abdon
15.04.04, 18:51
Feminizm
Krzywda męska
Autor: zly_wilk
Data: 14.04.2004 21:23 + dodaj do ulubionych wątków
+ odpowiedz na list
------------------------------------------------------------------------------
--
Tygodnik "Wprost", Nr 1067 (11 maja 2003)
We współczesnej kulturze kwitnie mizoandria, czyli pogarda dla mężczyzn
Jest oczywiste, że obecnie mężczyznom żyje się ciężej niż kobietom, tylko nie
wolno im się skarżyć, jak to czynią kobiety. Czym bowiem jest feminizm, jak
nie jednym wielkim lamentem nad rzekomo strasznym losem kobiet? - pyta Martin
van Creveld, izraelski historyk. Van Creveld opublikował niedawno
książkę "Płeć uprzywilejowana", w której twierdzi, że również w poprzednich
stuleciach kobietom żyło się łatwiej niż mężczyznom. Cieszyły się względnym
bezpieczeństwem w czasach, gdy było ono deficytowe, nie ryzykowały życia na
wojnach i rzadziej głodowały. "W dawnych czasach same kobiety nie chciały
równouprawnienia w pracy, bo zarobkowanie nie było uważane za żaden
przywilej - stwierdził van Creveld w wywiadzie dla niemieckiego
tygodnika "Focus".
Paradoksalnie, dyskryminacja mężczyzn wychodzi na jaw, jeśli się wsłuchać w
argumenty feministek. To, co przez wieki było uznawane za naturalny podział
ról między kobietami i mężczyznami, feministki traktują jak przedmiot
przetargu. Albo nie godzą się na wypełnianie tych obowiązków wcale, albo
wykonują je w zamian za wymierne korzyści. Efekt jest taki, że mężczyźni
coraz częściej zastanawiają się, jaki sens ma zakładanie rodziny i ciężka
praca pod dyktando żon i partnerek, a często na ich potrzeby. Arnold Toynbee,
znany brytyjski historyk, już pod koniec lat 60. zauważył, że od czasów
Heleny trojańskiej kobiety tak potrafią manipulować mężczyznami, aby byli
orężem w rozwiązywaniu inicjowanych przez nie konfliktów. "To kobiety
najbardziej korzystały z łupów wojennych zdobywanych przez mężczyzn, dlatego
na rękę było im wysyłanie mężów, ojców i braci na wojny. Im więcej tych łupów
zgromadziły, tym bardziej mężczyźni musieli ich potem bronić" - pisał
Toynbee.
Mężczyzna do pracy
Jeszcze nie ucichła awantura wywołana przez publikację książki Martina van
Crevelda, a na rynku pojawiło się niemal identyczne w tonie dzieło
niemieckiego publicysty Arne Hoffmanna "Czy kobiety są lepszymi ludźmi?".
Hoffmann skrzętnie zgromadził dowody uprzywilejowania kobiet we współczesnym
świecie. Wcześniej o dyskryminacji mężczyzn pisał socjolog Warren Farrell,
autor m.in. "Mitu męskiej siły".
- Wzrastające uprzywilejowanie kobiet to proces zachodzący niemal we
wszystkich zamożnych społeczeństwach. Mężczyźni muszą pracować coraz więcej,
podczas gdy kobiety tylko wtedy, gdy mają na to ochotę. Efekt jest taki, że
coraz więcej kobiet tworzy swoistą nową klasę próżniaczą. Najwyższy czas
przywrócić równowagę w społeczeństwie, bo stracą na tym i kobiety, i
mężczyźni - twierdzi Farrell.
Wszystkim tym, którzy uważają, że van Creveld, Hoffmann czy Farrell
prezentują feminizm ? rebours, ten ostatni proponuje spojrzenie na świat z
męskiego punktu widzenia. To mężczyźni wolniej niż dziewczynki dojrzewają,
więc trudniej się przystosowują do przypisanych im ról społecznych. Nic
dziwnego, że aż 90 proc. nastolatków nadużywających alkoholu i biorących
narkotyki to właśnie chłopcy.
Dorośli mężczyźni mają już tylko gorzej. Ponieważ ciężej pracują i mają mniej
czasu na dbanie o własne zdrowie (kobiety chodzą do lekarza dwa razy częściej
niż mężczyźni), trzykrotnie częściej zapadają na choroby serca i układu
krążenia, prawie dwukrotnie częściej padają ofiarami raka płuc. W krajach
rozwiniętych panie żyją przeciętnie o 6-7 lat dłużej niż mężczyźni (w Polsce -
o osiem lat dłużej). Jeszcze w 1920 r. ta różnica wynosiła rok na korzyść
kobiet. - Już widzę krzyk, jaki by się podniósł, gdyby ktoś publicznie
ogłosił dofinansowanie z publicznych pieniędzy programów przedłużenia życia
mężczyzn do wieku osiąganego przez kobiety. A przecież bez żadnych protestów
przechodzą programy terapii hormonalnej dla kobiet po menopauzie czy programy
zwalczania raka piersi - mówi Warren Farrell. Dane amerykańskiego Narodowego
Instytutu Zdrowia wskazują, że na typowo kobiece choroby przeznacza się
średnio dwukrotnie więcej środków publicznych niż na zwalczanie schorzeń
będących męską domeną.
