościowych kobiet dają się wpuszczać w taki kanał bez wyjścia.
            Nie miej litości dla damskiego boksera!On może być tylko gorszy.
          • bupu Re: Stara panna to NIE JEST 20.12.10, 19:10
            Proponuję zatem temu współczującemu łajzie otoczeniu, aby spędziło z rzeczoną łajzą święta zamiast cCebie. I dało obić sobie mordę oraz poddusić. Ciekawe czy zmienią po tym zdanie...

            A mówiąc poważniej, to nie jest życie otoczenia, tylko Twoje. I Ciebie będzie bolało, w razie czego.
            • maitresse.d.un.francais Re: Stara panna to NIE JEST 21.12.10, 20:18
              bupu napisała:

              > Proponuję zatem temu współczującemu łajzie otoczeniu, aby spędziło z rzeczoną ł
              > ajzą święta zamiast cCebie. I dało obić sobie mordę oraz poddusić.

              O, popieram przedpiscynię!
    • a_nonima Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 10:35
      Solange sama sobie z tym nie poradzisz. To widać w Twoich postach. Jesteś ofiarą przemocy w pełnym tego słowa znaczeniu. Uważam, ze powinnas poszukac dobrego terapeuty, który pomoże Ci zrozumieć postać rzeczy.
      Masz 26 lat i całe życie przed sobą. Możesz je przeżyć pod jednym dachem z tyranem. Możesz również rozstać się z nim na zawsze, nauczyć się bycia szczęśliwą w pojedynkę aż w końcu znaleźć towarzysza życia.
      Jeżeli wybierzesz opcje pierwszą wiedz, ze nic sie nie zmieni na lepsze. Bedziecie mieć dzieci i one też ucierpią.
      Jeżeli macie wspólny dom możesz zażądać spłaty połowy i kupić sobie mieszkanie. Uspokoic emocje i zacząc w końcu cieszyc się życiem. Opinie teściów, znajomych, "przyjaciół" nie powinny miec znaczenia. To nie jest ich życie tylko Twoje.
    • brzydal-is-me Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 11:35
      Wybacz mu, do świąt cię nie pierdyknie, a ty będziesz miała miło w domu.

      A w nowym roku to już trudno, bardziej cię już i tak nie popi..doli
    • weekenda Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 11:51
      zapomnij o tym facecie

      chyba, że ty z tych co to muszą dostać lańsko od czasu do czasu, bo inaczej nie wierzą że są kochane :/
    • swinia_i_cham NIGDY nie wolno tego wybaczyć! 20.12.10, 17:35
      Zwłaszcza, jeżeli to się powtarzało, a nie było jednorazowym wyskokiem. NIKT nie zasługuje na takie traktowanie, a jeżeli on sobie na to pozwalał (o rękoczyny przede wszystkim chodzi) to znaczy żeś sobie buca znalazła. Ale szczęśliwie młoda jesteś i dzieci się nie wplątały - korzytaj z szansy ucieczki póki jest prosta.

