Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja

    • tumoi Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 30.12.10, 14:02
      masz 26 lat, jesteś na początku zycia - sa dziewczyny, które w Twoim wieku nie były w stałym związku.
      Ja odeszłam od męża agresora - póżniej niż bym chciała, bo nie miałam gdzie i za co a z dzieckiem nie mogłam wynając - tak jak Ty - tylko pokoiku w bloku. Systematycznie przygotowywałam sobie grunt: skończenie studiów, odkładanie pieniędzy, znalezienie mieszkania (na początek do spółki ze współlokatorem). W wieku 34 lat wyprowadziłam się z dzieckiem z domu. Żadne przeprosiny, prośby i płacze eksowi nie pomogły - nawet przez myśl mi nie przyszło dać mu choc jedną szansę.
      Niecały rok po odejściu od męża poznałam obecnego partnera - jestem kochana, szanowana, mamy 5-letniego synka. A najmniejszy przejaw nawet lekkiej agresji - np. podniesiony głos ( a to się zdarza mojejmu facetowi może 3-4 razy w roku) duszę w zarodku.
    • venettina Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 30.12.10, 16:06
      Dobrze zrobilas wyprowadzajac sie! TRZYMAJ SIE TEJ MADREJ DECYZJI.

      Faceci bijacy zony zawsze przepraszaja, nawet na kolanach. Potem przez chwile jest lepiej. A potem bija coraz mocniej. Nie macie dzieci, wiec masz szczescie, ze ucieklas zanim ten facet bylby na zawsze w Twoim zyciu. Madra dziewczyna, nie daj sie otumanic!

      Powodzenia
    • solange884 Jak potoczyła się dalej moja historia 13.01.11, 21:41
      Witam,
      Na początku chciałam podziękować wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój wątek, dając mi słowa otuchy i wsparcia.
      A więc do rzeczy, święta Bożego Narodzenia spędziłam z moimi rodzicami - mąż do końca wierzył, że przyjdę, nie przyszłam. Sylwestra spędziłam również bez niego. Oczywiście potem odezwał się do mnie z prośbą o wybaczenie, mówiąc, że zasłużył na to, żeby być sam w święta. Podobno zrozumiał, ze robił źle i chce się leczyć, zachęca mnie, żebyśmy byli dalej razem. Ja nie wierze, że on się zmieni-ma ojca, który robi to samo, a podobno jest tak, że jaki ojciec taki syn.
      Ogólnie nie jest mi łatwo przechodzić przez tą sytuację, czuję się samotna i boli mnie to, że byłam tak traktowana przez własnego męża. Brakuje mi prawdziwego mężczyzny, który da mi poczucie bezpieczeństwa.
      Najgorszy będzie rozwód - w sądzie staniemy przed sobą i przeciwko sobie. Dla mnie to trauma. Chyba czeka mnie jakaś dłuższa terapia, bo nie radzę sobie z sobą i czasami mam nawet takie myśli, że może gdybym była lepsza, ładniejsza (blondynka, bo jemu się takie podobają) to by mnie tak nie traktował. Muszę nauczyć się żyć od nowa, zapominając o nim.
      Pozdrawiam wszystkim, życząc wszystkiego dobrego.
      • rosa_de_vratislavia Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 13.01.11, 22:09

        Dzielna z Ciebie -kobieta. I konsekwentna.
        Pewnie,że dalej byłoby źle - pojawiłoby się dziecko,a wtedy mąż (czując,że jesteś zależna finansowo np. na bezpłatnym wychowawczym) w ogóle przestałby się hamować.
        Trzymaj się.

        -
        www.KrainaKsiazek.pl
        • rikol Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 13:08
          www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=1021
          Polecam strony organizacji feministycznych. Oska ma niezla strone, na ktorej sa porady prawne. Jest tez centrum praw kobiet. Tam mozna uzyskac porade.