Mężczyźni umierają wcześniej niż kobiety, ale na emeryturę przechodzą pięć
lat później niż one (w Europie jedynie w Niemczech przeforsowano zrównanie
płci w tym względzie). Kobiety skarżą się, że są wynagradzane gorzej niż
mężczyźni (w USA zarabiają o 24 proc. mniej, w Polsce - o ponad 30 proc.),
jednak z danych Departamentu Pracy USA wynika, że powodem jest głównie to, iż
mężczyźni pracują ciężej. W USA mężczyźni spędzają w pracy przeciętnie 22
godziny miesięcznie więcej niż kobiety. To pracownicy płci męskiej w 90 proc.
biorą nadgodziny. To mężczyźni wykonują 87 proc. prac w szkodliwych
warunkach, to oni w 93 proc. padają ofiarami wypadków w pracy.
Przepracowanym mężczyznom coraz trudniej też sprostać erotycznym pragnieniom
kobiet. Na lęki na tle seksualnym cierpi 30 proc. Polaków (o jedną czwartą
więcej niż Polek). - Nigdy wcześniej przez gabinety psychologów nie
przewijało się tylu sfrustrowanych mężczyzn - twierdzi
dr Zbigniew Izdebski, seksuolog.
Punkty za kobiecość
Feministki domagają się coraz większego udziału kobiet we władzy. W Niemczech
nawet prawicowa CDU zdecydowała się na przyjęcie zasady, że połowa miejsc w
parlamencie zdobytych przez tę partię powinna przypadać kobietom. Tymczasem
panie stanowią jedną trzecią członków tego ugrupowania, więc 50 proc. miejsc
w Bundestagu oznacza ich polityczną nadreprezentację. Wobec kobiet stosuje
się system kwotowy przeniesiony z USA. Tam jednak kwoty były pomysłem na
przełamanie upośledzenia w życiu publicznym czarnych Amerykanów, których z
powodów rasowych nie dopuszczano do wielu stanowisk. Przeniesienie systemu
kwotowego do firm czy parlamentów jest wyrazem tchórzostwa wobec feministek. -
Kobiety są niedoreprezentowane także wśród kanalarzy, ale dziwnym trafem w
tej profesji nikt się kwot nie domaga - kpi Arne Hoffmann.
Feministki żądają coraz szerszego dostępu kobiet do armii i ich postulaty są
realizowane: w armii USA już co siódmy żołnierz jest kobietą. Nie zmienia to
jednak faktu, że na froncie kobiety nadal wykonują drugorzędne zadania.
Martin van Creveld, który jest nie tylko historykiem, ale i ekspertem w
sprawach wojskowości, zauważa, że podczas II wojny światowej w ZSRR utworzono
specjalną jednostkę kobiecą, lecz zanim dotarła ona na front, pięć szóstych
żołnierek zdezerterowało. W Izraelu podczas wojny Jom Kippur kobiety w
męskich oddziałach walczyły ramię w ramię z mężczyznami, ale ich obecność na
froncie tylko prowokowała Arabów do desperackich działań. Uważali oni bowiem
za hańbę poddanie się kobietom. Ponadto mężczyźni walczący razem z kobietami
przede wszystkim starali się je ochraniać, zamiast skupić się na atakowaniu
wroga.
Mężczyzna = przestępca
W sądach wszystkich cywilizowanych krajów kobiety są karane łagodniej niż
mężczyźni popełniający te same przestępstwa. W Wielkiej Brytanii
uniewinnionych zostało 23 proc. kobiet oskarżanych o zabójstwo, podczas gdy
wśród mężczyzn ten odsetek nie przekroczył 4 proc. - Kobiety zawsze
przedstawia się jako ofiary systemu represji zbudowanego przez mężczyzn -
mówi Arne Hoffmann.
Badania dowodzą, że dzieci wychowane przez samotnych ojców lepiej sobie radzą
w późniejszym życiu niż dzieci samotnych matek (w Polsce takie badania
przeprowadziła prof. Maria Jarosz, socjolog z PAN). Jednak to właśnie matki
są uważane za predestynowane do roli opiekuna potomstwa. W sprawach o
przyznanie opieki nad dzieckiem po rozwodzie panowie przegrywają na całym
świecie. W Wielkiej Brytanii w 91 proc. spraw dziecko zostaje przy matce, w
Polsce ten odsetek wyn