brown_jozi
21.12.10, 15:30
Proszę o opinię na takie oto zachowania partnera:
1. dostajecie pytanie - temat drażliwy - i zanim odpowiecie KONKRETNIE (TAK/NIE) wyrażacie swoją opinię o danej sprawie, swoje emocje, uczucia, siebie. To spotyka się każdorazowo z wściekłością i zdaniem, że nie odpowiadacie konkretnie i wszelkie wątki poboczne i wyrażanie opinii są do du.py
Przykład (twórczość na potrzeby postu)
on: chcę wiedzieć jakie są twoje zarobki
ona: nie są zadowalające, nie czuję się z tym dobrze, krępuje mnie Twoje pytanie
on (wściekły ponawia pytanie i dodaje): pytałem jakie są twoje zarobki a nie jakie są twoje uczucia w tej sprawie. Po co mówisz o tym co czujesz zamiast konkretnie odpowiadać na pytanie?
2. Wasza korespondencja rozbierana jest na części i do każdej z nich dostajecie osobny elaborat. Zwykle - złośliwy i pełen ironii. Temat wyczerpuje się do granic możliwości. Rzygać się chce od wałkowania ale druga strona jest nieustępliwa i brnie w złośliwość dla udowodnienia swojego stanowiska podczas gdy Wy jasno dajecie znak, że macie dość rozmowy w ten sposób. Często sprawy kończą się płaczem i błaganiem, żeby odpuścił, że czujecie się w klatce, że jak tresowany pies. Wasze zdanie i prośby nie mają znaczenia. On chce rozmawiać - trzeba rozmawiać. Jego metodami.
3. Sprawy z tej samej korespondencji - po przemieleniu - uznane są za zamknięte. Do czasu kolejnego elaboratu. Te same złośliwości, ta sama ironia. Ten sam temat po raz kolejny.
4. To co mówicie/piszecie jest skrzętnie przechowywane aby potem DOKŁADNIE Wam to przypomnieć.
Pytam o Wasz stosunek to tego typu prowadzenia rozmów / korespondencji. O kwestię zaufania, bezpieczeństwa, szacunku (?), zrozumienia, wyrozumiałości - w ww kontekstach sytuacyjnych.
Czy ja mam paranoję, że jestem tresowana i dostosowywana czy może facet, z którym żyję ma problem, którego nie widzi?