          Ofiary przemocy sa czesto uzaleznione psychicznie od oprawcy, poza tym pochodza z rodzin, ktore im nie udzielaja wsparcia, co poteguje uzaleznienie, takze ekonomiczne (zona w ciazy, na wychowawczym itp.). Oprawca wyluskuje takie kobiety z tlumu, bo sam pochodzi tez zwykle z rodziny patologicznej.

          Ludzie sie nie zmieniaja, chyba ze cos zlego sie stanie. Po co ten facet ma sie zmieniac? Nie ma ani jednego powodu.
          • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 14:04
            rikol napisała:

            > Ludzie sie nie zmieniaja, chyba ze cos zlego sie stanie. Po co ten facet ma sie
            > zmieniac? Nie ma ani jednego powodu.

            Po co powtarzać takie frazesy? Oczywiście, że się zmieniają tylko wymaga to decyzji a potem pracy nad sobą. Sama autorka wątku jest dowodem na to, że ludzie mogą się zmienić. Najpierw żyła z przemocowcem a potem od niego odeszła. I jest w tym konsekwentna. I z perspketywy widzi jakie ma jeszcze problemy ze sobą. A ta cała rzesza ludzi, która idzie na terapie to co? Też się nie zmienia?
            • nocciola Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 15:20
              mam jedno zastrzeżenie : ona się nie zmieniła, tylko powoli jest znowu sobą
              • solange884 Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 15:33
                Kurcze to prawda, czuję powoli, że jestem sobą, nie muszę żyć w strachu dzień w dzień, ani uważać, że zaraz oberwę. Czuję, że zaczynam żyć swobodnie, po prostu normalnie.
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 15:48
                nocciola napisała:

                > mam jedno zastrzeżenie : ona się nie zmieniła, tylko powoli jest znowu sobą

                Można i tak na to spojrzeć. Nie mniej jednak ona żyła w jakiś tam określony sposób, nie bez powodu weszła w związek z takim facetem i nie bez powodu w tym związku dłuższy czas trwała. Więc teraz postępując inaczej, zmieniła się, prawda?
                Na tej samej zasadzie jeśli przemocowiec przejdzie terapię to też mozemy to nazwać zmianą albo powrotem do byciem sobą. Bo przecież przemocowiec też się taki nie urodził a stał sie taki pod wpływem wychowania, wzroców i takich tam róznych.
                Kwestia nazewnictwa a mnie chodziło o to, że można zmienić w sobie schematy.
      • xciekawax Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 13.01.11, 22:57
        A ja mysle ze ty jestes bardzo silna kobieta, (tak, juz kobieta a nie dziewczyna), bo wiele nie odchodzi, z roznych powodow - a ty mialas sile. To duzo mowi o tobie.

        Idz tylko na przod i sie nie ogladaj. Potraktoj to jako pomylke, ale najpierw naucz sie lekcji z tego. Dlaczego wybralas takiego partnera? bo w przyszlosci mozesz zrobic to samo, a wiadomo faceci na poczatku zawsze sa mili i a i e.

        Powodzenia! trzymam kciuki.
        PS: moze ci byc potrzebne forum: Rozwod i co dalej.
        • grassant Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 11:23
          Dlaczego wybralas takiego partnera? bo w przyszlosci mozesz zrobic to samo...

          To niemal pewne. :)
          • raduch Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 13:53
            grassant napisał:

            > Dlaczego wybralas takiego partnera? bo w przyszlosci mozesz zrobic to samo...
            >
            > To niemal pewne. :)

            No nie... Przywołuję kolegę do porządku. Po co ten głupi komentarz?! W dodatku z uśmieszkiem. Pani się solidnie oberwało od jakiegoś palanta. Nie idź w jego ślady, nie dokładaj jej.
      • venettina Re: Jak potoczyła się dalej moja historia 14.01.11, 14:38
        Gratuluje Ci Solange dobrej decyzji. Gratuluje konsekwencji i sily.

        Dobrze robisz, ratujesz wlasne zycie. Gdy teraz dodalas, ze jego ojciec tez bil matke, sprawa jest jeszcze powazniejsza niz byla.

        Trzymaj sie! Podjelas dobra decyzje!
    • skwargosia Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 11:19
      wiej póki czas, tacy się nie zmieniają!!!!
    • uutek Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 11:36
      Ja na Twoim miejscu kopnąłbym drania w dupę i rozwiódł się. Nie bądź głupia, nie daj się zabić - tkaże emocjonalnie.
      Kodeks karny też miałby tu zastodowanie. To pisałem ja - uutek (facet)
    • abssinthe Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 12:12
      hej kobieto...

      zajrzyj tutaj:

      f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4458964&start=0

      forum, gdzie spotykaja sie kobiety, ktore sa w zwiazkach z takimi psycholami, albo z nich juz wyszly.

      zycze powodzenia i pokochania siebie, tak, zeby nastepny Jedyny nie okazal sie kolejnym palantem.
    • nocciola Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 14:54
      moja droga.
      wnieś pozew o rozwód.
      swego czasu też miałam podobne dylematy, jak Ty - i niestety pozwalałam mu wracać.Za każdym razem odpie...ł coś gorszego - nawet po 3 miesiącach czy dłużej normalnego zachowania.Z czasem te okresy normalności były coraz krótsze. Zostawialam go kilka razy. I niestety pozwalałam wracać.Za każdym razem okazywalo się, że to był błąd.
      Obecnie cieszę się, że żyję. I czekam aż zrosną mi się kości twarzy. A on mnie "tylko popchnął". Niestety walnęłam głową o kafelki.
      Nie chce mi się tego wszystkiego czytać, ale niezależnie jak postapiłaś - uciekaj, póki możesz. I jeśli masz takie myśli, że chcesz spędzić "rodzinne, pełne miłości" święta z kimś, dla kogo jesteś "k... i sz..." to może pra udać się do psychologa, ktory pomoże Ci wytrwać w jedynej dobrej decyzji jaką w tej sytuacji możesz podjąć...?
      P.S. dodam, że mój eks to w powszechnej opinni publicznej "ciacho", "przystojniak", "miły koleś" itp.itd.
      • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:18
        Jejku, bardzo Ci współczuje.
        Miałam podobnie jak Ty, też kilka razy wybaczałam mu i pozwalałam wracać.
        Też mnie popychał, na szczęście głową nie uderzyłam o ścianę ale mało brakowało.
        Masz rację muszę iść na terapię, bo pomimo, że wyzywał mnie od s...., k...., nawet miejscu publiczny, zdarzyło się o nawet w kawiarni (bo miałam inne zdanie i je powiedziałam jemu) to czasami myślę, że już taki nie będzie, że będzie lepiej.
        • nocciola Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:24
          to było miesiąc temu, jestem już po pobycie w szpitalu i myslę sobie, że dostałam ostatnią sznasę. w zasadzie to wreszcie jestem bardzo szczęśłiwa, bo mam niezachwianą pewność, że tym razem do niego nie wrócę. Sprawa karna o uszkodzenie ciała w toku.
          • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:31
            Bardzo dobrze, mam nadzieję, że poniesie adekwatną karną odpowiedzialność za swoje postępowanie.
        • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:29
          Acha, mój mąż też w opinii innych jest ok, idealny partner.
          W oczach innych byliśmy idealnym małżeństwem ale nie wiedzieli, co się dzieje w domu w czterech ścianach.
          Zresztą mój mąż o wiele lepiej traktował i zwracał się do obcych kobiet, było mi strasznie przykro i bolało mnie, że ja tak nie mam, że nie mogę liczyć na ciepłą i spokojną rozmowę na każdy temat. W jego oczach, wszystko we mnie było nie tak, a to, że zły makijaż, za mały biust, za wysoka. Jak cieszyłam się że mam fajną pracę i z radością powiedziałam mu 2 razy: "Tak się cieszę, że mam dobrą pracę" - usłyszałam od niego "Rzygać mi się chcę od tego co mówisz". Byłam w szoku, zamilkłam z niedowierzenia co mówi. Poczułam maksymalne odrzucenie. Chyba przeszkadzało mu to, że czułam się spełniona w pracy. Doszłam do wniosku, że nigdy mnie nie kochał...
          • belle.du.jour Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:38
            "W jego oczach, wszystko we mnie było nie tak, a to, że zły makijaż, za mały biust, za wysoka. Jak cieszyłam się że mam fajną pracę i z radością powiedziałam mu 2 razy: "Tak się cieszę, że mam dobrą pracę" - usłyszałam od niego "Rzygać mi się chcę od tego co mówisz".

            Po prostu moja droga to niedowartościowany, zakompleksiony kurdupel.. i tyle w temacie. Bije Cię i poniża bo tylko to poprawia mu kiepskie samopoczucie-chwilowa kontrola jaką ma nad Tobą. Nie oglądaj się dziewczyno za siebie, nie myśl przez sekundę, że on się zmieni (chyba, że na gorsze), zakładaj sprawę rozwodową i trzymaj się dzielnie. Całe szczęście, że dziecka z nim nie miałaś.. to dopiero byłyby jazdy! No i idz do psychologa bo masz zaburzone poczucie własnej wartości ("gdybym była blondynką, niższa, większy biust etc).. co wcale nie dziwi po obcowaniu z takim psycholem. Normalny facet pokocha Cię taką jaka jesteś. Zobaczysz :)
            • solange884 Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:46
              Dziękuje, za słowa wsparcia. Masz rację, że czuł się niedowartościowany a ja musiałam za to płacić. Jak odnosiłam sukcesy to było źle. Chciałabym kiedyś być z kimś, kto pokocha mnie taką jaką jestem.
          • nocciola Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 14.01.11, 15:40
            no cóż, też mogłabym podać wiele podobnych przykładów.
            Właśnie dlatego będzie miał sprawę w sądzie - żeby przestał oszukiwać siebie i otoczenie , że "wszystko jest w porządku" kosztem mojego cierpienia.
            jest takie głupie powiedzonko : 'bij codziennie rano swoją kobietę - ona już będzie wiedziała za co!"
            Wkurza mnie strasznie, że ludzie nie chcą zrozumieć, że to nie jest tak, że na wstępie dostaniesz w twarz. Na początku jest "musisz iść na tą imprezę BEZEMNIE? chciałbym, żebyśmy spędzili razem wieczór"
            nie chce mi sie do tego wszystkiego wracać...i strasznie żałuję straconych lat... myślę rownież, że gdybym wychowała się w innej rodzinie, prawdopodobnie nie trwałoby to tak długo albo wcale by do tego nie doszło...(moj ojciec bił mamę i nas, do dzisiaj ją gnębi psychicznie, ale przecież "się kochają")
            jak fajnie, że jestem wolna!
    • kancka Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 30.01.11, 15:25
      Głupie pytanie. Odpowiedź jest prosta - wróć do niego jeszcze dziś. Niech cię zaje... na śmierć będzie jedną kretynkę mniej na tym świecie. Dziewczyny które myślą tak jak ty, moim zdaniem, zasługują na to co dostają. Zgodnie ze starą zasadą - każdemu według jego potrzeb.
    • kam-ka Re: Kobitki proszę o wsparcie - mój mąż i ja 30.01.11, 20:06
      Zrób to, co napisała w tym wątku adaria38:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,120023940,120365868,Twoja_jedyna_nadzieja_na_zycie.html
      Po wsparcie (psychologiczne, prawne itp.) zadzwoń do Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia":
      www.niebieskalinia.pl/new_pages.php?new_pagesid=34
      www.niebieskalinia.pl/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja