Granica - 2

28.12.10, 14:57
Po przeczytaniu wątku obok na forum, naszło mnie pytanie;
gdzie waszym zdaniem przebiega zdrowa granica pomiędzy oczekiwaniem części rodziny co do pomocy im w problemach od pozostałych członków rodziny

np
1. rodzice w zaawansowanym wieku oczekują, że któreś z dorosłych dzieci zrezygnuje ze swojego dotychczasowego życia w innej miejscowości by zamieszkać z nimi i ich opiekować w chorobach i niedołężności

2. rodzice utrzymujący od wielu lat syna-alkoholika i nie wymagający od niego dawania kasy na jego utrzymanie, oczekują , że pozostałe ich dzieci muszą "wejść w ich buty" i będą również utrzymywać przepitego członka rodziny

3. w rodzinie oczekuje się, że ktoś komu się powiodło powinien "podzielić się" z mniej zamożnym rodzeństwem swoimi dochodami

4. ktoś zapisuje majątek "za opiekę" jednej osobie z rodziny, nie egzekwuje od tej osoby szczególnego zaangażowania, za to chętnie korzysta z pomocy pozostałych członków rodziny

5. starzy rodzice mieszkają z dwoma dorosłymi dziećmi, wszyscy z nich oczekują, że w problemy pomiędzy nimi się rodzące i brak porozumienia, powinni się angażować i rozstrzygać siostry i bracia od wielu lat już mieszkający poza rodzinnym domem

6. od dorosłych dzieci które wyszły za mąż/żonę wymaga się dużo mniej w kwestii opieki nad rodzicami niż od dzieci-singli.

To polska tradycja takie rodzinne układy, czy daje się ułożyć to normalniej?
    • lusseiana Re: Granica - 2 28.12.10, 15:20
      To tradycja nie tylko polska - w większości krajów tak jest, lub jeszcze do niedawna było. Człowiek to zwierzę stadne i takie zachowania w stadzie są normalne. Niezależność i wyfruwanie z rodzinnego gniazda to raczej wynalazek ostatnich dziesięcioleci.

      Gdzie wyznaczyć, jak to określiłeś/łaś "zdrową granicę"? Tak uniwersalnie, to nie wiem. Musiałabym się też zastanowić jak bym się zachowała w przedstawionych sytuacji, bo póki co, żadna mnie nie dotyczy, a nie mam w zwyczaju roztrząsać "co by było, gdyby..." :)
      • venettina Re: Granica - 2 29.12.10, 08:05
        Odwrotnie. Z tego co wiem, to w wiekszosci panstw relacje rodzinne sa znacznie luzniejsze niz w Polsce, a pomaganie doroslym dzieciom rzadkie i tylko w sytuacjach kryzysowych, a nie jako norma.
        • zeberdee24 Re: Granica - 2 29.12.10, 09:46
          Nie w większości państw, tylko w wysokorozwiniętych krajach Europy zachodniej i Ameryki. Tam po prostu jest znacznie łatwiej usamodzielnić się finansowo niż np. w Polsce, Rosji czy innych mniej zamożnych państwach.
          • fikcyjne-konto Re: Granica - 2 29.12.10, 13:57
            Z jednej strony trudno się usamodzielnić finansowo szaremu człowieczkowi który nie rwie się do robienia kariery, z drugiej strony też tradycyjnie dotychczas był zwyczaj rodzin wielopokoleniowych w dużym domu lub mieszkających tuż obok siebie. Więc większośc spraw opieki była z automatu: babcie bawiły wnuki a córki dawały babciom "dożywocie". Teraz częściej na przeszkodzie stają dziesiątki/setki km odległości.
    • sweet_pink Re: Granica - 2 28.12.10, 16:23
      Moja mama opiekowała się swoimi odchodzącymi rodzicami z pełnym zaangażowaniem. Dziś mówi, że sobie muszą z ojcem na fajny dom starców odłożyć, żeby nas (mnie i siostry) nie obciążyć (chodzi o dbanie o nas, a nie o uważanie nas za wyrodne córki)...ogólnie moja rodzina ma raczej złe wspomnienia z tego okresu, gdy trzeba było opiekować sie dziadkami i tego jak się zachowała reszta rodziny. I chyba to ukształtowało moje opinie w tym temacie.
      Ja uważam tak:
      1. Żaden człowiek nie ma prawa żądać życia innego
      2. Nakarmić, ubrać i dać dach nad głową (nie koniecznie własny), tym co sami o to zadbać już nie mogą
      3. Błądzących wesprzeć radą i kazać im sobie radzić.

      1 przesada (opiekunka), 2 przesada (niech wreszcie dotknie dna by się odbić), 3 przesada (chamstwo i w ogóle na drzewo), 4 zbierać dowody do obalenia przepisania, 5 przesada (powinni się kazać dzieciom bujać lub pozbijać), 6 totalnie bez sensu...parze jest łatwiej nieść pomoc niż osobie samotnej)
    • lernakow Re: Granica - 2 29.12.10, 08:24
      1. Dzieci mają jeszcze kilka opcji - mogą sprowadzić rodziców do siebie, mogą wynająć profesjonalną opiekę. Są zobowiązani do pomocy, ale niekoniecznie w formie wymyślonej przez rodziców.
      2 i 3. Olać. W tej mierze pomaga kto chce i ile chce, ale nie można takiej pomocy wymagać.
      4. Ludzie rozporządzają swoim majątkiem jak chcą i pomagają jak chcą. Jeżeli ktoś pomaga tylko dlatego, że liczy na majątek, to może postawić sprawę jasno i mieć nadzieję, że osoba wymagająca opieki zmieni swoją decyzję co do wyboru opiekuna i beneficjenta.
      5. Normalna sprawa - gotuje się w kociołku, więc szukają mediatorów na zewnątrz. Ryzykowne, ale jak ktoś lubi wkładać palce między drzwi, to może się wmieszać.
      6. Nie uważam, by single byli bardziej zobowiązani, niż pary.

      I na koniec uwaga natury ogólnej - w ogóle nie rozumiem kwestii wymagania od kogoś opieki, pomocy i tak dalej. Dla mnie to są sprawy działające w drugą stronę - biorą się z chęci opieki, chęci pomocy, a nie z jakiegoś odgórnego zobowiązania. Owszem, prawo reguluje alimentację rodziców, ale nie o to mi chodzi. Na pomoc, opiekę, chęć wspólnego zamieszkania, czy zaangażowanie w rozwiązywanie konfliktów człowiek zapracowuje sobie wychowując dzieci i budując prawidłowe relacje w rodzinie. Na starość to procentuje.
      • fikcyjne-konto Re: Granica - 2 29.12.10, 14:08
        Z pokolenia na pokolenie w niektórych rodzinach był zwyczaj opiekowania się starymi rodzicami przez dzieci. Nie ma mowy o obcych opiekunkach lub oddaniu do domu opieki. Tylko, że najczęściej było to we wzorcu gdzie mężczyzna pracuje a kobieta zajmuje się domem. Rodzice ktorzy tak żyli, tak opiekowali osobiście swoich rodziców, chcieliby by ich dzieci również się nimi w pełni zajmowały. Tylko, że po zmianach gospodarczych w kraju, obecnie te dzieci (obie osoby w małżeństwie)pracują od rana do wieczora i jeszcze mają swoje dzieci do wychowania. Nie mają tyle czasu, by dzień w dzień zajmowac się staruszkami(którzy jeszcze często nadal chcą rządzić w domu a nie oddawać władzy następnemu pokoleniu). Więc zderzenie starego modelu z nowym staje się problematyczne. A osoba mieszkająca najbliżej lub z nimi dostaje za duży ciężar do uniesienia.
        • lernakow Re: Granica - 2 29.12.10, 14:32
          Modele się zmieniają.
          Opiekę na starość zapewniało to dziecko, które zostawało na gospodarce. Ono też dziedziczyło ojcowiznę. Dzieci, które wyszły w świat i musiały się usamodzielnić miały mniejsze zobowiązania. Z tym, że kiedyś zawsze ktoś zostawał, a dziś niekoniecznie. Jeżeli jednak nie ma komu zostawić ziemi, to można ją sprzedać i sfinansować sobie opiekę. Zresztą to tylko jeden z wariantów, wszystko jest do dogadania między ludźmi, nie ma jakiegoś nadrzędnego obowiązku kultywowania przedwiecznych tradycji.
    • kobieta_z_polnocy Re: Granica - 2 29.12.10, 14:28
      Sytuacje opisane w tym wątku, może poza nr 5, są jednak dosyć tendencyjne i rzeczywiście, w TAKICH przypadkach granica została przekroczona.

      To nie jest "polska" tradycja, lecz zwyczaje typowe dla społeczeństw, w których jednostka jest mniej silna niż rodzinny kolektyw. Dotyczy to nie tylko rodziców, którym emerytura nie starcza na życie, lecz również dzieci, których nie stać na kredyt na mieszkanie.
Pełna wersja