      Powodzenia.
    • lupus76 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 17:44
      Agresja fizyczna nie ma żadnego wytłumaczenia i delikwent i tak powinien się cieszyć, że nie zawiadomiłaś policji.
      Jesteś jeszcze młoda i na pewno ułożysz sobie życie z kimś innym.
      A jeśli chcesz jednak z tym konkretnym egzemplarzem - to najpierw on do psychiatry, a dopiero po skończonej terapii - Ty do niego.
      • kasiaczek181987 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 17:54
        zrobilaś pierwszy krok-odeszłś od męża. Krok drugi:ZERWANIE KONTAKTU i złożenie pozwu rozwodowego. Kochana, masz 26 lat, całe zycie przed toba. Nie warto marnować go z kimś takim jak ten czlowiek
        • green-chmurka Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 19:44
          Dobrze zrobilas ze gnoja zostawilas, nawet nie mysl o powrocie, niech siedzi cham sam na swieta.
    • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 20:50
      Wiecie jak mi przykro, jak widzę szczęśliwe rodziny szykujące się do świąt, robiące wspólnie zakupy, a ja siedzę w tych wynajmowanych czterech ścianach i zazdroszczę tym wszystkim kobietą, z którymi mężowie ubiorą choinkę, przygotują pewnie wspólnie wigilie-też tak chciałabym mieć, nawet do swojego domu wrócić nie mogę bo to jeden strach i stres, traumatyczne przeżycia...........Wszystko rozwalone, nie mam już domu, teraz mam tylko skromne cztery ściany wynajmowanego pokoiku w wieżowcu, bez choinki, ozdób-ale i tak się cieszę, że mam swoje miejsce, które powoli staje się moim domem, może nie własnym ale to zawsze coś
    • lolcia-olcia Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 22:31
      Jak na maltretowaną wesoła jesteś...
      • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 20.12.10, 23:05
        odkąd się wyprowadziłam, czuję, że żyję normalnie.
        Wiesz co to znaczy chodzić spać ze strachem, wstawać z niewiadomą czy znów będzie awatura, dzień w dzień czuć się zaszczutą?
        Ja teraz tak nie mam, coś co inny ma na co dzień patrz: normalność, poczucie bezpieczeństwa dla mnie było luksusem, dosłownie. A teraz mam to codziennie, powoli odżywam i cieszę się każdym dniem, każdym drobiazgiem..........
        • ola.42 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 30.01.11, 18:04
          wiem z doświadczenia ,że tacy nie zmieniają się ,więc" nogi za pas i w nogi"
    • sandycandy Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 29.12.10, 23:23
      uciekaj gdzie pieprz rośnie i ciesz się, że nie macie jeszcze dzieci. Mnie co prawda mąż nie bije, ale znęca się psychicznie. Jest mi to bardzo trudno zakończyć, bo mamy dziecko. Gdyby nie to, chyba dawno już bym tym wszystkim trzasnęła.
    • kochanic.a.francuza Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 30.12.10, 10:06
      "Jest mi to bardzo trudno zakończyć, bo mamy dziecko. Gdyby nie to, chyba dawno już bym tym wszystkim trzasnela drzwiami"

      Solange, Ty masz luksusowa sytuacje bo nie macie dzieci. Przeczytaj post wyzej. Autorka skreca sie z nieszczescia, bo nie jest latwo wyjsc z domu z dzieckiem. Ty juz masz wlasny maly kat. Pokupuj drobiazgi, ktore poprawiaja nastroj: swiece, lamki zapachowe. Ugotuj cos smacznego i wyobrazaj sobie, ze zachwycisz kiedys tym daniem tego Jedynego, prawdziwego Jedynego. Bo ten co Ci sie zdarzyl wczesniej to byla pomylka. Mysl juz o nim jak o bylym i zawsze w czasie przeszlym.
      A tym rodzinom co szykuja Wigilie nie zazdrosc. Nie wszystko zloto co sie swieci.
    • adaria38 Twoją jedyną nadzieją na życie 30.12.10, 12:54
      Twoją jedyną nadzieją na lepsze życie jest wykonanie takich czynności:
      - złożyć pozew o rozwod z winy męża (i to szybko, póki chlop pamięta że ci przylał- bo za chwile stwierdzi że nic takiego się nie zdarzyło)
      - jesli masz jeszcze ślady po jego ataku to zrobić zdjęcia i obdukcję
      - opowiadasz wszystkim znajomym o tym co facet wyrabia-nie wolno zamiatać pod dywan, a przy okazji zyskujesz świadkow tego co się w domu wyrabia
      - w przypadku jego następnej agresji na ciebie biegiem lecisz na policję to zglosić(zakładasz mu niebieskąkartę) lub wzywasz policję telefonicznie,
      - jeśli facet uważa że zrobil źle i chce się leczyć- to niech to robi, ale bez twojego udziału (jesli za 5 lat okaże się cudownie uzdrowiony/tiaa..../ to wrócicie do siebie, a na razie chodzi mu o powrót do starego układu i o nic więcej-i dobrze o tym wiesz)
      - wygoglowywujesz ośrodek Interwencji Kryzysowej w swoim mieście i biegiem idziesz na terapię do tamtejszych psychologów obeznanych w temacie przemocy w rodzinie, chodzisz do psychologa przynajmniej na 10 spotkań i dodatkowo każdorazowo gdy zaczyna ci się robić ckliwie w temacie tego faceta i żal ci go i chcesz lecic się dla niego poświęcać
      - do czasu gdy się nie uniezależnisz od niego emocjonalnie- zakladaj spiralę, bo jeszcze zmachasz z nim sobie dziecko a wtedy będzie mial pretekst do ciąglego kontrolowania twojego życia i będziesz miała z nim takie jazdy o jakich ci się jeszcze nie śniło...


      do roboty dziewczyno!

      i Lepszego Nowego Roku, Amen.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja